sobota, 31 grudnia 2016

Meduza

Rasa ta znana jest z małej atrakcyjności oraz zmieniania w kamień. Rzeczywistość jest nieco inna. Pierwsza meduza na świecie była kobietą o niezwykłej urodzie, wiele istnień stawiało ją nawet na równi z boginią miłości Afrodytą. Właśnie Afrodyta stała za "przemianą" Meduzy - od której imienia wzięła się nazwa rasy. Ten etap historii jest dość powszechnie znany, jednak to co działo się dalej, no cóż... Prawdę zna niewiele osób. A jaka jest prawda? Otóż Meduza, wprawdzie z początku była załamana swoim nowym wyglądem, jednak z czasem nauczyła się "kontrolować" swoje zdolności i sam wygląd. Jedyne czego nie mogła zmienić to ogona zastępującego nogi. Pragnąc zemsty za zniewagę zaczęła mścić się na tych, na którym bogom najbardziej zależało - na ludziach. Wykorzystując swoje wdzięki wabiła, głównie mężczyzn, do swojej jaskini. Zamiana w kamień nie była zwykłą zachcianką, Meduza czerpała z tego również inne przyjemności. Przez zwykłe zbliżenie czy pocałunek wysysała energię z ofiary, zyskując dzięki temu więcej siły oraz witalności. Przyszłe posążki przed śmiercią wpadały w błogi stan, ponieważ Meduza żywiła się ich negatywnymi emocjami. Nawet dobrze o tym nie wiedziała, ale właśnie to napędzało jej gniew. Sama zamiana w kamień następowała dopiero po zbliżeniu, kiedy ktoś nieopatrznie spojrzał Meduzie w oczy. Zdarzały się jednak przypadki, w których partner igraszek przeżył i zauważył, że owa niewiasta, jeszcze przed chwilą taplająca się w jaskiniowym źródle, posiada ogon węża i ogólnie rzecz biorąc wcale nie jest tak urodziwa jak się wydawało. Tak... Meduza podczas wabienia umiała wrócić do wyglądu przed swoją przemianą, jednak posilanie się przywracało rzeczywisty wygląd kobiety. Tym oto sposobem plotka o potworze rozniosła się i tu wracamy do znanej już wszystkim historii - wysyłaniu śmiałków, chcących zabić bestię. Jeżeli chodzi o fakt istnienia rasy nadal... Plotka głosi, że sama Meduza mogła kopulować z wybranymi partnerami. Prawdopodobnie do tego typy zbliżeń dochodziło rzadko i raczej w celu przedłużenia gatunku niż chęci założenia rodziny z człowiekiem. Szczegóły w tym temacie nie są znane, pewne jest jedynie, że meduzy czystej krwi nie istnieją, spotkać możemy jedynie istoty powiązane w różnych stopniach z daną rasą.  



Febe
Kobieta przyszła na świat w okolicach Francji, w roku 1293. O matce wie jedynie tyle, że była spokrewniona z tą rozsławioną Meduzą, ale to nic nadzwyczajnego, przecież każdy osobnik jej rasy musiał być z nią spokrewniony. Tak czy siak swojej rodzicielki nigdy nie poznała. Nie pamięta szczegółów swoich narodzin, ale jej pierwsze wspomnienia związane są z ojcem i dość ponurą jaskinią, którą, jak się później dowiedziała, razem zamieszkiwali. Ruben - bo tak miał na imię, był bardzo młodym Romem, który nieopatrznie trafił do jamy meduzy i po prostu został seksualnie wykorzystany. Niejednokrotnie podkreślał, że nie czuł i nigdy nie poczuje się z tym źle. Prawdę mówiąc sam nie wiedział dlaczego został wybrany na reproduktora, no ale miał tak luźne podejście do życia, że nie zagłębiał się w temat. Poza luźnym podejściem wyróżniał się też sporym zapasem tolerancji - wychował swoją córkę, która przez 15 lat była w połowie wężem. Febe nigdy nie usłyszała z jego ust żadnej przykrości, chociaż ostrzegał ją co do nietolerancji rasy ludzkiej. Na szczęście po osiągnięciu lat 16 w pełni kontrolowała swoje zdolności - w czym pomógł jej ojciec. Niestety dzień po urodzinach Febe jej ojciec tajemniczo zniknął. Młoda Romka ruszyła na poszukiwania i tak trafiła do samego Paryża. Tam zasmakowała życia, dołączyła do swojej grupy etnicznej i przeżyła wiele niezwykłych przygód. Jedną z nich było poznanie Febusa - dowódcy straży w Paryżu, a ostatecznie jej męża. Po kilku latach urodziła mu syna i wiodła spokojne życie. Febus znał historię jej pochodzenia, jednak w obawie przed rozprzestrzenieniem tej informacji ustalili, że Zefir - ich syn, nie musi o niczym wiedzieć. Niestety w życiu kobiety pojawiły się kolejne komplikacje. Febus zginął na służbie, a do Paryża powrócił jej ojciec - jak się okazało był tutaj powszechnie znany i to z niezbyt dobrej strony. Jakby tego było mało nie wrócił do miasta sam, a w towarzystwie Sahira - mężczyzny, który najbardziej namieszał w życiu meduzy. Ostateczne spotkanie całej trójki miało dość tragiczny skutek, zarówno dla Febe jak i pozostałej dwójki. Kobieta miała wybór, zostać i wieść życie będąc prześladowaną czy zniknąć z powierzchni ziemi. Wybrała drugą opcje. Fakt, że jej syn był już pełnoletni pomógł w dokonaniu wyboru. Upozorowała swoją śmierć i zaszyła się w lasach, które zamieszkiwała za młodu. Doskonale wiedziała, że przebywanie w jednym miejscu za długo, pozwoli odkryć komuś prawdę o jej udawanej śmierci, więc przyjęła koczowniczy tryb życia. W ten sposób zwiedziła na prawdę wiele miejsc, jednak nigdy nie wychylała się za bardzo ku cywilizacji. Czas płynął jej dość żmudnie, ale przynajmniej czuła się bezpieczna. Pewnego dnia, krocząc wśród wysokich drzew trafiła na tajemniczy budynek - szkołę dla nadprzyrodzonych. Właśnie wtedy jej życie zaczęło się na nowo. Po wieloletniej tułaczce znalazła miejsce, gdzie mogła zatrzymać się na dłużej. Dopiero wtedy zorientowała się jak daleko jest w tyle, jeżeli chodzi o rozwój cywilizacji. Prawdę mówiąc miała moment, w którym chciała wrócić do lasu, po prostu czuła, że nie pasuje do tego świata. Wtedy jednak na jej drodze stanął pewien kruczowłosy mężczyzna - Kuro - szkolny nauczyciel, z którym nawiązała romans. Relacja ich była niezwykle burzliwa, można wręcz powiedzieć, że patologiczna. Gdyby nie ciąża kobiety to para rozeszłaby się po kilku upojnych nocach. Ostatecznie ich historia zakończyła się drugą ciążą i rozstaniem. Febe została sama z małym dzieckiem i brzuchem. Na szczęście w tej trudnej chwili otrzymała wsparcie od siostry byłego kochanka - Melanie. Razem z nią opuściła ten wymiar na okres roku, później obie zostały zmuszone do powrotu i tak też zrobiły. Meduza wróciła do uczenia w szkole, jednak ze względu na coraz starsze dzieci postanowiła rzucić to zajęcie i spróbować sił jako przedszkolanka. Tego rodzaju praca pozwoliłaby jej spędzać czas z swoimi pociechami. Jak zaplanowała, tak zrobiła - wynajęła jeden z opuszczonych budynków w stolicy Mortiel, odremontowała go i zaczęła prowadzić własne, prywatne przedszkole. Jak potoczą się jej dalsze losy? Tego nie jest w stanie określić, jednak obiecała samej sobie, że teraz skupi się przede wszystkim na Ines i Rahimie - jej kochanych dzieciach. 


Zdolności
    Zamiana w kamień:
Zdolność w pełni kontrolowana, wystarczy, że spojrzysz jej w oczy, a kiedy zechce zamieni Cię w kamienny posąg. Używane jako obrona ostateczna. Zdolność ta nie zabija, robi coś gorszego - zamienia w świadome posągi. To tak jakbyś zatrzymał się w czasie, ale wiedział co dzieje się dookoła.
 
Paraliżujący jad:
 Kobieta w każdej chwili może wystawić swoje zęby jadowe, sięgają one lekko za dolną wargę i bez problemu wbijają się w skórę. Jad potrafi sparaliżować dużo większe od niej osobniki, jednak zęby nie są na tyle wytrzymałe aby przebić gruboskóre istoty.
 
Wysysanie energii życiowej
Zdolność najczęściej wykorzystywana przez jej rasę. Historie o zamienianiu ewentualnych śmiałków w kamień nie są wyssane z palca, ale żadna Meduza nie zmarnowałaby okazji na energetyczny "posiłek". Najczęściej energia pobierana jest przez zbliżenie seksualne, ugryzienie czy pocałunek, wystarczy jednak rozchylić usta "ofiary", aby pobrać odrobinę jej energii. Wspomaga to gojenie ran czy jakiekolwiek wracanie do zdrowia. Ma też pozytywne działania dla "ofiary", ponieważ pozbywa się u niej uczucia złości. Febe czasami używa tej zdolności aby kogoś po prostu uspokoić.
 
Druga forma:
Oczy jak u węża, łuski zamiast skóry, szponowate pazury, długie kły, pasma włosów żyjące własnym życiem i ciało od pasa w dół w formie ogona węża. Z tego wszystkiego składa się jej prawdziwa forma, w której przyszła na świat. Każdą z wymienionych części może "przywoływać" osobno, może je również dowolnie łączyć lub po prostu przemienić się całkowicie.Warto wspomnieć, że w tej formie osiąga 6m długości ciała, razem z ogonem.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz