BEHIND THE CURTAIN
→ Witamy w Mortiel i życzymy dobrej zabawy!
kredyty
Obecny szablon został wykonany na specjalne zamówienie dla bloga Behind the Curtain i tak długo, jak długo administracja zdecyduje się go używać jest wyłączną własnością strony oraz jej autorek. Wszelkie prawa do szaty graficznej są zastrzeżone, zabrania się więc kopiowania, wymieniania i rozpowszechniania któregokolwiek z jej elementów do użytku prywatnego lub publicznego, a także przywłaszczania sobie jej w całości bez wiedzy i wcześniejszej zgody. Szablon powstał na bazie systemowej Podróże i został przystosowany do układu trójkolumnowego przy pomocy prac artystycznych, kodów oraz innych części oznaczonych wyłącznie wolną licencją.

Tło bloga zostało zapożyczone ze strony internetowej Subtle Patterns, a digital arty w nagłówku z wallup oraz mbtskoudsalg. Podziękowania za czcionki należą się Google Fonts, a także Linearicons, które udostępniło darmowy pakiet ikonek. W kodowaniu i efektach pomogła (w przypadku okienek Pop-up) instrukcja Rinne Lasair oraz strony takie jak Code My UI oraz CSS-Tricks, z których autorka szablonu zaczerpnęła inspiracje.
X

"I won't just survive, I won't just conform, I'm beyond the archetype" II




Niklaus
PHYOEN | 23 LATA | PIASKOWY DZIADEK | BARMAN / OCHRONIARZ  | "DŻIN" | ABSOLWENT SZKOŁY CHARLS'A MONTEZ'A | BEZINTERESOWNY | SZCZERY DO BÓLU


Zastanawiasz się co robi za barem? Przecież i tak /praktycznie nie reaguje na Twoje zamówienia. Czasem, kiedy jesteś uporczywym klientem, rzuci Ci krótkie spojrzenie, podejdzie i bezczelnie zgasi papierosa na Twojej dłoni. No, kiedy ma humor pocieszy się pustą szklanką czy, przeznaczoną ku temu, popielniczką. Jednak drinkiem nigdy/mało kiedy Cię nie uraczy. Często przypomina woskową kukłę. Zamyślony, z fajką w dłoni, stoi i podpiera blat czy ścianę. Jeżeli odezwiesz się niestosownie zaraz Cię zgasi, kiedy będziesz miły, może się uśmiechnie. Niekiedy uraczy gości własnym spostrzeżeniem lub po prostu "elegancko" wyprosi kolesia sprawiającego problemy. Nie mówi za wiele, chętnie się bije i dużo przeklina. Głównie czas spędza na obserwowaniu otoczenia. Kiedy rozmawia to z podejrzanymi typami, często o nieciekawej reputacji. Przed opuszczeniem zurbanizowanej części Mortiel wyrobił sobie opinię wśród uczniów szkoły, tą opinię stara utrzymać się nadal, głównie w celu zrealizowania swojego zadania. Prawdę mówiąc nadal jest tym uroczym dupkiem, który złamał już wiele serc, a jeszcze więcej nosów. Wbrew pozorom istnieje grupka osób, które często raczy uśmiechem, z którymi śmieje się, droczy czy wymienia innego rodzaju czułości. Grupka ta jest bardzo skromna, a aby dostać się w jej szeregi trzeba wykazać się na prawdę dużym pokładem cierpliwości i zaangażowania... To jak? Chcesz spróbować?



GALERIA

HISTORIA


                                         

Witam serdecznie razem z moim Blondaskiem ^^ 
Mam nadzieję, że zostanie ciepło przyjęty, jednak z góry zaznaczam, że gryzie i to boleśnie! Zapraszam do wątków i powiązań!



Bardzo dziękuję Kirze za wykonanie avka.

P.S Proszę, w przypadku powiązań, aby korzystać jedynie z artów dostępnych w KP.







201 komentarzy:

  1. Nari nie skorzystała z pomocy Niklausa, jedynie nadal wpatrywała się w niego przestraszona całą sytuacją. Zakryła policzek, który potraktował nożem, a skóra zaczęła nieprzyjemnie szczypać, co wywołało ból na twarzy dziewczyny. Nie miała z nim więcej zamiaru zadzierać, teraz już wiedziała że nie cofnąłby się nawet przed zamordowaniem jej, więc będzie musiała obrać inną drogę. Bądź celować w inną, bardziej bezbronną osobę z otoczenia Czaruli. Tylko, że wszyscy którzy dla niej coś znaczyli byli dość silni, a sama nie miała całkowicie żadnej umiejętności do ochrony. Może znów musi nawiedzić tego chłopaka ze strzelnicy, ten wydawał się bowiem z nich wszystkich... najmniej niebezpieczny? No i nie traktował jej poważnie, co mogłoby wpłynąć na plus.
    - Zrozumiałam- potwierdziła, po czym wstała niedbale na równe nogi, cały czas przy tym uważając na jego osobę. Dobrze pamiętała go z czasów szkoły i najwidoczniej stał się jeszcze bardziej niebezpieczny niż kiedyś.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  2. Sam Shiro zadał to pytanie, bo zwyczajnie nurtowała go pewna sprawa i musiał sprawdzić, czy jego przypuszczenia są prawdziwe. Gdyby wiedział o jednej sprawie wszystko i gdyby czarnula nie zatajała przed nim pewnych faktów, na pewno zadałby zupełnie inne pytanie, nie związaną ze sferą sercową nikogo i zostawiłby taką tematykę Rimie. Ruda nadrabiała w tych zadaniach czy pytaniach całą trójkę, często zachowując się jak zwykła zołza, ale chyba potrzebna im była taka znajoma wśród nieco ugrzecznionych uczestników. Z lekkim pazurem, która tylko czekała na to, żeby wbić w któreś z nich odpowiednią szpilkę. Inną sprawą było, że w pewien sposób chciała ośmieszyć tu Mel, by tylko wygrać zakład. Czarnula zostawała jednak nieugięta, wydawała się nie przejmować rudą, nawet gdy zaczęła przybliżać się do niej nachalnie i cmokać w jej stronę. A co do rozważań Niklausa... Były one zupełnie błędne. Mel czuła się w towarzystwie Shiro, po prostu o wiele pewniej niż obok Blondyna, który rzucał podtekstami kiedy tylko mógł wywołując w niej niemałą krępację, a czarnowłosy po prostu tego nie robił omijając takie tematy i czyny jak tylko było można. No i była do niego chyba za bardzo przyzwyczajona i traktowała go bardziej jak brata, niż normalnego przyjaciela jakim był Niklaus.
    Widząc, jak blondyn wstaje z ze swojego miejsca, cała trójka podążyła za nim wzrokiem, bowiem wszyscy byli ciekawi jakie fatałaszki wygrzebie z magicznej torby Rimy. Melanie i Shiro byli nieco mniej entuzjastyczny, gdy zauważyli że nie wybrał żadnej z sukienek koleżanki, bowiem liczyli na coś zupełnie innego. Rima widząc na nim swój koronkowy biustonosz, po prostu zerwała mu go z szyi i schowała za plecami ze zbulwersowaną miną, ale ta szybko zniknęła gdy zadał pytanie.
    - Nigdy jeszcze i nie zamierzam tego zmieniać, dziewczyny mnie brzydzą jeśli chodzi o sprawy dobierania się do siebie- wyznała rudowłosa patrząc przy tym na czarnulę, która właśnie dopijała swoją drugą lampkę, a gdy dostrzegła na sobie wzrok przyjaciółki jedynie przewróciła oczami. Butelka znów się zakręciła, tym razem jednak stanęła na niezbyt zadowolonej z tego faktu Mel.
    - Wyzwanie- mruknęła, zanim zatopiła usta w kieliszku wina a Rima zaśmiała się pijacko...

    Zabawa trwała w najlepsze, Rima bowiem rozkręciła się na dobre i gdy tylko ktoś wybierał pytanie, nie pozostawiała na nikim suchej nitki, w końcu jednak padła gdy Mel napoiła ją jeszcze trochę alkoholem. W końcu mieli względny spokój i zainteresowani oglądali jak Mel stara się zebrać z podłogi przyjaciółkę, która już spała. Shiro zlitował się w końcu i nad jedną i nad drugą przenosząc rudowłosą na górę, na jedno z łóżek.
    - Idę zapalić- mruknęła Mel, gdy parka zniknęła na górze, po czym wstała ze swojego miejsca sięgając do torby po jednego papierosa oraz zapałki.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyszła na zewnątrz od razu podpalając papierosa. W końcu do jej nozdrzy dotarło nieco chłodne, rześkie powietrze, które nieco rozbudziło jej organizm. Musiała chwilę odpocząć od całej tej dusznej atmosfery, schłodzić nieco ciało i ukoić nerwy na których zagrała trochę rudowłosa, zwłaszcza gdy zaczęła zadawać nieodpowiednie pytania. Na przybycie Niklausa nie zareagowała jakoś specjalnie, dopiero gdy się odezwał.
    Spojrzała na niego nie rozumiejąc do końca, dlaczego do jej małej listy osób, które jej się podobały dopisał Shiro. Uniosła nawet jedną brew ku górze wypuszczając spomiędzy warg kłęb dymu z papierosa, po czym oparła łokcie na balustradzie.
    - Owszem, wolę ciemnowłosych ale Shiro w to nie mieszaj. To nie jest to co myślisz zbereźniku- ponownie wsadziła papierosa między wargi. Prawda była taka, że Shiro po prostu nie podobał się jej wizualnie i nie chodziło tu o fakt, że nie miał ręki. Po prostu, a gdyby nawet to żaden z tej dwójki nie ośmieliłby się zaproponować czegoś więcej.- Dziwi mnie, że nie poszedłeś na górę. Wolny pokój, pijana kobieta, mógłbyś wykorzystać sytuację dopóki masz okazję- spojrzała na niego z boku, uśmiechając się do niego lekko.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdziwienie na jej twarzy było już naprawdę mocno widoczne, gdy wspomniał o ciemnowłosym chłopaku. Szybko zastąpiła je jednak swoją standardową miną, strzepnęła popiół na ziemię opierając się przy tym o balustradę o wygodniej. Dlaczego pomyślał akurat o nim? Skrzywiła się lekko, gdy wypuszczała dym z ust, po czym przeleciała szybko wzrokiem po sylwetce Niklausa. Na stwierdzenie, że lejące się laski są trudne do utrzymania w łóżku tylko pokręciła głową. Nie mogła sobie wyobrazić tego, jak można było do takich spraw podchodzić w tak lekki sposób. Czasem mu nawet tego zazdrościła, że z dnia na dzień może sobie kogoś znaleźć, a później tak po prostu zapomnieć. Ina by tak nie potrafiła, ba. Ona przeżywała źle nawet głupie zauroczenie, a co dopiero wylądowanie z kimś przypadkowym w łóżku.
    - Nie miałam na myśli Shiro- przyznała się, opuszczając wzrok na mały klomb z kwiatów.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy Niklaus wyszedł z tarasu ona nadal stała na swoim miejscu wpatrując się niemo w klomb i powoli, naprawdę powoli starała się dokończyć swojego papierosa, by nie wrócić tak szybko do towarzystwa, a raczej blondyna. Poczuła się nieco zbyt zrelaksowana po winie, zbyt rozemocjowana i tak naprawdę chyba chciało jej się spać. I co z tego wszystkiego wyszło? Zmarszczyła brwi robiąc głęboki oddech, po czym zagryzła mocniej wargi. Mogła się wogóle nie odzywać, aż zrobiło jej się głupio z tego powodu, ale w tym momencie nie miała po prostu odwagi by ... Właśnie, co? To wszystko było winą alkoholu, dobrego humoru i miała nadzieję, że blondyn to zrozumie i zapomni. A jeśli nie, zawsze mogła jakoś zgrabnie się wywinąć, bądź uciec jak to miała w zwyczaju. Oparła nawet brodę na ręku wpatrując się w dal, w stronę jeziora podziwiając wieczorne widoki, które zapierały dech w piersiach. Musiała tu jeszcze posiedzieć trochę w samotności, jeszcze trochę ochłonąć zanim wogóle zdecyduje się tam wrócić. Uniosła oczy ku górze wzdychając jeszcze głośno.
    Shiro w tym czasie patrzył na znajomego. Czyżby znów się pokłócili na tym tarasie, że nie był w humorze? Wiedział, że przecież ich relacja była lekką wybuchową mieszanką, zwłaszcza z wyznań Mel i opowiadań o tym, jak to u nich wszystko wyglądało. Wystarczyło przecież jedno, błahe zdanie ze strony jednego z nich, a już było między nimi źle. Nie zdziwiłby się, gdyby teraz było tak samo.
    - Muszę znaleźć jakąś miskę Rimie, żeby w nocy Mel nie musiała latać z nią do łazienki- mężczyzna złapał za szkło i wypił duszkiem całą jego zawartość, po czym przetarł swoje wargi kciukiem.- Ale zaraz wracam i możemy kontynuować- uśmiechnął się do niego, po czym skierował się do kuchni w poszukiwaniu czegoś, co mogło się przydać. W końcu jednak znalazł miskę, którą szybko postawił przy łóżku rudowłosej i powrócił do Niklausa. Uniósł lekko kieliszek w ramach toastu, po czym wypił wszystko duszkiem krzywiąc się lekko.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  6. Shiro spojrzał na niego również zajmując swoje poprzednie miejsce. Na jego pytanie uśmiechnął się pod nosem, po czym przeczesał niedbale włosy.
    - Uciekliśmy z Rimą, kiedy tylko dowiedzieliśmy się o istnieniu Mortiel. Wiesz, tutaj nie trzeba ukrywać swoich zdolności, ani tego kim jesteś a w naszym starym domu zaczęły się mordy na nieludziach. Więc przeprowadzka była wręcz konieczna- wyjaśnił mu, łapiąc zaraz za pilota od telewizora, by przelecieć po kilku kanałach w poszukiwaniu mniej depresyjnej muzyki. Od tej czynności wyrwało go dziwne poruszenie na górze, jakby obijanie się o coś i już miał wstać, gdyby do pomieszczenia nie weszła Czarnowłosa. Widząc, że przyjaciel zbiera się na górę, szybko zwróciła się do niego z lekkim uśmiechem.
    - Zajmę się nią- zadecydowała kierując się dość szybko w stronę pokoju, w którym mieli wstać. Lepiej było, gdyby rudowłosa nie robiła zamieszania w samym środku nocy, zwłaszcza że nie daleko nich spała trójka małych dzieci. Zastała ją siedzącą na ziemi i próbującą jakoś przebrać się w swoją piżamę, którą wygrzebała ze swojej torby. Oczywiście, pomogła jej w zejściu na dół, a gdy rudowłosa już wskoczyła pod prysznic, Mel oparła się nie daleko drzwi od łazienki zerkając na Shiro.
    - Pijesz jeszcze?- zapytał jej, na co pokręciła przecząco głową.
    - Ktoś musi rano być trzeźwy, zwłaszcza że pewnie będziecie umierać, zwłaszcza ona- wskazała głową na zamknięte drzwi łazienki, zza których wydobywały się ciche dźwięki wody i przekleństw.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  7. Po sytuacji z Niklausem, zapędy Nari nieco się uspokoiły i nawet przestała aż tak nagminnie obserwować wszystkich w otoczeniu Melanie. Może te obserwacje były już niezdrowe i chore, ale... nigdy nie trafiła na dobry moment, by wkroczył z butami w jej życie i oznajmić, że wróciła oraz potrzebna jej pomoc. Prawdę mówiąc, wystraszyła się blondyna i musiała ochłonąć od całej sytuacji, przemyśleć i przekalkulować wszystkie opcje które jej pozostały. Dlatego też bała się trochę wejść do życia czarnuli, bo co gdyby ta dowiedziała się o tym, że groziła i jej i Nikowi? Nigdy nie widziała jej wściekłej, ale podejrzewała, że albo nie byłoby to dla niej bezpieczne albo po prostu Mel nie uwierzyłaby Niklausowi. Bo niby jak ona, ta dziewczyna która kilka lat temu nie skrzywdziłaby nawet muchy, była strachliwa jak mało kto, miałaby komuś grozić? Musiała niedługo spróbować, zapukać do tych drzwi i przemóc się, by w końcu dotrzeć do calu... ale najpierw odstresowanie.
    Dlatego pojawiła się w jednym z klubów na małego drinka, ubrana w lekką, białą sukienkę siedziała gdzieś z boku z winem w ręku i obserwowała całe swoje otoczenie.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  8. - Wolałabym już nie pić- założyła ręce na piersiach i oparła się wygodniej bokiem o ścianę, cały czas czekając na to, aż przyjaciółka się wykąpie. Może woda ocuci ją dostatecznie dobrze i może nieco wytrzeźwieje pod prysznicem, a ona nie będzie miała problemu na głowie w postaci pijanej rudowłosej. Zerknęła jeszcze na Niklausa, który akurat nakładał sobie jedzenia, po czym odchrząknęła cicho wracając wzrokiem do zamkniętych drzwi. Ruch za nimi trochę się zwiększył, a po jakiś piętnastu minutach wyszła za nich wykąpana, nadal pijana dziewczyna.- Już?- spytała jej, na co rudowłosa pokiwała głową. Odprowadziła ją zaraz do pokoju, ułożyła do snu i sprawdziła jeszcze, czy przypadkiem nie pobudziła dzieci, zanim sama nie poszła pod prysznic. Shiro w tym czasie obserwował to wchodzenie i schodzenie po schodach, wgryzając się przy tym w zimny już kawałek pizzy.
    - O co się pokłóciliście?- spytał zaciekawiony, pamiętając że oboje wyszli z tarasu niezbyt zadowoleni i na pewno w jakiś sposób... przygaszeni? Przynajmniej Mel wydawała się mniej zadowolona, niż przed tym jak wyszła z salonu, więc na pewno o coś się poprztykali. Zerknął jeszcze na drzwi łazienki, za którymi zniknęła czarnowłosa, czy przypadkiem ich nie podsłuchuje ale najwidoczniej zwyczajnie przygotowywała się do snu.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  9. Nari w spokoju opróżniała swoje szkło, dopóki nie dostrzegła obok siebie znajomej twarzy, na którą zareagowała jedynie zaciśniętymi wargami. W głowie już miała to, że przyszedł po nią, że zaraz znów zatrzyma czas i zaatakuje ale... O dziwo, zaczął rozmowę normalnie, a na jego twarzy pojawił się uśmiech, zamiast tych poprzednich emocji, które miała okazję widzieć poprzednim razem.
    - Ciebie też miło widzieć- powiedziała wypijając następnego łyka. Nie wyglądał tak jak poprzednio, wydawał się bardziej rozluźniony, nawet podpity co mogła zauważyć nie tylko po zapachu jaki się za nim ciągnął, ale i zachowaniu. Może nie znała go za dobrze, ale na pewno nie zachowywał się tak na trzeźwo. - Widzę, że humor dopisuje- zauważyła, uśmiechając się do niego lekko. Skoro jej nie zakatuje, to mogła się rozluźnić i bawić. Założyła nogę na nogę, obracając się nieco w jego stronę i przeleciała szybko wzrokiem po jego blond czuprynie i wymiętolonej koszuli.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  10. No tak. Pewnie gdyby się pokłócili, to by o tym wiedział. Nigdy nie widział bowiem, żeby Mel jakąkolwiek kłótnie obchodziła cicho, przekonał się o tym na własnej skórze. W sumie cieszył się nawet z faktu, że się nie pokłócili, bo jutro miałby ją na głowie a nie lubił jej zdenerwowanej. Słysząc pytanie skrzywił się kręcąc głową.
    - Nie wpadła, jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi- odchrząknął- No i ... po prostu jestem ciekawy o czym gadaliście, bo wróciliście w niezbyt dobrym humorze- wzruszył ramionami wracając do alkoholu. Atmosfera zrobiła się dziwnie gęsta, a cisza nie dawała mu spokoju, lecz nadal w spokoju siedział i wpatrywał się w telewizor. Dał sobie drugą rękę uciąć, że zaraz znów wszystko się rozkręci, jak już będą całkowicie sami. Zaraz tak też się stało, gdy Czarnula wyszła z łazienki i po cichym "dobranoc", poszła na górę, by położyć się na jednym z wolnych łóżek. Wtuliła się jeszcze w poduszkę z cichym westchnieniem i starała się zasnąć.
    Dopiero po tym Shiro znów podjął temat.
    - A co do tej ważnych spraw dla niej... nie jest zbyt wylewna jak już zauważyłeś i może potrzebowała impulsu?- uniósł jedną brew ku górze, jakby pytając samego siebie- Tak jak Ty zresztą, dużo mi o Tobie opowiadała.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  11. - Prócz tego nie mam za wiele rozrywem- zauważyła zmieniając swój punkt obserwacji ze swojego szkła, na twarz chłopaka, po czym wzruszyła niedbale ramionami, a kącik jej ust uniósł się nieco wyżej. Nie spuszczała z niego wzroku przez dłuższy czas zastanawiając się nad czymś uporczywie... Aż do głowy nie wpadł jej jeden pomysł, może nieco zbyt nieprzyzwoity jak na nią, ale ... jeśli by zadziałał to wszystko poszłoby po jej myśli. Uradowana w duchu zagryzła wargi, po czym podparła podbródek na swoim ramieniu.- Czasem przydałaby się jakaś inna, ale nie mam na co liczyć- westchnęła, jakby zrezygnowana, po czym zamówiła jeszcze jedną lampkę u barmana, by szybko się jej napić. Skoro już miała plan, o zgrozo, to musiała się nieco upoić a tego nie robiła często. Wręcz bardzo, ale to bardzo rzadko.
    - Mortiel jest czasem mało ekscytującym miejscem- zrobiła niby smutną minę, przenosząc wzrok na swoją sukienkę, by lekko ją poprawić.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  12. Uniósł kącik ust ku górze.
    - Jest taka jedna dziewczyna... ale nie jest zainteresowana, powiedzmy że woli karierę od miłości i zbywa mnie za każdym razem, gdy próbuję zagadać. Wiesz jakie są kobiety- pokręcił głową, przypominając sobie drobną szatynkę o szafirowych oczach, która już nie raz uciekała mu, gdy chciał choćby zaprosić ją na kawę.- A Ty? Masz kogoś na oku?- spytał, wstał również ze swojego miejsca, by nałożyć sobie kolejny kawałek pizzy, oraz na drugi talerzyk trochę sałatki. Zaraz zajął się pałaszowaniem, w spokoju wsłuchując się co ma do powiedzenia Niklaus, a po jego kilku słowach i następnych kieliszkach zrobił się senny. Nie chciał zostawiać swojego nowego kompana samemu, nawet zaproponował mu by się rozeszli spać i sam skierował się na górę, gdzie walnął się obok Rudej, która zaczęła go zagadywać. Spojrzał jeszcze na zegarek w telefonie, który wskazywał już po czwartej i zamknął oczy, mając nadzieję że dzieci nie obudza ich o karygodnej godzinie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdyby nie fakt, że ona sama zmierzała do flirtu z mężczyzną, to już dawno uciekłaby z tego miejsca jak najdalej byleby tylko ukryć swoje ciało przed jego nachalnym spojrzeniem. Czuła się rozbierana przez niego wzrokiem, co było dla niej zupełnie nowym przeżyciem i wywoływało nie małą krępacje ale mimo to, nadal brnęła w tą niebezpieczną grę w jaką powoli się wplątywała. Posyłała mu nawet niewinne uśmieszki, nawet gdy tak nachalnie dotknął jej twarzy, przez co ta zrobiła się o wiele bardziej rumiana przez jego szorstkie palce, a niżeli sam alkohol ale procenty również dawały się mocno we znaki. Nie ukrywała również tego, że w jakimś stopniu jej się to podobało i nie wiedziała zupełnie dlaczego kiedyś Czarnula wzbraniała się przez flirtem z kimkolwiek. Przecież było to miłe uczucie, a do tego czuła powoli jak ciepło wypełnia miejsca, które on dotykał. Spojrzała ciekawsko na to, jak z łatwością wypija jej kieliszek wina, po trochę niepewnie zbliżyła jego szklaneczkę do ust. Zapach nie zachęcał, ale jego wzrok zrobił to dostatecznie więc upiła mały łyczek whiskey, po którym od razu zakaszlała mocno krzywiąc się na sam nieprzyjemny, a przede wszystkim mocny smak.
    - Jak Ty możesz to pić?- spytała, gdy ataki kaszlu już dostatecznie zmalały. Co do jego pytania tylko pokiwała głową.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  14. (Zabij mnie, ale Ci odpisuję, just kill me Lolo-chan ;_; )

    Blondyn zaśmiał się cicho. Niklaus nigdy nie potrafił być poważny. Jeśli on był chłodną analizą, dedukcją, poważnym smokiem, to Piaskowy Dziadek był wybuchowym płomieniem i furią. Z drugiej strony komu zależałoby na myśleniu i logice, jeżeli może w każdej chwili naprawić błędy?...
    -Nie chcę poznać wszystkich twoich kochanek, tylko tą jedną konkretną-sprecyzował z uśmiechem. Pokiwał głową, lekko marszcząc brwi. -Zdaje się, że nazywała się Shiya.

    Kilka tygodni później Akira w czarnym płaszczu z kapturem, papierosem w dłoni, no i nożami i pistoletem za pasem wracał właśnie z łowów. Był zadowolony. Udało mu się pozyskać jakieś informacje - nie było tego zbyt wiele, ale przynajmniej były to pewne konkrety.
    Tymczasem do baru, w którym pracował Niklaus, wszedł wyjątkowo blady, wysoki i szczupły mężczyzna o długich, białych włosach sięgających mu do pasa, ubrany w moro i z rękawiczkami bez palców. Siadł przy barze i zaczął niecierpliwie wystukiwać palcami rytm jakiejś piosenki.
    - Piwo - powiedział cicho, ochryple.-Obojętnie, jakie.
    To rzekłszy, wrócił do monotonnego stukania.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  15. Noc, o dziwo minęła całkiem spokojnie, a wszyscy grzecznie spali wymęczeni jeziorem, a także wieczornymi zakrapianymi zabawami. Shiro rozbudził się słysząc zamykane od ich pokoju drzwi, przez swój lekki sen miał czasem wrażenie, że słyszy wszystko co się dzieje w nocy i tak było i teraz. Usiadł na łóżku przecierając zaspane oczy, po czym spojrzał na puste łóżko zdziwiony. Rimę prawdopodobnie gdzieś już wywiało i na samą myśl westchnął ciężko, obejrzał się również na drugie łóżko, które okupowała Czarnula z Blondynem, po czym wstał jak najciszej.
    Z dziecięcego pokoju można usłyszeć było ciche stąpanie, a zaraz później wyszedł z niego Chris ze swoim pluszakiem w ręku.
    - Ile można spać?- zapytał oskarżycielsko zaciskając lekko swoje piąstki, po czym zaraz znalazł się przy nodze mężczyzny- Głodny jestem...
    - Chodź, zaraz coś przygotujemy- mruknął do niego ciemnowłosy, po czym oboje zeszli na dół. Salon nie był w aż tak opłakanym stanie jakim go zapamiętał z wczoraj, ale i tak zaczął go ogarniać zaraz po tym, gdy przez maluchem pojawiła się jedna z przekąsek z wczorajszego wieczoru. W międzyczasie zrobił również sobie kawę i tylko czekał, aż reszta towarzystwa się obudzi.
    W tym czasie piętro wyżej Mel powoli budziła się ze snu, czując jak powoli staje się coraz cieplej pod kołdrą przez co otworzyła oczy. Starała się jeszcze zdrzemnąć, ale odgłosy butelek z dołu nie pomagały. Nawet nie zauważyła Niklausa obok i spostrzegła go dopiero, gdy starała się naciągnąć kołdrę na głowę. Odwróciła się w jego stronę unosząc lekko jedną swoją brew. Zdziwiło ją nieco to, że nie położył się obok Rimy, co było przez chwilę widoczne na jej twarzy. Rozciągnęła się jeszcze zanim wstała, starając się również nie zbudzić blondyna.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  16. Skrzywiła się jeszcze raz, wiedząc już że nigdy więcej nie dotknie niczego, co Blondyn podstawi jej pod nos. Nigdy nie piła jeszcze nic tak okropnego i jednocześnie mocnego, już nawet lepiej smakowało piwo, którym pluła jeszcze jakiś czas temu. Na jego wyjaśnienie pokręciła tylko głową, a na twarzy znów pojawił się niesmak po whiskey. W miarę ogarnęła się dopiero, gdy dłoń przeniósł na jej ramię, a po chwili to jej palce dotykały czułych włosków na karku blondyna. Nie przeszkadzało jej to, choć była naprawdę speszona, bo tak naprawdę nikt wcześniej nie podejmował takich działań. Zdobyła się nawet na odwagę, by lekko przeczesać jego czuprynę palcami... a wtedy jej usta zetkneły się z wargami blondyna, na co z jej gardła wydobył się cichutki jęk. Było to niespodziewane, zwłaszcza że sądziła, że podejmie się tych działań w bardziej ustronnym miejscu, ale taki obrót spraw jej nie przeszkadzał. Nawet oddała pocałunek, choć nieumiejętnie, bo zwyczajnie nigdy nie miała z tym do czynienia. Jedynie w opowieściach, ale nikt nie dał jej dokładnych instrukcji, ani nie nauczył... Wplotła swoje palce w jego bujną czuprynę, po czym oddała pocałunek, starając się nadążyć za Nikiem oraz powtarzać wszystkie jego ruchy.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  17. Reszta domowników również pojawiła się na dole, włącznie z Rimą, która czekała niecierpliwie na łazienkę co jakiś czas zerkając na drzwi, czy przypadkiem blondyn z niej nie wyszedł. Mel zeszła na dół z małą na rękach, nieco zaspana i nadal zmęczona, ale Lux nie dawała jej odpoczynku. Dopiero, gdy dostała pod nos śniadanie, tak jak i Akane, dała Mel spokój dzięki czemu w spokoju mogła usiąść na meblach w kuchni z kawą w ręku. Spojrzała na każdego z lekkim uśmiechem, ostatecznie zatrzymując wzrok na jedzących dzieciach, po czym upiła większy łyk kawy.
    - Jakie plany na dziś?- zagaił mężczyzna, opierając się biodrem o krzesło, na którym przesiadywał Chris.
    - Daj mi się najpierw obudzić- mruknęła do niego, mrużąc jeszcze sennie oczy i oparła się wygodniej o ściankę.
    - Jezioro!- zadecydowała za wszystkich Rima, wychylając głowę zza framugi, by widzieć co kombinują. Siedziała prawie na przeciwko łazienki, by w porę wślizgnąć się do pomieszczenia i zmyć z siebie cały pot i alkohol, choc tego drugiego było o wiele mniej. Mel na jej pomysł kiwnęła głową głaszcząc córkę po głowie, bo ta siedziała niedaleko niej machając nogami.- Przed domem mamy jeszcze plac do siatkówki, można to wykorzystać- dodała rudowłosa, chcąc nieco rozbudzić to nieco sztywne towarzystwo.
    - Ty masz jeszcze na to siłę?- spytała się jej czarnula, unosząc jedną brew ku górze. Odpowiedział jej jedynie zadziorny uśmiech, na co zaśmiała się cicho. Wtedy nagle z łazienki wyszedł blondyn, a ona szybko wpadła do pomieszczenia zamykając za sobą drzwi i zostawiając kubek z kawą w rękach Niklausa.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  18. Podobało jej się i blondyn nawet chyba nie miał pojęcia jak bardzo, bo z każdą kolejną sekundą pocałunku coś w jej podbrzuszu poruszało się przyjemne, a skurcze docierały również do najbardziej intymnego miejsca. Do tego czuła lekki niedosyt, zwłaszcza gdy oderwali się od siebie, a jej wzrok spoczął na jego ustach, które chwilę temu tak namiętnie pieściła. Gdzieś w głowie nawet zniknęła myśl po co tak właściwie to robi, teraz w sumie robiła to już bardziej dla siebie i swojej przyjemności, a niżeli chęci uderzenia w czuły punk Czaruli.
    Nie mówiła nic, gdy zmierzali do mniej odwiedzanej części baru, a nawet trzymała się kurczowo jego boku, do czasu gdy drzwi się za nimi nie przymknęły, a on znów tak czarownie nie przywarł do jej pragnącego pieszczot ciała. Nie była mu dłużna, a wręcz przeciwnie, bo jej dłonie błądziły po wyrobionych plecach Niklausa chcąc czuć go o wiele bardziej i o wiele więcej, niż teraz. gdy przeniósł jej nogę na swoje ciało, chętnie zawiesiła i drugą, nie zwracając już uwagi na sukienkę, która powoli zaczęła nie wytrzymywać w szwach przez jej gwałtowny ruch. Oderwała się od niego ustami, a twarzy odchyliła nieco, gdy poczuła jak oplata go już w pasie.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  19. Wzrok Melanie tylko na chwilę przeniósł się w stronę blondyna, bo zaraz uwagi zaczęła się domagać Lux, która zaczęła ją prosić o to, by poszli jednak nad jezioro. Widać było, że chyba wszystkim przypadła ta wycieczka do gustu, a zwłaszcza najmłodszym którzy już nie mogli się doczekać, by znów zbudować kolejny zamek, czy pobiegać czy wykąpać się w jeziorze.
    - Dobrze słyszałeś- mruknęła do niego cicho Czarnula, znów przybliżając do swoich ust kubek z nadal gorącą kawą, akurat gdy schodziła z mebla by i sobie przygotować coś do jedzenia. Padło na jedną z sałatek.
    - Rima chce nas wykończyć tą siatkówką- zaczął Shiro opierając się o przyjaciółkę, niezbyt zadowolona z tego fakty Mel podparła się znów o szafkę. Bądź co bądź mężczyzna był naprawdę dużej budowy, w końcu dwa metry i ponad dziewięćdziesiąt kilogramów nie bierze się znikąd, a przy jej delikatnej posturze już czuła, że będzie miała zaraz jakiegoś siniaka, bo jej biodro boleśnie wbijało się w blat.
    - Mów za siebie... I przestań, łamiesz mi biodro- odepchnęła go lekko od siebie, ale to nie dało zupełnie nic, bo nadal stał o nią oparty. Starała się z nim jeszcze siłować, lecz cały trud poszedł na marne. Bliźniaki widząc co się dzieje, zaraz napadły Shiro chcąc powalić go na ziemię i tak cała trójka zaczęła zabawę, wyłączając samą Mel która stała z boku i wszystko obserwowała.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  20. Nari wzięła głębszy oddech, gdy usta chłopaka zaatakowały jej czułą i delikatną szyję. Serce zabiło kilka razy mocniej, a z pomiędzy warg wydobył się kolejny, przyjemny dla ucha jęk. Dłonie dziewczyny z pleców, przeniosły się na klatkę piersiową, a raczej na guziki chłopaka które starała się odpiąć. Ciepło w podbrzuszu wręcz paliło, a cienka bielizna była już na tyle mokra, by blondyn wyczuł to doskonale. Otarła się o niego coraz bardziej chętna, a guziki koszuli nagle rozprysły się po całym pomieszczeniu dając Nari dostęp do pieszczenia jego klatki. Namiętnie przejechała wpierw po górnej części, od szyi, skończywszy na torsie, a w tym momencie poczuła jak męskość chłopaka staje się o wiele twardsza. Obróciła głowę w bok, rozchyliła bardziej usta, z których wypłynął kolejny jęk rozkoszy, a ciało wygięło się bardziej w stronę blondyna prosząc tym samym o kolejne pieszczoty.

    Czarnula starała się dorównać tempa swojemu przyjacielowi, jednak szło jej to dość ciężko, zwłaszcza że był on o wiele wyższy od niej, a jego kroki można było porównać do jej szybkiego chodu. Nie spóźnili się jednak dlatego, raczej przez samą Mel, która nie była do końca pewna tego spotkania. Zwłaszcza, że chyba nie chciało jej się wychodzić poza kanapę... Mimo to szła, a zaraz przed jej oczami pojawiła się dwójka znajomych, którym machnęła lekko ręką.
    - Cześć- przywitała ich z lekkim uśmiechem na twarzy, a zaraz obok jej boku pojawił się również i Shiro, który zaraz uścisnął dłoń Mick'a i posłać uśmiech Aki również się z nimi witając.- Wybaczcie za spóźnienie, ale ...
    - Damskie sprawy- dokończył za nią czarnowłosy, patrząc na nią z góry, na co tylko spuściła głowę.- Shiro jestem- przedstawił się Aki, a zaraz później spojrzał na Uzi'ego.- My się znamy trochę z widzenia.

    Nari/Melanie

    OdpowiedzUsuń
  21. Gdy tylko dotknął jej najczulszego punktu zadrżała mocno z przyjemności, a jej dłoń zacisnęła się mocniej na jego klatce, nieco raniąc jego skórę. Było jej dobrze, zwłaszcza gdy jego usta tak zachłannie pieściły jej ciało, a ona mocniej przyciskała się do krocza mężczyzny. Wysunęła ku niemu swoje biodra, gdy poczuła jak wsuwa w nią swoje palce, nawet nie poczuła tego bólu... Ba! Zupełnie nie miała pojęcia o tym, że ten pierwszy raz miał być bolesny, sądziła raczej że będzie tak cudownie jak do tej pory, a nawet lepiej. Dłonie przeniosła na jego kark, by nie spaść, bo czuła że nogi powoli odmawiały jej posłuszeństwa z każda pieszczotą. Czuła się tak, jakby miała oszaleć, z przyjemności i szczęścia. Jęknęła znów, gdy ciepły członek przejechał po jej zamkniętej jeszcze kobiecości, a usta znów przywarły do jego warg chcąc więcej, jednak... Pękło, coś po prostu nagle w niej pękło, przez co jęk bólu wydobył się z jej gardła, a ona sama starała się wysunąć jego męskość z siebie. Bolało i nie było w tym nic dziwnego, choć ona sama czuła się wystraszona, zwłaszcza gdy coś ciepłego pociekło jej po nodze. Spojrzała w tamtą stronę, myśląc że mężczyzna skończył w jej środku, ale widziała tylko umorusane krwią uda oraz ich miejsca intymne. Do tego było w niej coś... wielkiego, co dziwnie uwierało ją w środku i co sprawiało jej po prostu ból. Dopiero po dłuższej chwili wszystko przestało, a zamiast bólu zaczęła pojawiać się nikła przyjemność.

    Oboje z mężczyzn czasem się widywali, zwłaszcza gdy strzelnica była późno zamykana, a on czasem przychodził ją odbierać z pracy. Nigdy tak naprawdę nie zamienili ze sobą słowa, więc i Shiro przedstawił się mu już tak oficjalnie. Zaraz znaleźli się w środku i wszyscy znaleźli dla siebie miejsce. Shiro zajął miejsce zaraz na przeciwko Mel, która przez dłuższą chwilę spoglądała na błąkające się po sali, seksownie ubrane tancerki. Dopiero Uzi oderwał ją od zerkania na jedną z nich, a na widok kieliszka z winem uśmiechnęła się w jego stronę ciepło.
    - Dzięki- wzięła w dłoń swoje wino, po czym usiadła wygodniej na swoim miejscu, to samo zrobił Shiro, jednak on zamówił po prostu whiskey z lodem. Melanie słysząc delikatną sugestię Micka ukryła zaraz twarz upijając mniejszy łyk alkoholu, jednak wzrok na chwilę spoczął na czarnowłosym. Mick był uroczy, ale no...
    Shiro pokręcił lekko głową.
    - Kobieta o wiele lepiej wygląda, gdy ukrywa coś za ubraniami, a niżeli pokazuje wszystko światu- przyznał się, widząc jak jedna z tancerek wygina się prowokacyjnie w stronę jednego z gości. Pokręcił znów głową, po czym zerknął na Mel, której posłał specyficzny uśmieszek, a ona założyła ręce na piersiach rumieniąc się mocniej.- Jak sądzisz?
    - Nie mnie oceniać- wzruszyła ramionami kręcąc przy tym lekko swoją lampką.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie uspokoiły ją same słowa blondyna, po prostu czuła, że ból powoli przeradza się w przyjemność dlatego też nawet bardziej się rozluźniła. Po kilku ruchach w jej wnętrzu, przyjemność powoli zaczęła kumulować się gdzieś w głębi jej podbrzusza, na co wydała z siebie miłe dla ucha jęki wprost w usta blondyna. Długa zabawa oraz pieszczoty ze strony Niklausa w końcu doprowadziło do kilku głębszych oraz głośniejszych oddechów, jej serce zadudniło jeszcze mocniej, a ona sama wygięła się mocniej czując kurewską przyjemność w środku. Zacisnęła również pięści, oddając się w pełni tym minutom rozkoszy. Pociemniało jej przed oczami, a ciało zwiotczało i bezwładnie znajdowało się w rękach blondyna, na buzi pojawił się ten specyficzny uśmiech spełnienia.
    Postawiona na ziemi złapała się ręki chłopaka, czując jak nogi wiotczeją jej coraz bardziej oraz trzęsą się tak, jakby za chwilę miała upaść. Przyjęła materiał, by wytrzeć lepką, ciepłą maź ze swoich ud oraz krew, która spłynęła do połowy jej uda, co jakiś czas zerkając również na twarz chłopaka. Czuła się dziwnie... lekko? Nigdy wcześniej jej się to nie zdarzyło, a uczucie było naprawdę miłe, choć prawdę mówiąc najchętniej odpoczęłaby po tych wszystkich harcach.
    - Dziękuje- zagryzła wargi, starając się zetrzeć krew z bielizny, a widząc że ta nie schodzi zmarszczyła brwi. Obciągnęła sukienkę w dół, by wyjść do łazienki i ogarnąć się w miarę. Na szybko opłukała uda, z zewnątrz wytarła swoją kobiecość, umyła ręce oraz przetarła zaczerwienioną jeszcze od przyjemności twarz. Spojrzała na siebie w lustrze, na czerwone i lekko opuchnięte usta od pocałunków, ślady na szyi... Spuściła wzrok, po czym wyszła z łazienki od razu patrząc na kochanka swoimi błękitnymi oczami.
    - Chodźmy- powiedziała, jeszcze nieco zachrypniętym od przyjemności głosem, po czym ruszyli w głąb baru. Nadal była oszołomiona, przez co musiała trzymać się nieco jego ciała, by po prostu nie upaść. Przy barze siedziała już mniej pewnie, głównie przez to że nieco pobolewały ją intymne miejsca oraz przez krew, która chcąc nie chcąc nadal z niej wylatywała. Grzecznie jednak popijała lampkę wina, patrząc na blondyna zamglonym spojrzeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyna pokręciła głową śmiejąc się przy tym cicho, widząc jak przyjaciele zaczynają się ze sobą w pewien sposób bawić. Miło się to oglądało, zwłaszcza że oboje byli obok siebie naprawdę wyluzowani, więc nie odzywała się posyłając to jednemu to drugiemu miły dla oka uśmiech. Myliła się co do tego wieczoru, bowiem na początku sądziła, że niezbyt dobrym pomysłem jest wychodzić gdziekolwiek poza swoje ukochane cztery ściany a teraz... Mel widząc jak Aki marszczy nos uniosła brew ku górze, no tak, dziewczyna wyczuwała większość zapachów tutaj i w tym momencie naprawdę jej współczuła. Musiała czasem ciężko przeżywać spotkania w grupach, zwłaszcza w klubach, gdzie pachniało nie tylko alkoholem, fajkami ale i często spoconymi ciałami, czy innymi zapachami ciała. Posłała jeszcze Uzi'emu lekki uśmiech, za to Shiro powiódł wzrokiem tam, gdzie zatrzymała go Aki. Zesztywniał nagle, widząc dwójkę znajomych, a raczej znajomego i kobietę. Rozszerzył szeroko swoje oczy rozpoznając w niej Kapłankę. Czarnula widząc reakcje znajomych sama zwróciła wzrok ku parce, która wzbudziła tyle zainteresowania. Jej twarz zesztywniała, a uśmiechnięte do tej pory usta zmieniły się w prostą linię, którą zagryzła mocno zębami. Serce zabiło jej kilka razy szybciej, do tego dość boleśnie przez co przez dłuższy moment nie mogła wziąć normalnego oddechu. Obserwowała jak ucieszony blondyn popija swój trunek, a obok niego siedzi Nari, Jej kruszynka z kieliszkiem w dłoni wpatrując się w Jej przyjaciela dość specyficznie.
      - Co?- spytała Aki, jakby przez mgłę słysząc coś o Niklausie....
      - Mel...- Shiro spojrzał na Czarnulę, widząc jak mocniej zaciska dłoń na szkle, które trzymała w jednej z dłoni. Jej oczy zrobiły się o wiele ciemniejsze, niż miała chwilę temu, a źrenica rozszerzyła się jeszcze bardziej na co ciemnowłosy odstawił szklaneczkę ze swoich dłoni. Widział to już w jej oczach, tą niemą wściekłość i lód w oczach, tak jak było teraz.- Mel!- teraz nieco już uniósł głos, ale i na to dziewczyna nie zareagowała. Nadal wpatrywała się w parkę siedzącą przy barze, jednak teraz używała swoich mocy i ... czuła już wszystko. A raczej widziała dzięki swoim zdolnością, resztki krwi której nie zdołał zetrzeć blondyn ze swojego ciała, a nawet niedawno rozpieczętowaną kobiecość blondynki oraz plamę na jej bieliźnie. Serce zabiło jeszcze mocniej. Oderwała wzrok od pary i nie zwracając już uwagi na nikogo, postawiła swój trunek na stole po czym wstała ze swojego miejsca kierując się w stronę baru. Zaniepokojony Shiro szybko obrócił się przodem do czarnuli.
      - Kurwa- zaklął.

      Nari

      Usuń
  23. Nari cały czas wpatrywała się w blondyna, a gdy usłyszała o zakochaniu... Odwróciła wzrok w stronę swojego szkła marszcząc brwi, a przed oczami nagle pojawiła jej się scena, gdy razem z Mel leżały w akademiku na jednym z łóżek, a dziewczyna trzymała ją w ramionach starając się uspokoić po jednym z koszmarów. Nawet zrobiło jej się trochę miło na to wspomnienie przypominając sobie to uczucie bezpieczeństwa, ale zaraz po tym znów pojawiła jej się sytuacja gdy on i Mel się obejmowali. Musiało do tego dojść, wiedziała że to ją zaboli, gdy dwie bliskie jej osoby zadadzą jej tak bolesny cios. Kto wie? Może tym razem blondyn jej nie pomoże i zostanie jej tylko ona? Gdy pojawi się znów w jej życiu, wybaczy jej wszystko co zrobiła i pomoże w celu, jaki obrała sobie Nari? Już oczami wyobraźni widziała znów Othelę, wysokie wieżyczki o białych dachach skąpanych w złotym słońcu, te wszystkie cudowne zapachy i miłość jej bogini, która znów wypełnia całe jej ciało. Widząc dziwny wzrok blondyna szybko odwróciła głowę w tamtą stronę. Na widok Mel od razu zbladła z przerażeniem, oczy rozszerzyły się, a z pomiędzy warg wydobył się cichy pisk. Kieliszek z winem spadł na ziemię od razu tłukąc się na podłodze, jednak to nie przeszkadzało Czarnuli, zdawało się że nawet tego nie zauważyła. Zakryła usta dłońmi, gdy Mel spoliczkowała Nika, od razu wstając ze swojego miejsca wiedząc że to wszystko nie skończy się dobrze.
    - Nie wiedziałam, ze jesteś aż tak podły- warknęła w jego stronę wpatrując się z niego z tak bolesnym wyrzutem, że aż sama blondynka poczuła się zraniona jej słowami.
    - Zostaw go!- pisnęła przerażona, widząc że dłonie dziewczyny zaciskają się mocniej, jednak ta zaraz zwróciła twarz w jej stronę na co prawie potknęła się o krzesło, na którym do tej pory przesiadywała. Przełknęła głośniej ślinę, a gdy ta złapała ją za rękę po prostu starała się wyrwać z jej uścisku idąc w stronę blondyna.- Nie masz prawa...
    - Zamknij się- przerwała jej w połowie zdania, odsuwając ją od Niklausa na tyle daleko, na ile mogła. Widząc to, jak dziewczyna wygląda, zmarszczyła brwi. Nawet teraz czuła od nich zapach seksu, na który zmarszczyła noc. Bolało, czuła się teraz, jakby jej serce rozpadło się po prostu na milion kawałków, jakby sama zaraz miała się rozpaść. Mówiła mu, tyle razu mówił Niklausowi o tym, że Nari jest dla niej ważna, że jest jej przyjaciółką, czasem nawet wspominała że kimś o wiele więcej... A on zwyczajnie ją zranił, czuła się tak jakby specjalnie zagrali na jej uczuciach, co było poniekąd prawdą. Do tego nie tylko Nari była ważna, ale i on sam zrobił jej świństwo. Zaczęła nawet pluć sobie w brodę, czując że z każdą chwilą ból się zwiększał. Nari wpatrywała się w Czarnulę, która biorąc głębsze oddechy starała się jeszcze jakoś trzymać.- Jak mogłeś przelecieć?- Mel zacisnęła mocniej pięści, nawet nie zwracając uwagę na to, że wbija sobie paznokcie w dłonie.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  24. Shiro szybko podszedł do całej trójki, zdejmując ze swoich ramion skórę, by zaraz okryć nią plecy blondynki. Ta spojrzała zszokowana w górę, ale widząc że spięcie między przyjaciółmi się zaostrzyło, nie mogła stąd iść. Mężczyzna nawet próbował oderwać blondynkę od tego przedstawienia, ale ta uparcie stała w miejscu czekając tylko, aż której z nich się odezwie i w końcu tak się stało. Czarnula uniosła głowę wyżej, gdy Blondyn wstał na równe nogi nie cofając się ani kroku, po prostu nadal stała na swoim miejscu cudem powstrzymując się od tego, by znów nie dać mu w twarz zwłaszcza to co powiedział przed chwilą. Już nawet nie wiedziała, czy jest wściekła bardziej ze względu na Nari, czy na niego, po prostu była zła o to że się ze sobą przespali. Zagryzła wargi, gdy zadał pytanie. Co ją to obchodziło? Po prostu czuła się zraniona, zbyt mocno zabolało ją to, że znów obdarzyła uczuciem nieodpowiednią osobę i zwyczajnie się zawiodła. Znów zresztą. Spuściła głowę, wzrok wbiła wprost w jego klatkę piersiową nie mogąc wydobyć ze swojego gardła ani słowa. Już przypomniała sobie, jak może boleć złamane serce, poczuła się tak jak kilka lat temu gdy nagle została zupełnie sama.
    Czuła na sobie spojrzenia, nie tylko Shiro ale i innych znajomych. Uzi, Aki, ludzie którzy bawili się w klubie... Wściekłość została zepchnięta na drugi plan przez zwykłą rozpacz, choć twarz nadal wyrażała to pierwsze. Przełknęła głośniej ślinę czując w gardle jedną, wielką gulę. Wszyscy ich obserwowali, a ona zwyczajnie bała się odpowiedzieć na pytanie, na które przecież znał odpowiedź.
    - Od kiedy oboje jesteście dla mnie naprawdę ważni, zresztą... - podniosła na niego swoje oczy, a wściekłość na twarzy szybko ustąpiła jej aktualnym emocjom.

    OdpowiedzUsuń
  25. Bruzda między brwiami zwiększyła się, słysząc jak na nią huknął, ale nie cofnęła się po prostu nadal stała w tym samym miejscu przyjmując do siebie wszystko co ma jej do powiedzenia, mimo że naprawdę bała się tego momentu, gdy jego moc może po prostu wyrwać się spod kontroli. Raz już była tego świadkiem, w mniej destrukcyjnej dla otoczenia formie, ale pamiętała jak jego ciało po prostu zaczęło się rozsypywać, a zaraz po tym... pobiegł do Yuuki. Nie odzywała się już, nie miała po co, bo Blondyn w pewnym stopniu miał rację. Zwłaszcza z tym, że wycofywała się do tyłu, gdy ten robił jeden krok w jej stronę, ale... miała ku temu swoje powody! Bo co, gdyby posunęła się w jego stronę zbyt daleko, a on zwyczajnie by powiedział, że nie tego chce? Albo co ona sobie wyobrażała! Po prostu była ostrożna, nazbyt ostrożna i to we wszystkich relacjach jakie ciągnęła od czasu feralnego wydarzenia, bo bała się znów przeżywać to co lata temu. Ale i to jej nie uchroniło, wręcz przeciwnie.
    - Zbieraj się- rzuciła w stronę Nari.- Mamy o czym rozmawiać- dodała cicho, po czym minęła ją chcąc jak najszybciej skierować się do domu. Marzyła w tym momencie po prostu o tym, by zamknąć się samej w czterech ścianach, żeby dosłownie wszyscy zostawili ją w spokoju a ona mogła pozbierać myśli. Aki dołożyła kolejną cegiełkę do całej wypowiedzi blondyna, zrobił to nawet Uzi, choć tak naprawdę nie powiedział nic złego. Nie spojrzała na nich, nie miała zwyczajnie sił, po prostu wyszła z baru.
    - Spieprzyłaś, musiałaś do nich podchodzić?- Shiro przed samym wyjściem złapał Czarnulę za rękę obracając w swoją stronę, widząc że ta jak zawsze chciała uciec i to właśnie zamierzała teraz zrobić, wiedział to. Wycofywała się zawsze, gdy coś jej nie wychodziło, czy po prostu coś, krótko mówiąc, zjebała. Gniewnie obrócił ją do siebie, widząc że ta nie zamierza zwracać na niego uwagi.- Nie mogłaś sobie tego wszystkiego odpuścić? Chociaż raz dałabyś spokój i nie działała impulsywnie- podniósł nawet na nią głos, ale ta szybko wyrwała się z jego uścisku.
    - A Ty byś dał, gdybyś widział swoją żonę w ramionach innego?- rzuciła, a widząc że na jego twarzy pojawił się gniew na wspomnienie ukochanej, skorzystała z okazji wyrwania się z jego uścisku.- Odpuść już sobie i mnie zostaw- dokończyła, szybko chwytając Nari za ramię i obie skierowały się w przód. Szły w ciszy dłuższy czas, Mel nadal szargały te wszystkie emocje, a Nari zwyczajnie bała się odezwać, wiedząc że jeszcze jedna szpilka wbita w Mel a ta kompletnie wybuchnie.
    - Po powrocie do mieszkania masz się jak najszybciej spakować, wracasz do domu- Czarnula spojrzała w stronę Nari, która już spokojniej szła obok jej boku. Na słowa dawnej przyjaciółki zdziwiła się bardzo. Tylko tyle wystarczyło do tego, by zmieniła decyzję? Wystarczyło bowiem skłócić ją z kilkoma osobami, a Mel jak potulny pies zaraz zaczęła robić wszystko po jej myśli. Przez chwilę przez głowę przeszło jej to, dlaczego nie zrobiła tego wcześniej! Nie musiała nawet sięgać do dzieci Czarnuli, by wypełnić swoją wolę. Na twarzy blondynki pojawił się nawet lekki uśmiech, zwłaszcza gdy w jej dłonie została wręczona kartka z numerem telefonu.- Zadzwoń, kiedy będziesz gotowa- dodała jedynie, po czym ruszyła w przeciwną do swojego mieszkania stronę, a Nari stanęła w miejscu wpatrując się w swoją kartę z lekko otwartymi ustami.

    Nari

    OdpowiedzUsuń
  26. Mel patrzyła z szerszym uśmiechem, jak Shiro kładąc się wręcz na ziemi udawał, że to dzieciaki mają nad nim przewagę, a gdy zadowolone z siebie po pokonaniu mężczyzny założyły dłonie na swoje biodra on bezceremonialnie wstał łapiąc je za koszulkę i bez problemu przeniósł na górę. Wszyscy zaraz zaczęli przygotowywać się do wyjścia, a niedługo później stali na boisku siatkówki. Dobrze, że ten ośrodek miał do dyspozycji spory składzik z różnymi rzeczami sportowymi, które można było sobie wynająć na jakiś czas więc Melanie jak najbardziej z tego skorzystała wypożyczając jedną piłkę do siatkówki, oraz dwie mniejsze dla dzieci w razie czego gdyby chcieli się pobawić tak jak dorośli. Oboje z Shiro starali się grać zespołowo, stosując do siebie ładne podania i starając się jak najładniej wyprowadzić piłkę, więc naprawdę z boku z przyjemnością można było oglądać cały mecz. Nie polegał on na rywalizacji, a raczej nie polegał do czasu, gdy Rima z całą parą zaczęła naparzać w piłkę chcąc wygrać z dwójką przyjaciół. Shiro nie dał za wygraną, zwyczajnie ze swoją siłą Rima nie miała z nim szans, a gdyby i Niklaus jej używał to pewnie walka byłaby wyrównana. Po kolejnym, mocnym odbiciu wykonanym przez Shiro, Rima po prostu trzepnęła lekko Nika w biodro.
    - Może byś pomógł facet?- spojrzała na niego zacięcie, zaraz biegnąc po piłkę, która odleciała od nich kilka metrów dalej.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  27. Od czasu spotkania w barze naprawdę sporo się zmieniło i dotyczyło to zwłaszcza wszystkich relacji Czarnuli z osobami, którymi widziała się w barze. O relacjach z blondynem chyba nie było o czym mówić, bo oboje od miesiąca nie dawali sobie żadnego znaku życia i Mel była po prostu pewna, że nic nie zapowiada poprawy. Shiro po tym wszystkim, naprawdę na nią zły po tym co zrobiła, dał jej czas na przemyślenia. Reszta znajomych dawała o sobie we znaki, Aki przynajmniej nie rzucała w nią nożami za to ostatnie, a była pewna że zacznie to robić... Nari nadal nie dawała za wygraną jeśli chodziło o powrót do domu i ona męczyła ją najbardziej. Przynajmniej fizycznie, bo słuchać jej biadolenia było ciężko, aż zamarzyła o swojej samotni w sypialni gdzie będzie mogła w spokoju usiąść przy nauce. Może nie było to marzenie, jeśli chodziło o spędzenie większości poniedziałku, ale jej pasowało. Z tą myślą zmierzała z pracy do domu, do czasu gdy nie usłyszała krzyków gdzieś z daleka, aż odwróciła wzrok w tamtą stronę. Na pierwszy rzut oka dostrzegła dwójkę chłopaków, którzy gonili ... Akane? Stanęła natychmiast w miejscu chcąc sprawdzić, czy aby na pewno się nie przewidziała, ale tej dziewczynki nie dało się pomylić z kimś innym. Zmarszczyła brwi, gdy jeden z chłopaków złapał Akane za kołnierzyk i długo nie myśląc po prosto pojawiła się za nim. Złapała go mocno za kark, widząc że chłopak szykuje się do tego by coś zrobić małej.
    - Natychmiast ją puść- powiedziała spokojnie, patrząc z góry na obydwu delikwentów, a jej palce zacisnęły się mocniej na ciele chłopaka.
    - Co jest kurwa!- drugi z nich odskoczył od swojego kumpla, widząc jak czarnula pojawiła się znikąd od razu atakując jednego z nich.- Odpieprz się, to prywatne sprawy!- obróciła twarz słysząc krzyki w swoją stronę. No dobrze, może nie wyglądała na swój wiek, ale... Jak mogli być tak bezczelni? Tamten upadł nagle na ziemię, a chłopak którego trzymała za kark poruszył się niespokojnie wyrywając się z jej uścisku. Widać było, że już szykuje się do obronienia swojej męskiej dumy, ale ten trud był na marne. Coś odepchnęło go mocniej w tył, aż wylądował na trawniku kilka metrów dalej.
    - Zostawcie ją w spokoju- odparła znów zbliżając się bardziej do Akane, by w razie czego nic jej nie zrobili. Nie pozwoli, by ktokolwiek ją dotknął i tego była pewna. Poderwali się nagle oboje i klnąc oraz wygrażając się głośno uciekli w popłochu w stronę szkoły.
    - Wszystko w porządku?- spytała z troską, kucając zaraz przy Akane, by sprawdzić czy aby nic jej nie zrobili. Nie wyczuwała, by była gdzieś ranna, ale zawsze wolała to sprawdzić i by dziewczynka jej to powiedziała. Spojrzała na jej twarz, a widząc na niej strach od razu pogładziła ją po ramieniu.- Spokojnie, już ich tu nie ma.- zmarszczyła brwi, widząc że to niezbyt pomaga.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  28. Dziewczyna widziała, że Akane unika z nią kontaktu wzrokowego ale nie miała jej tego za złe. Wiedziała bowiem, że jej moc była związana właśnie ze wzrokiem i nie potrafiła nad nią panować dlatego nie zmuszała do spojrzenia w jej oczy. Gdy odpowiedziała na jej twarzy mogła dostrzec nieukrywaną ulgę. Cieszyła się, że nic się jej nie stało, bo polubiła młodą.
    - Chodź, pójdziemy na lody. Co Ty na to?- zaproponowała jej z lekkim uśmiechem- Później odprowadzę Cię bezpiecznie do akademika, żeby przypadkiem znów nie zaczęli zaczepek.- puściła jej ramię zastanawiając się nad tym, czy powiedzieć o tej sytuacji któremuś z nauczycieli czy opiekunce akademika. Ktoś musiał mieć nad małą piecze poza Niklausem, bo on też nie mógł być przy Akane cały czas, zwłaszcza że ma lepsze zajęcia niż przesiadywanie z młodą w akademiku... Chcąc nie chcąc przypomniała sobie moment, gdy Aki wspomniała jej o tym, że blondyn zabawiał się z jej dawną przyjaciółką i na samą myśl po plecach przebiegły jej nieprzyjemne dreszcze. Tak, na pewno ktoś jeszcze musiał mieć pieczę nad Akane.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  29. Ruszyła więc z nią do lodziarni, po czym znalazła jeden ze stolików w bardziej ustronnym miejscu, by w razie czego mogły na spokojnie porozmawiać. W jej dłoniach znalazł się jeden rożek z lodami, które w spokoju jadła łyżeczką i obserwując uważnie Akane. Widziała, że coś ja gryzie i nie trzeba było być wielkim psychologiem, żeby to zauważyć. Chciała się dowiedzieć, co takiego gryzie młodą, ale też nie miała zamiaru na nią naciskać wiedząc po prostu, że to może źle się skończyć a dziewczynka jeszcze się do niej zniechęci. Słysząc pytanie Akane uniosła zdezorientowana głowę znad lodów, nie spodziewała się takiego pytania, zwłaszcza ze strony malutkiej. Kącik ust uniósł się ku górze, a ona sama przełknęła kawałek lodów który miała na języku. Wzrok przeniosła na jej ciemną czuprynkę.
    - Bardzo- przyznała się, biorąc w dłoń jedną z chusteczek by wytrzeć nią swoje usta.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  30. Zdziwienie nie opuszczało jej ani na moment. Dziwnie się czuła odpowiadając na to pytanie, mając w głowie to, że podobną rozmowę będzie musiała przeprowadzić ze swoimi dzieciakami za jakiś czas i chyba trochę się stresowała. Długo myślała, czy odpowiedzieć Akane zgodnie z prawdą, czy ułatwić sobie zadanie, ale w końcu odchrząknęła ciężko zostawiając na chwilę lody w spokoju.
    - Mają tatę, po prostu nie chce za bardzo uczestniczyć w ich życiu.- przyznała się, a widząc jej zdenerwowane zachowanie otworzyła szerzej oczy. To nie było normalne, dlatego zmartwiło się jeszcze bardziej.- Akane... co się dzieje?- spytała w końcu, pełna troski o to, co się stało dziewczynce. Czyżby Nik coś jej powiedział? Wiedziała, że czasem nazywała go swoim tatą, dlatego ta myśl do głowy przyszła jej jako pierwsza. Wyciągnęła nawet rękę w jej stronę, by pogładzić ją znów- Mi możesz powiedzieć- zapewniła ją z lekkim uśmiechem, by ją przekonać. Może nie uczyła się na dziecięcego psychologa, ale sama miała dzieciaki, więc potrafiła sobie poradzić z dziecięcymi humorkami.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  31. Informacja przekazana przez Akane zaskoczyła również Melanie, która przez krótką chwilę wpatrywała się w dziewczynę zaskoczona jej słowami. Niklaus nigdy nie wspominał jej o tym, żeby dorobił się kiedykolwiek drugiego dziecka dlatego to było naprawdę niespodziewane. Widząc jak dziewczynka wstaje od stolika, Mel szybko ruszyła za nią zostawiając na stoliku pieniądze za słodkości. Zaraz stała z boku niej, nie chcąc puszczać jej samej, zwłaszcza teraz gdy Akane była jeszcze bardziej rozdrażniona przez co stała się łatwiejszym celem dla tych chłopaków. O ile wrócą...
    - Zaczekaj- położyła jej dłoń na ramieniu- Odprowadzę Cię- dodała kierując się z nią na spokojnie w stronę akademików. Dziewczyny były na miejscu po niecałych piętnastu minutach, oczywiście całą drogę nie zamieniły ze sobą ani słowa, a Mel po prostu nie inicjowała rozmowy. W końcu trafiły przed pokój dziewczyny, a gdy drzwi do środka otworzyły się Czarnula spojrzała na dziewczynkę kucając przy niej. Uśmiechnęła się do Akane ciepło poprawiając zaraz jej nieco roztrzepane włosy. Podejrzewała, że jest jej ciężko i jakoś chciała jej pomóc, bo przecież ich relacje nie zniszczyły się wcale przez ten miesiąc.
    - Gdybyś chciała jakoś porozmawiać, czy potrzebowałabyś pomocy, to możesz śmiało mówić. Postaram się zrobić wszystko, żeby było w porządku.- posłała jej jeszcze jeden uśmiech, po czym jeszcze raz położyła rękę na jej ramię.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  32. Dziewczyna szybko odsunęła się od Akane, by nie upaść na ziemię po pchnięciu blondyna i w ciszy obserwowała dialog między nimi. Doskonale widziała to, że Niklaus martwił się o swoją córkę, sama na jego miejscu wychodziłaby z siebie gdyby Lux czy Chris zniknęliby z domu.
    Słysząc nagłe pytanie w jej stronę oderwała szybko wzrok od drzwi sypialni Akane, przeniosła go od razu na twarz chłopaka, ale szybko spuściła wzrok na jego klatkę piersiową, widząc w jaki sposób na nią patrzy. Czego ona się spodziewała? Ciepłego przyjęcia z jego strony i to po tym wszystkim co zrobiła? Może nie oczekiwała szeroko rozłożonych ramion w jej stronę, ale przynajmniej miała nadzieję, że przywita ją zupełnie inaczej niż teraz. Wzięła głęboki oddech, biorąc się tym samym na uwagę i uniosła niepewnie wzrok na jego usta. Nadal bała się w pewien sposób spojrzeć mu w oczy, bo wiedziała że piasek w nich wirował naprawdę szybko, a on sam mroziłby ją nienawistnym spojrzeniem.
    - Przyprowadziłam ją bezpiecznie do domu, po drodze napadła ją dwójka chłopaków, a po wszystkim poszłyśmy na lody- wytłumaczyła mu zaraz, by przypadkiem zaraz nie podniósł na nią głosu. Ona sama mówiła spokojnie, bo teraz po prostu nie potrafiła być na niego zła, po tym wszystkim i po późniejszych informacjach.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  33. - Nie musisz dziękować- dodała szybko, przenosząc wzrok wprost na jego tęczówki. Wiedziała, że ma jej to wszystko za złe i że ich relacja jest nie do odratowania, ale wciąż miała nikłą nadzieję że to się zmieni. Zwłaszcza, że po prostu źle się czuła bez niego u boku, gdy mogła się z nim pośmiać czy po prostu się napić było po prostu lepiej. A ona to popsuła dla niewdzięcznej egoistki, której celem było właśnie odcięcie jej od blondyna tylko dlatego, żeby dzięki niej mogła osiągnąć swoje cele.
    - Niklaus- powiedziała w końcu, jednak wstrzymała się w połowie zdania widząc jak na nią patrzy. Może lepiej byłoby sobie odpuścić? Zmarszczyła nos zła na samą siebie. Tchórz! Pieprzony tchórz!
    - Przepraszam za tamto w barze- zagryzła wargi czekając tylko na to, aż on wypuści na nią całą litanię. - I za to wszystko inne.- dodała odwracając wzrok na drzwi wyjściowe. Nawet gotowa była wyjść i nigdy nie wrócić, jeśli by tego chciał i to powiedział wprost. Zasłużyła sobie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  34. Nawet nie wiedziała kiedy jej ręka spoczęła między futryną, a drzwiami, by nie dopuścić do tego by chłopak zamknął jej drzwi przed nosem. Stała tak przez krótką chwilę, aż w końcu otworzyła drzwi szerzej, by w pełni móc spojrzeć na jego twarz. Wzrok dziewczyny, już o wiele pewniejszy, spoczął na szalejących oczach chłopaka. Doskonale wiedziała co zrobiła źle, do tego było jej potwornie źle z myślą, że to zachowanie doprowadziło do tego że Niklaus z rezygnował z tej relacji. To ją bolało nawet o wiele bardziej niż moment w którym zobaczyła go z Nari. Chyba po prostu nie wyobrażała sobie myśli, że Niklaus ot tak po prostu zniknie z jej życia. Znali się już tyle lat, tyle razem przeszli i zawsze jakoś z tego wychodzili, więc dlaczego to wszystko ma zaprzepaścić jej zachowanie? Zagryzła wargi. Musiała w końcu wziąć się w garść.
    - Zaczekaj- powiedziała, wchodząc do pokoju- Nik!- uniosła nieco głos i złapała go za ramię, by jej nie uciekł. Gula w gardle, którą miała do tej pory, zniknęła całkowicie, tak jak wątpliwości które trzymały się jej do tej pory. To była ostatnia okazja do tego, by o to wszystko zawalczyć i widać było, że naprawdę tego chce.
    - Wiem, że zachowałam się jak totalna idiotka i nie chodzi mi jedynie o ten pub, ale o całokształt. O to użalanie się nad sobą, o to odsuwaniu się od ciebie. Zrobiłam z siebie totalną kretynkę, idiotkę...- tu zrobiła krótką przerwę na głębszy oddech, po czym kontynuowała dalej.- Przepraszam, naprawdę jest mi przykro z tego powodu i wiem, że powinnam w końcu się otworzyć przed Tobą wcześniej, a nie dopiero teraz.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  35. Pozwoliła wyprowadzić się z pokoju, chociaż niezbyt podobał jej się fakt, że znów uniósł na nią głos. Nie po to w końcu się na niego otworzyła, by teraz zostać za to zgnojona, zwłaszcza że naprawdę jej zależało na odratowaniu tej relacji. Dlatego, gdy stała już przed nim i Niklaus skończył cały swój wywód, ona po prostu zagrodziła mu drzwi nie chcąc przepuścić go dalej. Uniosła przy tym mocno głowę ku górze, by widzieć w pełni jego tęczówki i tym samym mogła z tego odczytać jego wszystkie emocje.
    - Chodzi tylko o Ciebie!- ona również nie miała zamiar spuszczać z tonu, była po prostu zbyt wzburzona aby zostawić go w spokoju. Może i do tej pory było inaczej, ale nawet ostatnim razem nad jeziorem pokazała mu, że to się zmienia a ta sytuacja tylko udowodniła mu to, że jej zależy. Może nie okazywała tego do tej pory, ale to był błąd. Potworny błąd.- Nigdy nie chodziło o Nari, nawet o tą pieprzoną Rimę, o nikogo innego niż o Ciebie- znów złapała go za ramię, jednak tym razem o wiele lżej niż poprzednio, nie chcąc zrobić mu krzywdy- I nie prowadzę żadnych dziwnych gier, nigdy nie prowadziłam. Odsuwałam się, żeby po prostu Cię nie stracić, gdy coś nie wyjdzie,. Za bardzo mi na Tobie zależy...
    Wzięła głęboki oddech, gdy powiedziała mu wszystko co miała do powiedzenia. Nie ukrywała już nic, nie miała zamiaru też wymigiwać się od swoich słów tak jak kiedyś, po prostu musiała powiedzieć to wszystko co leżało jej na sercu. Teraz tylko czekała na jakąś jego reakcję, jakąkolwiek.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  36. Przyparta do drzwi nadal nie spuszczała z niego wzroku, wręcz przeciwnie, nadal wpatrywała się w niego nieugięta nawet gdy uniósł na nią głos. To wszystko między nimi trwało zbyt długo, zwłaszcza niewypowiedziane słowa ale to spojrzenie, które rzucała mu w tym momencie mówiło już wszystko. Dobrze to wszystko widział! Dłoń, która do tej pory znajdowała się na przedramieniu, zjechała na koszulę chłopaka zaciskając się na niej mocniej tym samym przyciągając go nieco do siebie, a ona sama wzięła głęboki oddech. Zagryzła wargi, po czym przełknęła głośniej ślinę chcąc wydusić z siebie te dwa, konkretne słowa na które oczekiwali oboje.
    - Jak na facecie, który mi się podoba.
    Czuła jak serce bije jej jak oszalałe, jak poliki pieką ją niczym rozgrzany węgiel, gdy wypowiadała te słowa. Oddychała głęboko, wiedząc że w jakiś sposób powinna jeszcze dać mu to bardziej do zrozumienia. Ale była zbyt tym wszystkim speszona, a jednocześnie tak zadowolona, że w końcu kamień spadł jej z serca gdy w końcu wyznała mu całą prawdę. Jak miałam mu to jeszcze pokazać? Przyciągnąć go do siebie i pocałować? A co jeśli on .... Nawet nie chciała o tym myśleć.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie mogła opanować drżącego ciała, tak samo jak dudniącego o klatkę piersiową serca i oddechu, którym łaskotała szyję blondyna. To wszystko zdawało jej się być udręką. Sekundy zamieniały się w minuty, minuty w godziny, a godziny w całą nieskończoność czekania na jakikolwiek jego ruch, który w końcu nadszedł. Dotyk po włosach wywołał przyjemne dreszcze wzdłuż pleców Czarnuli, a palce na jej brodzie tylko pogłębiły oczekiwanie na moment, kiedy w końcu pochyli się nad nią. Nawet na jego gest ze zniżeniem twarzy do pocałunku zadziałała automatycznie, po prostu uniosła się nieco na palcach przymykając oczy chcąc złożyć na jego ustach pocałunek. Dłoń zahaczyła o jeden z jego boków ściskając mocniej koszulę, drugą łapiąc za dłoń mężczyzny i już prawie dotknęła wargami jego ust, gdy... Ktoś otworzył za nimi drzwi, a oboje gruchnęli boleśnie na ziemię. Dziewczyna nawet nie zdarzyła nawet się podeprzeć, więc dłoń Niklausa była całą amortyzacją. Nieco oszołomienia całym zdarzeniem spojrzała w tył, na Akane, przez co jeszcze bardziej zmieszała się całym zajściem. Zapomniała nawet przez chwilę o tym, że ona jest w swojej sypialni... Uśmiechnęła się do niej nieco niepewnie, nawet podążyła za nią wzrokiem, gdy ta speszona uciekła do swojej sypialni.
    - Nie takiego zakończenia się spodziewałam- przyznała się, unosząc ciało na łokciu, a jedną z dłoni zaczęła rozmasowywać obolałe od uderzenia plecy. Na szczęście ręką Niklausa zapobiegła obiciu się głowy o twardą posadzkę, bo na pewno to wszystko nie skończyłoby się nigdzie indziej, niż prawdopodobnie na nocce w szpitalu. Westchnęła głęboko odwracając twarz w stronę blondyna.- Nic Ci nie jest?

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  38. Westchnęła ciężko, po raz ostatni zerkając w stronę sypialni Akane, po czym powróciła wzrokiem do blondyna unosząc się nieco bardziej, na drugim łokciu. Na jego słowa zaśmiała się cicho kręcąc przy tym głową. Na szczęście gęsta atmosfera między nimi po prostu zniknęła, a ona czuła się po prostu przy nim o wiele lepiej, gdy w końcu powiedziała mu to wszystko co ukrywała do tej pory. Tak było o wiele lepiej i miała wrażenie, że jej serce nawet bije o wiele szybciej.
    - Przyzwyczajona jestem, ale nie do tego żeby przez nie lądować na podłodze- uśmiechnęła się w jego stronę ciepło, by po tym na jego pytanie pokręcić przecząco głową. Lądowanie bądź co bądź było bolesne, ale na szczęście nie spowodowało większych szkód, możliwe że miała przez to jakieś otarcia czy za jakiś czas pojawi się siniak ale to nie było nic, czym musiała się przejmować. Chętnie skorzystała z jego pomocy, a gdy już stała na równych nogach po prostu zaczęła poprawiać swoje ubranie, obserwując przy tym jak mężczyzna szybko zamknął za nimi drzwi. Gdy w końcu zrobił ten jeden krok w jej stronę, a ich usta połączyły się w czułym pocałunku, miała wrażenie że czas na chwilę się zatrzymał. Nie zdziwiłaby się nawet, gdyby blondyn zrobił to specjalnie, ale nawet jeśli, to nie przeszkadzało jej to w najmniejszym stopniu... Oddała czule jego pocałunek, jedną z dłoni złapała za jego przedramię, drugą zaś umieściła na klatce piersiowej chłopaka i pociągnęła go za koszulę, by przysunąć się do niego tym samym jeszcze bliżej. Nie była to rozbudzona, chwilowa namiętność, jej pocałunki przepełnione były wszystkimi pozytywnymi uczuciami jakie miała do chłopaka, a przede wszystkim czułością jaką starała przelewać się w tym intymnym momencie choć z każdą minutą było o wiele trudniej powstrzymać się przed przyjemnym uczuciem, jakie rozlewało się coraz mocniej w najczulszym miejscu w jej ciele. Już nawet przez ten długi okres czasu zdążyła zapomnieć, jak miło było oddawać się tej małej pieszczocie, jak wiele emocji potrafiła wywoływać i jak bardzo brakowało jej obok drugiego człowieka. Nik to wszystko jej przypominał, ale nie miała zamiaru spieszyć się z niczym po prostu rozkoszowała się tym co między nimi się teraz działo nie chcąc, by kiedykolwiek się od siebie odsunęli.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  39. Pozwoliła mu na to, by jego dłonie błądziły po jej ciele, lecz ona sama nie pozostawała mu dłużna. Pieściła opuszkami palców plecy, nawet pozwoliła sobie unieść jego koszulę, by palcami przejechać po sękatych mięśniach blondyna. Nie raz przecież oglądała ciało chłopaka, nie raz miała okazję go dotknąć, lecz teraz było zupełnie inaczej niż dotychczas. Z nieukrywaną przyjemnością przemierzała palcami po dolnej części jego pleców badając coraz to nowe miejsca na jego ciele, co wywoływało nikły uśmiech na ustach dziewczyny i coraz mocniejsze dreszcze w dolnej części brzucha. Starała się w jakiś sposób powstrzymywać tą namiętność jaka się między nimi tliła, lecz stawało się to coraz trudniejsze, zwłaszcza gdy dłonie Niklausa spoczęły na jej pośladkach. Cichy dźwięk przyjemności wydobył się z jej ust, gdy podniósł ją wyżej, a ona zgrabnie oplotła go nogami w pasie, starając trzymać się jak najwyżej i przy tym zacisnęła mocniej uda na jego ciele. Ponowiła pocałunek, tym razem o wiele bardziej zaborczo niż poprzednio, a dłonią chwyciła kark chłopaka nie chcąc, by ten się od niej oderwał. Wprawdzie nie zamierzała kończyć tej sytuacji w udzielnym pokoju, ale nie miała nic przeciwko temu, by przenieśli się na kanapę bo gdzieś z tyłu głowy nadal brzmiała jej klarowna myśl, że jednak nie powinni iść na całość. Zwłaszcza, że za drzwiami stało dziecko... a nawet gdyby jej nie było, gdyby znaleźli się już w łóżku, to na pewno nie skończyłoby się to jedynie na niewinnych pocałunkach. Usiadła na jego kolanach, jedna z dłoni czarnuli wślizgnęła się nawet pod koszulę blondyna zaczynając badać jego brzuch. Pragnęła poczuć go o wiele bliżej siebie, aż w końcu zabraknie między nimi miejsca, a gdy już usiadła wyżej, wręcz na sam początek nóg chłopaka, nadal było jej mało. Jej ciało zareagowało automatycznie, gdy palcami zaczął przemierzać po najczulszych jej miejscach, bo praktycznie przylegało do jego ręki tak, by dotykał jak najwięcej. Było to czuć zwłaszcza, gdy dotykał jej piersi czy szyi sama wręcz przysunęła się bliżej z cichym westchnięciem zmarszczyła nieco brwi, niezadowolona że oderwał się od jej piersi. Przyłożyła swoją dłoń do jego, gdy w końcu podwinął jej sweter i dotknął czułej skóry na biodrze.
    Na gest z wplątaniem palców w jej włosy wypuściła głośniej powietrze z płuc, a jej wzrok z oczu chłopaka przeniósł się na jego klatkę piersiową. Przez krótki moment starała się unormować swój rozszalały oddech, lecz wszystko szło na marne, przez dłonie chłopaka na jej ciele.
    - Masz rację- przyznała mu, palcami przejeżdżając po szyi chłopaka, które zatrzymały się na pierwszym, rozpiętym przez nią guziku. Przysunęła twarz do jego szyi i ustami zaczęła muskać najbardziej czułe miejsca, zaczynając od samego dołu, w końcu docierając do płatka ucha na którym zagryzła nieco zęby.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  40. Już dawno nie było jej tak miło, a bezkompromisowa bliskość Niklausa tylko pogłębiała przyjemny stan, w jakim coraz bardziej się zatracała. W tym wszystkim oboje stawali się coraz bardziej śmiali, zahamowania wobec niektórych czynności po prostu zniknęły, choć w głowie nadal miała to, że jeśli pójdą w tym wszystkim za daleko, gdy pójdą ze sobą do łóżka po prostu nie wyszłoby im to na dobre. Zwłaszcza teraz, gdy dziewczyna chciała po prostu czegoś innego, niż zaspokoić ich rządzę jak najszybciej, a po prostu cieszyć się sobą, czy sprawdzić co tak naprawdę Blondyn do niej czuje i usłyszeć to wprost z jego ust i nie pod wpływem pożądania.

    Westchnęła głośniej, gdy Blondyn wsunął dłoń pod jej stanik, a klatka piersiowa wygięła się mocniej w jego stronie, a z ust dziewczyny wydobyło się kolejne, ciche westchnienie które starała się zagłuszyć namiętnym pocałunkiem. Już dawno nikt nie dotykał jej piersi, a Blondyn robił to tak umiejętnie, że nie mogła zareagować inaczej, niż po prostu poddać się jego poczynaniom rezygnując całkowicie z tego, by w jakiś sposób opanować sytuację. Tu, z nim po prostu nie dało się tego zrobić. Ustami zaczęła przemierzać ścieżkę, od górnej wargi, aż po brodę mężczyzny, kierując się niżej do jego jabłka Adama, które potraktowała lekko przesunięciem języka i podgryzieniem skóry w tym miejscu. Dłonią już wędrowała nieco niżej, na biodra mężczyzny, powoli przenosząc palce w bardziej intymne miejsca jego brzucha, gdy do jej uszu doszło ciche pukanie. Przeniosła wzrok na drzwi, a z pomiędzy warg wypuściła głośniej powietrze, które otuliło obojczyki chłopaka, na których do tej pory usilnie starała się zaznaczyć swoją obecność, co zresztą się jej udało. Odsunęła twarz od ciała mężczyzny, by jedną z dłoni zasłonić usta, a palcami przetarła nieco napuchnięte od pocałunków usta. Usadzona obok, odsunęła się nieco od chłopaka, by i on mógł w spokoju poprawić rozpięte do jakiegoś stopnia guziki, czy po prostu się naszykować na spotkanie z dzieckiem.

    - Jak widać, dzieci sprawdzają się lepiej w tym zadaniu- odparła, starając się przy tym doprowadzić siebie do stanu sprzed tego, kiedy zaczęli się do siebie zwyczajnie dobierać. Nie było to łatwym zadaniem, zwłaszcza że czerwona twarz dziewczyny, czy rozszalały oddech obydwu zdradzał wszystko co oboje starali się ukryć przed córką Blondyna. Miała więc cichą nadzieję, że dziecko nie będzie zwracało uwagę na tego typu drobne szczegóły, albo nawet ucieknie z pokoi gdzieś w stronę pokoju Yumi'ego. Tak byłoby o wiele łatwiej dla obydwu stron. Usiadła wygodniej na kanapie, bardziej po turecku i czekała tylko na to, aż Akane wejdzie do salonu. Gdy już wkroczyła, od razu dostrzegła ta smutną minę na twarzyczce Czarnuli i ten widok, chcąc nie chcąc, złapał ją mocno za serce. Poczuła nawet wyrzuty sumienia, że Blondyn zamiast zajmować się swoją córką i łapać z nią lepszy kontakt, on miział się z nią bezkarnie na kanapie całkowicie ignorując dziewczynkę. A widać było, że oboje najmniej potrzebowali teraz jej obecności i przytłoczona tym faktem, po prostu spuściła wzrok na swoje dłonie, który ułożyła na jednym z kolan. Czekała na odpowiedź blondyna, nie wiedząc teraz jak mogłaby im pomóc. Może i miała swoje dzieciaki, ale na pewno ta sytuacja nie umywała się do jej, a nawet gdyby to odpowiedź z jej strony była tak oczywista i na pewno nie trzymała by ich w niepewności. Kochała je, najbardziej na świecie i innej odpowiedzi po prostu by nie było.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń

  41. Wsłuchiwała się uważnie w ich rozmowę, odnosząc coraz większe wrażenie, że tak naprawdę nie powinno jej tu być. Przeszkadzała, czuła to wyraźnie w kościach i najchętniej w tym momencie po prostu by się ulotniła, by w spokoju mogli porozmawiać. Mimo, że chciała jeszcze trochę pobyć z Nikiem to nie chciała się narzucać i nie męczyć go swoją obecnością. Widząc, jak Akane zerka w jej stronę naprawdę zrobiło jej się głupio, tak samo gdy wypomniała mu to że ona nie pyta co oni wyprawiają. Właściwie... co oni wyprawiali! Poruszyła się nieco niespokojnie, zerkając w stronę drzwi, lecz wtedy Akane wyszła z pomieszczenia zostawiając ich znów samych. Spłonęła ponownie rumieńcem, gdy usadził ją na swoim kolanie, rezygnując całkowicie z pomysłu by ruszyć w stronę drzwi. Skoro mieli porozmawiać później, to chyba teraz mają trochę czasu dla siebie i to oni mogą porozmawiać. Słysząc jego pytanie zastanowiła się chwilę. Co ona by zrobiła? To było raczej oczywiste, zwłaszcza że ten kto ją znał, wiedział że ona sama uwielbia dzieciaki i to zwłaszcza swoje.

    - Na pewno starałbym się pokazać mu, że naprawdę mi na nim zależy- tu spojrzała na chwilę w jego oczy, po czym wzrok spuściła na jego szyję i wzięła głęboki oddech, czując jak nadal jej ciało nie opanowało się po tym intymnym momencie.- Oczywiście, wzięłabym pod swój dach i zaopiekowała się najlepiej jak potrafię. Ale Ty już to zrobiłeś...- uśmiechnęła się lekko w jego stronę, po czym przyłożyła swoją dłoń do jego, lekko ją głaszcząc.- W razie jakiejkolwiek potrzeby, zawszę mogę pomóc.- przejechała palcami od jego dłoni, aż do łokcia a kącik jej ust uniósł się bardziej ku górze. Chciała mu jakoś wynagrodzić te dodatkowe problemy, które mu zapewniła, no i zwyczajnie czuła taką potrzebę jako jego przyjaciółka. Chyba przyjaciółka...

    Melaneie

    OdpowiedzUsuń
  42. Uśmiechnęła się do niego ciepło, gdy przyznał że mu pomogła. Cieszyła się z tego powodu, miała przecież pokazywać mu, że jej na nim zależy a jak mogła okazać mu to lepiej niż pomocą, czy drobnymi czułościami? Kiedy ten pociągnął go za sobą nie stawiała oporu, ale widząc jak prowadzi ją do sypialni miała co do tego pewne wątpliwości. Niepewnie spojrzała na wejście do jamy lwa, a wtedy Nik przyciągnął ją do siebie na co westchnęła cicho. Nie robiła nic, obejmowała go tylko lekko mając nadzieję, że tutaj ich podróż się zakończy, tak samo jedynie na lekkim obejmowaniu. Wtedy jego usta dotknęły jej delikatnej szyi, aż zadrżała widocznie na ten ewidentnie przyjemny dotyk na co spłonęła jeszcze większym rumieńcem. Zacisnęła dłonie mocniej na jego koszuli starając trzymać się w ryzach, ale mimo to odchyliła nieco szyję w bok dając mu do niej lepszy dostęp. Zatrzymała na chwilę powietrze w płucach, nie chcąc dać mu satysfakcji do tego, by usłyszał jej przyspieszony oddech, mimo to czuł bicie jej serca i to zdradzało wszystko. Niech to szlag! Zagryzła wargi słysząc jego zachrypnięty głos, który ewidentnie wywołał przyjemne uczucie w dole podbrzusza. Dlaczego on jej to robił? Wycofała się z nim do sypialni i już otwierała usta by coś powiedzieć, ale ten jej przerwał, a gdy ten uniósł jej twarz wyżej posłała mu oskarżycielskie spojrzenie. Opadła na łóżko nieco zaskoczona, a czując nad sobą Niklasa wbiła się w poduszkę. Przez chwilę miała nawet wrażenie, że ma zawał, bo jej serce biło z zawrotna szybkością.
    Teraz nie mogła mu teraz zwrócić uwagi, że Akane jest obok, bo gdy była w swoim pokoju to Blondyn przynajmniej jakoś się powstrzymywał. A teraz... Czuła, że teraz już nie miał żadnych oporów i ta myśl nieco ją przerażała, a jednocześnie oczekiwała na to, by puścił wszystkie hamulce.
    - Aż za bardzo wygodnie- spojrzała mu w oczy. Poczuła się nieco dziwnie, bo takie zachowania nie były dla niej normalne, już odzwyczaiła się od posiadania kogoś obok siebie czy po prostu, by ktoś tak ją traktował. Nie narzekała jednak, mimo wszystko było miło i nie mogła tego ukrywać, bo zwyczajnie nie potrafiła.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  43. Uniosła głowę wyżej chcąc zobaczyć, co takiego blondyn włączył, a słysząc puszczoną muzykę z radia jej usta ułożyły się w uroczym uśmiechu. Wtedy właśnie usta Blondyna dotknęły jej szyi, a ona zamknęła oczy zamroczona przyjemnością i nawet opory co do tego, co robili zniknęły gdzieś po drodze. Mruknęła cicho, ale w miarę szybko się opanowała, wiedząc że tak nie powinno być. Uniosła nogi nieco wyżej, odpierając je teraz na stopach Poruszyła się bardziej, gdy mężczyzna opadł obok niej i ona sama również zwróciła się do niego twarzą, po czym czule musnęła jego wargi. Przełknęła głośniej ślinę, gdy sweter uniósł się do góry ukazując bladą skórę dziewczyny, a ona w tym czasie powróciła wzrokiem do jego oczu. Widziała to jego spojrzenie, widziała ogniki w żółtych ślepiach, tak samo jak on mógł dostrzec jej wzrok, który nie zmienił się od czasu, gdy stali pod drzwiami.
    Zadrżała lekko, gdy palce blondyna przez chwilę delikatniej dotykały jej skóry. To nie powinno się teraz dziać, nie byli u siebie. Do tego Akane... Otworzyła właśnie usta, by wspomnieć coś o tym, że Akane może przecież wrócić w każdej chwili, ale wtedy jego palce zjechały na jej miednicę przez co z jej ust wydobył się ten pojedynczy, cichy dźwięk, który mógł świadczyć tylko o tym że dziewczynie jest po prostu przyjemnie.
    - Spłonę przez Ciebie ze wstydu- odezwała się lekko zachrypłym głosem, chowając bardziej przy tym swoją twarz, by nie widział że jej poliki nabierają bardziej czerwonych kolorów niż poprzednio.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  44. Miała szczerą nadzieję, że Blondyn zostawi jej twarz w spokoju, by mogła ukryć rumiane poliki czy mocno zaciśnięte wargi, które zapobiegały by kolejne ciche westchnienia czy jęki nie dotarły do uszu chłopaka. Tak jednak się nie stało, bo blondyn oderwał jej twarz od poduszki, a widząc jego zmarszczone czoło przełknęła głośniej ślinę. Już myślała, że zrobi jej awanturę o to, że znów przed nim w jakiś sposób ucieka, ale ku jej uciesze tak się nie stało. Ścisnęła mocniej ze sobą swoje nogi, gdy jego zachrypły głos dotarł do jej uszu. On nawet nie miał pojęcia, jak jego zachowanie na nią działało, zwłaszcza ten zachrypły od namiętności głos bo nim samym wywoływał skurcze w podbrzuszu dziewczyny. Do tego dochodziły tak prowokujące słowa, że dziewczyna praktycznie płonęła cała, nie tylko na twarzy, ale i coraz bardziej w intymnych częściach jej ciała. Oddała pocałunek, równie czule co on, a jego agresja nieco ją przerastała i nie chodziło o doświadczenie, choć tego również było mało... Po prostu już nie miała sił się powstrzymywać. Podczas pocałunku nawet uniosła nieco swoje kolano, by oprzeć je na nodze blondyna i złączając nieco swoje ciało z jego. Oderwanie się od jej ust nie było tym, czego ona chciała, ale ściągnięty sweter wynagrodził jej to lekki rozczarowanie. Automatycznie ukryła swoją bliznę pod poduszką by przypadkiem chłopak się nie zniechęcił, a głowę uniosła wyżej dając mu tym samym większe pole do popisu. Wypięła nawet lekko swój biust, ukryty za ciemnym, koronkowym biustonoszem by poczuć i w tym miejscu jego ciepłe wargi, które tak niecierpliwie pieściły jej ciało. Przymknęła oczy, a jedna z jej rąk wplotła się we włosy blondyna nakierowując go niżej, na swój biust, a kolanem lekko przesunęła po jego nodze przyciskając się do niej nieco. Dłoń nadal trzymała na jego ubraniu.
    - Z-zdejmij- jęknęła w tym czasie cicho, starając się rozpiąć guziki jego koszuli, ale nie za wiele to się zdało, bo blondyn nie dawał jej nawet takiej możliwości przez swoje ruchy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  45. Doprowadziła twarz Blondyna do swoich piersi, które wypięła lekko w jego stronę, czując na nich gorący oddech chłopaka a z ust wypuściła gwałtowniej powietrze, dając mu tym samym do zrozumienia żeby na tym nie zaprzestawał. Rozchylone przez blondyna nogi zadrżały, gdy poczuła wyraźnie jego palce na tej intymnej części swojego ciała, po czym przycisnęła się lekko udami do jego bioder na tyle, na ile mogła co było dość trudne przez to, że chłopak był po prostu od niej większy. Nawet uniosła wyżej pośladki ułatwiając mu to zadanie, chcąc poczuć jego męskość na swoim udzie, nawet próbowała przyciągnąć go jedną ze swoich dłoni bliżej siebie, ale on był za silny. No i miał swoje plany.

    Swoją dłonią zahaczyła miejsca poniżej jego biodra, chcąc by przycisnął ją sobą do łóżka, a biustem przyczepiła się do jego klatki piersiowej chcąc poczuć go jak najbliżej siebie. Stwardniałe sutki dziewczyny zahaczyły o klatkę piersiową Niklausa, na co znów jęknęła, a zębami zacisnęła się lekko na jego skórze tworząc kolejną pamiątkę, a jednocześnie lekko zduszając przy tym przyjemne dźwięki. Oderwała się od niego ustami i już dłonią miała zakrywać ramie, gdy nagle jego usta czule musnęły bliznę co dostatecznie ją przed tym powstrzymało. Zamrugała kilkakrotnie oczami, pokiwała delikatnie głową twierdząco, a po opadnięciu na materac po prostu przyciągnęła go do siebie tak mocno, że po prostu musiał się na niej położyć. Słysząc jego słowa, których tak naprawdę pragnęła i oczekiwała od dłuższego czasu, po prostu uśmiechnęła się do niego gładząc go przy tym po poliku. Serce zabiło szybciej, ale nie było to wywołane jego czynami, a zapewnieniem co do uczucia, które ich łączyło. Zrobiło jej się nawet ciepło, tam w środku, blisko serca. Oddała kolejny czuły pocałunek, a obie nogi uniosły się wyżej, by zahaczyć udami o biodra chłopaka wzdychając przez to wprost w jego wargi. Odsunęła swoje usta od jego, po czym spojrzała mu w oczy, naprawdę szczęśliwa i szczerze uśmiechnięta.
    - Długo na to czekałam- przyznała się, po czym wargami lekko musnęła jego nosek.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  46. Uniosła uda wyżej, gdy jego nabrzmiała już męskość otarła się o nią prowokacyjnie, by poczuć to jeszcze mocniej, tak by on mógł poczuć jak bardzo chciała go poczuć wewnątrz siebie. Palcami zawędrowała wprost na guzik od spodni chłopaka, starając się przy tym rozpiąć go tak, by nie dotknąć jego nabrzmiałego od podniecenia członka. Szło jej to niezbyt sprawnie, zwłaszcza że usta Niklausa tak czarownie pieściły jej biust, a ona zwyczajnie nie mogła się powstrzymać od głośnych westchnień, jęków, drgań których już nie starała się ukrywać. W końcu, guzik puścił, a rozporek rozsunął się samoistnie od wpływem nacisku ze strony bokserek. Uśmiechnęła się w pełni zadowolona, a jej jeansy dołączyły do spodni Nika na podłodze, a ona sama opadła na poduszki wpatrując się w niego pożądliwie. Włosy wręcz okrążyły jej twarz, tworząc pewnego rodzaju, ciemną aureolę, przez co mogła nie wyglądać już tak niewinnie. Palce dziewczyny powiodły na brodę chłopaka by przyciągnąć go do siebie bardziej, po czym wpiła się namiętnie w jego usta, kąsając od czasy do czasu mocniej wargi, językiem pieszcząc wnętrze jego ust, paznokciami przejeżdżając po twardych pośladkach. Nogami zgrabnie oplotła się wokół jego bioder, prowokując tym samym do śmielszych działań z jego strony, by w końcu połączył ich w jedno, spójne ciało. Nogami starała się zsunąć z niego bokserki, choć czekała na inicjatywę z jego strony, by to on zaczął celebrować ich wspólną cielesność.
    - Kochajmy się już- wymruczała do jego ucha, wręcz prosząco patrząc na niego błagalnym, rozżarzonym spojrzeniem.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  47. Zadrżała widocznie, gdy przejechał główką penisa po jej kobiecości i automatycznie uniosła lekko biodra, przez co jego męskość znalazła się na przeciwko jej wejścia. Pierwsze ruchy w niej nie należały do tych najprzyjemniejszych, wręcz przeciwnie, znieruchomiała wypuszczając z ust głośniejszy, nieco bolesny jęk, ale szybko została zagłuszona agresywnym pocałunkiem. Nie była dziewicą od dłuższego czasu, ale tak długa przerwa w seksie odcisnęła na nią swoje piętno, przez co poczuła nawet ból w tych dosłownie kilku, mocnych pchnięciach. Ugryzła go nawet mocniej, by nieco zelżał swoje ruchy, ale dyskomfort zamienił się po chwili w czystą przyjemność, a ona mogła w pełni cieszyć się przyjemnością, jaką dawał jej blondyn. Sama później unosiła biodra w rytm jego ruchów, coraz bardziej przestając panować nad tym, by i jej ruchy były czułe oraz pieszczotliwe.

    Nagle coś jakby pękło w środku jej podbrzusza, ciało Czarnuli oderwało się od łóżka wyginając przy tym w łuk, a z jej gardła wydobył się jeden, głośny jęk rozkoszy oznajmiający tym samym, że dziewczyna właśnie zaczęła szczytować. W tym samym czasie przysnęła go swoimi udami bardziej w swoje pulsujące wnętrze, a paznokcie zaznaczyły się widocznie na plecach Blondyna, pozostawiając mu tym samym dość sporą pamiątkę.
    - Nik...- jęknęła, a dłonie zacisnęły się mocniej na jego ramionach, po czym zaraz zwiotczała pod nim, czując jak cały świat zaczyna wirować wokół niej, a lekkość dosłownie przejmuje jej całe ciało.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  48. Otworzyła lekko oczy, czując że coś ciepłego ląduje na jej brzuchu, po czym zamrugała lekko unosząc wzrok na Nika, by spojrzeć na jego twarz podczas spełnienia. Nie przeszkadzały jej teraz nawet mroczki przed oczami, uczucie totalnej bezwładności nad swoim ciałem czy rozszalałe serce, które nadal wywoływało dziwne drgania przechodzące przez jej ciało. Widząc spełnienie na twarzy blondyna po prostu uśmiechnęła się ciepło, bo nie ukrywając, ten widok dał jej wielką satysfakcję. Wzięła głęboki oddech, a do jej nozdrzy dotarł silny zapach mocnych, męskich perfum, przez który nieco zakręciło jej się w głowie. Uniosła dłoń nieco wyżej, by czule pogładzić go po policzku, a ostami delikatnie musnęła jego wargi uśmiechając się przy tym po prostu uroczo. Dawno nie było jej tak dobrze, jak teraz przy boku Niklausa. Obróciła twarz w jego stronę, zupełnie zapominając o sokach mężczyzny, a słysząc komplementy z jego strony po prostu poczuła się... jakoś bardziej doceniona. I do tego dochodziło to przyjemne ciepło w serduszku, którym starała się go okazać, zwłaszcza teraz. Mimo otumanienia spełnieniem i bliskością chłopaka, oparła głowę o jego głowę, nadal nie spuszczając dłoni z jego policzka i przez chwilę tak go gładziła, aż zwyczajnie nie wtuliła się w niego mocno pragnąc czułości, bo to ona była teraz najważniejsza. Przyłożyła głowę do jego klatki piersiowej wsłuchując się w jego serce i nagle ogarnęła ją dziwna senność, po jakże męczących, ale równocześnie jak przyjemnych zabawach. Chciała nawet coś powiedzieć, ale zaraz zamknęła usta tylko o to, by ucałować miejsce na środku jego klatki piersiowej.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń

  49. Nawet nie spostrzegła się, że zwyczajnie zasnęła w jego ramionach, po prostu cała ta romantyczna otoczka i zmęczenie wpłynęło na nią tak, a nie inaczej. Zapomniała nawet o tym, że w każdej chwili może przyjść Akane, że tak naprawdę nie są u siebie, że powinni jak najszybciej się ogarnąć i do końca wyjaśnić pewne sprawy. Ale... było zbyt miło, żeby przerwać to wszystko jakimiś przyziemnymi sprawami. W międzyczasie życie toczyło się dalej, a na telefon dziewczyny przychodziły nie tylko wiadomości, przede wszystkim połączenia, których oczywiście nie odbierała, bo jak? Dzwoniła nie tylko Febe z przedszkola, ale i Shiro, nawet wysłał do niej ponad trzydzieści esemesów, grożąc w nich, że jeśli zaraz się nie odezwie to zwyczajnie pożałuje... A Czarnula nadal spała, spokojnie w ramionach Blondyna z lekkim uśmiechem na twarzy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  50. Rozbudziło ją dopiero to, że Niklaus wstał gwałtownie z łóżka, przez co jej głowa opadła szybko na materac łóżka, a po tym drzwi od sypialni trzasnęły mocno. Uniosła się nagle z łóżka, oczywiście ukrywając swoje nagie ciało za kocem i spojrzała pytająco na Blondyna, zaraz płonąc rumieńcem gdy zza drzwi dosłyszała ciche śmiechy dziewczynek, głos Akane i oczywiście widząc całego nagiego Blondyna. Słysząc jego słowa rozejrzała się po pokoju, wzrokiem poszukując swoich ubrań. Część oczywiście leżała na ziemi, druga gdzieś w dole łóżka, jednak ta ważniejsza znajdowała się jednak na podłodze... Sama również spojrzała na zegar, a widząc osiemnastą serce dziewczyny na chwilę się jej zatrzymało.
    - Cholera, zaspałam- zagryzła wargi łapiąc za swój biustonosz, by szybko założyć go na siebie, zaraz po nim znalazł się na niej jej sweter, a ona wyskoczyła z łóżka jak poparzona doskakując do swoich majtek. Nie przejmowała się nawet teraz tym, że powinna wziąć prysznic, w sumie oboje musieli bo sperma blondyna po prostu na nich zastygła ale nie mieli na to czasu, ani tym bardziej możliwości.- Dobra, gotowe- powiedziała, doskakując do drzwi i oparła się o nie lekko plecami w razie czego. W tym samym czasie zakładała spodnie, a gdy jej telefon z nich wypadł prawie dostała zawału. Febe, Shiro, wśród numerów znalazł się nawet ten od jej szefa. Zakręciło się jej lekko w głowie, czytając wszystkie te esemesy, które dostała.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  51. Kiedy przestąpił próg jej knajpki, powietrze zmieniło swój zapach, a może to po prostu jej się tak wydawało. Oderwała wzrok od jednego ze swoich ostatnich klientów i spojrzała na blondyna. Dmuchnęła sobie w grzywkę, gdy ten wyciągnął z jej dłoni butelkę dobrego whiskey, a jego komentarz potraktowała wzniesieniem oczu do góry.
    - A wiesz, że jakoś nie miałam czasu na tęsknoty? - odparła spokojnie, choć część jej faktycznie wracała do niego myślami, druga była zbyt zajęta sprawami bieżącymi by za długo się na tym skupiać. Biznes jest biznes, trzeba pilnować terminów i mieć porządek w papierach, co u niej wciąż pozostawało nieco problematyczne.
    - Jeśli chodzi o narodziny to sprawa nieaktualna - westchnęła ciężko, patrząc mu prosto w oczy. - Nie potrafię cofnąć czasu dalej niż trzy dni... a ciebie nie było trochę dłużej. Przepadło - wzruszyła ramionami i zagryzła lekko wargi. Nie pierwszy raz nie udało jej się pomóc i nie pierwszy raz czuła niemoc, ale wciąż nie potrafiła do końca zamaskować swojego rozgoryczenia. Dlatego pewnie chwyciła za trzymaną przez niego szklankę i upiła porządny łyk trunku, który przyjemnie podrażnił jej gardło.
    - Dzięki za chęci - uśmiechnęła się krzywo, chowając, wychodząc zza lady, by posprzątać po ostatnim kliencie. - Może następnym razem się uda - dodała jeszcze cicho, zła na samą siebie że w ogóle prosiła kogoś o pomoc.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  52. Od czasu, kiedy poraz ostatni widziała się z Blondynem minęło już pięć dni i nadal żadne z nich nie zainicjowało spotkania. Prawdę mówiąc, trochę przeszkadzał jej ten fakt, bo chcąc nie chcąc musieli sobie co nieco wyjaśnić no i przede wszystkim określić w końcu, kim tak naprawdę dla siebie są i co ich łączy. Każde z nich jednak miało swoje, zupełnie różne życie i trudno było rzucić nagle wszystko tylko po to, by się spotkać. Melanie doskonale to rozumiała. Nik, jako barman i świeżo upieczonych ojciec musiał uporać się nie tylko ze sprawą z Akane, ale i pracą. Ona za to miała również swoje obowiązki w postaci pracy, dzieciaków, które nie dawały jej spokoju chociaż na chwilę no i studiów, do których też musiała się uczyć. Jednak postanowiła sobie, że jutrzejszy dzień będzie tym decydującym i końcu zaproponuję mu spotkanie. Z tą myślą wychodziła właśnie z uczelni, kierując się wprost do swojego domu, ze słuchawkami w uszach ale i ciężki rock nie zagłuszył hałasów dobiegających z ulicy dalej. Zaciekawiona spojrzała na ludzi, którzy ewidentnie uciekali z tego miejsca, zdjęła z uszu słuchawki stałaby tak nadal, gdyby nie to że jakaś kobieta spanikowana zaczęła opowiadać drugiej, o jakimś blondynie który kontrolował piasek. Z jej słów usłyszała tylko tyle, że między nim i jakimś kolesiem wywiązała się dość spora bójka i zaraz po tym spojrzała nieco przestraszona w tamtą stronę. Na pewno mówili o Niklausie. Dziewczyna szybko schowała słuchawki do kieszeni kurtki, po czym szybko pobiegła w stronę zbiegowiska, starając się wymijać spanikowanych ludzi. Przystanęła dopiero, gdy w pełni mogła dostrzeć Niklausa i bójkę między nim, a innym kolesiem. Nie wyglądało to dobrze, bo ten drugi był ewidentnie naprawdę silny i widać to było nie tylko po zmęczeniu Nika. Wzięła głęboki oddech.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń

  53. Obserwowała przez chwilę całą walkę, w każdym momencie gotowa była wkroczyć w samo centrum wydarzeń, gdyby zaszła taka potrzeba. A na tą nie musiała długo czekać.

    Widząc, jak kreatura uderza w ciało Niklausa, a on wbija się w pobliską ścianę, wręcz rzuciła się biegiem w jego stronę, przerażona nie na żarty. Nie obchodziło jej teraz nawet to, że ona sama mogła przy tym jakoś ucierpieć, nie myślała o tym, przed oczami miała tylko Niklausa i to on stał się w tym momencie najważniejszy. Nie mogła go tutaj tak zostawić, nie miała zamiaru bezczynnie stać i patrzeć z boku na całą sytuację, widząc że jej przyjaciel potrzebował pomocy. Zatrzymała się gwałtownie, gdy po okolicy rozbrzmiał głośny jęk... monstra. Otworzyła nawet szeroko oczy, widząc że zamiast Nika, pod ścianą znajdywało się teraz piaskowe monstrum, na którego widok zadrżała przestraszona. Mel było dane po raz pierwszy widzieć coś takiego, więc mogła się przerazić, ale z wpatrywania się w przyjaciela wyrwał ją drugi przeciwnik. Zmniejszył się widocznie. Przestraszył się? Widząc jak ucieka wzięła głęboki oddech.

    Przeciwnik piaskowego dziadka nagle upadł wprost na ziemię, jakby związany niewidzialnymi linami, po czym przywarł mocno do betonu na środku jezdni, a z jego gardła wydobył się zduszony boleścią ból. Nie łatwo było utrzymać to coś w ryzach, zwłaszcza że "rozejrzenie się" po jego ciele trwało dłużej, niż było to możliwe. Do tego dochodził strach o Blondyna, że stało się mu coś złego. Z tego co widziała, jego stan nie wyglądał najlepiej, a ona nie mogła zajmować się i jednym, i drugim... Zagryzła wargi mocniej, decydując się na puszczenie bestii, po czym znów ruszyła do Nika. Nadal w jakimś stopniu się bała, ale... to był Nik! Skarciła się w myślach, że pozwoliła, by strach przed przyjacielem wogóle dotarł do jej głowy. Opadła zaraz obok niego, na kolanach wpatrując się z troską wpierw w jego twarz, a później na jego piaskowe ciało. To było w opłakanym stanie. Wyciągnęła nawet ku niemu dłoń, ale zaraz cofnęła ją wypuszczając, wręcz płaczliwie, powietrze z płuc.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  54. Wstrzymała głośniej powietrze w płucach, widząc że stan Blondyna nie należał do najlepszych, wręcz przeciwnie. Gdyby teraz zmienił się w ludzką formę, wiedziała dobrze, że by tego nie przeżył a i tak trudno było patrzeć jak ciężko mu jest pozbierać się po uderzeniu, nawet w tej formie. Uspokoiła się nieco bardziej, gdy dłonią powiódł na jej głowę, dając jej tym samym znak, że jakoś się trzyma. Wpatrywała się w niego po prostu z troską, serce zwyczajnie jej pękło, gdy został wtedy zaatakowany, a teraz ciężko jej było nawet wziąć normalny oddech. Przyłożyła lekko swoją dłoń do jego dłoni, tej której trzymał na jej głowie, po czym spuściła wzrok na resztę jego ciała, które bardzo powoli, ale odzyskiwało swój normalny wygląd. Pogładziła go lekko po palcach, po czym przysiadła nieco bliżej, nie chcąc go opuszczać.

    - Już myślałam, że...- tu wzięła kolejny, głęboki oddech czując autentyczny ból w klatce piersiowej, a pomiędzy jej brwiami pojawiła się mała bruzda.- że Cię stracę.- skończyła, opuszczając dłoń na swoje kolana.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  55. Ciepły uśmiech pojawił się na twarzy dziewczyny, gdy ciało mężczyzny zaczęło się regenerować szybciej. Dobrze, że jej obecność pomagała Blondynowi w jakiś sposób, naprawdę się z tego cieszyła, co mógł teraz dostrzec. Oderwała szybko twarz od jego oczu, gdy nagle coś błysnęło zaraz obok nich, a do uszu dotarły jej dźwięki aparatów a telefonach. Już miała coś powiedzieć, nawet uniosła się na jedno kolano, by ich wszystkich odgonić lecz wtedy Niklaus uniósł się na równe nogi i wydał z siebie potworny dźwięk. Nie spodziewała się tego, że akurat ją ochroni przed piaskiem, by nawet jej nie dotknął, aż poczuła się dziwnie... wyjątkowo? Pokręciła szybko głową, odwracajac wzrok z pleców Nika, na innych. Ludzie spojrzeli na niego przerażeni, niektórzy nawet upuścili swoje telefony, po czym większość z nich po prostu zaczęła uciekać z miejsca zdarzenia. Inni za to, uśmiechnęli się od ucha do ucha, włączając kamerkę w telefonie.
    - O kurwa, ale będę miał pod tym filmem lajków- usłyszała z tłumu, na co zmarszczyła czoło nieprzyjemnie, ale wtedy została przyciągnięta do siebie przez Blondyna, a on gwałtownie ruszył naprzód.

    - Spokojnie- powiedziała cicho, gdy odsunęli się od gapiów dostatecznie daleko, by Ci ich nie słyszeli. Dotknęła lekko jego ręki, uspokajająco przesuwając po niej swoją dłonią, bo widziała że teraz różni się nie tylko formą, ale i zachowaniem od Nika w ludzkiej formie. Zaraz znaleźli się w jakiejś pobocznej uliczce i dopiero w niej odetchnęła z ulgą, widząc że Blondyn już się pozbierał, no i nawet zgubili gapiów.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  56. Stanęła nieco niepewnie na ziemi, cały czas bacznie obserwując piaskową formę chłopaka, by w razie czego zdążyć mu jakoś pomóc. Tylko... nie miała za bardzo pojęcia jak, nigdy nie miała do czynienia z kimś takim jak Nik, więc gdyby nawet coś mu się stało, pewnie wpadłaby w zwyczajną panikę. Aż przypomniała sobie moment, kiedy Blondyn zaczął się przy niej zwyczajnie rozsypywać nie mogąc nad tym zapanować, a wzdłuż jej kręgosłupa przebiegł nieprzyjemny, zimny dreszcz. Oby tym razem było inaczej- poprosiła w myślach, odsuwając się od niego na krok. Widząc, jak piasek odpada z ciała Niklausa, na początku nieco się wystraszyła, ale gdy dostrzegła tak dobrze jej znaną, blond czuprynę uspokoiła się wiedząc już, że w taki sposób zmienia swoją formę. Czekała chwilę, ciesząc się z tego, że mężczyzna pozbierał się po tym całym uderzeniu.

    - Nic się nie stało- powiedziała cicho, obserwując go uważnie. Teraz, gdy powrócił do humanoidalnej postaci, mogła zrobić więcej, przez co od razu poczuła się o wiele pewniej, nawet teraz lekko starała się go podpierać czy trzymać z boku, gdyby upadł. Widząc jego zakłopotanie, podeszła bliżej, po czym zwyczajnie pogładziła go po przedramieniu. Zupełnie tak samo, gdy był jeszcze w piaskowej formie, uspokajająco i tym samum zmusiła go, by na nią spojrzał.- Nie przeszkadza mi Twoja piaskowa forma, bardziej wystraszyłeś mnie brakiem kilku kończyn i tym, że zaraz wyzioniesz ducha, niż piaskową formą- przyznała się, przeskakując troskliwym spojrzeniem z ręki, której wcześniej nie miał, na jego oczy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  57. Przytuliła się do niego, gdy po prostu ją do siebie przyciągnął, przy czym zamknęła oczy ciesząc się zwyczajnie tym, że nic mu nie jest. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby Nikowi coś się stało, zwłaszcza że była przecież obok niego i nawet nie potrafiła udzielić pomocy. Nie miała najmniejszego zamiaru się go pozbywać, już kilka razy go straciła i nie chciała tego ponownie, bo wiedziała jak wielki ból jej sprawia to że nie ma go obok. Odsunęła się posłusznie, a słysząc jego propozycję co do rozmowy... zwyczajnie spłonęła rumieńcem, przypominając sobie te namiętne chwilę, które spędzili razem. Spuściła wzrok na jego klatkę wzdychając cicho.
    - Sama miałam to zaproponować...- przyznała mu się podgryzając nieco wargi. Chciała tej rozmowy, ale z drugiej strony zwyczajnie się jej bała, bo co jeśli ona obiecywała sobie zbyt wiele? A jeśli są i będą jedynie przyjaciółmi? Na samą myśl o tym, że coś może się między nimi skończyć, czy przyjaźń czy to ewidentnie głębsze uczucie, nieco się wystraszyła.- Chciałam spytać, co tak naprawdę czujesz- zaczęła, już teraz czując że ta rozmowa będzie dla niej przerażająca.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  58. Podążyła wzrokiem za jego twarzą, zwłaszcza gdy odwrócił się od niej zerkając na jedną z bocznych uliczek. Doskonale wiedziała jakie ma podejście do kobiet, sam kiedyś jej powiedział że dla niego zbliżenie czy pocałunek jest zwykłą pierdołą, głównie dlatego obawiała się pytać o to co ich łączy. Bo jeśli nie łączyło nic i ona wmawiała sobie pewne rzeczy? Albo oczekiwała od niego zbyt dużo? Pociągnięta w głąb uliczki tylko zmrużyła oczy, nie wiedziała co planuje. Po nim można było spodziewać się wszystkiego, nawet tego że zaraz obróci to wszystko w jakiś żart. Będąc już przygniecioną do ściany, czując jego usta na swoich uśmiechnęła się lekko. Tak na pewno nie postępował przyjaciel, zwłaszcza jeśli zaraz powie, że to była tylko zabawa. Słysząc jego słowa uśmiechnęła się do niego naprawdę szczerze, w końcu mogli sobie wyjaśnić co tak naprawdę między nimi jest. Pokręciła głową rozbawiona nieco tym, gdy wspomniał o swojej romantyczności. Wiedziała o tym, aż za bardzo.
    - Nie oczekuje od Ciebie tego, żebyś teraz wyznawał mi miłość.- przyznała się, a jej palce dotknęły delikatnie ust blondyna.- Po prostu powiedz, czy jesteśmy razem czy nie.- musnęła ustami jego brodę, cały czas oczekując odpowiedzi. Wystarczyło to, by z jego ust wypłynęło to jedno słowo i chyba nie wiedział, jak bardzo sprawiłby jej tym przyjemność.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  59. - Niczego sobie nie machną! - fuknęła na niego obracając się na pięcie i z groźnie wyglądającą miną szybko znalazła się tuż przy nim. - Gdyby sobie mieli machnąć to nie przychodziłby do mnie zrozpaczony niedoszły ojciec... - na chwilę wstrzymała oddech. - ...i nie przyjęłabym zlecenia, bo nie miałoby to dla mnie znaczenia - dodała, przyznając się do swojego okropnego charakteru. Zwykle przyjmowała coś co stanowiło lekkie wyzwanie, bo jakoś trzeba było sobie urozmaicać życie. Szukała adrenaliny gdzie popadnie.
    - Mówiłam ci, że umierają oboje. Dziecko i matka - zagryzła mocno wargi, a pusta szklanka, którą jeszcze przed chwilą trzymała w dłoniach rozprysła się na kawałki. Zaskoczona spojrzała na swą zakrwawioną dłoń i westchnęła cicho.
    - Już mi lepiej - zdecydowała kucając przed nim by pozbierać szkło. - Picia tu pod dostatkiem. Możemy sobie nawet urządzić zawody. Przegrany zostaje na dwadzieścia cztery godziny niewolnikiem wygranego - dodała dla urozmaicenia zabawy. Oczywiście była pewna swej mocnej głowy. Inaczej nie stawiałaby takich warunków. - Piszesz się? - spojrzała na niego wyzywająco.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  60. Poczuła, jakby wielki kamień nagle spadł z jej serca, a na twarzy dziewczyny pojawił się równie rozbawiony uśmiech co jego, słysząc zdanie o bliźniakach. Dłonie przeniosła na biodra chłopaka, zaciskając się na nich lekko, by bardziej nie zmniejszył ich dystansu, by następnie znów lekko musnąć jego podbródek.
    - Mi jak najbardziej to pasuje- przyznała się, unosząc lekko na palcach, by móc dosięgnąć jego ust, na których złożyła czuły pocałunek. Podejrzewała, że dzieciakom nie specjalnie spodoba się fakt, że ich mama ma nowego partnera. Zwłaszcza Lux, która była prawdziwą przylepą i już oczami wyobraźni widziała to, jak reaguje na moment gdy Niklaus po prostu ją obejmuje. Wzięła głębszy oddech a męskie perfumy dotarły wprost do jej płuc, wywołując miłe dreszcze. Będzie musiała z nimi o tym porozmawiać i wiedziała już, ze to zadanie nie będzie najłatwiejsze.- Ale podejrzewam, że jak dzieciaki nie będą zadowolone z tego, że będą musiały się dzielić.
    Pogładziła lekko jego biodro, a palce zahaczyła o szlufkę w jego spodniach.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  61. - Czasem i we mnie odzywają się uczucia - westchnęła tylko, niedbale odrywając sobie kawałek bluzki i przewiązując nim krwawiącą dłoń. Wcześniej upewniła się jedynie, że żadnego szkła w ranie nie ma.
    - Super - zakasała rękawy i dokończyła swą robotę, a potem wzięła dwie szklanki i kilka butelek whiskey ze sobą. Gestem zaprosiła go do stolika. Mimo wszystko postawiła na wygodę. Siedzenie na twardym stołku jej się nie uśmiechało, za to poduszki w japońskim stylu były czymś co uwielbiała. Polała im po pierwszej porcji i stuknęła swą szklankę o jego, od razu wypijając cały trunek.
    - Wybacz, zapomniałam zapytać czy może przypadkiem nie wolisz zwykłej, czystej wódki - mruknęła, jakoś niespecjalnie smutna z tego powodu. Przekręciła nieco głowę i przyjrzała mu się uważnie.
    - No dobra, a teraz tak na serio... nudziłeś się, że tu wpadłeś czy faktycznie interesowała cię tylko tamta sprawa? - zapytała tak po prostu by zagaić trochę rozmowę.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  62. Nie miała żadnych oporów, bo była pewna co do uczucia jakim blondyn ją okazywał, a i ona obdarowywała go takim samym. W innym wypadku na pewno nie dopuściłaby do siebie nikogo tak blisko, zwłaszcza gdy byłaby tylko chwilówką, którą porzuci się po jednej nocy. Nie należała do tego typu ludzi, którzy idą do łóżka tylko po to, by zaznać chwilowej przyjemności. Raczej na seks liczyła najmniej, wolała bowiem zwykłe czułości i obecność kogoś, kogo kochała. Do tej pory więc nie okazywała nikomu żadnych czułych gestów, bo zwyczajnie jeśli już ktoś się nią interesował, liczył tylko na jedno. Dopiero Niklaus wydobył z niej to, co miała schowane pod grubą kopułą i w sumie cieszyła się z takiego obrotu wydarzeń. Przytuliła się do niego mocno, przy tym chowając lekko twarz w jego szyi i biorąc kilka głębokich wdechów.

    - Postaram się z nimi porozmawiać, jakoś wytłumaczyć że prócz nich jest ktoś jeszcze- otworzyła lekko oczy, kierując wzrok na jedyną lampę, która wisiała nad drzwiami jakiegoś pobocznego wejścia. Na pstryknięcie palcem, zmarszczyła lekko nos.- Mam czas, dzieciaki odbieram dopiero za jakieś...- tu spojrzała na zegarek na swojej dłoni- Dwie godziny, więc nawet dziś sobie z nimi porozmawiam.

    Słysząc o cieście i kawie, na jej twarzy pojawił się znów uśmieszek. Tak, rozmowa w jakimś odpowiedniejszym miejscu dobrze im zrobi, zwłaszcza przy jakiejś słodkości. Doceniała to, zwłaszcza że Niklaus nie należał do mężczyzn, którzy proponowaliby takie rzeczy.

    - A co z Twoim szkrabem?- spytała. Pamiętała bowiem, że Akane potrafiła być o Niklausa naprawdę zazdrosna. Widziała to nad jeziorem, a tym bardziej okazała jej to poprzez rozmowę, jaką z nią wtedy przeprowadziła. Skłamała jej wtedy, co do tego co czuję a teraz wyszło tak a nie inaczej. Z nią też pewnie będą mieli ciężko, bo dopiero co dowiedziała się, że Nik to jej prawdziwy ojciec a tu nagle pojawia się ona i to w dodatku z dwoma pociechami.- Nagle dowiaduje się, że jesteś jej ojcem i nagle jakaś baba zaczyna się nim interesować- podsumowała, zerkając na jedną z kawiarni, która idealnie nadawała się do posiedzenia w niej.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  63. Pokiwała głową, na znak że rozumie. Przed nimi obojgu stało trudne zadanie, rozmowy z dziećmi bywały często trudniejsze niż te, które można było przeprowadzić z dorosłymi. Maluchom ciężko będzie wytłumaczyć, że nie tylko one teraz dla niej są ważne i dochodzi do tego jeszcze jedna osoba. Do tego Akane... Westchnęła. Mają przed sobą naprawdę ogromną przeprawę.

    Na otworzenie przed nią drzwi, czy odsunięcie krzesła zareagowała oczywiście zawstydzeniem, policzki pokryły się różem, ale nie powiedziała nic. Nie starała się również tego ukryć, bo Blondyn znów zmusiłby ją do tego, żeby tego nie robiła dlatego starała się zignorować ten fakt po prostu siedząc spokojnie na swoim miejscu. Spojrzała na kartę, zagryzając przy tym wargi i w pełni skupiła się na wymienionych tam słodkościach.

    - Jeśli się u mnie pojawi, postaram się też jakoś jej to wytłumaczyć. W końcu nie łatwo będzie uświadomić im, że jesteśmy razem- uniosła na niego wzrok znad karty, posłała mu szybko ciepły uśmiech.Nadal chyba nie wierzyła w to, że oficjalnie są razem. Wprawdzie chciała tego, nawet bardzo, ale myśl że Niklaus jest jej... chłopakiem, ciężko przechodziła jej przez głowę. A tym bardziej będzie ciężko przechodziła przez gardło, gdy ktoś zapyta ich wprost, kim dla niej jest Niklaus.- Mam nadzieję, że dzieciaki to zaakceptują.

    Wybrała kawałek ciasta cytrynowego, do tego wzięła zwyczajną, ziołową herbatę i z lekkim uśmiechem spojrzała na Blondyna, podpierając brodę na jednej z dłoni. Po kilku minutach czekania, przed nimi znalazły się ich zamówienia, a dziewczyna od razu chwyciła w dłonie dość spory kubek z gorącym naparem.

    - Właściwie...- odezwała się, gdy już po raz pierwszy zanurzyła usta w napoju.- Dlaczego zaatakowała Cię tamta istota?- spojrzała na niego zza kubka, czekając na jakieś wyjaśnienia.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  64. Niezbyt pasowała jej odpowiedź Blondyna, ale rozumiała to, że chciał zostawić dla siebie niektóre sprawy. Zapytała o to, bo po prostu się bała, że znów wpadnie w jakieś tarapaty z których ciężko będzie mu się wywinąć i skończy z połową ciała przy ścianie. Albo następnym razem wogóle się nie wywinie i zostanie z niego tylko jedna, wielka plama... Odsunęła od siebie te pesymistyczne myśli zajmując się już kawałkiem ciasta i kojącą obecnością Niklausa. Słysząc jego wymigiwanie się uniosła brew ku górze. Czyli jednak sprawa była aż tak poważna?
    - No dobrze, uznajmy że Ci wierzę- uniosła na niego na chwilę wzrok znad tarty, wbijając przy tym widelczyk w następny kawałek. Po umówieniu się na film i skończeniu słodkości, oboje wyszli z kawiarni, choć Blondyn zrobił to pierwszy. Mel jeszcze chwilę siedziała na swoim miejscu obmyślając w głowie plan działania pod względem rozpoczęcia rozmowy z maluchami, po czym wyszła z przytulnej kawiarenki kierując się wprost do przedszkola.





    W głowie dziewczyny cały ten plan wydawał się w miarę prosty, wystarczyło wytłumaczyć im to, że ktoś w ich życiu się pojawi, ktoś naprawdę dla niej ważny i kogo darzy wyjątkowym uczuciem... ale plan jednak nie wyszedł na samym początku rozmowy. Przynajmniej u Lux, która zaraz wściekła się na nią z tego powodu, że ktoś jakimś prawem zacznie zajmować się Jej mamą, a później zaczęły się oskarżanie o to że ten Ktoś zabierze im ją całkowicie. U Chrisa poszło to lepiej, nawet ucieszył się z faktu, że będzie miał nowego "kumpla", a słysząc o Niku tylko pogłębił swój zapał. Z jednej strony mogła się cieszyć, z drugiej miała pewne obawy.... Pogłębiły się one w domu, kiedy tylko Lux nie chciała opuszczać jej na krok i cały czas spoglądała na nią tymi swoimi smutnymi, zielonymi oczami, a każde odsunięcie jej od siebie kończyło się jej płaczem. Nie wyglądało to najlepiej i dziewczynie przeszło nawet przez głowę, by odwołać spotkanie, ale... Kiedyś i tak by to nadeszło, nie ważne czy teraz, czy za kilkanaście lat. Dzieciaki musiały przez to przejść.

    W momencie, gdy ktoś zapukał do drzwi, bliźniaki były akurat na górze, więc Mel mogła w spokoju otworzyć drzwi nie bojąc się o to, że Lux zrobi małą scenę zazdrości... Czarnula odsunęła się od blatu w kuchni i po cichu otworzyła drzwi, widząc Niklausa z Akane uśmiechnęła się do nich lekko.
    - Cześć- przywitała się z obydwojgiem wpuszczając ich do środka, zerkając jeszcze na schody, czy zaraz nie zleci z nich jej przylepa.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  65. Uśmiechnęła się szczerze w stronę obydwojgu, chcąc rozładować całą atmosferę, a potem poczuła na swoich ustach wargi blondyna na co speszyła się nieco. Cóż, okazywanie czułości tylko przy nim było łatwiejsze, niż gdy widział to ktokolwiek znajomy... A obecność Akane ewidentnie utrudniała otwieranie się przed Nikiem. Rozejrzała się zaraz po pomieszczeniu, sprawdzając czy przypadkiem któreś z dzieciaków już zeszło. Ciężko byłoby rozpocząć to spotkanie, gdyby dzieciaki widziały, jak Niklaus posyła jej pocałunek.

    - Na górze, wybierają jakiś ciekawy film- wytłumaczyła speszona, od razu kierując się w stronę blatu kuchennego. Już miała przygotowane wszystkie przekąski i już miała je przenieść na stolik, gdy usłyszała stwierdzenie Akane. Wiedziała, że będzie miała jej to za złe że jest z jego ojcem, ale i tak poczuła się dotknięta w jakiś sposób i jednocześnie winna całej sytuacji. Odwróciła wzrok od lodów kierując go wprost na Czarnulkę, a widząc jej sztuczny uśmiech i zdenerwowanie Niklausa... Jakoś odechciało jej się nagle tego uroczego, "rodzinnego" spotkanie jakie im zaplanowali. Wtedy z góry zaczęła schodzić Lux, która widząc towarzyszy zmarszczyła mocno nos, po czym pędem podbiegła do Mel łapiąc ją mocno za obie nogi, by nigdzie się nie ruszyła. Zmierzyła nieprzyjemnie wzrokiem Niklausa, dając mu tym samym do zrozumienia, że ma się nie zbliżać nawet na krok. Widać było doskonale, że jej stosunek do Blondyna zmienił się o 180 stopni.
    - Jeden diabeł już zszedł- Czarnula pochyliła się nad córką, po czym lekko obróciła jej twarz w swoją stronę, widząc że ta nadal nie przestaje posyłać Nikowi prostego komunikatu. Na początku miała to zignorować, mając nadzieję że do tej pory jej przejdzie i ucieszy się na widok Blondyna. Przecież nad jeziorem bardzo lubiła się z nim bawić.- Nik przecież mnie nie zabierze....- nawet nie mogła dokończyć, bo dziecko na nowo rozgniewane spojrzało w stronę matki.

    - Nie chce go tutaj-burknęła, zaciskając mocniej swoje piąstki. Mel westchnęła głośno, po czym wzięła ją na ręce lekko do siebie przytulając. Dziewczynka od razu wtuliła się w nią, wcześniej posyłając jej swoje urocze, pełne żalu spojrzenie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  66. Dobrze, że Niklaus podszedł do małej własnie w taki sposób, pokazując jej że nie ma nad nim żadnej władzy. Szkoda tylko, że miała władzę nad Mel i wystarczyło jedno jej zapłakane spojrzenie, żeby ta całkowicie zmiękła. Do tego to wtulenie się w nią rozbroiło ją całkowicie, więc dobrze, że przynajmniej Blondyn pokazał swoją wyższość w tym wszystkim. Mel na widok tego, jak Nik uśmiecha się do małej spuściła wzrok, po czym przeniosła ją wprost na kanapę wręczając jej pucharek z ozdobionymi cukierkami, lodami.
    - Nie możesz się tak zachowywać, Nik nie robi nic złego, a Ty tylko sprawiasz nam wszystkim przykrość swoim zachowaniem. Naprawdę nikt nie chce dla Ciebie źle- zaczęła cicho, chcąc chwilę porozmawiać z małą. Pogładziła ją nawet po włosach.- Dlaczego taka jesteś?- spytała ją, widząc że ta ucieka od niej wzrokiem. Zielone oczy dziewczynki przebiegły szybko po Niku, spuściła wzrok speszona na swoje lody, w które szybko wbiła swoją łyżeczkę.
    - Bo Niklaus nam Cię zabierze i Ty nas przestaniesz kochać...- Mel westchnęła ciężko, kręcąc przy tym głową, po czym pochyliła się nad nią bardziej, klęcząc zaraz obok.
    - Nikogo nie przestanę kochać, nadal jesteście moimi kochanymi dziećmi.- dziewczynka przytuliła się do niej mocno i już nie miała zamiaru puścić, zignorowała nawet powitanie Akane, tak jak zaczepkę brata, który akurat zszedł z góry. Chłopak przywitał się wpierw z Blondynem, lekko go obejmując, co wprawiło Mel w jeszcze większe osłupienie, niż zachowanie małej. Widząc, że już są wszyscy szybko postawiła na stoliku resztę słodkości w postaci różnych czekoladowych cukierków, napoi i owoców, by podczas filmu nie chodzić zbędnie kilka razy do kuchni. Po tym usiadła na pustym miejscu, zaraz obok Blondyna, a Lux znalazła się między nimi trochę odpychając od siebie ręką ciało Nika.
    - To co wybraliście?- zagaiła Czarnula, sadzając małą na swoich kolanach. Słysząc odpowiedź pokiwała głową, po czym szybko puściła ją w telewizji.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  67. Dziewczynka oczywiście reagowała na wszystkie zaczepki Niklausa, choć może niekoniecznie dała o sobie to poznać, jedynie poskarżyła się zaraz Mel, że ten ją zaczepia. Dziewczyna pokręciła głową z lekkim uśmiechem, by zaraz ułożyć ją sobie wygodniej na kolanach, by głową opierała się o jej klatkę piersiową, a drugą ręką sama powoli zaczęła pałaszować swój puchar z lodami. Chris od razu podszedł do Niklausa, siadając obok jego boku, by już lekko zacząć zaczepiać Akane, choć jego "łaskotki" polegały przede wszystkim na lekkim wbijaniem palców w brzuch Czarnuli.
    - Teraz będzie grzeczna- kiwnął do siebie głową, odsuwając się nieco od koleżanki, by spojrzeć na film który wybrał z siostrą na górze. Właściwie, to tylko Chris go wybrał, bo Lux boczyła się gdzieś w kącie ich pokoju ale o dziwo bajka nie była typowo chłopięca. Owszem, były w niej dinozaury, ale widać było po twarzach dzieci, że i dziewczynki były zaciekawione. Nawet Mel wciągnęła się w to całe oglądanie, co jakiś czas zerkając nie tylko na Lux, która powoli przysypiała na jej kolanach wtulona w nią mocno, Chrisa, Akane, czy Niklausa posyłając mu ciepły uśmiech. O dziwo, czas przy oglądaniu filmu minął im naprawdę spokojnie, a najbardziej uparta ze wszystkich spała w najlepsze. Cała atmosfera również była miła, gdyby nie początkowe wyczyny obu dziewczynek, ale Czarnuli to nie przeszkadzało, zwłaszcza teraz. Włączyły się akurat napisy końcowe, kiedy i ona zaczęła lekko przysypiać, ale szybko się otrząsnęła podnosząc się nieco na kanapie.
    - Nie było tak źle- szepnęła cicho do Blondyna, starając się nie zbudzić śpiącej na niej córki.- Podobało się?- spytała się pozostałej dwójki. Chris pokiwał szybko głową, po czym zaczął zagadywać Akane, że i on chciałby mieć za przyjaciela takiego ogromnego dinozaura, jaki był w bajce. Opowiadał o tym, że zamieszkałby z nim w pokoju, bo ten na pewno nie jest tak wielki jak w bajce, na co Czarnula pokręciła głową. Dobrze, że z głowy wybił mu się pies, którego chciał jeszcze do niedawna.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  68. Chris nadal nagadywał Akane na to, że może oni sobie sprawią małego dinozaura jako zwierzaka, chcąc przekonać ja do swojego pomysłu posiadania jakiegoś pupilka w domu, więc dorośli mieli chwilę dla siebie. Mel uniosła od razu wzrok na Blondyna, kiwając niepewnie głową, po czym przekazała mu dziecko oczywiście idąc za nim praktycznie krok w krok. Otworzyła mu drzwi do pokoju, a gdy Lux leżała już u siebie w łóżku zdjęła jej powoli spodnie, czy koszulkę pozostawiając ją w dłuższej koszulce i skarpetach. Po tym jeszcze przeczesała jej włoski, musnęła w policzek i jak zawsze zapaliła małą lampkę w kącie pokoju.
    - Dziękuje- odezwała się w końcu, podchodząc do niego i spojrzała mu w oczy. Nie spodziewała się, że ich znajomość rozwinie się właśnie w takim kierunku, nadal nie mogła przyzwyczaić się do myśli, że został jej partnerem. Nigdy nie wpadłoby jej do głowy to, że obdarzy go takim uczuciem, a tu proszę. Raczej stawiała na to, że zwyczajnie się pozabijają przez swoje dość nieugięte charaktery, ale życie zrobiło jej naprawdę miłą niespodziankę. O niebo lepiej było spędzać z nim czas tak a nie inaczej, niż drzeć się na siebie i ciągle kłócić przez to, że ta po prostu w jakimś stopniu obawiała się mu wyznać co czuje. Teraz jednak było dobrze i miała nadzieję, że zostanie tak jak najdłużej

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  69. Cóż, pewnie to wszystko poszłoby gorzej i samą spodziewała się małej wojny że strony całej trójki dzieci. Na szczęście było inaczej i razem mogli spędzić wspólnie czas w dość miłej atmosferze. Słysząc pytanie chłopaka zamrugała nieco zaskoczona, a dłonie na pośladkach wywołały ogromne speszenie co widoczne było teraz pod postacią rumieńców, które mógł dostrzec w słabym świetle lampki. Przeniosła jego dłonie wyżej, cały czas w głowie mając to, że przecież nie są sami, a mała może tak naprawdę obudzić się w każdej chwili.

    - Akane położymy w wolnym pokoju, a Ty...- tu wzięła głęboki oddech, by podnieść na niego wzrok. Widząc jego twarz, szybko opuściła głowę w dół, wprost na jego klatkę piersiową.- C-chyba ze mną- zagryzła mocniej swoje wargi przypominając sobie, jak ostatnio skończyło się ich leżenie na łóżku.- Jeśli chcesz- dodała szybko.

    OdpowiedzUsuń
  70. Tu nie chodziło nawet o to, czy jest wyluzowana czy nie. Po prostu obok nich było dziecko i wolała jakoś ich oboje opanować, bo znając Niklausa już trochę czasu, doskonale wiedziała że dziecko obok nie przeszkadza mu w rozpoczęciu zabawy. Zmarszczyła lekko brwi, gdy ją przedrzeźniał, lekko szturchając go za to w bok.

    - To nie jest zabawne- zarumieniła się jeszcze bardziej. Doskonale wiedział że ją peszy, nie ważne czy byli parą czy nie. Na dole, po krótkiej rozmowie z dzieciakami i po wysłuchaniu wszystkich ''za'' za posiadaniem takiego zwierzęcia jak "mały" dinozaur Mel szybko zaczęła szykować syna do snu. Nie zajęło jej to długo, zwłaszcza że on był już na tyle duży, by sam się wykąpać i wystarczyło go tylko wpakować go do łóżka. Wróciła na dół, opadła na kanapę obok swojego chłopaka opierając o jego ramię swoją głowę i westchnęła cicho.
    - Oglądamy coś jeszcze, czy idziemy pod prysznic?- spytała, starając się już nie jąkać w jego obecności, ale speszenie nadal pozostało. Teraz byli sami i nieco dziwnie się z tym czuła, choć to było nawet przyjemne.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  71. Otworzyła nieco szerzej oczy, zdając sobie sprawę co właśnie takiego mu zaproponowała. To nie miało tak zabrzmieć, prysznic mieli wziąć osobno, zwłaszcza że Mel dalej w jakimś stopniu wstydziła się Blondyna. To nic, że już widzieli się nago, nadal ją mocno peszył i wiedziała, że On zdaje sobie z tego sprawę. Na wspomnienie przez niego tamtego feralnego poranka spłonęła cała rumieńcem.

    - Nie weszłam Ci wtedy pod ten prysznic specjalnie- spuściła szybko twarz niżej, przypominając sobie jak po chwili zobaczyła nagiego Niklausa i to co później się wydarzyło... Zagryzła wargi. Jak mogła go wtedy nie spostrzec? No dobrze, nadal była wstawiona, na pewno zmęczona po tamtym wieczorze, ale że było z nią aż tak źle. Najwyraźniej było, skoro nie dostrzegła go, czy nie usłyszała wody puszczanej w łazience.- A co do wspólnej kąpieli... - odsunęła się od niego lekko, unosząc na chwilę wzrok- Chodziło o to, by bardziej wykąpać się osobno- przyznała się, zjeżdżając lekko palcami na jego nadgarstek, zaciskając się na nim lekko.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  72. Widziała to zobojętnienie w jego zachowaniu, na co spuściła wzrok i bez słowa wyszła z salonu, chcąc jak najszybciej znaleźć się pod prysznicem. Przez myśl nawet przemknęło jej to, że on zwyczajnie może się znudzić przez jej zachowanie, na pewno jego chwilówki były o wiele ciekawsze od niej i o wiele bardziej pewne siebie, nie dziwne było że się nimi interesował. Ona nie potrafiła od tak zmienić się w zupełnie inną osobą, potrzebowała nieco dłużej chwili by oswoić się z nową sytuacją i przede wszystkim, ze swoją kobiecością. Kątem oka zerknęła na swoją koszulę marszcząc nieco przez to brwi. Nie wyglądała źle, przynajmniej jej zdaniem, ale mogła zmienić w sobie parę rzeczy, a przede wszystkim musiała przestać się wstydzić Niklausa. Z tymi myślami weszła pod prysznic, opierając głowę o kabinę i pozwalając, by letnia woda opłukała jej ciało. Chciała przestać się wstydzić, naprawdę tego chciała, ale było to trudne i to nawet z pomocą Rimy, więc podświadomie miała nadzieję, że właśnie on jej w tym pomoże. Przecież znany był z tego, że nie szczypał się w niczym. Po szybkiej kąpieli owinęła się w ręcznik, po czym ruszyła do swojej szafy chcąc wybrać coś do snu. Od razu w ręce wpadła jej ulubiona piżama, zwykła męska koszula i spodenki ale... Zerknęła kątem oka na, swój nadal zapakowany, prezent urodzinowy od rudowłosej i zagryzła mocniej wargi.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  73. Przejechała dłonią po twarzy widząc siebie w lustrze. Miała wątpliwości, ogromne wątpliwości i cały czas miała wrażenie, że wyjdzie z tego związku znów ze złamanym sercem i zresztą nie tylko ona. Niklaus też się zawiódł, mówił jej to że przecież Yuuki była dla niego ważna, zaczęła się nawet porównywać do niebieskowłosej i zaczęła porównywać Niklausa, co on zrobił dla niej, a co dla Yukki. Oboje przejechali się na swoich poprzednich partnerach, oboje wiedzieli jakie ich związek może nieść rozczarowanie i ból, ale nie potrafiła zrezygnować. Zwłaszcza, że czuła się przy nim bezpiecznie i była szczęśliwa. Właśnie, byłą do czasu kiedy jej myśli nie zjechały na dziwne tory. Od jej myśli wyrwał ją nagle Niklaus, który niespodziewanie wszedł do sypialni, a widząc że ma na sobie tylko bokserki, po prostu spłonęła rumieńcem. Spuściła też wzrok wprost na ziemię, zaczęła bawić się swoimi palcami biorąc głębsze oddechy. Tak, nie miała zamiaru być aż takim tchórzem za jakiego brał ją Blondyn, no i nie po to prezent ma leżeć w szafie jeśli też miała go dla kogo założyć. Wzięła kilka głębszych oddechów, po czym przestała bawić się swoimi palcami, opuściła dłonie wzdłuż swojego ciała. Musiała wziąć się w garść.

    - Miałam Ci się w tym pokazać- mruknęła, unosząc na niego niepewnie wzrok, po czym zrobiła kilka kroków w jego stronę. Przystanęła przy nim, splotła swoje palce z jego, by po tym musnąć lekko jego klatkę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  74. Doskonale widziała to zesztywnienie, to jak przygląda się jej ciału, jak z bielizny przeskakuje na jej twarz, znów na piersi uwięzione w ciemnym, koronkowym biustonoszu i dalej, aż do coraz intymniejszych części ciała. Schlebiało jej to, mimo że nadal była nieco niepewna względem tego pomysłu, ale jego wzrok tylko utwierdził ją w przekonaniu, że było warto. Uśmiechnęła się nawet na myśl, że właśnie tak na nią zareagował, doskonale czuła jego podniecenie w wypchanych bokserkach i na samo to uczucie wypuściła głośniej powietrze z płuc. Zagryzła wargi odsuwając przy tym twarz od jego klatki piersiowej, a uniesiona nagle znów musiała głośniej odetchnąć, po prostu zaskoczona jego poczynaniami. Wpiła się w jego usta, wraz z momentem, gdy on rozpoczął tą namiętną walkę, nogami od razu owijając się wokół niego w talii. Czuła, że ociera się prowokacyjnie o jej kobiecość, on też mógł poczuć tą przyjemną wilgoć na bieliźnie, przez co zawstydzona starała się trzymać nieco wyżej, by też się z nim nieco podroczyć. Gdy gorące wargi Blondyna pieściły jej szyję, ona odchyliła nieco głowę bardziej w bok, przenosząc twarz w stronę jednej ze ścian i przymknęła oczy. Dla niej to było w pewnym stopniu nowe, nie miała za sobą kilkudziesięciu partnerów w łóżku, a to ile razy w nim wylądowała mogła policzyć na palcach u jednej ręki, a i tak na pewno jakiś by pozostał. Zwyczajnie nie miała pojęcia o pewnych sprawach, nie doświadczyła wielu rzeczy, a Nik chcąc nie chcąc, po prostu wprowadzał ją bardziej w takie sprawy... Ale też trochę znała swoje ciało i wiedziała, że szyja, plecy, ramiona i głowa były jednym z bardziej czułych, erogennych punktów jakie miała. Dla tego, miała wrażenie że zwariuje, jeśli jeszcze chwilę pozostanie przy jej delikatnej szyi.

    - M-może...-sapnęła cicho, gdy tylko lekko otworzyła wargi, więc wzięła głębszy oddech chcąc dokończyć swoją myśl. Choć on skutecznie jej to uniemożliwiał, bo po niej było po prostu widać, że działa na nią po prostu otumaniająco i nie mogła nic na to poradzić. Jedną z dłoni wplotła w bujną, blond czuprynę delikatnie ją masując, a drugą dłonią zahaczyła mocniej o kark.- przeniesiemy się na łóżko?- zaproponowała, wiedząc że jeśli pozostaną przy ścianie, to skończy się to szybciej, niż by chciała.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  75. Prawie jęknęła, gdy przejechał swoim językiem po jej szyi i ledwo powstrzymała się mocnym zagryzieniem warg, by tego nie zrobić. To był dopiero początek tych wszystkich pieszczot, a ona miała przez chwilę wrażenie, że przez niego zwyczajnie oszaleje, straci zmysły i rzuci się na niego chcąc, by w końcu to wszystko się zaczęło. Miała na niego ochotę, a on dodatkowo zaczął ją prowokować swoimi, jakże udanymi, działaniami przez co ochota na rzucenie się na niego była coraz bardziej realna z minuty na minutę i gdyby nie to, że przeniósł ją na łóżko po prostu by się sama do niego dobrała nie zważając nawet na to, jakże nie umiejętnie by to robiła. Wypuściła głośniej powietrze z ust, gdy usta Blondyna pojawiły się przy jej bieliźnie, nogi same lekko rozchyliły się na boki przez co miał teraz doskonały widok na wszystkie szczegóły i w szczególności właśnie, na jej kobiecość. Biodra lekko oderwały się od pościeli, uda drżały jakby z niedoczekania na to, co miało się między nimi zadziać. To wszystko było aż nazbyt przyjemne, przez co wątpliwości czy nieprzyjemne myśli od razu wyleciały z jej głowy, a zamiast tego w jej głowie był jedynie Nik. Dłonią przeleciała szybko po jego włosach, wplotła się w nie palcami lekko przysuwając go do rozwidlenia swoich nóg, chcąc poczuć jak pieści ją w tamtych miejscach, nawet drugą dłonią przesunęła bardziej w dół pasek od bielizny, odkrywając tym samym jeszcze więcej ciała. Nie patrzyła na niego, oczy miała wbite w tą jedną lampkę, która oświetlała im całe pomieszczenie. Wstydziła się nadal nieco, nie tyle co jego, to widoku jego twarzy między swoimi udami.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  76. Ciało automatycznie oderwało się od materaca, a z ust dziewczyny wydobył się jeden, głośny jęk gdy tylko język chłopaka zaczął dotykać jej intymnych miejsc, a palcem zaczął poruszać w jej środku. Jęknęła po raz kolejny, ale opamiętała się szybko, wciskając twarz w poduszkę, a zęby zaciskając się mocniej na materiale. To też zagłuszało jej przyjemność, ale blondyn słyszał wszystko. W głowie jednak była wyraźna myśl, przyjemność może chciała ją zepchnąć na dalszy tor, ale...Nie byli sami. Uniosła nieco biodra, chcąc by było mu wygodniej i by mógł pieścić ją jeszcze głębiej, bo palec chłopaka obijał się o jedno, czarowne miejsce przez które jej ciało drżało lekko, a podbrzusze pulsowało przyjemnie od niespełnionej rozkoszy. Oddychała naprawdę płytko, wręcz łapała króciutkie oddechy, by tylko nie wydobyć z siebie głośniejszego dźwięku, odbierając tym samym również przyjemność blondynowi słuchania głośniejszych dźwięków. Dłoń zacisnęła się mocniej na jego włosach, powoli już nie panowała nad swoim ciałem, a zmysły odbierał jej jeszcze jego język, palce w jej wnętrzu.

    - S-stop- wysapała, wijąc się pod wpływem jego pieszczot czując, że niedługo nie wytrzyma. Powstrzymywała się, nie chciała dochodzić tak szybko, ale fakt całkiem nowego uczucia po prostu ją zniewalał.- Stop, proszę- zacisnęła mocniej powieki, prawie wyjękując błagalnie te słowa w jego stronę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  77. Powstrzymała się, choć naprawdę miała ochotę w ten sposób skończyć, jednak bardziej kusiło dziewczynę to, by w końcu znalazł się w środku. Była blisko, cudem powstrzymała się przed tym, by dopuścić do siebie tą całą przyjemność, dojść przez niego i opaść bez sił na poduszki wpatrując się w niego jak w obrazek, ale... Wysunęła dłoń z jego włosów z momentem, gdy musnął jej brzuch, opuściła szybko biodra prawie dociskając je w materac, czując jak jego gorąca, lepiąca się własnymi sokami męskość, ociera się o nią błagając wręcz o zaspokojenie. Smak jej soków nie przeszkadzał w żadnym stopniu, prawie go nie poczuła przez to, że ciśnienie po prostu uderzyło jej do głowy, a kobiecość dziewczyny zapulsowała nieprzyjemnie prosząc się o więcej. Pragnęła go w środku, już teraz, by oboje skończyli, nie patrząc na to czy obok nich są dzieci, że znów się nie zabezpieczyli, że to wszystko może się dla nich źle skończyć, gdy się nie powstrzymają Nie musiała długo czekać na jego ruch. Oderwała się od łóżka, gdy męskość Nika wypełniła ją od środka i sama przejechała swoją kobiecością po jego kroczu, czując jak penis przyjemnie ociera się o jej wnętrze. Zagryzła się mocniej na jego wargach, praktycznie do krwi, błagając w głowie o to, by zakończył ich wspólne cierpienia. W końcu jednak się poruszył, a ona nie miała zamiaru już odmawiać sobie końca tych tortur, przez które miała ochotę płakać. Dla niej to już było za wiele, w dodatku Nik nakręcił ją tak bardzo, a ona po powstrzymaniu się od dojścia, teraz tylko męczyła się by osiągnąć koniec. Wypuściła powietrze, praktycznie powstrzymując się od płaczu, ale posłusznie obróciła się tak jak chciał przełykając głośniej ślinę. Wzięła głęboki oddech, ale urwała go szybko przenosząc poduszkę bardziej pod swoje piersi i pod brodę, uniosła przy tym bardziej swoje biodra, chcąc znów poczuć jak obija się przyjemnie o jej wnętrze. Zacisnęła dłonie mocniej na pościeli, pochyliła się twarzą nad poduszką, czekając na moment, aż znajdzie się w jej środku i na samą myśl, aż zakręciło jej się w głowie. Gdy w końcu wszedł i zaczął się poruszać, wysunęła bardziej pośladki w jego stronę, a z pomiędzy warg wydobyło się jego imię, zakłócone prawdziwą przyjemnością. Miała tak cholerną ochotę, by w niej skończył, poczuć w sobie to przyjemne ciepło ale... Zaklęła cicho, gdy przez jej kręgosłup przebiegł przyjemny dreszcz.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  78. Wbiła mocniej twarz w poduszkę, gdy wbił się agresywniej w jej wnętrze, czując doskonale jak dochodzi swoją męskością do samego jej końca. Nie przeszkadzało jej nawet to, że był agresywny, że zaciska się na jej ciele boleśnie, bo naprawdę to ją kręciło i nie mogła sobie odmówić tej bolesnej pikanterii. Choć, nie ukrywając, czekała aż ich seks raz na jakiś czas zmieni się w coś naprawdę czułego, że od samego dotyku oboje zaczną tracić zmysły. To nie był jednak ten moment, zwłaszcza po mocnym uderzeniu w pośladek, ale to nie było bolesne. Dreszcz podniecenia przebiegł po jej ciele, wypięła na ten ruch jeszcze bardziej pośladki w jego stronę, z pleców zrobiła większy łuk chcąc dać im naprawdę wiele przyjemności. Oddychała głęboko, głośno i nie powstrzymywała się też przed tym, by raz na jakiś czas wyszeptać jego imię, czy prosić o to by przyspieszył. W końcu jednak doszła. Wygięła się w spory łuk, czując jak jej kobiecość zaciska się rytmicznie na penisie partnera, a Mel jęknęła wprost w poduszkę, gdy ciepła sperma otuliła jej wnętrze. W tym momencie nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że to dojście w jej środku będzie miało jakieś konsekwencje, rozkoszowała się po prostu tym czując jak lepka sperma wypełnia jej środek. Zadrżały jej nieco uda, gdy Nik podparł się lekko na jej ciele, ale na jej twarzy pojawił się w pełni zadowolony, rozkoszny uśmiech, który tak skrupulatnie ukrywała w poduszce. Po dłuższej chwili, gdy ciało w miarę się uspokoiła, uniosła nieco twarz wraz z ciałem, które było wręcz wciśnięte w łóżko, tym samym zmuszając Nika, by z niej zszedł. Obróciła się do niego, po czym bezceremonialnie pocałowała go czule w usta, czując jakąś dziwną potrzebę, by po seksie wylądować w jego silnych ramionach, wtulić się w niego i rozkoszować tym, że po prostu są razem.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  79. Chciała być jak najbliżej niego, dlatego owinęła się wokół jego ciała, nie chcąc wypuścić go ze swojego uścisku i nie zrobiła tego nawet, gdy kładł się obok. Było jej naprawdę przyjemnie i nie chodziło jedynie o to, że przed chwilą osiągnęła szczyt, chodziło głównie o te czułości którymi oboje się obdarowywali. Czułe pocałunki, delikatny dotyk i pieszczoty ciała, wtulenie się w swoje ciała, to wszystko wywoływało poczucie bezpieczeństwa i zwyczajne szczęście, do tego jeszcze dochodziło tu uczucie którym obdarowywała Blondyna... Już zapomniała, jak to jest być w czyiś ramionach, gdy ktoś nad tobą najzwyczajniej czuwa i przez to też, w nocy nie śniło jej się nic. Po prostu, spała spokojnym snem wlepiona w ciało Blondyna do czasu, gdy nie usłyszała kroków dzieci dobiegającego z pokoju obok. Dopiero wtedy otworzyła oczy, gdy kroki niebezpiecznie zbliżyły się do sypialni i to rozbudziło ją na tyle, by odsunąć się od Niklausa. Westchnęła cicho, widząc kątem oka posturę mężczyzny, lecz szybko jej wzrok skierował się w stronę ich bielizny. Na samą myśl o tym, co wyprawiali poprzedniego wieczoru, na twarzy Czarnuli pojawiły się czerwone rumienie, a ona sama dotknęła swoich warg. Dziwnie było zasypiać obok niego i to nie w jakimś akademiku, ale i we własnej sypialni, ale jeszcze dziwniej było budzić się w jego uścisku, po tak miłych chwilach jakie razem mieli. Potrząsnęła głową wstając z łóżka, starając się nie robić przy tym gwałtownych ruchów. Nie chciała go zwyczajnie obudzić...

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  80. Zanim wyszła z sypialni, przykryła jeszcze ciało Blondyna, by w razie czego żadne dziecko niczego nie dostrzegło w dodatku musnęła czule jego czoło, po czym ruszyła pod prysznic, by ogarnąć się nieco po upojnych chwilach z mężczyzną. W łazience spędziłaby nieco więcej czasu, gdyby nie to że oznaki życia na dole dawały się coraz bardziej we znaki i zwyczajnie musiała sprawdzić czy przypadkiem bliźniaki nie rozpracowują jej mieszkania. Na szczęście na dole był tylko Chris z miską płatków w ręku i zwyczajnie siedział przed telewizorem wpatrując się w bajkę.
    - Dzień dobry- przywitała się z obydwojgiem dzieci, przeczesała nieco włosy chłopca, a Akane posłała miły dla oka uśmiech, kierując się przy tym w stronę kuchni. Widać było gołym okiem, że jest po prostu zadowolona i czuła się po prostu szczęśliwa z takiego obrotu spraw. Miło było zacząć dzień od wydobycia się z ramion swojego chłopaka, widzieć jak cała rodzina budzi się powoli do życia i musiała przyznać, że o takim rozpoczęciu dnia chyba marzyła od dawna.- Głodni?- zagaiła, przygotowując sobie kawę. Chris pokiwał szybko głową i nawet oderwał się od płatków, wiedząc że Mel zaraz przygotuje im coś pysznego, tak jak miała w zwyczaju w wolne dni. Nawet szybko podszedł do Czarnuli, przytulając się do niej
    - Zrobisz naleśniki?- spojrzał na nią proszącym wzrokiem, na co zaśmiała się cicho.
    - Jasne- powiedziała z uśmiechem, akurat kończąc dla siebie kawę i szybko upiła łyk chcąc zabrać się za ciasto.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  81. Dziewczyna nie zwracała większej uwagi na grymasy niezadowolenia Czarnulki, miała zbyt dobry humor by to zepsuło jej poranek i do tej pory się to nie zmieniło. No, przynajmniej do czasu, gdy Akane posłała jej kąśliwą uwagę, a uśmiech Czarnuli zniknął dosłownie w sekundę. Podążyła wzrokiem za dziewczynką, i nie oderwała go nawet wtedy, gdy do kuchni zawitał Niklaus. Dobry humor prysł jak mydlana bańka, zamiast tego pojawiło się zwyczajne niezadowolenie z jej zachowania, które było wręcz karygodne. Mel spodziewała się tego, że Akane będzie niezadowolona z faktu, że ta zbliżyła się aż nadto do jej ojca, była o tym święcie przekonana ale dziewczynka w tym momencie po prostu przesadziła. Przełknęła głośniej ślinę odwracając wzrok od dziewczynki. Gdyby była jej córką, już dawno siedziałaby u siebie w pokoju z listą zakazów, właśnie. Gdyby byłą jej córką.... Chris powrócił na swoje miejsce, by szybko dokończyć swoje płatki, co jakiś czas zerkając na wściekłą koleżankę. Dopiero po tym Mel spojrzała na Nika, a kącik jej ust uniósł się lekko. Jeszcze chwilę temu pewnie rzuciłaby mu się na szyję, a teraz zwyczajnie tego nie chciała, by Akane znów nie zaczęła.
    - Naleśniki- wytłumaczyła szybko, opierając się biodrem o blat.- Może ja szybko to zrobię, a Ty porozmawiasz z Akane? I zniesiesz na dół Lux?- zaproponowała zakładając ręce na piersiach. Chciała by po prostu porozmawiali, bo co tu dużo ukrywać, było jej zwyczajnie przykro że Akane zachowuje się w taki sposób. Już nawet Lux zachowała się nieco lepiej w tej swojej zazdrości o matkę, może i była młodsza, nie potrafiła odzywać się do dorosłych w tak nieprzyjemny sposób ale i tak wypadła lepiej w przeciwieństwie do córki Blondyna.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  82. W sumie nie planowała urządzać żadnego przyjęcia po wspólnej Wigilii, miała bowiem zamiar zwyczajnie spędzić ten czas z dzieciakami przed telewizorem i tylko wyjrzeć zza okna na puszczane fajerwerki, ale Rima dostatecznie zepsuła jej plany. Najpierw miała przyjść tylko ona i Shiro, ale chwilę później zaproszeń na małą imprezę było o wiele więcej i Mel nawet nie spodziewała się, że zaproszą nawet jej znajomych ze studiów, ludzi z jej pracy i kilka innych osób, z którymi dziewczyna spędzała najwięcej czasu. Wśród nich pojawił się oczywiście Niklaus w towarzystwie Akane, więc Mel wzięła do siebie też Yumi'ego, by dziewczynka nie poczuła się samotna. Miała zamiar zadbać o relację z nią o wiele bardziej niż wcześniej, gdy po ostatnim ich nocowaniu wyszła ta cała nieprzyjemna sytuacja przez co dystans w stronę Blondyna znów powstał. No, przynajmniej przy Akane, bo Czarnula miała wrażenie że obserwuje każdy ich ruch tylko po to, by znów rzucić się na nią z pazurami. Dziś miało być inaczej, nie miała zamiaru popsuć sobie imprezy przez foszki jakiegokolwiek dziecka, dlatego też przygotowała się na wszystko.

    Wybiła dokładnie osiemnasta, gdy w jej mieszkaniu pojawiła się rudowłosa koleżanka w towarzystwie Shiro przynosząc kilka butelek dobrego alkoholu. Mel miała również wszystko przygotowane, alkohol, przekąski, muzyka puszczona gdzieś z głośników. Nawet dzieciaki miały swój kąt w pokoju bliźniaków, więc nie musiały bawić się z dorosłymi. Akurat wychodziła z sypialni, gdy kątek oka dostrzegła że salon zapełnia się od znajomych jej twarzy, lecz jedna przykuła jej największą uwagę. Niklaus stał zaraz nie daleko wejścia, więc podeszła do niego by się przywitać z lekkim uśmiechem.
    - Ładna koszula- przyznała z lekkim uśmiechem zerkając na jego ubiór, mierząc go oczami od stóp do głów. Zaraz wzrok przeniosła na Akane, jej uśmiech nadal pozostawał taki sam.- Ty też ładnie wyglądasz Akane, Yumi'emu na pewno się spodoba- stanęła zaraz na przeciwko nich. Nie miała zamiaru rzucać się na Niklausa na powitanie, nie gdy ona była obok, no i tez powstrzymywał ją fakt że za jej plecami byli jej znajomi, a nikt nie wiedział że ona i Blondyn są razem.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  83. Widząc, że Blondyn zbliża się bardziej w jej stronę, jej poliki od razu przyozdobił rumieniec, który zwiększył się z momentem gdy ten musnął delikatnie nos. Na szczęście nikt nie zwracał na nich uwagi, bo wszyscy zajęci byli albo podrygiwaniem, albo kosztowaniem alkoholi w grupkach, które powoli się formowały. Reakcja Akane nieco ją zdziwiła, zwłaszcza to przeproszenie za swoje poprzednie zachowanie, aż miło zrobiło się jej na sercu ale też poczuła wyrzuty sumienia, bo chcąc nie chcąc w jakiś sposób odbierała jej ojca. Przykucnęła przy niej lekko, by być z nią mniej więcej na równi, lecz wtedy Nik odszedł od nich w stronę alkoholu.
    - Jasne...- mruknęła w jego stronę, odprowadzając go wzrokiem, lecz szybko wróciła wzrokiem do Akane posyłając jej lekki uśmiech.- Nie musisz przepraszać, dobrze rozumiem Twoje zachowanie. Chciałabym tylko, żebyś wiedziała to że nie mam zamiaru zabierać Ci ojca, ani też o niego w jakikolwiek sposób rywalizować. Nie jestem Twoim wrogiem Akane- kącik ust uniósł się nieco wyżej, po tym spojrzała raz jeszcze na sukienkę Akane.- To co, skoro już trochę sobie wyjaśniłyśmy to może zaprowadzę Cię do Yumi'ego? Czeka na Ciebie na górze- wytłumaczyła, wstając na równe i poprawiając przy tym swoją sukienkę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  84. Doskonale wiedziała o tym, że takie sytuacje będą, ale osobiście nie dopuści by bywały one zbyt często bo nie chciała by Niklaus wybierał pomiędzy nią, a swoją córką. Doskonale wiedziała, że ten wybór wygra za każdym razem Akane i nie miała nikomu tego za złe, choć to było dość bolesne to rozumiała. Widząc jej zaskoczenie kiwnęła głową, po czym skierowała się z nią na górę, do pokoju dzieci od razu wprowadzając do niego Akane. Yumi siedział z bliźniakami przy jakiejś grze planszowej, ale widząc Czarnulę od razu do niej podleciał ze szczerym, szerokim uśmiechem. Widząc tą scenę, Mel uśmiechnęła się lekko po czym zamknęła cicho drzwi i ruszyła na dół. Zerknęła kątem oka na Blondyna, odebrała od niego kolorowego drinka i to w niego wbiła wzrok. Gdyby nie to, że miała pod opieką dzieci, kolorowy drink na pewno zmieniłby się w coś o wiele mocniejszego. Potrzebowała chyba po prostu porządnego kopa, żeby wybić sobie myśli, które wraz z kolejnymi dniami kłębiły się nieprzyjemnie w głowie.
    - Akane strzelała...- westchnęła, zbliżyła swoje szkło do ust i wypiła znaczną część trunku.- Tyle, że ja chcę naprawdę naprawić tą relację z nią, tylko że chyba im bardziej się staram, tym jest gorzej. Widziałeś, co było ostatnio- oblizała lekko swoje wargi, wzrok wlepiając w tańczącą Rimę, która już wywijała na parkiecie z jakąś dziewczyną z jej uczelni.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  85. Jak miała się nie przejmować, gdy to wszystko szło w niezbyt dobrym kierunku? Przechodziła już kiedyś przez coś podobnego, jej dawny partner również miał zazdrosną "córkę" i wiedziała dobrze jak to wszystko może się skończyć, tylko że tamta dziewczynka prędzej czy później ją zaakceptowała. Miała nadzieję, że z Akane będzie tak samo, bo już nawet bliźniaki powoli przyzwyczajała do tego, że Nik już będzie w ich życiu a one nie oponowały tak bardzo. Uśmiechnęła się szerzej, gdy objął ją swoim ramieniem i nawet lekko się na nim oparła, zwracając na niego swoje oczy.
    - Możemy śmiało się podpić i później podbijać parkiet, tylko może z tym upijaniem się zaczekamy przynajmniej do północy, hm?- uniosła jedną brew ku górze.- Wolałabym pamiętać, jak układasz mnie do snu- puściła mu jedno oczko, wzrok po tym przeniosła znów na Rimę, która naprawdę już wkręcił się w te całe tańce. Zaraz wokół niej pojawił się wianuszek dziewcząt, za to męska część grupy zajęła się kosztowaniem alkoholi.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  86. Kilka osób zerknęło w ich stronę, gdy Blondyn sadzał Czarnulę na swoje kolana i obserwowali ich z ukrycia, zwłaszcza gdy ich twarze bardziej się do siebie zbliżyły. Mel nie za bardzo zwracała teraz uwagę na otoczenia, wpatrywała się w twarz Niklausa z lekkim uśmieszkiem, zwłaszcza gdy wspomniał o układaniu do snu. Przez niego jej myśli coraz częściej zjeżdżały w jednym kierunku, tak było i teraz, do tego doszły te przyjemne skurcze w podbrzuszu przez które zagryzła lekko wargi.

    - Wolę siedzieć tu z Tobą, żebyś nie był zazdrosny- usiadła wygodniej na kolanach, posłała mu zadziorny uśmieszek zbliżając usta do szkła i upiła małego łyka. Gardło zaraz zapiekło przyjemnie od alkoholu, jedną z dłoni ułożyła zaraz na nagich kolanach, drugą rozczochrała jego włosy. Przeleciała wzrokiem po wszystkich znajomych, a widząc jak kilku chłopaków patrzy się w ich stronę speszyła się lekko.- A Ty nie chcesz z kimś się pokręcić?

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  87. Jego przekonania co do tego, że gdyby narosło wokół nich większe zainteresowanie to ona zwyczajnie by się wycofała, były w stu procentach trafne. Już nie raz pokazała mu, że w niektórych sytuacjach zwyczajnie się wycofywała i taka sytuacja nie byłaby wyjątkiem, zwłaszcza że Blondyn okazywał jej uczucie bardzo dobitnie i wzrok innych ją peszył. Na szczęście, Blondyn nie był aż tak wstydliwy jak ona i dostatecznie dobrze radził sobie z jej uciekaniem, bo gdyby było inaczej to nawet pewnie nie siedziałaby mu na kolanach. Ba, nawet nie byliby razem i ona nadal skrywałaby przed nim swoje wszystkie uczucia co do jego osoby. Speszyła się mocno, gdy wspomniał o prowokowaniu go. Ona prowokowała? Spuściła wzrok na swoje kolana, machając lekko przy tym nogami, a włosy lekko opadły na jej twarz. Niklaus był bezpośredni, uwielbiała to w nim, ale niekiedy wprawiał ją po prostu w taki stan, że po prostu nie wiedziała jak ma się zachować. Tak było i teraz, jak można było wspomnieć o czymś takim wśród grupy ludzi. Kącik ust uniósł się nieco wyżej, a ona zerknęła w jego stronę.

    - Za to ja ubóstwiam Cię w koszulach - pogładziła delikatnie dłonią jego rękę, którą trzymał na jej kolanie, ale zaraz szybko ta ręka znalazła się na jego ramieniu, a ona stała na równych nogach. Pociągnięta na parkiet lekko spanikowała, nawet starała się lekko zaprzeć nogami, ale zwyczajnie nie dorównywała siłą Blondyna. Gdy ten stanął nagle, ona wpadła wprost na jego klatkę, a zaraz po tym ją obkręcił na co zaśmiała się cicho. Nie często miała okazję tańczyć, ostatnio robiła to ze swoim szefem i to dzięki niemu wyniosła z tego tańca kilka cennych "lekcji". Tak jak jej radził, skupiła się bardziej na twarzy swojego partnera, choć nie starała się trzymać dystansu jak przy Mick'u i zwyczajnie zaczęła tańczyć z Blondynem.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  88. Następne twarze skierowały się w stronę tańczącej pary, bo ta zbierała nie małe zainteresowanie nie tylko ze względu na tańczącą Czarnulę, ale przede wszystkim przez Blondyna. Chcąc nie chcąc był kojarzony i to nie ze względu na to, że pracował jako barman, ale głównie przez jego pociąg w stronę kobiet i to, że te lgnęły do niego jak magnez. Najwyraźniej i ona w końcu musiała nabrać się na jego łobuzerski uśmiech. Oczywiście, wokół nich nadal tańczyły pary czy grupki, ale oni wyróżniali się o wiele bardziej niż wieczni imprezowicze. Dziewczyna jednak nie zwracała uwagi na całe otoczenie, po prostu dobrze bawiła się na parkiecie i czas ten zleciał jej naprawdę przyjemnie. Parka przetańczyła może dwa utwory i pewnie nadal bawiliby się w swoim towarzystwie, gdyby nie to że muzyka została ściszona na rzecz toastu ze strony dwójki, lekko już podpitych chłopaków, którzy właśnie otwierali jednego z wielu szampanów. Mel zatrzymała się, gdy w jej rękę trafił kieliszek szampana. Uniosła go lekko ku górze i upiła łyk, widząc że Blondyn robi to samo uśmiechnęła się szerzej biorąc przy tym głębszy oddech.
    - Dobrze tańczysz- przyznała, zwracając wzrok na grupkę chłopaków, którzy patrząc na nich unosili swoje trunki ku górze.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  89. Zagryzła nieco wargi, gdy przyciągnął ją bliżej siebie, a gorąco zaraz rozlało się po jej ciele i nie była to wina alkoholu. Zatopiła znów usta w alkoholu, słysząc o "seksownych wygibasach" przypominając sobie jakie na początku miała z tym trudności. Dziękowała sobie teraz w duchu, że podjęła się tych dwóch "lekcji" u Febe przez co trochę jej kobiecość wzrosła. Zmarszczyła nieco brwi, gdy bezceremonialnie zabrał jej kieliszek wypijając szampana praktycznie do końca, a gdy znów odebrała szkło zasłoniła je swoim ramieniem.

    - Słone przekąski, jakieś koreczki, sałatki...- zaczęła wymieniać, wskazując mu stół z jedzeniem, przy którym wybierało coś dwie dziewczyny śmiejąc się pod nosem.- Idę sprawdzić co u dzieci- wyślizgnęła się zgrabnie z jego uścisku, po czym ruszyła na górę, wcześniej dokańczając swoje szkło. Nie zajęło jej to długo czasu, w międzyczasie oczywiście jeszcze posiedziała na górze z dzieciakami, otworzyła im nawet ich szampana, by też mogli "opijać" nowy rok po czym wróciła na dół, gdzie od razu została porwana przez Shiro i zaciągnięta w większe grono.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  90. Dziewczyna również obserwowała z zaciekawieniem pijacką grę, lecz ona nie miała zamiaru w niej uczestniczyć nie chcąc się po prostu upić. Nie oznaczało to, że stroniła od alkoholu, wypiła z trzy drinki i dwie lampki szampana, starając się przez cały czas ograniczać alkohol w przeciwieństwie do reszty towarzystwa. O północy większość była już wcięta, ale nikt nie ominął sztucznych ogni czy symbolicznego wypicia jeszcze kieliszka z szampanem. Musiała przyznać, zabawa naprawdę się jej podobała mimo początkowych wątpliwości i lekko się podpiła, choć nie było to widoczne w jej zachowaniu. Musiała przynajmniej zachować pozory trzeźwości, gdy żegnała się ze znajomymi którzy postanowili przedłużyć sobie imprezę kończąc w klubie. Ona sama miała o wiele mniej ambitne plany, więc około piątej nad ranem miała zamiar zwyczajnie się położyć. Po wyjściu gości został jedynie Niklaus i jego córka, nie spodziewała się większej ilości gości. Zdziwiła się więc, gdy w drzwiach pojawiła się Blondynka. Tego się nie spodziewała, co było dość dobrze widoczne, bo zesztywniała nie wiedząc kompletnie jak się zachować. Ostatnio rozstały się w złych stosunkach, ledwo powstrzymała się od urwania jej głowy, gdy dowiedziała się o tym, że ta spędziła upojne chwile z Blondynem specjalnie, aby jej dopiec.

    - Co tu robisz?- spytała w końcu, zagryzając mocniej wargi i krzyżując dłonie na piersiach. Blondynka widocznie speszyła się na jej pytanie, spuściła wzrok na wyższe buty dziewczyny starając się wydobyć z siebie słowo.
    - Melu, potrzebuje pomocy....



    Była słaba, zdała sobie z tego sprawę, gdy po krótkiej rozmowie z blondynką zapewniła jej nocleg w domu. Zwyczajnie bolało ją serce na myśl, że ona tej nocy nie ma gdzie się podziać, więc dała jej jeden wolny pokój. Blondynowi powiedziała tylko, że jedna jej znajoma zostaje u niej na noc, ale nie wspominała o kogo dokładniej chodzi. Dziewczyna i tak rano miała zniknąć, teorytycznie nie powinni się widzieć. Po zapewnieniu Blondynce noclegu, sama poszła szybko ogarnąć maluchy, które spały w ubraniach u siebie, to samo zrobiła z Yumi'm, który spał u nich w pokoju. Nie zajęło jej to wszystko długo czasu, więc zaraz była u siebie w sypialni szykując się do szybkiego ogarnięcia się przed snem.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  91. Mel czując za sobą ciało Blondyna uśmiechnęła się lekko, ale wyślizgnęła z uścisku w dłoniach ściskając swoją nocną koszulę. Ta odrobina prywatności jak najbardziej jej pasowała, jednak dobrze wiedziała jak może się skończyć, zwłaszcza że oboje mieli trochę procentów we krwi, a nie chciała opierać tego związku tylko na cielesnych przyjemnościach więc wolała szybko się wycofać. W przeciwnym razie mogło skończyć się następnymi fochami Akane, nieprzespaną nocą, a akurat tą noc chciała mieć spokojną.
    - Idę pod prysznic- mruknęła w jego stronę, kierując się do łazienki, po czym zamknęła się w niej stając przed lustrem. W tym czasie z gościnnego pokoju wyszła blondwłosa dziewczyna. To nie tak, że pojawiła się tu przypadkowo, zwyczajnie Blondyn coś jej obiecał, a ona zawsze miała zamiar wykorzystywać wszystkie obietnice. W tym przypadku nie było inaczej, akurat brakowało jej trochę rozrywki, a podszycie się pod Czarnulę było idealną okazją do dobrej zabawy. Weszła po jakimś czasie do pokoju, ubrania jedynie w cienki szlafrok oraz bieliznę i wzrokiem przeleciała po pomieszczeniu. Niklaus leżał na łóżku, przez co samoistnie zrobiło się bardziej gorąco. Przełknęła głośniej ślinę widząc ładnie wyrzeźbione mięśnie, nie miała okazji oglądać go w całej okazałości i nie było co ukrywać, że ten widok był naprawdę godny uwagi. Do tego dochodziło to, że leżał w samych bokserkach, aż poczuła jak jej bielizna moczy się od jej własnych soków.

    Na palcach zakradła się do łóżka starając się powstrzymać przed oglądaniem go, choć nie ukrywała że było na co popatrzeć. Przyłapała się nawet na tym, że oddech nieco się jej przyspieszył, szybko starała się go uspokoić siadając na biodrach Blondyna, po czym namiętnie wpiła się w jego usta przyciskając się swoją kobiecością bardziej w stronę jego prącia. Pochyliła się nad nim mocniej, by dłońmi zahaczył o piersi, a czując na sobie jego dotyk automatycznie uśmiechnęła się pod nosem.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  92. Blondynka jęknęła z bólu, gdy wylądowała boleśnie na ziemi od razu patrząc w jego stronę mocno przestraszona. Serce przyspieszyło dwa razy szybciej, już sięgała w stronę szlafroka który zrzuciła nie daleko łóżka i miała wstać, gdy światło w pokoju zapaliło się a w drzwiach stanęła Czarnula.
    - Co się dz...- nie dokończyła, jej wzrok od razu powiódł na leżąca Nari na ziemii, w samej bieliźnie i Niklausa. Od razu dostrzegła wypchane od podniecenia bokserki i czerwoną szminkę, która roztarła się nie tylko po jego ustach, ale i policzkach bo Nari dotarła i w to miejsce. Przez chwilę patrzyła na nich naprawdę zaskoczona, w jej umyśle szalało od wszystkich emocji jakie znała. Ból, wściekłość, uczucie porzucenia, zdrady bo to właśnie wyglądało w ten sposób. Zacisnęła mocniej dłonie w pięści i z beznamiętną miną weszła do środka łapiąc za włosy dziewczyny. Pociągnęła ją mocno w stronę wyjścia, nie licząc się już z tym, że powinna taktować ją z szacunkiem. Była zbyt zła i zbyt zraniona, by tej dwójce okazywać jakikolwiek szacunek.
    - Ubieraj się- rzuciła w stronę Blondyna w ostatnim momencie, bo zaraz wyszła z sypialni ciągnąć za sobą jego kochanicę. Puściła ją dopiero przy ścianie, na korytarzu i wściekła pochyliła się nad nią.
    - Pozwoliłam spędzić Ci u mnie tą jedną noc, a Ty odwdzięczasz się tym, że idziesz z moim facetem do łóżka?!- warknęła, zaciskając dłoń na jej szyi i unosząc ją po ścianie ku górze. Nie było ważne to, że była od niej większa, wyższa, adrenalina po prostu robiła swoje i po prostu już nie panowała nad tym co robi. Alkohol również pomógł w tym zachowaniu, a także w sile.- Ubierasz się i znikasz z mojego życia, rozumiesz? Jeśli jeszcze raz Cię zobaczę, po prostu Cię zabiję bez mrugnięcia okiem.
    Opuściła ją nagle na ziemię, Nari od razu uciekła w stronę swojego pokoju, z którego wyszła całkowicie ubrana.

    OdpowiedzUsuń
  93. Blondynka na szczęście szybko opuściła mieszkanie, o dziwo bez zbędnych komentarzy, czy rzucanych spojrzeć w stronę Blondyna bo doskonale wiedziała, że ten jej zwyczajnie nie pomoże. Dopiero wtedy Mel mogła w spokoju zająć się swoim chłopakiem, na samą myśl o Niku który dalej siedział w jej sypialni, krew zwyczajnie ją zalała, mimo to zmierzała po schodach na górę w głowie mając to, żeby się uspokoić. Szło jej to całkiem sprawnie, do czasu gdy ten nie przygwoździł jej do ściany lecz mimo to nie spuściła wzroku. Była zbyt wzburzona, żeby ulegle czekać i słuchać tego, co ten ma jej do powiedzenia. Do tego nie pozwalał jej na to zwyczajnie charakter, by w spokoju patrzeć jak ktoś dobierał się do jej chłopaka, nawet nie mogła w spokoju patrzeć na to jak byli wtedy razem w barze. Wypuściła głośniej powietrze z ust, zmarszczyła dodatkowo brwi nadal spoglądając gniewnie w jego stronę. Miała ochotę mu nawtykać, najchętniej w dodatku strzelić mu tak, żeby poczuł gdzie i w którym momencie popełnił błąd, ale powstrzymała się widząc czerwoną szminkę rozmazaną na jego policzku.

    - Wytrzyj tą szminkę z twarzy- burknęła pod nosem, spuszczając wzrok z jego twarzy i nadal z gniewną miną założyła ręce na piersiach czekając na to, aż zacznie ją opierdalać. Oboje nie należeli do tych osób, które prowadzą ciche kłótnie, więc zwyczajnie czekała aż któreś z nich dorzuci oliwy do ognia i o dziwo, tym razem nie miała być to ona.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  94. Słuchała jego krzyków ze spuszczoną głową, ewidentnie dotknięta tym, co jej powiedział. Co innego mogła wywnioskować po tym, jak oboje wyglądali? Od razu do głowy przyszło jej tylko jedno, zareagowała zbyt gwałtownie bo po prostu to ją zabolało i chciała jak najszybciej pozbyć się Nari ze swojego domu. Tylko że, pozbywając się i Nari mogła pozbyć się i jego. Uniosła dopiero wzrok słysząc Akane, zrobiło jej się zwyczajnie głupio, bo dziewczynka była już w kolejnej sytuacji, w której między nimi działo się coś burzliwego. Przełknęła głośniej ślinę. Dziecko lepiej reagowało od niej? Zmarszczyła brwi spuszczając dłonie wzdłuż ciała, zaciskając mocniej dłonie w pięści. Widząc, że Blondyn odchodzi z córką w stronę jej pokoju, sama poszła do siebie nie chcąc go bardziej drażnić. Cała sytuacja wywołała w niej poczucie winy i zwyczajny smutek, że Niklaus tak po prostu był w stanie zerwać z tak błahego dla niej powodu. Bo dla niej to było błahe, w końcu każdy mógł się pomylić, źle odczytać sygnały i tak było w tym przypadku. Weszła do łóżka okrywając się kołdrą, wręcz zakryła się nią, pogrążając się coraz bardziej w słowach Blondyna. Może brała to wszystko za poważnie? Rozmyślenia przerwał dopiero Blondyn, dopiero wtedy uniosła się, siadając po turecku bardziej w jego stronę. Przez chwilę po prostu siedziała, słuchała go nie mając kompletnie pojęcia co ma powiedzieć.

    - Przepraszam- mruknęła szeptem w jego stronę, bawiąc się swoimi palcami i to właśnie w swoje dłonie miała wbite spojrzenie, nie miała zwyczajnie odwagi na niego spojrzeć, ani powiedzieć nic więcej bo bała się że jedno, źle użyte słowo może zepsuć to wszystko do końca. Delikatnie dotknęła jego przedramienia, chcąc jakoś przełamać tą barierę między nimi, którą teraz odczuwała, po czym usiadła bliżej niego lekko muskając ustami jego ramię.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  95. Zamrugała kilkakrotnie oczami, gdy przystawił swoje czoło do jej, oczy zaszkliły się jej nieco a nie chciała po prostu się przy nim rozpłakać. Zamiast tego uniosła kąciki ust nieco wyżej, zagryzła ostatecznie wargi spuszczając twarz niżej, szybko musnęła ustami jego policzek chcąc okazać mu nieco więcej czułości. Przeprosiny od niego były czymś naprawdę dziwnym, dlatego doceniała to po prostu bardziej, bo wiedziała że jest to dla nieco ciężkie, a z drugiej strony oznaczało to, że stara się mimo wszystko. Było to widać, może nie wtedy na korytarzu, gdy wspomniał o przeleceniu Nari... Westchnęła cicho, bo jakiś ból po tych słowach nadal pozostał, nie mówiąc o tym że poczuła się źle, jakby ten związek był niczym. Dla niej miał, mimo wszystko, spore znaczenie.

    - Wiem, po prostu ciężko było widzieć was razem, wiedząc że wy już...- zacięła się, w głowie nada mając to, że już ze sobą spali.- Zapomnijmy o tym- zaproponowała, obejmując go mocno rękoma i wtulając w jego klatkę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  96. Dotyk chłopaka działał na nią po prostu kojąco, tak samo jak jego obecność, przy nim czuła jak wszystkie problemy schodzą na dalszy plan i liczyło się tylko to, że są teraz tutaj razem. Ciężar z jej barków jakby zmalał, siedziała tak po prostu przy nim, z lekkim uśmiechem rozkoszowała się tym momentem i nim samym. Nadal nie mogła przyzwyczaić się do jego obecności jako jej partnera, wydawało jej się zbyt piękne i miała wrażenie, że zaraz się obudzi i wszystko będzie jak dawniej. Czując jak delikatnie gładzi jej ciało, sama palcami zaczęła przemierzać dolną część jego pleców, co jakiś czas muskając go też ustami do czasu, kiedy nie uniósł jej twarzy. Na jego wyznanie zareagowała po prostu szczerym uśmiechem. Nik rzadko mówił o swoich uczuciach, dlatego ta chwila wydawała się dla niej zwyczajnie cenna, tym bardziej że i ona czuła do niego wiele i po prostu mogła mu to teraz wszystko okazać. Przejechała palcami po dłoni, którą unosił jego dłoń i sama wpatrywała się w jego oczy, a raczej w piach który przesypywał się w jego tęczówkach spokojnie. Siedziała tak dłuższą chwilę, aby w końcu usiąść na jego kolana i nie musnąć jego ust. Głowa dziewczyny oparła się na jego klatce i przymknęła oczy, nadal go obejmując.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  97. Doskonale czuła co się dzieje w jego bokserkach, ale ignorowała to na rzecz zwykłej bliskości, nie tej opartej na seksie jak do tej pory, ale na tej której potrzebowała teraz bardziej. Pozycja może nie była zbyt wygodna, ale za to wynagradzał jej to czułym dotykiem, nawet wywołało zadowolony wyraz twarzy i ciche, dość głębokie wzięcie oddechu w płuca. Już dawno nie czuła się tak bezpiecznie jak w jego ramionach, do tego dochodziło uczucie które między nimi się działo i to zwyczajnie podnosiło ją na duchu. Po dłuższej chwili, uniosła się w końcu z jego ciała, oparła się tak by jej dłonie były po obu stronach jego głowy i z uśmieszkiem musnęła jego nos.
    - Idziemy grzecznie spać czy masz inne plany?- uniosła brew ku górze, jakby pytając go tym samym o zdanie, kątem oka oczywiście spoglądała na wybrzuszenie w bokserkach ale robiła to tak, by on nic nie zauważył.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  98. Spłonęła rumieńcem, słysząc że jednak zauważył jak zerka w kierunku jego krocza, by to było dla niej po prostu peszące. Na szczęście szybko schowała połowę twarzy pod kołdrą i mogła na niego zerkać bez większej krępacji
    - Sprawdzę później- mruknęła cicho, zaraz obejmując go rękoma i zwyczajnie się w niego wtulając- Dobranoc- musnęła jeszcze jego szyję, po czym owinęła się jeszcze wokół niego nogą, by na pewno jej nie uciekł nad ranem i mogła spokojnie ułożyć się do snu. Słysząc jego bicie serca kącik ust uniósł się wyżej, po czym w pełni oddała się objęciom morfeusza.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  99. W zamiarze miała to, by poranek zacząć nieco później niż zwykle, chcąc zwyczajnie polenić się w łóżku, ale Lux szybko wybiła jej ten pomysł z głowy, wspominając o tym że zwyczajnie jest głodna. Chcąc nie chcąc musiała wstać, choć widząc kątem oka śpiącego Niklausa miała ochotę położyć się obok niego i zwyczajnie nie opuszczać sypialni przynajmniej do jedenastej. Po drodze spojrzała do śpiącego jeszcze Chrisa oraz do Akane, u której o dziwo dostrzegła nieodpowiednią scenę całującej się Akane z Yumi'm ale szybko uciekła z drzwi wejściowych. Była zdziwiona tym co zobaczyła, ale wolała zachować to dla siebie, zwłaszcza że Niklaus był nieco przewrażliwiony jeśli chodziło o jego córkę. Wolała więc nic nie mówić.

    Kiedy Blondyn wstawał, na dole zebrała się już cała gromadka głodnych, zmęczonych po imprezie dzieciaków, Mel szybko uraczyła wszystkich ciepłym kakao i zaraz zaczęły się wielkie przygotowania do śniadania. Więc, gdy mężczyzna schodził na dół, praca trwała już pełną parą. Lux z Chrisem zajmowali się krojeniem owoców, czy warzyw do gofrów, które smażyła Mel. Gruchające gołąbki nakryły już do stołu i właśnie pomagały w dwóch sosach do śniadania, gdy na dół zszedł mężczyzna. Dziewczyna posłała mu krótki, ciepły uśmiech ale zaraz wróciła wzrokiem do czwórki dzieci, nie chcąc by te zrobiły sobie krzywdy, a gdy ten objął ją i pocałował kąciki ust uniosły się wyżej.

    Bliźniaki spojrzały w stronę Blondyna, od razu zaprzestając swoich działań w kuchni przy przygotowywaniu dodatków do gofrów, na rzecz przyglądaniu się temu, jak ten obejmuje ich matkę. Chris oczywiście zaraz kontynuował krojenie owoców, w przeciwieństwie do Lux, która szybko podreptała do Mel, chcąc by ta wzięła ją na ręce. Zaraz więc siedziała na jej rękach, wystawiła Blondynowi język starając się zwrócić na siebie całą uwagę Czarnuli, ale ta podzieliła ją między córką, a chłopakiem. Wpierw musnęła włosy dziecka, a zaraz po tym usta mężczyzny.

    - Jasne, że każdy by chciał.- puściła mu oczko, by zaraz powrócić do przygotowań i do obserwowania dzieciaków.- Wziąłbyś przykład z dzieciaków i też byś pomógł, może w nagrodę też dostaniesz kakao.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  100. Ostatnie dwa tygodnie były naprawdę ciężkie, studia nie rozpieszczały i prawdę mówiąc ledwo znajdowała czas na cokolwiek innego, niż zarywanie większości dni spędzonych przy książkach, a przecież miała jeszcze inne obowiązki. Bliźniaki też domagały się uwagi i starała się z nimi spędzać jak najwięcej czasu, między pracą a uczelnią, co było już diabelnie trudne bo po tygodniu już czuła się jak chodzący trup. Nie mówiąc już o życiu towarzyskim, z Niklausem spotkała się raptem dwa razy na szybkim cieście i kawie, pomiędzy jednymi wykładami a drugimi i coraz bardziej czuła, że zaniedbuje resztę swojego życia. Stres przed zawaleniem egzaminu zjadał ją z dnia na dzień, trzymał się jej nawet w pracy, tak jak dzisiejszego dnia. Akurat wchodziła do budynku, przywitała się z Uzi'm, po czym ruszyła się przebrać. Na szczęście dziś nie musiała pracować z ludźmi, bo zwyczajnie wybrała grzebanie w magazynie i nawet odpowiadała jej ta opcja. Nawet uśmiechnęła się na myśl, że całe osiem godzin będzie mogła spędzić sama ze sobą.

    Praca trwała w najlepsze, zaczęła sobie nawet chicho nucić pod nosem skupiona na przestawianiu kartonów z bronią, nagle jednak zrobiło jej się dziwnie słabo. Przytrzymała się jednej z półek, widząc dziwne mroczki przed oczami, nogi automatycznie zrobiły się jak z waty na co dziewczyna wzięła kilka głębokich wdechów. Nawet to nie pomogło, a ona sama zaraz straciła przytomność upadając na ziemię.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  101. Na szczęście zaraz na miejscu zdarzenia pojawił się Uzi, który szybko dostrzegł dziewczynę i zaraz starał się ją jakoś ocucić. W końcu jednak otworzyła oczy, a on zaprowadził ją do miejsca dla personelu zostawiając ją koło kanapy.

    Usiadła na kanapie z głośnym westchnieniem, po drodze biorąc dla siebie butelkę wody, by upić z niej kilka łyków. W głowie nadal się jej kręciło, dlatego starała się nie robić zbyt gwałtownych ruchów, żeby zwyczajnie znów nie zemdleć ale nie wychodziło jej to za dobrze, bo świat nadal wirował.

    - Dziękuje- mruknęła słabo do znajomego, by zaraz dotknąć obolałe ramię i syknąć cicho. Ten dzień nie mógł zacząć się lepiej. Z głośnym westchnięciem przetarła swoją twarz chłodną dłonią, zagryzła mocniej wargi starając się wstać z miejsca ale zwyczajnie znów opadła pośladkami na kanapę. Zirytowana swoją niemocą wzięła kolejny, głęboki oddech zerkając na swojego szefa.- Weźmiesz mój telefon?- spytała, wskazując głową na swoje rzeczy. Praktycznie na samym wierzchu leżał telefon, więc Uzi nie musiał grzebać w jej rzeczach.- W kontaktach powinien być Niklaus- znów przejechała dłonią po twarzy, czując jak zwyczajnie się rumieni. Było jej po prostu głupio, do tego robiło jej się duszno i zwyczajnie niedobrze, więc mogła być nieco zirytowana na samą siebie.

    - Niklaus?...Nie, tu Uzi. Mel źle się poczuła, zemdlała mi na zapleczu...- zakryła twarz dłońmi, słysząc ich rozmowę. Czuła, że już płonie ze wstydu.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  102. Odebrała telefon od mężczyzny, zerkając jeszcze kątem oka na wyświetlacz, zatrzymała jednak rękę w połowie drogi a oczy Czarnuli rozszerzyły się gwałtownie. Dłuższą chwilę wpatrywała się w ekran swojego telefonu, a serce przyspieszyło dwa razy szybciej, nawet na chwilę zapomniała o złym samopoczuciu, zapomniała o tym że nie daleko niej stoi Uzi, świat w tym momencie się dla niej zatrzymał i jedyne co widziała, to datę na wyświetlaczu. Dłoń zadrżała jej mocniej, ona odłożyła powoli komórkę na mały stoliczek, po czym lekko pochyliła się nad nim zaczynając liczyć dni. Zrobiło jej się wręcz niedobrze, ucisk w żołądku zwiększył się, gdy po raz kolejny zaczęła śledzić każdy dzień z osobna, a nic tak naprawdę jej się nie zgadzało. Spóźniał się, tego była pewna widząc przed sobą kalendarz, gdy przestudiowała go po raz trzeci zagryzając mocniej wargi, była niemal pewna że zaraz zwymiotuje. Telefon w końcu jednak zgasł, a ona oparła łokcie o swoje kolana, wpatrując się w przestrzeń. Nie mogło być, wydawało się to wręcz niemożliwe, zwłaszcza teraz. Niby wszystko się zgadzało, okres powinien być dwa tygodnie temu, ale nadal miała nadzieję, że zwyczajnie się pomyliła. W pamięci gorączkowo poszukiwała momentu, gdy się zapomnieli, nic takiego nie przychodziło jej do głowy chyba że... Wypuściła głośniej powietrze z ust zaczynając się bawić swoimi palcami. No tak, raz się zapomnieli całkowicie... Siedziała tak do czasu, kiedy Blondyn nie wpadł niczym burza do pomieszczenia, a ona skuliła się nieco mocniej. Czując jak trzyma ją za rękę musiała się zwyczajnie opanować, Uzi nadal stał obok, nikt przecież nie czytał w jej myślach. Musiała się opanować. Przełknęła ślinę.

    - Nik...- zaczęła. Czuła, że dłonie zwyczajnie jej się zatrzęsły, gdy do głowy przyszła jej znów ta jedna, dobitna myśl której w tym momencie obawiała się najbardziej.- Nic wielkiego się nie stało, tylko trochę mi słabo- wymusiła na swojej twarzy uśmiech zerkając na niego szybko, ale spuściła wzrok znów czując jak żołądek prawie podchodził jej do gardła.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  103. Kłamstwo chyba weszło jej w nawyk, do tego nadal kłóciła się sama ze sobą czy powiedzieć o wszystkim Niklausowi czy zostawić tą informację dla siebie i zwyczajnie poczekać na dalszy rozwój wydarzeń. Spojrzała na obu mężczyzn przepraszająco, niby mogła powiedzieć teraz prawdę ale co by to dało? Nie chciała za bardzo się uzewnętrzniać, a gdyby powiedziała Niklausowi o tym wszystkim w kantorku na pewno nie wynikło by z tego nic dobrego. Ubrała na siebie płaszcz, z niezbyt zadowoloną miną obserwując Blondyna. Może lepiej było zadzwonić do Shiro- mruknęła do siebie w myślach, wychodząc z budynku z twarzą wbitą w ziemię. Wybiła sobie ten pomysł z głowy szybko, mężczyzna uwielbiał w takich sytuacjach na nią krzyczeć a to było ostatnim czego było jej trzeba. Szła dłuższą chwilę przy chłopaku, aż w końcu puściła jego ramię i stanęła w miejscu. Nie odeszli zbyt daleko strzelnicy, daleko było im jeszcze do domu ale wolała załatwić to teraz. Tutaj nie było dzieciaków które na pewno by coś usłyszały, ani Uziego, ani nikogo znajomego.
    - Okres mi się spóźnia- mruknęła w końcu, dość cicho, by usłyszał to Nik jednak nie na tyle by usłyszał ktokolwiek jeszcze. Stała tak chwilę, zagryzając wargi i przestąpując z jednej nogi na drugą, czekając na jego reakcję.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  104. Stała w swoim miejscu obserwując cały czas zachowanie Blondyna, nie dziwiła się że jest zły, ona pewnie sama byłaby na siebie wściekła za zwlekanie z taką informacją tak długi czas, tylko że ona sama dowiedziała się właściwie dzisiaj. Wypadło jej to po prostu z głowy, każdemu to mogło się zdarzyć, na początku i tak nie miała w zamiarze mówić mu o czymkolwiek, jeśli nie będzie pewna. Ale wolała to z siebie wyrzucić. Skuliła się nieco, gdy złapał ją mocniej za ramiona jednak grzecznie odpowiedziała na jego pytanie.
    - Dwa tygodnie- głośny świst powietrza wydobył się z jej ust, wtedy Blondyn odwrócił się napięcie. Spodziewała się wszystkiego, nawet tego że Niklaus z tej sytuacji ucieknie, zerwie i problem spadnie na jej głowę, mógł nawet ją uderzyć i na te dwie opcje szykowała się coraz bardziej. Był zły, wściekły i miała wrażenie, że ta złość jest skierowana tylko i wyłącznie na nią. Odwróciła od niego twarz, założyła ręce na piersiach czując się coraz bardziej winna całej sytuacji. Już miała coś powiedzieć, ale szybko ugryzła się w język wiedząc, że to może go jeszcze bardziej rozwścieczyć i na pewno by tak było, gdyby powiedziała że zawsze może wszystko zostawić na jej głowie.
    Podeszła do niego, chwyciła go lekko za ramię zatrzymując w miejscu.
    - Chodź, porozmawiamy gdzie indziej. Ludzie się patrzą- dodała, widząc jak kilka osób zerka w ich stronę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  105. Wzięła kilka głębszych oddechów widząc, że Niklaus zaczyna bardziej szaleć, była nawet przygotowana na to by go jakoś obezwładnić. Przecież gdyby powiedziała mu to na strzelnicy, to na pewno nic nie pozostałoby na swoim miejscu i w dodatku mieliby jeszcze większe kłopoty niż teraz, a i tak mieli je spore. Gdyby jej podejrzenia się sprawdziły... to byłoby dla nich jak strzał w kolano i to było jeszcze mało powiedziane. Widząc jak trafia w skrzynkę na listy zmarszczyła brwi, w takim tempie krzywdę zrobi nie tylko sobie i nie tylko skrzynce, wokół nich byli ludzie którym też mogło się oberwać. W tej całej sytuacji zdziwiła się bardzo, gdy tak po prostu ją do siebie przyciągnął. Te i jego kolejne gesty wywołały u niej przyjemne ciepło w sercu, tego się bowiem spodziewała najmniej, bo doświadczenie mówiło jej też co innego.
    - Oby tak było- wzięła kolejny, głęboki oddech. Widząc kątem oka jego poranioną dłoń zmarszczyła brwi.- Na razie jednak musimy zająć się Twoją ręką- odsunęła się lekko zastanawiając się nad tym, co zrobią jeśli to wszystko nie będzie pomyłką.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  106. Stali wtuleni w siebie jeszcze chwilę, po czym nieco bardziej spokojni ruszyli do domu Czarnuli. Melanie nie spodziewała się takiego obrotu spraw, właściwie wogóle nie spodziewała się, że znów będzie w podobnej sytuacji co sprzed kilku lat. Już teraz była wystarczająco przestraszona wizją ponownego rodzicielstwa, to był najgorszy czas co do tego typu niespodzianek. Przede wszystkim nie byli parą jakoś strasznie długo, do tego dochodziła ogólna sytuacja z dziećmi, jej studia, czy to że oboje żyją osobno. Na szczęście Niklaus był obok niej, miała w nim oparcie i nic nie wskazywało na to że w najbliższym czasie miało się to zmienić. Jego obecność podnosiła ją na duchu, choć nadal bała się momentu w którym lekarze potwierdzą to, że za kilka miesięcy pojawi się nowy członek rodziny. W końcu dotarli do jej mieszkania.

    Bliźniaki były jeszcze w przedszkolu, więc para miała trochę czasu dla siebie jednak nie wykorzystywali tego czasu, jak marzyło się Czarnuli. Zwyczajnie usiedli na kanapie z czymś do picia.
    - Jutro pójdę do lekarza- powiedziała w końcu, gdy przestała telefonować. Pochyliła się nad kubkiem herbaty biorąc przy tym głęboki oddech. Wpatrywała się w nią kilka minut, przymykając oczy.- Przepraszam- szepnęła cicho.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  107. Niechętnie oddała kubek w jego dłonie, a gdy przyciągnął ją nieco do siebie wzięła głęboki wdech, chcąc poczuć jego zapach i sama przysunęła się nieco bliżej mrużąc przy tym lekko oczy. Była mu wdzięczna za to co robił, za to że został przy niej i starał się ją wspierać. To było dla niej kompletnie nowe uczucie, móc w pełni polegać na mężczyźnie do którego coś czuła, bo poprzednim razem niekoniecznie mogła na to liczyć... Kącik ust dziewczyny uniósł się wyżej, zanim jeszcze odsunął ją od siebie, po czym szybko zamrugała oczami. Miała ochotę rzucić mu się na szyję, dziękować za to, że przy niej został, że nie uciekł gdy tylko zaczęły się jakieś komplikacje. Serce ścisnęło ją boleśnie, wspominając moment, gdy dowiedziała się o ciąży z bliźniakami. Ze wspomnień wyrwał ją dopiero dźwięk zakończonej rozmowy, ale jeszcze po tym siedziała chwilę cicho.

    - A co z Akane?- spytała, gdy już skończył rozmowę telefoniczną. Spojrzała w jego oczy, szybko jednak spuściła wzrok, bo do głowy wpadła jej kolejna, nieprzyjemna myśl. Akane nie będzie zadowolona z tego obrotu spraw, na pewno też chciałaby częściej spędzać z Blondynem więcej czasu sam na sam jak ojciec z córką, a jeśli zaraz na świecie pojawi się jej młodsze rodzeństwo to ich obydwu czeka prawdziwe piekło. Zmarszczyła brwi, przejechała dłonią po swojej twarzy klnąc na siebie w duchu, że wogóle dopuściła do tej sytuacji. Już powinna się nauczyć po pierwszej nauczce w postaci Bliźniaków, w pewnym momencie nawet odniosła wrażenie, że na przyszłość na pewno nie popełni tego samego "błędu", ale popełniła go po raz kolejny.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  108. Noc jak noc w tym sezonie, dosyć chłodna i pochmurna. Jak się niebu spomni to popruszy odrobinom śniegu, jak nie to trochę zawieje zimnym wiatrem. Aktualnie akurat opadały pojedyncze płatki śniegu. Do mniej family-friendly baru w tej części miasta wszedł własnie grubo ugrany typ w ciemne zimowe odzienia, z szalem zakrywającym połowę twarzy. Przed zamknięciem za sobą drzwi zagarnął grzywkę i założył czapkę z daszkiem, podchodząc zaraz powoli do baru przy którym siedziało kilka osób. Gdy już usiadł na jednym z wolnych miejsc, kiwnął lekko w stronę barmana obok.
    - Coś mocnego. - zwrócił się do niego, jakby nieco wymuszonym niskim głosem. Czekając na swoje zamówienie, klikał coś pod ladą na wyświetlaczu swojej komórki. Przez to że jego oczy skrywał daszek czapki, ciężko było zauważyć od razu czy skupia się na wyświetlaczu czy otoczeniu. Dosłownie po mniej niż minucie drzwi baru zostały wykopane, a towarzyszyło temu:
    - Wyłaź kryminalistyczny śmieciu. Wiem że tu jesteś. - w otwartych nagle drzwiach pojawiła się ubrana w biel kobieta, o również białych włosach i skrytych w długich rękawach rękoma. Jej wypowiedź mimo wszystko była nader spokojna, zupełnie tak jakby nie chciało jej się krzyczeć. Rozejrzała się uważnie po lokalu.
    - Popracuj nad przebraniem. - odezwała się ponownie po chwili, zamachując się lewym ramieniem w stronę dopiero co przybyłego typa w czapce. Z rękawa białowłosej wyfrunął dość duży sopel który został uniknięty przez osobę w którą poleciał. Nie czekając na kolejny atak, typ w czapce dynamicznie wstał, wykonał piwot przelatując spojrzeniem po wszystkich w barze, po czym dał nogę w kierunku okna po przeciwnej stronie od drzwi. Momon która właśnie wypuściła z ust trochę pary poczuła ponownie te uczucie ociężałości - Cholera, znowu - pomyślała, ponieważ nie mogła ponownie zmusić się do użycia swojej zdolności, tak jak każdy w barze. Nim miała siłę by pobiedź za swoim celem, ten wyskoczył już przez okno.

    Momon

    OdpowiedzUsuń
  109. Słowa Blondyna jej nie uspokoiły, w głowie cały czas miała tylko jeden scenariusz i wolała się tego trzymać, niż doznać ponownego szoku gdyby jej przypuszczenia się potwierdziły. Nik mógł powiedzieć co chce, by ją uspokajać, ale ona i tak po prostu by się bała pozytywnego wyniku. Przymknęła lekko oczy, gdy Blondyn oparł swoją głowę o jej skroń i pozostała w tej pozycji, chcąc po prostu poczuć to, że jest blisko niej. Dodatkowo lekko, przez koszule gładziła opuszkami palców dolne partię pleców mężczyzny zagryzając przy tym lekko wargi. Nadal zastanawiała się nad tym, co się stanie, gdy lekarz potwierdzi to że zostaną rodzicami.
    - Wolę się martwić na zapas- szepnęła, zamykając już całkowicie oczy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń

  110. Troskliwy Nik, dla niej było to coś naprawdę nowego i równie dziwnego, bo wcześniej aż tak tego nie okazywał ale naprawdę jej się to podobało. W końcu nie byli już przyjaciółmi, a parą z prawdziwego zdarzenia i chyba nadal czasem nie mogła w to uwierzyć. Uśmiechnęła się kącikiem ust, czując jak muska jej skroń. Jak miała się nie stresować? Niektóre sytuacje nie działały na nią wcale, ale ta sytuacja to było już za dużo.

    - Nie, posiedzę tu z Tobą, zaraz i tak wrócą bliźniaki i będę musiała się nimi zająć- zauważyła zerkając kątem oka na zegarek na swojej ręce, po czym odchyliła głowę nieco w tył.- Dawno Cię u mnie nie było, Chris pewnie się ucieszy na Twój widok- zerknęła na niego kątek oka, szybko odwracając wzrok ku drzwiom, które powoli zaczęły się otwierać.- O wilku mowa- dodała, widząc jak do środka wchodzi dwójka maluchów, a za nimi ich opiekunka. Automatycznie lekko odsunęła się od swojego chłopaka, widząc jak wzrok kobiety przelatuje na nich, a Mel spłonęła rumieńce,

    - Dzień dobry- dziewczyna przywitała się lekko skinieniem głowy, Czarnula odpowiedziała tym samym, ale zaraz rzuciły się ku niej dzieciaki z obrazkami w rękach. Malowidła lądowały wprost na jej twarzy, a bliźniaki z entuzjazmem zaczęły opowiadać o tym, jak razem z Rahimem dziś spędził cały dzień w przedszkolu.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  111. [A spełnia życzenia ten Twój dżin? Charakterek ma iście ognisty, ale myślę że dałoby radę się dogadać. Jakieś wspólne zlecenie, morderstwo, albo mogliby zostać uwięzieni w barze Niklausa - propozycji trochę mam]

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  112. W przeciwieństwie do Niklausa, Meliodas lubił zrobić rozeznanie w sytuacji i załatwić sprawę szybko, sprawnie i bez większych fajerwerków. Miał pewne opory przed podjęciem się tego zadania i nie bardzo wierzył w to, że jego ofiara będzie sobie grzecznie na niego czekała w podupadłym barze. Przybył do baru trochę wcześniej, bo skoro to podupadły bar - to liczył na mały bonus w postaci zaopatrzenia swej lodówki w zapas alkoholu. Buszował sobie za barem, gdy dosłyszał czyjeś kroki. Niemal od razu wyszedł zza niego i przystanął przy wejściu. Musiał chyba wyglądać na bezdomnego dzieciaka w poplamionej koszuli, bo nieznajomy zapragnął go ostrzec przed niebezpieczeństwem. W pierwszej chwili miał ochotę go spławić, ale potem uznał że ciekawiej będzie pociągnąć tę farsę.
    - Wujku... - pociągnął mężczyznę za rękę. - ...ja...ja nie mam dokąd się udać - wyjąkał. Swe umiejętności aktorskie ćwiczył od ponad 2 tysięcy lat, więc miał to opanowane do perfekcji. - Niebezpiecznie? Ale wujku...tu nikogo nie... nie ma - zauważył cicho, puszczając jego rękaw i kuląc się trochę w sobie, gdy poczuł na sobie obojętny wzrok nieznajomego. Ach jakże korciło go spojrzenie w jego oczy z wyzywającą miną, ale skoro już zaczął to chociaż dogra do końca. Uparcie więc obserwował swe buty.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  113. Z lekkim rozbawieniem obserwował reakcję Niklausa, zaraz też rozglądając się dookoła. No dobrze to chociaż wyjaśniło brak alkoholu. Cmoknął z niesmakiem, wsłuchując się w tajemniczy głos. Uznał, że nie ma co się ruszać z miejsca. Jeden fałszywy ruch i mogło być po nim. Pozostawał jeszcze jeden problem. Ten blondyn stojący naprzeciw niego. Tylko, że i on zdawał się być zaskoczony tym całym zajściem, więc albo dobrze grał albo (co było nieco bardziej prawdopodobne) był tu z innego powodu.
    - Oi wujku - rzucił do niego swobodnie, wsuwając dłonie w kieszenie. - Lubisz zabawy w kotka i myszkę? - zapytał go nieco się do niego zbliżając. Właśnie znaleźli się na początku tej zabawy. Głos odchrząknął głośno.
    - Witajcie panowie. Wasza nagroda znajduje się na najwyższym piętrze... - zaczął, ale Meliodas niespecjalnie był zainteresowany.
    - Mhm... bo ja za nimi nie przepadam, wypisuję się z tej rywalizacji - dodał zaraz tak jakby to była jedyna naturalna reakcja. - Zwyczajnie mam lenia, wujaszku.
    - ... ten który dotrze pierwszy otrzyma to czego zapragnie - dokończył tajemniczy głos. Blondyn tego nie kupował. Nie było sensu wyjaśniać temu facetowi, że nie będzie w stanie spełnić mu tego życzenia.
    - Ja pasuję, wujku - wyszczerzył się do swojego domniemanego przeciwnika.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  114. [O! Jak miło! xD Będę mieć młodszego od siebie wujaszka xD]

    Miał mu już odpowiedzieć, że raczej nie bardzo mu się to uśmiecha, ale zamiast tego wzruszył ramionami i wyszczerzył się do Niklausa.
    - Jasne wujku, rodzina powinna trzymać się razem - zauważył tylko i spokojnie ruszył do miejsca, gdzie jeszcze nie tak dawno temu stał bar, by wyciągnąć zza szafy swój miecz.
    - No to teraz możemy ruszać. Proponuję najpierw zdobyć tę wierzę, a w nagrodę... odnaleźć sprawcę zamieszania - rzucił łagodnie, spoglądając w górę. Zapowiadało się na całkiem długą podróż w górę i miał cichą nadzieję, że będzie to ciekawa podróż.
    - No to co wujaszku? Starsi przodem? - zaproponował, bazując jedynie na ich wyglądzie. Podejrzewał, że wyprzedza blondyna przynajmniej tysiąc razy, ale wygląd był mylący. Być może wcale nie był młodszy.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  115. [kurwa... ale zrobiłem orta poprzednio o_O jaką wierzę? ^^" sorry... A no to spoko, skoro starszy to nawet lepiej xD]

    - Zdecydowanie bratanek - odparł puszczając do niego oczko. Nie posiadał żadnej siostry, więc odpowiedź przyszła mu gładko. Uśmiechnął się szeroko, a na zaczepkę nadprzyrodzonego po prostu stał, czekając na rozwój wydarzeń. Blondyn zniknął mu nagle, rozpływając się wraz z piaskiem a włócznia została mu pod nogami. Chwilę później ich mężczyzna również wylądował pod jego nogami. Z głuchym chrupnięciem.
    Meliodas zerknął na Niklausa i oblizał lekko wargi. Czyli jednak nie teleportacja. Teleportacja aż takich ran nie przynosiła. No proszę, cóż za ciekawa umiejętność.
    - Nice, wujaszku! - rzucił w jego stronę, wciąż ignorując faceta. Ten korzystając z chwili nieuwagi demona, sięgnął po włócznię, przekształcając ją w laser i już ciął go po nogach. A raczej pociąłby, gdyby Meliodas wciąż tam był. Ten natomiast przeskoczył go gładko i ściął mu głowę. Podrapał się zaraz po głowie i dla pewności poucinał wszystkie kończyny trupa.
    - To zaczyna mi wchodzić w nawyk - mruknął do siebie. Pozbawianie głowy swych wrogów zaczynało robić się jego numerem popisowym. Zaraz potem zrobił rozbieg i wyskoczył w powietrze, by złapać się balustradki, przez którą przelazł by znaleźć się obok Niklausa.
    - Ok wujaszku, lecimy dalej - rzucił wesoło, bo póki co ta cała impreza wyglądała mu na małą rozgrzewkę, a nie walkę na śmierć i życie.
    Tym razem to on poprowadził. Po prostu miał ochotę na trochę zabawy, a nie kończenie roboty po swym towarzyszu. Kolejny na drodze miał być jego. Aż mu palce zaświerzbiły z uciechy.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń

  116. Siedziała wraz z Nikiem już dość sporo czasu na korytarzu, stres zjadał ją coraz bardziej i sama ledwo siedziała na swoim miejscu poruszając nerwowo stopą. Chciała być już w środku, po badaniu i wiedzieć, czy ich podejrzenia są prawdziwe. Wypuściła głośniej powietrze z ust, gdy blondyn usiadł obok niej, kilka kobiet obejrzało się w ich stronę, zwłaszcza te starsze kobiety. Mel widziała w ich oczach niezadowolenia, dobrze wiedziała dlaczego, stawiała na to że zwyczajnie sugerują się jej wyglądem, przecież jej wygląd fizyczny stanął jakoś w wieku osiemnastu lat... Odwróciła głowę od jednej szatynki, która zmierzyła ją nieprzyjemnym spojrzeniem.

    - Spokojnie, zaraz Pani wyjdzie z gabinetu...- położyła lekko dłoń na jego ramieniu, zbliżając się do niego lekko i znów wypuściła powietrze, teraz jakby nieco płaczliwie. Chwilę po tym drzwi od gabinetu otworzyły się, wyszła z nich zadowolona nieco starsza kobieta.
    - Zapraszam następną osobę.
    Mel wstała ze swojego miejsca, nerwowo ściskając torebkę w dłoniach, po czym weszła sama do środka zamykając za sobą cicho drzwi.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  117. [No wiesz? A mnie tu wyrzuty sumienia zjadały i musiałem się pochwalić błędem xD]

    Blondyn cmoknął tylko i gwizdnął na widok samego siebie. Nie pierwszy raz miał do czynienia ze zmiennokształtnym. Sam uczył aktualnie troje z nich. Doskonale wiedział, że nie wszystkie formy są w stanie przybrać, a i siła fizyczna nie zwiększała im się po przybraniu danej formy.
    - A nie będzie? - uniósł lekko brew, patrząc na swojego przeciwnika. - Łee... to jak nikt tam na nas już nie czeka to po kiego grzyba tak się staramy - burknął wyraźnie zdegustowany, grając w grę przeciwnika i drażniąc go odrobinę. Chciał by ten pokazał na co go stać.
    Sparował pierwszy cios sztyletu, zgrabnie unikając drugiego cięcia. Przez chwilę lawirował wśród sztyletów, udając że coraz mu trudniej, by w końcu i tym się znudzić.
    - Dobra, koniec. Jak masz coś do pokazania to dawaj - poprosił. Był pewny siebie, przynajmniej teraz. Może w miarę postępowania natkną się na silniejszych przeciwników. Byłoby miło. Wytrącił mu długi sztylet z ręki i przystawił miecz do gardła, drugą dłonią łapiąc pędzący na siebie sztylet. Dzięki mocy demonicznej i przemianie, która w mgnieniu oka nastąpiła złapał sztylet w dłoń i zanim przeciwnik zdołał dostosować się do jego przemiany znalazł się tuż za nim. Kopnął go piętą na Niklausa.
    - Miłej zabawy - rzucił w jego stronę, chcąc się przekonać jakie jeszcze sztuczki ma w zanadrzu ten jego nietypowy towarzysz.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  118. Spędziła w środku dość sporo czasu, dość sporo by już się zaniepokoić, w gabinecie cały czas słychać było ciche rozmowy. W końcu, po jakimś czasie Mel wyszła z gabinetu, ze spuszczoną głową ruszyła przed siebie, w stronę swojego chłopaka. Stanęła na przeciwko niego z wbitą twarzą w ziemię, z zagryzionymi wargami wpatrywała się w nogi chłopaka nie mogąc wydusić z siebie słowa. Było jej nadal ciężko, gardło podchodziło jej do gardła. Oddychała głęboko, przestąpiła z nogi na nogę, aż w końcu uniosła całą czerwoną twarz wyżej. Kącik ust uniósł się nieco wyżej, po czym znów ugryzła dolną wargę, a oczy Czarnuli zaszkliły się przez co zamrugała szybko kilkakrotnie oczami. Stres nadal się jej trzymał, do tego zachowanie Niklausa o wiele bardziej stresowało ją, niż powinno. Wypuściła głośno powietrze z płuc, po czym pokręciła przecząco głową.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  119. Wzięła kolejny, głęboki oddech gdy tylko wylądowała w jego ramionach, a na jej twarzy pojawił się ponownie uśmiech. Było jej teraz naprawdę lekko na duszy, zwłaszcza w jego ramionach, choć serce waliło jej jak młotem i stres z zewnątrz nadal się jej trzymał. Nie chciała kolejnego dziecka, przynajmniej nie teraz, zwłaszcza że uczucie między nimi dopiero rozkwitało, a dziecko na pewno nie ułatwiłoby tego wszystkiego, zwłaszcza że jeszcze sporo przed nimi drogi. Do tego, było po prostu za wcześnie, a oni musieli nacieszyć się zwyczajnie sobą, a nie zajmować się zakładaniem wspólnej rodziny, o ile takowa kiedyś powstanie. Objęła go nieco mocniej, wtuliła twarz bardziej w zagłębienie jego szyi naprawdę zadowolona.
    - Na szczęście nie- dodała szeptem, nie chcąc wydobywać się z jego objęć. Aktualnie miała wszystko gdzieś, nawet ludzi, którzy zerkali dziwnie w ich stronę. Po prostu teraz mogła spokojnie odetchnąć.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  120. Zaśmiała się na ripostę swojego chłopaka, bez sprzeciwów ruszając za nim starając się nie odsuwać od niego nawet na krok. Nie oczekiwała od niego romantyczności, dobrze wiedziała, że Blondyn nie należy do tego typu facetów, którzy latają z kwiatkami i czekoladkami za swoją połówką, czy stwarza jakieś romantyczne sytuacje, czy nawet nie planuje gromadki dzieci, pięknego domu i hucznego ślubu z cudowną nocą poślubną. Nie było jej z tego powodu przykro, może mógł czasem zrobić co do tego wyjątek, ale nie narzekała na to jak jest aktualnie. Było jej z nim dobrze, nie miała zamiaru też na nim wymuszać swojej woli, bo on by sobie zwyczajnie na to nie pozwolił, bo też nie zmieniła by w nim nic. Wyszli akurat z głównego budynku, stając gdzieś z boku. Dziewczyna kiwnęła lekko głową, uśmiechnęła się ukazując szereg swoich białych zębów i złapała go za nadgarstek, by pociągnąć go bliżej do siebie.

    - Oczywiście, że chcę- spojrzała na niego z szerokim uśmiechem, stanęła na palcach ciągnąc go drugą ręką za koszulę, by pocałować go namiętnie, choć krótko. Na zachętę, choć wstydziła się tego jak diabli. Oderwała się od niego od razu zagryzając wargi, z figlarnym spojrzeniem powiodła wzrokiem na jego usta.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  121. Blondyn skinął głową, ale nie specjalnie chciało mu się ukrywać. Póki co nie czuł zagrożenia z powodu tych płotek na drodze.
    - Oi... po co tu kogoś zaskakiwać? A może ja tu poczekam grzecznie, ty załatwisz gościa i wtedy dołączę? - zaproponował. - A w razie kłopotów, krzycz wujaszku. Przylecę ci w te pędy z pomocą - rzucił spokojnie i na moment przystanął, opierając się na swoim mieczu. Zaczął nawet żałować, że go ze sobą przytargał. W spokoju poradziłby sobie bez niego, tym bardziej ze wsparciem wyższego od siebie mężczyzny.
    - Te wujek... a może przerwa na alkohol, co? - zaproponował jeszcze, bo przecież nic ich nie goniło. Może jak tu sobie siądą i poczekają to reszta do nich zejdzie i dołączy do imprezy? Albo zrezygnuje z czekania, a potem przemkną się na samą górę. To całe wspinanie robiło się męczące. Zwłaszcza, że przeciwnicy nieco mało interesujący.
    - Co z tą ręką? Odrośnie ci? - zainteresował się, bo blondyn nawet nie krzyczał, kiedy ręka znikała, a teraz od tak sobie latał i nic sobie nie robił z jej braku. - Matko przenajświętsza z ciebie musi być skamienielina już - wybuchnął, gwiżdżąc przy tym.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  122. Wyszczerzył się do niego i zaśmiał lekko. Nigdy nie wychodził z domu bez alkoholu i strawy. Przynajmniej nie, kiedy szykowała się misja. Torbę miał zaopatrzoną, więc teraz zwyczajnie ją otworzył i rzucił w stronę Niklausa butelkę whiskey, którą akurat zwinął zza baru. Niezbyt wiele tam znalazł, ale ta wyglądała interesująca. Dodatkowo etykieta wskazywała na to, że ta whiskey liczyła sobie 30 lat. Dobra zdobyć, jakby nie patrzeć.
    - Meliodas - rzucił w odpowiedzi na jego przedstawienie, bo faktycznie przypomniał sobie że formalności nie dokonali. Nie podniósł przy tym nawet wzrok znad swej torby, wyciągając z niej jeszcze chleb ze smalcem i ogórki kiszone.
    - O! Mam też zagrychę - przyzwyczaił się do takiego trybu. Mogli go nazwać starej daty, ale warto było się zaopatrzyć w swojskie żarełko. Przynajmniej miał pewność, że jeśli już ktoś go otruje to on sam siebie, bo coś schrzani z przepisem, ale akurat smalec wychodził mu pierwsza klasa. Rozsiadł się wygodnie na posadzce i oparł o barierkę.
    - Brakuje tylko ogniska - uśmiechnął się pogodnie do Niklausa. Ostatnimi czasy rzadko kto robił ogniska, a jeśli już to za długo przy nich się nie siedziało. On miał to szczęście, że dzieciaki w szkole uwielbiały obozy z muzyką, dobrym jedzeniem i opowieściami z dreszczykiem. Czasem robili sobie takie wieczory, nawet na terenie szkoły. Nikt się jeszcze do tego nie przyczepił.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  123. Spiorunował go wzrokiem. Wiedział, że powinna tu być wraz z chlebem, smalcem i ogórkami, ale skleroza nie bolała. Zapomniał spakować po prostu. Czasem i on o czymś zapominał. Wzruszył zaraz ramionami.
    - Ni ma, ciesz się tym co masz - oznajmił rzeczowo, krzyżując ręce na piersi. - A jak coś nie odpowiada to zawsze możesz oddać - zauważył posyłając mu lekki uśmiech i również pociągając łyk z butelki.
    - Nooo... i to się nazywa dobra whiskey, a nie pomyje na przepłukanie gardła - zauważył zadowolony ze swojej zdobyczy. Skupił wzrok na nazwie i pokiwał głową w zadumie. Zapamięta i nabędzie do swej kolekcji.
    - O serio?! - zamrugał kilkakrotnie. - Ja spotykam same techno-noby ostatnio. Nic tylko w komórkach siedzą, albo innych internetach. Dobrych znajomych musisz mieć - aż mu przez chwilę pozazdrościł. - Na ognisko się piszę. Skołuję jakieś żarło, a alkohol zostawimy tej twojej kumpeli do ogarnięcia - wyszczerzył się do niego. - To jesteśmy umówieni, jak już obalimy tę całą farsę.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  124. Ewidentnie podobał się jej ten drugi pocałunek i nawet nie zamierzała tego ukrywać tak jak do tej pory. Jej nieśmiałość co do publicznego okazywania uczuć została po prostu stłumiona przez dobrą dla nich informację, przez co też poprawił się mocno jej humor i jakoś musiała odreagować to wszystko. Całowała go dość namiętnie, dłonią przesuwając po jego plecach, ale nie zapędzała się zbyt daleko. Nadal byli na widoku, nadal ktoś mógł ich widzieć, więc powstrzymywała się ostatkami sił, a tak naprawdę gdyby byli u niej to już dawno puściła by wszystkie hamulce. Hormony...
    - Będę czekać- uśmiechnęła się nieco zadziornie, po czym ruszyła z nim zaczynając bawić się ich splecionymi palcami.

    Przeczesała lekko palcami jeden z kosmyków włosów, który opadał jej lekko na twarz. Uśmiechnęła się lekko do lustra, widząc końcowy efekt swoich starań, który o dziwo wyszedł jej nawet dobrze. Przygotowywała się do spotkania z Nikiem już jakiś czas, bliźniaki były u Febe, więc Mel nie musiała się martwić o nic innego, niż o kolację z Blondynem. Na samą myśl o tym, że wyjdą gdzieś na miasto z jego inicjatywy zrobiło się jej jakoś ...dziwnie, lecz nie było to nieprzyjemne, po prostu Niklaus jakoś nigdy nie należał do romantyków, a to ewidentnie podchodziło po jakiś romantyzm. Przez chwilę nawet zastanawiała się, czy przypadkiem się nie przesłyszała, ale wtedy ktoś zapukał do drzwi. Wyłoniła głowę z łazienki.
    - Proszę...- mruknęła cicho, od razu rumieniąc się lekko i wyszła z łazienki.


    Mel

    OdpowiedzUsuń
  125. Skinął głową ze znaczącym uśmieszkiem na twarzy. Ciągle go zapraszano do barów - Salree, Cledo, Gildia i samo Girie. Gdzie nie poszedł, lądował w barze. Zaczynał uważać samego siebie za alkoholika, choć jeszcze bez obsesyjnej ciągoty do tego trunku. Znów pociągnął potężny łyk i wziął sobie kawałek chleba ze smalcem, na którego nałożył ogórka kiszonego.
    - Nie, jaj by im do tego zabrakło - rzucił wesoło, bo może i Tai dałaby radę coś takiego wymyślić, gdyby pomyślała oczywiście, ale ona raczej działała po omacku. Jak dziecko szukające dobrej zabawy.
    - No to jesteśmy umówieni. Brzmi jak męska randka z kolorowym dodatkiem lasencji - wyszczerzył się do niego, zaraz wiodąc wzrokiem po schodach.
    Zostali tu uwięzieni, mieli grać w grę i rozgrywać to na czyichś zasadach. No troszkę oszukiwali, ale mimo wszystko nie podobało mu się to. Ani trochę.
    - Hm gdyby istniał sposób by ominąć te schody i od razu znaleźć się w komnacie Bossa to chętnie bym na niego przystał - przyznał szczerze. - Nie dlatego, że pojedynki nie są fajne... są ok, tylko dlatego że nie lubię grać na czyichś zasadach - przyznał spokojnie przegryzając sobie kanapkę. - Ten twój piasek... nie dałoby się go rozsypać po schodach i przesunąć nim aż na samą górę niepostrzeżenie? Ziarenko po ziarenku? - uniósł lekko brew. - No wujaszku, pochwal się swą zajebistością!

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  126. O co on był zły? Sam przecież nie stawiał sprzeciwu co do jej zakładu z Shi, nawet nie spojrzał krzywym okiem, uśmiechał się nawet w jej stronę zadziornie, gdy stała z innym przy barze. Poza tym, na nic sobie nie pozwoliła z nikim, trzymała dystans i to jego kochanka go zmniejszyła, ona ewidentnie tego nie chciała. Widział to, znał ją, a przynajmniej odnosiła tylko takie wrażenie... Słysząc jak mówi o tamtych kolesiach uniosła brwi nieco wyżej. Ah, czyli jednak mu się to nie podobało, dlaczego więc nic z tym nie zrobił?
    - Dobrze wiesz, że nie chciałam tego z Shi, a tamci debile mnie nie obchodzą- spojrzała na niego, mierząc go przy tym wzrokiem. Nadal była zła, ale... chciała go jakoś ułaskawić, gdyby teraz po prostu odeszła, on nie kiwnąłby nawet pewnie palcem by znów się spotkali. Często tak było.- Zgodziłam się na tą "zabawę" tylko po to, żebyś w końcu pokazał, że jesteśmy razem, że jestem Twoja. A Ty tego nie zrobiłeś, ciągle tylko uśmiechałeś się pod nosem, nawet jak na Ciebie patrzyłam. Nie mówiąc już o Uzim...- założyła ręce na piersiach, patrząc na jego zgarbione plecy, po tym odwrócił się do niej i posłał sztuczny uśmiech. Co miała zrobić żeby jej uwierzył? Rzucić mu się na szyję? Iść z nim do łóżka? Czy po prostu strzelić tamtym facetom po twarzach? Zrobiła krok w jego stronę, chcąc stanąć jak najbliżej, by nawet nie mógł uciec.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  127. Znowu się kłócili, do cholery jasnej! Dlaczego oni nigdy nie potrafili usiąść i w miarę spokojnie porozmawiać, tylko zawsze musieli robić wielką awanturę? Oboje mieli dość ciężkie charaktery, każde z nich lubiło postawić na swoim i każde z nich miało w tej sytuacji rację. Tylko dlaczego to ona musiała ciągle to wszystko łagodzić? Uniosła dziarsko głowę w górę, po czym zrobiła jeszcze jeden krok w jego stronę, by przypadkiem nie wyminął jej jakimś magicznym sposobem i nie uciekł. Musieli pogodzić się dzisiaj, nie po to specjalnie szła do tego baru, żeby rozstawać się w takich stosunkach. Ktoś przeszedł obok nich, zwracali zbyt dużo uwagi, zresztą jak zawsze. Zagryzła mocniej wargi, po czym bezceremonialnie złapała go za koszulkę, by przyciągnąć go do siebie i wpić w jego usta namiętnie. Nie starała się nawet okazywać mu teraz żadnych czułości, była zła, wręcz wściekła i czuć to było w tym namiętnym pocałunku, w którym ewidentnie chciała go zdominować. Do tego lekko zaczęła napierać na jego siało, chciała czuć go jak najbliżej, by starł nieprzyjemny dotyk jaki pozostawiła po sobie Shi, zasmakować znów jego ust. On sam mógł zrobić wszystko, mógł nawet ją odepchnąć, chciała po prostu pokazać że w tym wszystkim jest tylko on, nie kto inny.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  128. Nie miała zamiaru narzekać na to, że był taki agresywny bo naprawdę jej się to podobało i to zwłaszcza po tym wszystkim. Gdy znalazła się na balustradzie, mocniej przycisnęła go ku sobie nie chcąc odsuwać się od niego nawet na milimetr, a dłonie wplątała w jego czuprynę zaczynając dotykać jego karku oraz szyji. Wzięła kilka głębokich oddechów, gdy oderwali się od swoich ust a słysząc o przetrzepaniu jej pośladków usta wykrzywiły się w szerokim, szczerym uśmiechu. O to dokładnie jej chodziło, by nadal był sobą ale nieco bardziej naciskał na właśnie tą kwestię. Sama zacisnęła dłonie na jego ciele nie pozwalając mu by się odsunął cały czas patrząc przy tym w jego oczy. Dla niej mógł robić takie akcje z pocałunkami cały czas, mógł okazywać w miejscach publicznych dosłownie wszystko, byleby tylko żadna cizia nawet na niego nie spojrzała bo następnym razem naprawdę nie będzie się powstrzymywać. Czując na swoich ustach następne pieszczoty przyjęła oczy i nawet pogłębiła pocałunki, a jej dłonie spoczęły na tylnej części jego pleców unosząc przy tym jego koszulę tak, by mogła dotykać jego skóry. Ustami zjechał na żuchwę, szyję chłopaka i to w tym miejscu zaczęła go lekko kąsać, dłonią w tym czasie chwytając go nagle za pośladkek i na nim ściskając palce.
    - To był ostatni raz, obiecuję - mruknęła zachrypniętym głosem, po czym przyciągnęła go do siebie tak blisko, że teraz już mógł poczuć na sobie jej klatkę piersiową.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  129. Wypuściła głośniej powietrze z ust, gdy jego palce zacisnęły się na jej piersi, sama przyciągnęła go za pośladki jeszcze bliżej. Uwielbiała go takiego, stanowczego, agresywnego i na samą myśl jej podbrzusze zacisnęło się przyjemnie. Owinęła się mocniej, cały czas całując go namiętnie i nawet nie zauważyła, gdy plecami opierała się o zimną ścianę budynku. Bielizna dziewczyny już dawno była mokra, mógł do wyczuć doskonale, gdy tak namiętnie dotykał jej bielizny, ale... Zaklęła w myślach, ugryzła go w tym czasie mocniej w wargę dobrze wiedząc, że nie będzie sprawiało mu to żadnego bólu. Wręcz przeciwnie.
    -N-nie, nie tutaj.
    Odsunęła usta od jego warg z trudem, naprawdę brakowało jej Blondyna, a cała ta sytuacja tylko wzmożyła jej apetyt na takie typu zabawy ale nadal byli na zewnątrz i czułaby się po prostu źle, gdy całe ich zbliżenie miało być w jakiejś brudnej, zatęchłej uliczce. Zmiana miejsca zajęła im tylko chwilę, bo zaraz oboje znaleźli się w pustym mieszkaniu, a Mel uśmiechnęła się nieco zadziornie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  130. Przytaknął tylko na pytanie o smalec. Oczywiście, że domowy.Innych nie preferował. Parę razy spróbował tego kupnego, ale pożałował tego tak szybko jak wpadł na tę wspaniałomyślną ideę. Teraz przygotowywał swój własny smalec i nawet cieszył się, że jego nowemu kumplowi pasowało.
    - Zabawa z czasem brzmi nieźle - uśmiechnął się lekko, kończąc whiskey i wyrzucając butelkę przez barierkę. Nie będzie nosił niepotrzebnych szkieł, zajmujących miejsce w plecaku.
    Gwizdnął z podziwem, gdy tylko znaleźli się na samej górze. Mógł przysiąc, że zrobili to w mgnieniu oka, po drodze mijając dwóch przeciwników, którzy zdawali się ich nie zauważyć lub nie zdążyć zareagować. To drugie było bardziej prawdopodobny.
    - Wujaszku... jakbym wiedział, że ty motor możesz z nóg zrobić to od razu proponowałbym przejście na samą górę - oparł się na swoim mieczu, odpoczywając trochę. [Uwaga zmyślam tu!] Przyspieszenie czasu może było cudowne, ale miało swoje skutki uboczne. Przynajmniej u niego. Nogi miał teraz jak z waty. Choć nie spocił się, miał wrażenie, że jego kończyny zrobiły sobie wyścig bez reszty ciała i nie bardzo potrafił to wszystko ze sobą połączyć.
    - Cofam to... dobrze, że nie wiedziałem - poprawił się po dłuższej chwili, zaraz obrywając jakimś magicznym pociskiem, który odrzucił go wprost w ramiona Niklausa.
    - No... robi się ciekawie - wyszczerzył się, chcąc wyczuć atakującego. Ten dobrze się ukrywał, albo był maszyną, bo nie dało się wyczuć jego aury.
    - Czyżbyśmy dotarli do bossa?

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  131. Dziewczyna nie miała pojęcia co znów uroiło się w głowie Blondyna, gdy ten postawił ją na ziemię, spodziewała się tego że zaraz do niej wróci i tej okazji nie odpuści. Stała tak, pod ścianą czekając tylko na to, aż Niklaus zawróci ale to się nie stało, wręcz przeciwnie. Widząc jak opada na kanapę, słysząc jego słowa coś po prostu ją zabolało gdzieś w klatce piersiowej. Znudził się nią? Ona sama nie była przyzwyczajona do żadnych wydziwień, nie miała kilkunastu partnerów jak Niklaus, oczekiwała czegoś innego niż seksu w jakiejś zatęchłej uliczce, gdzie każdy mógł ich zobaczyć, czy usłyszeć. Dla niej przytulanki w sypialni to było coś normalnego, wręcz wyczekiwanego i czułaby się zwyczajnie upokorzona, gdyby wziął ją jak pierwszą lepszą pod klubem. Zagryzła wargi. Nawet w tej kwestii nie mogli się dopasować, a sądziła że chociaż w tym się dogadują. Może po prostu brakowało mu kogoś pokroju Shi, albo jej samej? Przecież dziś się spotkali, widziała te zadziorne uśmieszki posyłane w jej stronę, ale przecież zapewniał ją jeszcze dziś że mu na niej zależy. Zaklęła w myślach na samą siebie, znów jej myśli krążyły w dziwnych kierunkach, znów czuła się winna takich sytuacji przez jakiegoś pieprzonego faceta.
    - Załączył Ci się tryb skurwiela?- spytała, zdjęła przy tym swoje wyższe buty i na boso skierowała się do kanapy. Stanęła przy nim z założonymi rękami.- Czy po prostu liczyłeś na szybki numerek pod barem jak z chwilówkami?

    Melanie

    OdpowiedzUsuń

  132. Niklaus dobrze wiedział jaka jest, przynajmniej miała wrażenie, że wiedział o niej dość sporo a mimo to wszedł z nią w związek. Miała nadzieję, że to zaakceptuje, to że nie lubiła niespodzianek, chciała mieć wszystko poukładane i dążyła do zwyczajnej stabilizacji w swoim życiu. Może nie z nim, ale i tak do jakiejś stabilizacji... Najwyraźniej bardzo mu to nie pasowało. Może liczył na to, że nagle porzuci swój aktualny charakter i znów stanie się tą starą dziewczyną, która rzuciła się na niego w szkole? Przecież wiedział, że się zmieniła od tamtego czasu, stała się bardziej odpowiedzialna, poukładana, patrzyła bardziej w przyszłość i w końcu nauczyła się widzieć efekty swoich wyborów. Już za bardzo przyzwyczaiła się do tego stanu monotonii, nawet zaczęła jej się podobać i zwyczajnie odnalazła w niej miejsce dla siebie, jako spokojna, zwyczajna dziewczyna nie wyróżniająca się niczym. Kompletnym jej przeciwieństwem właśnie była Shi, robiła to na co ma ochotę, nie zważała na żadne konsekwencje, żyła zwyczajnie chwilą i nie przejmowała się tym co przyniesie jutro.

    - Mhm- przytaknęła mu głową, po czym lekko przykucnęła przy kanapie- Nie zapominaj jeszcze o tych samych pozycjach co chwilę- powiedziała z przekąsem wiedząc, że Niklaus zwyczajnie przesadza. Zaraz usiadła przy jego boku, delikatnie ułożyła dłoń na jego udzie, by je pogładzić z lekkim uśmiechem.- Postaram się ograniczyć z tym "kręceniem nosem" skoro aż tak bardzo Cię to irytuje... to z planowaniem też- westchnęła, widząc że to drugie nie będzie aż takie łatwe, ale się postara.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  133. Miał racje, musiała mu to przyznać, ale czuła jakąś blokadę żeby zachowywać się tak jak wcześniej. Czuła po prostu, że nie powinna dawać złego przykładu, starała się być jak najlepsza, bardzo uporządkowana, rozsądna... a wyszło na to, że zachowuje się jak właśnie stara baba po 40. Zresztą tak też się czuła i na samą tą myśl westchnęła ciężko spuszczając wzrok na ciało Blondyna. On był inny, potrafił się bawić, rozluźnić i zasługiwał na kogoś jego pokroju, wesołą, pełną optymizmu dziewczynę, która nie będzie się bała zrobić czegoś "nieodpowiedniego". Czasem udawało jej się być wesoła, nad jeziorem była w miarę rozluźniona i dobrze się bawiła, ale teraz... Po prostu chyba wzięła to sobie za mocno do serca, bycie matką, a chciała przecież też się dobrze bawić jak inni. Zagryzła mocniej wargi. Była w stanie znów być, choć minimalnym stopniu, taka jak wcześniej? Nie miała pojęcia, ale wiedziała, że musi jakoś się ogarnąć. Nie miała czterdziestki, była jeszcze młoda do cholery. Nawet Rima zwracała jej uwagę na to, że często nie potrafi zwyczajnie się rozluźnić. A przy Niku... chciała się rozluźnić, ale miała opory i zwyczajną niepewność w głowie.

    - Pamiętam...- westchnęła w końcu, po dłuższej chwili milczenia, ale nie odsunęła się od niego. Nadal siedziała przy nim, nawet trochę przysunęła się bliżej.- Za bardzo się tym wszystkim przejmuje i ...jakoś tak wyszło, że chyba za bardzo się spinam- wzruszyła lekko ramionami, po czym swoją dłoń lekko przysunęła od niego- Ale najwyraźniej trzeba to zmienić- dotknęła delikatnie jego skóry na palcach, opuszkami palców przesunęła po wnętrzu jego dłoni.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  134. Lubiła, gdy okazywał jej takie drobne czułości, nie robił tego często i takich chwil jej zwyczajnie brakowało. W jego ramionach czuła się jakoś pewniej, gdy ją obejmował po prostu było przyjemne nie tylko fizycznie ale przede wszystkim psychicznie. Chyba brakowało jej zwyczajnie takiego kontaktu z kimś, kogo darzy jakimś uczuciem i takie momenty chłonęła całą sobą. To nic, że później zachowywał się jak totalny dupek i czuła się przez niego po prostu lekceważona. Ona się dla niego zmieniała, przełamała między nimi tą barierę dotyku, powoli robiła małe kroki w tą dobrą stronę, on też traktował ją inaczej, czuła się przy nim bardziej wyjątkowo. Ale co z tego, skoro jakiś czas później znów zaczęli drzeć między sobą koty. Chciała być dla niego ważna, on sam był ważny dla niej i na pewno nigdy nie powiedziałaby do niego takich słów, jak na początku. Liczyła na zbyt wiele i coraz boleśniej zdawała sobie z tego sprawę.
    Gdy wstał z miejsca, ona podsunęła nogi wyżej i zwyczajnie wpatrywała się przed siebie gryząc lekko swoją dolną wargę. Z Yuuki się starał, słyszała o tym i nie raz widziała jak ten na nią patrzy, albo broni ją przed złymi słowami. Raz tego nawet doświadczyła, niezbyt dobrze wspominała moment w którym ten podstawił jej potłuczone szkło pod twarz, bo tylko spytała o to, czy po prostu ze sobą spali. Przełknęła głośniej ślinę, po czym wstała ze swojego miejsca, by pójść do kuchni i zwyczajnie nalać sobie szklanki wody, Oparła się brzuchem o blat kuchenny cały czas rozmyślając, kiedy to wszystko się rozsypie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  135. [no więc dotarłam aż tutaj acz i Rei brzmi dobrze ;)
    Dzięki za powitanie. Trochę zardzewiałam w pisaniu, ale się rozruszam. I powaznie nie wiem z kim tu od ciebie pisać ^_^ pomozesz? dam czekoladke ;)]

    Elisa

    OdpowiedzUsuń
  136. Nie miał czasu by mu odpowiedzieć. Przywarł do jego pleców i spokojnie lustrował pomieszczenie, próbując odnaleźć mężczyznę. Ramię mu krwawiło, ale niespecjalnie się tym przejmował. Nie pierwszy raz i nie ostatni oberwał w ten sposób. Rana nie zrobiła na nim wrażenia. Nie była na tyle poważna.
    - Możesz na mnie liczyć – rzucił w odpowiedzi na zadawanie ciosu, ale zanim skończył mówić, Niklausa odrzuciło, a on odruchowo zamachnął się mieczem, niczym jakiś amator. – Cholera – warknął, odskakując przed kolejnym pociskiem i nadziewając się na coś ostrego, co okazało się ostrzem. Przebiło mu bark. Skrzywił się wyciągając ostrze i dopadając do Niklausa.
    - A co jeśli ich jest więcej? – zapytał spokojnie. – Może zrobię za przynętę? – zaproponował. Zwykle tego nie robił, ale teraz nie widział szybszego sposobu. – Ja przynęta, ty lokalizator i zadaję cios – poprawił jego plan, czekając na aprobatę. Odskoczył od niego, gdy wyczuł lecący w jego stronę pocisk i uchylił się w porę przed następnym, niemal upewniając się, że przeciwników mieli co najmniej dwóch, albo ten jeden potrafił się klonować.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  137. Wysunął się na środek pomieszczenia dając mu czas na wykonanie swojej części planu. Ciężko było z dwojgiem niewidzialnych przeciwników, których w ogóle nie mógł wyczuć. Lawirował twardo pomiędzy pociskami, ale zaklął siarczyście, kiedy dostał w plecy. Odrzuciło go na kilka metrów i uderzył w ścianę. Pozwolił sobie osunąć się po niej, by uśpić przeciwników i wtedy piasek zawirował, odkrywając miejsce pobytu przeciwników.
    - O, jaka przydatna umiejętność – uśmiechnął się krzywo, dźwigając się na równe nogi i odbijając od podłogi. Pierwszego uderzył z całej siły, odrzucając go na ścianę, aż usłyszał przyjemne dla uszu łamane kości. – No i od razu lepiej – oblizał wargi, unikając ciosu drugiego. Te dwa cholerne potwory były znacznie wyższej klasy. Mimo, że zręcznie między jego fechtunkiem lawirował nie mógł wyprowadzić ostatecznego ciosu. Raz za razem otrzymywał cięcia to w ramiona, to w nogi, samemu nie pozostając mu dłużnym. Nie chciał tego dłużej przeciągać i nie chciał używać dać się ponieść ciemności. Dmuchnął sobie w grzywkę i zmarszczył brwi.
    - Dobra to inaczej – odrzucił miecz i stanął całkowicie odsłonięty. – Niklaus, będziesz mi potrzebny – rzucił w eter. Trochę nie wiedział gdzie się zwracać, by blondyn usłyszał, ale liczył na to, że uszy ten starszy miał wszędzie. Miecz przebił mu brzuch, przez co wypluł krew, ale nie przestawał się uśmiechać. Złapał ostrze gołymi rękoma i unieruchomił ich dwoje w tym uścisku. Jeśli przeciwnik chciał go wykończyć, musiałby pchnąć, ale jego ręce, choć krwawiące uniemożliwiały mu to.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  138. Spojrzała za szklanką, którą zabrał, ale szybko przerzuciła na niego spojrzenie nie wiedząc czego właściwie się spodziewać. Właściwie, kurwa mogła, bo zaraz poczuła na swoich wargach jego agresywny pocałunek. Co mógłby zrobić innego? Syknęła boleśnie, gdy przyparł ją do lodówki, przez co automatycznie starała się wyrwać. Nie lubiła takiego traktowania, nie była jakąś lalką, by robił sobie z nią co chciał i nawet by na to nie pozwoliła. Zwłaszcza, że On był zwyczajnie zły, wkurwiony wręcz i się na niej wyżywał. Jego ręce nie przynosiły tej słodkiej przyjemności, raczej ból ale nie tylko fizyczny, choć czuła że Niklaus nie powstrzymuje się z siłą, ale i psychiczny. Nie będzie sobie z nią robił co chce! Oderwała się od jego ust, starała się odchylić głowę tak, aby więcej jej nie pocałował. Zwyczajnie tego nie chciała i okazywała to całą sobą chcąc wydostać się z jego uścisku jak najszybciej. Szarpnęła się znów, czując jak Blondyn bezceremonialnie podnosi jej sukienkę wyżej, wkłada dłoń do bielizny i boleśnie przejeżdża po jej kobiecości. Zadrżała, jednak nie z przyjemności, zwyczajnie się przestraszyła i jego dłoń w bieliźnie nie wywołała nic innego niż ból. Stała tak pod lodówką do czasu, aż ten nie wyszedł z jej mieszkania i dopiero wtedy pozwoliła sobie na szybszy oddech. Zsunęła się po lodówce, usiadła na ziemi i wypuściła głośniej powietrze z ust.
    - Skurwiel, pierdolony skurwiel- powiedziała sama do siebie, po czym oparła głowę o lodówkę zamykając przy tym oczy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  139. - Lepiej bym nie zinterpretował własnych słów - odparł wyciągając miecz przeciwnika z siebie i opadając twardo na podłogę, krztusząc się krwią. Kurwa. Ten jego wspaniały plan teraz wydawał się do dupy. Zacisnął mocno pięści. Na dodatek miał przy sobie Niklausa i nie był stu procentowo pewien czy może mu ufać. Z drugiej strony, nie zostawił go w potrzebie co dobrze o nim świadczyło.
    Dźwignął się na nogi, zakrywając prawą dłonią krwawiącą ranę brzucha i zamachnął się mieczem, ostatecznie pozbawiając przeciwnika głowy.
    - Ten piasek był czaderski - wyszczerzył się do Niklausa, zanim nie zachwiał się na nogach. Mocno zaparł się na mieczu i zacisnął szczęki, by zdławić mdłości. - I twoje wejście też - wydusił z siebie, nie dodając już tego że trochę szkoda iż Niklaus miał ten swój słaby punkt. By się znów zmaterializować potrzebował trochę czasu.
    - Ej... a jak się kochasz - tak wpadło mu do głowy, kiedy osuwał się po mieczu by ponownie usiąść na ziemi. Rana krwawiła bardziej niż powinna i wcale nie chciała się goić, choć jego organizm zwykle goił się nieco szybciej. Tym razem, krew nie przestawała lecieć. - ...to piasek nie przeszkadza ci w tym? Nie rozpada ci się to i owo podczas? Brak koncentracji i te sprawy... dużo kosztuje cię utrzymanie ludzkiej powłoki?

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  140. Miał na końcu języka kolejne pytania, ale zrezygnował. Nie miał do tego głowy. Wciąż uciskał ranę pozwalając Niklausowi działać. Nawet mu zaimponował, nie zostawiając go na placu boju. A przecież nie musiał mu pomagać. Zdziwił się, że został zaprowadzony do Febe i omal się nie skrzywił. Febe oznaczała i Yensena, a ten drugi nie przepuści sobie okazji do skomentowania jego stanu zdrowia i typowy dla siebie sposób. Stół został opróżniony z niepotrzebnych przedmiotów i chwilę później już leżał na nim. Przez głowę przyszło mu, że traktują go gorzej niż obrus, ale nie powinno go to dziwić. Febe była kobietą. Kobiety dbały o takie pierdoły, a krwi nie dało się sprać, a już na pewno nie było to takie proste.
    - Okay... nie wiedziałem, że Febe ma takie zdolności - rzucił i uśmiechnął się krzywo, starając się nie ruszać i pozwalając kobiecie działać, gdy znów pojawiła się obok nich.
    - Zanim mnie zbesztasz, muszę się usprawiedliwić. Mój partner zawalił... ma czaderskie umiejętności, ale trochę długo się materializuje - wyjaśnił śmiejąc się pod nosem, zanim nie splunął krwią.
    - Co miałeś na myśli mówiąc, że jak nabroisz? - zapytał Niklausa, bo jednak nie mógł sobie odpuścić tego pytania. Zbyt mocno go męczyło. - Co wtedy zrobiłeś, wujaszku? - rzucił zaraz. - Umiesz cofać czas? Jak daleko możesz wrócić w przeszłość? I... czy jeśli możesz to jesteś w stanie ją zmieniać? - spojrzał mu prosto w oczy.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  141. Trochę zdziwił się spokojem w głosie Niklausa, gdy mówił o morderstwie swojej córki. Sądził, że każdy rodzic kocha swoje dzieci... no dobra, poza Belzebubem, ale to wyjątek potwierdzający regułę był no! Aż korciło go by wypytać o szczegóły, gdy usłyszał o oryginalnych pomysłach od Febe. Zaśmiał się krótko, zaraz krzywiąc z bólu, bo przy tym ruchu wszystko go rozbolało.
    - To się świetnie składa, właśnie byłem w trakcie szukania osobistego medyka - wyszczerzył się do kobiety. Ostatnio coraz częściej potrzebował leczenia, narażony na ataki wrednych demonów. Nie z każdym sobie radził, zwłaszcza gdy atakowało ich dwóch czy trzech wyższej rangi na raz. Zacisnął nieco wargi i skinął głową.
    - Jasne, kiedyś to z ciebie wyciągnę. Pytam bo mam osobistą sprawę - wzruszył ramionami. - Nie jestem aż taki bezinteresowny - wyszczerzył się do niego i dźwignął się na łokciach by usiąść, gdy kobieta skończyła go szyć. Pokazał jej jeszcze swoje dłonie, w których hamował ostrze, by głębiej nie wlazło. Wszystko go bolało i trochę kręciło się w głowie.
    - Heh nie odebraliśmy zapłaty - spojrzał na Niklausa. - Będzie trzeba wrócić - mruknął. - No bo co to ma być... bosa pokonaliśmy i figa z makiem? Oszustwo. Zamorduję tego pieprzonego zleceniodawcę - burknął święcie oburzony.
    - Yensen jest? - spojrzał zaraz na Febe, a gdy ta pokręciła przecząco głową uśmiechnął się zadziornie. - To lepiej nic mu nie mów. Nikogo tu dziś nie było - rzucił konspiracyjnym szeptem.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  142. W odpowiedzi demon wzruszył ramionami. Uznał, że to nie odpowiednie miejsce do poruszania takich rzeczy.
    - Pogadamy później – rzucił spokojnie, teraz już pilnując swojego języka i jak się okazało całe szczęście, że tak zrobił, bo nagle pokazała się Ines. Uśmiechnął się do dziewczynki i parsknął śmiechem, gdy ta przygadała swojej mamie.
    - Leć do wyra, jak będziesz grzeczna to przyjdziemy ci opowiedzieć bajkę pełną rozlewu krwi – puścił do małej oczko, mówiąc to wszystko konspiracyjnym szeptem, tak jakby Febe tego nie słyszała. Zwykle dawało się dzieciaki udobruchać obietnicami takich bajek dla dorosłych, bo co jak co, ale opowieści o księżniczkach miały już serdecznie dość.
    - Dzięki – rzucił do Febe, gdy ta skończyła go opatrywać. – Temu tam dłonie trzeba przejrzeć – podkablował blondyna, bo pamiętał, że po nich oberwał zanim zdołał je przemienić w piasek. Lepiej by wszystkich poskładała, jeśli mieli wracać po zapłatę.
    - Ano przewagę szlag trafił, ale możemy podejść go inaczej – zaproponował. – Co powiesz na walkę pomiędzy nami. Taki teatrzyk tuż przed nim, byle bez śmiertelnych ran – rzucił spokojnie. – Wtedy boss zostanie zdezorientowany i będzie go można wziąć pod włos.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  143. Nie zdążył mu odpowiedzieć, bo Febe już do nich wróciła. Nie to, że jej nie ufał. Po prostu nie lubił zawracać komuś głowy czymś zupełnie niepotrzebnym. On również uważał, że w tym działaniu musiała być jakaś metoda. Być może wcale nie jakaś odkrywcza, ale coś musiało go popchnąć do tego działania. Nawet przyszło mu do głowy, że ten facet wziął sobie dwa zlecenia. Jedno na Niklausa, a drugie na niego samego. Nastawiając ich przeciw sobie miałby choć jednego przeciwnika z głowy. Drugiego byłoby mu łatwiej wyeliminować. Ot taki pomysł. Już miał go wygłosić na głos, gdy Febe rzuciła komentarzem i rozśmieszyła go nieco.
    - Może czerepy nie, ale kto wie… inna część ciała jest bardzo prawdopodobna – puścił do niej oczko i powoli zszedł ze stołu. Nie czuł się jeszcze zbyt dobrze, choć goił się szybciej niż przeciętny osobnik.
    - Chwila przerwy – odparł szczerze, trochę wzdychając. Rana mocno go rwała i nie chciał teraz kozaczyć, bo choć pewnie by sobie poradził to nie obyłoby się bez niepotrzebnego bólu. – Jeśli to nie kłopot – tu zerknął na Febe, ale zaraz przeniósł wzrok na Niklausa. – Kulą u nogą ci nie będę – rzucił wesoło. – A masz coś mocniejszego? Yensen na pewno barek ci zaopatrzył – uśmiechnął się szeroko do kobiety. Głodny nie był, ale w gardle zaczynało go suszyć, zwłaszcza po tym jak stracił tyle krwi. Ech głupi pomysł miał z tym mieczem, ale ważne że zadziałało.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  144. Blondyn nie mógł się oprzeć wrażeniu, że Febe roztacza wokół siebie taką matczyną aurę. Zwłaszcza teraz, kiedy tak droczyła się z Niklausem. Dało się dostrzec, że kobieta się o niego martwi, choć ma na głowie tyle własnych zmartwień.
    - Akurat Febe szanujesz? – Meliodas zerknął z zaciekawieniem na mężczyznę. – To co trzeba zrobić, by zasłużyć na twój szacunek o wielmożny piaskowy dziadku – zainteresował się, zmieniając pozycję na kanapie, by ranę uspokoić. Oparł się wygodniej o poduszki, a nogi bezceremonialnie przełożył przez uda Niklausa.
    - A właśnie… skoro manipulujesz czasem to jak zapłodnisz jedną czy drugą… jesteś w stanie zmanipulować czasem tak, by do zapłodnienia nie doszło? – zapytał go zaraz, nie poruszając tematu, który go najbardziej interesował, tylko z czystej ciekawości pytając o interesujący go fakt.
    Sięgnął sobie po flakonik i odkorkował go. Drażniący nos zapach silnego alkoholu od razu do niego doleciał. Gwizdnął i poruszył flakonikiem, by alkohol dobrze się wymieszał.
    - No, no… wiedziałem, że Yensen zna się na rzeczy, ale nie że aż tak – zaśmiał się lekko, biorąc sobie łyk rozgrzewającego płynu i powoli go przełykając. Podał zaraz flakonik Niklausowi i przymknął na chwilę oczy. Czuł, że zaczyna dopadać go zmęczenie, choć nie powinno.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  145. Nie miała pojęcia dlaczego, ale Blondyn wpadł jej do głowy jako pierwszy, gdy opuściła jedno z mieszkań w Mortiel. W sumie przeteleportowała się do niego pod wpływem chwili, drugi raz by tego nie zrobiła zwłaszcza, że wyglądała jak siedem nieszczęść. Krew na rękach, rany na ciele... Powinna wrócić z tym do domu, ale poczuła przemożną ochotę, by zwyczajnie spędzić z Blondynem trochę czasu i ewidentnie było to spowodowane sytuacją sprzed chwili. Może oczekiwała wsparcia? Nie miała pojęcia, ale już zaraz stała w jego ogrodzie wpatrując się w trawę i ściskała boleśnie swoje pięści. Przez głowę przeszła jej nawet myśl, by uciec ale wtedy dostrzegła go w salonie i serce jakoś zabiło dwa razy szybciej. Niklaus by ją zrozumiał, sam miał krew na rękach i do tego krew własnego dziecka dlatego ruszyła w jego stronę. Podeszła do drzwi, wpierw cicho w nie zapukała biorąc głęboki oddech. Uniosła głowę dopiero, gdy ten podszedł do drzwi i je otworzył. Nie miała pojęcia od czego ma zacząć, dla niej to wszystko było trudne, a gdy otworzył drzwi i stanął wprost przed nią po prostu serce zwyczajnie się zatrzymało. Bała się nie tyle co jego, co przede wszystkim tego spotkania.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  146. Już dawno dłonie nie trzęsły mu się tam jak teraz, z plików nie ściekały gromkie łzy, a on sam już dawno tak się nie bał. Uderzył go, mocno i to kilkakrotnie i nawet teraz nie miał pojęcia czym sobie na to zasłużył. Później w popłochu uciekł z mieszkania zupełnie nie mając pojęcia gdzie ma się kierować. Do Akademika? Do Mel? Wtedy do głowy wpadł mu jego kumpel i to dobiega pobiegł. Akane wspominała coś o nowym domu, więc pobiegł pod jego adres mając nadzieję, że kogoś tam spotka. Już zaraz stał przed drzwiami, trzęsąc się jak osika.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  147. W co ona się wjebała? Poczucie winy dopadło ją dwa razy mocniej, niż zanim wogóle się odezwał, a ona sama spuściła jeszcze wzrok na swoje buty zagryzając przy tym wargi. Myślenie o tym wszystkim sprawiało jej ból, a co dopiero, gdy miałaby o tym wszystkim mu opowiedzieć... Spojrzała na swoje ręce, gdy powiedział, aby się ogarnęła i posłusznie ruszyła do łazienki od razu spoglądając w lustro. Nie wyglądała aż tak źle jak się zapowiadało, choć była zmęczona, wręcz wyczerpana i krew oblepiała nawet jej twarz. Pochyliła się nad zlewem, po czym zmyła z twarzy krew i to samo zrobiła z rękoma. Wyczerpała tyle swojej mocy, że nawet miała problem z kontrolowaniem krwi. Zrzuciła z siebie ubrania, obserwując jak bardzo ucierpiała na tym wszystkim i skrzywiła się mocno widząc jedną, bardziej rozległą ranę na brzuchu. Zignorowała ją, po czym szybko weszła pod prysznic puszczając na siebie samą zimną wodę. Musiała się obudzić, ogarnąć, choć wcale nie było to proste. Nie chodziło o sam ból fizyczny, choć rany piekły niesamowicie i musiała jak najszybciej się opatrzyć, a może i zszyć ale o ból psychiczny. Wyszła z pod prysznica, dorwała się szybko do ręcznika, którym owinęła się prawie natychmiast. Woda nadal ściekała po jej ciele, nawet się nie wytarła widząc, że jej ubrania zwyczajnie się nie nadają.

    - Niklaus- powiedziała, trochę głośniej ale szybko wzięła głęboki oddech, gdy załamał jej się głos. Blondyn zaraz zajrzał do jej łazienki, a ona zacisnęła mocniej dłoń na ręczniku, którym nadal była owinięta.- Dasz mi coś... do przebrania?- podniosła na niego wzrok.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  148. Chłopiec na widok Niklausa rozpłakał się jeszcze bardziej, dłonie przycisnął do twarzy czując, że ta boli go coraz mocniej. Wszedł do środka, ale nie odzywał się przez krótką chwilę, dopiero po tym jak przełknął ślinę wymieszaną z krwią.
    - N-nie Ane- załkał, widząc że ten denerwuje się nie na żarty. Uniósł twarz w jego stronę, wziął głęboki oddech i wypuścił powietrze płaczliwie z płuc. Nie potrafił się uspokoić po tym, jak ojciec go pobił.- Tato... tato mnie uderzył- wyjaśnił, po czym rozpłakał się już doszczętnie opadając przy tym na ziemię, skulił się również, a z jego gardła wydobył się bolesny jęk. Ojciec przecież nigdy go nie skrzywdził, nie uderzył go nigdy, a teraz? Zwyczajnie rzucił się na niego z pięściami, gdy młody tylko wszedł do domu po kilka swoich rzeczy... Kuro wpadł jakby w szał, to było dla niego straszne.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  149. To zrozumiał w lot. Nie dyskutuje się z Febe. Podziękował jej za koc i położył się na łóżku, zasypiając niemal od razu. Nie spał spokojnie, trochę podminowany odpowiedzią Niklausa dotyczącej cofania czasu. Nie potrafił ukryć rozczarowania. Obudził się jeszcze przed świtem zlany zimnym potem. Gwałtownie usiadł na kanapie, nabierając kilka głębokich oddechów i ocierając pot z czoła. Cholera, dawno go już tak nie wzięło. Otarł łzy z oczu i wstał, by po cichu udać się do kuchni. Wypił od razu dwie szklanki wody, a potem zrobił lekkie śniadanie dla siebie samego i Niklausa.
    - Cześć – szepnął z lekkim uśmiechem, widząc że ten wchodzi do kuchni. – Siadaj. Jemy i znikamy – rzucił spokojnie. Rana rwała znacznie mniej, więc szło zdecydowanie ku lepszemu. Ziółka Febe i jej złote łapki zrobiły swoje. – Wcinaj – podstawił Niklausowi kanapki pod nos, a sam zabrał się za swoją kawę. Miał ciężką noc za sobą i trochę się to na nim odbijało. Westchnął przeciągle. – To jaki jest plan wujaszku? Ty dzisiaj główkujesz, ja ślepo podążam za tobą – pokazał mu język.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  150. Zaśmiał się cicho i dopił swoją kawę, kręcąc z niedowierzaniem głową. Jeszcze tego mu brakowało, by musiał zanosić śniadania do łóżka.
    - Do łóżka to ja tylko wybranym zanoszę, jeszcze do nich nie należysz - puścił do niego oczko, zabierając się za jedną z kanapek. - No chyba, że rzucisz drobną opłatę to dostaniesz w łóżku jaki posiłek tylko sobie zamarzysz.
    Wysłuchał jego propozycji działania i skinął lekko głową. To nie był taki zły pomysł. Dokończył kanapkę, a resztę z nich okrył folią spozywczą i schował do lodówki. Niech się Febe cieszy, nie będzie musiała śniadania robić.
    - Tak jest, czyli bawimy się w detektywów i liczymy na to, że wieża nie jest obstawiona nowymi wartownikami - zasalutował mu. - Zapasów nie bierzemy to uwiniemy się z tym szybko - dodał jeszcze nieco weselej.
    - Prowadź wujaszku - klepnął go przyjaźnie w plecy.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  151. Odebrała od niego ubranie, po czym po prostu zarzuciła na siebie bluzę rezygnując całkowicie z podkoszulka. Było jej już wystarczająco gorąco, nawet jeśli pogoda nie należała do tych upalnych do tego dochodziły godziny nocne. Wzięła głęboki oddech patrząc po raz ostatni w lustro, przetarła dłonią po raz kolejny twarz. Weź się w garść dziewczyno! Wypuściła głośniej powietrze z płuc, po czym chwyciła za klamkę łazienki. Niklaus oczekiwał jakiegoś wytłumaczenia, prawdziwego wytłumaczenia, a nie bajek które najchętniej by mu sprzedała. Musiała się skupić i to jak najszybciej, opanować jakoś nerwy, choć w środku siebie nadal wręcz szalała z tych wszystkich emocji, które zaserwowała jej ta noc. Zaklęła cicho, gdy dotarło do niej że nadal trzyma dłoń na tej przeklętej klamce. Wyszła powoli mierząc całe otoczenie swoim wzrokiem, nie podziwiała walorów mieszkania Blondyna, nie. Cały czas po prostu miała wrażenie, że zaraz ktoś rzuci się na nią z mroku, nawet jeśli teraz wydawało się to tak bezsensowne i głupie. Po prostu panikowała, kurewsko panikowała. Weszła do kuchni, a wzrok dziewczyny od razu spoczął na czekającym Blondynie. Znów ta gula w gardle, ciało zatrzęsło się nieprzyjemnie. Może powinna wyjść? Bała się, nawet teraz Niklausa. Mimo to weszła od razu zajmując jedno z nakrytych miejsc. Chwyciła w dłonie swoją herbatę, od razu podstawiła ją sobie pod nos i wzięła jeden, głęboki łyk gorącego napoju. Wolałaby alkohol, mocny, by najlepiej od razu ściął ja z nóg i pozwolił na spokój. Whiskey, może dragi... cokolwiek. Po odłożeniu kubka chwilę postukała paznokciami w stół. Niecierpliwił się, był zły, na pewno był zły i do tego nadal byli pokłóceni. Cholera... Znów tysiące myśli w głowie, ale szybko zeszły one na dalszy plan, gdy jej wargi otworzyły się samoistnie, a ona spojrzała w jego oczy pewniej.

    - Kuro... Kuro nie żyje- patrzyła na niego przez cały czas, nawet nie opuściła wzroku, nie było po co ukrywać tego faktu. Oblizała jedynie spierzchnięte wargi, po czym znów kontynuowała- Poszłam z nim porozmawiać, o pobiciu Yumi'ego, o jego chorobie... cholera jasna. Rzucił się na mnie, mój własny brat...- ścisnęła mocniej pięść, a jej twarz skrzywiła się jakby w lekkim bólu.- Później... kurwa- spuściła wzrok na swój talerzyk, a ona stała się nieco poddenerwowana- Wpadł w szał, zaatakował mnie- dotknęła dłonią lekko swojego brzucha na którym nadal była rana po jego pazurach.- Nie pamiętam tego dokładnie, ale on... leżał na ziemi, r-rozumiesz?

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  152. Chłopiec nie wiedział do końca dlaczego ojciec podniósł na niego rękę, spotkał się w szkole kilka razy z Akane, ale czy to był powód, aby rzucać się na niego z pięściami. Czując, że ramię Blondyna objęło go on uniósł na niego zapłakane oczy. Nawet to go teraz bolało, Kuro bił mocno, zupełnie nie patrzył gdzie i chłopiec miał wrażenie, że na całych plecach ma jednego wielkiego siniaka. Jego tata był chory, on o tym wiedział, ale zawsze się z tym jakoś ukrywał. Nawet jeśli miał ataki i rzucał się po ścianach, Yumi tego nie widział, nigdy nawet nie widział tego jak ten unosi na kogoś rękę. Może prócz Febe, ale tej nie uderzył aż tak mocno... Podciągnął mocno nosem, wstał nieco chwiejnie trzymając się przez cały czas mężczyzny. Wszedł posłusznie do łazienki, od razu oparł się o jedną z szafek i spojrzał w lustro. Miał siniaka na policzku, rozciętą wargę, już przez koszulkę było widać coś fioletowego na ramieniu...

    - Boli... bardzo boli- poskarżył się, po czym szybkim ruchem zdjął z siebie koszulkę z postacią z jakiejś kreskówki. Miał posiniaczone plecy, do tego bardzo bolało go żebro... Ciężko mu się nawet oddychało, ale nie miał zamiaru się skarżyć. Tak nie robili prawdziwi faceci, co by powiedziała na to Akane. Ona sama była twarda, a on? Ryczał jak baba.

    - Akane jest w domu?- spytał, mając w głębi duszy nadzieję, że jednak dziewczynki nie ma. Jeśli słyszała jak on płakał...

    Kuro/ w sumie to Yumi

    OdpowiedzUsuń
  153. Nie skomentował jego narcyzmu, tylko trzepnął go przez łeb w odpowiedzi. Będzie go łapał za słówka, blondas pierdzielnięty w dekiel. Tak lekko to nie ma. Zrównał z nim kroku, czując że zapowiada się dłuższa przeprawa, a jego pytanie omal nie zwaliło go z nóg.
    - Myślałem o ustatkowaniu się bardzo dawno temu - odparł zaciskając mocno wargi i przez chwilę milknąc. - Ale ona zginęła, a ty nie jesteś w stanie cofnąć czasu o 2500 lat wstecz - uśmiechnął się krzywo. Gdyby tylko spotkał go wcześniej. Jego albo Śnieżynkę... to byłby w stanie ją uratować, ale nie spotkał. Sprawa się rypła.
    - Teraz? - zastanowił się chwilę. - Szczerze? Czasem myślę, ale nie mam ani dobrej kandydatki by to zrobić ani zbytnich chęci... no i mam jeszcze coś do zrobienia zanim będę mógł myśleć o ustatkowaniu się na dobre - przyznał spokojnie. Zemsta wciąż chodziła mu po głowie, a teraz przybierała na mocy poprzez pewną blondynę, widmo z przeszłości. Zacisnął mocniej pięści i zerknął z zaciekawieniem na Niklausa.
    - Jakie życzenia jesteś w stanie spełniać, wujaszku? Potrafisz martwych ożywiać? Albo załatwiać spotkania z duszami zmarłych? - wypalił, bo skoro już gadali półsłówkami ale od serducha to uznał, że się nie zbłaźni takim pytaniem.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  154. Siedziała tak przed dłuższą chwilę zwyczajnie nie mogąc wydobyć z siebie więcej słów. Wiedziała, że Blondyn ją zrozumie, on sam przecież zabił swoją córkę i pamiętała, że po tym nie był w najlepszym stanie. Dla niego morderstwa były naturalne, ona również nie czuła większych oporów by kogoś zabijać, często nawet sprawiało jej to pewną przyjemność, ale tak nie było w tym przypadku. Odebranie życia komuś obcemu i odebranie go własnemu bratu to były dla niej zupełnie różne sprawy. Przy tym pierwszym wogóle by się nie przejęła, ale przy tym drugim... Nie czuła się z tym dobrze i nawet nie miała zamiaru udawać, że jest inaczej. Widząc jak Blondyn wstaje wpierw wpadło jej na myśl, że zwyczajnie ją strzeli, nie żeby kiedykolwiek ją uderzył, ale miała takie dziwne przeczucie. Powoli zdjęła jego bluzę odjadając ją szybko na oparcie krzesła, nawet nie zamierzała się sprzeciwiać. Wkurzył się? Tak, był wkurwiony, ale teraz już nie potrafiła zawyrokować czy był bardziej zły na nią, na Kuro czy właściwie na kogo. Spojrzała na niego przepraszająco. Nigdy nie była jakimś mistrzem w opatrywaniu, tym razem właściwie wogóle się nie postarała i "opatrunek" wyglądał tak, a nie inaczej. Wolała to szybko zakryć, schować i o tym zapomnieć niż ślęczeć nad raną i babrać się igłą we własnym ciele. Skrzywiła się mocno słysząc jego słowa. Kuro kiedyś byłby zwyczajnie zamordowany, wiedziała to, ale dlaczego właściwie stało się to z jej ręki. Nigdy nie chciała mieć krwi swojej rodziny na rękach, a teraz. Zżerały ją wyrzuty sumienia, już nie nawet smutek, rozpacz po straconym bracie.

    - Nie, nie chcę Febe- pokręciła szybko głową- Postaram się zatrzymać krwawienie, ale nie mam pewności na ile mi to wyjdzie...- potrząsnęła znów przecząco głową. Nie chciała by o tej chwili dowiedział się ktoś prócz Niklausa, bo i tak wiele ryzykowała przychodząc tu do niego. Wolała już zatrzymać sama krwawienie, choć zatrzymanie tego było w tym przypadku po prostu niemożliwie, zwyczajnie brakowało jej siły, ale musiała coś z siebie wykrzesać. Dziś nie chciała widzieć nikogo, kto miałby jakikolwiek większy związek z jej bratem, a meduza ewidentnie należała do takich osób. Wstała z krzesła, po tym usiadła na stole czując, że rana zwyczajnie zaczyna krwawić, ale czując, że ta zatrzymała się w połowie, a później pociekła dalej wzięła głęboki oddech.

    - Chyba... dobra, nie dam rady- dodała cicho, odwracając od niego wzrok czując, że policzki pieką ją niemiłosiernie. Nie lubiła pokazywać swoich słabości, a teraz czuła się przed nim wręcz naga jeśli chodziło właśnie o to.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  155. Syknął głośno, gdy palce Blondyna natrafiły na jedno z bolących żeber, nawet zrobił krok w tył nie chcąc, aby znów coś go bolało. Przełknął głośno ślinę, a widząc zdenerwowanie na twarzy swojego kumpla zwyczajnie zrobiło mu się wstyd. Nie wstyd za Kuro, ale wstyd właśnie na siebie że wogóle dał podnieść na siebie rękę i nie uciekł w popłochu. Ale czy wtedy nie byłby tchórzem?

    - Ty też czasem płaczesz?- spytał, jedną z dłoni przetarł na szybko łzy, które ciekły mu po twarzy. Chciał się jakoś upewnić, przecież Niklaus mógł to powiedzieć od tak sobie, bo jeśli Niklaus nie płakał to dlaczego by on miał płakać? Musiał być silny. Oblizał szybko wargę, ręcznik od razu przyłożył do własnego oka, to zwyczajnie bolało o wiele bardziej i chciał, aby szybciej się zagoiło. Szybko podszedł do wanny patrząc co właściwie Niklaus wyprawia, chciał widzieć wszystko, musiał się nauczyć bo wiedział, że ta sytuacja nie była wyjątkiem... Pewnie ojciec podniesie na niego kiedyś rękę, może nie teraz, ale w przyszłości.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  156. Powiódł wzrokiem za jego dłonią i zatrzymał się spoglądając na dom Febe.Wahał się. Może powinien od razu do niej wrócić i powiedzieć co mu na sercu leży, ale zaraz zagryzł mocno wargi i ruszył z powrotem za Niklausem.
    - Nie, nie będę jej zawracał gitary jakąś głupią prośbą - mruknął trochę ponuro. Kusiło go, bardzo go kusiło, ale wolał tego nie robić. Musiałby sto razy się zastanowić zanim w końcu wypowiedziałby to życzenie na głos.
    Wypuścił ze świstem powietrze z płuc i bezceremonialnie wskoczył Niklausowi na plecy. Na tyle go tym zaskoczył, że ten nie zdołał się odsunąć. Objął go ramionami za szyję i oparł brodę o jego ramię.
    - No problem wujaszku - rzucił wesoło. - Tak sobie tylko gdybam - uśmiechnął się szeroko. - A to... zapłata za śniadanie. Chory jestem, jeszcze niezrośnięty za dobrze... a ty dbać o bratanka musisz - poczochrał go po włosach śmiejąc się przy tym radośnie.
    - Skąd pytanie o ustatkowywanie się? - zainteresował się zaraz. - Ty o tym myślisz, staruszku?

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  157. Yumi zdjął z siebie koszulkę, bo cały czas miał ją na sobie i zmarszczył brwi widząc siniaki. Słysząc odpowiedź Niklausa uśmiechnął się lekko pod nosem. Ojciec od dawna powtarzał mu, że tylko słabi płaczą, czy pokazują to jak bardzo im jest źle. Unikał tego, ale teraz zwyczajnie nie mógł się powstrzymać, a skoro jego kolega miał taką opinię a nie inną... Musiał to przemyśleć. Spojrzał na wodę w wannie, a słysząc pytanie spojrzał na Niklausa.
    - Kanapki- uśmiechnął się do niego kącikiem ust- Z jakimś sokiem.

    Gdy Niklaus wyszedł z łazienki on od razu wszedł do wanny, woda naprawdę powoli koiła jego obolałe ciało, ale on sam miał mętlik w głowie. Kuro był chory, ukrywał to usilnie, więc dlaczego każdy o tym wiedział? Ojciec zabraniał mu o tym mówić, nawet Akane, wiec... jak? Zmarszczył czoło powoli dotykając poszczególnych miejsc na swoim ciele, brzuch, ramiona, obadał sobie głowę, ale to chyba żebra bolały najbardziej.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  158. Położona na stole już chciała protestować, ale ostatecznie zacięła wargi obserwując w spokoju to jak Niklaus przygotowuje nici. Oczywiście, zawstydziła się tym jego ruchem, ale nie miała zamiaru nic mówić, nie chciała kolejnej awantury zwłaszcza, że leżała z otwartą raną. Uśmiechnęła się kącikiem ust słysząc, ze ten nie jest niepokonany. Już kilka razy widziała go w akcji, ostatnio gdy wgniótł Kuro w ziemię i jakoś ciężko było jej w to uwierzyć, zwłaszcza że dodatkowo potrafił zmieniać swoje ciało w piasek. Dla niej to było niesamowite, sama chciałaby posiadać podobną umiejętność, wtedy obrażeń było o wiele mniej a tak... Chwila nieuwagi i musiała być zszywana. Przyniesiona poduszkę sama podłożyła sobie pod nerki, aby wygodniej było mu zajmować się raną. Wpierw chwyciła za butelkę z alkoholem, pociągnęła z niej kilka porządnych ruchów na dwa razy, ale w ostateczności odstawiła ją na bok. W przypadku braku energii niezbyt dobrym pomysłem było sięgać po alkohol.

    - Przecież ja nigdy się nie spinam- odchrząknęła, po tym odstawiła butelkę na jedno z krzeseł łapiąc po tym w dłoń jego pasek. Pierwsze wkłucie się w jej ciało było naprawdę bolesne, nie zamierzała tego ukrywać i wzdrygnęła się mocno po czym wypuściła głośno powietrze z płuc wraz z cichym "kurwa". Miała cichą nadzieję, że później pójdzie jak spłatka, ale bardzo się myliła. Gdzieś przy drugim szwie musiała wsadzić pasem między zęby, aby przypadkiem nie krzyczeć z bólu.


    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  159. Miał ochotę na to, by już nigdy nie wychodzić z tej wody. Było mu tu dobrze, rany nadal bolały, ale musiał jakoś w końcu się ogarnąć. Letnia woda koiła nerwy, pielęgnowała powoli ciało, ale Niklaus miał zaraz wejść. Nie chciał, by Blondyn widział go nago, nie chciał by widział go ktokolwiek. To było dziwne, niekomfortowe i po prostu obleśne. Słysząc pukanie do drzwi szybko zanurzył się bardziej do wody, a gdy drzwi się zamknęły szybko wyszedł z wanny. Nałożył na siebie swoje slipki, spodnie i czekał, aż ten mu pomoże. Nawet się nie wycierał, nie chciał aby bolało. Właściwie to bandaż wsiąknął większość wody, więc chłopiec nie musiał się przejmować. Słysząc o męskim wieczorze pokiwał szybko głową, z ojcem już dawno takich nie obchodził, może kiedy jeszcze Ines byłą mała to im się zdarzało, ale później... Całkowicie o nim zapomniał na rzecz swojej kochanki, obrazów i samotności. Dlatego cieszył się coraz bardziej na takie wydarzenie. Mina nieco mu zrzedła słysząc o ciotce. Nie, nie, nie!

    - Nie mów Mel- chwycił go mocniej za przedramię, stanął wręcz w jednym miejscu- Znów będą się kłócić... nie chcę, żeby znów tato wpadł w wściekłość- przyznał spuszczając wzrok na przygotowane jedzenie. Oni nie potrafili żyć ze sobą normalnie, nawet kiedy Mel zaczem odprowadzała go od siebie do domu zawsze musieli się poprztykać z ojcem. Zawsze zaczynał właśnie on, ale ciotka też potrafiła rzucić kilka kąśliwych komentarzy, no i później zaczynał się bajzel. Kuro krzyczał, wyzywał, klął i nawet podnosił ręce. Zwyczajnie był agresywny- Pójdę jutro do akademika, powiem, że pobili mnie jakieś chłopaki ze szkoły- puścił jego ramię, o tym usiadł na krześle w kuchni. Powoli, aby nie naruszyć opatrunków nałożonych przez Niklausa.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  160. Dziewczyna miała wrażenie, że Niklaus robi jej to specjalnie, znęca się powolnym zszywaniem bo ona sama zrobiłaby to o wiele szybciej. Nawet nie siliłaby się na to, by było w miarę dobrze zrobione, byleby tylko skończyć z wbijaniem igły w jej skórę. Jedna czy dwie blizny do kolekcji, teraz jej to nie obchodziło, już i tak miała mały plan, aby się jej pozbyć a raczej jakoś zapowiedz temu, aby się nie pojawiła. Potrzebowała do tego jedynie chwili spokoju, krwi i samotności. Kiedy Niklaus skończył szyć prawie natychmiast wyjęła pasek z pomiędzy zębów, odłożyła go na bok i uniosła się na łokciach patrząc na zszyty brzuch. Oblizała wargi, przełknęła głośno ślinę czując nieprzyjemny posmak skórzanego paska, ale nie zamierzała narzekać. Wstała posłusznie, sama chciała zająć się tą krwią, która teraz byłą główną atrakcją kuchni, ale nawet nie zdążyła. Już zaraz została owinięta bandażem, po chwili znalazła się na kanapie. Przez to wszystko zakręciło jej się w głowie, nadal wyczuwała w powietrzu metaliczny zapach swojej własnej posoki i wzięła głęboki wdech rozkoszując się wręcz tym zapachem. Kilka razy jeszcze spojrzała na świeże szycie, wyszło mu to naprawdę ładnie, pewnie gdyby poszła wprost do swojego domu to rana jakoś by się sama zaklepiła i następnie goiła przez jakieś pół roku. Obserwowała go ukradkiem, chciała zobaczyć wszystko, by w razie irytacji zwyczajnie samej wziąć się za sprzątniecie własnej krwi, ale... Czy to bardziej go nie rozjuszyło. Spojrzała na niego bez krępacji słysząc pytanie.

    - Obserwowałam go chwilę... po tym wszystkim, dość długą chwilę i jestem w stu procentach pewna, że zwyczajnie nie żyje. Wiem jak wygląda martwa osoba Niklaus, to nie jest pierwszy raz przecież- kącik ust lekko się uniósł ku górze, by bardziej zaufał jej w tej kwestii. Nawet gdyby nie miała racji to zwyczajnie Kuro by się wykrwawił, a jeśli nie... i tak musiałaby dokończyć tą sprawę. Gdyby nie on to byłaby to ona, wiedziała to aż za dobrze.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  161. Skinął lekko głową. Z której by strony nie patrzeć, miał rację. Meliodas dobrze o tym wiedział, ale nie chciał tego przyjąć do wiadomości. Zacisnął mocno wargi i ostatecznie zmienił temat. Nie chciał już poruszać tej swojej Liz.
    - Masz coś do zrobienia, hm? - uśmiechnął się. - To jakbyś potrzebował do tego pomocy to możesz mnie znaleźć w Girie - rzucił spokojnie. Sam też liczył na potężne wsparcie w razie potrzeby.
    - No pewnie! Wykorzystuj, byle nie za często bo ostatnimi czasy lubię wybuchać - przyznał szczerze, śmiejąc się przy tym pod nosem. No bo co innego zrobić? Nie robił tego specjalnie, a ten jego mętlik w głowie sprawiał, że moc wymykała mu się spod kontroli. Zbyt dużo myślał po prostu. Za dużo się działo i marzył o powrocie kilka set lat wstecz, kiedy wszystko było prostsze.
    - Rozumiem. Jesteś w sytuacji patowej, ale jeśli chcesz być wobec niej fair to lepiej rzuć ją szybko. Nie ma sensu tego ciągnąć, skoro serce nie czuje tego co ona by sobie życzyła - mruknął niczym znawca od spraw sercowych, którym absolutnie nie był.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  162. [ Hejka naklejka, ja po niedokończone sprawy z przeszłości i wątek przyszłam. I ofc podziękować za miłe przywitanie. :>
    Niklaus jest totalnie ciekawy i rzeczywiście mogliby się znać. :D
    Pytanie tylko czy jeszcze za życia życia Nestora we Francji czy już po wskrzeszeniu kiedy to się szlajał po całym świecie. Ale to już zależy jak by Tobie pasowało. :') ]

    Nestor

    OdpowiedzUsuń
  163. [ Taka wersja spotkań jak najbardziej mi odpowiada. Co do spotkania za życia, mogliby poznać się albo na tych wszystkich bakiecikach/naukach/wyjazdach/przez wspólnych znajomych bo Nestor jako szlachcic prowadził dosyć intensywne życie towarzyskie albo już w trakcie chaosu Rewolucji Francuskiej, bo wtedy też trochę błąkał się po swoim kraju coby zniknąć z oczu rewolucjonistom. Z marnym skutkiem no ale jednak. :')
    A jaki pomysł wpadł ci odnośnie tego drugiego? :D ]

    Nestor

    OdpowiedzUsuń
  164. [ Sure, wszystko jak najbardziej pasuje. Pomysł ciekawy, podoba mi się. :) ]

    Nestor

    OdpowiedzUsuń
  165. Niklaus nie miał racji, prócz Kuro był jeszcze jeden, starszy od nich obydwu ale tego nie chciała mu teraz tłumaczyć. Właściwie to wogóle odechciało jej się wszystkiego widząc jego minę, przez myśl przeszło jej nawet, że mogła tutaj nie przychodzić i iść prosto do siebie, czy nawet Shiro. Tamten by na nią pewnie krzyczał, ale chyba byłoby to lepsze od tych braku emocji ze strony Blondyna. Podziękowała za koc, gdy ten ponownie zszedł na dół, po czym pokręciła szybko głową nawet na niego nie patrząc.
    - Nie, dzięki.- okryła się kocem jeszcze bardziej, praktycznie pod samą szyję uważając, aby przypadkiem nie naruszyć rany. Nie chciała, by ktoś znów się w niej babrał.- Pójdę spać, tak będzie najlepiej- spojrzała na niego krótko, posłała szybki uśmiech, po czym sięgnęła po jedną z poduszek i położyła się wygodniej wpatrując w sufit. Morderstwo brata to nie była taka łatwa sprawa, przynajmniej dla niej i chyba jednak musiała sobie o tym z kimś pomówić. Tylko nie z Niklausem.
    - Dobranoc- rzuciła jeszcze, po czym obróciła się na jeden z boków, wtulił w poduszkę i jak najszybciej zamknęła ozy. Była zmęczona.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  166. Yumi spuścił wzrok na ziemię. Wolał nie powiadamiać o całym zajściu ani Mel, ani Febe. Co by pomyślała cyganka, gdyby usłyszała od Niklausa takie rewelacje? Byłoby mu wstyd, nawet bardziej niż przed ciotką. Musiał się nad tym jak najszybciej zastanowić. Wolał mieszkać chyba już w akademiku, ale... Westchnął, po tym ruszył w stronę Niklausa i spojrzał na filmy, które rozłożył. Wskazał dłonią jeden z nich, jakiś katastroficzny i sam chwycił na jedną z kanapek. Usiadł na kanapie i wgryzł się w nią ze smakiem patrząc na telewizor.
    - Akane mówiła, że często razem coś oglądacie...- zaczął, chcąc jakoś rozwinąć temat, by nie siedzieli w takiej ciszy, która między nimi nastała.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  167. Blondyn skinął lekko głową. Z babami często były same problemy. Nigdy im nie odpowiadało to jaki facet był, albo to co robił. Zawsze chciały więcej. Znaczyły swój teren i zamieniały w prawdziwe bestie, gdy przychodziło co do czego. Tak, baby to był drażliwy temat, którego lepiej było nie poruszać.
    - Zostaw to mnie – Meliodas zeskoczył mu z pleców i wsunął dłonie w kieszenie. – Ty możesz się jako piasek dostać do środka. Ja odciągnę gliny – uśmiechnął się do niego szeroko i zasalutował mu jeszcze, by podejść do najbliższego policjanta.
    - Panie władzo! Panie władzo! – krzyknął głośno by zwrócić na siebie uwagę. – W takiej okolicy się kręcić? Do Girie byście przyjechali, a nie – wywrócił oczyma, wsuwając dłonie do kieszeni i wciąż uśmiechając się szyderczo. Dwóch funkcjonariuszy zwróciło na niego uwagę i zmarszczyło nieco brwi.
    - Szukacie świadka zdarzenia? Mogę wam co nieco o nim poopowiadać – oznajmił konspiracyjnie, po czym zbliżył się maksymalnie do funkcjonariusza i znokautował pierwszego. – Jeśli nade mną nadążycie, oczywiście – oznajmił stając sobie grzecznie na plecach nieprzytomnego goryla. To rozwścieczyło ich na tyle, by rzucili zabezpieczanie i ruszyli za nim w pogoń. Meliodas dobrze się bawił lawirując między uliczkami. Tu wskakiwał na dach, tu z niego zeskakiwał, po drodze nokautując ze dwóch funkcjonariuszy. Miał nadzieję, że Niklaus poradzi sobie z dwoma, którzy pozostali na posterunku i dowie się o co chodziło z tą całą zasadzką. Przede wszystkim miał nadzieję, że nic mu się nie stanie.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  168. Glen nie wiedział jak to się stało, że znalazł się znów za barem. Ktoś wypchnął go do przodu, ktoś inny zobaczył jego obrożę , a inny zażądał dobrego drinka. Jako, że obsługujący całą tą ferajnę barman wyskoczył do łazienki. Musiał mieć zatwardzenie, bo długo nie wracał. Klienci zaczęli się burzyć.
    - Ty, niewolnik... podaj coś pikantnego - padło kolejne polecenie, ale Glen udał że go nie dosłyszał. Zrobił drinka z domieszką papryczki chili i z hukiem postawił go przed facetem.
    - Te, nadprzyrodzony, a może trochę grzeczniej, co? - poradził mu mierząc się z nim na spojrzenie. Mężczyzna ze świstem wciągnął powietrze w płuca i już miał go uderzyć, gdy Glen uśmiechnął się do niego lekko. - Glen - przedstawił mu się. - Jestem tu nowy, nie musisz mnie lubić, ale póki cię obsługuję to bardzo proszę o zachowanie pozorów. Smacznego - mruknął zaraz idąc do kolejnego nadprzyrodzonego. Rzucił się w wir pracy, a klientów tylko przybywało. Ledwie sobie z nimi radził i nawet przyszło mu na myśl, że barman musi mieć swoje sztuczki by to ogarnąć. Wpadł na niego po dobrym kwadransie.
    - Nareszcie - odetchnął głęboko już nieźle zziajany. Dostał zadyszki od pracy za barem. To była dla niego nowość. - Co tak długo? Tłum się niecierpliwił - wymamrotał nie patrząc mu w oczy.
    - Glen! Jeszcze raz to z chili. Genialne! - mężczyzna, który wcześniej go obrażał teraz wrócił po kolejnego drinka. Na dodatek zapamiętał jego imię. Szok odmalował się na twarzy chłopaka, ale skinął głową i wyminął Niklausa by zająć się drinkiem.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  169. Noc była o wiele spokojniejsza niż się jej na początku zdawało, myśli kręcące się wokół brata nadal nie dawały jej spokoju, ale fakt że nie była dziś sama jakoś dał jej odetchnąć. Jakoś nie wyobrażała sobie tego, by spędzić noc sama jak palec, wiedziała że w takich chwilach do głowy przychodziły dziwne myśli i lepiej było mieć kogo siebie kogokolwiek. Nawet przez głowę przeszło jej to, aby iść na górę, ale szybko odrzuciła tą myśl wiedząc, że to naprawdę nie był dobry pomysł. O dziwo też zasnęła, ale też nie na długo, słyszała to jak Niklaus urzęduje w kuchni. Wolała chyba obudzić się wcześniej od niego, podziękować i uciec, żeby nie robić mu więcej problemów bo ewidentnie ta wizyta go męczyła. Wstała, powoli i ruszyła do kuchni, wcześniej nakładając na siebie bluzę stając nie daleko wejścia.

    - Nie szykuj nic- odezwała się w końcu, widząc że jako gospodarz chciał coś przygotować. Spojrzała na niego, gdy odwrócił się w jej stronę i posłała lekki uśmiech. Ostatnio możne nie było między nimi kolorowo, ale to nie znaczyło że zaraz ma się na niego boczyć i rzucać nieprzyjemnych spojrzeń.
    - Dzięki za zszycie- odchrząknęła cicho, po tym ruszyła do okna i otworzyła je lekko, wzięła głęboki oddech.- Jeszcze trochę wprawy, a otworzysz swoją klinikę. Laski będą dobijać się drzwiami i oknami- rzuciła, od tak, jako żarcik z uśmiechem na ustach. Przydałoby im się rozluźnienie między nimi, bez spinania się.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  170. Yumi zamrugał kilkakrotnie oczami słysząc, że Niklaus o wszystkim wie. Mel mu powiedziała? Zacisnął zęby w prostą linię, aż się zarumienił ściskając dłonie w pięści i od razu spuścił wzrok. Kolejny powód, by nie ufać jego ciotce. Sprzedała ich! Nawet nie wiedział co ma odpowiedzieć, teraz było mu za to wstyd. Ale przecież dorośli się całowali! Nie raz widział jak ojciec całuje Febe, jak przytulają się razem, nawet na ulicach były kochające się pary chodzące za ręce i okazujące sobie uczucie. Więc dlaczego nie wolno było im? Nie pocałowałby jej przecież, gdyby nic do niej nie czuł.
    - Nie zrobiłem nic poza tym, nie chce jej zrobić krzywdy. Jest dla mnie... bardzo miła, martwi się o mnie, ja też się o nią martwię i nie chciałem zrobić jej nic złego- wytłumaczył szybko- Chciałem jej pokazać, że jest... ważna. Tak to chyba powinno wyglądać?- zapytał, jakby sam siebie i spojrzał na niego pytająco. On nie wiedział, niby skąd? Od ojca, który nie opowiadał mu o miłości? Od kolegów, którzy nie wiedzieli nic i brzydzili się dziewczyn? Od ciotki? No dobra, ona mu trochę wyjaśniła kiedyś, gdy był młodszy ale on dorósł i to już nie była miłość względem rodziny, ojca a do dziewczyny. To było zupełnie inne.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  171. Meliodas zgubił ich wszystkich, choć nie bez problemu. Trochę się nabiegał, aż rana dała mu się we znaki. Nie wyciągnął jednak miecza i nie pomordował policjantów. Miał tyle oleju w głowie, by wiedzieć co się mu opłaca, a co nie.
    Kiedy już miał pewność, że policjanci sobie odpuścili wszedł do kawiarni i wziął sobie kawę na wynos. Wraz z nią skierował swe kroki w stronę, z której uciekł. Pokiwał Niklausowi, gdy go zobaczył i szybko do niego dołączył.
    - I jak? Znalazłeś coś? – zapytał biorąc łyk gorącego płynu. Zlustrował jeszcze kumpla spojrzeniem i odetchnął z ulgą, stwierdzając że nic mu się nie stało. To zawsze jakaś pociecha. Nie zawalił, zostawiając go samego. – Funkcjonariusze mieli chody. Najgorsza była baba… nie chciała odpuścić – pożalił mu się raczej ze śmiechem na ustach. – Chcesz trochę – podsunął mu swą kawę pod nos.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  172. Glen skinął głową w odpowiedzi i obsłużył klientów, którzy o niego prosili, żeby potem mieć czas na zmajstrowanie tego drinka dla Niklausa i samego siebie. Postawił na ten z chili i tym razem postarał się mocniej. Słyszał, że ten blondyn jest legendarnym barmanem, więc mimo wszystko chciał zdobyć jego uznanie.
    - Proszę - postawił mu gotowego drinka przed nosem. Obserwował go zaraz przestępując z nogi na nogę niecierpliwie. Chciał się dowiedzieć, co Niklaus o nim pomyśli. Co powie. Nawet pomachał lekceważąco dłonią do jednego z klientów, zaraz się obracając.
    - Za chwilę, dobrze? - poprosił grzecznie. - Mistrz ocenia moje umiejętności - wyjaśnił. - To stresujące... - wrócił wzrokiem do Niklausa.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  173. Uśmiechnęła się w jego stronę, nie zabraniała mu jeść, po prostu jej nie musiał szykować niczego, nie chciała mu sprawiać więcej kłopotów. Musiała się jak najszybciej z tego otrząsnąć, skoro już Kuro nie było to mogła wziąć głęboki oddech nie obawiając się, że jednak strzeli mu coś do głowy i nie zechce jej mocy dla siebie. To było pocieszające, choć fakt osierocenia Yumi'ego był dość... dołujący. Ale i to przeskoczy, jakoś. Zaśmiała się cicho słysząc o strzelaniu, nawet wyobraziła sobie tą scenę i wydała się jej trochę zabawna, choć w sumie nie powinna.

    - Jeśli Uzi'emu zniknie jakaś strzelba to wtedy będziesz mógł się o to martwić- znów posłała mu jeden z uśmiechów, po tym chwyciła w dłoń szklankę z sokiem i wzięła jeden, konkretny łyk. Spojrzała na niego pod koniec już chcąc zacząć temat o tej ich ostatniej kłótni, ale Niklaus jej przerwał. Kącik ust uniósł się lekko ku górze, gdy założył jej włosy za ucho, ale brwi szybko zmarszczyły się słysząc dalsze słowa. Patrzyła na niego krótką chwilę, nie zamierzała mu przerywać i nawet w pierwszym momencie sądziła, że zacznie rzucać w jej stronę oskarżenia. A jednak... Kiwnęła lekko głową, wręcz minimalnie, a wzrok przeniósł się znów za okno. Cóż, powinna się tego była spodziewać, w tym momencie nawet nie miała pojęcia co sobie wyobrażała, gdy wchodziła z nim w związek albo... o zgrozo, gdy coś zaczęła do niego czuć. Że wszystko będzie cudownie, Niklaus stanie się nagle facetem któremu będzie zależało w takim stopniu, jak zależało jej? Była naiwna, nie myślała trzeźwo, gdy otwierała się przed nim coraz bardziej i zaufała w takim stopniu, w jakim powinna wobec ukochanego. To był błąd, Niklaus taki nie był i mimo, że dawał jej przecież jasne oznaki w ich kłótniach to ona miała nadzieję, że to się zmieni. Mimo tego, że mu nie zależało to ją to zabolało. Nawet chyba bardziej niż powinno, chociaż to przed nim zaczęła się otwierać bardziej po ostatnim, wielkim zawodzie, lubiła go nawet bardziej niż powinna, na to wychodziło. Błąd, zresztą kolejny.
    - Rozumiem- szepnęła, zagryzła nieco mocniej wargi biorąc jeden głęboki oddech, po tym odstawiła szklankę na parapet. Założyła ręce na piersiach.- Chyba... będę się zbierać- odparła, zerknęła na niego raz jeszcze z uśmiechem, choć nie tak szczerym jak wcześniej i wyminęła go.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  174. Zmarszczył brwi słysząc odpowiedź, całowanie tłumaczyło mu się inaczej, własnie jako okazywanie jakiegoś uczucia względem tej drugiej osoby i nawet w tym go oszukali... Czuł, że coraz mniej mógł polegać na swoim ojcu w tych sprawach czy nawet na ciotce, oboje byli dorośli a tak mało wiedzieli... Wystraszył się, w tym momencie zwyczajnie wystraszył się Niklausa, chociaż przecież ten nie zrobił mu nic złego, a czuł niepewność nawet gdy zszedł z niebezpiecznego tonu. Był w stanie skrzywdzić kogoś za Akane, wiedział to i teraz coraz bardziej małej zazdrościł. On nie mógł liczyć na Kuro, nie mógł liczyć na nikogo i ta myśl zaczęła dręczyć go coraz bardziej. Akane miała kochającego ojca, był dla niej prawdziwym wsparciem, a on... Własny ojciec go pobił, ciotka sprzedała z pocałunkiem do Niklausa i na kogo on miał liczyć? Najwyraźniej już nikomu nie można było się z niczego zwierzyć, nikomu zaufać. Odchrząknął cicho.
    - Przepraszam- wydusił w końcu, mocno zmieszany- Więcej tego nie zrobię, po prostu myślałem, że tak pokazuje się że kogoś się bardzo lubi. Ale... już nie będę, przysięgam- spojrzał na niego przepraszająco wręcz, nie chcąc aby ich kumplowanie się skończyło. Teraz mógł prawdopodobnie porozmawiać tylko z nim.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  175. Nestor miał mocno chaotyczny poranek, przez który nie potrafił skupić się praktycznie na niczym. Na ogół uważał na otoczenie i to co w nim się dzieje, jednak teraz, kiedy niemal biegł z torbą na ramieniu, próbując przypomnieć sobie jednocześnie czy przypadkiem nie zostawił w domu odkręconej, dosyć lotnej trucizny, nie zwracał najmniejszej uwagi na ludzi. Nic więc dziwnego, że nie udało mu się uniknąć zderzenia z idącym naprzeciwko mężczyzną.
    - Ugh - mruknął tylko, gdy złapano go za ramiona, nawet nie zwracając uwagi na pomylenie jego płci. Zamrugał jednak zaskoczony na dźwięk swojego imienia i przyjrzał się uważniej stojącej przed nim osobie.
    - Czy my się...- zaczął a potem, zamarł kiedy udało mu się rozszyfrować rysy stojącego przed nim chłopaka. Dobry boże, znał go jeszcze z jednego francuskiego bankietu, choć lepiej kojarzył ich drugie spotkanie, kiedy to mieszkali razem po sąsiedzku. Wtedy jeszcze nie łączył ze sobą tych dwóch osób, zwalając winę na przypadek. Zresztą sam Niklaus także zdawał się nie pamiętać wydarzeń sprzed Rewolucji.
    - Niklaus! - żachnął się, z początku nie wiedząc co powiedzieć na tak osobliwe spotkanie. - Nie sądziłem, że jeszcze się kiedyś zobaczymy? - dodał ostrożnie.

    Nestor

    OdpowiedzUsuń
  176. Zerknął mu przez ramie i spokojnie przesunął wzrokiem po wierszyku. Koleś miał paskudne pismo. Pisał niczym kura pazurem, a rymy wołały o pomstę do nieba. Skrzywił się odrobinę i podrapał go głowie, by w końcu wzruszyć ramionami.
    - Kiepski z niego wierszokleta – stwierdził popijając swoją kawę. Stuknął palcem w ostatnie linijki. – Jestem gotów zaryzykować i się zjawić – przyznał szczerze, teraz stukając po wieczku kawki. Westchnął przeciągle i wzniósł wzrok ku niebu.
    - Z drugiej strony tak mi się nie chce, że najchętniej odpisałbym mu wierszem i wysłał gołębia pocztowego z wiadomością, że ma się pierdolić…
    Dylematy przed jakim go postawiono nie podobały mu się. Znów widział problem tam gdzie go nie było. Przyjrzał się uważnie Niklausowi i jeszcze raz przeczytał wierszyk.
    - Hm… tylko jeśli go odwiedzimy to zrobimy wszystko co sobie zaplanował. Znów znajdziemy się w potrzasku – mruknął cicho, naprawdę zastanawiając się nad inną opcją. – To może sklecimy mu wierszyk, wyślemy gołębia… - zaproponował grę na zwłokę. – Uśpimy tym jego czujność, trochę wkurwimy a sami odwiedzimy go tak czy siak – spojrzał na Niklausa, zaraz myśląc o rymach dla wierszoklety.
    - Ty oszukany?
    Żaden z nas o zadach nie został poinformowany.
    Rymowanek ci się zachciało,
    Nam też ten rytm spodobał się śmiało.
    Dzisiaj cię rozczarujemy,
    Imprezę sami sobie zorganizujemy!

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  177. Chłopak kiwnął do niego głową. Miał zamiar wziąć sobie jego słowa do serca, nie chciał krzywdzić Akane, zbyt mu na niej zależało i chciał, by w jego towarzystwie czuła się dobrze. Słysząc o projekcie uśmiechnął się lekko, no tak. Akane pewnie mówiła Niklausowi o wszystkim, nawet o tak błahej sprawie jak projekt szkolny ale nie miał jej tego za złe. No chyba, że zdradzała ich tajemnice, czy to z czego chłopak jej się zwierzał.

    - Miałem zrobić na przyrodę jakiś model komórki, więc razem z Ane zaczęliśmy robić go z modeliny...- uśmiechnął się szeroko na wspomnienie, po czym zaczął szczegółowo omawiać to jak na początku było ciężko. Reszta wieczoru minęła im strasznie spokojnie, Yumi bawił się jednak świetnie, zwłaszcza że mógł tak szczerze porozmawiać z jakimś facetem. Z Kuro tak nie mógł, mężczyzna zbywał go coraz częściej, chłopaki w szkole by go nie zrozumieli, a inni nauczyciele... wstydził się ich, więc został mu jedynie Blondyn. Pod koniec filmu grzecznie ruszył spać, podziękował jeszcze za opatrzenie, podpytał co ma z tym zrobić w najbliższych dniach, albo jak ukryć złamane żebra.

    Mel/Yumi

    OdpowiedzUsuń
  178. Yumi spał bardzo niespokojnie, miał koszmary związane ze swoim ojcem i w nocy budził się co chwilę. Dużo też rozmyślał, zwłaszcza nad wyborem między Febe a swoją ciotką, jednej i drugiej nie chciał pokazać się na oczy w tym stanie, ale wiedział że będzie musiał to zrobić. Dla niego to wszystko było ciężkie, ale nie chciał rozmawiać o tym z Niklausem, ten wybór należał w pełni do niego. Właśnie rozmyślał, gdy do pokoju wpadła Akane, na sam jej widok usiadł szybko na łóżku i okrył się bardziej kołdrą, aby dziewczynka nie widziała jego ran. Zrobiło mu się strasznie głupio, gdy tak się przejęła jego stanem.
    - Dobrze- uśmiechnął się do niej szeroko, pokazując cały szereg swoich zębów. Szybko wysunął się spod kołdry, postawił stopy na ziemi i objął ją lekko ramieniem.- Nic mi nie jest, kilku chłopaków ze szkoły mnie dopadli, ale Twój tata mi pomógł. Dobry z niego kumpel- przyznał, po tym wstał z łóżka i odwrócił się do niej tyłem.

    Mel/ Yumi

    OdpowiedzUsuń
  179. [ Jeśli przez kilka najbliższych dni byłabym nieaktywna to z góry przepraszam! Komputer mi umiera, będę musiała niestety jakoś na to zaradzić, a to może troszkę potrwać. D: ]

    Zaśmiał się lekko, wracając wspomnieniami do tamtych osobliwych dni. Nestor pamiętał je, ale niektóre fragmenty pozostawały lekko zamazane. Miał wtedy ciut gorszy okres niż zazwyczaj, a upalanie się wzmacnianą trawką i szprycowanie lekami nasennymi zawsze było jakimś wyjściem.
    - Tak, to dosyć częsta pomyłka - stwierdził, nie wnikając w to, jak zapamiętał koniec ich znajomości. Nie była to jego sprawa, a w takich wypadkach przeważnie nie wtykał nosa w nie swoje sprawy.
    Zamyślił się lekko, odgarniając kilka zbłąkanych kosmyków z twarzy.
    - Bywam to tu, to tam. Głównie w Elfei. W sumie będzie już jakieś czterdzieści lat - odpowiedział. - A ty? Na stałe czy przelotem?

    Nestor

    OdpowiedzUsuń
  180. Glen obserwował go z bijącym sercem w klatce piersiowej. Patrzył na to jak podnosi drinka, jak się mu przygląda a potem smakuje. Dopiero jego komentarz sprawił, że wypuścił wstrzymywane powietrze i odetchnął z wyraźną ulgą.
    - Dziękuję - uśmiechnął się zaraz wyraźnie połechtany. Miał nawet wrażenie, że urósł kilka centymetrów. Tak bardzo się bał, że zostanie wyrzucony zza baru.
    - Przyjaciel mojego poprzedniego właściciela mnie nauczył... - przyznał szczerze. - Pracowałem w Eflei... w barze. Tam się nauczyłem - wyjaśnił trochę nieśmiało. Nadal uważał, że zostawanie jego właścicielem było niebezpieczne. Zawsze źle kończyli. Jeden spłonął, a drugi zniknął bez śladu. Aż strach było pomyśleć co stanie się z Taisją. Wolałby by nic jej się nie stało.
    - Ale... nadal mu wiele brakuje - burknął jeszcze, stukając palcami o blat stołu i drapiąc się trochę po głowie. - Dużo mi brakuje - powtórzył. Był tylko człowiekiem do cholery.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  181. Yumi pokręcił szybko głową, po czym założył na siebie koszulkę zostając w swoich bokserkach w kształty, by Akane nie musiała go takim oglądać.

    - Nie trzeba Ane, naprawdę. Dam sobie radę- odwrócił twarz w jej stronę, po czym się uśmiechnął w skupieniu słuchając tego, co ta ma m do powiedzenia. Lubił, gdy Akane o czymś opowiadała, sam wolał słuchać, miał po prostu wrażenie że nie ma nic ciekawego do opowiedzenia i tego się trzymał. Po ubraniu się zszedł szybko na dół cały czas na siebie uważając. Bał się po prostu, że cobie coś naruszy, że spadnie ze schodów i złamie coś jeszcze. Musiał jak najszybciej się z tego wylizać, może nawet zdecydowałby się na to, by zrobić to w domu Niklasa skoro już mu to zaproponował. Wtedy spędziłby więcej czasu z Akane... To było bardzo kuszące. Weszli do kuchni, na widok tostów aż zaburczało mu w żołądku. Dawno ich nie jadł, a sam zapach był tak kuszący, że chyba zjadłby cały talerz. Od razu złapał jednego w rękę, polał keczupem i przystąpił do konsumpcji.

    - Podobno ciągle się z kimś biłeś w szkole- dodał Yumi patrząc na Niklausa- Opowiadali mi, że byłeś łobuzem...Tato mówił- dodał, złapał szklankę z sokiem i przystawił sobie do ust.

    Mel/ Yumi

    OdpowiedzUsuń
  182. Cmoknął trochę z niezadowoleniem, bo tak się starał z wierszykiem, a to nie zostało docenione. Zaraz jednak skinął lekko głową. No dobrze. Plan Niklausa przypadł mu do gustu i to bardziej niż chciał by tak się stało.
    - Hm ognisko? Masz na myśli takie spore z fajerwerkami? - uniósł lekko brew, oblizując lekko wargi. - Piszę się na zrównaniem tej jego karczmy z dymem - uśmiechnął się krzywo, wyginając palce i przeciągając się mocno. Wcześniej zgniótł kubek po kawie i wyrzucił go do kosza. W jego oczach dało się dostrzec zawadiackie ogniki gotowe do figli.
    - Hm tylko trzeba kupić kiełbaski - klasnął w dłonie. - I karkówkę... dobrze też zapewnić sobie sporo alkoholu - zaczął planowanie ich małego ogniska.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  183. Słuchał z uwagą opowieści mężczyzny, nawet nie ukrywał tego, że ciekawiły go jego przygody. O jego wybrykach w szkole słyszał nie raz, za każdym razem gdy pytał o Blondyna swojego ojca czy ciotki dowiadywał się wszystkiego w jakimś wielkim skrócie, nie wchodzili w szczegóły i często go zbywali. A on chciał wiedzieć, przecież w jakimś stopniu musiał go znać, byli bowiem kumplami no i Yumi zadurzył się w małej Akane... Coś czuł, że będzie musiał się mu mocno podlizać, jeśli będzie chciał widywać się sam na sam z koleżanką. Pomógł w pozbieraniu rzeczy ze stołu, na tyle ile mógł, nadal bolały go żebra i wolał się nie nadwyrężać. Słysząc pytanie skrzywił się mocno. Gdyby nie fakt, że Febe miała już ukochanego to poszedłby do niej, chociaż przyznać sie do tego że pobił go własny ojciec... To był wstyd, więc wolał by ta sytuacja pozostała "w rodzinie".

    - Mel- zadecydował szybko, choć wiedział że to będzie bardzo bolesna decyzja. Szybko jednak uśmiechnął się dość szeroko- Pójdę już ale... ale chyba mogę wpadać czasami do Akane? No i czy mogłaby mnie odprowadzić.

    OdpowiedzUsuń
  184. Piątkowy wieczór. Na samą myśl przechodziły jej ciarki po plecach bo prawdę mówiąc tylko czekała na to, aż ten dzień nastanie i będzie mogła trochę popłynąć z nurtem. Umówiła się ze znajomymi, tradycyjnie z Shiro, Rimą i wzięła jeszcze jednego kolegę z pracy, co by Shiro nie poczuł się bez towarzystwa. Czasami chyba brakowało mu męskiego kompana, więc obie wolały mu takowe zapewnić, by same mogły trochę się wyszaleć i nie przejmować jego marudzeniem. W końcu nadszedł ten upragniony dzień, Rima wchodząc do jej domu prawie podskakiwała pod sam sufit gibiąc się w rytm puszczanej przez Mel muzyki. Sama Czarnula też miała dobry humor, prawdę mówiąc nieco mu pomogła, ale tego nikt nie musiał wiedzieć. Przygotowania ruszyły pełną parą, makijaż, przebrania Rimy, trochę alkoholu i obydwie stały już pod klubem czekając na mężczyzn, śmiejąc się dość wesoło. Pierwsza dostrzegła ich Rima, od razu machnęła w ich stronę. Shiro machnął w stronę dziewczyn przyspieszając kroku, objął lekko Czarnulę ramieniem na co odpowiedziała tym samym, za to Rima wręcz rzuciła im się na szyję.

    - Chodźcie, chodźcie. Nie mamy całej nocy- zaczęła, łokcie zacisnęła mocniej na ich szyjach i pociągnęła w stronę wejścia. Sukienka rudowłosej zafalowała ładnie na wietrze, gdy tanecznym rokokiem ruszyła w przód, a Czarnula ruszyła za nimi.
    - Skoczę po coś mocniejszego, a wy zajmijcie jakieś miejsce.- rzuciła do nich od razu kierując się do baru, Rima lekko jej zasalutowała i całą trójką ruszyli w jedną ze stron.

    - Aye!

    Zaraz przy nich pojawiła się i Mel z butelką dobrego ginu, wzięła nawet szklankę dobrego koniaku tak na początek i impreza w końcu się rozpoczęła. Oczywiście nie trwała jedynie przy stoliku, można też było dostrzec szalejącą Rimę na parkiecie, czy nawet Czarnulę w czyimś towarzystwie między jedną szklaneczką a drugą.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  185. Glen skinął lekko głową. Nie miał pojęcia czemu zawsze trafia na kogoś kto znał jego poprzednich właścicieli, ale jakoś niespecjalnie się tym teraz przejmował. W tej chwili nawet poczuł się z tego powodu dumny. U Akiry dobrze mu było i sporo się od niego nauczył. Brał z tego pobytu garściami, po mimo tego, że początki nie należały do najbardziej przyjemnych.
    - Hm może mocne tak, ale z wyważeniem łagodnego mam wielkie problemy. Zwyczajnie takich nie lubię i nigdy nie wiem jakie proporcje alkoholu do reszty mogę wlać - przyznał się do swoich braków, podając kolejnego drinka swojemu już chyba stałemu (przynajmniej tej nocy) klientowi. - Ale dzięki - dodał zaraz jakoś nie mogąc przestać się uśmiechać. Czuł, że tej nocy urósł dobre dziesięć centymetrów.
    Zaraz jednak spochmurniał na komentarz Niklausa o jego pochodzeniu i fakcie że tak niewiele może zrobić.
    - Ludzka rasa to nie moja sprawa - odparł zgodnie ze swoimi przekonaniami. - Ja tylko ostatnio zaczynam się wkurzać na brak jakiejkolwiek siły... nie mogę obronić siebie, a co dopiero mówić o osobach mi bliskich - wybuchnął teraz samemu wypijając swojego własnego drinka za jednym zamachem.
    - Czasem wam wszystkim zazdroszczę - przyznał zaciskając nieco wargi. - Ale pochodzenia nie zmienię, więc robię co mogę - wzruszył ramionami, płucząc szklaneczkę pod strumieniem zimnej wody.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  186. Rima zatańczyła jeszcze jeden, dość ruchliwy kawałek i z szerokim uśmiechem na ustach wymieniła jednego partnera na drugiego zaraz po tym, gdy ten pierwszy postawił jej drinka. Często tak robiła, w końcu była bardzo ładną kobietą i wiedziała dobrze jak mogła to wykorzystać. Wystarczyło się często koło takiego zakręcić, pokazać kawałek dekoltu i już często jedli jej z ręki oczekując na moment, gdy mogli wylądować z nią w łazience. Nie tym razem! Dziś miała ochotę się bawić, jakoś rozruszać stare kości Shiro, bo dziś ewidentnie to on grał posiwiałego dziadzia. Utwór akurat się skończył, gdy okręciła się wokół niebiesko włosego i równie tanecznym krokiem ruszyła do stolika mijając po drodze jeszcze kilka par. Objęła nagle szyję ciemnowłosego, po czym rozczochrała mu włosy.
    - No już, rozchmurz sięęęę- przeciągnęła dając mu łokcia w bok na co on prychnął pod nosem- Patrz, tamta jest całkiem niezła- wskazała mu ruchem głowy wysoką blondynkę w koronkowej, ciemnej sukience.

    - Niezła, jeśli lubisz zrobione cycki. Nie dzięki.

    Dziewczyna wywróciła oczami szybko prześlizgując się wzrokiem po klubie, zatrzymała wzrok dłużej na tańczącej Czarnuli, ale powędrowała dalej. Otworzyła szerzej oczy widząc znajomego Blondyna przy barze, uśmiech od ucha do ucha od razu pojawił się na jej twarzy i szybko podeszła w jego stronę. Nie zauważył jej, więc stuknęła go lekko w ramię od razu opierając się łokciem o blat.
    - Hej!. Nie spodziewałam się Ciebie tutaj- przyznała, po czym zajęła jedno z miejsc poprawiając przy tym swoją sukienkę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  187. Rudowłosa prychnęła pod nosem

    - Myślałam, że będziesz niańczył swoją córę- przyznała, po czym prześlizgnęła wzrokiem po wielkiej butelce trunku, aż oblizała usta na sam jej widok. Miała ochotę na whisky, dawno jej nie pila, ale co zrobić. Może się podzieli jak go ładnie poprosi. Zaśmiała się.

    - Ah, nie. Raczej go sobie przedłużamy- odpowiedziała wyraźnie zadowolona, po czym sama spojrzała na Czarnulę, która akurat zniknęła gdzieś w tłumie, więc Rima nawet nie wysilała się na to zęby jej szukać.- Chodź, dołącz do nas. Pobawimy się w końcu, dawno się nie widzieliśmy po tym jeziorze, a taka zacna zabawa była. No rusz się, ruszaj- zatarła ręce i nie chcąc słyszeć sprzeciwu pociągnęła go za rękaw koszuli, po czym przytargała go do ich stolika.
    - Ooooo, siema- Shiro wstał od razu, by przybić mu grabę i to samo zrobił drugi kolega, który akurat popijał łyka.- Widzę, że towarzystwa nam przybywa.
    - No super, tylko co to za towarzystwo. Fajnie byłoby wiedzieć- zapytał ten drugi- Jack- przedstawił się szybko, po czym opadł na dupę.

    - Niklaus- rzuciła szybko Rima, żeby chłopaki poznali się jak najszybciej. Opadła na swoje miejsce, po czym wskazała jedno z wolnych Blondynowi.- No to bez zbędnego gadania, pijemy panowie!- rzuciła wesoło, po czym opróżniła swoje szkło.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  188. Blondyn w pewnym stopniu miał rację, Rima należała do tych babek, które brały garściami i nie przejmowały się niczym. Nawet jeśli ktoś uważał ją za łatwą, miała to w dupie bo to było jej życie i robiła sobie z nim co chciała. W końcu nikt jej już nie zabroni.

    - O, więcej ludzi do zabawy. Czemu nie? Shiro?- ruda spojrzała na niego pytająco. Chłopak westchnął ciężko, wstał biorąc w dłonie szkło swoje i Mel, jej torebkę.

    - No czemu nie, skoro widoki takie ciekawe to nie mogę odmówić.
    - No w końcu! Shiro rusza na podryw!- dziewczyna wstała entuzjastycznie ze swojego miejsca, po czym ruszyła dziarskim krokiem za Niklausem, a widząc jego naprawdę przystojnych kumpli uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Nawet poprawiła dyskretnie dekolt w swojej sukience. Jak się bawić to bawić.

    - Nie jestem zainteresowany żadną, którą mi pod nos podstawisz. Masz chujowy gust, wiesz?- spytał jej, gdy już byli na schodach na lożę. Mel w tym czasie szybko wyswobodziła się z uścisku mężczyzny, bo ten jedyne co robił przez ostatnie pięć minut to wgapiał się bezczelnie w jej dekolt.
    - Muszę odsapnąć trochę, zaraz wrócę- skłamała gładko, posłała mu lekki uśmiech i szybko ruszyła w stronę damskich toalet po drodze mijając ze dwie obściskujące się pary. Szybko przeczesała zmierzwione nieco włosy i poprawiła ramiączko koszulki, po czym żwawszym krokiem zamknęła za sobą drzwi i znalazła się przed umywalką. Ewidentnie było jej gorąco.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  189. Cała trójka ruszyła za Niklausem, choć Jack nie wydawał się zadowolony z tego pomysłu, bo prawdę mówiąc Niklaus mu do gustu nie podszedł. Wolał towarzystwo Shiro i dziewczyn, no ale ich teraz nie zostawi. Impreza dopiero się zaczęła. Shiro słysząc o dziewczynie, która mu się podobała nieco spochmurniał.

    - Nadal niedostępna, ale mam już inną na oku. Może z tą pójdzie łatwiej- przyznał szczerze, bo chyba już mu brakowało kobiecego ciała i nawet nie w seksualnym znaczeniu. Po prostu tak, a do Rimy i Mel przytulić się nie dało. Shiro kiwnął głową do dwójki chłopaków, Rima ułożyła dłonie na biodrach patrząc w stronę tego, który właściwie miał ją na oku. Usiadła na przeciwko niego zakładając nogę na nogę, Shiro zajął jedno z dalszych miejsc zaraz obok Jacka, który ewidentnie był niezadowolony. No cóż.

    - Czekaj, czekaj...byłą?- wpatrywała się w niego przez dłuższą chwilę nie mogąc uwierzyć w to co słyszała. Shiro również wydawał się zaskoczony, ale tylko przez krótką chwilę bo szybko na jego twarzy pojawił się zadziorny uśmiech.
    - No to się porobiło- stwierdził, po czym chwycił szkło i wlał w siebie całą jego zawartość. Pokręcił szklanką.- Tego nam nie mówiła.

    - Ona nic nam nie mówi- rzuciła, już nieco podirytowana dziewczyna szukając Czarnuli po parkiecie. No kurwa, mogła się domyśleć.



    Mel w tym czasie wyszła z łazienki, dotarła do, o dziwo pustego stolika. Zamrugała kilkakrotnie oczami, byli tu jeszcze przed chwilą do cholery. Zmarszczyła brwi już podirytowana, założyła ręce na piersiach już w myślach wizualizując sobie to jak urywa Shiro głowę.

    - Zostawili mnie, świetnie kurwa- rzuciła do siebie patrząc jeszcze na kanapę, czy przypadkiem nie zostawili na niej jej torebki. Już chciała iść, ruszać do wyjścia ale ktoś zaraz objął ją w pasie i zakręcił szybko. Od razu wpadła na czyjąś klatkę piersiową.
    - Miałaś jeszcze wrócić- zauważył jej niedawny partner z zadziornym uśmiechem. Uśmiechnęła się nieco, choć tak naprawdę miała ochotę kazać mu spierdalać albo rzucić coś o braku zainteresowania. Jezusie, dlaczego ich nie było.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  190. Rima machnęła ręką, a słysząc propozycję chłopaka kiwnęła głową. Taniec się przyda, nie ma co. Szybko wstała ze swojego miejsca, obeszła Shiro i zeszła na schody.

    Mel w tym czasie, o dziwo, zauważyła Rimę. Na jej twarzy zawitał zaraz przepraszający uśmiech, a tak naprawdę cieszyła się jak nigdy. Chociaż na coś kiedyś się przydała.
    - Oooooo. Woła mnie moja dziewczyna- mruknęła. Reszty nie widziała, no może tego kolesia obok Rimy, ale ona chyba nigdy nie była sama. Mel szukała koła ratunkowego po prostu i szybko je znalazła, o dziwo.
    - No to, miło było- uśmiechnęła się szeroko, po czym szybko ruszyła w przeciwną stronę. Gdy była już na górze od razu objęła Rime ramionami pochylając się nad jej uchem- Zabije Cię kurwa jak jeszcze raz mnie zostawisz, wiesz przez co ja przechodziłam?- rzuciła, po czym odsunęła się od niej
    - Matko, tańczyłaś z facetem. Zawału jeszcze z tego powodu dostań- rzuciła nadal niewątpliwie zła.

    - Też Cię kiedyś zostawię z jakimś obcym typem i pogadamy- burknęła, ale zaraz zaśmiała się pod nosem. Rima prychnęła śmiechem odsuwając się od niej.
    - Miałam Cię właśnie szukać- wyjaśniła szybko- A teraz wskakuj na górę i pij, tylko nie panikuj i nie uciekaj. Miałyśmy się nachlać, tańczyć. Pamiętaj o tym, no i Shiro ma Twoją torebkę. Zluzuj mała

    - Ta, to idź za mnie potańcz a ja idę uratować Shiro Jeszcze biedny depresji przez nas dostanie.
    - Nie zdziwiłabym się, jak można bez nas żyć?- rzuciła do niej z uśmiechem, po tym chwyciła chłopaka za rękę, posłała Mel buziaczka w powietrzu i ruszyła tańczyć.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  191. Mel podążyła jeszcze wzrokiem za Rimą kiwając z podziwem głową. No, ona to potrafiła znajdywać sobie szybko kolegów. Dziś już trzeci? Czwarty? Straciła rachubę prawdę mówiąc. No nic. Obróciła twarz w stronę stolika, a pierwsze co dostrzegła to machający jej jakiś typ. Uniosła brew ku górze. O co mu kurwa chodziło? Szybko jednak dostrzegła przy stoliku Shiro z Niklausem, a jej usta przez chwilę zmieniły się w małe kółeczko jakby mówiła "ou". No cóż, tego się nie spodziewała. Nie spodziewała się tu Niklausa, jego widok wzbudził w niej mieszane uczucia, ale nie dała po sobie tego poznać. Cholera jasna, tam stała jej szklanka. Ruszyła w ich stronę, a gdy już znalazła się przy nim uniosła lekko rękę w ramach powitania wszystkich obecnych.
    - Cześć- zwróciła się do wszystkich, po czym zajęła miejsce nie daleko Shiro od razu biorąc od niego swoją torebkę położyła ją przy swoim boku i oparła się wygodniej.
    - O, w końcu nas znalazłaś. Już wysłałem pogotowie ratunkowe- uśmiechnął się w jej stronę, a pokręciła głową cicho się śmiejąc.
    - Właśnie widziałam, następnym razem jak gdzieś idziecie to dajcie przynajmniej jakiś znak. Wiesz, "zmieniamy miejscówkę" czy coś w tym stylu.- pokręciła znów głową patrząc w jego stronę. Już ona kiedyś im coś podobnego zrobi, jakoś zemścić się musiała.
    - Oj nie złość się już, masz. Pij- podsunął jej szklankę pod nos, a ona szybko przechyliła ją do ust od razu ją zerując.

    - Poszła na długo?- chłopak kiwnął jej głową twierdząco- To można pić na poważnie- odchrząknęła głośniej, po czym sięgnęła po tonik wlewając go sobie do szklanki, jednak to gin bardziej przeważał w jej szklance. Shiro zaśmiał się cicho.

    - Słyszeliście chłopaki! Pijemy- stuknął mocniej w stół polewając następną kolejkę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  192. Shiro kiwnął w jego stronę głową, zaraz po tym przechylił szybko szkło, widząc że nie nadąża już za Czarnulą, która już robiła sobie kolejnego. Mruknął jeszcze do nich krótkie "powodzenia" ale zaraz cała uwaga zwróciła się ku ciemnowłosej. Gdy oboje odeszli już od stolika zaczęła się najlepsza zabawa, ale i Shiro został wygoniony od stolika, gdy dojrzał przy barze niską brunetkę. Wskazał brodą kierunek swojej podróży, a Mel pokręciła głową śmiejąc się cicho.
    - Ty też za szybko nie wracaj- mruknęła jeszcze, zanim nie zniknął na dobre w klubie. Gdy została już sama przy stoliku westchnęła ciężko, przechyliła szkło krzywiąc się przy tym nieznacznie. Cóż, już czuła że ten wieczór skończy się nie najgorzej.

    Po kilku utworach do stolika wróciła roześmiana Rima, która od razu zawiesiła się na szyi swojej przyjaciółki. Musnęła soczyście jej prawy policzek, po czym usiadła zgrabnie obok przy tym cały czas obserwując faceta, który towarzyszył jej w tych harcach.
    - A Ty nadal tutaj?- mruknęła, pchnęła lekko jej ramię i opadłą wygodniej na kanapę zakładajac przy tym nogę na nogę.
    - Pilnuje alkoholu, co by nikt go nie ukradł- wytłumaczyła się szybko.
    - Taaaaa jasne. A Shiro gdzie w takim razie? Samą Cię tu zostawił?- spytała znów, a Mel zwróciła jej uwagę na parkiet na którym szalał z kobietą, którą sobie wypatrzył. Rima zaśmiała się głośno i zaklaskała w dłonie na widok tego jak wywija ze swoją partnerką.
    - Masz, pij. Już się tak nie zachwycaj- zwróciła się do niej Mel ale Ruda skrzywiła się na sam widok ginu podstawionego pod sam nos. Wzięła w dłonie szkło z whisky, założyła włosy za ucho i spojrzała z zadziornym uśmieszkiem na chłopaka na przeciwko.
    - Nie dzięki, aż tak siebie nie nienawidzę żeby to w siebie wlewać. Muszę być dziś przytomna.
    - Przesadzasz- prychnęła pod nosem kręcąc swoją szklanką w dłoni.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  193. Rima bardziej zajmowała się nowym kolegą, druga dziewczyna tylko przyglądała im się kątem oka z uśmiechem nada nie mogąc uwierzyć w to, jak łatwo Rima znajduje sobie kolegów. Ona by tak nie potrafiła, Rima miała w tym łatwiej bo była bezpośrednia, no i wyglądała jak prawdziwa kobieta. A nie nastolatka, która co dopiero starła mleko spod nosa.

    - Ta jasne, pilnowała szkła- prychnęła- Widzę już braki w butelce.- podniosła do połowy puste szkło, na ten ruch Mel uśmiechnęła się nieco szerzej poprawiając się na kanapie.

    - A co miałam robić?- uniosła brew ku górze zwilżając na szybko swoje wargi, po tym szybko przechyliła szklankę, ale Rima szybko je zabrała.- Naplułam tam- spojrzała na nią niepewnie, ale Rima szybko odłożyła szkło marszcząc przy tym brwi. Mel uśmiechnęła się szeroko, wiedziała dobrze że często podpijała jej drinki. Zresztą nie tylko drinki, więc wolała się zabezpieczyć nawet to jeśli nie była to prawda. Słysząc o tańczeniu uniosła brew ku górze, zerknęła kątem oka na Niklausa, szybko jednak wróciła do Rimy, która szybko przysiadła się do prawicy kolegi. Jej dłoń szybko wylądowała na kolanie ciemnowłosego. Oho, pora się ulatniać.

    - Hm?- Mel uniosła brew ku górze słysząc propozycję tańca, szybko przeleciała wzrokiem po Blondynie, jeszcze raz po rudej i jej ręku.

    Uniosła palec nieco wyżej, aby ten chwilę poczekał. Jeszcze na szybko wypiła resztkę, zdjęła z kolan swoją torebkę od razu wciskając ją pod pachę Rimy- Pilnuj jak oka w głowie, bez dowodu zaraz mnie wyrzucą- tu zwróciła się do niej wzrokiem, po czym odwróciła się od nich, żeby nie psuć zabawy.

    - Tylko nie zapomnijcie o pilnowaniu szkła- rzuciła jeszcze do nich, zanim nie chwyciła dłoni Blondyna.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  194. Nawet cieszył ją fakt, że mogła odejść od stolika, zwłaszcza że Rima już zaczęła swoje śmiałe podchody i wolała uniknąć widoku wymieniania przez nich śliny. Czy nawet coraz to śmielszych pieszczot... Kątem oka jeszcze zerknęła na Rimę marszcząc brwi. Mogliby chociaż znaleźć bardziej ustronne miejsce niż kanapa, ale co ona tam wiedziała. Zaprowadzona na parkiet nie oponowała, uśmiechnęła się nawet kącikiem ust widząc Shiro wywijającego ze swoją partnerką gdzieś z boku parkietu. Nawet on w końcu mógł się rozerwać. Uniosła brew ku górze słysząc o starzeniu się, ale nic nie powiedziała.

    - Jesteśmy od jakiś dwóch godzin- spojrzała na szybko na swojego przyjaciela, który coraz to bardziej zbliżał się do swojej partnerki. Szyderstwo ze strony Blondyna puściła mimo uszu, nie byłby sobą gdyby komuś jakoś nie dopierdolił. Spojrzała na niego- W końcu piątek i można się trochę zabawić- mruknęła, nie przerywając przy tym tańca.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  195. Dziewczyna nie patrzyła nigdy na Shiro jak na kogoś kto mógłby jej się podobać, po prostu była zadowolona z faktu że ten kogoś sobie znalazł na ten wieczór i dobrze się bawi nie siedząc tylko przy alkoholu. Nie było nic poza tym, przynajmniej z jej strony i naprawdę chciała by właśnie tak zostało. Branie się za przyjaciół nigdy nie wychodziło na dobre, no. Przynajmniej jej nie wychodziło. Uniosła brew ku górze słysząc jego słowa, nawet prychnęła pod nosem, ale grzecznie podziękowała za taniec od razu ruszając do pustego stolika po swoją torebkę. Niech sobie myśli co chce, dziś miała się po prostu bawić, a jakiekolwiek docinki po prostu ją drażniły i nie ważne w jakim zamiarze były rzucone. Kuro też jej docinał i była na tym punkcie w jakiś sposób uczulona. Po dotarciu do stolika chwyciła torebkę.
    - Już nie podbijacie parkietu?- zwrócił się do niej Shiro na co szybko pokręciła głową z lekkim uśmiechem. Siedział od jakiegoś czasu na kanapie z Rimą, Kou i swoją tajemniczą partnerką.
    - Pora zapalić- puściła mu oko.
    - To idę z Tobą, czekaj- Rima szybko wstała ze swojego miejsca od razu łapiąc ją za rękę i we dwie szybko znalazły się za drzwiami. Czarnula zaraz odpaliła jednego papierosa opierając się o jedną z barierek, a ruda szybko na niej usiadła. Dziewczyny spojrzały po sobie w ciszy.
    - Kiedy zamierzałaś mi powiedzieć o zerwaniu?- Mel skrzywiła się wypuszczając dym nosem. Spojrzała jeszcze na nią skrzywiona stukając przy tym paznokciami o beton. Że też musieli się tu pojawić, było tyle innych klubów w Mortiel.
    - Wspominałam, że jest źle i miałam Ci powiedzieć zaraz po tym, ale później był pogrzeb i...eh. Nie ważne, nie jesteśmy razem i tak jest okej. Nie mam zamiaru więcej poruszać tego tematu, nie chce sobie psuć humoru. Dobra?- spojrzała na nią znacząco. Rima uśmiechnęła się do niej pocieszająco, zeskoczyła wprost na ziemię i objęła Czarnulę swoim ramieniem. Położyła głowę na jej ramieniu.
    - Oj już, nie płacz- poklepała przyjaciółkę lekko po plecach, Mel zaśmiała się cicho kręcąc przy tym głową.- Chcesz zmienić lokal?
    - Niby dlaczego? Nieeee, jak mówiłam. Jest okej, więc nie zachowuj się tak jakby mi się życie zawaliło. Poza tym... daj mi spalić, bo zaraz Ci te rude kudły sfajcze- wystawiła jej język odpychając ją lekko w bok. Zaraz po tym dziewczyny zaczęły poruszać bardziej luźne tematy, a raczej Rima zaczęła marudzić coś o niewygodnych szpilkach, kieckach i Kou, którego dziś zamierzała zabrać do siebie na noc.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  196. Dziewczyny trochę zasiedziały się przed klubem, ale w czas oprzytomniały i ruszyły znów do klubu. Rima od razu poszła do stolika, by znów usiąść koło Kou z szerokim uśmiechem na ustach, za to Mel zatrzymała się chwile przy wejściu z boku. Popsikała się perfumami, by stłumić choć lekko zapach papierosów i po tym znalazła się przy barze. Kupiła dodatkowy alkohol, gin zszedł dość szybko, a ona nie była jeszcze porządnie wstawiona choć w głowie nieco jej się kręciło. Ale to nie było jeszzce to.
    - To może teraz taniec ze mną?
    Aż podskoczyła w miejscu słysząc za sobą głos chłopaka, którego spławiła jakiś czas temu. Szybko obróciła twarz w jego stronę i posłała mu lekki uśmiech. Szlag by to trafił. Obróciła się ciałem bardziej w jego stronę, ułożyła dłoń na jego klatce piersiowej by go od siebie odsunąć. Był zdecydowanie zbyt blisko i za bardzo gapił jej się w dekolt, nie podobało jej się to zwłaszcza przez to że czuła co ma w bokserkach.
    - Nie dzięki, może kiedy indziej- rzuciła, lecz jej odmowa nawet nie została wysłuchana. Przyciągnął ją jeszcze do siebie patrząc z góry, a ona poczuła jak wzrasta jej ciśnienie.Chciała wyślizgnąć się z jego uścisku, ale to nie podziałało. Jakby wogóle nie przyjmował odmowy.- Nie słyszysz, nie chce kurwa?- zaklęła krzywiąc się przy tym, bo facet na pewno nie był delikatny.
    - Może grzeczniej?- złapał mocniej jej twarz w swoją dłoń i w tym momencie, chciała kopnąć go kolanem między nogi. On jednak był szybszy, uderzył ją prosto w twarz, aż ta obróciła się w drugą stronę a z pomiędzy warg pociekło trochę krwi. Wkurzyła się i to bardzo. Dlaczego niektórzy faceci nie rozumieją prostego słowa nie? Ścisnęła swoją prawą dłoń w pięść, szybkim ruchem odwinęła się i uderzyła wprost w jego nos na tyle mocno, że zrobił dwa kroki od niej.
    - Ty dziwko!- syknął unosząc na nią zakrwawioną twarz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi

    1. Tym uderzeniem najwidoczniej tylko rozjuszyła osiłka, bo ten szybko znów rzucił się na nią, tylko tym razem z pięściami. Facet zdecydowanie miał nad nią przewagę, nie dość że był o połowę wyższy, większy to w dodatku jej moc mogła przy nim gówno zdziałać. Zajebiście- pomyślała, gdy koleś wstawał na równe nogi i spojrzał w jej stronę z mordem w oczach. Podejrzewała, że uderzyła w jego męską dumę i nawet przez chwilę poczuła nie małą satysfakcję, ale ta szybko zniknęła z momentem gdy ten na nowo nie ruszył. Szybko prze teleportowała się za niego, nawet nie było mowy by parować jego ruchów, zwyczajnie nie miała siły jego kalibru i zostałaby zgnieciona samym jego cielskiem. Nie miała broni, bo kto normalny nosi przy sobie broń w klubie? Do tego buty, cholerne szpilki i pierdolona spódnica, która teraz krępowała każdy jej ruch nie pozwalając nawet unieść wysoko nogi w razie gdyby miała go kopnąć jakoś. Dlaczego nie mogła ubrać jeansów, zwykłej bluzki i starych, poczciwych glanów. Szlag by to. Facet szybko odwrócił się w jej stronę, na jego twarzy szybko pojawił się zadziorny uśmiech. Prawie nogi się pod nią ugięły, gdy nagle jego ciało zaczęła obrastać dziwna, jakby kamienna skorupa a on sam nie znalazł się przed nią łapiąc prosto za włosy. Rzucił nią o jedną z pobliskich ścian, a ona wbiła się w nią boleśnie. Jęknęła cicho z bólu, gdy pył z rozwalonen ściany opadł kaszlnęła kilka razy.

      - Super... świetnie kurwa- wypuściła wściekła powietrze z ust i szybko wstała na równe nogi, bo o przegranej z nim nie było mowy. Ludzie stojący nie daleko nich rozeszli się jak na komendę dając im tym samym większe pole do popisu, tym samym zachęcając faceta do dalszych działań. Ona nie miała szans, nawet najmniejszych i nawet nie łudziła się co do wygranej. O tym nie było mowy. W dodatku kilka osób, zwłaszcza facetów zachęcało go do walki, kilka kolesi nawet obstawiało zakłady. Serio?-pomyślała zirytowana. W momencie, gdy ten znów ruszył ona szybko zrobiła unik pod jego ręką i starała się go jakoś zaatakować ale cóż... Wyszło tylko na to, że z jego skórą jedynie go klepnęła a ją bolało to o wiele bardziej.

      Odpisu cześć dalsza

      Usuń