wtorek, 21 marca 2017

that rips through the night.


Ýril

błędny ognik - Eflea ( obecnie Phyoen ) - ogrodnik w Bohemie
Do you think of me when you look to the sea?
I know it's hard to grow when you're pushed to your knees.
I know our time will pass, your love it will last.
Darling, we will never break.

Odkąd pamiętam, zawsze byłam. Nie było narodzin, czy stworzenia. Byłam. Ot, tak, po prostu. Byłam. Nie wiem już, od ilu lat jestem, moje myśli nie skupiają się na tym. Nie wiem nawet, jakim cudem się tu znalazłam i mam wrażenie, że jestem tutaj od zawsze. Może nie w tym ciele, a jako mały, iskrzący się bielą ognik. Ludzkie ciało zyskałam... tak naprawdę nie pamiętam już kiedy. Wszystkie moje wspomnienia widzę jak za mgłą. Tak słabe, rozmazane, jakby nie chciały, bym kiedykolwiek je spostrzegła. Choćbym nie wiem, jak się starała, to i tak wszystko idzie na marne. Miewam niekiedy przebłyski z przeszłości, jednak nigdy nie układają się w logiczną całość. Wygląda na to, że jestem skazana na niewiedzę o tym, skąd posiadam to kruche, człowiecze ciało.

• od autorki

24 komentarze:

  1. [Nah, sama podglądam karty. Gdyby bardzo mi zależało na ukrywaniu się, to bym gdzie indziej ją pisała ;>
    Ja jestem za to zaskoczona, że w Girie nie mieszka więcej osób. Przecież taka miła okolica! Timmy tam pasuje.
    Masz śliczną kartę. Mam nadzieję, że znajdzie się twórca ciała Ýril i da jej to jakiś spokój ducha, bo taka smutna się zdaje.]

    Timmy

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaprawdę alkohol nie jest największym przeciwnikiem Dyrusa przez to iż posiada mocną głowę, lecz ta sie na nic nie zda gdy pije się go w ilościach wystarczających by upić boga. Obudził się po tym jak przez cienkie szpary pomiędzy żaluzjami na jego oczy zaczęły padać promienie porannego słońca. Odruchowo przetarł twarz która jeszcze daje po sobie poznać że wczorajsza noc nie była spokojna. Po poleżeniu jeszcze chwili w łóżku, przyglądając się sufitowi, uniósł się do siadu.
    - Może gdybym nie wydawał tyle hajsu na alkohol... moje finanse wyglądałyby lepiej. - Westchnął sam do siebie, rozglądając się po tym po swoim pokoju. - Przydałoby się tu posprzątać. - Odparł jeszcze, zbierając się ze swojego leża. Fakt że porozrzucane po pokoju ubrania oraz butelki po różnych trunkach przydało by się sprzątnąć, lecz potrzeby takiej szczerze mówiąc nie ma, szczególnie dla niego. Znalazł jeszcze o dziwo czystą koszulkę którą od razu założył. W czarnych ubraniach było mu do twarzy, a napis "Fu*k Boi" na ów koszulce jeszcze bardziej dodawał mu charyzmy. Jako że na dworze jest już cieplej nie musiał szukać swojej ukochanej skórzanej kurtki. Wszedł na piętro i po posłaniu przelotnego spojrzenia swojemu miejscu pracy wyszedł kierując się od razu w jedną wielką niewiadomą. Ze względu na swój fach ludzie w Salaree rozpoznają go, chociaż większość tylko z widzenia, to też specjalnie dużo uwagi nie skupia. Ale czy zwracają na niego uwagę czy nie, on miał ochotę napić się czegoś z rana, na uodpornienie rzecz jasna. Udał się więc do baru Salazara. Po przekroczeniu progu tego przybytku wygiął się lekko do tyłu, by rozruszać jeszcze skostniały po śnie kręgosłup. Wtedy, gdy już rozejrzał się po wnętrzu zauważył że przy ladzie jacyś pijacy zaczepiają młodą damę. Co by to był z niego za bohater gdyby nie rzucał się na pomoc uciśnionym, eh? Strzelił jeszcze szyją i podszedł do lady, za jednego z pijaków, po czym położył na jego barku dłoń wyrzucając go zaraz po tym z krzesła na którym po zwolnieniu sobie usiadł.
    - Poproszę specjał barmanki. - Posłał te słowa wraz z pogodnym uśmiechem do pracowniczki za ladą po czym spojrzał z tym samym uśmiechem na pozostałych pijaczków. - A wam panowie, radzę znaleźć inne miejsce. Nie lubię pić w takim towarzystwie. - Niby zwrócił się do nich z tym samym pogodnym uśmiechem, ale w jego głosie można było bez problemu wyczuć nutkę żądzy krwi, przez tę nutkę zazwyczaj kiedy sie uśmiecha wygląda strasznie. Nie zwracając już uwagi na pijaczyny przewiesił ramię na szyi dziewczyny po czym teraz do niej się ładnie uśmiechnął.
    - No to jak tam? Nie jesteś aby za młoda by przesiadywać w barach? Do tego za ładna by być w pojedynkę w miejscu pełnym pijanych dziwaków? - Puścił ją i podparł głowe na prawej ręce którą z kolei podparł na blacie i dalej utrzymywał spojrzenie na nieznajomej. - Tylko nie uważaj mnie za jednego z nich. Może dziwakiem jestem, ale nie pijakiem. - Zaśmiał się lekko.

    Dyrus

    OdpowiedzUsuń
  3. (I niech nie przechodzi, miło wspominam ten okres, przecież wiesz. Dziwię się, że tak tu cicho, ale już niedługo, bo możesz spodziewać się mnie, kiedy przyjdę tu z panem, bo widzę, że cierpicie na poważny niedobór płci męskiej. :D Poza tym, podziwiam silną wolę, ja zawsze podglądam.)

    Salira Shepard

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaśmiał się lekko słysząc o tym czy aby nie jest za stary by podrywać młode dziewczyny. Ale czy on ją podrywał? Jedyne co zrobił to się do niej zbliżył by jego słów nie wychwyciło za wiele niepotrzebnych osób. Chociaż kiedy myślał nad tym teraz to nie miało to sensu, bo nie jest teraz w pracy. No tak. Jego twarz cały czas była ułożona w drobny uśmiech, nawet gdy dziewczyna gładziła zmarszczki na jego czole. Wcześniej nie zwracał na nie uwagi, a teraz gdy to zrobił doszło do niego że minęło już naprawdę sporo czasu. Po pstryczku parsknął.
    - Może i jestem na to za stary, ale ty za to nie jesteś aby za wścibska by to komuś wypominać. - Stwierdził, łapiąc zaraz ją za nadgarstek dłoni którą trzymała go za policzek. - Dyrus. Miło mi poznać młodą, wścibską damę. - W trakcie przywitania uniósł jej dłoń wraz ze swoją po czym pocałował ją w wierzch ów dłoni.
    - Poza tym nie radziłbym w młodym wieku spożywać alkoholu. Choćby dlatego że nie wypada. - Puścił należność dziewczyny jaką był jej nadgarstek. - Poza tym widywałem cię już w Salree kilka razy. Jak tak nad twoją buźką pomyśleć. Ale nie jesteś stąd, prawda?

    Dyrus

    OdpowiedzUsuń
  5. - Ooo, czyli pasjonujesz się ogrodnictwem. Gdybym miał ogród to z pewnością wypytałbym cię o jakieś porady i wskazówki. - Ponownie się zaśmiał, po chwili otrzymując na ladzie obok swój zamówiony specjał. Posłał barmance uśmiech, dziękując kiwnięciem głowy. Mógł przyjąć drinka, w końcu jeszcze za wcześnie by walić shoty. Po tym wrócił do kontaktu wzrokowego z Ýril, ponieważ uważał że jest on konieczny w rozmowie. Jednak gdy tak zrobił dziewczyna już się go trzymała, piwo zmoczyło go jak napakowany przystojniak puste laski, do tego wylądował na ziemi. No zdołał chociaż zrobił manewr sprawiający że upadł pierwszy, w miejscu dzięki któremu Ýril opadła na niego nie musząc się tłuc. Chociaż ten bohaterski akt sprawił że walnął głową o zol.
    - Auć, nie wypiłem jeszcze tyle by leżeć na ziemi. - Zaśmiał się leżąc z zamkniętymi oczyma, otwierając po tym jedno, spoglądając nim na "ocaloną". - Nic ci nie jest? A nie mówiłem żebyś nie piła w "młodym" wieku? - Posłał jej zadziorny uśmiech i spróbował wstać, oczywiście pomagając Ýril jeśli potrzebowałaby jakiejś pomocy.

    Dyrus

    OdpowiedzUsuń
  6. [Wybawczyni moja, obrazi się Pani jeśli zaproponuję wątek? ]

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Z racji tego, że moja postać ma ograniczone pole manewru - raczej nie rusza się z Salree, chyba że w konkretnym celu lub zaciągnie go jego wlaściciel - to mogłybyśmy spróbować coś ze sprawunkami w Phyoen czy coś. Nie wiem, że po coś tam przyjechał. To pierwsza opcja jaka przyszła mi do głowy.
    Druga jest taka, że mogliby się spotkać w Salree - może Yril byłaby na jakiejś wycieczce krajoznawczej, albo wpadła w odwiedziny do wpływowego wampira - została tam na noc czy coś.]

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  8. [Tak, tak. W końcu ogarnęłam Glena i dorobiłam mu krótką historię. Pasuje mi taki układ. W ognika... wow... szczerze mówiąc, chciałabym coś takiego zobaczyć :) Całować będę i skakać ze szczęścia, jeśli zaczniesz. Dziękuję :D]

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  9. [Kochana ja już uwielbiam Twój styl pisania *.*]

    Czarnowłosy obudził się wraz z pierwszymi promieniami słońca, które bezlitośnie wpadły mu do sypialni, łaskocząc jego bladą cerę. Skrzywił się nieco siadając i dotknął palcami swej obolałej szyi. Zawsze po "karmieniu" Michaela czuł się jak po doskonałej imprezie. Kac murowany, a zawroty głowy jeszcze większe. Z lekkim westchnieniem wstał i upił pół litra kranówki. Na stole dostrzegł kartkę z bazgrołami jego właściciela. Bardzo typowymi dla lekarza bazgrołami, choć wampir cały czas zarzekał się, że takiej profesji nigdy nie uprawiał.
    Trochę mu to zajęło zanim odczytał całą wiadomość, ale dzięki temu nie zdziwił się gdy rozbrzmiał znajomy dzwonek do drzwi. Leniwie przemaszerował przez długi korytarz i ostrożnie otworzył drzwi.
    Zastał tam niską dziewczynę, która wyglądała niczym krucha, porcelanowa lalka z hipnotyzującymi oczyma jako dodatkiem do całości. Oblizał lekko wargi i uśmiechnął się nieco, przepuszczając ją w progu.
    - Michaela nie ma, ale twierdzi, że się pojawi... herbaty? - zapytał jej zaraz, chcąc ją jakoś ugościć. Spokojnie poprowadził dziewczynę do salonu i wskazał miejsce przy stole. - Powinny też być muffinki... lubisz może? Z czekoladą. Dobre mi wyszły - uśmiechnął się szerzej.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  10. Glen szybko uporał się ze zrobieniem herbaty i mimo wszystko postawił przed nią kubek z gorącym napojem oraz talerz pełną muffinek. Sam usiadł naprzeciw niej i przez dłuższą chwilę mierzył ją spojrzeniem swych szarych oczu, zastanawiając się co też ten Michael znowu wymyślił, że takie nieskalane stworzenie do domu zaprosił.
    - Nie miałaś być jego nowym deserem, nie? - zapytał zanim zdołał ugryźć się w język, zupełnie ignorując jej pytanie. No bo co miał jej powiedzieć? Michael lubił sobie znikać i wracać w najmniej odpowiednim momencie, więc on sam nie miał zielonego pojęcia, kiedy wampir postanowi znów postawić stopy w swym własnym domu... choć po prawdzie, nigdy swych gości nie wystawiał.
    Sięgnął sobie po muffinkę, by pokazać dziewczynie, że nie ma się o co martwić, a ta zatruta nie jest. Wgryzł się w nią ze smakiem, popijając ją herbatą.
    - A co? Nie podoba ci się towarzystwo nędznego człowieka, nie? - rzucił pół żartem, pół serio, wcale nie chcąc wyjść na jakiegoś gbura. Po prostu akurat taka myśl mu przez głowę przeszła, a często łapał się na tym, że najpierw mówi, a potem dopiero myśli. - Wybacz - mruknął zaraz. - Nie wiem, godziny jego powrotu nie znam.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  11. Kawałek muffinki utknął mu w gardle, a całą resztę upuścił na talerz. Chwilę kaszlał i popijał herbatę zanim wreszcie przełknął ten przeklęty kawałek. Zamrugał kilkakrotnie patrząc na nią z wyraźnym szokiem wypisanym na twarzy.
    To był pierwszy raz. Pierwszy raz od kiedy pamiętał, by ktoś tak się przejął jego nędznym jestestwem. Zacisnął mocno wargi i spuścił wzrok na talerz, starając się nie rozpłakać.
    - Nic się nie stało - zapewnił ją nieco drżącym głosem. - Jestem pewien, że Michael niedługo wróci. Zwykle nie znika, gdy ma mieć gości - wyjaśnił cicho. - Ale jeśli nie wróci to... to może przeprowadzimy tę transakcję razem? - zaproponował. - Ja się stąd nigdzie nie wybieram, a gdzie on trzyma pieniądze wiem. Na pewno jakoś sobie poradzimy - wreszcie podniósł wzrok i uśmiechnął się do niej pogodnie. Jakoś tak pasowało mu jej zachowanie. Właśnie takie wrażenie sprawiała, ale mógł się mylić. W końcu wiele razy już się pomylił. Bywał zbyt ufny i potem musiał porządnie weryfikować swe poglądy.
    - Więc nie martw się... jeśli będziesz musiała iść, a nie uda się spotkać tego parszywca... to sobie poradzimy - dodał zaraz chcąc ją trochę uspokoić. No i przecież nie był potworem. W żaden sposób nie chciał jej przerazić.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  12. Taki od sobie wypadek to nic dużego. Dyrus poznał kiedyś kogoś kogo nawiedzała klątwa boga śmierci, z typem było naprawdę dużo zabawy. Takiej że gdy traciło się choć na chwilę czujność można było wylądować po drugiej stronie, życia rzecz jasna. Gdy Ýril była już na nogach sam wrócił na swoje miejsce i upił łyka zamówionego drinka, to i tak było nie w jego stylu by jeszcze nie upić ani kropli do teraz. Nie stracił dobrego samopoczucia, dalej nieznacznie się uśmiechał.
    - Spokojnie nic mi nie jest. Miewałem gorsze upadki. Poza tym spodziewałem się że nie jesteś dzieckiem, po prostu sobie żartuje. - Pochylił lekko głowę w bok po czym ponownie zaczerpnął łyka. - I wystarczy mi twój aktualny uśmiech jako rekompensata, nie potrzebuje nic więcej. Za to mogę ci zaoferować pomoc w wysuszeniu sukienki. Powrót w jej aktualnym stanie do Phyoen nie jest najlepszą opcją. - Uśmiechnął się trochę szerzej podpierając się łokciem o blat. - Przy okazji pokażę ci gdzie w Salree znajdziesz biuro najemnika który podejmie się prawie każdej roboty. - Zaśmiał się.

    Dyrus zawabiaka.

    OdpowiedzUsuń
  13. Glen skinął powoli głową zastanawiając się tylko co jej może pokazać, a gdzie lepiej nie wchodzić. Kiedy tylko dopiła swoją herbatę wstał.
    - Nie ma sprawy i tak za dużo do roboty nie mam. Dzisiaj odpoczywam - uśmiechnął się lekko do niej i gestem zaprosił do zwiedzania budynku. - To piętrowe mieszkanie z dość przestronnym ogrodem - pokazał jej najpierw ogród korzystając z okazji światła dziennego. - Michael lubuje się w dziwnych roślinach - przyznał szczerze, bo on sam nie bardzo się na nich znał. Miał tylko rozpiskę w pokoju z tym jak je pielęgnować w razie, gdyby jego pan nie wracał przez kilka dni. - Uhm ta jest bardzo kapryśna - wskazał na kwiat, który najeżył się zaraz. - I nieśmiała do tego - zaśmiał się cicho. - Źle reaguje na obcych - przyznał cicho. - A za mną nie przepada... bo chyba nie mam odpowiedniej aury - westchnął.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Bardzo mi miło :D
    A więc wątek bardzo chętnie. Co by im tu wymyślić? Hmhm... Można zacząć od tego, że Ignis na pewnie będzie stałą bywalczynią w ogrodach, bo uwielbia kontakt z naturą, a to chyba najlepsze miejsce by z nią obcować w całym Phyoen. Tam więc mogą się zapoznać... Aaaa no i mogą się znać z Eflei, bo obie są stamtąd :D Albo mogą się też nie znać i na przykład Yril przyłapie Ignis na przemianie co w Phyoen nie zdarza się jej często bo w końcu to miasto ]

    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Super :D
    Czekam w takim razie na początek ^^ ]

    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  16. [Bardzo chętnie coś z Tobą wykombinuję, sama jestem ciekawa tej niewinnie wyglądającej istotki ^^ Hue, hue, może tym razem Niklaus nie urazi aż tak bardzo Twojej postaci xD]

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  17. [Yril przypomina pewną dziewczynkę, którą Niklaus teraz obsesyjnie chroni, więc jakaś zaczepka czy właśnie awantura jak najbardziej jest mile widziana, Blondas zdecydowanie zareaguje, choćby dla czystej przyjemności, tak więc mi Twój pomysł odpowiada]

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  18. Glen obserwował ją niczym zaczarowany. Jeszcze nigdy nie widział czegoś tak magicznego. Ta niewinna istota potrafiła zjednać sobie każdą roślinę, a wystarczyło jej tylko parę gestów by to zrobiła. Coś niesamowitego i jednocześnie pięknego.
    - Jesteś piękna - wymamrotał zawstydzony tym swoim głosem i stwierdzeniem. Nie miał pojęcia czemu to wydukał, ale nic innego nie przyszło mu do głowy. - Znaczy to... to co robisz... - oblizał nerwowo językiem swe wargi, już woląc się dalej nie pogrążać. Czuł, że cokolwiek czego by nie powiedział, wypadłoby to źle. Zagryzł więc wargi stłumiając chęci rozmowy.
    Kiedy więc przynagliła go gestem, z lekkim ociąganiem zbliżył się do niej. Nie wiedział czego od niego oczekiwała i trochę się tego obawiał. No bo co jeśli pamiętliwa z niej bestia, a on niechcący ją obraził? Miał jednak nadzieję, że tak nie jest.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  19. Blondyn dzisiejszego dnia pilnował wejścia do jednego z klubów w Phyoen. Prawdę mówiąc nie bardzo nawet zwrócił uwagę na jego nazwę. Liczył się fakt iż wie jak dotrzeć na miejsce pracy. O wiele bardziej pasowała mu ta robota niż udawanie barmana, na takim stanowisku miał wgląd w to kto odwiedza kluby, jednak za barem mógł się czegoś dowiedzieć, więc częściej wpychał się właśnie na drugą fuchę. Dzisiaj jednak nie miał wyboru i nawet mu to odpowiadało. Stał z papierosem w dłoni i lustrował osoby stojące w kolejce. Jego twarz, tradycyjnie, nie wyrażała żadnych emocji, nawet kiedy jakiś chłystek rzucił do niego głupi tekścik, o tak, dla popisu przed kolegami czy jakąś "loszką". W sumie nic specjalnego dziś się nie działo, ale tak było prawie zawsze. Wejścia zawsze były spokojne, problemy zaczynały się, gdy goście opuszczali lokal, no, albo w trakcie imprezy. Tak było i tego wieczora.
    Właśnie spalał któregoś już papierosa, kiedy przed klub wyleciała grupa mężczyzn, porozpychali kilku przechodniów i wyciągnęli ze środka kilka "dziewczynek", żadna z nich nie należała jednak do pracownic lokalu, więc chłopak nie miał obowiązku ingerować, dopóki akcja nie działa się na terenie budynku. Normalnie stałby z zadziornym uśmiechem i obserwował jak banda pijaczyn obija sobie mordy, ale coś go zaniepokoiło. Miał wrażenie, że w całym zamieszaniu pojawiła się znajoma mu postać. Akane? Zmarszczył czoło. Nie był pewien, ale jeżeli to rzeczywiście ona i coś jej grozi... Szybko oderwał się od ściany i ruszył w stronę zamieszania.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  20. Ostrożnie nachylił się nad rośliną, przez dłuższą chwilę wąchając jej zapach. Miał wrażenie jakby nigdy jeszcze nie miał okazji wąchać niczego tak pięknego i nie przypominał sobie też, by akurat ta kapryśna roślinka kiedykolwiek tak pachniała.
    - Wow... co jej zrobiłaś? - zainteresował się, zaraz nieco się prostując i starając się ukryć obrożę pod bluzą. Z nikłymi szansami niestety.
    - Ta błyskotka... uhm bo widzisz, ja jestem krwiożerczą bestią zwaną człowiekiem. Takie bestie znakuje się, wkładając im takie błyskotki na szyje - postukał palcem w obrożę. - Dzięki temu każdy wie, że można mnie poniżać, a ja nie mam prawa głosu... no i Michael jest moim panem - wymamrotał, jakoś tak bezwiednie i całkiem naturalnie, nawet nie jąkając się po drodze. Ot cała historia. Wzruszył lekko ramionami.
    - Ale nie jest znowu tak najgorzej - zapewnił ją zaraz z lekkim uśmiechem. - Michael jest spoko... traktuje mnie całkiem normalnie.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  21. Uśmiechnął się lekko. Ostatnio wciąż trafiał na istoty, które nie miały nic przeciwko ludziom. Zaczynał nawet się zastanawiać, skąd to całe niewolnictwo, skoro tyle jest dobrych dusz na świecie. Kiedy jednak jego myśli popłynęły w tę stronę, potrząsnął mocno głową. Lepiej było nie wchodzić w takie szczegóły. Obawiał się, że gdy tylko to zrobi zacznie tęsknić za tym czego jeszcze nigdy nie doświadczył - za wolnością.
    - Ogrodnikiem - powtórzył za nią. - Dlaczego akurat ogrodnikiem? - zainteresował się zaraz. Dla niego praca w ogrodzie była przyjemnością, ale na dłuższą metę z całą pewnością wynudziłby się. Dlatego tak bardzo zdziwiła go odpowiedź Yril. - A do czego służy to światło... które wcześniej wydobywało się z twoich rąk? - zapytał zaraz, bo jakoś tak go to zaciekawiło. Będzie miał co pisać w swoim dzienniku, poza zwykłym wstałem i zjadłem obiad.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  22. (KOCHAM CIĘ I CZCZĘ ZA TĄ KARTĘ. <3 I myślę, że Akira może być tym, którego smoczym mocom Ýril zawdzięcza ciało. Co Ty na to? Zaczniesz wątek?)

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń