piątek, 10 marca 2017

Krótka historia Glena


Przerażający krzyk i błysk, a potem wszechogarniające go płomienie. To pierwsze wspomnienia, a właściwie urywki, chłopaka. Glen nie pamięta jak się z tego wydostał i dlaczego tylko on przeżył. Nie pamięta też długiego okresu rekonwalescencji. 

Za to nie potrafi wyrzucić z pamięci powracającego raz za razem uczucia osamotnienia oraz zamknięcia w klatce. Moment dotknięcia zimnej stali i strzyknięcie zamka obroży zostanie z nim do końca jego życia. Szyderczy uśmiech czarnowłosej kobiety, która pogłaskała go wtedy po głowie i popchnęła w szpony jego obecnego właściciela ciągle powraca w jego koszmarach.

Następnie nadszedł czas długiej nauki. Co wolno, a na co absolutnie nie może sobie pozwolić. Nauki okupionej bólem i cierpieniem. Wtedy jeszcze nie rozumiał zasad tego świata. Był jedynie niewinnym dzieckiem, które chciało chłonąć świat i zdobywać najwyższe szczyty. Pragnął również poczuć ciepło płynące od drugiej osoby i usłyszeć, że jest dobrym chłopcem. Popełniał błędy, co wiązało się z częstym biciem i pogardą, której tak bardzo nienawidził.

Z czasem nauczył się jak zasłużyć na pochwałę, a w późniejszym czasie i nagrodę. Wiedział już co zrobić, by zadowolić swojego właściciela i w jaki sposób go podejść, by dostać to czego chciał. A nie chciał znowu tak wiele. Ot chwilę wolności i osamotnienia. Zanurzał się w nich i traktował je jak najwyższą świętość. Nic więcej się nie liczyło. 

Już dawno przestał gonić za marzeniami, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że są to tylko jego złudne nadzieje. Został skazany na życie w niewoli, więc starał się czerpać z tego co w tym najlepsze garściami. Nie popadł w większą depresję i wciąż potrafi się uśmiechać, choć nie często można to zobaczyć. 

Swego właściciela - wampira o bladej skórze i czerwonych oczach - traktuje trochę jak ojca, bo przecież to on go wychował, dał schronienie i złudne poczucie bezpieczeństwa. W jego oczach Michael Trancy urósł niemalże do piedestału. Oczywiście nadal zdarzają się dni, w których szczerze go nienawidzi, ale pogodził się z tym. 

Tylko do jednej czynności nie potrafi się przyzwyczaić. Nienawidzi być posiłkiem wampira. To wówczas jego świat wywraca się do góry nogami, a on sam ma wrażenie jakby był nic nie wartym przedmiotem. Unika tego jak ognia, przez co zdarza mu się nadwyrężyć cierpliwość Michaela (który i tak traktuje go dość pobłażliwie, na wiele mu pozwalając). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz