czwartek, 1 kwietnia 2010

historia

Znalezione obrazy dla zapytania lambert witcher  gif


Okhotnik - zapomniana rasa, a raczej szczep wielu ras, stworzona przez pogańskich, słowiańskich szamanów w czasach, w których istoty nadnaturalne były traktowane jak potwory (z wzajemnością). Zanim ktoś został okhotnikiem nie był pytany o zgodę. Po prostu porywano dzieci i wtłaczano w nie krew nieludzi, doprawiając ją różnymi ziołami. Proces ten przeżywało niewielu - tym którym się udało zostawali łowcami ''potworów''. Dzieci uczono fechtunku i specjalnego rodzaju magii, którą tylko okhotnicy byli w stanie opanować - oczywiście nie była to magia, którą można by chociażby porównać do tej, którą parają się rasy uzdolnione magicznie. Kiedy okhotnik dorastał pod jego skórę na plecach wszywano srebrne, grube nici. Z dwóch powodów: pierwszy: jeżeli jakiś przeciwnik rozerwie mu plecy sam prawdopodobnie się zrani przez srebro; drugi: był to symbol ich posłuszeństwa i niewoli wobec ludzi. 


Yensen jest jednym z nich. Posłusznie zabijał wszystkich, których kazano, chociaż nie raz myślał o tym żeby uciec w cholerę. Zostawić ten świat. Od zawsze czuł, że to co robi nie jest do końca dobre, że ta ochrona przypomina bardziej pogrom niźli obronę. Mimo wszystko  bardziej cenił sobie swoje własne życie, o które nie raz musiał walczyć. W zasadzie, gdyby odłożył na bok skrupuły to jego życie wcale nie było aż takie złe. Do nici dało się przyzwyczaić, a ''dziki wygląd'' potrafił naprawdę nieźle rozochocić niektóre kobiety. Niestety nie mógł się pozbyć uprzedzeń, nie tylko on. Po dwóch stuleciach znalazła się naprawdę spora grupka, która pragnęła zrobić porządek z całym tym szaleństwem. Zaczęli od wybicia wszystkich znanych szamanów, spalenia receptur i dowodów, które by świadczyły o ich obecności. Niby nic, bo przecież ludzie ich pamiętali, ale z każdym następnym pokoleniem opowieści o okhotnikach zaczynano traktować bardziej jak bajki dla dzieci niż prawdziwe historie. Okhotnicy z kolei szukali miejsca dla siebie. Lata mijały, a oni nigdzie nie mogli zagrzać miejsca.  W końcu trafili do Mortiel. Niestety tam znano ich jako morderców. Zanim w ogóle pozwolono im cokolwiek powiedzieć rozgorzała walka, w której zginęła część towarzyszy Yensena i kilkunastu awanturników. Zanim rozstrzygnięto ich sprawę siedzieli w obskurnym więzieniu gdzie byli torturowani. Wyrok zapadł dopiero po kilku miesiącach. Okhotnicy byli tylko ludzkimi niewolnikami, więc nie można ich winić za to co zrobili, ale powinni pamiętać o swojej przeszłości, więc dosłownie wydarto im srebrne nici z pleców i rzucono na nie urok, który  sprawił, że rany nigdy się nie zabliźnią do końca. Aż do śmierci będą oglądać przypalone mięso, krwawiące co jakiś czas.
Wszyscy okhotnicy po tym zdarzeniu poszli w swoją drogę. Często jednak się spotykali, żeby powspominać stare, dobre czasy i razem się napić.

Yensen odnalazł się Gildii, wykonuje różne zlecenia związane ze swoim rzemiosłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz