sobota, 1 stycznia 2000

Melanie Miroki
22 lata — 10.07.1995 r. — Nefilim — Phyoen

Nauczyła się już, aby za bardzo nie przywiązywać się do ludzi, bo doskonale wie, że jeden moment potrafi odebrać wszystko co do tej pory było Ci bliskie. W swoim życiu straciła już wystarczająco wiele osób, by zrozumieć że życie jest wystarczająco niesprawiedliwe i trudne i trzeba walczyć do ostatniego tchu, by utrzymać się w miejscu. Najpierw straciła matkę i był to dla niej jeden z większych ciosów, który odcisnął piętno na dalszych jej losach, a kolejne wydarzenia brutalnie pchnęły ją do miejsca, w którym jest teraz. Musiała wiele wywalczyć, by w końcu móc w spokoju oglądać swoją rodzinę, która jest dla niej najważniejsza i nie potrafi wyobrazić sobie dalszego życia bez osób na których jej mimo wszystko zależy. To dzięki nim potrafi uśmiechać się mimo tych wszystkich nieprzyjemności, a przeszłość wydaje się być za mgłą, choć nadal blizny nie dają o sobie do końca zapomnieć. I może na zewnątrz wydaje się być oziębłą i smutną dziewczyną, tak naprawdę w środku jest ciepłą, życzliwą i kochającą osobą, która podświadomie szuka kogoś, przy kim mogłaby znów poczuć szybsze bicie serce, choć może nie widać tego na pierwszy rzut oka przez jej oziębłość i przesadną ostrożność.

Więcej informacji

119 komentarzy:

  1. Niklaus właśnie odprowadzał Akane do akademika. Tradycyjnie zabrał ją na lody i byli na placu zabaw, pewne miejsce stały się już ich stałymi „przystankami”. Szli akurat w milczeniu. Akane lekko się uśmiechała, a on zerkał na nią kątem oka.
    - W klasie też się czasem uśmiechasz? – zapytał z zadziorną miną.
    - W klasie nie ma Niklausa – odpowiedziała i dopiero po chwili podniosła na niego wzrok. Blondyn poczuł się dziwnie słysząc to wyznanie, ale zrobiło mu się nawet miło na duszy. Zmierzwił włosy dziewczynce i chciał coś powiedzieć, ale usłyszał dzwonek komórki. Cóż, raczej rzadko do niego dzwoniono, jednak wyciągnął telefon i zdziwiony spojrzał na wyświetlacz. Mel? Unosząc brwi odebrał. Na początku myślał, że sobie robi jaja, ale szybko do niego dotarła powaga sytuacji. Nie wiedział co się dzieje.
    - Zaraz będę – odpowiedział pewnym tonem i kucnął przy Akane. Na szczęście akademik był tuż przed nimi.
    - Zasuwaj do pokoju, muszę pomóc przyjaciółce, wieczorem postaram się Cię odwiedzić – poinformował, a ona posłusznie kiwnęła głową. Stała jeszcze chwilę, patrząc jak Blondyn odbiega, ostatecznie jednak ruszyła w swoją stronę.
    Nik analizował w głowie co takiego mogło zajść u Czarnuli, nie zatrzymywał się i już po parunastu minutach wpadł do jej mieszkania.
    - Co się dzieje?! – wyrwało się z jego ust i nagle zauważył te cienie, doskonale pamiętał tą zdolność, w końcu nie raz był światkiem ich śmiercionośnego działania. Normalnie uśmiechnąłby się pod nosem, ale płacz dzieci i ogólny chaos nie bardzo mu na to pozwalał. Melanie nie musiała już tłumaczyć co się dzieje. Prawdę mówiąc Blondyn nie miał pojęcia jak ma pomóc, po prostu zrobił co pierwsze mu przyszło do głowy – dorwał jakąś stojącą lampę, przybrał piaskową postać i z zapaloną żarówką wskoczył prosto w cień owijający pomieszczenie.
    - Lux! Chris! – zawołał stanowczo. Nie widział ich, ale fakt, że się bały, prawdopodobnie wzmacniał siłę zdolności. Lampę zastosował jako wabik, blask w ciemności na którym dzieci mogłyby skupić wzrok.
    - Spokojnie… - zaczął spokojnym tonem. Piaskowa forma służyła mu teraz za pewnego rodzaju tarczę, gdyby cienie zaczęły go atakować. – Hej, wszystko jest dobrze, nie bójcie się, mama jest tutaj, blisko tego światełka, uspokójcie się, spójrzcie na światełko, nic się nie dzieje, jesteście bezpieczni... Spokojnie. Chcecie posłuchać bajki? – zapytał nagle, aby po prostu jakoś zaciekawić maluchy.
    - Znam taką fajną, … - zaczął opowiadać fabułę jakiejś wymyślonej przez siebie bajki. Działał instynktownie. Nie wiedział czy sposób podziała, ale miał cichą nadzieję, że tak.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  2. Widząc, że zagadywanie nie pomaga wziął głębszy wdech. Cienie na szczęście nie były dla niego niebezpieczne, nie w tej formie. Atakowały, jednak on skupił się przede wszystkim na dzieciach. Nie widział ich... To było najgorsze. Ile by teraz dał za posiadanie zdolności Lexi, dzięki tym jej falą ciepła mógłby zlokalizować maluchy. Co innego jednak mu przyszło do głowy. Skoro ona posługiwała się ciepłem, on stwierdził, że rozproszy piasek po okolicy i zobaczy, w którym miejscu znajdzie on przeszkodę przypominającą sylwetkę dzieci. Tak też zrobił i zaraz ruszył powoli w stronę Chris'a.
    - Mama jest bezpieczna Chris, musisz się uspokoić - zaczął i zaraz po omacku dotarł do jego twarzy i głowy siostry, którą tulił. Obejrzał się na światło przy którym stał niedawno. Nie mógł go przyciągnąć do dzieci, gdyż po prostu kabel był za krótki, ale... Mahomet nie przyszedł do góry, więc góra... Chwycił dwójkę i skierował się w stronę źródła światła. Miał nadzieję, że chociaż to ich uspokoi. Nie wiedzieć czemu, kiedy znaleźli się przy świetle, nie puszczał ich. Zmarszczył czoło... bały się. Objął dzieci.
    - Spokojnie, mama jest bezpieczna, a ja nie pozwolę Was skrzywdzić - powiedział pewnym tonem. Zaczynał tracić pomysły na rozwiązania całej sytuacji.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  3. Blondyn nadal mocno obejmował chłopca, był przy tym spokojny, nie chciał aby dziecko wyczuwało w nim niepokój. Lux ułożył na swoich kolanach i spokojnie głaskał po głowie. Dziewczynka była w gorszym stanie niż jej brat. Nie wiedział ile czasu tak z nimi siedział, ale nie miało to znaczenia. Chciał po prostu pomóc tym maluchom. Kiedy usłyszał głos Melanie spojrzał w jego stronę. Ledwo dało się słyszeć co mówi, ale… Wysłał swój piasek, aby przekazać jej wiadomość. „Mów do nich, spokojnie”. Sam większość czasu milczał, ewentualnie szepnął do dzieci ciche „już dobrze”. Stwierdził, że jego bliskość bardziej im odpowiada niż bezsensowne gadanie, mówieniem niech zajmie się Melanie, w końcu ona lepiej wiedziała o czym bliźniaki lubią słuchać.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  4. Poczuł się trochę dziwnie, kiedy Mel tuliła dzieci, mimowolnie wtulone i w niego. Z boku wyglądali jak jakaś pojednana rodzinka. Chłopak potrząsł głową na głupie porównanie i po prostu trwał dalej w bezruchu. Fakt, że wszystko się uspokoiło pozwoliło mu odetchnąć, jednak śpiące maluchy… Nie chciał ich obudzić. W spokoju wrócił do swojej humanoidalnej postaci i spojrzał na twarzyczki dzieci, uśmiechnął się lekko, widząc, że są bezpieczne. Czas o dziwo zleciał mu bardzo szybko, pozycja w prawdzie nie była jakaś wygodna, ale nawet miło się czuł czując całą trójkę w objęciach. Na uśmiech Mel zareagował chwilowym wstrzymaniem powietrza. Nie raz ratował jej dupę, ale właśnie teraz widział, że jest mu naprawdę bardzo wdzięczna, trochę to było dziwne. Ostatnio takie spojrzenie widział na twarzy Varony, nadal się do niego nie przyzwyczaił, mimo, że dziewczynka, którą ostatnimi czasy się zajmował, często obdarowywała go podobnym. Słysząc głos przyjaciółki przytaknął jedynie i zaraz przeniósł chłopca na kanapę. Po tym przyglądał się jak Melanie otula maluchy i westchnął cicho.
    - Szybko zaczęły szaleć – zauważył w spokoju obserwując dzieci.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyglądał się dziewczynie w spokoju.
    - W każdych zdolnościach kontrolowanie polega na tym samym, głównie chodzi o emocje. Jednak jeżeli mówimy o posługiwaniu się tymi cieniami to niestety masz rację. Nie znam nikogo kto ma podobne zdolności i jest w stanie ich uczyć. Chociaż na tą chwilę skupiłbym się na Twoim miejscu właśnie na nauce kontrolowanie emocji. Wiem, że są jeszcze za małe i nie zrozumieją wielu rzeczy, ale warto zacząć. W tym wieku emocje odgrywają główną rolę jeżeli chodzi o brak kontroli – powiedział na szybko co myśli. Ich zdolność nie była w końcu powiązana z konkretnym zmysłem, więc emocje rzeczywiście powinny grać tu pierwsze skrzypce. Słysząc podziękowanie uniósł lekko kącik warg i położył jej rękę na ramieniu.
    - Znosisz moje dziwne akcje i humory więc uznajmy, że to ja przyszedłem się tu odwdzięczyć – odpowiedział i puścił ją dalej, do lampy. Spojrzał jeszcze na dzieciaki.
    - Poradzisz sobie, a jak nie to razem coś wymyślimy – spojrzał na Mel i wzruszył ramionami.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  6. Niklaus opadł ciężko na wskazaną kanapę i spojrzał zaraz na Melanie. Przytaknął jej gdy wspomniała o szkoleniu, zaraz jednak ponownie uśmiechnął się pod nosem.
    - Chyba znasz mnie już na tyle, że powinnaś wiedzieć… Nie robię rzeczy, których nie chcę, spokojnie, do niczego nie musisz mnie zmuszać. Doskonale wiem, że nie mam zobowiązań, co nie zmienia faktu, że im pomogę, jeżeli będę w stanie – odpowiedział jej i rozłożył się wygodnie na meblu. Zaraz po tym spojrzał na śpiące dzieci, wyglądały tak niewinnie, a posiadały w sobie tak olbrzymie moce. Prychnął cicho pod nosem. Świat naprawdę był niezwykle fascynujący. Słysząc pytanie wrócił wzrokiem do dziewczyny. Przytaknął jej.
    - Jasne, nie ma problemu, tylko dam znać Akane – odpowiedział i zaraz wyciągnął komórkę, aby napisać do swojej podopiecznej sms-a.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  7. Ich hatt einen Kameraden,
    Einen bessern sindst du nit...


    W "Howling Flame" jak zwykle roiło się od ludzi i nie tylko ludzi. Klientela wszelkiej maści, korzystając z weekendu, wprost oblegała bar, a Terayuki i jeszcze jego brat, Sannosuke, którzy zajęli się obsługą, mieli pełne ręce roboty. Akurat tak się złożyło, że Melanie natrafiła na młodszego Haradę - zawsze gotowego dla flirtów i głupich pogaduszek. Wyszczerzył się, widząc czarnowłosą i bardzo młodą, ładną kobietkę.
    -Ooo, a w jakiej sprawie pani do szefa?~ - zagadnął z uśmiechem. -Jest szef, jest, ale kazał sobie nie przeszkadzać, pewnie przyjmuje kocha...
    -SANNOSUKE! - przerwał mu z irytacją starszy brat. Zdzielił go z całej siły w łeb i ignorując męczeńskie "ałałałaaaa", rzucił:
    -Pani wybaczy temu cymbałowi, nie nauczył się odróżniać pracy od życia osobistego...i zechce pani pójść ze mną , to zaprowadzę do szefa.
    To rzekłszy, wyszedł zza baru i ruszył pewnym, spokojnym krokiem, lawirując sprawnie między stolikami zajętymi przez gości, w kierunku słabo widocznych z miejsca, które zajmowała Melanie, drzwi. Zatrzymał się przy nich i poczekał, aż kobieta do niego dołączy, po czym zapytał jeszcze:
    -Przepraszam, ale mogę wiedzieć, jak godność? Muszę wiedzieć, kogo mam w ogóle zapowiedzieć panu Englundowi.

    Die Trommel schlug zum Streite,
    Er ging an meiner Seite
    In gleichem Schritt und Tritt.

    Akira utkwił zmęczone, smutne, pełne łez oczy w zdjęciu, które trzymał w palcach. Przedstawiało ono gromadę roześmianych studentów w codziennych ubraniach, rozwalających się leniwie na trawie pod wielkim transparentem z napisem: "Samhällsvetenskapliga fakulteten". Uśmiechnął się gorzko, przypominając sobie dzień, w którym zrobiono zdjęcie...i dzień, w którym zginęli wszyscy studenci z tego zdjęcia, w tym ten, który był dla Akiry niemal tak samo ważny jak rodzony brat. Otarł niecierpliwie łzy i włożył leżące na stoliku okulary przeciwsłoneczne.
    -Dra åt helvete, Nått Draeken-wywarczał ze złością po szwedzku.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  8. Odłożył zdjęcie do szuflady i nasunął mocniej okulary na oczy, słysząc pukanie. Czemu ktoś znowu mu przeszkadza? To już trzeci raz tego wieczoru! Wstał z krzesła i podszedł do drzwi, a na widok kobiety tylko jęknął w głębi ducha. Znowu jakaś wszetecznica na prezent od Nika czy jak? Albo, o zgrozo, od Harady? Jego rozważania przerwał jednak głos zakłopotanego Terayukiego, który odchrząknął i wskazał na tą kobietę, mówiąc:
    - Niejaka Melanie do pana.
    -Dra åt...-zaczął nieco pijanym głosem, chcąc dać wyraźnie mężczyźnie do zrozumienia, gdzie ma jego pomysły, jak również Niklausa, jego wszetecznice i przeszkadzającą mu obsługę, jednak Harada nie dał mu dokończyć przekleństwa.
    - Przysłał ją pan Imito, Akira-san. - objaśnił nieświadomego blondyna. Ten zaklął ponownie, niemniej jednak cofnął się trochę, by nieznajoma mogła wejść. Wódka wciąż otępiała mu zmysły. Jaki, kurwa, Imito? Potrzebował prawie piętnastu minut z milisekundami, by przypomnieć sobie, o kogo chodzi. Dalsze piętnaście zajęło mu przypominanie sobie osoby Melanie, a i tak ni cholery nie mógł jej skojarzyć.
    -Sso chces?

    Akira

    OdpowiedzUsuń
  9. Chłopak słysząc jej głos oderwał wzrok od ekranu telefonu, zaraz odłożył urządzenie na stolik i uśmiechnął się zadziornie do Mel.
    - Luz, mogę coś włączyć – wzruszył ramionami i zaraz sięgnął pilota. Włączył w nim funkcję programu telewizyjnego i zaczął przeglądać czy leci coś ciekawego. Na wspomnienie o herbacie przytaknął jej głową, jednak milczał. Przestał przewijać listę dopiero gdy trafił na jedną z części Transformersów. Zmrużył oczy. W głowie pojawiło się wspomnienie związane z Yuuki. Zabrał ją kiedyś do kina pod gwiazdami i trafili tam właśnie na pierwszą część tego filmu. Chłopak szybko potrząsnął głową i spojrzał na śpiące dzieciaki.
    - Mówię Wam małe gnojki, zanim się zakochacie to dobrze poznajcie tą drugą osobę – polecił im, kiedy Mel siedziała w kuchni i sam pogłaskał delikatnie Lux po głowie. Po chwili wrócił do przeglądania listy programów i ostatecznie wybrał „Undisputed”. Uwielbiał filmy tego typu, rozsiadł się wygodnie i czekał na Czarnulę.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  10. Spojrzał na Mel kiedy poprawiała koszulę i uśmiechnął się pod nosem. Przez pewną dziewczynę jego myśli coraz częściej szły w nieodpowiednim kierunku. Na szczęście jej tu nie było i był w stanie się jakoś opanować.
    - Z tym ramieniem na wierzchu bardziej mi się podobało – przyznał pół żartem, pół serio i posłał jej po raz kolejny zadziorny uśmiech. Przechwycił zaraz herbatę i wziął kilka łyków. Zaśmiał się pod nosem słysząc o dosypaniu.
    - Może nawet bym się nie obraził gdybyś wsypała – zauważył i pochylił się po jeden z wystawionych przez nią smakołyków. Spojrzał na ekran telewizora.
    - Właściwie… Co lubisz oglądać? – zapytał zerkając w jej stronę. Uznał, że skoro już nazywa ją swoją przyjaciółką to wypada znać jakieś podstawowe informacje na jej temat.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  11. - Chciałabyś – zaśmiał się lekko, aby nie obudzić dzieci po czym pokręcił głową rozbawiony.
    - Bardziej bał bym się Twojej wyuzdanej i niewyżytej wyobraźni – po prostu musiał się z nią podroczyć, w końcu inaczej nie byłby sobą. Uśmiechnął się pod nosem. Pilota oddał bez większej walki, lubił wiele gatunków filmów, a po Mel to nawet nie wiedział czego się spodziewać. Odpowiedź dziewczyny nie specjalnie go zdziwiła, no może to „stare kino”. Kiwnął tylko głową na znak, że rozumie i zaraz spojrzał w ekran, aby zobaczyć na jakim programie Mel się zatrzyma.
    - Ta… chłam… - powtórzył jedynie bez większych zmian w wyrazie twarzy. W prawdzie sprawa Yuuki w jakimś stopniu go jeszcze gryzła, ale znalazł stosowne lekarstwo, chociaż… cholera wie jak się ten cały cyrk skończy.
    - Skoro bajki, to zawsze możemy połączyć to z moimi gustami i włączyć sobie hentaia – teraz to on poruszył zabawnie brwiami i posłał Mel zawadiacki uśmiech.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale że jaki brat, kurwa? Zmarszczył brwi, starając się sobie cokolwiek przypomnieć. Dopiero po trzecim powtórzeniu nazwiska kobiety wygrzebał stosowne informacje z otchłani pamięci i zaprosił ją gestem, by usiadła. Musiał przecież zachować resztki kultury wobec tej osoby rodzaju żeńskiego, nawet jeżeli nie był pewien, czy to rzeczywiście dama, czy też każdemu-dama, i to z tych od tego durnia Nika, względnie - o zgrozo - od tego tam...Imito. Imitacji, hehehe. Bardzo śmeszne nazfisko. Bardzo.
    -Pani zechce...usiąść-czknął solidnie.-Pfoszę wybaszyć...topiłem smutki w butelce wódki...Pani szuka bfata?
    Chrząknął. Przywołał się do porządku. Znalazł sobie skądś jakąś butelkę mineralnej, odkręcił ją, po czym wylał sobie na głowę. Nielicho mu to pomogło w powrocie do świata trzeźwych i ogarniętych w interesach. Odkaszlnął. Trochę mniej mu już w głowie szumiało. Ale tylko trochę.
    -No więc tak. Nie mam pojęcia, co teraz odwala...Kurokocchi.-zawiadomił już trzeźwiej, aczkolwiek z przekręceniem imienia Kuro.-Ossstatni raz go widziałem z kilka lat temu. A kilka to bardzo dużo jest, psze pani.
    To oznajmiwszy, postarał się jeszcze sobie przypomnieć. Chociaż...coś mu teraz świtało...Kurokocchi to nie był ten kolega, o którego pytała pani Miroki. Absolutnie nie. Ona pytała o Kuro.
    -Uh...Kuro...Zdaje się, że miał wyjeżdżać z Mortiel gdzieś za granicę. Mówił, że się odezwie, jak będzie potrzebował kasy...-skrzywił się, czując niebywały wzrost ciśnienia i, co za tym idzie, także ból głowy. Chyba będzie padało. O tak, na pewno.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  13. Chłopak uśmiechnął się tylko pod nosem.
    - Nawet wiem czemu ze mną nie chcesz oglądać – zaśmiał się lekko. Powód jednak zostawił dla siebie. Zerknął na film który włączyła, kojarzył go, ale nie miał teraz głowy do tytułów. Słysząc propozycję uniósł brew ku górze.
    - Jezioro? – zapytał jakby się upewniając. Panienki w bikini i zabawa dla Akane, uśmiechnął się pod nosem, mogło być całkiem ciekawie.
    - No spoko, powiem młodej to się pewnie ucieszy – przyznał i zaraz zerknął jeszcze na Melanie zaciekawiony.
    - A mówiąc „nami” to kogo masz na myśli? – zapytał. Cholera wie czy dziewczyna nie chce go wciągnąć w jakieś dziwne akcje, miewała równe głupie pomysły.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaśmiał się pod nosem.
    - Nawet nie wiesz jak dziwne – odpowiedział z lekką chrypą i swoim zadziornym uśmiechem.
    - Dwie dziewczyny mam rozumieć? – bardziej stwierdził niż zapytał, jakoś nie specjalnie widziało mu się użeranie z kolegami Czarnuli. Uniósł przy tym jedną z swoich brwi. Słysząc zapewnienie Mel po raz kolejny uśmiechnął się zadziornie.
    - Wspólny język to ja chętnie z nimi znajdę – zażartował, oczywiście żart musiał mieć podtekst erotyczny. Od czasu wyposzczenia się tego typy humor o wiele częściej go odwiedzał. Na wiadomość o dacie wyjazdu zrobił trochę dziwną minę.
    - Ho, ho, aż dzień na przygotowanie, no pięknie, to mi zapewniłaś uroczy dzionek z Akane. Młoda oszaleje z pakowaniem – westchnął, ale zaraz to on poklepał ją po ramieniu.
    - Ale spoko, z cieniami sobie poradziłem to i z pakowaniem młodej dam radę – zawadiacki uśmiech nie opuszczał jego twarzy, jednak doskonale pamiętał dzień, w którym Akane pakowała się z rodzinnego domu do akademika… Czekała go niezła wojna.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  15. -Chyyyba mam od niego...e...esemesy.-zakomunikował już względnie trzeźwiej Akira, chociaż tak średnio sobie przypominał, który z numerów zapisanych w jego telefonie był własnością owego Kuro...kurokocchiego czy innego szatana. Tak, musiał to być po prostu szatan i demon, skoro przysyłał Akirze swoją siostrę (ładną, ale nie w jego typie siostrę. Zaiste, nie w jego typie), nie bacząc na to, że ten nie jest w humorze ani na siostry, ani na niego, do tego wyjechał gdzieś w cholerę i jeszcze skazywał go na męki ze zdecydowanie zbyt jasnym telefonem. Mimo wszystko wszedł w smsy i zaczął powoli scrollować, wyklinając szeptem telefon.
    -Ooo, mam!-powiadomił po chwili. Wyświetlił jej krótką konwersację esemesową, która generalnie rozegrała się parę tygodni temu godzinach wieczornych. Jej treścią był wyjazd Kuro do Norwegii; pan Imito zawiadamiał Akirę "stary wyjezdzam. mozesz miec oko na pare spraw?", a Akira udzielał mu prostej i krótkiej informacji "nie. jestem zajety. a co?". "cel: Norwegia. szkoda, ze nie mozesz pomoc, ale szanuje to." Jedyną odpowiedzią Englunda na tę wiadomość było krótkie "ok", później korespondencja się urwała.
    -Fffiecej...nie pomogęęęęęe. Ić sobieeee-warknął. Musiał się upić, i to natychmiast, a Melanie bynajmniej mu w tym nie pomagała.

    Akira

    OdpowiedzUsuń
  16. Dobry gość? Dobry kolega? Nie będzie dziwnych akcji? Dojrzały? Blondyn skrzywił się… albo pedał albo nudziarz, zajebiście… Nie znał gościa, ale nie miał zamiaru być dla niego miły tylko dlatego, że znał Melanie. Miał tylko nadzieję, że laska która się tam pojawi nie będzie jakąś tępą pindą. W końcu nie po to jeździ się nad jezioro, żeby dyskutować o teoriach względności czy siedzieć o suchym pysku, no, przynajmniej on nie po to jeździł, miał zamiar się rozerwać i ostatnimi czasy szło mu to aż nazbyt dobrze.
    Na jej propozycję o pomocy zaśmiał się pod nosem.
    - Sorry, ale jeżeli nie chcesz awantury z Akane to lepiej mi nie pomagaj, sam to z nią ogarnę, jeżeli Ty się pojawisz pójdzie to nam o wiele mniej sprawnie – przyznał z zadziornym uśmiechem i zaraz jej przytaknął.
    - Ta, okazywanie troski jest dość męczące więc możesz mi ten pokój ogarnąć – dodał i wypił wszystko co miał w naczyniu. Kiedy zmierzwiła mu włosy spojrzał na nią wymownie.
    - Nie prowokuj, bo u mnie na takich zaczepkach się nie kończy – powiedział podążając za nią wzrokiem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  17. Zaśmiała się nieco głośniej, jednak ze względu na dzieciaki starał się jak najbardziej ściszyć ton. Nie spodziewał się, że tak szybko łyknie haczyk. Widząc jej zachowanie i słysząc słowa uśmiechnął się szeroko.
    - Napaleńcu?! No, no, brudne myśli Ci chodzą po głowie! Mówiłem o prowokowaniu do moich zaczepek, ale widzę, że Ty tu do konkretów podbijasz – odpowiedział wyraźnie rozbawiony tym jak się przejęła. Oczywiście nie miał zamiaru czekać wspomnianej przez nią „chwili”, od razu ruszył za dziewczyną i cichaczem stanął w framudze drzwi, przyglądając się jak sprząta. Mruknął cicho po kilku minutach obserwacji.
    - Mel, nie pręż się tak przy tym sprzątaniu, bo chcąc nie chcąc Cię zaatakuje – uniósł brwi w znaczącym geście i posłał jej zadziorny uśmiech, była idealną kandydatką do droczenia się. Zrobił kilka większych kroków, aby znaleźć się przy boku dziewczyny, równie szybko chwycił jej brodę w dwa palce i zniżył swoją twarz tak, jakby miało zaraz dojść do pocałunku.
    - Spokojnie, nic Ci z mojej strony nie grozi wielki zadku – powiedział cicho, posyłając jej przy tym ciepły uśmiech.
    - Czasami po prostu lubię patrzeć jak świrujesz – przyznał i odsunął się od niej nieco. Zaraz skoczył na łóżko i rozłożył się na nim niczym rozgwiazda.
    - Tak, tak, wiem, lubisz dziewczyny, ja nie jestem w Twoim typie i mam małego, tak – powiedział zanim ona cokolwiek odpowiedziała i zaraz spojrzał na nią z zawadiackim uśmiechem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  18. Leżał sobie spokojnie kiedy króliczek poleciał w jego stronę, zmarszczył czoło trafiony i zaraz spojrzał na Melanie mrużąc oczy.
    - Nie wywołuj wilka z lasu, bo możesz pożałować – pogroził jej, jednak w jego głosie wyraźnie było słychać nutkę rozbawienia.
    - Jestem facetem, nie oczekuj, że będę Ci się patrzyć na nosek – odpowiedział i odrzucił jej króliczka, trafiając w ramię dziewczyny. Kolejny pocisk złapał w dłoń i uśmiechnął się zadziornie, ona naprawdę powoli wkraczała na niebezpieczną dróżkę. Na informację o dziewczynach uniósł nieco brwi zaskoczony. Jednak nie? Czyżby nie miała pewności co do własnej orientacji? Pytanie szybko zostało mu wybite z głowy, na szczęście tylko poduszką. Zacisnął zęby, poczuł się trochę dziwnie. Powoli zdjął poduszkę z twarzy i spojrzała na Mel spokojnym wzrokiem. Nie spuszczał z niej oczu, a na gest z stopą, równie wolno zdjął buty, przy użyciu własnych nóg. Zaraz po tym podniósł się gwałtownie i złapał Czarnulę w pasie, aby przerzucić przez siebie i cisnąć na materac, tuż obok siebie w taki sposób, że jej nogi leżały na jego. Wcisnął jej wcześniej rzuconą poduszkę na twarz, oczywiście nie za mocno, nie miał zamiaru zrobić jej krzywdy.
    - Ostrzegam, ze mną wojny poduszkowe kończą się nieco inaczej niż z koleżankami – zaśmiał się pod nosem, dalej ją okładając.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  19. Uśmiechnął się zadziornie.
    - Kontynuuj to może się dowiesz – odpowiedział tajemniczo i zaraz został zakryty poduszką. W sumie… mógł dać jej wycisk na wszelkiego rodzaju sposoby, ale stwierdził, że tym razem da jej się wykazać. Szybko dało się zauważyć, że przeszła szkolenie, jednak świat był na tyle niesprawiedliwy, że nawet ono mogło by okazać się startą czasu w zetknięciu z prawdziwą siłą piaskowego dziadka.
    Nabrał powietrza kiedy ona usiadła obok i zaraz na spokojnie je wypuścił.
    - Masz jakieś fetysze z tym podduszaniem? – zapytał posyłając jej swój uśmieszek i zaraz poczuł jak dłonie tracą kontrolę i lądują nad jego głową. Spojrzał na swoje kończyny, a później na Melanie.
    - Pewna jesteś? – zapytał i przemienił obie ręce w piaskową formę. Co za tym szło? Brak krwi oraz brak możliwości kontroli. Tymi samymi kończynami znowu ją złapał i sprawnym, szybkim ruchem ulokował na materacu. Zawisł nad nią, trzymając jej nadgarstki nad głową, zupełnie tak samo jak ona zrobiła mu przed chwilą.
    - Wygodnie wielki zadku? – zapytał patrząc w oczy przyjaciółki z zawadiackim uśmiechem i usiadł jej lekko na udach, aby nie mogła za bardzo wierzgać nogami.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  20. Niklaus uśmiechnął się pod nosem.
    - Cóż, ja też nie narzekam - przyznał i rozsiadł się na niej nieco wygodniej, wyraźnie rozbawiony jej miną. Również spojrzał na lampkę, o losie ile by dał aby teraz wiedzieć o czym ona myśli, ciekawiło go co takiego wykombinuje w danej sytuacji. Oczywiście nie planował pokazywać tutaj swoich możliwości, jak narazie zabawa trwała na najniższych dla niego obrotach. Przynajmniej w kwestii zdolności, jeżeli chodziło o samą zabawę to podobała mu się nawet trochę za bardzo. Wrócił spojrzeniem do jej twarzy i obserwował ją z tym swoim wymownym uśmieszkiem. Zaraz opadł gwałtownie na brzuch dziewczyny i mruknął nad jej uchem.
    - Mel, nie tak zachłannie, musi mnie jeszcze starczyć dla innych dziewczyn - zażartował, nadal rozbawiony. Pozwolił jej na tą, pewnego rodzaju dominację, nawet specjalnie się nie bronił. Już zaraz leżał na łóżku z unieruchomionymi rękoma, jednak nie wyglądał na smutnego. Przeleciał wzrokiem po całej sylwetce Mel i ostatecznie zatrzymał się na jej oczach.
    - Nie będę się kłócić, mi też ta pozycja nawet odpowiada, ale... - uśmiechnął się zadziornie - pokonany? - zacmokał ustami, kręcąc przy tym głową. Zaraz jego ręce zaczęły rozsypywać się spod nóg dziewczyny, jak prawdziwy piasek, by po tym złapać jej kostki i wrócić do normalnej formy ciała. Blondyn podniósł się też do pół siadu i sam nieco ugiął nogi, przez co Mel została zamknięty między jego torsem a udami. Nadal trzymał jej kostki, nie pozwalając na jakikolwiek większy ruch dziewczyny. Jego twarz była tak blisko jej szyi, że każdy oddech poczuć mogła na delikatnej skórze.
    - Nie czuje się pokonany - przyznał szepcząc jej do ucha i uśmiechnął się szarmancko.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdyby dziewczyna nie używała w tej zabawie swoich zdolności to i on by sobie swoje darował, jednak wprowadziła takie zasady, a on miał zamiar nieco utrzeć jej nosa.
    - Co nie fair? Nie moja wina, że jestem taki zajebisty – zaśmiał się pod nosem i zaraz zaczął przyglądać się temu jak dziewczyna go okłada i stara się trzymać jak najdalej. Naprawdę tego nie rozumiał, wiele razy go zaczepiała, dotykała, a kiedy dochodziło do tego typu sytuacji to zachowywała się jakby jego bliskość była jednoznaczna z zarażeniem się śmiertelną chorobą czy czymś podobnym. W spokoju przyglądał się jej wyczynom, jednak nie dawał za wygraną, nadal ją trzymał i nie planował w najdrobniejszym stopniu pomagać jej wyswobodzić się z uścisku. Uśmiechnął się jedynie pod nosem kiedy zalała go morzem pytań. Z okopanym tyłkiem? Serio była nieźle spanikowana, skoro przypuszczała, że dojdzie do czegoś takiego. Kolejne jej uderzenie zablokował swoimi rękoma. Puścił jej kostki i złapał nadgarstki.
    - Hej! – krzyknął i spojrzała na jej twarz z powagą. Wstrząsnął nią jeszcze lekko dwa razy i znowu spojrzał na twarz.
    - No i czego się tak zachowujesz? Mój dotyk Cię parzy czy co? O co chodzi? – zapytał z powagą na twarzy, spokojnym tonem. Nagle go naszło na chęć poznania powodu tych całych napadów dziewczyny.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  22. Przy takiej bliskości ciężko było nie wyczuć jej walącego serca, tym bardziej zastanawiające było dla niego zachowanie dziewczyny. Zacisnął lekko zęby czując na twarzy jej wydech. Chyba mu się tu nie poryczy co? Spojrzał na nią podejrzliwie i obserwował w milczeniu. Słysząc o bliskości westchnął głośno.
    - Definicja przyjaźni jest różna, a Ty z tą swoją paniką zachowujesz się jakby każde nasze zbliżenie miało się skończyć w łóżku. Przyjaciele też się droczą, nie masz definicji określającej co dokładnie robią, niektórzy nawet uprawiają przyjacielski seks więc mi nie wylatuj z takimi porównaniami. Gdybyś naprawdę traktowała mnie jak przyjaciela to byłabyś spokojna w takich sytuacjach i wiedziała, że nie dobiorę Ci się do majtek. Ty natomiast panicznie się mnie boisz – wypalił marszcząc czoło i puścił ją, po czym po prostu zrzucił z samego siebie. Wstał bezceremonialnie i zaczął się rozbierać.
    - Lepiej już idź, zaraz zobaczysz moje ciało i może Ci wypalić oczy – mruknął pod nosem ściągając spodnie. – Poza tym, jestem zmęczony – dodał i zdjął koszulkę. Nic więcej nie mówiąc ruszył na łóżko i położył się na nim plackiem.
    - Dobranoc – dodał jedynie, nie mając ochoty na jakiekolwiek konwersacje.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  23. Leżał w milczeniu, nawet zamknął oczy i całkowicie lekceważył dziewczynę. W takich sytuacjach najczęściej uciekała, nie miała zamiaru się zwierzać czy tłumaczyć więc i tym razem spodziewał się tego samego. Nawet lekko drgnął na to jej „ej”, jednak nie zmienił pozycji, nawet nie otworzył oczu. Leżał sobie na brzuchu, w rękoma ułożonymi pod głową i twarzą zwróconą w przeciwną stronę do dziewczyny. Złych doświadczeń związanych z dotykiem? Serio? Komu ona to mówiła? Przecież sam miał całe mnóstwo nieprzyjemnych wspomnień związanych właśnie z tym tematem. Doskonale pamiętał czasy kiedy zwykłe wyciągnięcie do niego dłoni groziło wpierdolem. Nadal leżał nie wzruszony jej słowami. Kolejne zdanie również olał, nie powiedziała nic godnego uwagi, dopiero na dotyk bardziej zareagował. Otworzył oczy i, o dziwo, nastawił się na słuchanie. Miał pewność, że w końcu powie coś więcej niż to całe „bla, bla, bla”. Nie zawiódł się. Chodził już sporo czasu po tym świecie i potrafił zauważyć kiedy ktoś chce się przełamać, nawet nie patrząc na tą osobę. Westchnął głośno i zaraz podparł się na łokciach, dodatkowo kierując twarz w jej stronę.
    - Naprawdę myślisz, że jakiś pocałunek, seks czy coś innego jest w stanie popsuć tą przyjaźń? Mel, znosisz mnie od samego początku szkoły, nie mam zamiaru tracić tej relacji z powodu takiej pierdoły – przyznał na spokojnie, z powagą na twarzy.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  24. -Nje...Nic konkretnego nie mówił. Chociaż...-Akira zmarszczył brwi. Skoro dziewczyna nie miała zamiaru odpuścić, musiał chyba faktycznie się poświęcić i odsunąć na chwilę uczucia, które odczuwał, a które były dość silne - na tyle silne, by nie miał ochoty.
    -Wspomniał ze dwa razy o mieście o nazwie Sandnessjøen...Że chce tam spędzić jakiś czas-przypomniał sobie w końcu.-I podawał jakieś nazwisko norweskie, ale...nieee pszypomnę sobie terasss ssa bardzooo. To napfawdę fszyskooo. Najfyszeeej...pszyjdź w innym tefminie.
    To rzekłszy, wstał chwiejne i bardzo stanowczym krokiem zbliżył się do drzwi. Wyszedł z pokoju, zaciskając pięści. Po co ta kobieta tutaj przyszła? I po co szukała Kurokocc...kocchiego? To było dziwne. To musiał być zły i podstępny szpieg. Wysłanniczka Akodo. Akira nie ufał tej kobiecie ani za grosz. Zdecydowanie, nie była warta jego smoczego zaufania, a to, że parę razy widział jej brata, nie znaczyło, że musi mu się narzucać, u licha! Podreptał chwiejnym krokiem w stronę pianina, po czym podniósł klapę i jął brzdąkać jakieś mętne C - G7 - C - G- C -G7 - C - F. W teorii miało to być "Thoughts are free" lub coś równie podniosłego, w praktyce wyszło jednak coś pośredniego między hymnem Szwecji a niezmierną fałszowaniną; coś, czego na pewno nie dało się słuchać.
    -Erst dreht sich das Weibchen, dann dreht sich der Mann,
    Dann fassen sich beide, und tanzen zusaaaaaam', rudirudiralalala, rudilalalalalaaaaaa~~
    -zafałszował niemiłosiernie, po czym z owej niewysłowionej boleści zaczął jodłować. Ktoś mu powiedział, że to najlepszy sposób na to, żeby przywołać przyjaciół z przeszłości. Kto wie, może Kurokocchi akurat wrócił i usłyszał jego obłąkańczy skowyt?

    Akira

    OdpowiedzUsuń
  25. Niklaus prawdopodobnie wypierał z siebie wiele emocji czy odczuć, seks czy pocałunek uważał za pierdołę, jednak nie wiedział jak podszedłby do sprawy, gdyby do takiego zdarzenia doszło z osobą mu bliską jak Lexi, Aki czy Mel. Zamyślił się na chwilę, jednak jej dłoń na policzku pozwoliła mu wrócić na ziemię. Posłał jej lekki uśmiech.
    - Tak przyjaciele chyba też nie robią – powiedział zaczepnie i uśmiechnął się pod nosem. Zaraz jednak wzruszył ramionami splatając z nią spojrzenie.
    - Więc rozmawiaj, najwyżej zasnę Ci na kolanach jak mnie zanudzisz – odpowiedział i podparł brodę na ręce, nadal patrząc bezpośrednio w jej oczu. Piasek w jego źrenicach przesypywał się spokojnie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  26. Na pstryczka odsunął nieco twarz i posła dziewczynie zadziorny uśmiech. Pamiętał czasy gdy jeden nieodpowiedni ruch jego czy jej oznaczał koniec spotkania, a teraz? Posprzeczali się, poobijali nieco i wszystko było ok. Uśmiechnął się pod nosem na te myśli, całkiem spoko odmiana.
    Przyjął poduszkę od dziewczyny i zaraz ułożył ją pod brodą. Słysząc o spotkaniu zaśmiał się lekko.
    - Tak, było widać, fajny z niego dzieciak, nieźle urósł – przyznał patrząc na Mel i kiwając głową. Zaraz prychnął lekko pod nosem.
    - Ach dziewczyną, no pięknie – tym razem pokręcił głową, jednak nadal wyraźnie rozbawiony. Spojrzał na jedną z lampek w pokoju z nieco zadziornym uśmiechem, by zaraz wrócić do Mel wzrokiem.
    - Powiem szczerze, że jestem mu wdzięczny. Akane nieco odzyskała dawnego humoru po tym spotkaniu, dostała od niego ogromnego misia i twardo z nią śpi, nawet nazwała ją Umi, od imienia Yumiego – odpowiedział. – Cholera wie co to z nich będzie, mam cichą nadzieję, że młody pomoże jej odnaleźć się w szkole, bo przez te jej akcje z zdolnościami sporo osób kopnęło ją w dupę, trafiła na bandę buraków, a nie przyjaciół. Wiesz jakie dzieci są w tym wieku – machnął ręką i zaraz zaśmiał się pod nosem.
    - Gadam o niej jak o własnej córce, co się kurwa ze mną stało? – zażartował i pokręcił głową.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  27. Nik uśmiechnął się pod nosem.
    - Byle mi jej nie rozkochał i porzucił – pogroził palcem dziewczynie i zaraz zaśmiał się lekko. On w prawdzie nie skupiał się tak bardzo na twarzy Mel, ale czuł jej wzrok na sobie, słysząc jej głębokie westchnięcie spojrzał na nią kątem oka, czyżby bała się burzy? Od podejrzeń oderwało go stwierdzenie przyjaciółki, prychnął pod nosem.
    - Swojej pociechy… Obstawiam, że jedynie wpadka z którąś z przelotnych lasek może spowodować istnienie kogoś takiego, ale nie nazwałbym wtedy tego „pociechą” – uśmiechnął się kpiąco i zaraz pokręcił głową.
    - Na głowę jej nie wejdą, muszę tylko dowiedzieć się więcej o tej jej zdolnościach, Akane jest bardzo zaradna, po prostu sama nie wie co się dokładnie z nią dzieje, każdego by to przerażało – stwierdził pewnym tonem i zaraz zerknął za okno. – Chyba po tym naszym wypadzie wybiorę się do jej rodziców, może coś się uda załatwić z szefem – mruknął bardziej do siebie i zaraz poczuł lekkie szarpnięcie. Lekko zdezorientowany spojrzał na Mel i po raz kolejny posłał jej zadziorny uśmiech.
    - No proszę, boisz się burzy, a jednak – pokręcił głową wyraźnie rozbawiony.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  28. Zadziorny uśmieszek znacznie zmalał, gdy dziewczyna wspomniała o strachu. Chcąc nie chąc naszły go pewne myśli. Czego się boi? W sumie wiedział o jednej rzeczy, ale czy było ich więcej? Uśmiechnął się znowu w ten swój sposób czując szturchnięcie.
    - Nie jestem, tylko idiota nie boi się niczego – przyznał. – Jednak mój strach należy do tego z wyższych sfer, burze, robaki czy ciemność to przy tym drobnostka – przyznał po czym również ją szturchnął. Na wzdrygnięcie zareagował stłumionym, kpiącym śmiechem, zaraz jednak uśmiechnął się nieco szerzej i jej przytaknął.
    - Idź się myj, wali Ci spod skrzydeł, ja się zajmę dzieciakami, jeszcze je obudzisz tym swądem – odpowiedział zaczepnie, tradycyjnie z uśmieszkiem na ustach.
    - O tak, tak, wróć zatruwać mi życie – zaśmiał się kierując kroki w stronę drzwi – Mam cichą nadzieję, że w dziecięcym pokoju jest okno – zerknął na Mel i zaraz zmierzwił jej włosy.
    - Lepiej bądź grzeczna, bo przez nie wyskoczę i zostawię Cię sam na sam z burzą – dodał żartobliwie i ruszył do śpiących maluchów. Delikatnie wziął, najpierw Lux, na ręce i zaniósł do jej łóżeczka, to samo zrobił z Chrisem. Nieco zamyślony przystanął nad nimi i obserwował jak spokojnie oddychają.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  29. Z zamyślenia wyrwały go pytania Mel o dzieci. Obejrzał się na nią i zaraz kiwnął głową.
    - Jak susły – odpowiedział i spojrzał zaciekawiony na świecącą lampkę.
    - To dla nich czy po prostu Ty obawiasz się zostawić ich samych w ciemności? – zapytał zaciekawiony. Z wcześniejszej rozmowy dało się wywnioskować, że akcja z cieniami nie zdarzyła się po raz pierwszy, a Niklausa zawsze ciekawiły źródła danych zdolności. Czyżby siedzenie po ciemku było jednym z nich?
    Blondyn uśmiechnął się lekko, zaraz w głowie pojawiły się pewne wspomnienia, ale szybko wyrzucił je z głowy i spojrzał ponownie na dzieci.
    - Wyobraź sobie, że wiem, byłem już ojcem w całym swoim życiu – przyznał nie odrywając wzroku od pociech Melanie. Chwilę im się przyglądał, jednak ostatecznie spojrzał w oczy matki maluchów.
    - Jestem przyzwyczajony jedynie do tak małych dzieci, w późniejszym okresie życia nie było mi dane z jakimkolwiek przebywać – dodał i uśmiechnął się pod nosem. – No, chociaż ostatnio zabawiałem syna Lexi, więc też można go wliczyć – poruszył zabawnie brwiami i zaraz obrócił się na pięcie po czym bezceremonialnie wrócił do przeznaczonej dla niego sypialni i ponownie walnął się na materac.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  30. Blondyn dwa dni temu zgodził się na weekendowy wypad z Mel, jej dziećmi i znajomymi, nie był wprawdzie jakoś specjalnie pozytywnie nastawiony… Głównie dlatego, że w gronie znajomych dziewczyny miał znaleźć się jakiś chłopak… No, ale nie miał zamiaru rezygnować z możliwości wykorzystania króciutkiego urlopu. Szedł właśnie z plecakiem na plecach, a tuż za nim wlokła się Akane z średniej wielkości walizką na kółkach.
    - Yumi też jedzie? – zapytała doganiając swojego opiekuna. Ten spojrzał na nią unosząc jedną brew ku górze. Miał wrażenie, że dziewczynka powoli uzależnia się od bratanka Mel i zaczynało mu to nieco przeszkadzać.
    - No co? Mówiłeś, że to ciocia Yumiego… - wytłumaczyła szybko dziewczynka lekko się przy tym rumieniąc.
    - I to wcale nie tak, że go lubisz co? – zapytał Nik, z zadziornym uśmieszkiem. Akane spojrzała w ziemię, jednak zaraz uniosła dumnie głowę patrząc w oczy Blondyna.
    - A no lubię i nie mam zamiaru tego ukrywać, bo nie jestem taka pierdoła jak Ty – wytknęła mu język i zadowolona przyspieszyła kroku. Niklaus zatrzymał się nieco zaskoczony i zamrugał szybciej oczyma.
    - Wredne małpisko – skomentował pod nosem i kręcąc głową uśmiechnął się. Miło było zobaczyć dziewczynkę w dawnej formie. W prawdzie jej zmiana postępowała powoli, ale była widoczna.
    - Ty! Pyskata! Wiesz gdzie idziemy, że tak wysunęłaś do przodu? – zapytał ponownie ruszając. Akane zatrzymała się i obejrzała za nim z niewinnym uśmiechem. Chłopak zaśmiał się, a kiedy znalazł się przy boku młodej, zmierzwił jej włosy. Zaraz po tym skręcił w stronę domu Mel i już zaraz stał pod jej drzwiami, kiedy to Akane walczyła z framugą drzwi wejściowych do budynku, w którym znajdowało się mieszkanie przyjaciółki Blondyna. Ten zaśmiał się lekko i ruszył jej z pomocą, jednak wciąż byli na widoku.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń

  31. W tej chwili cichy i spokojny park wypełnił się hukiem strzałów i krzykami. Pociski świszczały, przebijając liście drzew i orząc dziury w ziemi, a głuchy skowyt rannych przecinał powietrze niczym świszczący miecz. Kilku mężczyzn leżało martwych, sztywnych i wciąż jeszcze ciepłych, z wytrzeszczonymi z przerażenia oczami, na ich ustach zaschła szkarłatna krew. Kiedy Mel wkroczyła na teren strzelaniny, pociski pokierowały się także w jej strony, jednak gwałtowne szarpnięcie przez coś rozgrzanego uprzytomniło jej, że lepiej wybrać inną drogę.
    -Wpieprzyłaś się jak śliwka w gówno. Kuro też-oznajmił jej szorstko Akira, odciągając ją na bok, pod jedno z drzew.-Biegnij do domu, do swoich dzieci. Moi ludzie wymieniają się właśnie po dżentelmeńsku informacjami. Nie powinnaś wychodzić z domu.
    To rzekłszy, przeładował lśniący, ciepły jeszcze karabin snajperski, który trzymał w dłoni, i uniósł go, aby oddać strzał. Krzyknął coś po szwedzku, przebijając dobrze wystrzelonym nabojem głowę jakiegoś mężczyzny. W odpowiedzi kilku osobników zbiegło się w jego stronę i wyraźnie zaczęli go osłaniać.
    -Ci ludzie szukają Kuro, jest im potrzebny. To szefowie mafii. I tak mam na nich zlecenie, ale nie mam jak pomóc Kuro w tej chwili inaczej, niż zdjęciem części z tych ludzi. Idź już, nie mam...
    Nie zdążył skończyć, gdyż musiał się uchylić przed kolejnym strzałem.
    Zapłonął silniej, energiczniej, broń upadła na ziemię.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  32. Niklaus zdążył pomóc swojej podopiecznej z walizką i znaleźć się znowu pod drzwiami zanim te się otworzyły. Reakcja Lux w sumie była dość oryginalna, nie pamiętał kiedy ostatnio wystraszyło się go dziecko, zwykle strasznie do niego ciągnęły. Blondyn zaśmiał się pod nosem.
    - Prawie jak mama kiedy burza jest za oknem – skomentował rozbawiony. Akane natomiast spięła się dość mocno, nie dość, że nie znała ani przyjaciółki Niklausa, ani jej znajomych to jeszcze jej córka piszczała na ich widok. Co tu dużo gadać, w szkole nie było takich szkrabów, a w domu była zawsze najmłodsza więc nie miała pojęcia jak zachowywać się przy takich maluchach.
    - Dzień dobry – odezwała się cicho i zaraz mocno złapała dłoń Niklausa. Ten spojrzał na nią i zmierzwił jej włosy.
    - Hej, młoda, bez paniki – nachylił się nad jej uchem i jeszcze puścił oczko. Młoda uśmiechnęła się nieco szerzej i puściła jego dłoń przytakując przy tym głową.
    Zaraz walizka Akane jak i plecak Niklausa wylądował w wskazanym miejscu, a oni ruszyli usiąść na kanapę.
    - O dziwo Akane nie jest jak większość kobiet i pakowanie wychodzi jej sprawnie, chociaż nie zdziwię się jak czegoś zapomnieliśmy – odpowiedział z zadziornym uśmiechem i zaraz pokiwał bliźniakom, jednak nie wysilał się na jakieś uśmieszki.
    Kiedy dzieci podeszły do jego wychowanki ta spojrzała na trzymające ją rączki i uśmiechnęła się delikatnie.
    - Ymm… No tak, jadę z Wami – tu spojrzała na szybko w oczy dzieci, może i były małe, ale miała dziwne wrażenie, że ich wspomnienia są równie mroczne co u Yumiego, w końcu są rodziną.
    - Byliście już nad jeziorem? – zapytała się ich, chcąc przedłużyć rozmowę.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  33. Akane spojrzała na zabawną fryzurę dziewczynki i uśmiechnęła się delikatnie. Wyglądała w kucykach uroczo… Ona osobiście wolała krótkie włosy, z którymi nic nie trzeba robić, nigdy nie czesała się w jakieś wymyślne fryzury, jednak lubiła je oglądać i oceniać na cudzych głowach. Cóż, Lux w tym momencie dostałaby u niej okrąglutkie 10 punktów, naprawdę uczesanie bardzo pasowało do jej buźki. Słysząc odpowiedź o basenie, zaczęła opowiadać dzieciom o tym jak to z siostrą poszła kiedyś na basen i udawały, że deska do pływania to ich deska surfingowa. Opisywała to jak trudno było jej się na piance utrzymać, a nawet wspomniała o wielokrotności swoich podwodnych upadków. Widać było, że jest to dla niej wesołe wspomnienie. Blondyn patrzył na nią kątem oka i uśmiechnął się prawie niewidocznie. Fajnie, że się odnalazła w towarzystwie mimo tych wszystkich obaw. Słysząc słowa Mel zaśmiał się lekko i machnął ręką.
    - Nie martwię, poradzimy sobie – przyznał z uśmiechem i skierował wzrok na dzieci, a raczej na Chris’a, który bacznie go obserwował. Nie odezwał się, a na wzmiankę o Shiro po prostu ciężko westchnął… No pięknie baby party się szykuje i jeszcze jakiś łoś od zabawiania. Blondyn przywołał Akane gestem dłoni, na co ona zaraz mocniej się zbliżyła.
    - Musimy ustalić jakiś znak, żebyś w razie co udawała, że bardzo źle się czujesz i musimy wracać do domu – szepnął do niej i szturchnął ją łokciem, na co dziewczynka zareagowała chichotem.
    - Niklausie, mama by tego nie pochwaliła, a od Varony zaraz byś usłyszał ostre słowa – odpowiedziała mała ze śmiechem na ustach. Nik spoważniał na chwilę. Dziewczynka pierwszy raz wspomniała siostrę uśmiechając się przy tym. Nie chcąc marnować ten chwili sam wrócił do uśmiechu i zmierzwił jej włosy.
    - Przecież nie muszą wiedzieć – odparł rozbawiony, a Akane wykonała gest zakluczenia ust i znowu się lekko zaśmiała. Przez te ich konszachty ominęło Blondyna przypominanie jego imienia czy też wymienianie listy wycieczkowiczów, jednak gdy Mel opadła na fotel był już aktywny.
    - Ukrytych nie mam, leżą oficjalnie na samej górze walizki Akane – uśmiechnął się zawadiacko do dziewczyny.
    - A co? Zabronisz mi pić? – zapytał, zabawnie przy tym poruszając brwiami.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  34. Akane jak najbardziej odpowiadały zaczepki młodszych dzieci, nie były one złośliwe, jak te, które często słyszała od rówieśników, bardzo chętnie odpowiadała na ich pytania, o ile znała odpowiedzi i prowadziła z nimi rozmowę jak równy z równym.
    Niklaus natomiast nie przejął się trochę nieodpowiednim komentarzem, w dużym stopniu żartował, aby jego podopieczna po prostu poczuła się bardziej wyluzowana. Poza tym, nie od dziś wiadomo, że jeżeli posiadówka rzeczywiście mu się nie spodoba, to po prostu wstanie i sobie pójdzie, bez zbędnych szopek. Na odpowiedź Mel chciał coś powiedzieć, jednak poczuł lekkie szarpnięcie nogawki, córka Czarnuli dobierała mu się do spodni, jakkolwiek to brzmiało. Uśmiechnął się do małej lekko.
    - Tak, tak, spokojnie, można powiedzieć, że w tej gromadzie jest i moje dziecko więc będę grzeczny, do czasu – mówiąc to cały czas patrzył na Lux, dopiero na wspomnienie o czymś specjalnym podniósł wzrok na Mel, uniósł brew ku górze.
    - Paczkę kondomów? – zapytał z przekąsem w głosie i od razu się zaśmiał, nawet pukanie do drzwi nie spędziło mu zadziornego uśmieszku z twarzy, mimo iż domyślał się kto za nimi stoi. W prawdzie na widok rudo kręconej panny jego uśmiech nieco się poszerzył, jednak wielkość tobołów, które przyniosła była dość… powalajaca. Chłopaka natomiast Blondyn omiótł jedynie spojrzeniem, dla odmiany nie było ono jakieś nieprzyjemne.
    - Cześć – odpowiedział jedynie i zaraz zerknął na Akane, która speszona nowymi twarzami objęła jego ramię i wtuliła się w nie mocno.
    - Spokojnie, postaramy się jakoś nie doprowadzić do wizji, ok? – powiedział do niej cicho, ona spojrzała na niego oczyma pełnymi nadziei i energicznie przytaknęła, jednak ręki nie planowała puszczać i jak cholera unikała kontaktu wzrokowego, szczególnie z chłopakiem, po którym po prostu było widać, że musiało go spotkać coś nieprzyjemnego. Widząc, że z młodą nie będzie tak łatwo, a że nadchodzi czas przedstawiania, po prostu wstał i przerzucił ją sobie przez ramię, na co ta zareagowała głośnym śmiechem.
    - Niklausiee noo ! – zaśmiała się znowu, a on, również rozbawiony podszedł najpierw do dziewczyny, aby podać jej rękę.
    - Miło poznać. Widzę, że na pokładzie mamy dwie rasowe kobiety, trzy dni poza domem a toboły większe od nich samych – tu spojrzał na Shiro i również mu podał dłoń – a pewnie nam dane będzie to wszystko nosić – uśmiechnął się pod nosem, nadal trzymając Akane na plecach.
    - Ten mój podręczny bagaż to Akane, jest dość wstydliwa więc wybaczcie za oryginalny sposób powitania – dodał jeszcze i zaraz postawił podopieczną na ziemię, ona jednak znowu się wtuliła, chowając twarz w jego brzuchu.
    - Tam było wygodniej – mruknęła na wpół roześmiana, Blondyn zaśmiał się cicho.
    - Cwaniara… - spojrzał po wszystkich i zaraz wskazał palcem na Rimę i Shiro.
    - Jesteście parą? – zapytał zaciekawiony.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  35. Odpowiedź rudowłosej jak najbardziej mu pasowała, co nawet zaznaczył specyficznym uśmieszkiem na twarzy. Trzeba było przyznać, że miał na czym oko zawiesić, co automatycznie podnosiło jakość tego wyjazdu.
    - Ja tam wybiórczo mogę zaoferować pomoc – tu zerknął na Rime kątem oka, znowu się uśmiechając, jednak na wspomnienie o uroczej damie spojrzał na Shiro, Akane zrobiła to samo i zaraz spłonęła rumieńcem, znowu chowając twarz w koszulce Niklausa.
    - Przykro mi stary, ta dama jest już zajęta – zmierzwił włosy dziewczynki i również ruszył po ich toboły. O dziwo młoda nie ruszyła za nim, jedynie niepewnym wzrokiem spojrzała na całą posturę znajomego Mel i uśmiechnęła się równie niepewnie do niego. Zaraz jednak bez słów podbiegła do Blondyna i złapała swój bagaż, „pomagając” mu w przetransportowaniu go do samochodu. Tam posadził Akane razem z bliźniakami, a po zapakowaniu bagażnika usiadł na siedzeniu za dzieciakami, dziewczyną zostawił do wybory która usiądzie obok niego, a która na miejscu pasażera.

    Podczas drogi głównie słuchał muzyki na jednej słuchawce, druga zwisała bezwładnie, aby mógł zareagować gdyby ewentualnie ktoś coś od niego chciał. Kiedy dotarli do celu wysiadł i przeciągnął się leniwie. Zaraz po tym ruszył do bagażnika i wydał każdemu swój bagaż, oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie skorzystał z okazji i nie rzucił Rimie zadziornego spojrzenia, podczas podawania walizki.
    - Mam cichą nadzieję, że większość tej walizki zajmują różnego rodzaju bikini – skomentował pół żartem, pół serio i posłał jej jeszcze jeden uśmieszek. Otoczenie bardzo przypadło mu do gustu, nawet nabrał ochoty na meczyk siatkówki. W domku co prawda nie było jakoś bardzo przestronnie, ale on tam nie planował urządzać w nim toru przeszkód więc nie narzekał. Do jednego pokoju zaniósł bagaż Akane, do drugiego wrzucił swój plecak po czym spojrzał na Melanie.
    - No dobra, to jaki plan – zapytał, zakładając dziewczynie rękę za szyję i opierając się o nią lekko.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  36. Niklaus jakoś specjalnie nie przejął się brakiem odpowiedzi, dziewczyna trafiła na jego listę ciekawych „obiektów” niczego więcej. Łapał się na tym, że po śmierci Varony i Yuuki zaczynał traktować płeć piękną jakoś tak bardziej przedmiotowo… Co do propozycji Mel zgodził się, na głód nie narzekał, a plaża kusiła nie tylko wodą i piaskiem. Zachwiał się lekko kiedy Rima zabrała jego parapecie i obejrzał się za nimi. Na słowa Shiro zwrócił wzrok ku niemu. Przejmować się? Uśmiechnął się pod nosem.
    - Chyba nie poznałeś Lexi, istny wulkan – odpowiedział i zaśmiał się pod nosem na wspomnienie siostrzyczki. – Jak będzie mi wadzić to myślę, że sam sobie poradzę, ale dzięki – dodał i również zdjął koszulkę. Nie miał problemów z nagością, zmienił się podczas swojej nieobecności, jednak ta kwestia została bez zmian. W laboratorium tyle osób widziało go nago, że wstyd był mu obcy. Nie czekał na wolną łazienkę, rozebrał się w pokoju i wciągnął na siebie slipki. Jego plecak też zawierał jedynie podstawowe przybory, parę koszulek, spodnie i gacie na zmianę. Kiedy był gotowy ruszył do sypialni naprzeciwko. Tak Akane w najlepsze śmiała się z bliźniakami.
    - Niki, Niki… co Ty ubrałeś? – zapytała z zdziwieniem na twarzy.
    - Idziemy na plażę więc kąpielówki nie? – uśmiechnął się zadziornie.
    - Przecież mówiłeś, że pływasz na golasa – Akane założyła ręce na swoim torsie i spojrzała na niego wymownie. Blondyn zaśmiał się pod nosem.
    - Żartowałem, a Ty się nie mądrz tylko poszukaj stroju w tej swojej walizce z Narnii – pacnął ją lekko w głowę.
    - Ej! – dziewczynka złapała jego rękę i z udawanym oburzeniem spojrzała na twarz opiekuna, zaraz zmrużyła oczy i puściła ją powoli. – Ale chłopaki muszą wyjść – dodała, na co Blondyn znowu się zaśmiał.
    - Zanim znajdziesz ten kostium to się łazienka zwolni – zadrwił sobie na co młoda wytknęła mu język i grzecznie ruszyła do walizki. Chłopak pokręcił głową, obserwując jak ta walczy z zamkiem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  37. Niklaus stał oparty o framugę drzwi, gdy łazienka otworzyła się. Prawie zaklaskał z wrażenia, że „to już”, ale powstrzymał się, śledząc wzrokiem skąpo ubraną Rime. Oj tak, miał słabość do rudowłosych dziewczyn, ale tej dodatkowo wizualnie nic nie brakowało. Spojrzenie od niej oderwał dopiero kiedy Mel mignęła tuż obok niego, wchodząc do pokoju.
    - Jaki roznegliżowany? Czego Ty się na plaży spodziewasz? – zapytał, chociaż nawet nie zdziwił się jej uwagą, zawsze zwracała mu uwagę, że chodzi po ich akademiku w samych bokserkach. Akane słysząc o konieczności przebrania się wygrzebała w końcu swój strój i dzielnie ruszyła do łazienki, wstydziła się Melanie i nie chciała przy niej zdejmować ubrań.
    Blondyn obejrzał się tylko za podopieczną, przez co nie za szybko zareagował na prośbę Mel, jednak okrzyk Lux wyraźnie usłyszał. Spojrzał zdziwiony na dziewczynkę i roześmiał się, podnosząc ręce do góry, w geście poddania się.
    - Dobrze, dobrze, już idę – opuścił pokój i nawet zamknął im drzwi. Ruszył do pokoju, aby wypakować z plecaka niepotrzebne rzeczy, wciągnął jeszcze na tyłek krótkie spodenki i zaraz był gotowy do wyjścia. Na paradę Lux zagwizdał głośno w ramach podziwu.
    - No, no, dziewczyny rośnie Wam konkurencja – powiedział z przekąsem. Zaraz drzwi łazienki otworzyły się i wyszła z niej Akane, w swoim dwuczęściowym, białym stroju z falbanką i granatowymi kołami. Nik uśmiechnął się do niej i przywołał ręką na co dziewczynka w podskokach ruszyła do niego.
    - Kolejna miss rośnie – zaczepił Akane, na co ta zarumieniła się lekko. Nik zmierzwił jej jeszcze włosy, polecił aby ubrała jakąś sukienkę i zaraz wszyscy ruszyli na plażę.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  38. Blondyn uśmiechnął się lekko kiedy mała chwyciła jego dłoń i ponownie się zakręciła.
    - No pięknie, jak prawdziwa księżniczka – podsumował jej pokaz po czym ruszył z plecakiem na plecach i dwoma pociechami trzymanymi za ręce w stronę plaży. Poczuł się trochę dziwnie, zupełnie jakby szedł spędzić czas z rodziną, dawno się tak nie czuł, ale było to przyjemne doznanie. Docinką towarzyszy tylko się przysłuchiwał, nie miał w zwyczaju prosić się kogoś o zainteresowanie więc kiedy rozsiedli się na kocu, on skupił wzrok na bawiących się dzieciach. Akane, jako ta najstarsza, zaraz zasypała bliźniaki pomysłami na urozmaicenie budowli, tu fosa, tam wieża, a jeszcze dalej prywatny staw rodziny królewskiej. Nik przysłuchiwał się głównie właśnie dialogom maluchów, jedynie na wspomnienie przez całą trójkę Otheli zerknął w ich stronę, cóż, niech sobie gadają, on i tak zaraz idzie do wody. Właśnie miał zamiar się ruszyć kiedy w Mel została wycelowana kupka piasku.
    - No, no, tak się nie bawimy, tak tylko ja mogę – pogroził palcem z zadziornym uśmiechem i zapanował nad ziarnami, które nie zdążyły dotknąć skóry Czarnuli. Posłusznie wróciły na swoje miejsce, a Blondyn przysunął się do Mel i przejął od niej buteleczkę z kremem przeciwsłonecznym.
    - Daj to sieroto – powiedział dość władczo i nie czekając na pozwolenie wylał jej ramiona odrobinę kremu, po czym rozsmarował go po całych plecach. Po wykonanej fuszce wstał, bezceremonialnie rzucił kremik na koc, to samo zrobił ze swoimi krótkimi spodenkami, po czym skierował swoje kroki do wody. Wyminął dzieciaki i dopiero wtedy rozpędził się, aby zaraz dać nura w wodne odmęty i zniknąć wszystkim z oczu.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  39. Blondyn wynurzył się dość daleko od brzegu, czego jak czego, ale braku gruntu był pewien, jednak fakt ten w żadnym stopniu mu nie przeszkadzał. W prawdzie jego prawdziwa forma pod wpływem wody nie służyła pływaniu, ale teraz posiadał ludzkie ciało. Obejrzał się na dzieciaki, Akane właśnie bacznie obserwowała taflę wody czekając aż jej opiekun się wynurzy, Nik uśmiechnął się pod nosem i pomachał do niej, na co dziewczynka odsapnęła i odmachała, lekko przy tym podskakując. Zaraz spokojnie wróciła do zabawy z bliźniakami. Blondyn zwrócił uwagę jeszcze na dziewczyny, które zdecydowanie coś kombinowały. Ciężko było nie rozpoznać specyficznego gestu, który wykonały.
    - Zakład co? - uśmiechnął się pod nosem i spojrzał na Shiro, który był niedaleko.
    - Jak myślisz co kombinują? - zagadnął, nadal zerkając na towarzyszki, na kocu.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  40. Nik słysząc Shiro zaśmiał się pod nosem.
    - Baby, zawsze wymyślą coś głupiego, ale jeżeli tak bardzo zależy Ci na ich rozłące to mogę którąś się zając – dodał z zadziornym uśmiechem, oczywiście pół żartem, pół serio. Po tym przeniósł wzrok na plażę, aby jeszcze przez chwilę nacieszyć oczy. Zwrócił uwagę na pewną dziewczynę o błękitnych włosach, zmarszczył lekko czoło. Właśnie wchodziło do wody, bardzo mu kogoś przypominała i chciał nawet do niej podpłynąć jednak w porę usłyszał pytanie.
    - Hm? – obejrzał się na nowego znajomego, zaraz jeszcze przeleciał wzrokiem po Mel i znowu uśmiechnął się pod nosem.
    - W szkole, chodziliśmy razem do szkoły. Sam proces zapoznania był zdecydowanie przyjemniejszy niż większość spotkań po nim. Mel przyssała mi się do szyi, tak więc było ciekawie, później zaczęły się schody – zaśmiał się i pokręcił głową. Spojrzał znowu na Shiro.
    - Ciebie się pytać nie muszę, obstawiam, że poznaliście się w wojsku, w tej całej Otheli – stwierdził i położył się bardziej na plecach.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  41. Nik zaśmiał się pod nosem.
    - Tak, wiem, szokujące. Kiedyś była bardziej… rozpustna. Teraz czasami zachowuje się jak cnotka niewydymka co bywa wkurwiające, tym bardziej jak się ją zna tyle lat – podsumował i zaraz zerknął na niego kątem oka, aby wysłuchać co ma do powiedzenia. Zadziorny uśmiech znowu pojawił się na jego twarzy. Skoczyliby w ogień, tak? Do tego to uwielbienie ze strony dzieci… Słysząc pytanie o Rimę „wstał” z pleców i znowu pionowo unosił się na wodzie. Zaśmiał się, machając przy tym dłonią.
    - Daj spokój, nie, luz, ładna jest, ale mam ważniejsze sprawy na głowie niż panienki. No, chyba, że się same pchają do łóżka, wtedy jak kłoda nie leżę – odpowiedział kierując się nieco w stronę plaży. Kiedy odzyskał grunt przystanął i przemył twarz wodą, po tym spojrzał na Shiro z przebiegłym wyrazem twarzy.
    - A co? Robisz rozeznanie? Mel Ci wpadła w oko? – zapytał rozbawiony, mierzwiąc przy tym swoje włosy.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  42. Blondyn płynął praktycznie równo z Shiro.
    - Trochę długo patrzy, z takim podejściem to nawet porządnych kandydatów odstraszy – podsumował kierując się do brzegu. Na odpowiedz chłopaka uśmiechnął się zadziornie.
    - Spokojnie, dla Mel jestem brzydką, chamską blondyneczką, z mojego powodu Twoje ramię nie będzie jej potrzebne, tak zakładam – zaśmiał się pod nosem i zbliżył się do Melanie, kiedy już wyszli na ląd. Przejechał mokrymi dłońmi po plecach i talii dziewczyny po czym wręcz wskoczył na koc. Za Rimą powędrował wzrokiem, a zawadiacki uśmieszek sam wkradł mu się na usta. Sięgnął ręką do swojego plecaka.
    - To co, piwo? – zapytał, oczywiście zmieniając punkt obserwacji na twarz Melanie. Zaraz zaśmiał się lekko i wyciągnął z plecaka zimną herbatę.
    - Spokojnie, pamiętam, nie przy dzieciach mamuśko – odkręcił napój i wziął sporego łyka.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  43. Niklaus tylko spojrzał za Shiro, w prawdzie zaczepki wobec Mel nie uznał jako dokonanie wyboru kim się dziś zajmie, po prostu nie widział sensu wchodzić do wody, skoro przed chwilą z niej wyszedł. Akane całkowicie oddała się zabawie z maluchami, które coraz bardziej zdobywały jej sympatię, oczywiście, jako najstarsza z dzieci, od czasu do czasu rozglądała się, aby sprawdzić czy przypadkiem nic im nie grozi.
    Blondyn na reakcję Mel zaśmiał się cicho i pokręcił głową. Słysząc o winie pokiwał głową.
    - Wino już jakiś czas temu przypadło mi do gustu, więc nie będę się sprzeciwiać – przyznał wspominając wieczory spędzone z Varoną i jej rodzicami. Uśmiechnął się lekko na to wspomnienie i zaraz zerknął na Akane. Jeżeli chodziło o jego podopieczną to chłopak sporo zawdzięczał rodzinie Mel, najpierw Yumi, teraz bliźniaki… Miło było popatrzeć na pogodną twarz małej, twarz, która nie tęskni za starszą siostrą. Wyrwany z zamyślenia wrócił wzrokiem na Melanie.
    - Dla Ciebie pewnie lodowata, ale jak będziesz niegrzeczna to osobiście się przekonasz jaka jest – odpowiedział zaczepnie i rzucił w nią butelką swojej herbaty, oczywiście nie za mocno, raczej bardziej w stylu „No, zobaczymy czy złapiesz”.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  44. Spojrzał przenikliwym wzrokiem na Mel, a później na odłożoną przy jej boku butelkę, słysząc słowa zaśmiał się pod nosem.
    - Aż za bardzo grzeczna – odpowiedział zaczepnie i spojrzał w stronę jej dwójki znajomych dosłownie na kilka sekund, po tym wrócił wzrokiem do Czarnuli i pokręcił głową.
    - Przynajmniej się ze mną nie nudzisz – odpowiedział i też szturchnął ją ramieniem, a jego zadziorny uśmiech nie schodził z twarzy. Widząc kątem oka dziewczynkę kierującą się do wody zaraz obrócił głowę w jej stronę. Wiedział, że Mel jako matka jest czujna, ale osobiście wolał zapewnić maluchom odpowiednią ochronę, a woda bywała bardzo zdradliwa. Nawet Akane przestała na chwilę lepić wieżę i wstała, aby stanąć niedaleko Lux. Czując chłodną wodę na nogach uśmiechnęła się uroczo i obejrzała na Niklausa, ten posłał jej ciepły uśmiech, na co młoda zareagowała tym samym, jednak kiedy dojrzała falę niszczącą ich dzieło wyraźnie posmutniała. Blondyn spojrzał na zawiedzione twarze maluchów, później na Mel i nic nie mówiąc usiadł na kocu opierając łokcie o kolana. Zaraz kawałek dalej od ich wcześniejszej budowli piasek zaczął drżeć i poruszać się bardziej energicznie, już zaraz blisko koca stało niewielkie piaskowe iglo, do którego spokojnie zmieściłyby się maluchy, a i Akane na siedząco nie będzie haczyć głową.
    W swojej budowli Niklaus celowo nie wykonał okien, jedynie wejście do środka.
    - No, teraz musicie ładnie ozdobić ten domek – powiedział i wstał z koca podchodząc do swojego dzieła.
    - A ja potrzebuję jeszcze dwóch pomocników do zrobienia okien. Ktoś chętny? – zapytał kucając przy iglo i patrząc na całą trójkę.
    - Zrobimy trzy okna, przy każdym pomoże mi kto inny, dobra? – zagadnął.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  45. Febe mieszkając w Otheli miała wystarczająco dużo czasu, aby poznać zwyczaje i zachowania Melanie. Kobiety diametralnie różniły się od siebie. Siostra Kuro kojarzyła jej się z niezależnością, nowoczesnością i… smutkiem. Potrafiła sobie poradzić w wielu trudnych chwilach, ale odpychała od siebie praktycznie każdego kto chciał się zbliżyć. Meduza nie była głupia, oziębłość dziewczyny zdecydowanie miało źródło w nieudanym związku. Mężczyzna którego pokochała, któremu dała potomstwo… Zawiodła się na nim. Cóż, tu były podobne i to chyba jedyne podobieństwo jakie je łączyło. Cyganka nawet nie do końca wiedziała jakimi uczuciami darzyły się wzajemnie, ale zawsze była skora do pomocy, więc gdy Mel poprosiła o lekcję tańca… No dobra, Febe zdziwiła się, ale nie miała zamiaru odmawiać, tym bardziej, że jej ostatnią uczennicą była Akela, której umiejętności taneczne były tak wysoko rozwinięte, że wilczycę mogła zostawiać samą w Sali, aby trenowała sama. Na dzień lekcji poprosiła Innubi, aby zajęła się Ines i Rahimem, kobieta oczywiście nie widziała w tym problemu, więc kiedy ktoś zapukał do drzwi meduza była już gotowa do wyjścia. Otworzyła Mel i uśmiechnęła się do niej pogodnie.
    - Witaj – odpowiedziała i zaraz odwróciła głowę. – W lodówce jest obiad i przygotowany koktajl, śmiało się częstuj i nie zapomnij o dzieciach! – rzuciła lekko rozbawiona.
    - Bardzo zabawne – odpowiedziała jej opiekunka, a dzieci jeszcze wyleciały z pokoju, aby pomachać mamie na pożegnanie. Febe również im pomachała i wróciła spojrzeniem do Melanie.
    - To co? Pójdziemy do tutejszej świetlicy, tam jest dużo miejsca i nikt nie przychodzi, no, chyba, że na dancingi, ale dziś nic nie ma – uśmiechnęła się do niej i ruszyła w stronę wspomnianego miejsca.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  46. Febe spojrzała na Melanie z zadziornym uśmiechem.
    - Po co Ci lekcje tańca skoro chcesz się z nim ukrywać? Planujesz tańczyć dla samej siebie przed lustrem? - zapytała żartobliwie i zaśmiała się lekko. Zaraz poklepała delikatnie ramię dziewczyny.
    - Najważniejsze jest poczucie rytmu moja droga, jak to załapiesz to idzie z górki, tylko - tu popukała się palcem po brodzie - powiedz mi jeszcze, interesuje Cię konkretny taniec czy może ogólne podstawy? - zapytała. W końcu musiała zrobić rozeznanie czego się od niej oczekuje.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  47. Febe w prawdzie nie miała na myśli nic sprośnego, nie spodziewała się, że Melanie zrozumie ją w taki sposób. Osobiście bardzo dużo tańczyła w domu, podczas gotowania czy sprzątania, bardziej tego typu harce miała na myśli, no, ale nie głowiła się teraz tym, aby wyjaśniać dziewczynie o co dokładnie chodziło. Kiwnęła głową.
    - Rozumiem, chociaż uważam, że widownia w takich momentach to nic złego – przyznała i zaraz popukała się po brodzie, szukając w pamięci nauk tańca Mel.
    - Ach, rzeczywiście coś było… - uśmiechnęła się trafiając na odpowiednie wspomnienie i przytaknęła sobie samej głową. – W takim razie powinno nam pójść dość gładko – zapewniła dziewczynę. Przeszły jeszcze parę metrów i już znajdowały się w pobliżu świetlicy. Ta wbrew pozorom nie znajdowała się w centrum Cledo, a na uboczu, tak jak mieszkanko meduzy, więc miały do swojego celu stosunkowo blisko. Romka zbliżyła się do budynku i złapała za klamkę. Zerknęła do środka upewniając się, że nikogo tam nie ma i żwawym ruchem otworzyła drzwi na oścież, wchodząc dalej pewnym krokiem.
    - Połóż swoje ciuchy w szatni – tu wskazała kiwnięciem głowy na ladę, za którą znajdowało się kilkanaście wieszaków, w razie jakiejś większej imprezy. Na samej Sali nie było nic, dosłownie, jedynie ogromna przestrzeń, korytarzyk prowadzący do dwóch łazienek i ściana, cała wysadzona dużymi lustrami. Oczywiście obok znajdował się jeszcze pokój gospodarczy, który często służył za kuchnię, właśnie tam ruszyła Febe. Wyciągnęła klucze, aby otworzyć drzwi i już zaraz była z powrotem, trzymając w dłoni niewielki odtwarzacz do płyt.
    - Jeżeli wzięłaś jakieś ciuchy na przebranie to śmiało idź do łazienki, a jak nie to możesz zacząć się rozgrzewać, zaraz do Ciebie dołączę – poinformowała pogodnie, podłączając sprzęt do kontaktu i wyciągając z torebki kilka przyniesionych przez siebie płyt. Przeglądała je, zastanawiając się od czego by tu zacząć…

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  48. Blondyna pochłonęła na dłuższy czas zabawa z dziećmi, nie zwracał nawet uwagi na Mel czy jej znajomych, no, może czasem zerkał w stronę matki dzieci. Do budowli dołączyła się też Akane, która samodzielnie zechciała stworzyć okno, oczywiście Nik nie miał z tym problemu, tym bardziej, że jeden z inżynierów wolał bawić się w środku. Dwa okna powstały więc przy pomocy Lux, jedno wykonała podopieczna Blondyna. Ten oczywiście posadził małą na swoim kolanie, widząc jak nieudolnie próbuje się na nie wspiąć, a kiedy skończyli i usłyszał propozycję przytaknął dziewczynce.
    - Pewnie, że możesz, ale musisz poprosić brata, aby odsunął się lekko, inaczej piasek może spaść prosto na niego, a przecież nie chcemy go zakopać żywcem, co nie? – zapytał z zadziornym uśmiechem i zaraz wstał, trzymając małą na rękach. Akane spojrzała na nich i poczuła lekkie ukłucie zazdrości.
    - Niki… - zaczęła, a kiedy ten spojrzał w jej stronę doskoczyła do niego i objęła za nogę.
    - Zgłodniałam troszkę – przyznała.
    - W moim plecaku masz kanapki, idź do ciotki Mel, tylko najpierw opłucz ręce, tak? – bardziej stwierdził niż zapytał. Akane posłusznie pokiwała głową i zadowolona ruszyła umyć ręce, zaraz po tym lądując obok Melanie, w dłoni trzymając kanapkę z serem. Spojrzała zaciekawiona na Niklausa budującego z Lux, a potem na Melanie.
    - Niki to ich tata? – zapytała, kierując spojrzenie na matkę bliźniaków.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  49. Akane cały czas obserwowała Melanie, skupiła się jednak na ustach i nosie dziewczyny, aby przypadkiem nie spojrzeć jej w oczy. Cały czas wcinała przy tym kanapkę. Kiedy usłyszała odpowiedź uśmiechnęła się lekko. Czyli jednak pewna historyjka którą kiedyś opowiadał jej Blondyn nie dotyczyła jego osoby, miał tylko jedno dziecko, które zabił, jednak nie oszukiwał. Dziewczynka spojrzała na bawiącą się gromadę i dokończyła sznytkę chleba, po czym znowu wróciła wzrokiem do Mel.
    - A lubisz go? Bo go pełno dziewczyn lubi i to za bardzo – stwierdziła lekko naburmuszona. Lux była kolejną dziewczynką, która nazbyt interesowała się jej opiekunem. Niklaus w tym czasie wysłuchał skargi i uśmiechnął się nikle.
    - Chłopcy tak mają wiesz, lubią zaczepiać dziewczynki, ale wtedy najlepiej udawaj, że nie widzisz takich zaczepek, to się nazywa lekceważenie i chłopcy przestają zaczepiać widząc, że się na nich nie gniewasz. No, chyba, że zaczną Cię mocniej zaczepiać, wtedy daj znać mamie albo jakiemuś wujkowi – puścił oko małej i zerknął jeszcze na Chris’a, wydawał się bardzo ugrzeczniony, a tu proszę.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  50. Kiedy wybrała już odpowiednią składankę sama ruszyła się przebrać. Jej strojem treningowym była krótka, czerwona sukienka połączona z body, przeznaczona przede wszystkim do tanga, bardzo elastyczna i wygodna, do tego oczywiście bose stopy lub buty na obcasie, dziś wybrała drugą opcję. Weszła na salę i spojrzała na Melanie. Zacmokała lekko ustami.
    - Na pierwszej lekcji chciałam zobaczyć jaki strój wybierzesz – zaczęła i zatrzymała się przed dziewczyną, bacznie przyjrzała się jej ciuchom.
    - Kochana, jesteś na nauce tańca, nie na wf-ie, jeżeli chcesz dobrze tańczyć musisz dobrze chodzić w butach na obcasie i w właśnie takich butach trenować, poza tym, te luźne ciuchy będą bardzo Ci przeszkadzać w płynnym poruszaniu się, a większość istotnych ruchów ciała będzie nie widoczna. Na następną lekcję proszę Cię o odpowiednie odzianie – zakończyła pouczenie i ruszyła do magnetofonu, aby włączyć muzykę, obejrzała się jeszcze na Mel.
    - No, chyba, że interesuje Cię taniec baletowy czy hip hop, wtedy instrukcje są nieco inne – dodała patrząc na dziewczynę pytająco, miała wrażenie, że w jej wieku raczej nauka tańca będzie opierać się na bardziej ponętnych ruchach, ale… Mel pasowała na babo chłopa, nie ukrywajmy, była mało kobieca, więc może rzeczywiście chodziło o inny rodzaj tańca?

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  51. Słysząc o bardziej kobiecym układzie uśmiechnęła się wyraźnie i przytaknęła głową.
    - Tak też myślałam - przyznała i zaraz włączyła muzykę. - Zaczniemy od małej rozgrzewki, stań obok mnie i patrz głównie w lustro, na moje odbicie, staraj się je naśladować, skup się na odbiciu, nie na mnie, bo to może Cię rozproszyć – doradziła idąc na środek sali i zatrzymując się. Z głośników poleciał ZAYN – Dusk Till Dawn. Meduza zaczęła od pstrykania do rytmu.
    - Jeżeli będziesz miała kiedykolwiek problem z wymyśleniem kroku to po prostu zacznij na swój własny sposób wybijać sobie rytm melodii i nawet kołysz się do tego rytmu. Większość po prostu nie umie wyczuć kiedy należy zwolnić, a kiedy przyspieszyć ruchy ciała – mówiąc to zaczęła delikatnie kołysać biodrami, oczywiście nadal pstrykając palcami, po chwili powoli zbliżyła dłonie do tali i przejechała po niej powoli, nadal trzymając się rytmu, biodra nadal były w ruchu. Przez wolniejszą część melodii kobieta „bawiła się” swoim ciałem i dłońmi, przesuwała nimi po swoim dekolcie, szyi, włosach czy po prostu uniosła ręce nad głową, aby jedną z nich delikatnie pomuskać drugą dłonią. Oczywiście patrzyła cały czas na to jak Mel sprawia się w tych cnotliwych macankach, wiedziała, że będzie skrępowana, ale musiała się przyzwyczaić, tutaj dotyk był podstawą i to nie cudzy, ten taniec wyglądał jakby osoba poznawała swoje ciało. Nagle, kiedy melodia przyspieszyła kroki zaczęły się zmieniać, kobieta nie stała już w miejscu, jej ciało poruszało się jakby napędzane melodią, każdą pauzę, każde przyspieszenie czy zwolnienie dało się zauważyć po ruchach jej ciała. Melodia nie była bardzo szybka, więc Mel nie powinna mieć problemu z nadążeniem, dodatkowo ruchy były dość lakoniczne, co ułatwiało sprawę.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  52. Akane bywała bardzo zazdrosna, jedynie w obecności Yumiego jakoś ta zazdrość przechodziła na młodszego chłopca. W rodzinnym domu była oczkiem w głowie rodziców, nie sprawiała żadnych problemów, w odróżnieniu od siostry, teraz po prostu czasami brakowało jej tej wyjątkowości, ale… Prawdę mówiąc, jeżeli chodziło o nawiązane więzi to z Blondynem miała większe niż z rodzicami, w końcu ich nie wybrała, tak jak całej swojej rodziny. Na wyjaśnienia Mel i podaną butelkę uśmiechnęła się delikatnie, chętnie przyjmując napój i zaraz biorąc kilka łyków. Widząc akcję z bliźniakami nie zatrzymywała Melanie, ani nie rzucała zbędnych komentarzy, po prostu obserwowała co się wydarzy. Niklaus natomiast zaśmiał się lekko czując uścisk Lux, zwrócił też uwagę na Rimę, która przygruchała sobie jakiegoś towarzysza, pewnie by to jakoś skomentował, ale nagle poczuł przedmiot, który zahaczył o jego rękę trzymaną przy nodze córki Mel. Odwrócił się w stronę „napastnika” z gniewnym spojrzeniem. Nie miał zamiaru krzyczeć na chłopca, Shiro zajął się już pouczaniem, a zaraz i sama matka dziecka wkroczyła do akcji. Niklaus spojrzał jedynie na Lux.
    - Widzisz, Twoja mama to twarda babka, musicie jej słuchać – powiedział i zaraz kucnął z małą przy boku Melanie, spojrzał na Chris’a.
    - Prawdziwi wojownicy i dzielni żołnierze tak się nie zachowują Chris, nie wolno nikogo atakować od tak, a tym bardziej dziewczynek i słabszych od siebie – pouczył jedynie chłopca, zaraz spojrzał na Lux – Ty też o tym pamiętaj – zmierzwił włosy dziewczynki i spojrzał na Akane, wyciągając do niej rękę, ta poderwała się zaraz i podleciała do Nikiego wyraźnie zadowolona.
    - Ty już jesteś duża więc o tym wiesz, prawda? – bardziej stwierdził niż zapytał, jednak Akane przytaknęła mu i uśmiechnęła się do obu dzieci.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  53. Febe była zadowolona, w prawdzie nadal było widać, że Mel po prostu wstydzi się własnego ciała, nie chodziło nawet o kompleksy, jedynie o tą nutkę seksapilu, który przypisywany był płci pięknej. Siostrze Kuro tego brakowało, ale jak na pierwsze kilka kroków to szło jej dobrze. Widząc, że wplatane ruchy sprawiają problem jedynie w kwestii wstydu meduza zaczęła wplatać kroki mniej erotyczne, jednak równie pociągające, powolne kucanie, wstawanie z nich na prostych nogach czy zarzucanie włosami.
    - Musisz czuć się jak… - tu zamilkła na chwilę, chciała rzucić porównaniem, które trafi bezpośrednio do dziewczyny - … Jak na pojedynku, musisz być pewna siebie, stawiaj kroki tak, jakbyś broniła swoich przekonań, ruchy wykonuj jednak z gracją i gibkością, a przede wszystkim … - tu Febe niespodziewanie zjechała do parteru, robiąc szpagat i rzucając wyzywające spojrzenie własnemu odbiciu, by zaraz z kocimi ruchami wrócić do pionu - … zaskakuj przeciwnika – dokończyła i dla rozluźnienia zaczęła obracać się dookoła własnej osi, rozciągając przy tym ramiona na boki.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  54. Niklaus z delikatnym uśmiechem spojrzał na Melanie i jej pociechy, czasami niedowierzał, że zna już ją tyle czasu, a jeszcze się nie pozabijali. Obrazek rodzinki jaki miał okazję oglądać był interesujący dla oka, jednak osobiście uważał, że z facetem przy boku rodzinka ta wyglądałaby zdecydowanie ciekawiej. Blondyn zaśmiał się pod nosem widząc entuzjazm na wspomnienie o jedzeniu, a zapytany o „coś” uśmiechnął się zadziornie.
    - No wiesz, na co nieco mam ochotę, ale wątpię, że jesteś w stanie mi to dostarczyć – poruszył zabawnie brwiami i sięgnął dłonią do grzywki dziewczyny, aby ją zmierzwić. Nie czekając na reakcję wstał z kucek i przeciągnął się, na to odezwała się Akane.
    - Pójdziesz ze mną do wody? – zapytała opiekuna, jednak on pokręcił głową.
    - Jadłaś przed chwilą, musisz odczekać parę minut – odpowiedział posyłając jej zadziorny uśmieszek.
    - No wiem, wiem, tylko Cię sprawdzam – Akane zaśmiała się lekko i biegiem wróciła na koc, zgrabnie na niego wskakując. Niklaus ruszył za nią i usiadł obok, po tym zerknął na Mel.
    - O co się założyłyście? – zapytał bezceremonialnie, wyrywając przy okazji źdźbło trawy rosnącej niedaleko i wkładając jej końcówkę do ust.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  55. Febe słysząc jej zrezygnowany głos zaśmiała się lekko, spodziewała się, że będzie ciężko, ale musiała po prostu zobaczyć jak dziewczyna zareaguje rzucona na głęboką wodę. Zatrzymała się i spojrzała na Mel.
    - Wybacz, ale pierwsza lekcja pełna jest testów i sprawdzania, lepsze to niż robienie wywiadu, bo zazwyczaj uczniowie nie widzą co tak naprawdę potrafią – wyjaśniła i ruszyła do magnetofonu by wyłączyć muzykę.
    - Jak na pierwszy raz nie było źle, poza tym, nie marnuję czasu – wyjęła płytę z magnetofonu i włożyła zupełnie inną, spojrzała na dziewczynę.
    - To co? Poddajesz się tak szybko czy próbujemy od innej strony? – zapytała z prowokacyjnym uśmieszkiem.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  56. Nie wiedział dlaczego, ale widok rumianej twarzy Mel sprawiał mu nie małą przyjemność, lubił ją chyba po prostu doprowadzać do takiego stanu. Zaśmiał się cicho widząc jak stara się ukryć swoje speszenie.
    - Wiem doskonale, to Ty nie wiesz co tracisz – znowu posłał jej ten swój specyficzny uśmiech i jeszcze wygodniej rozsiadł się na kocu. Słysząc, że to on został wybrany na cel zmarszczył lekko czoło, nie gniewnie, raczej był nieco zdziwiony. Może i nie zdążył poznać rudej, ale poznał Melanie i po prostu tego typu zakłady nie bardzo mu do niej pasowały.
    - Chyba nie o to, która mnie zaciągnie do łóżka co? – zapytał, nadal trochę zdziwiony. Na chwilę zapomniał, że dialogowi przysłuchują się dzieci, jednak w porę zauważył swoją gafę.
    - I zaśpiewa na dobranoc do snu – dodał pospiesznie jako zakończenie zdania. Akane spojrzała na opiekuna wymownie.
    - Yhy, chyba zagra na fujarce na dobranoc – skomentowała sięgając po swoją gazetkę z plecaka Blondyna i bez jakichkolwiek emocji na twarzy zaczęła ją przeglądać. Nik słysząc komentarz zaśmiał się lekko, ale zaraz zerwał się i gwałtownie wstał do pół siadu.
    - Ej, ej! Co to miało niby znaczyć?! Yumi coś Ci naopowiadał?! – zapytał nieco uniesionym głosem. Dziewczynka zerknęła na niego kątem oka.
    - Nie musiał tatku, chodzę do szkoły, a nawet tam docierają plotki na Twój temat – odpowiedziała wzruszając ramionami i przewróciła kolejną stronę. Posłała jeszcze opiekunowi niewinny uśmieszek, po tym wróciła do czytania. Nik siedział przez chwilę zbity z tropu.
    - Coś Ci mówiłem o plotkach… - zaczął, ale…
    - Baga! Przecież nie mówię, że ich słucham, po prostu są… Przecież i tak znam prawdę – przerwała mu i spojrzała w oczy Blondyna z powagą. Ten uspokoił się i westchnął ciężko, zmierzwił włosy dziewczynce i wrócił do wygodnej pozycji.
    - Racja… - szepnął pod nosem i zamyślił się trochę bardziej, zapominając na chwilę o Mel, jej dzieciach czy znajomych.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  57. Akela dzisiejszego dnia była odrobinę zakręcona. W końcu, w jej stadzie doszło do jakiegoś znikomego porozumienia między członkami, co dawało możliwość spokojnej konwersacji z Shiro. Teraz głównym celem wilczycy było ustalenie dogodnego terminu i zakończenie tych wszystkich sporów do jakich doprowadziła śmierć... zabójstwo ojca. Właśnie wracała z zakupów w nieco lepszym humorze niż ostatnimi czasy. Może w końcu spełni swoje marzenie? Rodzina zamieszka na stałe w lasach Eflei, znowu będą polować i... Już wyobrażała sobie tą sielankę, kiedy wpadła na kogoś dość gwałtownie. Na szczęście w porę się otrząsnęła i uderzenie nie było groźne, nawet nikt nie wylądował na glebie.
    - Jeny przepraszam - zaczęła i spojrzała na... znajomą twarz. - Mel?! Ojej, serio wybacz, tyle się teraz dzieje, że zamiast po krzakach to latam z głową w chmurach - zażartowała z przepraszającym wyrazem twarzy.
    - Wszystko ok? - zapytała oglądając ją dokładnie i węsząc w powietrzu, aby wykluczyć ewentualne krwawienie.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  58. Meduza słysząc odpowiedź uśmiechnęła się szerzej i zaraz puściła bardziej klubową składankę, ot co, jakieś popularne hity puszczane z dzisiejszych knajpkach. Słysząc komentarz dziewczyny zaśmiała się delikatnie i machnęła ręką.
    - Mel, widziałam gorszych od Ciebie, a i tak dawali radę, aby nauczyć się tańczyć wystarczy po prostu chcieć. Ja też się kiedyś uczyłam, huśtałam się jak patyk na wietrze, a teraz to mnie proszą o nauki, tak więc spokojnie, daj sobie po prostu czas – odpowiedziała zbliżając się do niej.
    - Pokaż mi jak teraz tańczy się w klubach, zatańcz po swojemu – wydała polecenie. Uznała, że poznając styl dziewczyny lepiej trafi w jej taneczne gusta i możliwości.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  59. Właśnie dlatego z twarzy chłopaka nie znikało zdziwienie, dopiero widząc reakcję Mel uśmiechnął się lekko pod nosem. Teraz to nawet zaintrygowało go na czym polega zakład.
    W chwili małego dziecięcego przesłuchania on latał gdzieś z głową w chmurach, ale słysząc ponownie głos Czarnuli skierowany do jego osoby wrócił na ziemię. Słysząc wyjaśnienie znowu uśmiechnął się zadziornie. Ma nadzieję, że tak będzie? Ton jaki użyła i samo zdanie zabrzmiało trochę jakby była zazdrosna, nie wiedział tylko czy o Rimę i to z jaką łatwością „jednak sobie kolegów” czy raczej bardziej chodziło o jego osobę. Zamiast drążyć jednak ten temat zauważył inne, ciekawsze rozwiązanie odpowiedzi. Oparł się na łokciu i prześlizgnął się powoli po Melanie wzrokiem, ostatecznie zatrzymał się na jej oczach.
    - Wolałbym żeby kto inny mi zaśpiewał do snu – przyznał z powagą w głosie i puścił dziewczynie oko. Po tym wstał z koca i wyciągnął rękę do Akane.
    - Chodź, idziemy pływać – zakomunikował, na co dziewczynka od razu porzuciła gazetkę i już zaraz wylądowała na plecach Blondyna biegnącego do wody.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  60. Aki westchnęła z ulgą widząc i czując, że rzeczywiście wszystko jest dobrze. Odwzajemniła uśmiech dziewczyny i zaraz spojrzała na swoje siatki.
    - Trochę… trochę się dzieje… - odpowiedziała i rozejrzała się jeszcze po okolicy. W oczy rzuciła jej się niewielka kawiarenka na rogu ulicy. Nigdzie się nie spieszyła, a transport do Eflei był dostępny praktycznie cały czas, co pozwoliło na zrodzenie się w jej głowie pomysłu.
    - Co powiesz na kawę czy jakieś ciastko? Chętnie się dowiem co tam u Ciebie – zaproponowała wracając wzrokiem do twarzy koleżanki i zaraz wskazując jej ruchem głowy wypatrzoną miejscówkę.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  61. Chłopak bawił się z Akane dobre paręnaście minut w wodzie. Zaczęło się dość niewinnie, ale skończyło na prawdziwej wodnej wojnie. Ostatecznie dziewczynka roześmiana wyszła na czworaka z wody.
    - Dosyć, dosyć! – zaśmiała się oglądając na Blondyna udającego potwora. – Zaraz wyzionę ducha! – zauważyła nadal roześmiana. Nik zatrzymał się dosłownie nad nią i złapał, wysoko unosząc do góry, aby po tym przerzucić młodą przez ramię.
    - Poznaj moją litość – sam zaśmiał się i ruszył w stronę koca. Tam odsadził Akane, która nadal z wyraźnym rozbawieniem złapała ręcznik i owinęła się nim dokładnie. On nie potrzebował okrycia, jedynie dorwał się do butelki z zimną herbatą i otrzepał mokre włosy nad Czarnulą.
    - No, ale co do wymarzonych kołysanek, to niestety mojej tu nie ma – obejrzał się na Rime i uśmiechnął pod nosem. – Może jej śpiew będzie dobrym ukojeniem na moje rozgoryczone serce – dodał wyraźnie rozbawiony i padł na koc, od razu zakładając ręce za głowę i przymykając oczy.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  62. Zadowolona z odpowiedzi uśmiechnęła się nieco szerzej i od razu ruszyła w stronę ich celu. Słysząc pytanie zaśmiała się pod nosem, po czym machnęła ręką.
    - Dobrze, z fotograficzną pamięcią raczej ciężko zawalić egzaminy – przyznała rozbawiona. No tak, szkołę skończyła jako jedna z najlepszych uczennic, więc wynikami nie przejmowała się ani przez chwilę. Nawet studiowanie jej nie przerażało, był to dla niej po prostu kolejny punkt na liście do osiągnięcia swojego celu. Weszła do kawiarni, złapała jedno menu i ruszyła usiąść w jakimś bardziej intymnym zakątku.
    - A u Ciebie jak tam? Słyszałam, że zabrałaś Niklausa na wakacje – zerknęła na Mel z zadziornym uśmieszkiem na twarzy. Zawsze ją ciekawiło jak bliskie są ich relacje, ta dwójka była niezłą zagadką za czasów szkolnych, co po powrocie Blondyna nawet się nie zmieniło.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  63. Akela upodobała sobie ciasto dyniowe, a korzystając z faktu iż nie jest ono zbyt słodkie uznała, że idealnie będzie do tego pasować gorąca czekolada. Słysząc odpowiedź uśmiechnęła się ciepło.
    - Widziałam się z nim dosłownie kilka minut, ale przyznaję, wyglądał na zadowolonego – przytaknęła sobie samej głową. – Pewnie więcej dowiem się jak już wróci z tej swojej wyprawy – dodała. Po tym obie złożyły zamówienie i zaczęły się typowe dla kobiet gadanie „o dupie Maryni”. Czas płynął dość swobodnie, Wilczyca wypytała się jeszcze o Uziego, gdyż z braku czasu zaniedbała nieco przyjaźń z chłopakiem. Kiedy kończyła pić czekoladę kątem oka zerknęła na zegarek.
    - No, miło było, ale muszę powoli się zbierać, akurat zdążę na transport do Eflei – oznajmiła i machnęła ręką, aby przywołać kelnera. Poprosiła o dwa osobne rachunki i powoli zaczęła zbierać się z swojego miejsca.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  64. Wilczyca pomachała Mel na pożegnanie, wyswobadzając się z zacisku krzesła, które uznało, że warto dziewczynę jeszcze trochę na miejscu przytrzymać. Kiedy już uwolniła materiał koszuli, zobaczyła, że koleżanka zostawiła płaszcz.
    - Oj… - rzuciła cicho i szybko złapała odzież, po czym biegiem wypadła na zewnątrz, oczywiście wcześniej zostawiając zapłatę i napiwek na stoliku. Dzięki swoim zmysłom dostrzegła jak podczas oddawania kurtki z jej kieszeni wypada coś na kształt kamienia, nie zdając sobie jednak sprawy z faktu czym jest owy kamień wykonała kilka ostatnich kroków, rozdeptując kieszonkowego uciekiniera na ulicy. To co stało się później…

    Miała wrażenie, że urwał jej się film, nagle znalazła się w zupełnie innym miejscu i nie mogła znaleźć racjonalnego wyjaśnienia tak diametralnej zmiany otoczenia. Zamrugała szybciej oczyma, dopiero po chwili orientując się, że właściwie to leży na ziemi, a ze wszystkich stron otacza ją jakiś egzotyczny busz. Zmarszczyła czoło, w prawdzie widoki zapierały dech w piersiach, jednak zapach jaki czuła… Kilka sekund zajęło jej ogarnięcie, że Melanie nadal jej towarzyszy, prawdę mówiąc najpierw ją wyczuła, jej emocje… Dopiero później zwróciła głowę w kierunku koleżanki, jej nos się nie mylił, czarnowłosa była przerażona. Akela podniosła się do pół siadu i spojrzała się pytająco na towarzyszkę.
    - Nie wiem co jest grane, ale dowiem się, kiedy będziemy w jakimś bezpiecznym miejscu, teraz po prostu mów co mam robić, a czego nie, bo mam dziwne wrażenie, że nie umarłyśmy, a to nie jest raj – podsumowała patrząc na dziewczynę zawzięcie.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  65. Febe odwzajemniła uśmiech dziewczyny.
    - Po to tu jestem aby zwracać uwagę, tak więc spokojnie – puściła jej oko i udała się w stronę drzwi wejściowych. Włożyła kluczyk w zamek i przekręciła go, tak, aby dziewczyna poczuła się bardziej swobodnie. Teraz przynajmniej nikt ich niespodziewanie nie zaskoczy. W późniejszych, bardziej zaawansowanych lekcjach meduza będzie nawet otwierać drzwi na oścież, tak, aby Mel przywykła do ciekawskich spojrzeń. Skoro nie przyszła uczyć się tu tańczyć dla samej siebie to musiała wyzbyć się również wstydu. Nawet najlepszy tancerz nie pokaże swoich umiejętności kiedy zjada go trema. Zaraz po przeklęczeniu drzwi odwróciła się do czarnowłosej i powoli ruszyła w jej stronę, bacznie obserwując to jak się porusza. Sama automatycznie podrygiwała w rytm muzyki, jednak do tych właśnie podrygiwań się ograniczała, na razie.
    - Patrz w odbicie, swoje własne odbicie, wsłuchaj się w muzykę i zapomnij o otaczającym Cię świecie, jeżeli peszy Cię Twój własny wzrok to po prostu przymknij powieki, na ślepo też da się tańczyć, tym bardziej tutaj, gdzie nie ma przeszkód na parkiecie – poleciła obchodząc ją bardzo powoli szerokim łukiem.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  66. Febe z uśmiechem kiwnęła głową widząc jak Mel porusza się o wiele swobodniej na parkiecie. W końcu wyluzowała, co dawało jej, jako nauczycielce większe pole manewru. Fakt, dziewczyna aby wić się na scenie niczym wąż potrzebowała o wiele więcej treningów i nawet jej wyćwiczone ciało nie dawało takich efektów jak u zawodowej tancerki, ale prezentowała się dużo lepiej, gdyby nie te ciuchy to meduza ze spokojem mogłaby nacieszyć oko.
    - Dobrze, świetnie Ci idzie, ale nie spoczywamy na laurach – skomentowała i zaraz dołączyła do niej.
    - Patrzysz na mnie i powtarzasz po mnie, będzie to trochę wyglądało jak aerobik, ale przed prawdziwym wyzwaniem warto się rozgrzać – podsumowała posyłając jej uśmiech i już zaraz dodała kilka urozmaiceń do ich układu.

    Prawdę mówiąc nie wiedziała ile czasu spędziły na parkiecie, ale postępy Mel zdecydowanie były widoczne co bardzo cieszyło Romkę. W prawdzie najważniejszą lekcją będzie nauczyć dziewczynę bez krępacji podbijać parkiet w taki oto sposób, ale sam fakt, że nie jest tak sztywna jak się wydaje był sporym pocieszeniem. Westchnęła głęboko gdy uznała, że najwyższy czas odetchnąć, zakręciła się jeszcze dookoła własnej osi i ruszyła po butelkę wody postawioną niedaleko magnetofonu.
    - No, zasłużyłaś na solidny odpoczynek – podsumowała po czym uśmiechnęła się do dziewczyny i wzięła kilka łyków wody.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  67. Westchnięcia, spuszczanie głowy, głębsze oddechy czy samo przeczesywanie włosów. Wszystkie te gesty w tej danej sytuacji dawały Wilczycy do zrozumienia, że są w poważnych tarapatach. To sprawiło, że Akela odruchowo skupiła się bardziej na swoim nosie i uszach, tak, aby wszystkie podejrzane rzeczy po prostu wyłapać. Problem w tym, że nie wiedziała gdzie jest, co za tym idzie, nie miała pojęcia co tutaj jest dziwne. Lekko zamyślona wróciła na ziemię słysząc o wodzie.
    - Woda – powtórzyła. – Nie ma problemu, zaraz powinnam złapać jakiś trop – stwierdziła i zaczęła węszyć w powietrzu. Znalezienie wody było podstawą przetrwania stada, więc Aki miała bardzo duże doświadczenie w tym temacie. Już miała zacząć węszyć w powietrzu kiedy Mel poruszyła temat tutejszych zasad. Kiwnęła głową na znak, że rozumie i zaraz rozejrzała się dookoła.
    - Polecam więc uzgodnienie jakiejkolwiek wersji wydarzeń i uzbrojenie się w broń białą, typową dla człowieka zagubionego w lesie. Jakieś większe badyle na przykład. Kolejna sprawa to kamuflaż, warto by dostosować się do tutejszych standardów, więc powiedz… Czym się w danym momencie tutaj wyróżniamy? – zapytała i zaczęła łapać zapach wody.
    - Wiesz, jeżeli to ma zapewnić większe bezpieczeństwo to zawsze mogę przybrać postać wilka, robić za Twojego pupila czy coś, jednak nie wiem czy takie zwierzęta jak psowate tutaj występują – zaproponowała i zaraz machnęła ręką, wskazując Mel z któ®ej strony wyczuwa wodną bryzę.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  68. Złapała jeden z badyli w dłonie i zaraz zamrugała szybciej oczyma. Tutejsi mieszkańcy musieli naprawdę mocno się postarać o to, aby większość miała jasne włosy, w końcu te należały do najrzadszych z naturalnych kolorów. Jeżeli chodziło o ciuchy, jedynie przytaknęła, nie wiedziała w prawdzie czego się spodziewać, ale patrząc na okolice na pewno nie nastawiała się na golfy czy grube swetry.
    - Tak też właśnie myślałam, ale wolałam się upewnić – stwierdziła zgodnie z prawdą, wilki zdecydowanie wolały inne warunki siedliskowe. Na szczęście poza wyostrzonymi zmysłami Akela żyła w lesie i bez problemu potrafiła się w nim odnaleźć, nie ważne o jaki kontynent chodziło, były pewne naturalne zjawiska, które dotyczyły wszystkich zbiorowisk drzewiastych. Wilczyca rozejrzała się po wymijanych przez nie drzewach, szukała czegoś. Czego? Porostów. Rośliny te miały w zwyczaju porastać północną stronę pni drzew, więc dzięki temu łatwo było dowiedzieć się w jaką stronę zmierzają.
    - Północ, jesteśmy na północy – wskazała palcem kilka pni. – Coś Ci to mówi? – spojrzała pytająco na dziewczynę i szła dalej, nie gubiąc zapachu wody.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  69. Meduza słysząc stwierdzenie dziewczyny uśmiechnęła się pogodnie.
    - No tak, taniec ma to do siebie, że ćwiczy wszystkie partie ciała, na siłowni zwykle skupiasz się na konkretnych fragmentach, tu tak się nie da – wyjaśniła nadal się uśmiechając, naprawdę miło było wrócić do nauczania, szczególnie jeżeli chodziło o tego typu wygibasy. W prawdzie w domu i przedszkolu ciągle kogoś czegoś uczyła, ale to był obowiązek, teraz naukę traktowała jak przyjemność. Słysząc komplement kiwnęła głową do Mel.
    - Dziękuję, ale ja tylko Cię naprowadzam, większość zależy od Ciebie. Szczerze, wydaje mi się, że z jakiegoś powodu schowałaś swoją kobiecość i seksapil w szczelnym pomieszczeniu, nie wiem co jest tego powodem i nie muszę wiedzieć, ale spójrz w swoje odbicie. Uśmiechnięta i z rumianymi policzkami jesteś bardziej rzeczywista, zwykle chodzisz z tym swoim zamglonym spojrzeniem i sprawiasz wrażenie bardzo zimnej, bardzo wtedy przypominasz brata… - tu zamilkła, a uśmiech na chwilę zniknął z jej twarzy, zamyśliła się, jednak głośno szamotanie za klamkę pozwoliło wrócić kobiecie na ziemię.
    - Oho, ktoś się dobija – zauważyła znowu z pogodnym uśmiechem, jednak zanim zdążyła ruszyć się do drzwi w pomieszczeniu pojawiła się jasna szczelina i już zaraz wypadło z niej sporo puzzli, układając się w postać Ines. Dziewczynka z pretensją w oczach spojrzała na matkę i ciocię.
    - Mamo! Nawet z Yesem nie zamykasz się w pokoju, a tutaj co?! – zmarszczyła czoło i założyła rączki na bioderka. Febe zaśmiała się i ruszyła do córki.
    - Ciocia trochę się wstydziła wiesz, zamknęłam drzwi, żeby nikt jej nie przeszkadzał w nauce. Ty z Ray’em też czasem idziecie podczas nauki pobyć sam na sam, prawda? – zagadnęła, a mała z głośnym westchnięciem dała za wygraną.
    - No dobra… ale otwórz te drzwi, proszę, bo Rahim i Bubi pewnie już się doczołgali, wiesz jacy oni są wolni! – poskarżyła się, energicznie przy tym gestykulując.
    - A może to Ty jesteś taka szybka, co? – zapytała z zadziornym uśmiechem i ruszyła otworzyć drzwi.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  70. Akane słysząc nawoływanie dziewczynki zaraz zdjęła z siebie ręcznik i energicznie ruszyła w stronę maluchów kontynuować zabawę. Tak, ten wyjazd zdecydowanie zapewni młodej sporo emocji i wrażeń. Nik uniósł powiekę zerkając na swoją podopieczną i uśmiechnął się lekko, zaraz jednak usłyszał słowa Mel i właśnie na nią przeniósł spojrzenie.
    - Nie masz tu nic do gadania, jesteśmy dorośli – zauważył, nieco rozbawiony tymi momentami zazdrości. Naprawdę sądziła, że jest w stanie im przeszkodzić? Jeżeli będą chcieli się bzyknąć to, to zrobią i tyle. Blondyn na słowa Shiro wzdrygnął się lekko.
    - Nie mam nic przeciwko trójkątom z dwiema panienkami, ale nie z nią… Nie kręcą mnie emo laski – oznajmił w pełni szczerze, jednak ze swoim tradycyjnym cwanym uśmieszkiem na ustach.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  71. Niklaus pierwszy dzień wypadu, przynajmniej do momentu końca plażowania, uznał za udany. Znajomi Mel nie byli tak przybici jak przypuszczał, do tego Akane odnalazła się wśród dzieci, więc podsumowanie wychodziło na plus. Blondyn jeszcze dwa razy skorzystał z kąpieli, w tym raz z młodą, tak więc sam powoli odczuwał zmęczenie. Kiedy Melanie pływała samotnie w wodzie on po prostu obserwował ją z daleka, uśmiechając się lekko i oddając własnym myślą. Na ziemie sprowadziło go wspomnienie o domku.
    - No to się zbieraj – odpowiedział rudej i sam ruszył tyłek, aby się ubrać. Akane już od jakiejś godziny siedziała suchutka, w swojej sukience, przy jego boku i obserwowała niebo. Uwielbiała to robić, a rozmowy i obecność innych nie przeszkadzało jej w tym, w najmniejszym stopniu. Nik spojrzał pytająco na Shiro i Rime kiedy wspomnieli o prezencie. Czyżby Czarnula zapomniała go poinformować o jakimś istotnym punkcie programu? Typowe… Rzucił w stronę dziewczyny pochmurne spojrzenie i nawet nie skomentował wypowiedzi ich znajomych, jedynie Akane zerknęła na niego pytająco, gdyż również nie wiedziała o co chodzi. Widząc twarz opiekuna domyśliła się, że on również nic nie wie.
    - Niki… - zaczęła – muszę siku, odprowadzisz mnie do łazienki? – zapytała z proszącym wzrokiem. Ten tylko westchnął i jej przytaknął.
    - Ogarnijcie się, my zaraz wrócimy – oznajmił dość chłodno, wyraźnie czymś zirytowany i zaraz wstał z koca, po czym ruszył z dziewczynką w stronę toalet.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  72. Dziewczynka na stwierdzenie o szybkości uśmiechnęła się zadziornie, już miała w głowie kolejny ze swoich głupich pomysłów, jednak ostatecznie jej uwagę od nich odwróciła zbliżająca się ciocia. Ines spojrzała na nią swoimi krwistymi tęczówkami i uśmiechnęła się szeroko. Zamiast podać jej rękę po prostu wpadła w kobietę i przytuliła po swojemu.
    - Ciocia! – przywitała się jeszcze i zaraz jak piłeczka zaczęła skakać dookoła niej.
    - Umiesz już tańczyć? Jak chcesz to Cię nauczę coś jeszcze – klasnęła w dłonie i złapała Mel za dłoń, ciągnąc w stronę magnetofonu.
    - Mamusia jak tańczy to się pełno panów patrzy, a jak Ines tańczy to inni też tańczą! – poinformowała i zaczęła skakać do swojego celu. W tym samym czasie Febe otworzyła drzwi i wpuściła do środka Inubi z Rahimem, o dziwo, chłopiec przyszedł na nogach, a nie tak jak miał w zwyczaju, na cudzych rękach. Na widok matki uniósł głowę wysoko i spojrzał na nią tym swoim bystrym wzrokiem, by po tym na chwilę przytulić jej nogę i zaraz wejść w głąb sali, rozejrzeć się po niej. Ostatnio niezwykle intrygowały go pomieszczenia w których przebywał. Meduza wypuściła głośno powietrze, spodziewając się radości na twarzy syna.
    - Kolejny nie czuły facet w moim życiu, no pięknie – zażartowała.
    - Jest dzisiaj jakiś nerwowy, co chwile sprawdza czy ktoś się nie chowa za rogiem czy w jakimś koncie – Innubi, opiekunka dzieci poinformowała ich matkę. Febe zmarszczyła czoło nieco zdziwiona.
    - Rahim? – zwróciła się do dziecka. On zatrzymał się i ze swoim stoickim spokojem prześlizgnął po mamie wzrokiem, zaraz jednak przeskoczył oczyma na ciocie i siostrę.
    - Mel – pokazał palcem na czarnowłosą i znowu wrócił spojrzeniem do mamy, jakby czekał na potwierdzenie.
    - Tak słońce, ciocia Mel – powiedziała meduza i z trochę zaniepokojonym wyrazem twarzy podeszła do chłopca pogłaskać go po głowie.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  73. Ines zrobiła duże oczy.
    - Naprawdę?! To Ty ciocia zdolna jesteś! Ja tak szybko się nie uczę, mama mówi, że muszę jeszcze troszkę urosnąć – powiedziała z wyraźnym entuzjazmem w głosie i zaraz doskoczyła do magnetofonu, wciskając play, a z głośników poleciała muzyka. Dziewczynka zadowolona wróciła do Mel, aby z szerokim uśmiechem znowu złapać ją za dłoń i już chciała zaciągnąć ją na parkiet kiedy nagle w pomieszczeniu pojawił się Chris. Rahim natomiast zwrócił głowę w stronę drzwi nieco szybciej więc torpeda w postaci kuzyna nie zdziwiła go tak bardzo, jednak nawet nie zauważył kiwania cioci. Zwykle w takich momentach wtulał się w nogę mamy, jednak tym razem ze swoim typowym wyrazem twarzy przyglądał się Chris’owi. Febe obejrzała się na dzieciaki Mel i zaśmiała pogodnie.
    - Taa, powrót do rzeczywistości – poparła wypowiedz dziewczyny i z uśmiechem podążała wzrokiem za chłopcem biegnącym w stronę mamy. Czasami nadal dziwiło ją, że mimo tak małej różnicy wieku ich pociechy były tak różne.
    - Chriissss – Ines zaśmiała się wesoło na widok chłopca i nawet podskoczyła lekko w górę, jednak nic więcej nie zdążyła zrobić, gdyż obok pojawiła się siostra chłopca… Lux, której młoda po prostu nie lubiła. Oderwana od cioci wyraźnie spochmurniała i spojrzała na kuzynkę bardzo nieprzyjemnie. Meduza nie lubiła tego jej wzroku, w prawdzie jej buzia była zbyt urocza, aby to spojrzenie siało taki strach jak spojrzenie ojca maluchów, ale mała naprawdę potrafiła w ten sposób wywołać ciarki na ciele.
    - Ines, Ines słonko, chodź tu na chwilę do brata – zawołała Meduza widząc wzrok córki. Ta słysząc głos matki zacisnęła piąstki oraz zęby i przechodząc obok cioci szturchnęła Lux ramieniem.
    - Jesteś głupia – mruknęła do niej, kierując kroki w stronę mamy.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  74. Febe wyraźnie usłyszała wyzwisko skierowane pod adresem Lux i od razu zmarszczyła czoło. W prawdzie córka Mel nie zachowała się zbyt stosownie, jednak zawsze uczyła Ines wychodzić z takich sytuacji z twarzą. Dziewczynka stosowała się często do jej upomnień, jednak nie w przypadku kuzynki. Nie wiedziała skąd ta niechęć, jednak nie była ona przyjemna ani do słuchania, ani oglądania. Ines szarpnięta za włosy krzyknęła głośno jednak zaraz złapała rączkę Lux i wbiła się w nią bardzo mocno paznokciami, przewrócona na brzuch nie mogła za wiele zrobić, ale ślady zadrapania uznała za odpowiednią pamiątkę. Febe w tym samym czasie przyspieszyła kroku i kiedy Mel zabrała jedną, ona chwyciła drugą i postawiła gwałtownie na ziemi.
    - Ines! Co ja Ci mówiłam o takich… - pewnie by dokończyła, ale nagle przy jej boku mignął Rahim, jego skóra zaszła łuską, a oczy zmieniły kolor na żółty, przybierając te przypominające oczy węża. Meduza nawet nie zdążyła zareagować, a chłopiec lekceważąc obie kobiety wpadł w Lux i pchnął ją z ogromną siłą, tak dużą, że nawet własna matka nie była w stanie jej utrzymać. Dysponował bowiem połączeniem siły fizycznej swojego ojca i matki co czyniło go naprawdę niebezpiecznym, wcześniej jednak nie pokazywał swoich możliwości. Febe z przerażenia aż zastygła. Kto jak kto, ale Rahim? To spokojne dziecko? Nawet do głowy jej nie przyszło, że zwróci uwagę na zaistniałą sytuację. Chłopiec natomiast stanął nad kuzynką i spojrzał na nią bez wyrazu. Nic nawet nie powiedział, po prostu patrzył. Febe po kilku sekundach zerwała się na równe nogi. Zostawiła wyraźnie skołowaną Ines, nawet ona patrzyła na brata z niedowierzaniem.
    - Rahim… - szepnęła i zaraz zatrzymała się między nim, a Lux. – Uspokój się – powiedziała pewnie, jednak spokojnie. Brak kontroli nad taką zdolnością mógł wyszkodzić wiele szkód, więcej niż do tej pory. Meduza pewnie złapała chłopca za ramiona.
    - Uspokój się – powtórzyła. Doskonale pamiętała sytuację, w której to ona po raz pierwszy przemieniła się z powodu emocji. Nie skończyło się to dobrze, szczególnie dla osób, które chciały uspokoić ją siłą.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  75. Rahim nawet nie drgnął, ani matka, ani owa macka nie zrobiły na nim wrażenia. Normalnie patrzyłby na płaczącą kuzynkę nadal z tym brakiem wyrazu na twarzy, ale mama zasłaniała mu obraz. Spojrzał na nią swoimi wąskimi źrenicami.
    - Nie wolno bić Ciebie i Ines – powiedział spokojnie. – Nikt już więcej nie uderzy mamy i Ines – dodał.
    - Nikogo nie wolno bić! To Twoja rodzina! – huknęła na niego stanowczo Meduza. – Ich też masz bronić, rozumiesz?! Takie sprawy rozwiązują rodzice, nie dzieci! – znowu podniosła głos, nie miała zamiaru go bić, nie oczekiwała też od Mel zrozumienia. Jej facet ją zostawił, po prostu zostawił, nie szarpał, nie przeciskał do ścian, nie znęcał się nad nią fizycznie. Czarnula nie zrozumie jakie to uczucie patrzeć na swoje dziecko i widzieć przed sobą obraz osoby, którą się kochało, a która mimo wszystko była zdolna do takich czynów. Nie mogłaby oczekiwać od dzieci braku agresji, gdyby sama była w stosunku do nich agresywna. Ines obserwowała wszystko w wielkim szoku, nagle jednak, patrząc na ten cały obraz, na wzrok ciotki posyłany w stronę jej mamy i brata, na wzrok kuzyna, który bronił siostry, na zachowania brata, który bronił jej… Usta dziewczynki na kilka sekund zamieniła się w podkówkę. Zaraz jednak zacisnęła zęby i starła kilka łez, które wydostały się na jej buźkę. Wstała i podbiegła do Chris’a stając przed nim i rozkładając roczki na boki.
    - Przestań! Tak nie wolno! Przecież się kochamy! – krzyknęła do niego i znowu kilka łez spłynęło po jej policzku. Starła je i obejrzała się na resztę rodziny. Podciągnęła głośno nosem. Febe spojrzała na nią z troską w oczach. Ines rozumiała coraz więcej i takie sytuacje nie były dla niej dobre. Dziewczynka nagle ruszyła biegiem w stronę cioci i Lux, lekceważąc cienie otaczające kuzynkę wbiła się w Mel i przytuliła dziewczynkę.
    - Przepraszam Lux, przepraszam – powiedziała połykając łzy, nie wiedziała, że jej jedno głupie słowo będzie miało takie następstwa. Rahim widząc zachowanie siostry poluźnił swoje malutkie mięśnie, a brak wyrazu na twarzy zastąpił zwykłą obojętnością. Jego oczy powoli wróciły do normy, a łuska z ciała zaczęła znikać. Febe dumnie spojrzała na córkę, jednak zaraz wróciła wzrokiem do syna. Ma nauczkę, teraz będzie musiała pilnować obie pociechy równie mocno.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  76. Porosty słynęły z tego, że rosły właśnie w cieniu, jedyne co było w stanie im zaszkodzić to niskie temperatury i tylko w zimnych rejonach takie rośliny nie występowały, tak więc dziewczyny mogły cieszyć się, że trafiły akurat w tropikalny klimat. W prawdzie rządził się on innymi rodzajami roślinności, do tego znajdowały się prawdopodobnie w innym wymiarze, więc Aki nie zamierzała robić za przewodnika. Mogła w pewnych sprawach pomóc, jednak to Mel była zdecydowanie bardziej zorientowana w okolicy. Słysząc jej przestrogę zmarszczyła lekko czoło.
    - To właściwie po co Ci te klejnoty? Znaczy… Osobiście unikałabym miejsc, w których nie jestem mile widziana. Skąd pomysł na noszenie czegoś takiego przy sobie? – zapytała zaintrygowana. Przecież miała dzieci, te słynęły z ciekawości i równie dobrze to maluchy mogły dorwać się do kieszeni bluzy. Trochę to nieodpowiedzialne trzymać tego typu „zabawki” w tak dostępnym miejscu.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  77. Nik odprowadzając Akane nie zmieniał wyrazu twarzy. Wkurzył się, może i jebie go ocena innych, ale nie lubił takich sytuacji. Znajomi Czarnuli mieli prezent, a on, tradycyjnie wyjdzie na chuja. Nie żeby mu to jakoś specjalnie przeszkadzało, nie chodziło o fakt opinii znajomych. Gdyby dowiedział się o urodzinach i celowo nie przygotował prezentu, cóż, wtedy wszystko byłoby w porządku, pech chciał, że uznał Mel za osobę godną jakiegoś podarunku, nawet drobiazgu. Szedł wkurzony przez plażę, jego podopieczna doskonale znała tą minę i wolała się nie odzywać. W prawdzie wyciągnęła go z grupki znajomych umyślnie, wcale nie miała potrzeby skorzystania z toalety, po prostu wiedziała, że w takiej sytuacji lepiej było z Niklausem po prostu przejść się w milczeniu.
    Kiedy weszli do jednego z pobliskich plażowych barów Nik zatrzymał się gwałtownie i spojrzał na jeden z plakatów wiszących w przybytku. Zmarszczył czoło, a zaraz kącik jego ust drgnął lekko.
    - Idź do tej toalety, ja muszę coś załatwić – powiedział i zerknął na uśmiechająco się niewinnie dziewczynkę. Nagle go olśniło i prychnął pod nosem.
    - Celowo mnie tu przywlekłaś co? – bardziej stwierdził niż zapytał, a gdy Akane uśmiechnęła się nieco szerzej podszedł do niej i zmierzwił jej włosy.
    - No dobra, w takim razie załatwimy to razem – postanowił i puścił dziewczynce oko.

    Parę minut później pojawili się znowu na widoku. Na twarzy Blondyna gościła typowa dla niego obojętność. Z dłońmi schowanymi w kieszeniach podszedł do zebranych.
    - Ok., my jesteśmy gotowi – powiedział jedynie i wymienił się z Akane porozumiewawczymi spojrzeniami.
    - Tak jest! – zawtórowała mu i uśmiechnęła się pogodnie, od razu doskakując do bliźniaków i łapiąc ich rączki, gotowa do drogi.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  78. - Chris jak ładnie poprosisz Niklausa to może zrobić Ci plaże nawet u nas w pokoju – zagadnęła chłopca Akane i uśmiechnęła się do niego.
    - Hej, hej, już Ty mnie tam w nic nie wkręcaj, na plaże możemy przyjść też jutro, jak wszędzie ją tak będziemy przenosić z powodu dziecięcych widzi mi się to straci ona swój urok – zauważył grożąc przy tym swojej podopiecznej palcem.
    - Jakoś dla Varony kiedyś stworzyłeś plaże! – dziewczynka wyleciała z tym tekstem, jednak zaraz nieco speszona spojrzała w ziemię. Zadziorny uśmiech Blondyna zbladł nieco, a on sam spojrzał przed siebie, chrząknął zaraz głośno i wrócił wzrokiem do dziewczynki.
    - Taka prawdziwa plaża i tak podobała jej się bardziej, w pokoju macie za mało miejsca na bieganie czy lepienie babek, no i nie byłoby wody, a co to za plaża bez wody – odpowiedział wracając na ziemię i znowu zmierzwił włosy Akane. Ta spojrzała na niego przepraszająco, jednak jedyne co dostrzegła to kolejne oczko puszczone w jej stronę, więc delikatny uśmiech wrócił na twarz małej.
    - Pewnie się poumawiała z jakimiś typami to się teraz musi wystroić – skomentował Nik, słysząc dialog dziewczyn. Uśmiechnął się jeszcze pod nosem rzucając i jednej i drugiej zaczepne spojrzenie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  79. Nik zaśmiał się lekko zatrzymując wzrok na Rimie.
    - Dyskutowałbym na temat tego, czy to właśnie ona jest wyjątkiem – uśmiechnął się zadziornie i zaraz wsłuchał w ich dialog. Dziewczyny naprawdę bywały dziwne, wiedział, że Mel i Rima żartują, ale doskonale wiedział, że w innej sytuacji one naprawdę mogłyby się obrazić na siebie za takie pierdoły. Nagle w jego głowie namalowała się pewna dziewczyna, zaciekawiony zaczął zastanawiać się jak u niej wyglądają takie sprawy. Zachowywała się inaczej niż większość, którą on miał okazję poznać. Zaraz jednak wrócił na ziemie orientując się, że takie myśli bywają niebezpieczne, zerknął kątem oka na Shiro i na zaistniałą tu sytuację. Spojrzał jeszcze na dzieciaki, aby upewnić się, że nie czmychnęły gdzieś w krzaki w ramach psikusa… Chris wydawał się zdolny do takich rzeczy, a Akane w obawie przed narażeniem bezpieczeństwa chłopca pobiegłaby za nim. Chociaż nie, była rozważna, pewnie najpierw krzyknęłaby coś do dorosłych… Kiedy okazało się, że wszyscy są na swoim miejscu, no poza Rimą, Blondyn wrócił wzrokiem do drugiego chłopaka i zaśmiał się pod nosem.
    - Dobra Rima, już się nie zgrywaj, od razu widać, że to Ty byś chciała, ale wiesz co – tu zrównał krok z Shiro, stając za Mel, tak, aby ruda dobrze go widziała. Udał, że spluwa na rękę i zamachnął się dość konkretnie na jej tyłek, zaraz po klapsie sprzedanym przez Mel
    - Da się załatwić – dokończył wcześniejszą wypowiedź, a jego ręka ruszyła „do ataku”, ostatecznie jednak zatrzymując się dosłownie niecały centymetr przed celem.
    - Ee… w sumie… za chudy, nawet nie byłoby tego fajnego dźwięku – stwierdził i tym razem zrównał krok z Melanie.
    - To już Twój jest lepszy – uśmiechnął się pod nosem i pchnął lekko jej ramie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  80. Nik słysząc ich dialog jedynie śmiał się pod nosem i kręcił głową, dopiero gdy Rima zawiesiła się na jego ramieniu spojrzał na nią z tym swoim szarmanckim uśmiechem.
    - Lubimy wredne tak? Ciekawa teoria, ciekawa – przyznał. Sam fakt rudej przy boku jakoś szczególnie mu nie przeszkadzał, wręcz przeciwnie, nie miałby nawet nic przeciwko, gdyby Shiro podmienić na jakąś pannę, nie żeby jego obecność jakoś mu przeszkadzała, ale nie obraziłby się z takiego obrotu sprawy. Kiedy Ruda poleciała w stronę ziemi on odruchowo złapał ją w locie, przez co jej kolana tylko delikatnie musnęły podłoża. Spojrzał na Mel nieco karcącym wzrokiem.
    - Jak nie przestaniecie to obie wylądujecie przełożone przez kolano, a wasze tyłki posłużą mi i Shiro jako perkusja, kiepskiej jakości, ale jednak – zaczął. – Dodam jeszcze, że włączymy sobie jakiegoś rocka, a na tyłkach będziemy wybijać rytm melodii, nie koniecznie dłońmi – tu uśmiechnął się zadziornie i postawił rudą prosto na ziemi. Akane cały czas bacznie obserwowała wygłupy dorosłych, nie często miała okazję widzieć ich w tak rozbawionym stanie. Zaczęła się nawet zastanawiać czy poza wzrostem i ostrzejszymi rysami twarzy dorośli różnią się czymś od dzieci.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  81. Melanie w towarzystwie tej dwójki wydawała się jakaś inna niż zwykle. Z jednej strony poważna, ale z drugiej wkradało się w nią dziecko, szczególnie przy rudowłosej koleżance. Z jednej strony przyjemnie się patrzyło na to wydurnianie się, z drugiej Nik nie do końca wiedział w które oblicze dziewczyny bardziej wierzyć. Nie skomentował ich kolejnych słów, po prostu słuchał, a typowy dla niego uśmiech nie schodził mu z twarzy.
    Kiedy dotarli na miejsce Blondyn zatrzymał się przed wejściem, nie wchodził do środka, jedynie popędził nieco Akane i szepnął jej coś na ucho. Po tym oparł się o ścianę budynku i odpalił papierosa.
    - Niki przyjdzie jak się napali… Znaczy, zapali papierosy – usprawiedliwiła nieobecność swojego opiekuna i zaraz ruszyła do pokoju, aby przygotować się na wejście do łazienki. Chłopak w tym czasie wypatrywał czegoś w okolicy i dopiero Mel oderwała go od tego zajęcia. Skrzywił się nieco, nie bardzo wiedzieć jak wykręcić się z zamawiania pizzy. Zaraz jednak zmierzwił jej włosy i widząc nadjeżdżający samochód uśmiechnął się zadziornie. Spetował papierosa i jednym ruchem dłoni ściągnął z niej cały piasek jaki miała na ciele. Niewielką kupkę rzucił gdzieś na bok.
    - Myślę, że to nie będzie konieczne – stwierdził i układając dziewczynie dłonie na ramionach odwrócił ją tak, że była przodem do samochodu, który właśnie zaparkował pod ich domkiem. Nik stanął obok niej i objął dziewczynę ramieniem.
    - Czasami chujowa z Ciebie przyjaciółka, ale tylko czasami, dlatego pomyślałem o jakimś przydatnym prezencie – zaczął, a z samochodu wyszło kilku facetów w ciuchach kelnerów.
    - Dobrze trafiliśmy? – zapytali, a Nik przytaknął, wtedy ruszyli do sporego bagażnika i otworzyli go.
    - Wszystkiego najlepszego – dodał jakoś tak bez większych emocji, a kelnerzy zaczęli wnosić do domku tace z jedzeniem. Były trzy rodzaje pizzy, dwie wielkie tace z frytami, devolaye oraz cztery rodzaje sałatek. Ostatni z mężczyzn wniósł do środka skrzynkę soków, kilka butelek napojów gazowanych i pięć butelek wódki.
    - Nie chciałem przesadzać z alkoholem przy dzieciach – mruknął do Mel z zadziornym uśmiechem. Nie miał pojęcia czy prezent jej się spodobał, ale kiedy zobaczył na plakacie informacje o dowozie jedzenia do tutejszych domków uznał porządną kolację za coś godnego uwagi.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  82. Szła tuż za Melanie słuchając tego co ma do powiedzenia. Sentymenty… Tak, bardzo dobrze to rozumiała. Wilczyca kątem okaz zerkała na buty dziewczyny, widziała, że chodzenie tutaj sprawia jej sporo trudności. Głównie na tym skupiła swoją uwagę, więc wyjaśnień nawet nie skomentowała.
    - Nie lepiej będzie Ci chodzić boso? – zapytała jedynie, zupełnie schodząc z tematu kamieni. W sumie, przecież i tak wszystko już w ich temacie wiedziała, a przynajmniej to co uważała za istotne. Rozejrzała się, powęszyła w powietrzu i zatrzymała nagle na jakiś powalonym pniu.
    - Tam gdzie woda, tam i mieszkańcy? – spojrzała na dziewczynę chcąc upewnić się w swojej teorii. – Czuję zbiornik wodny, ale miesza się on z zapachem jakiś wypieków… - wyjaśniła zaraz swoje pytanie i spojrzała w stronę źródła zapachu.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  83. Febe widząc zachowanie obu dziewczynek uspokoiła się znacznie. Nie spodziewała się takiego zachowania po córce, tak samo po synu. Tu spojrzała na jego twarz bez wyrazu. Ciarki przechodziły po jej ciele na samą myśl, że któreś z jej dzieci będzie zachowywać się jak Kuro. W prawdzie ostatnio ich relacja układała się dobrze, ale fakt w jakim wieku mężczyzna zaczął zachowywać się dojrzalej nadal ją przerażał, przez co w takich sytuacjach jak przed chwilą często sztywniała i najpierw musiała uporać się ze swoim własnym lękiem. Wróciła wzrokiem do tulących się dzieci, jednocześnie łapiąc spojrzenie Mel, odpowiedziała jej delikatnym uśmiechem. Tak, rzeczywiście dawno powinny zorganizować jakieś spotkanie i rozmowę, albo chociaż zadbać o lepsze relacje maluchów, ale… Jeszcze nie tak dawno Febe chciała całkowicie odciąć się od rodziny ojca dzieci, teraz nie czuła takiej potrzeby, a nawet uznała, że byłaby to po prostu głupota. Wstała i wyciągnęła rękę do Rahim’a.
    - Chodź, chyba masz coś do powiedzenia Lux – zakomunikowała mu stanowczo. Mały niechętnie, ale chwycił dłoń matki i wraz z nią ruszył w stronę grupki.
    - A więc? – tu meduza spojrzała na swojego syna. Łuska z jego ciała nadal powoli znikała, chłopiec spojrzał na siostrę i kuzynostwo z obojętnością i odwrócił głowę w ramach buntu, nie planował przeprosić. Febe zmarszczyła czoło i kucnęła przy dziecku.
    - Rahim, sprawa jest prosta, zachowałeś się karygodnie, rozumiesz? Gorzej zachować się już nie mogłeś, tak więc albo przeprosisz, albo wracasz do domu z Innubi bez swojego szkicownika i kredek – zaczęła łapiąc malca za oba ramiona i nakierowując jego twarz na swoją. Jego wąskie źrenice spojrzały srogo na matkę.
    - Podobało Ci się to jak tata mnie uderzył? – zapytała, a oczy chłopca od razu wróciły do normy, zacisnął jeszcze ząbki i stanowczo pokręcił głową. – To dlaczego uderzyłeś swoją kuzynkę? – dodała, a mały wyraźnie się zawstydził. – Było to ładne z Twojej strony? – kontynuowała tłumaczenie. Chłopiec pokręcił głową. – A więc co musisz zrobić? – zapytała za zakończenie. Wtedy Rahim odwrócił się w stronę dzieci.
    - Lux, pseprasam – powiedział nadal zawstydzony. Febe westchnęła ciężko i spojrzała na Mel.
    - A ja przepraszam Ciebie, po prostu jak widzę w nich Kuro to strach mnie mimowolnie paraliżuje – przyznała.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  84. Nik machnął ręką słysząc jej wyjaśnienia.
    - Uznajmy, że wybaczam, pewnie i tak nie zapamiętam – odpowiedział uśmiechając się zadziornie, jednak kiedy go przytuliła w ten sposób zesztywniał na kilka sekund, by po tym również lekko ją objąć, a zadziorny uśmiech zmienić po prostu na ten miły dla oka. Tego typu czułości nie były u nich normalne, ale Niklausowi zrobiło się nawet przyjemnie sprawiając dziewczynie przyjemność. Prawdę mówiąc było to ciekawsze uczucie niż to kiedy jej uprzykrzał życie. Blondyn trwał w tym uścisku tak długo jak chciała tego Mel, nie przeszkadzała mu bliskość dziewczyny, nawet w tak „czułym” jak na nich momencie. Widząc ciepły uśmiech Mel automatycznie uniósł kącik warg ku górze i lekko pokręcił głową, a na pytanie jej zaśmiał się cicho.
    - Powinnaś się zdecydowanie częściej uśmiechać – odpowiedział jedynie i poruszył zabawnie brwiami, by po tym podziękować mężczyzną za dostarczenie zamówienia i otworzyć przed Melanie drzwi. Tak, udał, że jej pytanie nie istniało, oczywiście z zadziornym uśmiechem na ustach.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  85. - Och, rozumiem – odpowiedziała słysząc o ewentualnym zakażeniu. Nie wiedziała czy tutejsze tereny wydzielają specyficzne substancje czy to po prostu Mel boi się zarazków, ale teraz nie było to istotne. Ona na szczęście chwilę przed spotkaniem dziewczyny była załatwiać porachunki z pewnym członkiem jej stada, dzięki czemu była ubrana odpowiednio na wszelkiego rodzaju dłuższe podróże czy wspinaczki.
    Oczywiście, kiedy Mel przyspieszyła Akela poszła w jej ślady, nie miała zamiaru zostawać w tyle. Zapachy, które dochodziły do jej nosa zaczęły ją nieco niepokoić, tym bardziej, że jej przewodniczka nie kojarzyła, aby w tych rejonach była jakaś wioska. Właśnie chciała coś powiedzieć, ale nagle nieprzyjemny zapach dotarł do jej nosa, odwróciła głowę w jego stronę, jednak nie mogła nic zrobić. Broń przylegała już do głowy jej kompanki. Automatycznie odskoczyła do tyłu kierując wzrok na mężczyznę, który mierzył jej w głowę. Tylko dwóch… Prawdę mówiąc mogła tą sprawę załatwić raz, dwa, jednak… Po pierwsze, miały ukrywać swoje umiejętności, a po drugie, Wilczyca kompletnie nie rozumiała języka, którym posługuje się jeden z… żołnierzy?
    - Obcy… - nagle wypaliła. – Jakieś dziwne istoty… - w jej oczach widać było przerażenie, po części udawane, jednak z drugiej strony naprawdę się bała. Zadrżała lekko dla efektu. – Dopadły nas, zabrały ciuchy, ich oczy… Lśniły, były przerażające… - mówiła drżącym głosem. Chciała wcisnąć jakiś kit, nie patrzyła nawet na to czy ktoś ją zrozumie. Trzymała się po prostu tego, że wyróżniają się ubiorem i na poczekaniu wymyśliła bajeczkę, która może to w jakiś sposób tłumaczyć.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  86. Wilczyca liczyła na pomoc ze strony Melanie, miała za mało informacji na temat krainy, do której trafiły. Na szczęście jej koleżanka przyszła z odsieczą. Aki wsłuchując się w dialog jedynie przytakiwała, nadal robią wystraszoną minę. Widząc jak panowie łykają ściemę była pewna, że im się udało, zaraz jednak poczuła dotyk na swoim ciele i ledwo powstrzymała się, aby nie warknąć. Drgnęła jednak wyraźnie niezadowolona z takiego obrotu sprawy. W tekst o bezpieczeństwie jakoś nie bardzo uwierzyła, jednak wyraz twarzy zmieniła na taki z odrobiną wdzięczności w oczach. Słysząc pytanie na temat pochodzenie otworzyła usta tak, jakby chciała coś powiedzieć, oczywiście tylko udawała, aby wydać się bardziej przekonująca, że niby siostra ją wyprzedziła w wypowiedzi. Uśmiechnęła się delikatnie do Mel i przytaknęła na jej odpowiedź. Korzystając jednak z chwili sprawdzania tajemniczych bransolet posłała towarzyszce pytające spojrzenie. Z jednej strony, przecież spokojnie poradziłyby sobie z dwójką żołnierzy, nawet jakoś specjalnie nie wykorzystując zdolności, z drugiej nie wiedziała czy owe przesłuchanie ma je pogrążyć, czy Mel widzi w nim jakąś szansę. Czekała na znak, chociaż poruszenie ustami, aby wiedzieć jak ma się zachowywać.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  87. Wilczyca zerkała w cichy na kompankę. Nic nie mogła zrobić, gdyby była sama to byłoby łatwiej. Zapewne naraziłaby się na spore niebezpieczeństwo, ale przynajmniej musiałaby martwić się jedynie o swój zadek. Przywiązana zazgrzytała wręcz zębami. Jak ona nie lubiła bezradności, najchętniej zerwałaby więzy już podczas drogi i skopała tyłek dwójce. Teraz były w większej grupie więc pokonanie ich nie było już takie łatwe.
    - Trzeba było ich walnąć jak byli sami – szepnęła nieco podirytowana. – A co jak nie będziesz znała? Wybacz, ale nie mam zamiaru tutaj umierać… - dodała słysząc jej słowa. Miała zawierzyć przypadkowi losu? Nie, nie, nie. Nawet jeżeli Mel planowała coś takie to Akela w głowie wolała stworzyć ewentualny plan ucieczki. Nie do końca rozumiała logikę tutejszego miejsca. Niby żołnierze tępili nieludzi, więc dlaczego ich kapitan miałby im pomóc? Miała wrażenie, że nic tu się kupy nie trzyma.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  88. Wilczyca była już trochę nabuzowana, nie dość, że przeniosła się tutaj przez jakieś głupie kamyczki w kieszeni Mel to jeszcze gówno wiedziała, a przecież dziewczyna podczas przedzierania się przez las mogła zdradzić więcej szczegółów. Do tego dochodziło uwiązanie, co wilkołakom kojarzyło się bardzo źle, jej rasa nie lubiła być traktowana jak psy, do tego jakieś nieprzydatne. Grymas na twarzy Melanie zlekceważyła całkowicie, chyba nie spodziewała się, że Aki będzie grzecznie stać i posyłać wszystkich uśmieszki. Racja, nie znała tutejszych zwyczajów, ale po to jej koleżanka miała usta i po to Wilczyca wcześniej rzucała jej porozumiewawcze spojrzenia, aby jakoś przekazała co zrobią dalej. Milczenie czy stwierdzenie, że nie jest dobrze nie było czymś niezwykłym w tej sytuacji.
    - Uwagi? Ależ nie, wystarczyłaby jakaś podpowiedź czy sugestia jak mam się zachować, przypominam, że to Ty jesteś naszym przewodnikiem w tej krainie, a od chwili w której przyłożyli nam broń do skroni sama muszę kombinować na ślepo. Nawet nie wiem czy to pojmanie jest częścią Twojego planu, nic nie wiem – syknęła do niej przez zaciśnięte zęby, tak aby ruch jej warg nie rzucał się jakoś specjalnie w oczy.
    - Jak mam nie być kulą u nogi, skoro jedyne o czym mnie informujesz to, to, że nie jest dobrze – dodała rzucając jej ponure spojrzenie.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  89. Słysząc jej słowa kiwnął głową.
    - Teraz tak, ale robisz to za rzadko – skwitował i zamknął za sobą drzwi. Po tym skierował się po jakiś kubek i na dzień dobry zrobił szybkiego drinka. Oparł się jeszcze o ścianę i zaczął przyglądać każdemu po kolei. Chwilę po tym do pokoju weszła Akane ubrana w tą samą letnią sukienkę co rano, jednak w ręce trzymała bluzę z długim rękawem, tak jakby jej się zrobiło zimno. Uśmiechnęła się delikatnie do zebranych i posłała dumne spojrzenie swojemu opiekunowi, on puścił jej oko, taki wyraz wdzięczności za podsunięty pomysł z prezentem. Młoda zaśmiała się lekko na jego gest i zaraz ruszyła po kawałek pizzy, po czym usiadła przy bliźniakach. Blondyn na dłuższą chwilę zapatrzył się w krajobrazie za oknem, jednak na ziemię sprowadził go głos Rimy, spojrzał w stronę dziewczyny, krzyżując z nią spojrzenie i odwzajemnił uśmiech, zaraz po tym opróżniając swoją szklankę.
    Kiedy dzieci po posiłku wysłane zostały do łazienki Akane zbliżyła się do Niklausa, teraz siedzącego już na jednym z foteli, i objęła go na dobranoc.
    - Tylko tam grzecznie – rzucił do dziewczynki uśmiechając się przebiegle, młoda zrobiła to samo.
    - No właśnie, grzecznie – pogroziła mu palcem i zaraz zniknęła z Lux i Chrisem. Nik zaśmiał się jedynie, kręcąc przy tym głową. Chwilę później odprowadził Melanie wzrokiem i przeniósł go na przyjaciół dziewczyny. Zorientował się, że planują przynieść swój prezent, więc siedział cicho, dopiero zapytany o picie postawił, drugi raz opróżnioną już, szklankę na stoliku.
    - Czemu nie, chociaż wygląda podejrzanie. Pewnie z tej waszej Otheli – rzucił przyglądając się butelce, ostatecznie jednak lokując wzrok w oczach Rudej.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  90. Niklaus tylko uśmiechnął się bardzo, bardzo delikatnie, w odpowiedzi i zaraz złapał za kieliszek. Nie wiedzieć czemu, w jego głowie pojawiły się wspomnienia z czasów, kiedy praktycznie żył tylko na wyskokowych napojach. Uśmiechnął się pod nosem widząc przed oczyma scenę gdzie Mel zabrania mu sięgnąć piwo z lodówki, a Lex przeszukuje pokój, wyrzucając wszystkie szklane buteleczki. Chcąc nie chcąc mignął mu również obraz zatroskanej twarzy Yuuki i zaraz przechylił kieliszek, wypijając go na raz. Po tym skrzyżował wzrok z chłopakiem i zerknął na Rime. Tak, zdecydowanie miała ochotę wygrać ten cały zakład jaki miała z Melanie. Nik uśmiechnął się do niej szarmancko i prześlizgnął wzrokiem po ciele dziewczyny, by zaraz odstawić kieliszek na stół. Na słowa rudej oparł swoje łokcie o kolana.
    - Ta wiem, mam w głowie sporo niezłych pomysłów – przyznał jakby od niechcenia i raz jeszcze prześledził wzrokiem każdy centymetr jej ciała. Zaraz jednak przeskoczył oczyma na telewizor i Shiro, który został skarcony. Nie kobiece, coś co spodoba się Mel i pasujące jako prezent od tego właśnie kolesia. Blondyn nie miał wątpliwości, że mówili o jakimś rodzaju broni, jednak nie odezwał się, a jedynie przyległ plecami do oparcia swojego siedzenia.
    Na widok Mel posłał jej zadziorny uśmiech, to była już reakcja bezwarunkowa, zawsze tak reagował, gdy dziewczyna pojawiała się w pobliżu. Podczas składania życzeń i tych wszystkich wyniosłości polał sobie jeszcze alkoholu i po prostu obserwował mocząc usta. Nóż wyciągnięty z paczki sprawił, że na jego twarzy pojawił się dumny uśmiech, ha, wiedział, że to będzie coś w tym stylu. Musiał przyznać, że wykonanie prezentu robiło wrażenie.
    - Sam go zrobiłeś? – zapytał zaciekawiony. Nie miał okazji widzieć podobnego tworu w Mortiel, a noże ta kraina potrafiła wytwarzać równie piękne.
    Zniecierpliwienie przyjaciółki Mel dało mu jasno do zrozumienia, że jej prezent będzie naprawdę godny uwagi. Widząc rumiane policzki solenizantki zaśmiał się pod nosem. W prawdzie nie spodziewał się szlafroka, ale gdy ten został publicznie pokazany, a Mel ponownie się zacięła uznał, że ważniejsza część prezentu leży na spodzie.
    - Wiesz na moje to możesz nam już teraz się w tym pokazać – przyznał po ich wymianie zdań, poruszając brwiami i domyślając się zawartości ocenzurowanej przez Czarnulę. Po tym opróżnił kolejny kieliszek i oderwał fragment kawałka pizzy trzymanej przez Rime, aby z zadziornym uśmieszkiem ją skonsumować.
    - Nie mam nic przeciwko – dodał jeszcze. – Mam tylko nadzieję, że nie zamówiłaś jej striptizerów – zerknął na rudą dość wymownie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  91. Niklaus podążył wzrokiem za podarkiem wręczonym do dłoni Shiro, sam z zaciekawieniem oglądał nóż, jednak na słowa Mel wrócił co niej wzrokiem.
    - O ho, ho. Mów szybko co mam zrobić żebyś taką potrzebę poczuła, ja chętnie wszystko zobaczę – odpowiedział rozbawiony. Takich słów w ust Czarnuli się nie spodziewał, nawet w ramach żartu. W sumie, nie obraziłby się gdyby mówiła poważnie, jednak zauważył to ukradkowe spojrzenie posłane Rudej i wszystko stało się jasne. Najwyraźniej i jedna, i druga podpuszczały się z powodu tego całego zakładu. Ta myśl nie przeszkadzała mu jakoś bardzo, w sumie, mógłby wykorzystać tą okazję, ale prawdę mówiąc nie miał po prostu ochoty. Przywykł do tego, że to on rozdaje karty, robi i bierze co chce, gdyby wszedł w grę którejkolwiek z dziewczyn to z góry byłby zmuszony do podporządkowania się jej planom.
    - Sami? – zapytał unosząc brew. – Nie zapędzaj się tak, mała – odpowiedział, również ukazując swoje zęby w uśmiechu, po czym prychnął śmiechem widząc poduszkowy nokaut. Po tym pokręcił głową i przeniósł się bliżej Shiro, by zdobyć więcej informacji na temat produkcji tego konkretnego noża jak i ogólnego fachu, którym chłopak się zajmował. Ten temat był dla niego o wiele bardziej ciekawy niż babskie sprzeczki. Oczywiście rozmowę uzupełniała odpowiednia doza alkoholu i gdy dziewczyny w końcu się uspokoiły to jedna z butelek stała już pusta, a Blondyn otwierał kolejną. Zerknął na swojego towarzysza.
    - Zobaczysz, jeszcze skończy się tak, że prześpią się same ze sobą – zażartował i polał im następną kolejkę.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  92. Blondyn z zaciekawieniem słuchał o broni, nawet dodawał co nieco od siebie, gdy chciał się dowiedzieć szczegółów czy posiadał wiedzę na jakikolwiek poruszany przez Shiro temat. Jako istota o dość nieprzewidywalnym sposobie działania ostrze noża przetestował na własnej skórze, nawet nie piaskowej formy, a swojej humanoidalnej powłoki, przez co po delikatnym dotknięciu skóry na jego dłoni pojawiła się czerwona ciecz. Oczywiście rana była niewielka i Niklaus nawet nie poczuł bólu, przez przeprowadzane na nim testy nie miał czucia na większości powierzchni ciała. Nie potrzebował do tego nawet swojej pierwotnej formy. Pochwalił wyrób po raz kolejny, jednocześnie przyznając, że o tego rodzaju ostrze to nawet w Mortiel ciężko.
    Oczywiście gdy zeszło na temat zachowania ich towarzyszek, Niklaus zareagował cichym śmiechem na westchnięcie chłopaka, po czym również baczniej zaczął przyglądać się obu dziewczyną. Po chwili jego uwagę bardziej zwróciła Rima oraz jej pijackie zachowanie, cały czas obserwował co dziewczyna kombinuje z butelką, a kiedy doszło do kręcenia już wiedział co ich czeka. Spojrzał jeszcze na resztę towarzystwa, wyrazy ich twarzy mówiły wszystko, jednak dałby sobie rękę uciąć, że sprzeciw w czyjejkolwiek strony groził pijacką awanturą. Cóż, normalnie miał by to gdzieś, ale w pokoju obok siedziały dzieciaki i cholera wie, czy już nie posnęły, więc gdy butelka zatrzymała się na nim, mruknął od niechcenia „wyzwanie”. Mógł zrobić praktycznie wszystko, jednak nie należało do tego zwierzanie się, więc opcja z pytaniem po prostu odpadała. Słysząc treść wyzwania uśmiechnął się zadziornie. Czyli tak chce pogrywać? Nie ma sprawy, Nik lubił tego typu gry. Ze swoim uśmieszkiem wstał z miejsca, zrobił krok w stronę Rudej i kucnął przy niej.
    - Pocałować, tak? – zapytał z przekąsem w głosie i złapał podbródek dziewczyny w dwa palce. Pochylił się lekko w jej stronę, jednak zamiast ją pocałować, drugą, wolną ręką sięgnął dłoń Melanie, przyciągnął lekko w swoją stronę i delikatnie pocałował wierzch jej dłoni. Po tym uśmiechnął się do Czarnuli, przeniósł spojrzenie na Rimę.
    - Zrobione – powiedział dumnie, po czym wyraźnie zadowolony wrócił na swoje miejsce obok Shiro i założył ręce za głowę.
    - Teraz ja kręcę? – zapytał, jednak nie czekając odpowiedz szturchnął butelkę nogą, a ta zatrzymała się na Shiro.
    - Wyzwanie – mruknął chłopak, a Nik z zadowolonym uśmiechem spojrzał na Mel.
    - Zatańcz z Mel kolejny utwór, który poleci w programie, cały, cokolwiek to będzie – rzucił pierwsze lepsze co mu przyszło do głowy i rozsiadł się jeszcze wygodniej na kanapie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  93. Blondyn uśmiechnął się tylko nikle na zachowanie dziewczyn, ostatecznie podążając wzrokiem za Shiro ciągnącym Mel na parkiet. Oglądał ich występ z tym samym uśmiechem na ustach. Zadanie, które wyznaczył chłopakowi nie miało na celu ośmieszenia któregokolwiek z znajomych więc drwiny Rimy po prostu zlekceważył, w ciszy obserwując taniec. Wykorzystanie kolana jako podpory również, nie przeszkadzało mu to w żaden sposób. Zaśmiał się w myślach, za czasów szkolnych ruda za coś takiego mogła zarobić w łeb albo zostać zasypana nieprzyjemnymi epitetami.
    Kiedy parka wróciła na swoje miejsca i padło pytanie skierowane do Mel, Nik nieco zaskoczony spojrzał na Shiro. Nie spodziewał się, że ten zada pytanie z takiej tematyki. Szczególną uwagę przykuł uśmiech chłopaka skierowany do Czarnuli i sama odpowiedź. Na podstawie tych dwóch rzeczy Niklaus wysnuł wniosek, że miedzy tą dwójką przyjaciół coś może być, coś więcej niż tylko przyjaźń. W sumie, dzieci Mel uwielbiały Shiro, więc stwierdzenie to jeszcze bardziej pasowało do całej układanki. Dodatkowo Mel nie rumieniła się przy nim tak jak przy jego osobie i była zdecydowanie spokojniejsza. Blondyn był pewien, że gdyby to on został zmuszony zaciągnąć ją na parkiet ta znowu spłonęłaby rumieńcem. Kiedy rozkminiał to wszystko złapał się na zaciskaniu zębów i nieco pięści, zaraz jednak z zamyślenia wyrwała go twarz Mel skierowana w jego stronę. Nie usłyszał co powiedziała, ale widząc butelkę skierowaną w swoją stronę domyślił się o co chodzi. Oczywiście z jego ust padło „wyzwanie”, jednak tonem mniej przyjemnym niż chwilę temu. Słysząc jego treść uśmiechnął się nikle i bez zbędnych ceregieli ruszył do pokoju z bagażami.
    - Sam wybieram – dodał jeszcze z cwanym uśmieszkiem, w końcu Mel nie określiła konkretów zadania. Zaraz na nowo pojawił się śród reszty towarzystwa, jednak na szyi miał zawieszony stanik Rimy. Poruszył zabawnie brwiami i rozsiadł się na swoim miejscu.
    - Nie wspominałaś też jak mam to założyć – uśmiechnął się dumnie, po czym zakręcił butelką, ta zatrzymała się na rudej.
    - Prawda – usłyszał i westchnął ciężko. Nigdy nie był dobry w zadawaniu pytań, no, chyba, że ktoś lub coś naprawdę go zainteresowało. Spojrzał na dziewczynę drapiąc się palcem po brodzie.
    - Zabawiałaś się kiedyś z dziewczyną? – wydusił w końcu.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  94. Niklaus musiał przyznać, że skłamałby, gdyby powiedział, że wieczór z tym towarzystwem był zjebany. Nawet gra w butelkę, którą uważał za mało interesującą rozrywkę, wywołała kilka razy śmiech na jego ustach.
    W momencie nokautu Rimy sam chciał zaproponować pomoc, jednak Shiro go uprzedził, a on nie zamierzał wykłócać się o „zwłoki”. Odprowadził parkę wzrokiem i zaraz wrócił spojrzeniem do Mel, gdy ta wspomniała o papierosie. W milczeniu prześlizgnął oczyma po sylwetce dziewczyny i dopiero gdy wyszła na zewnątrz sam wstał, polał sobie alkoholu i kilka sekund wpatrywał się w migające obrazy telewizora. Dopiero po tym przechylił szkło opróżniając je całkowicie i sam sięgnął do kieszeni po papierosa. Ruszył na zewnątrz. Tam zerknął na Czarnulę i oparł się o balustradę tarasu, odpalając papierosa w spokoju. Zaciągnął się kilka razy.
    - Yami, Shiro, ktoś tu lubi ciemnowłosych chłopaków – zaczął dość zaczepnym tonem i wypuścił dym, posyłając dziewczynie zadziorny uśmiech.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  95. Niklaus zaśmiał się pod nosem.
    - Ej, ej, od razu zbereźniku, to Ty masz ochotę się z nim pocałować, nie ja, więc kto tu jest zbereźnikiem - przywołał tu pytanie Shiro skierowane do Czarnuli i posłał jej kolejne zaczepne spojrzenie. Zaraz znowu się lekko zaśmiał, by po tym pokręcić głową.
    - Pijane mnie nie kręcą, są upierdliwe i zbyt lejące się, musisz taką mocno trzymać przy posuwaniu, żeby się przypadkiem nie wyślizgnęła w jakiś magiczny sposób - zaczął z rozbawieniem na twarzy, wiedząc, że Mel nie będzie miała ochoty słuchać tego typu szczegółów.
    - Podpita tak, wtedy są szalone, ale pijana odpada na starcie - dodał zaciągając się papierosem jeszcze raz, cały czas z tym zadziornym uśmiechem na twarzy.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  96. Na twarzy chłopaka cały czas gościło rozbawienie, zarówno zdziwienie na twarzy Mel jak i inne reakcję na jego słowa były dość zabawne, oczywiście nie w negatywnym znaczeniu. Pozytywny wyraz twarz zniknął jednak, gdy dziewczyna przyznała, że to nie Shiro chodził jej po głowie. Nie on? Uniósł brew w geście zdziwienia. Milcząc wziął kilka kolejnych buchów, po czym spojrzał na dziewczynę. Sam przeniósł wzrok na ten sam klomb z kwiatów i poczuł się jakoś… dziwnie. Wiedział oczywiście o orientacji Melanie, ale pomysł z chęcią całowania Rimy był bardzo, ale to bardzo naciągany. Milczał… nadal milczał i do jasnej cholery, pierwszy raz od… nie był nawet w stanie określić tego czasu, ale pierwszy raz od bardzo dawna nie wiedział co ma powiedzieć, a tym bardziej co myśleć. Nawet nie miał ochoty rzucać jakiegoś sprośnego żartu czy wspominać o swojej zajebistości. Po prostu patrzył na ten przeklęty klomb i bił się z własnymi myślami. Nagle jednak drgnął lekko, jakby wracając na ziemię i zaciągnął się papierosem po raz ostatni, gdyż żar wypadł prosto na deski tarasu. Zdepnął drobny płomyk, szurając przy tym głośno butem.
    - Biedny Shiro – odezwał się w końcu. – On by Ciebie pewnie chętnie pocałował – mruknął trochę dziwnym tonem, zerknął jeszcze na czarne włosy dziewczyny i odpychając się od balustrady ruszył w stronę wejścia do domku. Tam zamknął drzwi za sobą, spojrzał ponuro na chłopaka, który musiał wrócić chwilę temu ze swojej „misji”.
    - Idę się odlać – dodał równie ponuro, po czym ruszył do łazienki spędzając w niej kilka dobrych minut, stojąc przed lustrem i opłukując swoją twarz.
    Wrócił do pokoju z nieco lepszym wyrazem twarzy, a pierwsze co zrobił to zalał wszystkie puste kieliszki, przywłaszczając sobie szkło Rimy i opróżniając je oraz swoje, jedno po drugim.
    - To co? Rozchodniaczek czy bawimy się dalej? – rzucił w stronę towarzystwa.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  97. Niklaus kiwnął tylko głową, gdy chłopak poinformował o misce i zaraz po tym również opróżnił kieliszek. Podczas nieobecności ciemnowłosego wypił jeszcze dwa, a kiedy ten znowu pojawił się w pokoju i złapał szkło Nik powtórzył tą czynność. Opadł się plecami na oparcie fotela i pomasował swoje skronie palcami.
    - Co Cię przywiało do Mortiel? – zapytał nagle, unosząc wzrok na Shiro i polewając kolejną kolejkę. – Mieszkasz tu czy jesteś tylko gościnnie? – dodał chcąc wyrwać swoje myśli z miejsca, w którym teraz się znajdywały. Świadomie czy nie Mel mocno namieszała w jego głowie, jednak nie bardzo miał ochotę teraz to wszystko układać i analizować. Wolał uznać, że po prostu padł ofiarą dowcipu Czarnuli, tak było łatwiej.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  98. Kącik ust chłopaka drgnął lekko gdy usłyszał odpowiedź.
    - Rozumiem – powiedział krótko i spojrzał na zmieniające się obrazy telewizora. Zaraz jednak przeskoczył wzrokiem na sufit, słysząc, że coś dzieje się na górze. Ostatecznie jednak wzrok zatrzymał na drzwiach wejściowych i Mel, która pojawiła się w środku. Odprowadził dziewczynę wzrokiem i wstał ze swojego miejsca. Ruszył po talerz i już zaraz zaczął sobie nakładać konkretną porcję jedzenia. Milcząc spojrzał jeszcze na dziewczyny, a gdy Czarnula odpowiedziała, zaśmiał się cicho pod nosem.
    - Ja umierać nie planuję, wystarczy duża micha żarcia – tu uniósł nieco wyżej talerz, który trzymał w dłoni, oczywiście pełen po brzegi – i mogę siedzieć nawet do jutra rana – przyznał z zadowolonym uśmiechem po czym wrócił na swoje miejsce i przystąpił do jedzenia.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  99. Blondyn nie zwracał już uwagi na Czarnulę, pochłonięty był konsumpcją i szła mu ona całkiem sprawnie. Jego uwagę zwróciło dopiero pytanie Shiro. Przerwał jedzenie i uniósł wzrok na towarzysza. Pokłócili? Zerknął w stronę drzwi, za którymi chwilę temu zniknęła Melanie, po czym spokojnie przełknął kęs trzymany w ustach.
    - Uwierz, gdybyśmy się pokłócili to zarówno Ty jak i kilka domków obok wiedziałoby o co – odpowiedział wzruszając ramionami. – Nie kojarzę abyśmy kiedykolwiek przechodzili przez ciche kłótnie – dodał i wziął kilka kolejnych gryzów. Po tym zawiesił spojrzenie w ekranie telewizora na dłuższą chwilę.
    - Nic istotnego nie miało miejsca, skoro Mel potrzebuje gry w butelkę, aby poruszyć pewne tematy to najwyraźniej są one dla niej mało znaczące – dodał po tej długiej chwili milczenia i wrócił do chłopaka wzrokiem.
    - A co? Wpadła Ci w oko i badasz grunt? – zapytał, aby zmienić temat, uśmiechając się przy tym zadziornie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  100. Kiedy Shiro odpowiedział kiwnął głową na znak, że rozumie. W sumie, znał odpowiedź, chciał po prostu zejść na inny temat. Zaraz skierował głowę w stronę Mel, jednak nie pożegnał się, po prostu wrócił oczyma do talerza i wyczyścił go do końca. Słysząc kolejną wypowiedź przyjaciela dziewczyny zaśmiał się cicho pod nosem.
    - Skoro tak dużo mówiła, to powinieneś wiedzieć też, że impulsów przy mojej osobie jej nie brakowało. Z resztą nie ważne. Może nie wspomniała, ale wyrobioną przeze mnie opinię raczej ciężko zmienić – przyznał i polał polał im następną kolejkę, od razu podnosząc szkło w geście toastu. Opróżnił szybko naczynie i zatrzymał w dłoni.
    - No, a skoro jesteśmy już w męskim gronie to gadaj, wpadła Ci jakaś w oko, w tym naszym Mortiel? – zapytał zainteresowany. Nawet polubił tego gościa, więc nie widział problemu pogadać o tak zwanej „dupie Maryni”.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  101. Spojrzała na Melanie gniewnie.
    - Wkurwiaj mnie dalej, a zaraz wszyscy dowiedzą się kim jesteśmy – ostrzegła ją nie na żarty. Melanie wykazywała niezwykłą głupotę, zupełnie jakby nie zdawała sobie sprawy z tego, że zirytować rasę Akeli jest bardzo łatwo. Przecież miała już okazję podpaść dziewczynie i powinna zdecydowanie bardziej uważać na słowa, jeżeli rzeczywiście obchodziło ją ich bezpieczeństwo. Prawdę mówiąc Wilczyca w dupie miała szczegóły, Mel po prostu nie sprawdzała się jako przewodnik, nie powiedziała praktycznie nic, a podobno znajdywały się w bardzo niebezpiecznej sytuacji, żadnych informacji na temat podejścia do tubylców, nic na temat szczegółów, które mogłyby zdradzić na jakich żołnierzy mogę trafić, nawet nie wspomniała o fakcie istnienia dwóch różnych oddziałów. Jedyne co to zdradzona wiedza o jasnych włosach, sposobie ubierania, innym, bo co oznacza ten inny ubiór również nie poinformowała oraz wojna domowa. Teraz jeszcze miała czelność spinać się, kiedy znajdywały się w tarapatach, a Aki nawet nie wiedziała co zrobić, aby nie pogarszać ich sytuacji. Rozglądanie się jednak uznała za mało stosowne, w końcu istoty pochodzące z tych rejonów nie powinny wykazywać aż takiego zainteresowania otoczeniem, było to dla niej dość logiczne.
    Na uwagę mężczyzny zareagowała zwykłym zerknięciem w jego stronę, zaraz znowu spojrzała gniewnie na towarzyszkę, coraz bardziej żałując, że to z nią tutaj trafiła. Westchnęła ciężko słysząc odpowiedź co do pory spotkania, jednak postanowiła się po prostu nie odzywać, w końcu i tak nie wiedziała co mogłaby powiedzieć. Ulokowała jedynie spojrzenie w jakiejś grupce mężczyzn całkowicie lekceważąc wyeksponowanie broni. Może i nie miała z nią do czynienia na co dzień, ale nie znaczyło to, że wystraszy się jakiejkolwiek pukawki, nawet z innego wymiaru.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  102. Groźba skierowana do Mel nie miała na celu podkreślenia tego jak wilkołaki są groźne, bardziej chodziło o fakt, że agresji dziewczyny towarzyszył często blask ślepi, warkot czy szczerzenie zębów, a to zdecydowanie przykułoby uwagę żołnierzy, którzy tak namiętnie je obserwowali. Tekst o przymknięciu się tym bardziej był nie na miejscu i Wilczyca ledwo powstrzymała swoje zwierzęce odruchy. Nawet zerwanie uwięzi, na której się teraz znajdywała nie byłoby dla niej problemem, a korciło ją bardzo. Udało jej się na szczęście zmarszczyć jedynie nos i miała cichą nadzieję, że ta drobnostka przykuje uwagę Mel i w końcu zorientuje się do czego może doprowadzić. Najwyraźniej udało się, gdyż dziewczyna zaraz odetchnęła głęboko i zaczęła rozmowę zupełnie innym tonem. Podkreślenie swojej nieprzydatności w tym momencie uspokoił Akelę, gdyż myśl ta w stu procentach zgadzała się z tym co i ona zdążyła zauważyć. Spojrzeniem jednak towarzyszki nie uraczyła, nadal zmieniła jedynie punkt obserwacji, uznając, że lepiej będzie jak trochę pomilczy i uspokoi się całkowicie. Dopiero słysząc pytanie dziewczyny zerknęła w jej stronę.
    - Okej – odpowiedziała, by po tym przymknąć oczy i pooddychać w spokoju. Wilczyca oczywiście zdawała sobie sprawę, że jej porywczość jest w danej sytuacji sporą wadą, ale co zrobić, uroki posiadania cech dzikich stworzeń i dużej niechęci do jakiegokolwiek rodzaju niewoli. Z upływem czasu w okolicy działo się coraz więcej, więc Wilczyca zdążyła już odetchnąć, skupiając swoje spojrzenie na coraz to nowej „atrakcji”. Oczywiście gdy Mel zaczęła spokojnie wyjaśniać jej wszystko po kolei słuchała uważnie, jednak nie skupiała zbyt często wzroku na twarzy dziewczyny, aby przypadkiem nie podpaść komukolwiek. Kiwała od czasu do czasu głową, dając znać, że rozumie przekazywane jej informacje.
    Szturchnięta w ramię zwróciła uwagę na wskazaną przez dziewczynę postać, widząc jednak jak ta szybo ucieka wzrokiem zrobiła to samo, wcześniej ukradkiem zerkając na wspomnianego kapitana i kobietę obok.
    - Gdyby jednak jedynie ucieczka była możliwa… Możemy na nią liczyć? Pomoże czy traktować ją jako przeszkodę? – zapytała chcąc upewnić się do ewentualnych zachowań.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  103. Febe na słowa Mel uśmiechnęła się delikatnie. Pewnie miała rację, jednak strach i tak pozostał. Zawsze mówiła, że obawia się zachowań przypominających ataki Kuro, jednak prawda była nieco inna. Zarówno ojciec dzieci jak i ona sama w krytycznych momentach reagowali bardzo impulsywnie. Meduza doskonale pamiętała czasy swojej młodości, pamiętała do czego była zdolna, gdy ktoś naprawdę jej zagrażał. Z jednej strony cieszyła się widząc jak maluchy nie pozwalają sobie wejść na głowę, z drugiej, wiedziała jakie mogą być tego konsekwencje i stwierdziła, że więcej czasu musi poświęci wyjaśnianiu dzieciom, kiedy i jak powinny się zachować. Chciała czy nie, prawdopodobnie musiała też poprosić o pomoc Kuro… Tylko on był w stanie nauczyć chłopca kontrolować tak ogromne pokłady siły, ewentualnie Niklaus, w końcu on też miotał wszystkim na prawo i lewo. Ostatecznie uznała jednak, że chyba warto w jakimś stopniu zawierzyć nefilimowi i pozwolić mu wziąć odpowiedzialność chociaż za jeden z aspektów życia dzieci. Westchnęła głośno.
    - My również będziemy musieli porozmawiać jeszcze w domu, ale na tą chwilę siadajcie obok kuzynki – zakomunikowała dzieciakom, które od razu ruszyły na wskazane przez matkę miejsce. Meduza złapała jeszcze po drodze Ines i ucałowała jej czoło.
    - Jestem z Ciebie dumna skarbie, zapamiętaj to co wykrzyczałaś do Lux, Chrisa i swojego brata i trzymaj się tego, aby podobna sytuacja nie miała już nigdy miejsca – szepnęła do niej z ciepłym uśmiechem. Dziewczynka trochę zawstydzona pochwałą i zarówno swoim wcześniejszym negatywnych zachowaniem pokiwała główką i zaraz z szerokim uśmiechem wskoczyła na ławkę obok kuzynki.
    - A wiesz, że Rahim Was kiedyś narysował?! – zapytała z entuzjazmem w głosie. Febe spojrzała na swoją pocieszną sroczkę i jej brata, który z typowym dla niego wyrazem twarzy słuchał pozostałych dzieci stojąc przy skraju ławki, po czym spojrzała na Mel.
    - To co? Jakiś plac zabaw i deser czy rozchodzimy się do domów? – zapytała. Chciała jeszcze umówić się z Melanie na kolejne lekcje, ale chciała wiedzieć czy musi zrobić to już teraz, czy może spędzi w jej towarzystwie jeszcze trochę czasu.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  104. Kiedy Mel pojawiła się na widoku Febe wstała żwawo i podała swoim dzieciom dłonie. Rahim oczywiście złapał ją od razu, Ines natomiast skrzywiła się lekko.
    - Mamoo, jestem duża, mogę iść sama – zauważyła krzyżując rączki na torsie. Meduza spojrzała na dziewczynkę wymownie.
    - Możesz, ale jak będziemy iść i Cię zawołam to bez wygłupów i popisów pojawiasz się przy moim boku, jasne? – bardziej stwierdziła niż zapytała, a mała energicznie pokiwała głową, na znak, że się zgadza. Na szczęście ich przechadzka nie wymagała przywoływania córki, która grzecznie kręciła się w pobliżu zagadując każdego po kolei i skacząc energicznie z nogi na nogę, niczym Czerwony Kapturek w bajce.
    Po dotarciu na miejsce Febe usiadła na jednej z ławek, puszczając maluchy swobodnie na plac. Rahim oczywiście zajął miejsce w piaskownicy, zajmując się lepieniem babek i rysowaniem na piasku. Ines natomiast ruszyła do tych najbardziej wysiłkowych atrakcji, drabinki, liny i małe ścianki wspinaczkowe były dla niej stworzone. Febe zaśmiała się cicho patrząc na swoje pociechy.
    - Z skrajności w skrajność, aż dziwne, że tak dobrze się dogadują – skomentowała dwa zupełnie różne charaktery dzieci. Zaraz przeniosła wzrok na Mel.
    - Mam wrażenie, że masz podobnie – zaśmiała się delikatnie.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  105. Niklaus zaśmiał się słysząc o sytuacji Shiro.
    - Ta, wiem zbyt dobrze, same nie wiedzą czego chcą, jestem pewien, że jak zainteresujesz się inną to tej się nagle przypomni o Twoich atencjach. Weź takie zrozum, niby coś chce, robisz krok w jej stronę to ucieka, odwrócisz się na pięcie i idziesz do innej to tamta jeszcze strzeli focha – odpowiedział prychając kpiąco po czym przechylił kolejny kieliszek. Na pytanie chłopaka uśmiechnął się zadziornie.
    - Daj spokój, już raz się o jedną starałem i gówno z tego wyszło. Teraz niech się jakaś postara, ja czasu mam dużo – zaśmiał się raz jeszcze, uzupełniając kieliszki. Pogadali jeszcze chwilę, aż w końcu obaj nieco się zawiesili, Shiro prawdopodobnie ze zmęczenia, Nik natomiast po prostu się zamyślił.
    - Spoko, szoruj spać, ja się jeszcze przejdę – przyznał i ostatni raz przechylił szkło, po czym wstał z miejsca. – Tylko tam bez trójkątów, niedługo wracam – rzucił żartobliwie za chłopakiem i opuścił domek, od razu wyciągając papierosa z paczki. Rześkie powietrze trafiło do jego nosa przez co przymknął na chwilę oczy. Po tym ruszył przejść się po brzegu jeziora, przy którym nocowali. Spacer zajął mu najwyżej dwadzieścia minut.
    Wszedł do domu i od razu zdjął buty, w ciszy rozniósł się dźwięk rzuconej przez niego, na stół, paczki papierosów. Odgłos nie był dokuczliwy, tak jak i ciche kroki skierowane do wspólnej sypialni. Widząc wolne miejsce koło Mel zatrzymał się na kilka sekund, jednak ostatecznie ruszył dalej i położył się obok niej, na plecach. Nie czuł aż takiego zmęczenia więc jeszcze kilka minut wpatrywał się w sufit, pocierając czoło palcami.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  106. Blondyn tylko raz w życiu spał naprawdę głęboko, było to wtedy kiedy zapadł w śpiączkę po ostatecznym dotknięciu medalionu z swojego wymiaru i odzyskaniu pełnej mocy. W prawdzie byle szmer nigdy go nie wybudzał, ale teraz, gdy Mel zaczęła kręcić się na łóżku świadomość wróciła dość szybko. Mruknął coś pod nosem i zaraz wciągnął głośno powietrze, otwierając oczy, gdy dziewczyna zaczęła się rozciągać. Zerknął na nią zmęczonym wzrokiem i również się przeciągnął, by po tym podnieść się do pół siadu i rozczochrać jeszcze bardziej swoją czuprynę. Do spania nawet się nie rozebrał, ani nie przykrył, siedział więc teraz na kołdrze w ciuchach, powoli się rozbudzając. Ziewną szeroko, rozprostowując ręce i dopiero po tym przeniósł nogi na podłogę i wstał żwawo. Ruszył do swojego plecaka, po drodze zdejmując koszulkę i wyciągnął z bagażu świeżą. Dorwał jeszcze jakiś żel pod prysznic i ręcznik po czym wyszedł z pokoju na gołej klacie, nie bardzo zwracając uwagę na towarzystwo Czarnuli. Przechodząc obok kuchni przywitał się z Shiro i Chris’em, by po tym prawie wpaść na wychodzącą z dziecięcej sypialni Akane.
    - Tatoo! – uniosła się lekko prawie staranowana dziewczynka, na co Nik zaśmiał się lekko.
    - Sorry młoda – pochyliła się i daj jej pstryczka w nos. – Jesteś cicha jak ninja i Cię nie zauważyłem – przyznał z zadziornym uśmiechem. Akane złapała się lekko rozbawiona za nos, jednak zaraz zmierzyła chłopaka wzrokiem.
    - Wybaczam, ewentualnie – powiedziała z przekąsem w głosie, na co Blondyn zmierzwił jej włosy.
    - Całe szczęście – odpowiedział z udawaną ulgą i ruszył do łazienki. Dziewczynka z uśmiechem spojrzała za nim i entuzjastycznie ruszyła do kuchni, nalewając sobie do szklanki soku pomarańczowego. Również przywitała się z towarzystwem po czym zgrabnie wskoczyła na jeden z blatów i machając nogami popijała napój.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  107. Wyszedł z łazienki z mokrymi włosami i ręcznikiem przewieszonym przez szyję, nadal paradował bez koszulki, gdyż czupryna namiętnie moczyła mu tors, a chłopak nie miał w zwyczaju suszyć włosów. Świeżą koszulkę rzucił na oparcie kanapy i zaraz został mu wciśnięty do dłoni kubek z kawą. Wzruszył ramionami, podążając wzrokiem za rudą i zaraz umoczył usta w napoju. Ruszył do reszty towarzystwa i przygotował sobie śniadanie. Usiadł obok Akane z głośnym westchnięciem, a później przeleciał wzrokiem po wszystkich, wgryzając się w odgrzany kawałek pizzy.
    - Siatkówka i jezioro? Dobrze słyszałem? – zapytał upewniając się, a gdy dostał twierdzącą odpowiedź kontynuował jedzenie, słuchając opowieści Akane co do wczorajszych wydarzeń z pokoju dziecięcego. Uśmiechnął się kącikiem ust, widząc ją w tak podekscytowaną całym wyjazdem. Po jedzeniu, kiedy jego włosy przeschły, od razu ubrał koszulkę i z kubkiem kawy Rimy ruszył na porannego papierosa.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  108. Niklaus po wypaleniu papierosa wrócił do środka, tam usiadł na kanapie i z zadziornym uśmiechem na ustach oglądał walkę między Shiro, a bliźniakami. Zaraz dołączyła do niego Akane, śmiejąc się z sceny przed nimi i zajęła miejsca na kolanach blondyna, by po chwili zacząć wypytywać go o różne przyziemne tematy. Ostatecznie podopieczna Blondyna wysłana została do łazienki, aby wziąć prysznic i przyszykować się do wyjścia nad jezioro, a on złapał pilota po czym zaczął przeskakiwać po kanałach, czekając aż wszyscy się ogarną.
    Gdy wszyscy już byli gotowi padło hasło „mecz” i po chwili ekipa zebrała się na boisku przy domku.
    - Dobra Ruda, chodź, zobaczymy co potrafisz – rzucił Nik do Rimy, gdy przyszło wybierać mu drużynę. Dzieciaki oczywiście wyszły razem z nimi, jednak bawiły się w pobliżu boiska, ciekawsko zerkając na odbywający się mecz. Do walki o piłkę przystąpili chłopacy, jednak różnica wzrostu przechyliła szale zwycięstwa na drużynę Shiro. Niklaus zajął pozycję, by przygotować się na serw przeciwnika i już zaraz zaczęła się zabawa. Tak, Blondyn nie brał zbyt poważnie rozgrywanego meczu, nie przyjechali tu rywalizować, a miło spędzić czas, więc nie przesadzał ani w sile serwów, ani nie planował dominować na boisku czy swoim polu. Starał się raczej rozgrywać z Rimą ładne podania, od czasu do czasu ścinając piłkę bezpośrednio przy siatce.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  109. Akane od powrotu Niklausa z tajemniczej wyprawy prawie wcale się nie uśmiechała. Nawet w szkole, w towarzystwie Yuumiego była mało rozmowna, a w szkicowniku tworzyła ponure obrazki, umieszczając swoją podobiznę na kartkach, prawie w całości zamazanych czarną kredką. Nawet w odpowiedziach do nauczycieli potrafiła był nieuprzejma, przez co jednego dnia musiała zostać dłużej w szkole. Znudzona siedziała w kozie, patrząc na zegarek, jednak nie okazała entuzjazmu nawet gdy kara się skończyła. Opuściła salę w milczeniu, dziwiąc swoim zachowaniem opiekuna „podpadalskich” i ruszyła do wyjścia ze szkoły.
    - Pojebało Cię?! Jak ktoś się dowie to jesteśmy udupieni! – usłyszała nagle, co wyrwało ją z zamyślenia. Spojrzała na dwóch chłopaków, byli chyba z najstarszej klasy w szkole.
    - Dowiedzą się i tak, jak się nie przyznamy to dopiero będziemy mieli przejebane! – odpowiedział jeden z nich.
    - Naczytałeś się za dużo tych akt Twojego ojca! – warknął wcześniejszy głos. Akane zmarszczyła lekko czoło i zrobiła krok w tył, chcąc wycofać się z sytuacji, jednak krok ten został usłyszany i zaraz obaj spojrzeli w jej stronę. Na ich twarzach zagościł strach.
    - Małe ciekawskie jajo! – warknął jeden i skoczył w stronę dziewczynki, ta spięła się wyraźnie i już zaraz była szarpana za kołnierzyk swojej koszuli. – Ile słyszałaś!? Gadaj?! – krzyknął patrząc na nią gniewnym wzrokiem.
    - Przestań idioto! – drugi dopadł do niego, jednak odepchnięty nie mógł nic zaradzić na zachowanie kolegi. W tej całej szamotaninie złote tęczówki czarnulki drgnęła dziwnie, a ziemia pod dwójką zatrzęsła się delikatnie, przez co chłopak zastygł w bezruchu, nadal jednak trzymając młodą w uścisku. Akane przełknęła głośno ślinę i zaraz na jej twarzy pojawił się nieprzyjemny grymas. Zamachnęła się, kopiąc napastnika w piszczel, a gdy ten zawył z bólu pędem wyrwała się w stronę jakiegoś zatłoczonego miejsca.
    - Mała, głupia… ! – krzyknął za nią i zaraz, mimo bólu, rzucił się w pogoń, a za nim kolega, który dopiero co wstał z ziemi.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  110. Różnica wzrostu mocno dawała się we znaki Akane. Agresywny chłopak dogonił ją bardzo szybko i znowu zaczął szarpać, jednak tym razem popełnił błąd. Dziewczynka na szczęście zdążyła dobiec do bardziej tłocznego miejsca i już zaraz ktoś zwrócił uwagę na zaczepkę. Wystraszona całą sytuacją spojrzała tylko jak jeden i drugi, po kolei, zostają zrównani z parterem. Zanim się obejrzała dręczyciele uciekali w popłochu, a przed nią pojawiła się twarz mamy Lux i Chris’a. Na pytanie kobiety spuściła po prostu wzrok na swoje ręce, niespokojnie skubiąc przy tym palce.
    - Nic mi nie zrobili – odpowiedziała. – Dziękuję – dodała ponuro unikając z nią kontaktu wzrokowego. Zaraz do jej ucha dotarła jakaś melodyjka reklamująca sklepowy towar, a wzrok podążył na niewielką lodziarnie stojącą niedaleko i tam się zatrzymał.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  111. Zerknęła na Mel słysząc propozycję, jednak szybko uciekła od niej wzrokiem, jedynie przytaknęła głową, zgadzając się tym samym na deser i późniejsze odprowadzenie. Gdy zajęły już jeden z stolików, a w rękach dziewczynki znalazł się pucharek z lodami, ta zaczęła jeść, jednak robiła to bardzo mozolnie, a w pewnym momencie zaczęła wręcz skubać przysmak łyżeczką, który przestał trafiać do jej buzi. Westchnęła ciężko i zostawiła pucharek podpierając brodę na dłoni. Znowu zerknęła na Mel i znowu uciekła wzrokiem, tym razem za okno, przy którym siedziały.
    - Lubisz być mamą? – zapytała nagle, ukradkiem patrząc na twarz dziewczyny.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  112. Słysząc odpowiedź kobiety spojrzała pewniej w jej stronę i podparła buźkę obiema piąstkami, łokcie lokując na stoliku. Przyglądała się dziewczynie przez chwilę, by po tym z zmarszczonym czołem znowu spojrzeć za okno. Naburmuszyła minę.
    - Lux i Chris nie mają taty, prawda? – zapytał troszkę niewyraźnie, a gdy usłyszała odpowiedź naburmuszyła twarz jeszcze bardziej. Złapała łyżeczkę i wbiła ją gwałtownie w gałkę lodów by po tym wziąć kilka większych kęsów deseru.
    - Dlaczego tatusiowie nie lubią być tatusiami?! – zapytała nagle gniewnie marszcząc czoło i przebijając łyżeczką na wylot kolejną kulkę lodów, by po tym oprzeć się o oparcie krzesła i skrzyżować ręce na piersi. Prychnęła jeszcze pod nosem, znowu obrażona zerkając gdzieś w bok.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  113. Dziewczynka bezradnie opuściła ręce gdy Mel dotknęła jej ramienia, po tym przesunęła się na skrawek krzesła i w ciszy dokończyła deser lodowy. Nie podnosiła już wzroku na dziewczynę, jadła smutna, wpatrzona w znikające kuli smakołyku. Kiedy skończyła postawiła nogi na ziemi, jednak nadal nie podnosiła wzroku.
    - Niklaus to mój prawdziwy tata – mruknęła bardzo cicho pod nosem i dopiero po tym jednorazowo spojrzała na Melanie. – Ale chyba nie bardzo się cieszy – dodała znowu patrząc w ziemię ponuro.
    - Muszę już wracać – dodała pospiesznie i równie szybko ruszyła w stronę wyjścia, jakby chciała uciec.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  114. Szła przy boku Melanie w ciszy. Powiedziała jej i tak już bardzo wiele, teraz po prostu pozwoliła się odprowadzić, nie chciała w końcu mieć problemów, a towarzystwo kobiety zabezpieczało ją przed ewentualnym pojawieniem się stręczycieli. Gdy Mel kucnęła przed nią mina Akane nie uległa zmianie, nawet uśmiech czy zmierzwienie włosów nic nie dało, smutna wpatrywała się w podłogę, od czasu do czasu zerkając na kobietę. Słysząc propozycję spojrzała na nią zaciekawiona i już chciała coś powiedzieć, gdy nagle usłyszała znajomy głos.
    - Kurwa mać! Akane! – na korytarzu przy schodach pojawił się Blondyn i ruszył w stronę dziewczyn wielkimi krokami, pchnął Mel, by nie zagradzała mu drogi, po czym gniewnie spojrzał na córkę, aby sekundę później kucnąć przy niej i ją przytulić.
    - Oszalałaś?! Gdzie Ty się włóczyłaś?! – odsunął dziewczynkę od siebie i położył dłonie na jej ramionach. Czarnulka znowu spojrzała w ziemię.
    - Nie udawaj, że tęskniłeś… - mruknęła i wyrwała się po czym wbiegła do swojej sypialni, trzaskając drzwiami. Niklaus wstał marszcząc czoło.
    - Martwiłem się! – krzyknął za nią i zaraz zerknął w stronę Melanie. – A Ty co tu robisz? – zapytał unosząc brew, posyłając jej jednocześnie nieprzyjemne spojrzenie, ton głosu był równie nieprzyjemny.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  115. Wyraźnie widział speszenie dziewczyny. Dobrze myślała, piasek w jego oczach wirował szybko, a on sam posyłał jej mrożące spojrzenie. Zmarszczył brwi słysząc o rzekomym napadzie i szybko spojrzał w stronę drzwi, które niedawno zamknęły się z trzaskiem.
    - Ciągle coś – mruknął bardziej do siebie, by po tym wrócił wzrokiem do Mel. Teraz jednak ziarna w jego tęczówkach przesypywały się spokojniej, a on przyglądał się jej trochę bardziej z ciekawością, niż złością.
    - Najwyraźniej przez jakiś czas będę musiał ją samodzielnie odbierać ze szkoły – powiedział w końcu i sam westchnął ciężko, przeczesując palcami swoją czuprynę. Najważniejsze, że młoda była cała i zdrowa. Znowu spojrzał na drzwi jej pokoju.
    - Dzięki, że ją obroniłaś – dodał, jednak nie patrząc na Mel. Nadal miał dziewczynie za złe, nie tyle zachowanie z klubu, co to użalanie się nad sobą i postrzeganie siebie jako pępka świata, który najwięcej wycierpiał w życiu.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  116. Akela po dość pamiętnym wypadzie z Uzim, Mel i Shiro nie kontaktowała się z nikim z tej trójki. W prawdzie Mick dołączył do niej i Niklausa tamtego wieczoru, jednak mimo wszystko wolała skupić się na Blondynie i tym co go gryzło. Kiedy wyszło na jaw iż drażniący go problem nie jest byle błahostką była zła, zarówno na Melanie jak i na siebie. Pochłonięta swoimi problemami nie zauważyła, że coś gryzie brata, ona jednak nie zrobiła mu jazdy z powodu innej laski. Wilczyca coraz mniej rozumiała zachowania swojej płci w tym świecie, czy nawet za kurtyną.
    Dzisiejszego dnia postanowiła odwiedzić przyjaciela na strzelnicy, a przy okazji podszkolić się w strzelaniu, czy po prostu zamienić kilka słów z Mel. Gdy przybyła na miejsce od razu powitała Mick’a uśmiechem i zamieniła z nim kilka zdań. Zaraz po tym spojrzała na salę. Doskonale zdawała sobie sprawę z obecności Melanie, w końcu czuła ją bardzo wyraźnie. Widząc jak Uzi kieruje się w stronę klientów, ona ruszyła do Czarnuli.
    - Cześć – powitała ją z dość specyficznym wyrazem twarzy. Nie świadczył on o złych intencjach, raczej o pewnej dozie niepewności, jednak w oczach dziewczyny wylewała się wręcz zawziętość. – Przyszłam trochę poćwiczyć, ale nie ukrywam, że mamy o czym pogadać – zaczęła bez ogródek, unosząc lekko jedną z brwi, nie przerywając z dziewczyną kontaktu wzrokowego.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  117. - Ta… - rzucił jedynie, gdy wspomniała o dziękowaniu. Prawdę mówiąc, złość na dziewczynę nie przychodziła tak lekko jak zwykle, ale w głowie cały czas miał sytuację z Yuuki i gdy porównywał oba wydarzenia… Łatwo odgrywało się rolę obojętnego. Nie był już tym samym chłopakiem co w szkole, doskonale zdawał sobie sprawę z opinii jaką miał, w końcu dbał o to, aby ta nie uległa zmianie, jednak… No cóż, po prostu znowu się zawiódł i nie miał zamiaru na siłę szukać w sytuacji swoich błędów, tym bardziej, że jedyne co zrobił źle, to po prostu, nie domyślił się, iż Mel nadal coś czuje do blondynki. Przynajmniej tak on to zrozumiał.
    Nie chcąc tracić więcej czasu ruszył w głąb pokoju, jednak zatrzymał się i spojrzał na dziewczynę, gdy ta wypowiedziała jego imię. Uniósł brew ku górze, patrząc na nią z obojętnością. Prychnął nawet pod nosem, widząc rezygnację w jej oczach i złapał klamkę, aby zamknąć drzwi. Kiedy tylko lekko nimi poruszył, Mel znowu się odezwała. Po raz kolejny spojrzał na nią. Po przeprosinach milczał chwilę, z powagą na twarzy.
    - Daruj sobie, Ty nawet nie wiesz za co powinnaś przeprosić – zauważył z kpiną w głosie i zaczął zamykać drzwi.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  118. Obejrzał się na drzwi, gdy te nie trzasnęły tak, jak miały i spojrzał gniewnie na Melanie. Szczególnie ta dłoń na jego ramieniu mu nie odpowiadała. Czarnula przecież wzbraniała się przed jakimkolwiek dotykiem, więc po jakie licho tykała jego? Bez zmiany wyrazu twarzy obserwował ją i słuchał tego co miała do powiedzenia. Gdy skończyła zerknął na drzwi od sypialni Akane i pokręcił głową. Strącił dłoń Mel z swojego ramienia, złapał ją mocniej za nadgarstek i wyprowadził za drzwi, zamykając je za nimi.
    - Nie uważasz, że to mało odpowiedni moment na tego typu rozmowy?! – huknął na nią. – Oszczędź szczegółów chociaż młodej, nie jest głucha, a konfliktów już jej starczy – dodał, a jego wzrok dopiero wtedy zelżał. Zniknęła też bruzda na czole, a on westchnął ciężko.
    - Tu już nawet nie chodzi o otwieranie się przede mną, a o tą grę, którą ciągle prowadzisz – warknął. – Nie dość, że Yuuki nie powiedziała mi o tym nowym ciele, pozwoliła wierzyć w to, że nie żyje, to teraz Ty, wielka przyjaciółka, ktoś komu serio zaufałem, ktoś kto jasno wyznacza mi limit, granicę, nie chce mojego dotyku i bliskości wyskakuje najpierw z jakąś chęcią całowania, a potem, jak zaliczam laskę, która ją kiedyś odrzuciła daje mi w pysk i zarzuca MI bycie podłym – tu znowu spojrzał na nią gniewnie.
    - Nie wiem w co pogrywasz, Twoje deklaracje ostatnio są sprzeczne i bardzo niejasne, a ja mam dość niejasności, właśnie z jedną się użeram – tu wskazał drzwi pokoju, z którego przed chwilą wyszli. – I to w zupełności mi wystarczy – dodał, by znowu złapać klamkę, jednak tym razem od zewnętrznej strony.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  119. Zagrodzenie drzwi zdecydowanie nie było w stylu Melanie i Niklaus nie planował nawet ukrywać zdziwienia. Nieco zaskoczony puścił klamkę i cofnął się nawet o krok, lustrując dziewczynę wzrokiem i unosząc obie brwi ku górze. Nawet spojrzenie prosto w oczy było inne niż zwykle, bez tej niepewności, która zawsze gościła, gdy na niego patrzyła. Na pierwsze zdanie to nawet nie wiedział jak zareagować, jego czoło automatycznie zmarszczyło się, jednak wyrażając nie gniew, a jeszcze większe zastanowienie. Przy kolejnych słowach uciekł wzrokiem na dłoń dziewczyny, którą dotknęła jego ramienia. Dopiero na wspomnienie o uciekaniu, aby go nie stracić, wrócił spojrzeniem do jej oczu. Czy to nie było idiotyczne? Odsuwała go od siebie, w obawie przed stratą? Czy baby zawsze musiały tak wszystko komplikować? On kiedy odsuwał od siebie innych, to po to, aby nie zaczęli dla niego coś znaczyć, ale jeżeli już zaczęli to, rzadko, ale jednak na swój specyficzny sposób to okazywał. Zamknął oczy na dosłownie trzy sekundy, by po tym otworzyć je i spojrzeć na Mel już spokojnie.
    - Zależy Ci na mnie jak na kim? Jak na bracie? Na przyjacielu? Jak na kim do cholery?! – wszystkie pytania, poza ostatnim, zadał spokojnie. Złapał też oba ramiona Melanie i przyparł ją do drzwi. Skoro już odważyła się na szczerość, to teraz nie pozwoli jej uciec, niech w końcu jasno i wyraźnie określi za kogo go uważa.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń