niedziela, 21 maja 2017

"Darkness is deeper than you expect"

 The Black Reaper | Fallen Stars | Past Night Sky 


Gdy spoglądasz na nocne niebo i dostrzegasz gwiazdy, nie umiesz nacieszyć oczu ich pięknem. Zaś gdy jedna spada czym prędzej wypowiadasz życzenie mając nadzieję że się ono spełni. Nie wiesz że w tej samej chwili, gdzieś w tym świecie, ktoś właśnie zginął. W wypowiadaniu go coś ci jednak przeszkadza - świadomość bycia obserwowanym. Odwracasz się dynamicznie za siebie by dostrzec osobę spowitą czernią w długim płaszczu której twarz skrywa maska. Wpatrujesz się w nią nie czują nic prócz presji, strasznie ciężkiej presji. Widząc że postać wykonuje powolny ruch czym prędzej próbujesz wykorzystać jedną ze swoich zdolności, chociaż nim ci się to udaje błyskawicznie wokół twojej szyi owiązuje się jakiś czarny sznur. Następnie czujesz niewyobrażalny paraliżujący ból przepływający przez całe twoje ciało który trwa przez chwilę po czym opadasz bezwładnie na ziemię. Leżąc pod gwieździstym niebem w końcu do ciebie dochodzi, że ta spadająca gwiazda oznaczała twoją śmierć. Nim jednak zamkniesz oczy i oddasz się nicości słyszysz pozbawione emocji słowa - Poproś gwiazdy o to by osoby które przez ciebie cierpiały ci wybaczyły.


12 komentarzy:

  1. [Zasłoniłeś moje opko, ale wybaczam xD Zapraszam do moich postaci jeżeli masz wenę, chętnie stworzę jakąś relację z tym typem spod ciemnej gwiazdy ^^]

    Akela/Febe/Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  2. [E tam późno. Nie ma problemu. Z okazji tego, że jestem w czarnej dupie z egzaminami to stosuję zasadę, że jeżeli muszę się zastanowić nad odpisem więcej niż dziesięć minut to odkładam go na później, i w ten sposób czasem odpisuję raz na ruski rok.
    Dlatego miałam już nie brać wątków, no aleeeeee skoro masz jakieś pomysły, to chętnie je poznam :DDD ]

    Willow

    OdpowiedzUsuń
  3. Blondyn dzisiejszego dnia miał dość dobry humor. Spotkał się ostatnio ze swoimi znajomymi, co sprawiło, że był przyjemniejszy w obyciu. Dzisiejszy wieczór spędzał w pracy, za barem. Nawet przygotował drinki dla dwóch, ładnie uśmiechających się panienek, jednak na tym jego robota miała się skończyć. Podparty o blat obserwował otoczenie i przysłuchiwał się dyskretnie rozmową wszystkich siedzących przy barze. Większość już wiedziała, że od niego napoju nie dostanie, jednak na szczęście bar był na tyle długi, że spokojnie mieściło się za nim trzech barmanów, tyle, że... jeden się spóźniał. Nik właśnie zaczął przeszukiwać kieszenie swojego kubraczka, kiedy nagle poczuł dłoń na swoim kołnierzyku.
    - Kurwa mówię do Ciebie! - wydarł się niezadowolony klient. Pewnie jakiś świeżak, stwierdził chłopak i dalej przeszukiwał kieszenie, mimo faktu bycia przytrzymanym przez owego napastnika. Na spokojnie znalazł papierosa, wsadził w usta i spojrzał na wyraźnie zdziwionego kolesia. Odpalił papierosa, po czym zastosował odpowiedni uścisk, uwalniając się z uchwytu.
    - Pogniotłeś mi kołnierzyk - zauważył zaciągając się dymem.
    - Trzeba było... - zaczął mężczyzna, jednak zaraz jeden jego policzek wylądował w pobliskiej popielniczce, a drugi przygniatany był dłonią chłopaka. Normalnie Blondyn by coś dopowiedział, ale zauważył, że właściciel go obserwuje, więc po prostu puścił delikwenta i z cynicznym uśmieszkiem strzepał mu popiół z twarzy.
    - Ojej, następnym razem to się nie zdarzy, prawda? - bardziej stwierdził niż zapytał. Nie czekał jednak na odpowiedź i tak by jej nie usłyszał gdyż w tym samym momencie ktoś zaczął mu się przedstawiać. Spojrzał na nowego unosząc lekko brew ku górze i zaraz uśmiechnął się pod nosem.
    - Mikael Crowe... - powtórzył i uścisnął mu dłoń, znowu zaciągając się papierosem - a ja Niklaus, Nik, jak wolisz - przedstawił się puszczając rękę chłopaka. - Mam tylko nadzieję, że jesteś już po szkoleniu i nie będziesz mi za bardzo dupy zawracał. Sporo tu dziś nowych twarzy i mam odrobinkę roboty - dodał i przetarł zaraz lekko zakrwawiony blat, posyłając chłopakowi swój uśmieszek.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  4. [No cześć, jeśli tylko rzucisz pomysłami to chętnie Mikaela przyjmę do grona znajomych :) Ostatnio ciężko u mnie z aktywnością i pomysłami - Ty wracasz, a ja siadam - zapieprz w pracy robi swoje niestety. Ale odpisuję regularnie :) Coś na kształt - raz na dwa dni o!]

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  5. [Nr 1, jest ciekawe, ale zdaje się być ciężkie do kontynuacji dłuższej.
    Ciągnie mnie zaś do propozycji nr 3, jako że "zagadka wszechświata" nad którą pracuje Willow mogłaby być przedmiotem zainteresowania kilku osobistości, ale sama jej jeszcze nie rozwiązała, no i za nic w świecie by swego researchu nie oddała, prędzej by zginęła... no a Żniwiarz wydaje się być zdolny to uczynić, więc nie wiem czy to dla Willow będzie bezpieczne :D
    W sumie, można by to połączyć z nr 2. Mogą to być przeszpiegi ogólne w Gildii, albooo właśnie zostanie wysłany, by dowiedzieć się nad czym Willow pracuje (nekromanci bardzo zazdrośnie strzegą swojej wiedzy, więc przemocą jest ciężko coś u nich zdziałać, już prędzej sprytną manipulacją ;> ) ]

    Willow

    OdpowiedzUsuń
  6. [Wow poszalałeś z tymi propozycjami. Jak najbardziej mi odpowiadają. Pierwszy jest niezły, ale szczerze mówiąc skłaniam się bardziej ku drugiemu. Dodawaj tyle urozmaiceń ile tylko chcesz, zawsze jest ciekawiej wtedy :)
    Tylko ostatnio coś słabiej odpisuję. Końcówka roku w szkole jezykowej. Przygotowuję testy i staram się przeżyć :) ]

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  7. Niklaus nigdy nie nazwałby się agresywnym, on po prostu lubił pokazywać cwaniaczkom, że sam jest jeszcze większym cwaniaczkiem. Co z tego, że mało w tym logiki, chłopak po prostu wykonywał zadanie, nic więcej, nic mniej. Fakt, że nie ma nowicjusza na głowie poprawił mu jeszcze bardziej humor. Oparł się wygodnie o blat i obserwował otoczenie. Od czasu do czasu zerkał na pozostałą dwójkę, ślącą uśmieszki do klientów. Przynajmniej dzięki nim miał spokój. Widząc barczystego mężczyznę od razu wiedział, że będzie sprawiał kłopoty. Tacy zwykle mieli za dużo do powiedzenia. Normalnie pewnie by zlekceważył zachowanie klienta, ale musiał wyrobić sobie odpowiednią opinię, aby usłyszał o nim konkretny człowiek. Na początku milczał, jedynie obserwując zachowanie Mikael'a. Nawet uśmiechnął się pod nosem słysząc ich dialog. Chłopak przypominał mu Aki, wyglądał na speszonego i skromnego, ale w jakimś stopniu umiał postawić na swoim. Blondyn postanowił aż tak bardzo nie ingerować w ich dialog, aby zobaczyć jak czarnowłosy się zachowa. Lubił obserwować inne istoty w podobnych sytuacjach.
    - Dobrze słyszałeś - powiedział, patrząc bez wyrazu na upierdliwego klienta. - Masz zapłacić - spojrzał mężczyźnie w oczy i uśmiechnął się sztucznie, wcale tego nie ukrywając.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  8. [Tylko niech Ci tak będzie spieszno to tego porywania :P
    Postaram się więc zacząć, bo pomysł głównie Twój. Nie mam pojęcia kiedy mi się uda, w najgorszym wypadku po sesji dopiero.]

    Willow

    OdpowiedzUsuń
  9. Ray miał ewidentnie pecha jeśli chodzi o zlecenia. Zawsze trafiały mu się te brudne roboty. Przechwycenie ładunku nie wyglądało na skomplikowane, ale chłopak zdecydowanie nie spodziewał się, że będzie on tak dobrze strzeżony. Przynajmniej noc mu sprzyjała. Żadnego deszczu czy chmurki na niebie. Chociaż coś.
    Obserwował rozładunek korzystając z uprzejmości dachu budynku znajdującego się tuż przy porcie. Zamierzał szybko wykonać robotę, a potem pójść na kilka głębszych i odebrać zapłatę. Pech chciał, że nie tylko on był zainteresowany tymi skrzynkami. Zaklął pod nosem przemieszczając się nieco bliżej. Obserwował swojego przeciwnika, który z łatwością zamordował kilku strażników. Jego sztylet wchodził w ich ciała niczym w masło. Aż go skręciło, gdy zobaczył tę brutalność, choć musiał przyznać że trochę mu zaimponował. Jednocześnie szukał otwarcia i gdy zobaczył uchylone okno uśmiechnął się krzywo, jakby przewidując co zrobi jego przeciwnik. Zanim ten jednak zrobił swój ruch, postanowił zagrać w otwarte karty. Nie widział potrzeby dalszego ukrywania się. Mężczyzna wykonał większość jego brudnej roboty. Teraz wystarczyło mu tylko odebrać towar.
    Nie chciał polegać jeszcze na swej teleportacji, toteż po prostu zeskoczył z budynku i zaszedł mężczyznę od tyłu. Spodziewał się, że to nie zadziała toteż sprawnie osłonił się przed ciosem swą kataną.
    - Dobry – przywitał się z mężczyzną, który teraz wydał mu się zdecydowanie mniejszy niż tam z dachu. Posturę mieli podobną, ale z pewnością w walce mężczyzna był od niego lepszy. Tak przynajmniej mu się zdawało, a nawet jeśli nie to wolał tak myśleć, by przeciwnika nie docenisz. – Spodobała mi się ta twoja cicha akcja – uśmiechnął się krzywo nie spuszczając mężczyzny z oczu. Granie w otwarte karty nie należało do jego zwyczajów i teraz zastanawiał się czy podjął dobrą decyzję, ale trudno. Stało się. Teraz wypadało to tylko dobrze rozegrać.

    Ray

    [coś mi słabo poszło :/ jakby coś nie pasowało to daj znać, a to naprawię. Ostatnio męczę się z brakiem weny… ]

    OdpowiedzUsuń
  10. Był szybki. Zbyt szybki. Tylko cudem udało mu się uniknąć spotkania ze sztyletem, bo w odpowiedniej chwili skręcił ciało i odskoczył od niego na parę kroków, jednocześnie wypuszczając z dłoni wiązkę ognia. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie trafi, ale przynajmniej na moment czymś zajmie swojego przeciwnika.
    W chwili, kiedy ten uniknął ataku, rzucił się na niego, ponownie krzyżując miecz z jego sztyletem. Tym razem był przygotowany, a przynajmniej tak mu się wydawało. Przez chwilę nawet dorównywał szybkością przeciwnikowi, a potem potknął się o coś, bo zapomniał o spoglądaniu pod nogi. Cholera by to wzięła. Nie znał tych okolic, ani tego podłoża. Nie lubił też wdawać się w walki na nieznanym przez siebie terenie. Niestety tu nie miał wyjścia.
    Przeteleportował się na kilka metrów od przeciwnika, by ten nie trafił go tym przeklętym sztyletem. Widział co stało się z jego poprzednikami. Może zostali wzięci z zaskoczenia, ale te sztylety mogły przynieść tylko agonię. Musiał coś szybko wymyślić, bo inaczej nie dość że otrzyma zapłaty to jeszcze straci życie.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaskoczył go i tylko szczęściem nowicjusza udało mu się nie stracić głowy (dosłownie i w przenośni). Znów użył teleportacji, by na moment zniknąć z pola widzenia swego przeciwnika. Musiał się schować, bo ten cały jeep nieco go martwił. Czyżby trzecia partia dołączyła się do konfliktu? Raczej nie podejrzewał swego przeciwnika o tak nieogarniętych kolegów. Strzelali na oślep, specjalnie nie koncentrując się na niczym. Osłonił się przed paroma kulami, po czym schował się za kontenerem.
    - Cholera… - mruknął pod nosem, cały czas obserwując kontener swojego przeciwnika. W końcu jednak wkurzył go ten pieprzony jeep, więc posłał w jego stronę kulę ognia, a potem błyskawicznie przemieścił się bliżej swego przeciwnika. Nie sądził by udało mu się go zaskoczyć, ale zawsze warto było spróbować. Znów wyciągnął miecz i ciął go od tyłu, zaraz napotykając na swej drodze drugie ostrze.
    Uskoczył nieco w bok, po czym uchylił się przed kolejnym cięciem. Tak łatwo to on się nie podda i nie da się już zaskoczyć po raz drugi. Przynajmniej nie tym cholernym sznurem. Przez dłuższą chwilę wymieniali się ciosami, aż w końcu chłopak strzelił mężczyźnie wiązką ognia między nogi i nie dając mu zbyt wiele czasu, strzelił raz jeszcze, tym razem celując w głowę.

    Ray [sorki za taki krótki odpis… ostatnio ledwo dycham xD]

    OdpowiedzUsuń
  12. Niklaus jedynie bacznie obserwował klienta, spuścił z niego wzrok dopiero kiedy całkowicie zniknął z jego widoku, a w uchu zabrzmiał mu głos nowego. Uśmiechnął się pod nosem.
    - Tutaj musisz się do tego przyzwyczaić, Mortiel słynie z dość sporej grupy cwaniaczków, coś o tym wiem – zaśmiał się pod nosem. W końcu sam do nich należał, jednak on nie miał w zwyczaju wybierać sobie ofiar, zwykle to ktoś sam mu się podkładał. Blondyn sięgnął jakiś trunek z półki i nalał sobie do szklanki, zaraz spojrzał na chłopaka i sięgnął drugą szklankę. Podał mu szło wypełnione Burbonem i przechylił swój trunek w jego stronę, coś na podobieństwo toastu. Zaraz po tym opróżnił szkło i wzruszył ramionami.
    - Spoko, w sumie bardziej robię tu za ochroniarz niż barmana, jakoś nie w smak mi szczerzenie się do takich pojebów. Nauczyli się, że „nasz klient, nasz pan” i pozwalają sobie korzystać za bardzo z praw jakie mają – podsumował i zaraz spojrzał na niego pytająco.
    - Przedstawiałem Ci się? – zapytał. Nie wiedział już czy ma takie luki w pamięci czy chłopak w inny sposób poznał jego imię.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń