sobota, 31 grudnia 2016

Historia


Aby historia dziewczyny nabrała większego sensu, warto zacząć od tego, że kiedy jej rodzice byli młodym małżeństwem nazwisko Yamawaki miało wielkie znaczenie. Dziadkowie, nienarodzonej wtedy Rei, byli właścicielami potężnej korporacji i wiele osób po prostu się ich bało. Niestety, ktoś postanowił przerwać sielankę potężnego rodu, szacunek i honor diabli wzięli przez co Yamawaki stali się pośmiewiskiem. Kilka lat przed tym wydarzeniem na świecie pojawiła się najmłodsza przedstawicielka rodziny - Rei. Prawdę mówiąc nie zasmakowała jakoś specjalnie życia w luksusach. Może właśnie dzięki temu przełknięcie tej porażki poszło jej tak gładko?

Kiedy miała 5 lat jej rodzina straciła praktycznie wszystko. Od tego czasu wiele rzeczy się zmieniło. Miejsce zamieszkania, relacje z rodzicami, relacje rodzinne. Każdy poszedł w swoją stronę, przez co dziewczynka miała kontakt jedynie z matką, ojcem i dziadkami. Niestety, starszy Yamawaki zszedł z świata ludzi szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał, Rei nawet dobrze go nie pamięta. Zostali jej tylko rodzice i babcia. Prawdę mówiąc, gdyby nie ta ostatnia osoba, to prawdopodobnie dziewczyna skończyłaby w rynsztoku...

Po śmierci dziadka w domu zaczęły się awantury, tradycyjnie, chodziło o pieniądze. Ojciec Rei obwiniał rodziców swojej żony o tragedię jaka ich spotkała, kłótnie czy przepychanki między małżeństwem były na porządku dziennym, mała nawet nie zwracała na nie uwagi. Właśnie podczas jeden z awantur, kiedy dziewczynka siedziała przy kuchennym stole i z stoickim spokojem rysowała, lekceważąc krzyki czy rozbijane pod jej nogami kubki, babcia dostrzegła w niej pewnego rodzaju potencjał... Staruszka mimo sytuacji jaka spotkała jej rodzinę zachowywała zimną krew. Lekceważyła drwiny skierowane w swoją stronę i nigdy nie przestała wierzyć w swoją wiedzę czy zdobyte umiejętności. Zawsze umiała zachować się z klasą i nie jednej osobie przytarła takim zachowaniem nosa. Właśnie takich zachowań uczyła swoją ukochaną wnuczkę, która była bardzo pojętną uczennicą. W ich domu istniały dwa światy - jeden należał do Rei i babci, był spokojny, ciepły, pełen troski, wsparcia i cierpliwości, drugi - pełen krzyku, żalu i złości, należący do rodziców dziewczyny.

Właśnie w takim miejscu spędziła wczesną młodość, później... Cóż, nadal mieszkała w tym samym miejscu, z tymi samymi osobami. Jedyne co się zmieniło to fakt pójścia do szkoły.
Jak to mówią, dzieci nie mają litości... W szkole z Rei próbowano zrobić kozła ofiarnego. Plotka o upadku jej rodziny rozniosła się bardzo szybko, jednak i tutaj dziewczynka nie zdawała się przejmować opinią innych. Mimo przykrości ze strony rówieśników umiała z pojedynczymi osobami nawiązać zdrowy, wesoły dialog. Nigdy nie miała jeden konkretnej przyjaciółki, była indywidualistką, nie miała z nikim konfliktu i rozmawiała z każdym. Nie plotkowała, nie oceniała innych. W końcu obelgi ustały, jednak nikt nie próbował zawrzeć z nią głębszych relacji, ona też nie naciskała. W domu z babcią i przy kartkach papieru było jej najprzyjemniej.

Po ukończeniu pierwszej klasy Rei została wysłana na dodatkowe zajęcia. Uwielbiała grać na pianinie i skrzypcach. Zakochała się w lekcjach jiu jitsu i na nie również zaczęła uczęszczać, z wiekiem konflikt w domu rodzinnym stawał się coraz bardziej uciążliwy. Lubiła zajęcia dodatkowe głównie za to, że odbywały się poza domem. Jeżeli chodziło o rysowanie... Od najmłodszych lat wykazywała talent zarówno przy trzymaniu w palcach ołówka, kredki czy pędzla, jednak traktowała to jako swoje własne "ja". Chciała to rozwijać po swojemu, tak jakby od maleńkości wiedziała, że żadne dodatkowe zajęcia nie będą jej w tym zakresie potrzebne.

Schody zaczęły się dopiero w gimnazjum. Jako nastolatka Rei czuła buzujące hormony, awantury nadal były na porządku dziennym, do tego doszło złe samopoczucie babci i... No właśnie. W szkole pojawił się pewien chłopak - Hikaru Hideki. Wywodził się z bogatego rodu i nie omieszkał każdemu o tym przypominać. Nie wiedzieć czemu na swój cel wybrał sobie przede wszystkim Rei. Bardzo dosadnie dawał jej do zrozumienia jak mało istotne jest jej życie, jak jest próżna, nudna... Dziewczyna sama już nie wiedziała co tak na prawdę owy nowicjusz o niej myśli. Niestety jego zaczepki nie należały do przyjemnych,  na domiar złego Hikaru nie planował przestawać, stał się dręczycielem i w ostateczności nie raz doprowadził dziewczynę do łez. Nigdy jednak nie płakała przy nim, zawsze robiła to przy babci, która dzielnie trwała przy niej, mimo złego samopoczucia. To właśnie ona poradziła wnuczce skupienie się na czymś co wyrwie ją "z tego świata" i właśnie wtedy Rei pokazała kobiecie co tak na prawdę potrafi. Staruszka zafascynowana zdolnościami dziewczyny opowiedziała jej o bogini Tennyo i obiecała, że kiedy nadejdzie odpowiedni czas to opowie jej jeszcze jedną niesamowitą historię.

Rei nie spodziewała się jednak, że "odpowiedni czas" przyjdzie tak szybko.
W przewie wakacyjnej, po której miała zacząć naukę w szkole średniej, jej babcia poczuła się znacznie gorzej. W domu, w końcu nadszedł czas odrobiny spokoju. Wbrew pozorom rodzice dziewczyny przejęli się stanem staruszki albo po prostu już nie mieli się o co kłócić. Mimo spokoju i zainteresowania kobieta zmarła jeszcze przed rozpoczęciem roku. W dzień swojej śmierci została sam na sam z Rei, poprosiła ją o mały pokaz. Właśnie tego dnia dziewczyna zaczęła rysować na swojej skórze. Tego dnia babunia była niezwykle wesoła i pełna energii. Tego dnia opowiedziała wnuczce o krainie Mortiel. Ciężko stwierdzić, czy słyszała o niej z legendy czy zdawała sobie pojęcie o jej istnieniu, dla Rei liczył się fakt, że słuchając opowieści i zawierzając w nią, sprawiła babci ogromną przyjemność.

Po śmierci ukochanej członkini rodziny w domu przez dłuższą chwilę panował spokój, przerażający wręcz. Rozmowy z rodzicami opierały się jedynie na zwykłym "wychodzę" czy "jestem", jednak nie z winy Rei. Ona zdążyła obiecać babci, że zmyje w końcu z twarzy ten ponury uśmieszek, że znowu wróci do zachowania z podstawówki. Obiecała sobie samej, że nie przegra z głupimi hormonami, choćby nie wiadomo co złego ją spotkało, będzie dumna ze swojej wiedzy, ze swoich zdolności, będzie lekceważyć drwiny, zachowywać się z klasą oraz zachowywać zimną krew.

Obietnicy dotrzymała i nie złamała jej do teraz, chociaż została wystawiona na bardzo trudną próbę...
W drugiej klasie szkoły średniej musiała zacząć pracować. Ojciec zamiast krzyczeć zaczął zalewać smutki alkoholem, przez co na nowo wróciły awantury. Matka nie była w stanie utrzymać całej trójki, więc Rei podjęła decyzję - poszła do pracy. Jednocześnie nie chciała zawalać nauki, na szczęście udało jej się załatwić nauczanie indywidualne, przez co nie była aż tak do tyłu z materiałem. Osobiście uważa, że taka lekcja życia na dobre jej wyszła. W każdym razie pracowała w kawiarni... Niestety, ta po pewnym czasie splajtowała i Rei na łeb na szyję musiała znaleźć inną robotę. Tym bardziej, że jej rodzina zalegała z płatnościami...
Jak na zawołanie w gazecie pojawiło się ogłoszenie o poszukiwaniu opiekunki dla osoby niepełnosprawnej. W prawdzie robota nie była jakaś bardzo budująca, ale wynagrodzenie bardzo mocno zachęcało. Nie zastanawiając się zbyt długo dziewczyna sięgnęła za telefon i umówiła się na rozmowę o pracę.

Gdyby wtedy wiedziała na co się pisze... W sumie, nawet wtedy zgłosiłaby się po raz drugi...

Okazało się bowiem, że owym niepełnosprawnym jest nie kto inny jak bogacz Hikaru Hideki. Jego rodzice od kilku miesięcy zatrudniali co nowe to opiekunki, jednak żadna nie była w stanie wytrzymać z rozpuszczonym jedynakiem. Rei na widok znajomej twarzy, na wózku inwalidzkim, o mało nie padła z wrażenia... Wspomnienia ze szkoły bardzo szybko wróciły i przez chwilę chciała zrezygnować z zaproponowanego stanowiska. Ostatecznie wzięła dobro rodziny ponad własne i podjęła się zadania. Pierwsze tygodnie były okropne. Chłopak po kilku spotkaniach zorientował się z kim ma do czynienia i mimo dużo starszego wieku starał się ponownie dokopać młodej Yamawaki. Ta mimo wszystko z godnością znosiła obelgi i... nie raz tym zachowaniem utarła mu nosa. Z czasem zauważyła, że tak na prawdę nie ma do czynienia z rozpuszczonym jedynakiem, a z bardzo inteligentnym, zgrywającym pozory chłopakiem. On natomiast nie mógł wyjść z podziwu widząc jak znosi jego zachowania, z czasem nawet zerkał na nią ukradkiem lub wymyślał dziwne niedogodności, aby została u niego dłużej. Po miesiącu Rei zaczęła uwielbiać swoją pracę i czas, który spędzała z Hikaru, zakochali się w sobie i ciężko było tego nie zauważyć.

Dzięki dziewczynie chłopak zaczął pozwalać przewieść się wózkiem po ogrodzie, zdecydowanie częściej się uśmiechał, a nawet czasem wychodzili na miasto. Kiedy wszystko nabierało coraz piękniejszych kolorów Rei przez przypadek podsłuchała rozmowę państwa Hideki. Z rozmowy wynikało, że ich syn nie pogodził się z utratą kontroli nad ciałem i dał im niecały rok na "nacieszenie się jego towarzystwem", po tym czasie podjął decyzję o eutanazji...
Rei nie mogła uwierzyć w to co usłyszała, jednak podczas rozmowy z Hikaru on sam wyznał jej prawdę. Wtedy pierwszy raz od wielu lat miała ochotę zrobić komuś awanturę, jednak... Powstrzymała się i postanowiła sprawić, że Hikaru zmieni zdanie. Zebrała się na odwagę, ruszyła do jego rodziców, przyznała się co do podsłuchania rozmowy i poprosiła o pozwolenie na dowolne korzystanie z konta ich syna. Chciała zorganizować mu różne atrakcje, pokazać, że życie mimo wszystko nadal jest piękne. Dostała zgodę.

Czas jaki spędziła z mężczyzną był najpiękniejszym okresem w jej życiu. W przeciągu ośmiu miesięcy zjechali pół świata, byli na wyścigach konnych, skakali ze spadochronem, relaksowali się na Karaibach, robili dosłownie wszystko... No... poza wspólnym chodzeniem. Rei widziała jak chłopakowi jest ciężko, mimo to nie poddawała się, do czasu...

Pewnego dnia poruszyła temat eutanazji, zaczęła wymieniać wszystkie wspaniałości jakie razem przeżyli, jednak wspomnienia w połowie zostały jej przerwane. Hikaru nie zmienił zdania. Powiedział, że za bardzo kocha Rei, aby skazać ją na takie życie, aby nie móc poczuć jej gładkiej skóry pod swoimi palcami, aby nie móc jej schować w ramionach... Wtedy tego nie zrozumiała. Wrócili z wakacji mocno skłóceni. Dziewczyna jeszcze tego samego dnia złożyła rezygnację i wróciła do domu. Dzięki pensji jaką otrzymywała jej rodzina szybko wyszła na prostą. Przestało im brakować pieniędzy i nawet rodzice zaczęli ze sobą normalnie rozmawiać... Tylko co z tego, skoro Rei czuła się oszukana.

Kilka tygodni zajęło jej dochodzenie do siebie, jednak pewnej nocy miała sen. Jedyne co zobaczyła to swoją babcie, szła w jej stronę, jednak nie zbliżała się ani trochę.
- Obiecałaś - usłyszała jej pogodny głos kilka razy i po chwili zerwała się z łóżka. Wspomnienia z czasu spędzonego z Hikaru znowu wróciły, a Rei wkurzona sama na siebie, w piżamie, ruszyła do domu chłopaka...

Mimo, że nie zmienił decyzji, te ostatnie tygodnie jego życia spędzili najlepiej jak mogli. Bez kłótni, bez sprzeczek, razem. Rei może i nie do końca rozumiała jego decyzję, może i się z nią nie zgadzała, ale szanowała, nie z musu, z własnego wyboru zaakceptowała to jaki jest i to co planował.

W dniu jego śmierci była przy nim, trzymała go za rękę i rysowała przed oczyma pacjenta różne sytuacje, w których swobodnie się poruszał, takie gdzie kontrolował swoje ciało. Po prostu zrobiła mu pokaz, tak jak przy pożegnaniu babuni. Tak samo jak jej, tak i chłopakowi złożyła obietnicę... Spełni swoje marzenia, będzie go wspominać z uśmiechem na ustach, opuści rodzinny dom, będzie dumna ze swojej wiedzy, ze swoich zdolności, będzie lekceważyć drwiny, trzymać klasę oraz zachowywać zimną krew...

Właśnie dzięki tej obietnicy opuściła rodziców i postanowiła odnaleźć Mortiel, krainę, w której swoje niesamowite zdolności będzie mogła szczerzyć na wielką skalę... Miejsce ciepłe i bezpieczne, po prostu prawdziwy dom, w którym będzie mogła dalej się rozwijać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz