środa, 22 marca 2017


melanie miroki 

| Manipulacja krwią i wyczuwanie aur demonów | Nefilim | 21 lat | Na drugim roku psychologi sądowej | Mieszkanie w centrum | biologiczna matka bliźniąt | kelnerka i instruktor w strzelnicy | phyoen | historia | powiązania | głos | Wygląd |

Chciałaby być twardsza, śmiać się z przykrych zdarzeń jakie kiedyś miała okazję doświadczyć, jednak jej wrodzona wrażliwość po prostu na to nie pozwala. Zamiast tego, chcąc ukryć nieprzyjemne myśli szwendające się po jej głowie, uśmiecha się miło i ucina rozmowę przechodząc na inne tematy, które nie dotyczą aż tak bardzo jej osoby. Dużo się uśmiecha, unika bliższych kontaktów z osobami, których nie zna i nie pozwala wejść do swojej bańki, jaką sama sobie utworzyła. Cały czas rozpamiętuje, wyciąga wnioski z przeszłości, stara się nie popełniać tych samych błędów, przy tym próbując zrobić kilka kroków w przód, jednak nadal tkwi w jednym miejscu wypierając z głowy myśl, że nadal tkwi w tych dawnych latach i nie może pozbierać się po tych wszystkich doświadczeniach. Wyciąga dłoń do osób, na których bardziej jej zależy, jednocześnie pokazując tym, że na nią można liczyć. Odkryła przed światem swoją troskę do konkretnych jednostek, przy tym pokazując słabości jakie posiada, jednak niech nie zwiedzie Cię jej wygląd czy to, co sama mówi o sobie. Mimo całej dobrej otoczki jaką wokół siebie roznosi może być piekielnie niebezpieczna, zwłaszcza jeśli dotkniesz tych blizn na duszy, które maskuje na wszelkie sposoby. Nie sugeruj się jej nastoletnią buźką, przeświadczeniem, że to Ty tak naprawdę górujesz czy jej miłym nastawieniem na większość sytuacji, asy z rękawa wyciąga niczym magik i potrafi trafić celniej niż jeden snajper. Zrobi wszystko, za swój honor, rodzinę, osoby na których jej zależy i za rzeczy, za które straciła więcej, niż zyskała. 

Wizerunek nieznany. Nie mam nic do ukrycia, prócz tego że brakuje nam chyba takich uroczych wątków. Poszukujemy współlokatora, kogoś do kochania i znienawidzenia. Kontakt w zakładce administracja.
 Ostatnia aktualizacja: 08.06.2017 r.- Powiązania & Wygląd 

156 komentarzy:

  1. [ A co mi tam. Przywitam się.
    ELO, MEL!
    My mamy wątek, cnie? No tak. Mam dowody. Elo. ]

    Garrus

    OdpowiedzUsuń
  2. [Yo, yo ^^ Niedługo pojawi się Aki to ogarniemy tą imprezkę, więc się szykuj, bo będzie się działo hue hue hue :D Oczywiście życzę zacnych wątków]

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnie dni w Phyoen były dla Garrusa naprawdę ciężkie. Spotkania trwały najczęściej do północy, albo i dłużej. Co prawda był zadowolony ze wszystkich ustalonych działań i przyjętych udoskonaleń technicznych, ale nadal nienawidził tej całej gadaniny – wolał działać na froncie. Właśnie z tego powodu jego najlepszy przyjaciel – Stanley, zabrał go do jednego z najlepszych pubów w mieście żeby ‘’spuścić z kotła’’. I to był pierwszy pomysł od jakiegoś czas, któremu osobiście chciał poświęcić jak najwięcej czasu. Około dwudziestej drugiej wybrali się na miejsce. Na początek podeszli do baru, zastanawiając się jaki alkohol wybrać, bo o dziwo wybór był dość porównywalny z tygańskim Vibranium.
    - Naprawdę nie mam ochoty na kolejną whisky – westchnął Garrus, widząc to spojrzenie swojego kompana. Rozejrzał się przez chwilę. Jego wzrok przykuła butelka podpisana ‘’Rynkol’’ – brzmiało dość zachęcająco. Pierwsze co przyszło metamrfowi na myśl to to, że ten alkohol musi być naprawdę mocny. – Co powiesz na ten rynkol? – zapytał, chowając ręce do kieszeni specjalnie uszytej na miarę bluzy.
    - Brzmi jakbyś miał po tym skończyć zarzygany na jakimś śmietniku, nie sądzisz? – odpowiedział mu kompan.
    - Ohh… nie martw się, odprowadzę Cię do hotelu i nie powiem ani słowa twojej dziewczynie – wyślę jej zdjęcia – zażartował.
    - Nawet zarzygany będę przystojniejszy, nie licz że mi ją odbijesz
    - Ohh…nie jest w moim typie. Jest zbyt litościwa, skoro jest z Tobą
    - Rynkol i jesteś już cicho?
    - Jakby to kiedyś zadziałało… - westchnął na koniec, po czym oboje podeszli do baru. Oboje bardzo lubili przekomarzać się w ten sposób. To była najlepsza metoda na odstresowanie się przed ciężką walką. Zamówili dwie butelki rynkolu, do tego jakieś słone przekąski i poprosili o stolik gdzieś na uboczu, tak aby Garrus mógł w spokoju zdjąć kaptur, który cały czas miał na sobie. Nie chciał wysłuchiwać komentarzy pijanych gości na temat swojego wyglądu. Cholera, nie dzisiaj – dzisiaj chce się po prostu wyluzować. Raz na jakiś czas nawet jemu wolno się zabawić. Odeszli od baru i właśnie wtedy…
    [ melu, twoja inicjatywa jest tutaj niezbędna]

    Garrus

    OdpowiedzUsuń
  4. Aki nalewała właśnie Lex wina do kieliszka. Siedziały u Wilczycy w akademickim pokoju. Dziś umówiły się na babski wieczór, brakowało już tylko Melanie, która miała załatwić słone przekąski. Na stoliku stały różnego rodzaju alkohole, Cahan osobiście zajął się tym, aby dziewczyny nie piły byle ścierwa. Dodatkowo Lex przygotowała przekąski, więc impreza zapowiadała się ciekawie.
    - Mój pierwszy babski wieczór - stwierdziła Akela i spojrzała z zadziornym uśmiechem na Lexi. - Można powiedzieć, że Twój wieczór panieński - dodała uśmiechając się szerzej i zaraz usiadła obok czerwonowłosej.
    - Bez przesady, do tego jeszcze trochę czasu - Lex zaśmiała się. Wilczyca pochwyciła dłoń przyjaciółki i przyciągnęła ją do siebie.
    - Trzeba przyznać, ma gust ten Twój Shin - dziewczyna spojrzała na pierścionek, na palcu feniksa i raz jeszcze się uśmiechnęła.
    - Pewnie, że ma, w końcu jest ze mną - Lex poruszyła zabawnie brwiami i upiła wina, sama patrząc na swoją biżuterię. Czasami nie wierzyła... jeszcze niedawno okładała się z demonem w lesie, a teraz są zaręczeni, z resztą, nie tylko zaręczeni. Uśmiechnęła się w lekkim zamyśleniu.

    Aki/Lexi

    OdpowiedzUsuń
  5. - Mel! - Lexi uśmiechnęła się szeroko kiedy w drzwiach pojawiła się jej dawna współlokatorka. Wstała z kanapy i zaraz ruszyła w jej stronę, oczywiście nadal z tym swoim sławnym uśmiechem. Akela również wstała i posłała dziewczynie delikatny uśmiech, dopiero po chwili również do niej podeszła.
    - Przyszłam wcześniej pomóc Aki w przygotowaniach, ale winko dopiero co otworzyłyśmy - puściła oko Mel i przejęła od niej kilka tobołków. - Znacie się? - zapytała czerwonowłosa zerkając to na jedną, to na drugą.
    - Czasem widziałam na korytarzu no i ze słyszenia - powiedziała lekko zawstydzona wilczyca i zaraz wyciągnęła do Mel rękę - Miło Cię poznać w końcu osobiście, Melanie - przywitała się. Lexi w tym czasie zdążyła już skoczyć po miskę i otworzyć przekąski przyniesione przez świeżego gościa.
    - Wezmę to, a Ty się rozgość. Czego się napijesz? Woda? Herbata czy od razu jakiś alkohol? - zapytała Aki rozkładając przyniesiony przez Melanie alkohol na stoliczku, który dziś służył za barek. Lexi zaśmiała się.
    - Dla Mel to zostaw od razu butelkę - zażartowała sobie i poklepała miejsce obok siebie. - Siadaj i opowiadaj co tam słychać, wyglądasz na mocno zabieganą - zawołała patrząc na Melanie.

    Aki/Lexi

    OdpowiedzUsuń
  6. Lex była zbyt pozytywną osobą i prawdę mówiąc nigdy nie zwracała uwagi na sposób witania się. Za często w swoim życiu miała do czynienia z oziębłymi gburami, co sprawiło, że nauczyła się olewać tego typu rzeczy, aby nie zrazić się za szybko do danej osoby. Aki słysząc w czym gustuje dziewczyna skoczyła zaraz po, przygotowany na stoliku, kieliszek i nalała do niego czerwonego wina. Podała do Mel, kiedy ta tylko usiadła i zaraz zajęła miejsce po drugiej stronie Lexi. Czerwonowłosa zaśmiała się lekko.
    - Studia, no tak, cały czas zapominam, że nadal się dokształcasz- puściła jej oko i zaraz uśmiechnęła się szerzej. - U mnie, no cóż... Dawno w sumie się nie widziałyśmy, więc może zacznę od tego, że jestem mamą pewnego małego gzuba - powiedziała wyraźnie z siebie dumna. Mało kto wiedział, że szkołę kończyła będąc w pierwszych miesiącach ciąży, więc uznała to za informację godną do przekazania na pierwszym miejscu. Akela oczywiście o wszystkim wiedziała, ona i Cahan byli głównymi znajomymi Lexi i Shin'a. Mimo to Wilczyca uśmiechnęła się szeroko, jak na nią.
    - Oj tak, słodki jest, po tatusiu - zaśmiała się wspominając malucha i te jego lśniące oczy.

    Aki/Lexi

    OdpowiedzUsuń
  7. Akela zaśmiała się lekko.
    - To był sarkazm, jeszcze nie bardzo mi wychodzi - stwierdziła, rumieniąc się przy tym lekko.
    - Spokojnie - Lex poklepała ją odrobinę za mocno i zaraz zmierzwiła włosy dziewczyny - jeszcze się nauczysz - zapewniła ją i upiła kolejnego łyka wina. Kiwnęła głową.
    - Tak chłopiec, dziś trafił pod opiekę do Febe - uśmiechnęła się. - A Shin potrafi być słodki, jednak, drogie panie, nigdy tego nie doświadczycie, i w sumie nie jest mi z tego powodu przykro - uśmiechnęła się pod nosem. - No, ale poza byciem mamą to od niedawna jestem też narzeczoną - dodała, znowu, wyraźnie zadowolona. Nie chciała czekać z tymi informacjami, po pierwsze wewnętrznie skakała z radości z tych dwóch powodów, a po drugie lubiła mówić. Pokazała Mel dłoń z pierścionkiem zaręczynowym. - No i w sumie to są największe zmiany w moim życiu - podsumowała z szerokim uśmiechem.

    Aki/Lex

    OdpowiedzUsuń
  8. Lexi zdawała sobie sprawę, że nie jedna osoba by jej zazdrościła, ale prawdę mówiąc miała to gdzieś. Nadal była tą pozytywną Lexi, jednak o wiele bardziej ceniła sobie swoje szczęście niż cudze. Zmieniła się, ale nie przeszkadzało jej to, dopóki nie przeszkadzało to jej ukochanemu. Uśmiechnęła się jedynie do Mel i zaraz sama zerknęła na Aki, która wyglądała na lekko zamyśloną. Niebieskooka popukała się po brodzie.
    - Tak, w sumie dobrze... trzeba by było pomyśleć o dzieciach... Nawet z nim o tym jeszcze nie rozmawiałam... Myślicie, że 12 to dobra liczba? - zapytała patrząc na obie z powagą na twarzy.
    - 12? Zależy na co - Lex wzruszyła ramionami, nie zdając sobie sprawy o czym mówi Wilczyca. Ta zaśmiała się lekko.
    - No o dzieci, myślałam tak o 12, no może 14 dzieciach - popukała się raz jeszcze po brodzie. Lex była akurat w trakcie popijania wina, jednak nie dane jej było wypić zaczętego łyka.
    - Dwunastka dzieci?! - zapytała robiąc duże oczy. Aki spojrzała na nią trochę dziwnie.
    - No tak... A co? Za mało? - zapytała patrząc na nie lekko przestraszona. Może rzeczywiście powinna pomyśleć o większej rodzinie.

    Aki/Lex

    OdpowiedzUsuń
  9. [Macie tutaj dużą administrację :D
    Dziękuję za miłe słowa, nie spodziewałam się, że Timmy się spotka z taką pozytywną reakcją. Nie jest aż taka trudna do okiełznania, to tylko pozory :>
    Podziwiam Melanie za jej wytrwałość, historię ma taką smutną. Na wątek mam zawsze ochotę, gorzej z pomysłami. Timmy lubi się pałętać po barach, to jednak najbardziej jej pasują jakieś speluny - może sobie na więcej pozwolić, a nie wiem czy bar w którym Melanie pracuje to mordownia, czy jakiś porządniejszy przybytek.]

    Timmy

    OdpowiedzUsuń
  10. - Mówisz? - Akela spojrzała na Mel. - Widzisz, nie chcę zarzucać Cahan'a obowiązkami, planuję po szkole iść na studia, więc on zostałby z dzieciakami. Dobrze, że jest przy mnie, dzięki temu mogę planować zarówno przyszłość rodzinną i tą związaną z ewentualną karierą - uśmiechnęła się do obu dziewczyn. Lexi zaraz zaśmiała się lekko.
    - Plany bardzo konkretne, jednak ja mam ciekawsze zajęcia od planowania swojej kariery - puściła Wilczycy oko i zaraz zerknęła na Mel z uśmiechem.
    - No tak, głowa królestwa nie musi mieć wyższego wykształcenia - zaśmiała się Aki, a czerwonowłosa zaraz ją szturchnęła lekko.
    - Ciii, nie kracz - wytknęła jej język i opróżniła swój kieliszek. Zaraz po tym podeszła do stoliczka, na którym stały zarówno kieliszki do czystej wódki, jak i do drinków czy wiskey.
    - No dziewczynki, koniec o facetach, dzieciach i przyszłości, pora na zabawę - Lex uśmiechnęła się zadziornie i chwyciła szampana, którego przyniosła tutaj tylko w jednym celu. Złapała butelkę za korek i mocną nią strząsnęła, po czym otworzyła tak, że alkohol wyleciał prosto na obie koleżanki, mocząc im ubrania. Oczywiście przy krzyku Akeli nie zabrakło też śmiechu Lexi. W jej oczach zatańczyły aż figlarne iskierki.
    - Imprezę uważam za otwartą! - zakomunikowała wskakując między nie na kanapę i włączając muzykę na pełny regulator. Dorwała jeszcze pierwszą lepszą poduszkę i trzepła ją Melanie prosto w głowę. Aki siedziała nieco zaskoczona nagłym wybuchem przyjaciółki, oglądała swoje mokre ciuchy, które dodatkowo mocno się lepiły. Zaraz, o dziwo, spojrzała z zadziornym uśmiechem na Lex, oczy jej zalśniły, a z gardła wydobył się cichy warkot.
    - Sobie nie myśl, że tylko my się będziemy lepić! - powiedziała z przekąsem i skoczyła na czerwonowłosą przez co razem spadły za oparcie kanapy i z głośnym śmiechem wylądowały na podłodze.

    Aki/Lexi

    OdpowiedzUsuń
  11. - A Ty co taka poważna, myślała, że Aki tu jest najbardziej sztywna, a tu proszę - Lexi zaśmiała się, patrząc na Mel z podłogi. Zarzuciła zaraz nogi na kanapę i tak leżała. Doskonale wiedziała o dzieciach Mel, w końcu nie raz o nich przy niej wspominała, nawet widziała maluchy kiedy odwiedziły ich w pokoju. Aki też nie była zaskoczona, w szkole chodziło sporo plotek na ten temat, więc nawet nie przykuła zbyt uwagi do komentarza czarnowłosej. Odkleiła się natomiast od Lexi i sama ruszyła po szklankę. Nalała do niej wiskey, które stało na tym samym stoliczku co całe szkło. Upiła łyka. - Mm... Wilk wie co dobre - przyznała, przytakując sobie głową. Teraz i Lexi się podniosła. - Pani gospodarz, a ja? - upomniała się i zaraz otrzymała szklankę z trunkiem. Czerwonowłosa obejrzała się na Mel. - No to słuchamy Pani ponura, jakiego typu zabawy Ty preferujesz? - zapytała z zadziornym uśmiechem. Wzrok obu powędrował na twarz Mel.

    Aki/Lex

    OdpowiedzUsuń
  12. Teraz to już nawet Wilczyca wybuchła śmiechem.
    - Dobra, to rzeczywiście nie jestem najbardziej sztywną osobą na tej imprezie - stwierdziła dziewczyna, a Lexi jej zawtórowała.
    - Wybacz, ale mi ślęczenie nad kieliszkiem nie kojarzy się z zabawą, a raczej użalaniem nad sobą, więc tą zabawę zostawię Tobie. Przyszłam tu się oderwać od rzeczywistości - tu podniosła szklankę. - Ale toast mogę wznieść! Za przyszłe, niedoszłe i byłe mamy! - powiedziała na tyle głośno, aby przebić się przez muzykę i wypiła wszystko na raz. Aki poszła w jej ślady i zaśmiała się. Teraz to ona wskoczyła kanapę, trzymając butelkę whiskey w ręce i pochyliła się, aby nalać alkoholu do szklanki Lex.
    - O! - czerwonowłosa wyraźnie zadowolona spojrzała na poczynania gospodyni i zaraz umoczyła lekko usta w napoju. - Co Wy na zabawę w butelkę? - zapytała Lex, zerkając to na jedną, to na drugą.
    - Nigdy w to nie grałam, podobno fajna zabawa - Aki zaraz zrobiła duże oczy i uśmiechnęła się szerzej.
    - Ooo tak, genialna - Lex zabawnie poruszyła brwiami.

    Aki/Lex

    OdpowiedzUsuń
  13. - O nie, nie, żadnych zadań podchodzących pod zdradę, nie chce mieć nikogo na sumieniu - zaoponowała od razu Lex, a Aki przytaknęła jej głową. - Ja również - dodała i obie usiadły na podłodze przy butelce.
    - I nawet nie zgłaszaj sprzeciwów Mel, jesteś w mniejszości - Lexi wytknęła jej język i zaraz chwyciła za butelkę, przekręciła ją. Za pierwszym razem butelka wylosowała ją samą, jednak przy drugim wypadło na Mel. - Zadanie czy pytanie? - zapytała ze swoim specyficznym uśmieszkiem i czekała na odpowiedz.

    Aki/Lexi

    OdpowiedzUsuń
  14. Lexi zaraz przetarła ręce i strzeliła kostkami u dłoni. Popukała się palcem wskazując po brodzie. W sumie nie było w życiu Mel czegoś co jakoś specjalnie by ją interesowało, ale chciała wymyślić niewygodne pytanie. Uśmiechnęła się pod nosem i spojrzała na dziewczynę.
    - Ty i Niklaus. Miałaś kiedykolwiek ochotę na jakieś zbliżenie? Nie chodzi o łóżko, ale pocałunek czy inny pieszczotliwy gest - wyjaśniła, aby nie było nieporozumień. Akela zaciekawiona spojrzała na Melanie. W sumie, to było dość ciekawe pytanie.

    Aki/Lexi

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziewczyny wymieniły się spojrzeniami słysząc odpowiedź Mel. Ta, jasne, tulenie, dlatego cała płonie rumieńcami. Zaśmiały się lekko. Na tak bladej cerze trudno było ukryć wypieki.
    - No dobra, powiedzmy, że Twoja buzia odpowiedziała za Ciebie - zachichotała Lex i zaraz spojrzała na nieco przestraszoną Aki.
    - Z... zadanie - zacięła się z początku jednak ostatecznie słowo powiedziała pewnym tonem.

    Aki/Lex

    OdpowiedzUsuń
  16. Lexi zaśmiała się jeszcze głośniej.
    - Winny się tłumaczy - odpowiedziała jedynie wyraźnie rozbawiona. Przechyliła jeszcze szklankę, aby ją opróżnić. Uśmiechnęła się słysząc zadanie dla Akeli. Wilczyca zamrugała szybciej oczyma. W prawdzie przywykła do alkoholu, ale zdecydowanie częściej oglądała jak ktoś pije niż go spożywała. Niepewnie stanęła na czterech kończynach i podeszła na czworaka do stolika z kieliszkami.
    - Aki, Aki, Aki... - Lexi zaczęła udawać cheerleaderke i uśmiechnęła się szeroko. Akela pobawiła się chwilę swoimi palcami, po czym wzięła głęboki wdech. Wypuściła głośno powietrze i polała gotowe kamikaze do 5 kieliszków. Zaraz po tym chwyciła pierwszy i przechyliła. Zrobiła tak ze wszystkimi. Po ostatnim nieco jej się odbiło i przeszły ją ciarki. Twarz dziewczyny nieco się skrzywiła. Spojrzała na swoje koleżanki. Lexi klasnęła w dłonie.
    - No brawo! Kręcisz! - zakomunikowała.
    - Jeżeli dojdę do butelki, to nie ma problemu - zaśmiała się Wilczyca i wróciła na swoje miejsce powoli. Wiedziała, że nie powinna teraz wykonywać zbyt gwałtownych ruchów, aby nie zakręciło jej się za bardzo w głowie. Przekręciła butelkę, która wypadła na Mel.
    - Zadanie - odpowiedziała czarnowłosa, zanim padło pytanie. Akela uśmiechnęła się tajemniczo i wstała powoli. Dopiero teraz poczuła niewielką ilość alkoholu w swoim organizmie. Mimo to do swojego pokoju doszła normalnie i zaraz otworzyła szafę. Wyciągnęła z niej uroczą, różową sukienkę, pełną typowo dziewczęcych ozdób. - Musisz nosić tą sukienkę przez minimum godzinę - wróciła do pokoju, kładąc "szaty" przy Melanie i posyłając jej uroczy uśmieszek. Lexi wyraźnie zdziwiona spojrzała na kieckę i zaraz zaśmiała się głośno.
    - No, no, takiego zadania po Tobie to się nie spodziewałam - powiedziała, nadal rozbawiona.

    Aki/Lexi

    OdpowiedzUsuń
  17. Wilczyca nie bardzo przejęła się groźbą Mel, w końcu dla niej to była jedynie zabawa. Widząc jak niechętnie ta wykonuje jej zadanie wesoło wróciła na miejsce i posłała Lex szeroki uśmiech.
    - Widzę, że zdecydowanie rozumiesz zasady tej gry - czerwonowłosa zaśmiała się i zaraz spojrzała na wracającą Mel.
    - Oj Melanie, prowokujesz - zaśmiała się widząc ją w takim zestawie.
    - Wyglądasz bardziej dziewczęco niż kiedykolwiek - dodała Akela. Całe szczęście, że ona nigdy nie musiała ubierać tej ferety. Kiedy butelka wskazała Lex, ta dumnie wybrała i zaraz wysłuchała pytania. Na jej tok myślenia było dość dziwne i w sumie nie rozumiała tych iskierek w oczach Mel.
    - Nie - odpowiedziała bez ogródek. W sumie tylko przy demonie miała tego typu fantazje, nikt inny nigdy nie rozbrajał jej tak bardzo jak on. - Jako jedyny jest moim prywatnym Jokerem - uśmiechnęła się pod nosem i automatycznie przygryzła dolną wargę. Aki szturchnęła ją zaraz.
    - Piękna, tylko nam tu nie odpływaj - zaśmiała się, widząc że Lex zdecydowanie była obecna jedynie ciałem. Feniks potrzepał głową i sama się zaśmiała.
    - Nie zdecydowanie o nikim innym nie fantazjuje - poparła swoją odpowiedź wyrwana z zamyślenia i zakręciła butelką.
    - Aki! - okrzyknęła, widząc gdzie się zatrzymuje przedmiot.
    - Zadanie! - Wilczyca odpowiedziała jej i zasłoniła oczy. Lexi należała do dość pomysłowych osób, ale jej pomysły nie były tak szalone jak niektóre pytania, więc czuła się bezpieczniej dokonując takiego wyboru.
    - Wypij po dwa łyki z każdego dostępnego tu alkoholu - Lex poruszyła zabawnie brwiami, a Aki zrobiła duże oczy.
    - Czy Wy chcecie mnie upić? - zapytała odsłaniając twarz. Lexi tylko uśmiechnęła się szeroko i wskazała stolik z alkoholami.
    - Trzeba było od razu zagrać w alko chińczyka - stwierdziła Wilczyca przed wykonaniem zadania. Zaraz po tym zaczęła spijać wszystkie dostępne trunki. Zajęło to chwilę, ale dała radę. Wódka, whiskey, kamikaze, resztki szampana... Poczuła jak obraz jej powoli faluje. Usiadła na swoim miejscu i zakręciła butelką.
    - Pytanie! - usłyszała w odpowiedzi, kiedy padło na Melanie. Akela uśmiechnęła się do niej.
    - Jak już tak lubisz tematy erotyczne to... z iloma facetami się przespałaś? - zapytała.

    Aki/Lexi

    OdpowiedzUsuń
  18. Akela nie zdziwiła się samą odpowiedzią, raczej zachowaniem dziewczyny. Prawda słyszała, że Mel miała wielu facetów, ale nawet jeżeli to nie była prawda, to czemu zachowywała się tak, jakby wstydziła się tego "jednego"? Lexi jedynie spojrzała to na jedną, to na drugą, wyczuła dziwnego rodzaju napięcie, kiedy Mel zadawała pytanie, a gdy je usłyszała zrobiła duże oczy.
    - Ej! Wyrażaj się! Nawet jeżeli zaciągnął kilka panienek do łóżka to mogłaś to ubrać w inne słowa. Poza tym co to za pytanie?! Którakolwiek z nas zadała pytanie uderzające w konkretną osobę?! - czerwonowłosa uniosła się patrząc pogardliwie na Melanie. Chciała coś dodać, ale usłyszała chrząknięcie Aki i spojrzała w jej stronę. Wilczyca patrzyła na Mel bez wyrazu.
    - Daj spokój Lexi, najwyraźniej Melanie umie się tylko pieprzyć, ale skoro jest aż tak zainteresowana to odpowiem. Nie, nie przeszkadza mi, bo po pierwsze wtedy mnie nie znał, po drugie, nawet jak jakąś dorwał to jej nie szanował, a po trzecie nie zaliczał pierwszej lepszej. Lepiej popracuj nad swoim wywiadem malutka, bo masz złe informacje - odpowiedziała, nadal z twarzą bez wyrazu. Nie lubiła kiedy ktoś szerzył o Cahanie tego typu plotki. Podniosła się i pochyliła nieco w stronę Mel. - Normalnie dostałabyś ode mnie w twarz, ale powstrzymam się widząc jak samotna i zdesperowana jesteś - dodała i posłała jej uśmiech. Zaraz po tym sięgnęła po alkohol i dolała do szklanki swojej i Lex. Znowu spojrzała na Melanie.
    - A Ty możesz już iść - tu głową wskazała drzwi. Jest gospodarzem imprezy i nie będzie sobie pozwalać na tego typu uwagi co do jej Wilka. Nawet gdyby były prawdziwe, zdecydowanie nie były na miejscu. Lexi siedziała milcząc. Obstawiała, że będzie musiała ingerować, jednak nie chcąc się między nie wtrącać, po prostu milczała sącząc drinka. Podziwiała z jednej strony Akele, jak na wilkołaka umiała zapanować nad swoimi instynktami.

    Aki/Lexi

    OdpowiedzUsuń
  19. - Kurwa! - Stanley zaklął, czując jak po jego ulubionej czarnej koszuli rozlewa się jakaś ciecz. Obaj z Garrusem poczuli spory żal, kiedy do ich nozdrzy dotarł zapach whiskey.
    - Zmarnować na Ciebie whiskey? To grzech - Vakarian zaśmiał się, spoglądając na winowajczynię. Zdecydowanie zbyt młoda jak na takie puby, a przynajmniej tak wyglądała. W Mortiel każdy sprawiał jedynie pozory. Równie dobrze mogłaby być przecież od niego starsza. - Nie żal Ci? - zapytał, wyraźnie drwiąc z przyjaciela.
    - Na mnie rozlany alkohol przynajmniej wygląda seksownie - odburknął Red, tworząc przed swoją klatką piersiową kulę ognia, która zaraz zaczęła suszyć ubranie. - I nic się nie stało, Młoda. Alkohol mnie lubi - dodał z przyjemnym uśmiechem na twarzy. Szybko osuszył swoją koszulę, nie bardzo zwracając uwagę na dziewczynę. Garrus w tym czasie zasunął kaptur nieco bardziej, żeby przypadkiem nie zobaczyła jego żuwaczek. Nie chciał ściągać niczyjej uwagi, i tak mu się poszczęściło, że to Stanley dostał a nie on.

    OdpowiedzUsuń
  20. [Żyję! Kupowanie sobie nowej gry, gdy masz miliard kolokwiów - nie polecam.
    Chyba mam pomysł nawet, jakby to rozwinąć, ale niespodzianka :D Zacznę w weekend.]

    Timmy

    OdpowiedzUsuń
  21. Akela dokładnie półtorej godziny temu skończyła zajęcia i wróciła do swojego pokoju w akademiku. Szkoła bez jej starych znajomych wydawała się bardzo spokojna, chociaż i teraz spotykało się nadpobudliwe przypadki. Zrobiła sobie obiad i zjadła go, przy okazji wspominając różne przygody z Cahanem, Lex czy... Niklausem. Nie widziała Blondyna już prawie dwa lata i nawet tęskniła za tym jego opornym charakterem. Uśmiechnęła się pod nosem. Naszło ją na kieliszek półsłodkiego wina. Ruszyła do lodówki. Na szczęście były w niej jeszcze ostatki alkoholu z ostatniej imprezy. Razem z Lexi mocno popłynęły, ale było zabawnie, mimo dość skromnej liczby gości. Na szczęście jedna butelka jej ukochanego wina została nie naruszona i teraz mogła usiąść w fotelu, delektując się jego smakiem. Włączyła sobie jeszcze muzykę i przymknęła oczy. Dziś miała dzień relaksu, z nikim się nie umawiała, a jedyny gość jaki mógł ją odwiedzić to Cahan, przynajmniej tak uważała.

    Akela

    OdpowiedzUsuń
  22. Phoyen było nudne. Nikt się nie obijał po mordach na środku ulicy, wszyscy mieli jakoś tyle samokontroli by nie szczać na widoku, istniały działające służby porządkowe, że nawet złodziej nie mógł sobie spokojnie torebki ukraść. Timmy jednak doceniała poziom rozwoju miasta, jej “szósty zmysł” wyczuwał elektronikę wszędzie, kamery na każdym rogu, najnowsze telefony w każdej kieszeni, kilkanaście routerów w każdym budynku. Nawet samochody były jeżdżącymi komputerami. Wiedziała, że nie wytrzyma tu więcej niż dzień, góra dwa, niedługo nadejdzie ból głowy, potem krwotok z nosa, potem udar mózgu. Uwielbiała kręcić się wokół tej całej elektroniki, ale było to dla niej na dłuższą metę zabójcze.
    Ale bez ryzyka nie ma zabawy.
    Znalezienie najgorszego baru w mieście było tylko kwestią czasu. Nie dorastał do pięt tym z Girie, ale nie miała wielkiego wyboru. Był w miarę zadbany, ktoś przed otwarciem chyba umył podłogę, wszystkie żarówki się świeciły, stoły wyglądały na całe. Towarzystwo także zdawało się być bardziej kulturalne, niż to do którego przywykła. Była chyba jedyną osobą z podbitym okiem.
    Wcisnęła dłonie do kieszeni bluzy, ruszając w stronę baru. Po kilku kolejkach będzie jej już wszystko jedno.
    Przy barze siedziała kobieta, przynajmniej tak Timmy wnioskowała po wąskich plecach i długich włosach. Ktoś inny, facet wyraźniej już dziabnięty, też tak chyba wywnioskował, bo się do niej przysiadł i zaczął bełkotać. Timmy, niczym bohaterka którą przecież była, wepchnęła się między nich, opierając się ramieniem o blat, odwrócona do faceta plecami.
    Wnioskowała dobrze - kobieta.
    - Cześć, mogę się przyłączyć? - powiedziała, ton przyjmując najbardziej lekki jak mogła.
    - Myśmy się tu z panią już dobrze poznali… - burknął facet zza pleców Timmy.
    Spojrzała na niego przez ramię.
    - Naprawdę? Ale jak to się mówi? - Odnalazła jego telefon, siedzący w jego kieszeni. Jeden z nowszych modeli, łatwy do zmanipulowania. Sam z siebie otwiera niepotrzebne aplikacje, a jak się go jeszcze ładnie poprosi o więcej, przegrzanie procesora gwarantowane. - Liar, liar… pants on fire? - zanuciła.
    I wtedy rozgrzana bateria wybuchła, materiał spodni zajął się szybko. Po chwili facet zerwał się na równe nogi, z wrzaskiem starając się ugasi ogień. Ktoś wziął gaśnicę, ktoś zadzwonił po karetkę. Timmy straciła zainteresowanie.
    - Jestem pewna, że poradziłabyś sobie sama, ale mnie się potwornie nudziło - odezwała się do kobiety, podczas gdy cyrk jeszcze trwał w najlepsze.


    [nie wiem czy istnieje polski odpowiednik liar, liar... ale po angielsku brzmi lepiej i pasował do sytuacji :D mam nadzieję, że może być.]

    OdpowiedzUsuń
  23. Kobieta i sobie kupiła lody, od tak, miała po prostu na nie ochotę. Posadziła maluchy naprzeciwko kuzynostwa i usiadła obok. Uśmiechnęła się słysząc, że dzieci niedługo zamieszkają z Mel.
    - To dobrze. W sumie i tak Ci się udało z tą rodziną zastępczą, zawsze mogło trafić na jakiś dziwaków, którzy robiliby Ci problemy z odwiedzaniem dzieci - stwierdziła. - Szczęście w nieszczęściu. Mam przeczucie, że teraz pójdzie Ci z górki - puściła dziewczynie oko.
    - Mamo? Mogę już iść na plac zabaw? - zapytała Ines, patrząc na atrakcje za ich plecami. Budka była położona bezpośrednio przy placu, oddzielał je jedynie niski płotek i małe rabaty kwietne. Febe spojrzała na córkę.
    - Tak skarbie - uśmiechnęła się do niej.
    - Moja też! - Rahim pokazał na siebie i wyciągnął ręce do siostry. Ines zeskoczyła z ławki i pomogła bratu zejść. Febe pogłaskała dzieciaki po głowie i wytarła jeszcze Rahimowi dłonie. Chłopiec zjadł deser tylko do połowy, więc Febe mogła skonsumować resztki smakołyku.
    - Tylko ładnie mi się bawić - dodała obserwując bacznie oddalające się dzieci. Ines chwyciła brata za rączkę i razem ruszyli do piaskownicy.
    - Słodkie brzdące, bez nich zanudziłabym się na śmierć - zażartowała zerkając na Melanie.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  24. Wilczyca podrygiwała właśnie nogą do swojego ulubionego utworu kiedy nagle usłyszała pukanie do drzwi. Bardzo ciche pukanie. Zaciekawiona otworzyła oczy i zmarszczyła lekko czoło. Od razu wykluczyła, że to Cahan stoi za drzwiami, on by nie pukał, a jeżeli już to drzwi ledwo ustały by w futrynie. Przez chwilę miała nawet wrażenie, że jej się wydawało, jednak ostatecznie ściszyła muzykę i wstała. Ruszyła w stronę drzwi po czym je lekko uchyliła.
    - Tak? - zapytała i dopiero wtedy zauważyła któż ją odwiedził. Zaraz otworzyła drzwi szeroko i oparła się o nie. Na jej twarzy zagościło zdziwienie.
    - Mel? Zostawiłaś coś? - zapytała wyraźnie zdziwiona odwiedzinami dziewczyny. W prawdzie ostatnio nie pożegnały się w zbyt elegancki sposób, ale nie miała zamiaru rzucać jej pogardliwych spojrzeń. Tamtego dnia Lex wyjaśniła jej, że Mel nie miała nic złego na myśli - po prostu taka była.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  25. - Oł... - zdziwienie z twarzy dziewczyny nie zniknęło. Milczała przez chwilę, jednak ostatecznie uśmiechnęła się delikatnie.
    - Rozumiem, ja też przepraszam, po prostu tyle razu słyszałam już jego typu teksty, że działają na mnie jak płachta na byka. Nie lubię jak ktoś kłamie na jego temat. Wiem, że lubił sobie poużywać, ale to zdecydowanie nie były pierwsze lepsze - powiedziała szybko.
    - Przeprosiny przyjęte - dodała i wskazała kciukiem wnętrze swojego pokoju.
    - Skoro już jesteś to może wejdziesz? trochę głupio tłuc się taki kawał i zaraz wracać. No chyba, że masz jakieś zajęcie - zaproponowała. W sumie i tak nie miała co robić, a skoro okazja naprawienia stosunków z Mel sama do niej przyszła to szkoda by było nie skorzystać.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  26. - Szkoła? - zapytała zamykając drzwi i idąc w stronę kuchni. Zatrzymała się jednak w połowie drogi i opierając o kanapę spojrzała na Mel. Wzięła łyka wina.
    - Dobrze, z pamięcią fotograficzną zaliczenia nie sprawiają większych problemów - uśmiechnęła się pod nosem.
    - Napijesz się czegoś? Mam wino, soki i kilka mocniejszych alkoholi - wskazała dziewczynie głową fotele, dając znać aby się rozgościła. - Może też być herbata lub kawa - dodała z lekkim uśmiechem na twarzy.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  27. Wilczyca kiwnęła głową i zaraz poszła przygotować herbatę.
    - A jak tam u Ciebie? Ostatnio w sumie nie wiele się dowiedziałam.
    Jak studiowanie? Ciężki kierunek? - dopytała kukając na dziewczynę z kuchni. Zniknęła w niej jeszcze na chwilę i zaraz wróciła z talerzykiem herbatników i kruszonych ciastek. Położyła smakołyki na niewielkim stoliku i usiadła naprzeciw Mel.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  28. Akela z zaciekawieniem spojrzała na Mel.
    - Właściwie to co możesz robić po takim kierunku? Psycholog w więzieniu czy jest też coś innego do wyboru? - zapytała wyraźnie zaintrygowana. Kierunek raczej nie należał do tych powszechnych, a wilczyca lubiła poszerzać swoje horyzonty. Na widok sposobu jedzenia herbatników uśmiechnęła się delikatnie, robiła identycznie, kiedy trzymała w dłoni kubek herbaty. Teraz jednak piła wino, więc nie sięgała po ciastka. Upiła kolejnego łyka i posłała Mel uśmiech, słuchając tego co mówi o swoim kierunku.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  29. - Hmm... dość oryginalny plan na przyszłość - stwierdziła wypijając do końca alkohol. Ruszyła zaraz do kuchni, gdyż wstawiła wodę na herbatę dla siebie, a ta właśnie zaczęła się gotować. Po chwili wróciła z kubkiem w dłoni i zgarnęła trzy herbatniki z talerzyka, siadając na poprzednie miejsce.
    - Moje plany zależą od sytuacji rodzinnej, ale myślałam aby iść na zarządzanie. Chciałabym w przyszłości prowadzić własną działalność - odpowiedziała z uśmiechem. - Jednak to dość daleka przyszłość, myślę, że zacznę od prowadzenia własnej szkoły tańca, przynajmniej do czasu ukończenia studiów - dodała maczając ciastko w napoju i zjadając je kawałek po kawałku.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  30. Akela uśmiechnęła się lekko.
    - Takie tam prywatne sprawy, mało istotne - machnęła dłonią. Nie była aż tak blisko z Mel aby opowiadać jej o sytuacji w domu. Poza tym miała dziś dobry humor i nie chciała go sobie psuć. Kolejne zdanie wypowiedziane przez dziewczyna nieco ją zdziwiło. Melanie na prawdę miała tendencję do niekulturalnych wypowiedzi, zdecydowanie nie nadawała się na salony.
    - Jestem asem - powiedziała patrząc na nią pewnym wzrokiem. - Pieniędzy również mi nie brakuje, tak więc nie będzie tak ciężko. Już mam małą grupkę chętnych na zapisy - odpowiedziała zjadając trzecie ciastko.
    - A Ty? Nie masz jakiegoś planu awaryjnego? Przecież może Ci się powinąć noga na tych egzaminach. To trochę nierozważne stawiać wszystkie karty na jedno.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  31. - A owszem, ale wtedy i zarobki są normalne - stwierdziła. - Na szczęście w Mortiel życie wygląda inaczej niż w ludzkim świecie więc z dwójką dzieci spokojnie wyżyjesz na praktycznie każdym stanowisku - dodała biorąc zaraz łyka ciepłego napoju. Zamyśliła się na chwilę.
    - Jak myślisz... Niklaus wróci? - zapytała nagle kierując na nią błękitne tęczówki. Ostatnio sporo myślała o blondynie, szczególnie po tym babskim wieczorze jaki odbył się w jej pokoju.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  32. Stanley przyjrzał się nieco młódce. Zdecydowanie była zestresowana jego obecnością, może nawet oczarowana. Zaśmiał się lekko, poruszając delikatnie torsem, który wciąż był idealnie uwydatniony przez na wpół mokrą koszulę. Zwiększył nieco temperaturę, gdy się odsunęła i spojrzał z aroganckim uśmieszkiem na Garrusa.
    - Widzisz? Jestem taki gorący, że już się rumieni - zaśmiał się. Vakarian chrząknął pogardliwie, chowając ręce do kieszeni.
    - Myślę, że po prostu dostała gorączki od tego Twojego napalonego płomyczka - oboje wymienili rozbawione spojrzenia. Red zaraz wrócił spojrzeniem do dziewczyny.
    - Chętnie zwilżymy sobie gardło przed rynkolem, draństwo podobno ostro kopie, warto jakoś się przygotować - odpowiedział, składając dłoń w pięść. Ogień momentalnie zniknął, a jego koszula była już całkowicie sucha.


    Garrus

    OdpowiedzUsuń
  33. Wilczyca z delikatnym uśmiechem słuchała Melanie. Kiedy zamilkła posłała jej ciepłe spojrzenie.
    - Ja też tęsknię - przyznała i zaśmiała się lekko pod nosem.
    - Tak bardzo stara się być nieprzyjemny w obyciu, że aż budzi pewnego rodzaju sympatię - przejechała czubkiem palca po krawędzi kubka i sama również spojrzała w jego wnętrze.
    - No i zawsze można na niego liczyć - dodała nadal się uśmiechając.
    - Mi uratował życie - wspomniała jeszcze i wzięła łyka herbaty. - Chociaż i bez tego sporo mu zawdzięczam - zamilkła po tych słowach lekko zamyślona.
    - Od kiedy Wasz rocznik wyszedł z szkoły zrobiło się w niej dziwnie spokojnie - dodała trochę weselszym tonem, aby za bardzo nie smęcić dziewczynie.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  34. - Nie tyle nudzi, co po prostu... - w tym momencie usłyszała jak jej telefon dzwoni. Spojrzała przepraszająco na Mel - Wybacz na chwilkę - uśmiechnęła się lekko i ruszyła do pokoju. Tam przeprowadziła szybką rozmowę polegającą głównie na "tak", "nie" czy "rozumiem" i "ok, bardzo chętnie". Zaraz odłożyła telefon i spojrzała na czarnowłosą.
    - Nie chcesz iść może na strzelnicę? Znajoma właśnie dzwoniła, że ma na dziś rezerwacje, a nie może się wybrać i szkoda żeby przepadła - zaproponowała.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  35. Akela uśmiechnęła się nieco mocniej.
    - Świetnie. Tak, dopiję herbatę i możemy wychodzić. Strzelnica jest całkiem niedaleko - odpowiedziała chwytając za kubek i opróżniając go kilkoma większymi łykami.
    - Oh, ja dopiero od niedawna się uczę, więc może będziesz mogła mi co nieco pokazać. Uwielbiam tam chodzić, szczególnie kiedy trzeba się wyładować - zaśmiała się lekko i zaraz ruszyła do wieszaka, podała Melanie jej kurtkę i sięgnęła też swoją. Kiedy były gotowe złapała jeszcze swoją torbę i już po chwili zamykała drzwi akademika.
    - Z jakiej broni najczęściej strzelałaś? - zapytała zrównując z nią krok.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  36. - Wiesz, nie za każdym razem planuję rzucać się na kogoś z pazurami czy kłami, wolałabym po prostu znać też inne metody obrony, a strzelanie jest dobrym pomysłem. Z moimi zdolnościami poradzę sobie w walce twarzą w twarz, gorzej jednak jak ktoś mi wyskoczy z umiejętnościami ataku na odległość - wzruszyła ramionami. - Bardzo chętnie się czegoś od Ciebie nauczę - przyznała posyłając jej uśmiech i zaraz wysłuchała wszystkiego co ma do powiedzenia, od czasu do czasu przytakując głową. Było widać, że Melanie dobrze się czuje w tym temacie. Zaraz zamrugała szybciej oczyma lekko zaskoczona.
    - Używałaś w Mortiel snajperki? W jakimś konkretnym celu czy dla ... rekreacji? - powiedziała to z zadziornym uśmiechem. W końcu każdy słowo "rekreacja" mógł odczytać po swojemu.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  37. - No rozumiem - uśmiechnęła się delikatnie. Doskonale wiedziała, że kłamie, wszyscy wtedy wydzielali specyficzny zapach, a i ich drobne gesty, świadczące o tym, była w stanie zauważyć. Plus bycia wilkołakiem. Nie wnikała jednak w szczegóły, liczył się fakt, że Melanie może ją czegoś nauczyć. Przeszła razem z nią przez pasy i już zaraz weszły na teren strzelnicy. Wilczyca zbliżyła się do pierwszej lepszej osoby z obsługi.
    - Dzień dobry - przywitała się, mężczyzna stał na świeżym powietrzu obserwując jak klienci bawią się bronią na zewnątrz. Strzelnica bowiem wyposażona była w atrakcje na dworze jak i wewnątrz budynku.
    - Mamy rezerwację na nazwisko Dental - dodała szybko. Pracownik spojrzał na obie dziewczyny i uśmiechnął się.
    - Dzień dobry, a proszę bardzo, zapraszam do środka - otworzył przed nimi drzwi i puścił je przodem. Już zaraz wskoczył za swoje biurko i zaczął szykować odpowiednie papiery.
    - Byłaś już tutaj? Jak nie to będziesz musiała zapoznać się z regulaminem i złożyć podpis, że go przeczytałaś. No i jeszcze obie będziemy musiały wpisać się na listę użytkowników, wiesz, imię, nazwisko, godzina przyjścia, takie tam podstawy - uświadomiła czarnowłosą i posłała jej uśmiech.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  38. Wilczyca również wypełniła odpowiednie rubryczki i zaraz spojrzała na koleżankę.
    - Ja byłam już kilka razy, dlatego Ty masz więcej papierów do wypełnienia - wyjaśniła i sama rozejrzała się po pomieszczeniu.
    - Widzę, że był remont - zauważyła patrząc na pracownika.
    - A owszem, doszło nam trochę broni. Czym jesteście zainteresowane? - zapytał.
    - Możesz wybrać co chcesz, to co masz na widoku, większe kalibry masz wypisane tam na liście - wskazała koleżance czerwony plastik powieszony na ścianie i wróciła wzrokiem do pracownika.
    - Ja bym poprosiła tradycyjnie Berette 92 FS, a dla koleżanki... - tu spojrzała na Mel. - I co masz już coś? - zapytała. - Jest bardziej doświadczona w temacie - przyznała uśmiechając się do mężczyzny.
    - Dobrze wiedzieć, że i na kobiety w dzisiejszych czasach można liczyć - skomentował pracownik bacznie lustrując Melanie.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  39. Mężczyzna nie patrzył na Melanie z pogardą, raczej przeciwnie. Kiedy i ona podała nazwę broni kiwnął głową i zaraz udał się do magazynu. Wilczyca uśmiechnęła się pod nosem, widząc wzrok Melanie zaśmiała się cicho.
    - Chyba mu wpadłaś w oko - uśmiechnęła się szerzej i raz jeszcze zaśmiała. Zaraz mężczyzna wrócił do nich.
    - Wiem, że się na tym znacie, ale takie już są zasady, szybkie wprowadzenie... - tu zaczął tłumaczyć jak odbezpieczyć broń, jak włożyć magazynek, jak naboje. Poszło mu to bardzo sprawnie. Zaraz podał nienaładowane pistolety dziewczyną, posyłając Mel lekki uśmiech. - Naboje odbierzecie przy okienku, przed wejściem na strzelnicę - wskazał dziewczyną drzwi.
    - Ty też przyjdziesz strzelać? Tak jak zwykle? - Aki uśmiechnęła się zadziornie, miała już w głowie mały plan.
    - Pewnie tak - odpowiedział, puszczając dziewczynie oko i zaraz raz jeszcze zerknął na Melanie.
    - No to czekamy - dziewczyna również puściła mu oko i ruszyła w stronę wskazanych wcześniej drzwi, z tajemniczym uśmieszkiem na ustach. - Strzelamy do tarczy czy ludzkich kształtów? - zapytała, kierując oczy w stronę Mel.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  40. - Cieszę? A nie, nie, tak po prostu, miło wyjść postrzelać - posłała Melanie kolejny tajemniczy uśmieszek i również odebrała naboje, od razu je ładując do magazynka. Słysząc jej sugestię przytaknęła głową i chwyciła broń odpowiednio w dłoniach. Wyprostowała łokcie, celując przed siebie. Mimowolnie stresowała się, co powodowało drżenie ciała. Przymknęła jedno oko i ustawiła pistolet tak, aby "muszka" była na wysokości środka tarczy. Z poprzednich lekcji pamiętała, że wystarczył milimetr przesunięcia, a pocisk powędruje w zupełnie inną stronę. Ona jednak nie umiała aż tak panować nad ciałem, aby ani trochę nie drgnęło. Powoli zaciskała palec na spuście. Wystrzeliła, wyraźnie czując odrzut broni. Trafiła w tarczę, jednak do samego środka było jej jeszcze daleko.
    - No, ale chociaż ranny - spojrzała na Melanie z niewinnym uśmiechem.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  41. Odsunęła się aby zrobić jej więcej miejsca. Wiedziała, że nie jest w tym najlepsza, więc nie przejmowała się za bardzo, po prostu wyjście to traktowała jak lekcję. Widząc jak Melanie trafia w sam środek wydała z siebie ciche "wow" i pokiwała głową z aprobatą.
    - No, no, z taką nauczycielką to ja mogę trenować - przyznała patrząc na nią z podziwem. - Krócej celować, zakodowane... - Akela znowu wyciągnęła pistolet, wycelowała, policzyła szybko do trzech i wystrzeliła. Teraz wyszło jej znacznie lepiej, jednak bądź co bądź nie nauczy się strzelać idealnie w przeciągu jednego dnia.
    - O tak, rzeczywiście jest o wiele lepiej, nawet ciało nie zdążyło mi się dobrze rozdygotać - zaśmiała się lekko.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  42. Aki trochę zdziwiona spojrzała na dłonie Mel, kiedy ta ją zaczęła tak obłapywać. Nie żeby jej to jakoś przeszkadzało, takie uwagi były jak najbardziej na miejscu przy nauce strzelania. Zdziwiło ją jednak to, że Melanie bez oporów ją dotykała. Wyglądała jej raczej na osobę unikającą jakichkolwiek fizycznych zbliżeń. Uśmiechnęła się do niej i pozwoliła, aby dziewczyna swobodnie ją ustawiła, po czym przytaknęła głową.
    - W sumie racja, warto tą postawę wbić sobie do głowy - przyznała i zaraz ugięła nieco kolana i wyprostowała plecy. Rzeczywiście, teraz nie czuła się jak strzelający kij, po prostu mogła traktować broń jak przedłużenie swojej ręki. Wycelowała i wystrzeliła słysząc polecenie. Teraz jej kula zahaczyła o czerwoną kropkę. Wilczyca uśmiechnęła się szeroko.
    - Hej, hej, na prawdę dobrze uczysz! - zauważył mężczyzna uśmiechając się do Melanie. - Nie chcesz może czasem wpadać tutaj i sobie dorobić? Jako instruktor, ruchomy czas pracy, nawet możemy się dopasować do Twojego grafiku - zaproponował jej i przeładował magazynek.
    - O, popieram, widzę Cię w takiej robocie! - Aki również zabrała głos w sprawie i uśmiechnęła się do koleżanki.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  43. Mężczyzna uśmiechnął się do niej nieco szerzej.
    - Licencję możesz sobie wyrobić nawet u nas, z tego co widzę nie będziesz miała problemu, a przychodzić na razie możesz kiedy znajdziesz po prostu czas, sprawdzisz jak się czujesz jako nauczycielka - puścił dziewczynie oko. - Oczywiście nie naciskam - dodał i zaraz wycelował w tarczę, oddał pięć strzałów, wszystkimi trafiając w sam środek. - Też zaczynałem bez uprawnień - spojrzał jeszcze na Melanie i zaraz wrócił do strzelania. Aki doskoczyła bliżej boku kolezanki.
    - Na moje nie masz co się zastanawiać, na razie to nic zobowiązującego, a jak Ci się spodoba to zostaniesz - wzruszyła ramionami i sama również wycelowała. Wystrzeliła, trafiając tak samo blisko jak poprzednio, jednak w nieco innym miejscu. Uśmiechnęła się szeroko.
    - Ja po kilku Twoich radach diametralnie poprawiłam wyniki, więc nie mów mi, że nie jesteś profesionalistką - posłała jej szeroki uśmiech i poklepała po ramieniu.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  44. Aki puściła jej oko.
    - Dzięki Tobie - odpowiedziała na pochwałę i zaraz wystrzeliła kilka razy. - Co powiesz na jakieś jedzenie po strzelnicy? Będziesz miała trochę czasu aby sobie wszystko przemyśleć, a i ja uzupełnię zapasy w żołądku - zaproponowała zerkając na nią. Chłopak stojący obok wystrzelił kolejną serię i po raz kolejny spojrzał na Melanie.
    - Nic na siłę Młoda, ale widzę jak strzelasz, szkoda żebyś się zmarnowała - przyznał z podziwem w głosie. - W razie co na drzwiach zawsze wisi kiedy mamy otwarte, wbijaj kiedy chcesz - nie zraził się brakiem odwzajemnienia uśmiechu, on posłał jej kolejny. - Miło by było mieć tu z kim porywalizować - dodał z zadziornym uśmiechem.
    - Oo, pięknie, może zrobicie sobie mały turniej? Ja chętnie popatrzę - Wilczyca spojrzała to na Melanie to na niego i przytaknęła sama sobie.
    - Jak się nie boisz - odpowiedział wyzywającym tonem, patrząc na Melanie pogodnie.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  45. Aki uśmiechnęła się na odpowiedź dziewczyny i zaraz wystrzeliła jeszcze kilka naboi. Chłopak natomiast uśmiechnął się na wieść, że Mel przyjmuje wyzwanie i zagwizdał lekko widząc jej celność.
    - Tak to my skończymy na remisie - przyznał i zaraz podszedł do małego automatu przywieszonego na ścianie, przestawił kilka ustawień i zaraz dwie tarcze zaczęły robić za ruchomy cel. Chłopak wystrzelił trafiając w pierwszy, idealnie w środek. - Kto? Życie, po prostu musiałem się nauczyć - przyznał z uśmiechem, czekając aż dziewczyna odda strzał. Wilczyca w tym czasie wystrzelała wszystkie swoje naboje i zbliżyła się do pozostałej dwójki obserwując ich rywalizację z zadziornym uśmieszkiem.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  46. Z lekkim zaskoczeniem na twarzy spojrzał na jej tarcze i pokiwał głową. - Tego się nie spodziewałem, winszuję. No, ale wisisz mi rewanż - zaczepił ją jeszcze i poszedł wyłączyć ruchome cele. - A teraz przepraszam, klienci przyszli - zwrócił się przede wszystkim do Mel, a Aki posłał porozumiewawcze spojrzenie. Wilczyca zaśmiała się cicho i zaraz spojrzała na Mel.
    - Góra godzina, ale płacisz jedynie za użyte naboje. Chociaż znając Uziego nie policzy Ci tych z waszego pojedynku - przechwyciła broń również się do niej uśmiechając. - No, a jak będziesz tak majtać włosami to w ogóle zacznie Cię tu wpuszczać za darmo - zauważyła ze swoim uśmieszkiem.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  47. Akela zaśmiała się melodyjnie.
    - Dobrze to mu się strzela zawsze, ale nie ma w zwyczaju od tak proponować pracy i słać uśmiechów, zwykle ogranicza się do uniesienia kącików ust, aby nie odstraszyć klientów. Wiem co mówię, często się z nim widuję - wyjaśniła szybko oddając jej broń i wskazała brodą na szybę, przez którą było widach Uziego obsługującego innych klientów. Rzeczywiście dziewczyny przyjął o wiele cieplej niż tą grupkę. - Widzisz? - Wilczyca powiedziała z dumą. Ładowała przy okazji naboje do swojego pistoletu. - Jeszcze jeden magazynek i możemy spadać, zaczynają się schodzić ludzie, a wtedy strzelanie nie jest tak przyjemne - stwierdziła przybierając odpowiednią postawę i wystrzeliła serię. Wszystkie strzały padły w okolicy czerwonego punkcika, trzy nawet o niego zahaczyły. Dziewczyna opuściła broń z zadowolonym uśmiechem.
    - A tak serio, to zdecydowanie bardziej pasuje mi do Ciebie praca tutaj niż w barze jako kelnerka, tu przynajmniej jak ktoś Cię wkurzy bez ogródek możesz wpieprzyć - uśmiechnęła się pod nosem. - No i ładnie płacą - dodała jeszcze, przy okazji upewniając się, że w magazynku nie została już ani jedna kula.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  48. - Wmawiaj sobie, wmawiaj, jeszcze wspomnisz moje słowa - Wilczyca posłała jej kolejny szeroki uśmiech i zaraz zamrugała szybciej na jej słowa. - Ależ Mel, podstawą bycia dobrym psychologiem jest oddzielanie pracy od życia prywatnego. Poza tym wśród więźniów możesz zdobyć szacunek właśnie dzięki znajomości broni. Chyba obie dobrze wiemy, że bez szacunku nie będą oni zbyt chętni na rozmowy z Tobą, a jeżeli już to nie będą poważni - dodała przytakując sobie samej głową i zaraz machnęła do niej ręką, aby dać znać, że pora spadać. W tym samym momencie do pomieszczenia wszedł Mick z grupką klientów. Pytającym wzrokiem spojrzał na dziewczyny.
    - My już spadamy, widzimy się niedługo - Aki pożegnała go, stając na palcach i mierzwiąc mu włosy. Chłopak złapał jej dłoń i zaśmiał się lekko, po czym spojrzał na Melanie.
    - Mam nadzieję, że my też się niedługo zobaczymy, Mel - uśmiechnął się do niej. Aki uśmiechnęła się pod nosem i pokręciła głową. Podrywający Uzi, no tego jeszcze nie było. Dziewczyna ruszyła do wyjścia i spojrzała na Melanie kiedy ta ją dogoniła.
    - To co jemy? - zapytała, powstrzymując się od powiedzenia "a nie mówiłam!".

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  49. Aki zaśmiała się lekko.
    - Mel, tam przecież trzy czwarte służby ma do czynienia z bronią, co innego gdybyś posiadała jakąś nielegalnie lub była za coś takiego karana, w innym przypadku wątpię, aby robili Ci pod górkę - powiedziała pewna swoich racji. Przecież to by było idiotyczne nie przyjąć kogoś do pracy ze względu na znajomość broni. - Gdyby takie rzeczy im przeszkadzały, to nie miała byś szans już na starcie, w końcu byłaś w wojsku - wzruszyła ramionami wychodząc z budynku. Przytaknęła dziewczynie.
    - Całkiem zabawne, chciałam to samo zaproponować. Dwie ulice dalej jest super knajpka, mają tam najlepsze sajgonki jakie kiedykolwiek jadłam - przyznała z uśmiechem i zaraz ruszyła z Mel w stronę wspomnianego lokalu. Na wspomnienie kawy lekko pokręciła nosem. - Kawę zostawię dla Ciebie, jakoś nie bardzo mi podchodzi, ale zawsze mogę wypić czekoladę czy coś innego - rozłożyła ręce szeroko. - Piękna pogoda, fajnie, że wpadłaś, tak to bym siedziała w akademiku i pewnie coś czytała - zauważyła patrząc w niebo.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  50. Wilczyca zrobiła trochę zaskoczoną minę. Melanie nie wydawała się jej osobą, której z łatwością przychodzi przepraszanie czy mówienie o strachu. Spojrzała na dziewczynę i uśmiechnęła się ciepło.
    - Też się czasami boję, to normalne, musisz to sobie na spokojnie przemyśleć, nawet weź kartkę i spisz wszystkie za i przeciw, to pomaga, przynajmniej mi - zaproponowała jej i zaraz zamrugała szybciej oczyma. - Micka? O, przestań, chłopak jest w porządku, co najwyżej by się nieco z Tobą podroczył, ale jak mu powiesz, że sobie czegoś nie życzysz to to uszanuje, wiem co mówię, sama z nim miałam tego typu rozmowę - uśmiechnęła się lekko i zaraz skręciła do wejścia knajpki. Weszła do środka i wciągnęła głęboko powietrze. Obsługa tutaj była pochodzenia azjatyckiego, więc zdecydowanie znali się na swojej robocie.
    - Dzień dobry - przywitała się i ruszyła do pierwszego lepszego stolika, przy okazji zgarniając dwa menu z tutejszego baru. Przewiesiła swoją torbę przez krzesło i usiadła do stołu. Podała Melanie kartę i sama zaczęła przeglądać swoją.
    - Od razu mówię, że jak weźmiesz tu danie na talerzu to porcja będzie dość spora - ostrzegła ją w razie co.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  51. Akela z ciekawością na twarzy słuchała Melanie. Zaśmiała się gdy ta wspomniała o wielkich talerzach.
    - W sumie nie miałam zamiaru Cię zaginać, po prostu z doświadczenia wiem, że tego rodzaju jedzenie podają w różny sposób, jedni tradycyjnie inni na odpieprz - przyznała wzruszając ramionami i sama wróciła do karty. W prawdzie bystre oko dziewczyny wyłapało drobne szczegóły co do typu urody Mel, ale przecież typ urody nie oznaczał, że dziewczyna kiedykolwiek była w krajach azjatyckich. Uśmiechnęła się pod nosem na zadane przez Mel pytanie.
    - Wezmę kurczaka na chrupko z kokosem, jeszcze tego nie jadłam - odpowiedziała - A do picia... może też być zielona herbata - przytaknęła samej sobie i zaraz ruszyła do baru złożyć zamówienie. Po chwili wróciła na miejsce z dwoma herbatami.
    - Dziesięć do piętnastu minut sobie poczekamy - posłała Mel uśmiech, stawiając jej filiżankę na stoliku.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  52. Jeżeli chodziło o herbatę to Wilczyca wolała jej nie słodzić przy tego typu posiłkach, słodki posmak za bardzo gryzł się z smakiem potrawy, a przy jej wyczulonych zmysłach bywało to drażniące. Nawet pokręciła lekko nosem widząc ile cukru ląduje w filiżance Mel.
    - Godzinę? - zapytała zaskoczona. - Opłacało się chociaż? - zapytała nieco rozbawiona. Zaraz jednak spoważniała i wzruszyła ramionami. - No wiesz, końskie zaloty, spodobałaś mu się, ale on nie jest nachalny, więc nie powinien sprawiać problemów - uspokoiła ją biorąc łyka herbaty.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  53. - Nie - zaśmiała się - Za warzywami bym tyle nie czekała, z powodów naturalnych jestem zdecydowanie fanką mięsnych potraw - przyznała z dumą i uśmiechnęła się pokazując swoje kiełki. Zaraz jej przytaknęła.
    - Dobrze, dobrze, nie wiem jacy chłopacy są w Twoim typie, ale Mick idzie bardziej w intelekt niż popisy i wygląd, chociaż osobiście uważam, że jest na czym oko zawiesić - powiedziała z lekkim uśmiechem. - Do Cahan'a mu daleko, ale popatrzeć można - zaśmiała się jeszcze mówiąc pół żartem, pół serio.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  54. [jak widzisz, gdy przychodzi do opóźnionych odpisów to ja tu jestem mistrzem :DDD ]

    Uśmiechnęła się niewinnie, opierając łokciem o blat baru.
    - Musiałabyś mi postawić drinka, by dostać odpowiedź na to pytanie - odparła, lekko żartobliwie. - Ale niestety barman woli się zajmować mniej istotnymi rzeczami niż ja i mój stanowczo zbyt niski poziom alkoholu we krwi. - Zrobiła przesadnie skrzywioną minę, by upewnić się że wszyscy wiedzą jak bardzo jest niezadowolona z powodu tego, że ktoś komuś pomaga ugasić płonące spodnie.
    - Zapytałabym się co taka kobieta jak ty robi w takim miejscu jak to, ale nie jesteś w moim typie, więc wydaje się to nie na miejscu - dodała, zadowolony uśmiech wrócił na jej twarz.
    Usłyszała syreny karetki gdzieś z oddali. Na szczęście. Może już niedługo pozbędzie się tego paskudnego stanu trzeźwości. I pomyśleć, że inni tak po prostu z tym żyją.

    [omg, Timmy, staph flirting with people xD ]

    Timmy

    OdpowiedzUsuń
  55. Nie spodziewała się, że jej pół-żart zostanie wzięty na poważnie, ale hej, darmowy drink to darmowy drink. A kimże ona jest, by odmawiać?
    Upiła łyk. Trochę za słodki, ale alkohol pozostaje alkoholem, a jej już jakiś czas temu przestawała przeszkadzać forma w jakiej go przyjmowała.
    - A więc tak, to byłam ja - odparła, po chwili, gdy miała już pewność, że nikt raczej jej nie usłyszy. - Jeżeli chcesz o tym kogoś poinformować, to przynajmniej poczekaj, aż dopiję - dodała, z jej twarzy nie schodził beztroski uśmiech. Miała jedno podbite oko, może teraz będzie się nastawiać z drogiej strony, by było symetrycznie.
    Może powinna się bardziej przejmować tym, że właśnie przyznaje się nieznajomej kobiecie do tego, że podpaliła komuś spodnie. Ale przejmowanie się rzeczami tylko przeszkadza. I doprowadza do alkoholizmu.

    Timmy

    OdpowiedzUsuń
  56. Słysząc pytanie Aki zamrugała trochę szybciej oczyma, zaraz jednak uśmiechnęła się zadziornie.
    - Nie wiedziałam, że wystawiasz opinię dopiero po widoku nagiego ciała danego mężczyzny - odpowiedziała. - Mówię ogólnie - wyjaśniła jeszcze. Słysząc wyjaśnienie co do chłopaków zaśmiała się lekko.
    - Na moje to nie studia, a złe doświadczenia są powodem Twojego dystansu co do płci przeciwnej. Gdyby chodziło o naukę to już za czasów szkolnych trzymałabyś się od mężczyzn z daleka - wzruszyła ramionami. Dla niej to było dość oczywiste. Słysząc propozycję uśmiechnęła się ciepło.
    - Pewnie, chętnie wyskoczę gdzieś potańczyć - przyznała entuzjastycznie.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  57. [Bo z niego taki misiek jest (bardziej kotek) do przytulania, któremu można łzy w rękaw wypłakać. Dziękuję ślicznie za powitanie!
    Biedna Melanie jest. Xal chętnie pomógłby jej na wszystkie możliwe sposoby. Szkoda dzieci, które są w rodzinie zastępczej (mam nadzieję, że w jakiejś dobrej).
    Powspółlokatorzą? Chyba, że Mel już ma lokatora :)]

    Xal

    OdpowiedzUsuń
  58. Akela po przygodzie z bójką zaczęła zdecydowanie bardziej zwracać uwagę na swoje zachowanie. Postanowiła trzymać większy dystans do płci przeciwnej. Oczywiście dzięki Cahanowi nie spędzała ostatnich dwóch tygodni na zadręczaniu się co do zaszłej sytuacji. Wilk bardzo szybko wybił jej z głowy to uczucie pogardy do samej siebie czy poczucia winy. Spędziła z nim trochę więcej czasu niż ostatnio mieli w zwyczaju, za co była mu bardzo wdzięczna. Dziś jednak postanowiła spotkać się z Melanie i poćwiczyć strzelanie. Bez chłopaków, same dziewczyny, broń, las i cel. Widząc ją odwzajemniła uśmiech.
    - No hej, dobrze, sporo dzisiaj odpoczywałam, więc przyda się odrobina wysiłku fizycznego - przyznała odkładając swoją torbę obok torby koleżanki.
    - Co dziś dla mnie przygotowałaś? - zapytała wyraźnie zaciekawiona, z zadziornym uśmiechem na twarzy.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  59. Ray przyjmował niemalże każde zlecenie, jakie się nawinęło. To go jednak zaskoczyło. Nie było typowym zleceniem pokonania jednego czy drugiego robaka, tylko odnalezieniem kobiety. Nie do końca wiedział od czego zacząć, toteż postanowił odwiedzić zleceniodawcę, by choć rozeznać się w sytuacji. W końcu zwykłe zdjęcie mu tu nie pomoże, a na pracy detektywistycznej nie bardzo się znał. Tyle co wyczytał i obejrzał parę seriali. Z tym nikłym doświadczeniem udał się do mieszkania Melanie i zapukał nieco zestresowany. No bo co jeśli dziewczyna uzna go za niekompetentnego? Odetchnął głęboko poprawiając okulary na nosie. Założył je tylko dlatego, by wyglądać na inteligenta. Wziął kilka głębokich oddechów, a kiedy kobieta mu otworzyła zaniemówił.
    Jej długie, czarne włosy lśniły w blasku lampy, a blada cera dodawała jej jedynie uroku. Wyglądała nieziemsko, ale może nie powinno go to już dziwić.
    - Dobry wieczór - zaczął, a potem zaklął w myślach. Przedstawianie się było jego najsłabszą stroną. - Ray - wyciągnął w jej stronę dłoń. - Dostałem zlecenie z Gildii... przychodzę z pomocą - zacisnął mocno wargi. No i świetnie. Wyszło jak zwykle. Wypuścił powietrze z płuc i nieco się rozluźnił. - Dobra, kawa na ławę - zdecydował. - Wziąłem to zlecenie, ale mając do dyspozycji tylko zdjęcie nic z tym nie zrobię. Potrzebuję twej pomocy - wyjaśnił prosto z mostu.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  60. Zawiodła się. Widział to po jej twarzy i oczach, w których blask jakby przygasł. Nic dziwnego. Sam pewnie oczekiwałby, że zadanie, za które zapłacił fortunę zostało już wykonane, ale co zrobić. Nie miał doświadczenia w tych sprawach. Skłonił się jej tylko i wszedł do środka, od razu zsuwając buty. Nie chciał być niegrzeczny i zabrudzić jej mieszkania.
    - Ładnie tu - skomentował, by przerwać tę przerażającą cisze, a potem usiadł we wskazanym przez kobietę miejscu i wyciągnął swój notes z plecaka. Mimo wszystkich technicznych udogodnień i swego młodego wieku, wciąż pozostawał fanem zwykłej kartki i długopisu. Jakoś bardziej mu to podchodziło.
    - W jakim wieku jest Nari? Kiedy zniknęła i gdzie? Miała jakichś wrogów, utarczki? - zasypał ją pytaniami, chcąc jakoś rozeznać się w sytuacji. Mistrz Gildii nie bardzo chciał mu pomóc, a strzępki informacji jakie posiadał nie były kompletne. - Wybacz, na pewno liczyłaś na kogoś bardziej doświadczonego - westchnął ciężko, na moment odkładając notes i spoglądając dziewczynie prosto w oczy. Tak między bogiem a prawdą chciał z nią pogadać, bo zaintrygowała go jej miejscówka i hałasy dobiegające z pokoju obok. Była młoda, a miał wrażenie jakby już była matką.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  61. - Kawę - rzucił tylko notując sobie informacje o zaginionej. - Zniknęła 2 lata temu, tak? - upewnił się, że ma dobre informacje. - Z Akademii... - powtórzył wzdychając lekko. Nazwa Akademii nie była mu obca, choć nigdy do niej nie uczęszczał. Postukał długopisem w notes zastanawiając się nad swym kolejnym ruchem. Uznał, że najlepiej by było gdyby mógł wejść do Akademii i zorientować się na miejscu w sytuacji.
    - A jest szansa, że uciekła z chłopakiem? - zapytał zaraz. Nie chciał by go źle zrozumiała, ale takie sytuacje się zdarzały. Nie chciał nic insynuować. Brał jedynie pod uwagę różne opcje.
    - Przyjaźniłyście się bardzo. Nie wspominała ci o czymś co ją niepokoi? Widziałaś ją w dniu, w którym zniknęła? Nic nie zapowiadało tragedii?
    Doskonale wiedział, że rozdrapuje teraz rany, ale przecież bez żadnych poszlak jej nie odnajdzie. Przecież nie należał do tego typu magów, a nawet jeśli... to musiałby znać jej aurę czy coś co by go do niej doprowadziło.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  62. - Porwał ze wszystkimi rzeczami? Raczej wątpliwe... - mruknął spoglądając zaraz na wisiorek. Wyglądał na kosztowny i raczej niespotykany. Nikt nie zostawiał takich błyskotek bez opieki. Zwłaszcza jeśli przedstawiały wartość sentymentalną, a tak mogło być w tym przypadku.
    - Wydaje mi się, że mogła przed czymś uciekać - pozwolił sobie wysnuć takie przypuszczenie. - Skoro opuściła Akademię w takim pośpiechu, że zapomniała o tym wisiorku - dodał zaraz, zerkając na Melanie. - Albo chciała cię na swój sposób przed czymś ochronić. Nie sprawiać kłopotu. Może uznała, że lepiej zniknąć - wyjaśnił, choć to wszystko było tylko domysłami. Ta cała sytuacja wyglądała dość podejrzanie.
    - Okay, zaczniemy od eliminacji miejsc, w które mogła się udać - zdecydował. - I przeszukamy pozostałe - dodał zaraz. - Ale najpierw Akademia. Em... czy osoba postronna ma prawo wejść na jej teren? - zapytał jej zaraz, bo nie bardzo znał się na regulaminie tego miejsca. - Nigdy się tam nie uczyłem - przyznał cicho. - Więc nie wiem czy będzie mi wolno snuć się po kątach bezkarnie...

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  63. Musiał przyznać jej rację, ale przecież nie miał bladego pojęcia, że dyrektor jeszcze o tym nie wie.
    - Jak to? On nigdy nie był o tym poinformowany? Dlaczego? - zapytał dziewczyny, bo jej poprzednia wypowiedź nieco zbiła go z tropu. Upił łyk gorącego napoju i przez dłuższą chwilę delektował się jego smakiem.
    - Poza tym tak naprawdę nie do końca wiadomo czy jest zamieszana w zniknięcie - dodał zaraz, bo póki co wszystko wskazywało na to, że Nari opuściła tę placówkę z własnej woli. Może w pośpiechu i z niepokojących pobudek, ale jednak z własnej woli. - No i przecież Akademia na pewno ma monitoring - zauważył, bo obecnie każda najmniejsza nawet placówka go miała, a co tu dopiero mówić o takim molochu. - No to zaczniemy od dyrektora i monitoringu - zamknął swój notes, odkładając go na bok. To był już jakiś początek. Miał nadzieję, że dzięki rozmowie w Akademii uda się ustalić coś więcej. Może dotrzeć do innych ludzi, którzy widzieli Nari i mogą coś o niej powiedzieć, a może po prostu zobaczyć na monitoringu czy dziewczyna wychodzi sama, czy ktoś ją do tego zmusił. Miał nadzieję, że się uda, bo widział jak bardzo Melanie na niej zależy.
    - Byłyście ze sobą blisko, prawda? - bardziej stwierdził niż zapytał. - Niczym siostry - wywnioskował.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  64. - Czyli co? Nie była z Mortiel to można olać sprawę? To trochę niedorzeczne... jeśli tak było oczywiście. Zniknęła mu uczennica do cholery jasnej - nie powinien się unosić, ale nie dał rady. To poszło samo z siebie i cieszył się że ma w dłoniach kawę, bo inaczej pewnie rozniósłby cały stół. Odetchnął głęboko upijając łyk kawy.
    - To nie ma znaczenia skąd jesteś... ja też nie urodziłem się w Mortiel. Nie jestem stąd i co? Zniknę to nie będę mógł liczyć na pomoc? Ech porąbane to wszystko - mruknął kompletnie wyprowadzony z równowagi. To się nie godziło. Nie tak powinno być.
    - Znajdziemy ją - zapewnił ją zaraz, teraz już nie wykluczając możliwości porażki. - Znajdziemy - powtórzył by przekonać nie tylko ją, ale i samego siebie.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  65. Ray nie bardzo wiedział co powinien jej powiedzieć, bo kompletnie zapomniał już o pieniądzach. Machnął tylko dłonią i upił porządny łyk nieco chłodniejszej już kawy.
    - Nie będzie potrzebne - odparł szczerze. Przecież nie będzie z niej zdzierał pieniędzy, kiedy nawet niczego nie znalazł. - Jutro pójdę do Akademii zorientować się w sytuacji - wyjaśnił jej swój plan, bo zegar wybijał już dość nieprzyzwoitą godzinę na takie wyprawy. - Mógłbym skorzystać z kawałka podłogi? - zainteresował się zaraz. Teoretycznie mógłby się teleportować do siebie, ale czuł, że to nie najlepszy pomysł. Jeszcze tego brakowało, by wpadł komuś do pokoju w nieodpowiednim momencie. Nie, lepiej było zostać na miejscu.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  66. Ray skrzywił się nieznacznie, słysząc to całe "pan" wydobywające się z jej ust. Wcale mu to nie pasowało, bo przecież nie był jeszcze aż taki stary.
    - Ray, nie pan - oznajmił w końcu nie mogąc się powstrzymać. - Nawet 30-stki na karku nie mam... a to całe "pan" brzmi dość dostojnie... gdzie tam u mnie dostojność - wyjaśnił jej swoje powody, celowo unikając jej wzroku. Głupio mu było z tymi wyjaśnieniami, ale co zrobić. Miał nadzieję, że i ona będzie wolała bez tytułu "pani".
    - I nie trzeba tyle kłopotu sobie robić... starczy kawałek dywanu albo jakaś pufa. Nie chcę sprawiać problemu - mruknął jeszcze.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  67. - Jakiego tam gościa. Wpadam nizapowiedziany i wpraszam się na noc - uśmiechnął się krzywo. Powinien ją przepraszać za swoją śmiałość, ale jakoś nie miał do tego głowy. Ta zresztą pulsowała mu nieco, bo przesadził z ilością teleportacji, a potem jeszcze musiał odnaleźć się w gąszczu uliczek miasta. Nie było lekko, ale udało się. Trafił pod dobry adres, a jego gospodyni okazała się być całkiem przyjazna.
    - Mieszkasz sama w tak dużym domu? - zagadnął ją zaraz. - To przecież w ogóle nieopłacalne - zauważył cicho. - Czemu taki duży dom?

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  68. Wilczyca chwyciła broń do ręki i uśmiechnęła się ciepło, od razu celując w jedno s drzew, oczywiście nie planowała na razie wystrzelić.
    - No ja myślę, że postrzelamy. Może przyjdzie okazja gdzie napakuję kogoś śrutem, ale znając moje szczęście to do tego nie dojdzie - przyznała żartobliwie i zaraz odsunęła broń od twarzy, słysząc pytanie koleżanki.
    - Nie - odpowiedziała krótko - gdzieś koleś zniknął, ale jak się pojawi to go Cahan dorwie - stwierdziła pewnym tonem i znowu wycelowała, tym razem w inny punkt.
    - No dobra. To na czym będzie polegać dzisiejszy trening? - zapytała, zerkając w jej stronę.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  69. Ray skinął głową w odpowiedzi, po czym przysiadł na łóżku, rozglądając się po pokoju. Był on dobrze wyposażony jakby faktycznie dziewczyna myślała o przyszłym życiu z rodziną. Z jej oczu jednak wyczytał, że nie bardzo ma ochotę na pogawędki, więc uśmiechnął się do niej tylko w podzięce.
    - Dziękuję za nocleg. Dobrej nocy – życzył jej jeszcze, odkładając plecak na bok i raz jeszcze przeglądając notatki. Postanowił ułożyć sobie plan działania. Pozbierać puzzle i odtworzyć choć fragment układanki. Wszystko to tak go pochłonęło, że kiedy skończył była już 3 nad ranem. Czas najwyższy na krótki sen. Dopiero wówczas zorientował się, że nie zna drogi do łazienki. Po cichu wyszedł z pokoju i powoli spróbował ją odnaleźć. Całkiem niechcący zwiedzając po drodze pokój dla dzieci oraz kuchnię. W końcu jednak dotarł tam gdzie trzeba, szczerze dziękując panu za to, że oszczędził mu wizyty w sypialni Melanie. Jeszcze tego brakowało. Na pewno nie obyłoby się bez paru guzów.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  70. [ Dziękuję za powitanie :)
    Obie twoje postaci są świetne. Ale faktycznie chyba z Melanie będzie coś łatwiej wymyślić, acz teraz nic ciekawego do głowy mi nie przychodzi... Może ty wpadniesz na coś fajnego? :D Bo wątek bardzo chętnie bym popisała, Melanie wydaje się na prawdę interesującą osobowością. ]

    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  71. [ Okej w takim razie czekam, a może w między czasie ja na coś wpadnę :) ]

    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  72. - Dzień dobry - przywitał się z nią jeszcze ziewając. Jego czupryna była w nieładzie, choć był już ubrany i gotowy do wyjścia. Poczochrał się po włosach, raz jeszcze ziewając choć tym razem zasłaniając buzię dłonią, by nie wyjść na jakiegoś zupełnie nieogarniętego.
    - Łóżko było super wygodne, chyba najlepsze na jakim spałem - przyznał z delikatnym uśmiechem i usiadł na krześle tuż obok niej. - Mogę prosić kawę? Nic więcej mi nie trzeba - zapewnił ją zaraz. - Zwrócę koszty swego utrzymania - dodał jeszcze, bo przecież nie chciał na niej żerować. Chciał być uczciwy wobec wszystkich, a zwłaszcza swych zleceniodwaców.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  73. - Dzięki – odebrał od niej kubek z kawą i ogrzał sobie nim dłonie. Uwielbiał czuć to ciepło. Tak zupełnie inne od tego, które sam wytwarzał. Przez dłuższą chwilę tylko wpatrywał się w ten błogosławiony czarny płyn, zwany kawą zanim jej spróbował. Rozsmakował się w tym napoju już dość dawno, choć nie było łatwo. Teraz nie wyobrażał sobie dnia bez niego. Tak samo jak bez pomarańczy, więc sam wyciągnął ją sobie z kieszeni bluzy i zaczął obierać.
    - To się rozumie samo przez się. Postaram się ją znaleźć – mruknął, bo nie zwykł rzucać słów na wiatr, ani też szybko się poddawać. Kiedy już brał jakąś robotę, to tylko po to by poświęcić się jej w całości. Przecież inaczej nie miałoby to kompletnie sensu. Odbębnić i po sprawie… nie, to nie było w jego stylu.
    - Chcesz trochę? – zapytał pokazując palcem na obraną już pomarańczę, której kawałek już wsuwał do buzi, by zaraz delektować się smakiem tego kwaśnego owocu. Nie wiedział dlaczego, ale miał na jego punkcie swoistego bzika. Kupował je niemalże codziennie, by mieć pewność, że pewnego dnia nie wstanie by zobaczyć pustki w misce na owoce.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  74. Ray pokręcił przecząco głową. Jego pomarańcza w zupełności mu wystarczy. Nie chciał nadwyrężać jej gościnności, a poza tym nie zwykł jeść super dużego śniadania przez zadaniem. Głupi zwyczaj, ale skuteczny. Przynajmniej nie czuł się taki ociężały.
    - Myślę, że sobie sam poradzę - odparł na jej propozycję. Nie chciał być niegrzeczny, ale jakoś tak poczuł się w obowiązku by o tym wspomnieć. - Ale jeśli chcesz to możesz mi towarzyszyć - dodał zaraz, nie chcąc jej zrażać. - Adres Akademii znam, ale to będzie mój pierwszy raz tam - przyznał z lekkim zażenowaniem.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  75. Akela pokręciła głową słysząc jej pytanie.
    - Nie, miałam trochę inne rzeczy na głowie - przyznała. W końcu, w jej stadzie nadal sporo się działo, do tego dochodziły problemy Cahan'a, głównie na tym skupiła swoją uwagę ostatnimi dniami. Spojrzała na wystrzelone kule i słysząc polecenie skierowała broń w ich stronę.
    - W prawdzie nie planuję siedzieć na dachu i bez powodu kogoś zabijać, ale celność zdecydowanie się przyda - opuściła na chwilę broń i spojrzała na Mel. - Prawdę mówiąc jeżeli już będę zmuszona do strzelania to wolałabym po prostu unieszkodliwić przeciwnika, niż go zabijać... - zamyśliła się na chwilę.
    - No... chyba, że nie będzie innego wyjścia - wyszeptała, widząc oczami wyobraźni śmierć ojca, to jak wił się, gdy jego wnętrze było wypalane. Podniosła broń i wystrzeliła. W pierwszy nabój trafiła, drugi mocno jej zszedł i jedynie otarł pień drzewa. Zaśmiała się pod nosem.
    - Chyba jeszcze sporo pracy przede mną - przyznała z lekkim uśmiechem.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  76. Ray skinął głową i uśmiechnął się do niej przyjaźnie.
    - Gdzie mogę cię znaleźć, jeśli nie zastanę cię tutaj? - zapytał jej zaraz, bo przecież skoro miał jej dać znać, to wypadałoby chociaż umówić się na spotkanie. Wolał już nie wpadać niezapowiedziany i zajmować jej całego wieczoru plus poranka w dodatku.
    - No i uhm masz może gdzieś mapę miasta? Tak na wszelki wypadek, nie jestem za dobry w orientacji w terenie - przyznał szczerze, trochę się tego jednak wstydząc. Przecież był z niego duży chłop i już 9 lat przebywał w Mortiel, a mimo to wciąż pozostawało dla niego tajemnicą.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  77. - Okay, to zdecydowanie ułatwia sprawę - przyznał z uśmiechem. Że też sam nie wpadł na te przystanki autobusowe. Niby taki nowoczesny, a jednak nie do końca. Westchnął ciężko, litując się nad samym sobą i swą głupotą, po czym uśmiechnął się do niej przyjaźnie.
    - W takim razie, stawiam ci dzisiaj kawę - zdecydował od tak, bo przecież warto było odwdzięczyć się choć trochę za nocleg i przyjemną atmosferę. Nie wyrzuciła go choć on sam by to zrobił niemalże od razu. Nieznajomy pod dachem to coś nie do pomyślenia. Zwłaszcza jeśli mowa tu była o kruchej kobiecie, choć znów nie do końca wiedział, czy jest taka krucha na jaką wyglądała. Pozory zawsze myliły. O tym akurat przekonał się już dawno temu.
    - Pytam z czystej ciekawości, nie musisz odpowiadać - zaczął już na wstępie mówiąc to co mu na sercu leżało. Cholera! On nie miał bladego pojęcia jak obchodzić się z kobietami. Świetnie, po prostu świetnie, Ray.
    - Uhm w czym się specjalizujesz? Jak długo chodzisz po tym świecie? - zainteresował się tak po prostu, powoli kończąc swą kawę i pomarańczę przy okazji.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  78. - Wow, nieźle się trzymasz jak na 21-latkę.. dałbym ci góra 16 lat... - zauważył gwiżdżąc z podziwem, choć tak tylko dla zabawy. Uśmiechnął się szeroko dopijając kawę i ostatecznie kończąc swą pomarańczę.
    - W Gildii jestem od 9 lat, ale pracuję tam od 5 dopiero. Mam 25 lat - wyjaśnił, bo nie widział sensu w ukrywaniu tych informacji. Przecież o to chodziło by tu trochę od siebie dać. Poznać bliżej i cieszyć się swą obecnością.
    - Z chęcią przyjmę pomoc dotyczącą tego przystanku - przyznał w końcu, tym razem opuszczając bariery jakie na siebie nałożył. Nie będzie udawał, że da sobie radę, po tym jak wcześniej stwierdził, że jest głupkiem.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  79. Ray był jej niezwykle wdzięczny za pomoc, bo kiedy przestudiował mapę na przystanku mniej więcej wiedział już jak działać. Podziękował jej raz jeszcze, przy okazji wymieniając się numerami telefonu, tak na wszelki wypadek i poszedł w swoją stronę.
    ~.~
    Następne ich spotkanie odbyło się dobry miesiąc później. Chłopak trochę natrudził się nad tym zadaniem i nie miał dla kobiety zbyt dobrych wieści. Umówił się z nią na kawę w uroczej kawiarence i pojawił się tam spóźniony. No pięknie. Spóźniać się na własne spotkanie.
    - Wybacz - skłonił się nieco w pół chcąc ją przeprosić. - Autobus miał spóźnienie - wymamrotał, bo tym razem postawił na komunikacje miejską. Nie miał sił na teleportację, czując wszechobecny chłód. No i pięknie, rozchoruje się jak nic.
    - Ja stawiam - rzucił jeszcze, kiedy kelnerka podeszła do ich stolika. Wziął sobie czarną kawę, czekając jeszcze na zamówienie Melanie, zanim spojrzał na nią z lekkim uśmiechem. - Ten miesiąc był piekielnie trudny - zażartował trochę.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  80. Phyoen było na swój sposób... ciekawym miejscem, jednak mimo mijającego roku Ignis wciąż nie mogła odnaleźć się w stolicy. Było tu zbyt nowocześnie i zbyt tłoczno. Ponad to głównie musiała przebywać w ludzkiej postaci bo jej smocza wersja najzwyczajniej w świecie tu nie pasowała. Była za duża przez co za bardzo rzucała się w oczy i nie wszędzie mogłaby dotrzeć. Tęskniła całą sobą za rodzinnymi stronami i swobodą, którą tam miała wiedziała jednak, że wyjazd tutaj może wiele zmienić zwłaszcza na dobre. Z początku może i nie zgadzała się z tą decyzją jednak po czasie sama dostrzegła jej słuszność. Starała się jak mogła by opanować własne emocje i co za tym idzie ogień, który wybuchał, gdy dochodziło do skrajnych sytuacji. Nie wiedziała skąd się u niej to wzięło. Wcześniej nikt nie miał takiej... dolegliwości.
    Szła zanurzona w swoich myślach. Było już całkiem późno i tak na prawdę powinna kierować się do akademika, a nie w głąb miasta jednak nie skupiała się na tym gdzie nogi ją niosą i gdy spostrzegła gdzie jest, nieco posępniała. Znalazła się w niezbyt ciekawej uliczce, która znajdowała się na uboczu miasta. Przygryzła nerwowo wargę. Nie podobała jej się ta okolica i zdecydowanie powinna się stąd wynosić.
    Odwróciła się na pięcie by jak najszybciej odejść jednak gdy tylko to zrobiła odbiła się od kogoś. Ściągnęła brwi i odsunęła się o krok by zmierzyć przybysza uważnym spojrzeniem. Mężczyzna był barczysty i nie wygladał przyjaźnie. Szybko go wyminęła.
    - Uważaj jak chodzisz. - Mruknęła pod nosem. Miała nadzieję, że nie narobi sobie kłopotów choć z jej szczęściem był to bardzo prawdopodobne. Odpowiedział jej gardłowy śmiech.
    - Coś cię bawi? - Spytała przystając.
    - Twoja sytuacja. - Usłyszała odpowiedź. Głos miał chrapliwy i nieprzyjemny. Gdy ponownie się rozejrzała otaczała ją trójka wielkich, ciemnych basiorów. Jej położeni było kiepskie.
    Wpadła po uszy.

    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  81. Czar prysł równie szybko jak się pojawił, no bo jak niby miał jej powiedzieć te wieści. Taktownie, ale prosto i do celu. Westchnął cicho na moment tylko zatapiając się w jej pełnym nadziei spojrzeniu, po czym pokręcił przecząco głową.
    - Znalazłem... jej kwaterę, ale była pusta. Wyprowadziła się w pośpiechu... jakby coś ją goniło - mruknął, pokazując jej zdjęcia z kwatery dziewczyny. - Mieszkała na obrzeżach Salree... właścicielka mieszkania mówiła, że cicha z niej dziewczyna, raczej nie odzywała się ani słowem i unikała kontaktu z ludźmi... ale ostatniej nocy słyszała hałasy, a potem już nikogo tam nie zastała - opowiedział to czego się dowiedział. - Szukam jej nadal, po prostu chciałem ci przekazać jakie są postępy i no nie wiem, może coś rozpoznasz na zdjęciach? A może chciałabyś mieszkanie zobaczyć? - zaproponował.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  82. Ignis już szykowała się by zmierzyć się z przeciwnikami sama, choć w tej postaci jej szanse były bardzo małe. Owszem panowała nad ogniem niemal w takim samym stopniu co będąc smokiem, to jednak była wolniejsza i dużo słabsza jako człowiek. Była miło zaskoczona, że ktoś się zainteresował jej losem. Przynajmniej uniknie robienia wielkiej awantury i kilku obrażeń. Zastanowiło ją jednak kim jest tajemnicza dziewczyna, ale musiała mieć w zanadrzu jakieś sztuczki skoro się wtrąciła.
    Jej słowom odpowiedziała fala śmiechu.
    - Jesteś do prawdy irytujący. - Mruknęła prostując palce, które w mgnieniu oka zapłonęły ogniem. Zdziwiła się, gdy mimo to jeden z basiorów bez żadnego znaku przystąpił do ataku. Jego ciało uderzyło prosto w nią jednak nie trafił swymi ostrymi kłami w nią. Poczuła tylko zadrapanie. Szybko odskoczyła i bez mrugnięcia okiem podpaliła oprawcę. Nie miała zamiaru przejawiać żadnych skrupułów. Oni by ich nie mieli, zresztą lepiej było nie drażnić smoka. Poza tym Ignis nie lubiła być przypierana do muru, a tak się czuła w tej chwili, bo nie miała szans swobodnie się przemienić i musiała radzić sobie w tej ograniczonej postaci.

    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  83. Dała się pociągnąć dziewczynie gdzieś dalej. Wciąż jednak oglądała się za siebie, czy aby stwór nie podąża za nimi. Mieli szczęście, że spotkali jej w tej postaci, gdyby była smokiem z łatwością rozszarpała by ich na strzępy.
    Gdy znalazły się w miarę daleko od bandy, Ignis przystanęła.
    - Nie musiałaś ryzykować, dałabym jakoś radę, ale dziękuję za pomoc. - Stwierdziła przyglądając się ciemnowłosej. Nigdy wcześniej jej nie spotkała, ale Phyoen było duże, a Ignis z reguły trzymała się z boku. Choć mimo to wpadała w kłopoty tak jak dzisiaj.
    - Ciekawe czego chcieli. - Mruknęła raz jeszcze oglądając się za siebie. Wolała nie zostać zaatakowana z zaskoczenia. Dopiero teraz poczuła, że po boku jej ciała spływa stróżka krwi, a koszulkę miała rozdartą. Warknęła pod nosem. Miała ochotę się przemienić, wrócić tam i skopać im tyłki. Należało się im. Ze smokiem się nie zadzierało. Ponad to zranili ją, jej duma teraz krzyczała w jej myślach by tak tego nie zostawiać.
    - W ten sposób to będzie się długo goiło. - Westchnęła cicho. Po przemianie poszłoby jej znacznie szybciej jednak nie miała gdzie tego zrobić.

    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  84. - Jasne - padła tylko krótka odpowiedź. Zdołał upić parę łyków swej kawy i poszedł za nich zapłacić. Nie zamierzał jej zatrzymywać. Wrócił do stolika, kiedy dziewczyna już wstała.
    - Niestety nie zaproponuję teleportacji, coś mnie bierze - przyznał spokojnie. - Przez co moja nieszczęsna celność jeszcze spada - wymamrotał wychodząc z nią z lokalu. - Pozostaje nam zwykła komunikacja... no chyba, że masz lepszy pomysł - spojrzał na nią choć raczej nie liczył na cud. Wydobył z kieszeni kurtki informacje o najbliższych autobusach i podał jej kartkę.
    - Jeden odjeżdża za dwadzieścia minut. Akurat zdążymy dotrzeć na przystanek - postukał palcem w jedną z najszybszych opcji. - Nie zatrzymuje się w żadnych pipidówach - dodał zaraz.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  85. Rozumiał ją. Jej pośpiech i zdenerwowanie. W końcu to mimo wszystko był jakiś trop i być może ona mogła odsłonić nieco rąbka tajemnicy. W autobusie nieco się rozluźniła, a on skinął ostrożnie głową.
    - Znalazłem - przyznał szczerze, grzebiąc w swej torbie i wyciągając z niej starannie zapakowane pakunki. - Rozbite szkło i coś na kształt tego naszyjnika... który pokazywałaś mi wcześniej - zauważył spokojnie i wszystkie swe znaleziska jej pokazał. - Chciałem ci je przedstawić w kawiarni, ale tak szybko wybiegłaś... nie zdążyłem - zauważył spokojnie. - Ale rozumiem. Twój pośpiech jest naturalny... sam na twym miejscu też chciałbym wszystko wiedzieć - mruknął cicho. - Mówią ci coś te znaleziska? - zapytał jej zaraz nieco ciekawy, bo skoro od razu o nie zapytała to coś musiało być na rzeczy prawda?

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  86. - Dlaczego? - zapytał jej wyraźnie zdziwiony. Jeszcze przed chwilą chciała jej szukać. Pragnęła pojechać do mieszkania dziewczyny by znaleźć poszlaki, a teraz tak po prostu z tego rezygnowała.
    - Jeśli nie w Mortiel to gdzie? - zapytał jej znowu. Świat przecież nie był znowu aż taki wielki. Istniała szansa, że znajdą ją tu czy gdzie indziej.
    - Wiesz już gdzie jest? - znów zapytał, czując się jak jakiś ciekawski bachor, ale cholera jasna to było jego zadanie i chciał je wykonać najlepiej jak potrafił. Nie mógł pogodzić się z porażką przynajmniej nie poznając powodów zniknięcia dziewczyny. Nabrał głębokiego oddechu w płuca i powoli wypuścił powietrze. Musiał natychmiast oczyścić myśli z niepotrzebnych głupot, bo przecież to nie jego potrzeby były najważniejsze.
    - Przecież chcesz ją znaleźć, czemu się poddajesz?

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  87. - Będę wdzięczna. - Uśmiechnęła się nieco. W tej postaci takie zadrapanie było dość groźne. Gdyby się przemieniła rana wygoiła by się bardzo szybko. Lubiła w sobie to, ze jej organizm potrafił się tak szybko regenerować i miała tyle pokładów sił.
    - Nie wiem. - odparła kręcąc głowa. - Po prostu tedy przechodziłam, a oni stanęli mi na drodze. Może wyczuli kim jestem... Nie mam pojęcia. - Dodała wzruszając ramionami. Nie wiedziała czemu akurat ja wybrali sobie za cel, być może stało za tym to ze jer smokiem jednakże równie dobrze mogli to być zwykli rabusiowie, którzy napadają kogo popadnie, gdy tylko nadazy się okazja.
    To nie byli zbyt trudni przeciwnicy jednak cieszyła się, ze nie pognali za nimi. Nie miała ochoty ciągnąć dalej tej awantury. Chciała już zaszyć się w jakimś spokojnym miejscu i odpocząć. Najchętniej udałaby siw do swojego pokoju w akademiku, ale zdecydowanie lepiej jeśli ktoś kto się na tym zna zajmie się ta rana.
    Była bardzo wdzięczna za pomoc dziewczyny, jednak nie lubiła, gdy ktoś narażał się dla niej. Może i na pierwszy rzut oka wyglądała dość niewinnie to jednak potrafiła zadbać o siebie. Musiała odkąd opuściła dom.

    OdpowiedzUsuń
  88. Ray obserwował jej zachowanie. Z trudem powstrzymywała płacz, a jej ramiona niebezpiecznie drgały. W pierwszym odruchu pragnął ją przytulić, ale powstrzymał się przed tym. Nie byli na tyle ze sobą blisko, by ten gest został dobrze odebrany.
    - Z każdego miejsca da się kogoś uwolnić. Nie ma rzeczy niemożliwych, jeśli tylko wystarczająco mocno się w to wierzy - oznajmił cicho, zerkając za okno. On sam wiedział o tym z własnego doświadczenia. Na własnej skórze doświadczył jakie cudowne to uczucie wreszcie być na wolności.
    - I chcieć... bo jeśli wiesz gdzie jest, to czemu po prostu tam nie pójdziesz i jej nie pomożesz? - zerknął teraz na Melanie. - Nie musisz iść tam sama - dodał zaraz nie rozumiejąc jej wahania. Nie wiedział gdzie jest jej przyjaciółka i dlaczego Melanie z góry zakłada, że ratunek dla niej jest niemożliwy i szczerze mówiąc denerwowało go to odrobinę.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  89. Nie wiedział już który to papieros, nie wiedział który to już znak i który automat wyrwany z swojego pierwotnego miejsca. Najpierw przyszła złość, złość tak ogromna, że jeszcze godzinę temu po Phyoen szalała burza piaskowa, której on był sprawcą. Teraz? Teraz siedział na ławce zduszając w dłoni paczkę papierosów. Ostatnio spotykało go wiele nieprzyjemności, co chwilę ktoś umierał... Zacisnął zęby... Może zachował się niekulturalnie tak nagle opuszczając Aki i Cahan'a, ale informacja którą mu przekazali była zbyt bolesna, tym bardziej przy tej ichnej otoczce szczęśliwego związku. Fajnie, że im się układa, ale...
    "Tak, widujemy się czasem, mieszka..."
    Nagle przypomniały mu się słowa jego siostrzyczki. Miał dziś dzień wolny, mógł go wykorzystać na różne sposoby, ale postanowił sprawdzić co u innych starych znajomych.
    Właśnie dlatego pojawił się pod drzwiami Melanie, po prostu musiał sprawdzić, czy jego grono przyjaciół bardziej nie wyszczuplało. Nawet nie zapukał, ot co, najwyżej ją nakryje z jakimś kolesiem lub podejrzy jak przewija swoje dzieci. Rozejrzał się po mieszkaniu dziewczyny i słysząc oznaki życia, ruszył w ich stronę. Trafił do kuchni, poruszał się cicho, dzięki czemu nie został zauważony. Na widok czarnowłosej, całej i zdrowej, tradycyjnie z ponurą twarzą i bujającej gdzieś w obłokach, uśmiechnął się zadziornie i oparł o framugę drzwi. Przez chwilę ją obserwował. Nie zmieniła się wcale, przynajmniej wizualnie. Na jego twarzy pojawił się nieco inny uśmiech, a dookoła powoli zaczęły wirować ziarna piasku. Nagle nad głową Mel uformowała się piaszczysta ręka i delikatnie przejechała po włosach dziewczyny, jakby je głaskała. Blondyn nadal stał w framudze i obserwował jak włosy dziewczyny przelatują pomiędzy ziarnami.
    - Chyba nieco Ci urosły - odezwał się widząc, że wróciła na ziemię. Zaraz po tym posłał jej uśmiech, inny niż zwykle, szczery. Widać było, że widok czarnulki sprawił mu przyjemność.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  90. Chłopak zaśmiał się ciepło na widok jej wzroku. Zdecydowanie była w szoku, ale i utęsknienie dało się zobaczyć. Jej widok sprawił, że na chwilę zapomniał o troskach, po prostu miło było zaliczyć ją do grona żywych. Widząc jej wyraźne zesztywnienie ruszył do niej i zatrzymał się dosłownie przed twarzą dziewczyny.
    - Spokojnie, to nie omamy - powiedział z przekąsem, posyłając jej zadziorny uśmiech. Zaraz po tym spoważniał nieco na twarzy i delikatnie złapał końcówkę jej włosów, owinął ją dookoła swojego palca.
    - Wróciłem, jak obiecywałem - powiedział nieco ściszonym głosem i objął ją ramieniem, przysuwając do siebie i po prostu przytulając. Tak, sporo się nauczył podczas swojej nieobecności, przede wszystkim okazywania uczuć i tego całego dotyku czy mowy ciała. Oczywiście nikt nie musiał wiedzieć, że był taki jedynie dla wybranych. Teraz przejechał po jej włosach już swoją dłonią.
    - Nawet się stęskniłem za Twoim grubym tyłkiem - powiedział dla zaczepki i spojrzał jej w oczy, śmiejąc się pod nosem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  91. Nawet się zdziwił tą jej czułością. Najwyraźniej jednak jakieś zmiany w niej zaszły. Kiedy ostatnio się widzieli nie miała w zwyczaju raczyć go tak szczerym uśmiechem, a co dopiero mowa o wtulaniu się. Poczuł nawet przyjemne ciepło kiedy tak się przykleiła.
    - Ciężko nie zauważyć - odpowiedział. Nie był pewny czy Mel się wzruszyła czy może coś się jeszcze wydarzyło, ale widział, że zaraz może się mu tutaj rozkleić, zdążył ją nieco poznać i w podobnym stanie nigdy jej nie widział. Mimo wszystko nie przeszkadzał mu taki stan rzeczy, nadal trzymał ją w ramionach i lekko gładził po głowie.
    - To co? Poczęstujesz mnie czymś do picia czy będziemy się tak miziali w kuchni? Mało przyjemne miejsce na tego typu rozrywki, nie sądzisz? - zażartował, posyłając jej kolejny zadziorny uśmiech.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  92. Uśmiechnął się do niej pogodnie i zaśmiał pod nosem.
    - Wybaczam, nie co dzień widzi się znajomych tak niespodziewanie i po tak długiej przerwie - stwierdził nadal bacznie ją obserwując. Zauważył, że uśmiecha się o wiele częściej niż zwykle. Obstawiał, że nie tylko jego obecność jest tego powodem. Zapytany o napój znowu się zaśmiał.
    - Pewnie się zdziwisz, ale chętnie napiję się wina - odpowiedział. W rodzinie Calibri taki napitek jak piwo był rzadkością, w ich domu pijało się alkohol z wyższej półki i chłopak nawet się do tego przyzwyczaił. Poza tym często brał udział w spotkaniach towarzyskich Pana Calibri, a tam również pijano głównie wina. Blondyn stwierdził, że nie będzie komentować łez Mel, nawet zrobiło mu się miło, iż właśnie tak zareagowała na jego widok. Zaśmiał się w duchu wspominając to jak potrafili być dla siebie wredni. Wrócił jednak na ziemię słysząc pytanie. Spoważniał wyraźnie i spojrzał gdzieś w bok, chrząkając pod nosem.
    - Jestem już od jakiegoś czasu, ale głównie spędzałem czas w ... w jednym miejscu - przyznał, a jego warga drgnęła lekko. Ruszył zaraz na kanapę i rozsiadł się na niej wygodnie. Oczywiście, jak to on, nogi zaraz wyciągnął na pierwszym lepszym meblu, znajdującym się w pobliżu. Posłał dziewczynie zadziorny uśmiech, jednak jego umysł zaraz zaćmiły nieprzyjemne wspomnienia i potrząsł głową. Chwycił szkło, które mu podała i od razu wypił spory łyk wina, po czym westchnął ciężko.
    - Fajnie, że żyjesz, na prawdę... Ty, Aki, Cahan... Lexi podobno też, ale ją muszę jeszcze odwiedzić - uśmiechnął się delikatnie, jednak uśmiech zaraz zniknął i pojawiła się dawna zimna twarz, zacisnął zęby.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  93. Kiedyś na taki dotyk zareagowałby agresją, teraz nawet nie drgnął. Milczał zaciskając zęby i dłoń na swoim kolanie. Ziarna piasku zaczęły niespokojnie kręcić się w jego tęczówkach, a on spojrzał na Mel gwałtownie. Jego oczy zaszkliły się, jednak nie płakał.
    - Yuuki nie żyje - powiedział bez większych emocji w głosie i zaraz spojrzał w sufit, spokojnie wypuszczając powietrze. Mimowolnie zadrżał, próbując uspokoić negatywne emocje. Z jego skóry zaczęły wydobywać się pojedyncze ziarna piasku i krążyły dookoła jego ciała. Wziął kilka głębszych wdechów. Odstawił na stolik kieliszek i spojrzał znowu na Mel.
    - Nawet się nie pożegnałem - szepnął, automatycznie ścierając z swojego polika pojedynczą łzę. Więcej ich już nie poleciało. Oczy Blondyna zatrzymały się na tęczówkach Mel, patrzył na nią tak jakby szukał w jej spojrzeniu pomocy.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  94. Patrzył na nią cały czas tak samo, bez przerwy, nie spuszczając ani na chwilę wzroku z jej oczu. Dłoń dziewczyny na jego poliku wydała się jakaś cieplejsza niż zwykle. Słuchał tego co ma do powiedzenia, ale na ostatnie zdanie zaśmiał się pod nosem.
    - Aki i Lexi żyją własnym życiem, chociaż one - odpowiedział i znowu się zamyślił. Nie wiedzieć czemu do jego głowy wpadła pewna myśl. Mel, znajomość z Mel, w przeciągu kilku sekund przeanalizował całą ich znajomość i zmarszczył lekko czoło.
    - Zawsze jesteś... - powiedział wracając spojrzeniem do jej oczu. Ziarna piasku w jego źrenicach uspokoiły się, a on objął dłonią twarz dziewczyny i przejechał po jej policzku swoim kciukiem.
    - Nigdy nikogo nie starałem się upokorzyć tak bardzo jak Ciebie, byłem chujem i tylko czasami okazywałem Ci swoją łaskę bycia miłym... Dlaczego mimo to zawsze przy mnie jesteś? - zapytał wyraźnie zaintrygowany, nie spuszczając z niej oczu.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  95. Wyczuł skrępowanie dziewczyny i nagle bardzo zatęsknił za Varoną. Blondynka była inna, inna niż Yuuki, inna niż Mel... Ona się przy nim nie krępowała. Prawdopodobnie przywykł po prostu do takiego stanu rzeczy, przez co poczuł się dziwnie widząc reakcję Melanie. Bez słowa odsunął się od niej i chwycił kieliszek, od razu wypijając całą jego zawartość. Tęsknota właśnie teraz najbardziej dała o sobie znać.
    - Nie ważne - odpowiedział ponuro patrząc na pusty kieliszek trzymany w dłoniach. Obrócił go kilka razy. Chłopak był praktycznie pewny, że z nikim nie nawiąże podobnej relacji co z Blondynką, miał tutaj przyjaciół, ale... Zawsze było jakieś "ale".
    - Najwyraźniej nie możesz pomóc, sam to wszystko muszę ogarnąć - dodał i spojrzał na nią przygaszonym wzrokiem. Wyciągnął dłoń w jej stronę i zmierzwił jej włosy.
    - Masz na pewno własne problemy, nimi się lepiej zajmij - mruknął, znowu starając się nawiązać kontakt wzrokowy. Nie wiedział dlaczego Mel tak boi się na niego spojrzeć.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  96. - Nie Twoja wina - wzruszył ramionami gdy go przeprosiła. To naprawdę było dziwne. Wiedział, że on się zmienił, ale Mel? Zwykle usłyszeć od niej przeprosiny było prawie niemożliwe, nawet jak nabroiła, a teraz? Zaśmiał się pod nosem, słysząc o braku problemów.
    - Ta jasne, a dzieci to akurat są w odwiedzinach u wujka, co nie? - uśmiechnął się pod nosem. - Mel nie urodziłem się wczoraj. Nie będę pytał, tylko nie kłam - posłał dziewczynie uśmiech.
    - Zdecydowanie jeszcze, możesz od razu dać mi tą całą butelkę i skoczyć po następną - powiedział z przekąsem i założył jedną rękę na oparciu kanapy tak, że dosięgał do włosów Mel. Odruchowo chwycił w palce końcówkę jej włosów i zaczął się nią bawić, od tak, dziwny nawyk wyniesiony z domu Państwa Calibri.
    - To... - zaczął, jednak nie miał zamiaru sztucznie się uśmiechać, skończył z ukrywaniem emocji już jakiś czas temu - ... co tam porabiasz Mel, hm? - zapytał, nadal patrząc na nią trochę przygaszonym wzrokiem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  97. Mimo tych wszystkich negatywnych emocji uśmiechnął się widząc jak Mel powoli odpływa. Może i jego życie nie było ostatnio usłane różami, ale nauczył się doceniać, przede wszystkim, istoty obecne w swoim życiu. Mel jak najbardziej zaliczała się do takich osób i chyba właśnie dlatego fakt iż to co robi jej się podoba, był w stanie oderwać go od negatywnego myślenia. A może chodziło o coś innego? Nie wiedział, ale przyglądał się jej twarzy, zarówno kiedy milczała jak i mówiła. Pokręcił głową słysząc jej kolejne pytanie. Na prawdę miała dziś szczęście do zadawania nieodpowiednich pytań. Zaśmiał się w duchu.
    - Gdyby nie pomogła to by mnie tu nie było - odpowiedział i upił nieco alkoholu. Uśmiechnął się lekko pod nosem, po czym przeszedł z końcówki włosów na głowę dziewczyny, automatycznie przysuwając się do niej odrobinę. Dalej bawił się włosami, zainteresowany po prostu jej reakcją.
    - Znalazłem pomoc na swojej drodze, ktoś... Po prostu trafiłem na swojego anioła, tak mi się zdaje - przyznał i uśmiechnął się lekko pod nosem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  98. Na słowa powodzenia przestał na chwilę bawić się jej włosami. Spojrzał na swoje wino i upił kolejnego łyka, po czym wrócił do swego rodzaju pieszczot.
    - Nie jesteśmy razem Mel... Anioł nie jako komplement, raczej jako osoba, która mnie uratowała - wyjaśnił patrząc gdzieś w pusty punkt, jednak zaraz wrócił do niej wzrokiem. Palcem wskazującym zjechał jej po szyi i zaczął jeździć po skórze na jej ramionach. Milczał chwilę, jednak zaraz znowu przestał ją dotykać, korzystając z faktu iż nawiązała kontakt wzrokowy również spojrzał w jej tęczówki.
    - Może kiedyś mi się uda - powiedział ze stoickim spokojem i założył jej włosy za ucho. - Tobie pewnie też - dodał wpadając bardziej w kanapę i przenosząc spojrzenie na sufit.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  99. Kiedy powiedziała o "nieludziach" skrzywił się nieco. No dobrze, barbarzyństwo wciąż istniało w paru miejscach na świecie, ale nie miał bladego pojęcia o innych wymiarach.
    - Cóż... może przeszedłbym wstępną selekcję na "ludzia" - mruknął bardziej do siebie, niż do niej. W końcu w połowie nim był. Zdarzało mu się już maskować, więc może i tam by mu się to udało. - Czemu nie chcesz spróbować? - spojrzał na nią pytająco. - Przecież stamtąd jakieś wyjście na pewno się znajdzie - zauważył cicho, wywracając oczyma na te wszystkie wścibskie spojrzenia. Spiorunował wzrokiem jednego z ciekawskich, a potem wrócił spojrzeniem do Melanii. - Płacz często pomaga, wiesz? Pomaga oczyścić myśli - uśmiechnął się. To akurat wiedział z własnego doświadczenia, ale w życiu nikomu by się do tego nie przyznał.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  100. Zaśmiał się na słowa dziewczyny i zrobił to samo co ona, wypił całą zawartość kieliszka. Zaraz po tym założył ręce za szyję i uśmiechnął się pod nosem, znowu wpatrzony w sufit.
    - Wmawiaj sobie tak dalej - zerknął na nią kątem oka. - Pamiętasz mnie? Też tak mówiłem... Nie powiem, teraz mi się do niczego nie śpieszy - tu zamilkł na chwilę. Kilka myśli przeszło mu przez głowę. Wstał z kanapy i zdjął swoją bluzę, zostając w białym podkoszulku. Nalał im wina i z swoim kieliszkiem ruszył do pierwszego lepszego okna, aby przez nie popatrzeć.
    - Poza tym, na tą chwilę, jest jedna osoba na świecie z którą może by mi coś wyszło - spojrzał na Mel z wymownym uśmieszkiem.
    - Ale broni się przede mną rękoma i nogami, a po Yuu... - zacisnął dłoń na szkle, które zazgrzytało lekko. Poluźnił uścisk, aby nie rozbić kieliszka. - Po niej to już przestało mnie bawić uganianie się za kimkolwiek - wzruszył ramionami i znowu spojrzał za okno.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  101. Stał chwilę w milczeniu, jednak słysząc jej radę uśmiechnął się pod nosem. Kiedy zmierzwiła mu włosy odstawił kieliszek na parapet po czym chwycił jej dłoń i przyciągnął bliżej do siebie, drugą ręką lekko objął ją w tali, zniżając jednocześnie twarz tak, aby była na wysokości jej twarzy. Z tym zadziornym uśmiechem spojrzał jej w oczy.
    - Zdobędę, kiedy sam będę tego chciał, spokojnie - powiedział ściszonym tonem i puścił ją. Chwycił ponownie swój kieliszek i ruszył z powrotem na kanapę. Przed rozłożeniem się na niej odłożył kieliszek na stoliku obok, zdjął podkoszulek i opadł wygodnie na mebel, rozciągając się na całej jego długości.
    - Strasznie tu gorąco, nie sądzisz? - uśmiechnął się do niej pod nosem i założył ręce za głowę.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  102. Uśmiechnął się lekko rozbawiony, kiedy otworzyła okno.
    - Piasek się szybko nagrzewa, ale spokojnie, w gaciach Ci tu biegać nie będę - zaśmiał się raz jeszcze i sięgnął kieliszek, który zaraz opróżnił. Usiadł, patrząc na nią.
    - I wyluzuj, zgrywam się, nie jesteś na moim celowniku - uśmiechnął się pod nosem i zaraz uniósł lekko brew ku górze.
    - A w czym Ty mi chcesz pomagać? Ja sobie poradzę, spokojnie. Czasem wpadnę się napić, trochę Cię pocisnę czy popodrywam i będzie git - raz jeszcze walnął się na kanapę i założył ręce za głowę.
    - Dam radę, spokojnie, nie będę pił po kątach. Jak będzie źle to się zgłoszę - dodał i spojrzał w sufit. Tak, było ciężko znieść wiadomość o stracie tak bliskiej osoby, ale w swoim życiu przeżył tak wiele, że nie miał zamiaru się nad sobą rozczulać.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  103. - Na kimś muszę poćwiczyć, może pewnego dnia jakaś ślicznotka spadnie z nieba przed moje oblicze, głupio by było wyjść z wprawy - powiedział, znowu z zadziornym uśmiechem. W głębi duszy jednak wiedział, że nie znajdzie się nikt, kto mógłby zastąpić mu Yuuki. Varona mu to udowodniła. Usiadł znowu na kanapie i postawił stopy na podłodze, chwycił butelkę wina i wlał sobie wszystko do kieliszka. Zaraz zastygł słysząc pytanie. Po chwili prychnął lekko pod nosem i odstawił pustą butelkę na podłogę.
    - Jeżeli byłbym jedyną istotą na świecie, którą by posiadała to grubo bym się zastanowił. Nie zniosła by wtedy mojej śmierci i mógłbym ją pogrążyć, ale... Kto nie ryzykuje ten nie ma - wzruszył ramionami i złapał szkło, opierając się wygodnie o kanapę. - Znając siebie to bym się nie zastanawiał i ruszył na pomoc - odpowiedział ostatecznie i spojrzał beznamiętnie na Mel. Nie musiał wnikać o kogo chodzi, nie czuł takiej potrzeby, jak zechce to mu sama powie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  104. - Aki? Nie martw się, na niej też ćwiczę, nawet mnie ostatnio poprawiła i doradziła jak zmienić kilka tekstów - zaśmiał się pod nosem. - Zmieniła się, dobrze jej zrobił ten związek z Cahan'em - przyznał i spoważniał zaraz. Przyjrzał się dokładnie Czarnuli, również nie spuszczając z niej wzroku. Wyraźnie nad czymś się zastanawiała. Milczał wlepiając w nią spojrzenie i śledząc każdy jej krok. Tak, wiedział, że może tym sprawić jej dyskomfort, ale wyniósł to zachowanie z domu Państwa Calibri i jakoś nie zamierzał się tego oduczyć. Uniósł brew gdy zadała niedokończone pytanie i zaraz zaśmiał się lekko.
    - Jeszcze się nie przyzwyczaiłaś? - uśmiechnął się zadziornie. Wstał z miejsca i ruszył w jej stronę. Oparł się o mebel tak, że zawisł nad dziewczyną i zmierzwił jej włosy.
    - Nie dopiekam Ci, taki jestem, mówię co mi na język przyniesie, patrzę na Ciebie tak jak na daną chwilę mam ochotę, ale to nie zmienia faktu, że cenię sobie Twoją osobę - uśmiechnął się szarmancko. - Psychopaci tak mają, nie przejmuj się - dodał i wrócił do swojego kieliszka. Pochwycił go w dłoń i wypił spory łyk. Obejrzał się na Melanie.
    - Tak więc nie mów mi co mogę, a czego nie, bo sam sobie wyznaczam granicę. Jak będę miał ochotę to nawet Cię pocałuję, a minutę później uznam, że nic się nie stało. Po tym jak rozmasuję polik zaczerwieniony od Twojego liścia - zaśmiał się i uniósł szkło w jej stronę jakby wznosił toast, po czym znowu wziął łyka alkoholu i uśmiechnął się do niej szczerze.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  105. Chłopak uśmiechnął się i strzelił szyją, przechylając mocno głowę to w prawą, to w lewą stronę. Ruszył do okna i otworzył je szeroko. Powoli wyciągnął paczkę papierosów, a z niej fajkę i zapalniczkę. Odpalił i zaciągnął się mocno, spokojnie wydychając powietrze w stronę okna. Spojrzał znowu na Melanie z tym swoim uśmieszkiem. Miał wrażenie, że się go boi. Owszem, był nieobliczalny, teraz jeszcze bardziej niż za czasów liceum, ale nie miał zamiaru robić jej krzywdy.
    - Mel, jeżeli nie dasz mi powodu to nie zamierzam mieszać się w Twoje prywatne sprawy - znowu się zaciągnął i posłał jej uśmiech. - Po prostu mówię Ci, że nie przyjmuję od nikogo nakazów czy zakazów, mam swoje własne zasady - dodał, nadal z tym samym uśmiechem. Zaraz po tym usiadł na parapet i wystawił nogi na zewnątrz budynku. Zamilkł z błogim uśmiechem na ustach. W głowie pojawiły się myśli związane z nową pracą. Zaśmiał się nagle i pokręcił głową. Tak, był nienormalny i cieszył się, że robota pozwoli mu uwolnić swoje drugie "ja". Zaraz jednak obejrzał się na dziewczynę.
    - Jak dzieci? - zapytał. Wbrew pozorom odpowiedz naprawdę go interesowała.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  106. Słuchał tego co mówi o dzieciach z przymkniętymi oczyma i lekko odchyloną głową do tyłu, od czasu do czasu wciągając dym w płuca. Dopiero kiedy wspomniała o zrobieniu sobie bobasa zaśmiał się pod nosem.
    - Na tą chwilę Akane mi wystarczy i tak dużo przy niej roboty, a jak zaczną się ujawniać jej zdolności to może być jeszcze weselej - przyznał i wyrzucił resztki papierosa, po czym obrócił się na dupie i wszedł do środka, zamykając okno za sobą. Przeciągnął się leniwie.
    - Nie znam się na mroku, ale trochę czasu spędziłem z Yami'm, nauka kontroli zawsze polega na tym samym, dopiero przy konkretnych zdolnościach potrzebny jest konkretny nauczyciel. Jak chcesz mogę spróbować ją pouczyć, jeżeli mi nie wyjdzie znajdziemy kogoś z podobnymi mocami, Yami nie jest jedyny, czy tam nie był, nie wiem czy żyje - powiedział bez ceremonialnie i wskoczył na kanapę, opierając się o jej oparcie dłonią i przeskakując nad nim. Ułożył nogi na stoliku i uśmiechnął się do Mel.
    - To jest Mortiel, tutaj ciężko będzie nie znaleźć kogoś o podobnych zdolnościach. Siłą może mu nie dorówna, ale zawsze coś - wzruszył ramionami.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  107. Reakcja dziewczyny na wspomnienie o Yamim dała mu dużo do myślenia, w sumie, nie tyle do myślenia, po prostu wyjaśniło się dla niego kilka aspektów, dotyczących zachowania Melanie. Uśmiechnął się pod nosem, jednak przemyślenia pozostawił dla siebie.
    - A więc pozostaje sprawdzić czy ktoś taki się znajdzie - posłał jej uśmiech i zaraz bacznie obserwował to co wyczyniała z jego ciałem. Pozwolił ułożyć dziewczynie głowę na swoim udzie i uśmiechnął się pod nosem widząc jej zadowoloną minę. Automatycznie wplótł palce w włosy dziewczyny i znowu zaczął się nimi bawić. Przymknął oczy na kilka sekund, gdyż zaraz usłyszał pytanie, na które czekał. Wcześniejsza mina dziewczyny wyraźnie dała mu do zrozumienia, że zaciekawiło ją nowe imię. Uśmiechnął się pod nosem.
    - Dziewczynką - odpowiedział wymijająco, aby się z nią trochę podroczyć.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  108. Siedział w milczeniu i uśmiechał się tajemniczo do dziewczyny. Normalnie pewnie odpowiedziałby dość szybko, jednak słysząc teorię z córką chciał dowiedzieć się co chodzi po głowie Melanie. Zasypany pytaniami zaśmiał się w końcu i pokręcił głową.
    - Chyba brakuje Ci bobaska w domu, mogę Ci jakiegoś zmalować, ale trochę to chyba niestosowne - zaśmiał się znowu i zmierzwił jej włosy.
    - Akane ma 10 lat, jest moją podopieczną, nie córką, jestem jej prywatnym ochroniarzem - odpowiedział, nadal wyraźnie rozbawiony. - Niestety nie powiem Ci czy była zaplanowana czy z wpadki, nie pytałem o to jej rodziców - uśmiechnął się pod nosem. Melanie chyba serio miała parcie na bycie ciocią. Z tego co pamiętał w jej rodzinie było sporo dzieci, więc skąd te ciągoty do wkopania go w tacierzyństwo?
    - Tak bardzo chcesz mnie widzieć zmieniającego pieluchy? - zapytał z przekąsem w głosie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  109. Wysłuchał jej ponownie w milczeniu, z lekkim uśmiechem pod nosem, jednak na wspomnienie o przełamaniu się uniósł brew ku górze.
    - Przełamałem? Mel, dziewczyna, która mogłaby mi pomóc się przełamać, nie żyje, a o dziecku i ślubie nawet przy niej nie myślałem. Tak więc nie oczekuj zbyt dużych rewelacji w tym temacie - powiedział bez ogródek i wyjął palce z jej włosów, po czym spojrzał w sufit z głośnym westchnięciem.
    - Może w końcu Ty się otworzysz co? Kogo to, tak dla siebie ważnego, chcesz ratować? - zapytał, aby zejść z jego tematu.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  110. Posłał jej porozumiewawczy uśmiech. Dobrze znał uczucie towarzyszące teraz Melanie. Położył delikatnie dłoń na jej ramieniu. Nari pamiętał jak przez mgłę, była ich współlokatorką i wyraźnie się go bała. Zaśmiał się w duchu na to wspomnienie. Nie wiedział co się dziewczynie przytrafiło, ale widząc reakcję Mel wiedział, że nie była to błaha sprawa.
    - W razie co, służę pomocą - zapewnił ją. Słysząc pytanie stwierdził, że skoro ma taką opcję to prześpi się w wygodnym łóżku. Mógł w sumie mieszkać z Państwem Calibri, ale postanowił poradzić sobie po swojemu.
    - Zostanę, może uda mi się jeszcze Cię trochę powkurwiać - zaśmiał się pod nosem i ruszył za dziewczyną. Odwzajemnił jej uśmiech, podpierając ścianę sypialni. - Od kiedy to stałaś się tak oficjalnie troskliwa? - zapytał, posyłając jej zadziorne spojrzenie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  111. Właśnie, "po prostu tego nie okazywała". Wiedział, że zawsze się troszczyła, ale za czasów liceum starała się to bardzo usilnie ukrywać.
    - Po wojsku byłaś jeszcze w szkole, zmieniłaś się wtedy ale nie tak bardzo jak teraz - zauważył i odwzajemnił jej uśmiech. Słysząc pytanie zaśmiał się lekko.
    - Powiedźmy, że opieka nad kimś pomogła mi w zdjęciu maski, nauczyła szczerości... No i mam braki - zaśmiał się znowu i zaraz pokręcił głową. Z Varoną często bywał blisko, zarówno fizycznie jak i psychicznie, teraz mu tego po prostu brakowało. Spoważniał lekko, ale na jego twarzy nadal malował się uśmiech. W głowie pojawiło się kilka wspomnień związanych z Blondynką co wywołało widoczny stan na jego buzi.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  112. Uśmiechnął się słysząc, że go rozumie. Nie wiedział czy rzeczywiście tak jest, ale nie chciał głębiej wnikać w temat. Uniósł brwi ku górze kiedy zaczęła się żegnać i złapał jej dłoń kiedy przestała mierzwić mu włosy.
    - Chyba sobie żartujesz - uśmiechnął się pod nosem. - Jest jeszcze młoda godzina, możesz iść się położyć, jeżeli jesteś zmęczona, ale nie obiecuję, że będę wtedy grzeczny - uśmiech nie znikał z jego twarzy. Nie było jeszcze aż tak późno żeby chociaż przez głowę mu przeszło położenie się do łóżka, do tego miał wrażenie, że dziewczyna się czegoś obawia, co pobudziło jedynie jego ciekawość.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  113. Uśmiechnął się zadziorne słysząc pytanie i zaraz zatrzymał czas. Kiedy ten ponownie ruszył chłopak stał w tym samym miejscu co przed chwilą, jednak w dłoni trzymał otwartą butelkę wina. Ruszył w stronę łóżka i usiadł obok Melanie, po czym przechylił butelkę i pociągnął alkohol z gwinta. Po wypiciu całej szyjki oderwał się od butli i spojrzał na dziewczynę z szarmanckim uśmiechem.
    - Może lepiej zostawię dla siebie to co miałbym zamiar robić - szepnął podając jej butelkę, nadal z tym samym uśmiechem. Kiedy dziewczyna ją zabrała i też przechyliła uśmiechnął się pod nosem.
    - No, no, prawie jak pocałunek - zażartował i położył się na plecach, wcześniej lekko dźgając ją w bok.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  114. - Serio? - uniósł lekko brew, po czym zbliżył się do niej, spoglądając jej prosto w oczy. - Myślę, że jednak trochę moja. Ja nie zostawiam spraw, nierozwiązanych - zauważył chłodno. No, przynajmniej starał się tego nie robić. - A jeśli faktycznie jest w tym świecie, o którym mówisz, to tym bardziej potrzebuje pomocy z zewnątrz - westchnął i resztę podróży już spędził w milczeniu, samotnie główkując o sposobach uwolnienia dziewczyny.
    Pierwsza rzecz jaka stała na jego drodze było wejście do nowego wymiaru, ale to sprawa drugorzędna. Znaleźć na pewno się takie dało, a jeśli nie jemu to na pewno ktoś inny dałby radę je wytropić. Nie znał realiów tego kraju ale uznal, że nie mogło być gorzej niż tutaj.
    Przysnął nieco, kiedy zmorzyła go temperatura, budząc tuż przed ich przystankiem. - To tu - mruknął jakoś tak ledwie mogąc wydobyć z siebie głos. - Jej mieszkanie znajduje się niedaleko - zapewnił ją zaraz, choć jakoś bez entuzjazmu w głosie.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  115. Przyglądał się bacznie temu jak opróżnia butelkę, uśmiechając się pod nosem.
    - Chyba byłaś spragniona - podsumował, kiedy wypomniała mu temat pocałunków. - Strasznie się boczysz jak poruszam takie tematy, wstyd Ci, że dawno się nie całowałaś czy co? - zapytał, podpierając się na łokciach i patrząc jej w oczy. Poruszył jeszcze przy tym brwiami, tak, jakby odgadł jej największy sekret życia.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  116. Ray chwilę lawirował pomiędzy uliczkami, zanim stanął przed nieco rozpadającym się blokiem. To wówczas podał jej klucze od mieszkania.
    - Baw się dobrze - rzucił dość sarkastycznie, jakoś już nie dbając o dobre imię. Coś zapał siadł mu drastycznie, a z zasady nie wpychał się tam gdzie go najwyraźniej nie chciano. - W razie czego krzycz, nigdzie się stąd nie ruszę - zastrzegł jeszcze, po czym wygrzebał z plecaka papierosy, które zaraz sobie odpalił. Oj wracały przyzwyczajenia i to jak. Nie wszystkim to pasowało, ale on akurat lubił wyładować w ten sposób stres czy złość jaka się w nim nagromadziła... a teraz był po prostu wkurwiony.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  117. Blondyn zsunął się z łóżka tak, aby być jak najbliżej twarzy dziewczyny. Uśmiechnął się do niej.
    - Ale ja mówię o tym otwarcie... Tak Mel, brakuje mi bliskości... Jeszcze kilka dni temu miałem kogoś kto zawsze był blisko, teraz... Teraz nie mam ani jej, ani Yuuki - przyznał i położył głowę tak, aby patrzeć w sufit.
    - Zawsze tracę te najważniejsze osoby... Może lepiej idź spać i nigdy nie przywiązuj się do mnie za bardzo. Możesz wtedy zginąć - dodał, nadal wpatrzony w jeden punkt.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  118. Leżał w ciszy słuchając tego co ma do powiedzenia. Milczał przez dłuższy czas jednak nagle odwrócił się na bok i spojrzał na Melanie.
    - Skąd wiesz, że nie ma, skoro nikogo nie chcesz do siebie dopuścić hm? - zapytał bez wyrazu na twarzy, w jego oczach jednak ziarna piasku przesypywały się niespokojnie. Podparł głowę na łokciu i pochylił lekko twarz nad twarzą Melanie.
    - Nikt nie każe Ci podejmować decyzji tu i teraz, ale jak zabudujesz się murem to możesz nie zdążyć z tym zapewnieniem czułości - powiedział spokojnie, patrząc jej w oczy.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  119. Niklaus mruknął cicho pod nosem, niczym zadowolony kot, kiedy dotknęła jego klatki piersiowej, zaraz jednak uśmiechnął się pod nosem, dając jej tym samym do zrozumienia, że znowu się zgrywa. Kiedy go odepchnęła grzecznie odsunął się na poduszki i wzruszył ramionami.
    - Po co szukasz? Mówię jedynie o tym żebyś przestała odtrącać potencjalnych partnerów. Jesteś młoda, przestań patrzeć na siebie jedynie pod perspektywą dzieci. Jeżeli facet Ciebie pokocha to dzieci nie będą mu przeszkadzać. Teraz to się zachowujesz jakby Tobie dzieci przeszkadzały, a w taki sposób nigdy nie znajdziesz odpowiedniej osoby - odpowiedział i złapał jej nadgarstki, odciągając jej dłonie od twarzy.
    - Zamiast udawać, że nie mażesz to weź dupę w kroki... Oczywiście nie wyskakuj z informacją o byciu matką jak guma z gaci, ale nie przekreślaj też z takiego powodu swojego uczuciowego szczęścia - dodał rozkładając się wygodnie. Wziął zaraz jedną z poduszek i uderzył Mel nie za mocno, po czym uśmiechnął się zadziornie.
    - Schodzisz w skrajności w skrajność, raz zbyt szybko pozwalasz się komuś do siebie zbliżyć, a zaraz jakiekolwiek dotknięcie grozi awanturą. Nie dziwne, że trafiasz na pojebów, skoro jesteś tak niestabilna emocjonalnie - dodał jeszcze na podsumowanie swojej pouczającej wypowiedzi.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  120. Blondyn zaśmiał się.
    - Mel, mówiłem o Tobie - uśmiechnął się do niej szarmancko i poruszył brwiami góra-dół. - I przestań mi mydlić oczy, może nigdy nie byliśmy jakoś nad wyraz blisko, ale znam Cię dobrze, wiem kiedy kłamiesz. Jeszcze lepiej rozpoznaję kiedy okłamujesz samą siebie, sam to robiłem przez długi czas - puścił jej oko i zmierzwił włosy.
    - Przyzwyczaj się, teraz będę zawsze mówił co myślę, nie będę czekać aż mnie poprosisz o opinię czy "dasz znak" - uśmiechnął się zadziornie. Na wspomnienie o prysznicu machnął jej ręką, jakby ją poganiał do wyjścia.
    - Idź, idź, walisz jakbyś się z gównem biła. Dasz mi przynajmniej w ciszy pomyśleć - zaśmiał się pod nosem pocierając nos, z który go pstryknęła i pokręcił głową.
    - Mam dziwne wrażenie, że namawiasz mnie do wspólnego spędzenia nocy - uśmiechnął się zadziornie, zakładając ręce za głowę.
    - Wiem, że ten tors różnie działa na kobiety, ale nie trać głowy, jeszcze nie raz go zobaczysz - dodał z tą swoją pewnością siebie i wyjebaniem jednocześnie. Zaraz po tym zaśmiał się lekko.
    - Miłej kąpieli i... Dobranoc - pożegnał się kulturalnie i zaraz rozłożył na łóżku. Miał o czym myśleć, a noc była ku temu idealna.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  121. Blondyn zasnął naprawdę późno, nie wiedział która była godzina, ale za oknem powoli robiło się jasno. Nie należał do śpiochów więc i na nogi wstał dość wcześnie. Właśnie siedział na parapecie okna, otworzonego na oścież i palił papierosa, kiedy usłyszał pukanie do drzwi. Obejrzał się na dziewczynę i uśmiechnął do niej lekko.
    - No siema, jak tam? - zapytał. Kac go nie męczył, gdyż ledwo co poczuł działanie alkoholu, było to widać, wyglądał jak nowo narodzony, no poza lekkim zamyśleniem na twarzy. Zaciągnął się papierosem i zgasił go, wyrzucając gdzieś w cholerę. Wskoczył do środka pokoju.
    - Zapewne Pani gosposia przygotowała znakomite śniadanie i chce mnie na nie zaprosić - stwierdził zbliżając się do niej. Pstryknął ją w nos i wyminął wychodząc z pokoju. Łóżko w którym spał zostawił ładnie pościelone, w sumie, gdyby nie lekka woń papierosa, to ciężko było zauważyć, że ktoś tam w ogóle spał.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  122. Chłopak wciągnął przyjemny zapach jedzenia i uśmiechnął się.
    - No, no, chyba będę musiał się u Ciebie częściej stołować - stwierdził uśmiechając się do niej. Kiedy nałożyła mu koszulkę na głowę westchnął ciężko, poprawił ją i usiadł do stołu. Kawy nie miał w zwyczaju pić ani kiedyś, ani teraz. Zdecydowanie wolał zimniejsze napoje. Na wygląd Mel nie zwrócił zbyt uwagi, dla niego praktycznie zawsze wyglądała tak samo. Teraz skupił się na jedzeniu, od razu nałożył sobie sporą porcję na talerz i przystąpił do jedzenia. Słysząc jej słowa uniósł lekko brew ku górze.
    - Mel - uśmiechnął się pod nosem - jeżeli już mówimy o ludziach to i tak będą gadali, zostałem tu na noc, więc szykuj się na gorące ploteczki o tym jak to Cię uwiodłem i zbałamuciłem - zaśmiał się. - Ledwo tu wróciłem, a już słyszałem, że ustawia się do mnie kolejka dziewcząt - znowu się zaśmiał.
    - Poza tym, nie wiem czy zauważyłaś, ale sama mi naciągnęłaś koszulka na głowę - uśmiechnął się pod nosem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  123. - A szkoda... - mruknął do niej szeptem i uśmiechnął się szarmancko, nadgryzając zaraz swoją kanapkę, patrząc na nią specyficznie, zupełnie jakby to Mel była kanapką, którą on nadgryza. Jednak na tym się nie skończyło. Widział jak na nią działa, więc od czasu do czasu rzucał jej podobnego typu, ale bardziej tajemnicze uśmiechy czy spojrzenia, milczał przy tym, jedząc grzecznie. Słysząc wyjaśnienie z rodziną zaśmiał się cicho pod nosem, oparł łokcie o blat stołu i lekko pochylił twarz w jej stronę, warto dodać, że usiadł na przeciw niej.
    - A może ja liczę na zostanie Twoją rodziną? - uśmiechnął się zadziornie i zabrał na jedzenie ostatniej kanapki.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  124. Mel nawet wydała mu się urocza w tym całym przedstawieniu. Głównie jednak ciekawiło go to czy zachowuje się tak z powodu słów czy samego faktu, że to właśnie on je wypowiada. Widząc jej minę, raz jeszcze posłał dziewczynie zalotny uśmiech.
    - Wiesz, ja tam mogę pobawić się nieco inaczej - patrzył jej w oczy i oparł swoją brodę na dłoniach, kończąc posiłek. Siedział chwilę w milczeniu, jednak nagle wstał od stołu i podszedł za plecy dziewczyny. Sięgnął tak jej talerz, aby lekko pochylić się nad uchem.
    - Mam już nawet kilka pomysłów - szepnął jej i zaraz się wyprostował, aby zabrać ich talerze ze stołu i odnieść do kuchni. Tam odłożył naczynia do zlewu i sięgnął szklankę, po czym nalał sobie jakiegoś soku.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  125. Przechylił powoli szklankę z napojem, kiedy Mel go osaczyła. Nie specjalnie mu to przeszkadzało, nadal patrzył na nią w ten specyficzny sposób, nawet kiedy brał kolejne łyki. Oderwał się od szklanki dopiero kiedy zaczęła wymieniać ewentualne możliwości. Odstawił puste szkło na blat i uśmiechnął się zadziornie.
    - Chyba te swędzące jaja najbardziej mi odpowiadają, jeżeli mam już wybierać - odpowiedział i obie swoje dłonie położył na jej dłoniach. Zbliżył nieco swoją twarz do twarzy dziewczyny, również patrzył jej nieprzerwanie w oczy.
    - A co? - zapytał, nadal się lekko uśmiechając.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  126. Kiedy oparła głowę o jego tors zmarszczył nieznacznie czoło. Westchnął głośno i uśmiechnął się smutno spoglądając w sufit. Nie wiedział... po prostu nie wiedział jak ma się zachować w obecnej sytuacji. Nie chodziło o tą z Mel, tylko o tą z jego życia. Akurat kiedy odzyskał ludzkie uczucia, akurat w tym momencie musiał doznać aż tak wielkiej straty. Przeniósł dłonie na ramiona dziewczyny i odsunął ją od siebie.
    - Lepiej już pójdę, jeszcze byśmy się pocałowali, a Ty plułabyś sobie w brodę przez całe życie. Już wszystko wiem, wszystko rozumiem - powiedział i ruszył w stronę wyjścia. Otworzył drzwi, trafiając akurat na jakąś dziewczynę. Zaskoczeni wymienili się spojrzeniami, jednak Blondyn zaraz obejrzał się za siebie.
    - Dzięki za upojną noc - rzucił z zadziornym uśmieszkiem i opuścił mieszkanie Mel, oglądając się jeszcze za jej sąsiadką i uśmiechając pod nosem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  127. Niklaus dzisiejszego wieczora znowu pracował przy barze. Na prawdę nie mógł zrozumieć po jakie licho właściciel pcha go do tej fuchy, skoro widzi iż nie przynosi to żadnych zysków, ale nie miał zamiaru się kłócić. Obiecał Panu Calibri, że podejmie się tej pracy, więc to robił. Osobiście jednak wolał stanie na bramce przy zajmowanie się Akane. Właśnie podpierał półki z alkoholem, kiedy nagle usłyszał znajomy głos. Dość zaskoczony obrócił się i spojrzał na Melanie. Na jego twarzy od razu namalował się zadziorny uśmiech. Złapał kieliszek i bez problemu nalał do niego czystej wódki. Postawił alkohol przed dziewczyną i oparł się o blat.
    - Kiepski dzionek słodziutka? - zapytał z tym swoim uśmieszkiem na twarzy.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  128. Zanim odwróciła twarz zdążył zauważyć rozciętą wargę, ale nie okazywał tego. Zabrał tylko część pieniędzy, które mu dała.
    - Masz zniżkę po znajomości - wziął butelkę z baru, uzupełnił jej kieliszek i postawił szkło obok dziewczyny. Słysząc pytanie zaśmiał się pod nosem.
    - Udaje, że pracuję - odpowiedział pół żartem, pół serio i zaraz zakręcił lekko palcem, a drobne ziarna piasku ułożyły się w dłoń i odsunęły założyły jej włosy za ucho. Niklaus sięgnął palcami brodę Mel i odwrócił ją twarzą w swoją stronę.
    - Kto Cię tak urządził? - zapytał z powagą na twarzy.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  129. Blondyn zmarszczył lekko czoło.
    - Przywalił Ci bo się znamy i jest zazdrosny o ostatnią noc? - zapytał, unosząc brew ku górze. Tej samej nocy przecież mu mówiła, że nikogo nie chce, a dziś dowiaduje się, że ktoś z kim planowała związek jej przywalił. Pokręcił głową.
    - Serio jesteś niestabilna emocjonalnie, nawet nie zwróciłaś uwagi, że właśnie przyznałaś mi się do kłamania - spojrzał na nią dość wymownie, z pretensją w oczach.
    - Zaczynam mieć wrażenie, że sobie na to zasłużyłaś - powiedział bez ogródek. Skoro lubi oszukiwać bliskich to najwyraźniej manto jej się należało.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  130. "Wróciła"? Czy on dobrze usłyszał? Mel rozważała związek z kobietą? Chłopak nie ukrywał zdziwienia. Oczywiście w jego umyśle zaraz namalowała się Nari, w końcu to o niej ostatnio mówiła jako o ważnej osobie, którą chce uratować, ale... Serio? Nie miał nic przeciwko takim związkom, jednak do Mel mu to po prostu nie pasowało. Odchrząknął głośno.
    - Ciężko mi sobie wyobrazić Nari, która Cię okłada, nawet dobrze jej nie pamiętam, ale była dość... bojaźliwa - stwierdził nalewając jej kolejny kieliszek.
    - I oszczędź sobie tych komentarzy na temat wyrobionej opinii. Stary Niklaus jest tu tylko w drobnej części, teraz bawią mnie nieco inne rzeczy - powiedział z zadziornym uśmieszkiem.
    - Pracuję do trzeciej w nocy, więc co niby mam po niej robić? - zaśmiał się pod nosem. - Albo będzie chlanie dla vipów albo wypad spać - odpowiedział i wyciągnął papierosa z kieszeni, sprawnie go odpalając.
    - A Ty? Masz zamiar topić smutki w alkoholu, tak? - zagaił jeszcze i wypuścił dym papierosa z ust.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  131. Widząc jej wygłodniałe spojrzenie wyciągnął z kieszeni całą paczkę i zaproponował dziewczynie fajkę.
    - Wątpię, że będzie mi kiedyś dane to sprawdzić, no ale jest dziewczyną więc bić jej za Ciebie nie będę - posłał jej jeszcze jeden uśmieszek. Słysząc o braniu zaśmiał się.
    - Daj spokój, jakieś gówniary, takie zawsze zakochują się w dupkach. Nie trafiłem jeszcze na okaz godny uwagi - powiedział z przekąsem w głosie i ponownie się zaśmiał.
    - Bez przesady, nie zmarnowałbym takiej okazji na burdel, raczej zabrałbym Cię do siebie - zaciągnął się dymem i puścił jej oko. Kilka osób przyglądało się im, z podziwem patrząc ja Blondyn obsługuje czarnowłosą. Pierwszy raz widzieli go wykonującego swoje obowiązki, nawet właściciel lokalu się zainteresował tym faktem.
    - O jakim "wcześniej" mówisz? Może uda mi się urwać, ale to już nie ode mnie zależy. Szef i tak przymyka oko na moje wybryki - uśmiechnął się pod nosem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  132. Zaśmiał się i pokręcił głową.
    - Nie ma szans Mel, jestem w robocie, nie w szkole, najwcześniej mogę się urwać o północy - odpowiedział, również pochylając się w jej stronę i pstryknął ją w nos. Plotki akurat nie bardzo go interesowały, często śmiał się z tego co o nim gadają, tym bardziej, że plotki często miały podłoże seksualne. Słysząc kolejne jej zdanie spojrzał na nią podejrzanie.
    - Czy Ty już jesteś pijana? Przecież butelka stoi przy Twoim boku - uśmiechnął się zadziornie, wskazując szkło, które już przy płaceniu położył obok niej.
    - Polewam Ci, bo jestem miły, czasem mi się zdarza - dodał z przekąsem w głosie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  133. Akela wystrzeliła jeszcze kilka razy, jednak za każdym razem pociski lądowały jedynie w pobliżu naboju, który wystrzeliła Melanie. Opuściła ręce i przymknęła na chwilę oczy.
    - Nie wiedziałam, że wzrok tak szybko się męczy przy celowaniu – powiedziała, z lekkim uśmiechem na ustach. – To z czasem się wyrabia czy za każdym razem decyzja o pociągnięciu za spust powinna być szybka? – zapytała zaciekawiona, jednak zaraz odwróciła wzrok od dziewczyny. Miała wrażenie, że słyszy coś w oddali. Nie zwracając na nic uwagi wsłuchała się w odgłosy z oddali. Zaraz zrobiła duże oczy i spojrzała wyraźnie przejęta na Mel.
    - Musisz się zmywać! Weź broń i spadaj! – powiedziała stanowczo, jednak na te słowa, kawałek za plecami czarnuli, z drzewa zeskoczył sporych rozmiarów wilkołak i warknął gardłowo. Akela oczywiście zrozumiała jego słowa i sama zmarszczyła nos odwarkując mu. W lesie coraz głośniej dało się słyszeć dziwne hałasy. Wilczyca skoczyła między Mel, a członka jej stada, tak, aby przypadkiem dziewczyna nie została zaatakowana. Powarkiwali między sobą, po prostu rozmawiali. Aki spojrzała po chwili na Mel, w oddali dało się już zauważyć kilka innych osobników stada.
    - Żadnych gwałtownych ruchów, zaatakują czując broń i widząc jakieś podejrzane zachowania – ostrzegła ją i zbliżyła się znacznie do koleżanki. W końcu to ona była celem tych niespodziewanych odwiedzin. Już zaraz dziewczyny otoczone zostały przez 10 sporych rozmiarów wilkołaków. Istoty porozumiewały się między sobą jedynie w zwierzęcym języku, dziewczyna rozumiała rzecz jasna wszystko, ale były to tak nieistotne pierdoły, że nie zawracała nimi głowy Mel. Dopiero po chwili zza drzew wyłonił się największy z samców, szedł spokojnie na dwóch łapach, pióra przywiązane do opasek na jego ciele powiewały delikatnie na wietrze. Akela skupiła na nim swoje błękitne oczy, jej twarz zmieniła wyraz, teraz było na niej widać dumę i pewność siebie. Największy z wilkołaków zaczął powoli przeobrażać się w człowieka, dopiero po całkowitej przemianie zatrzymał się, odziany jedynie w dolną część garderoby, i posłał Aki dziwny uśmiech.
    - Witaj siostrzyczko – powitał ją.
    - Shiro… - odpowiedziała – puść Mel, dopiero wtedy pogadamy – powiedziała stanowczo, na co jej brat uśmiechnął się trochę szerzej.
    - Jak tu do mnie podejdzie to się zastanowię – odpowiedział kpiącym głosem. Aki warknęła pod nosem, mrożąc go wzrokiem. Niestety teraz wszystko zależało od Melanie, jakiekolwiek ostrzeżenia z strony Wilczycy mogły skończyć się atakiem. Mel po prostu miała przejść test, od jego wyniku wiele zależało.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  134. Kiedy dziewczyna spojrzała na barczystych przyjemniaczków on zrobił to samo. Uśmiechnął się lekko na myśl, że dzięki tym panom czas spędzony w pracy może okazać się nieco mniej nużący. Dopiero słysząc pytanie skierował z powrotem tęczówki na twarz Mel. Uniósł lekko brew ku górze.
    - Nie, dlaczego? Chodzisz spać po dobranocce? – zapytał z zadziornym uśmieszkiem i zaciągnął się papierosem.
    - Poczekaj do północy to się zmyjemy – puścił jej oko.
    Resztę wieczoru spędził na obserwowaniu obecnych w klubie ludzi, od czasu do czasu wdając się w dialog z jakimś szemranym typem czy samą Melanie. Czas zleciał dość szybko, a kiedy wybiła dwunasta chłopak zniknął na zapleczu. Już zaraz wrócił w luźniejszych ciuchach. Miał wolny weekend, więc mógł dzisiaj poszaleć. Przeskoczył przez bar, lądując na taborecie obok Melanie i uśmiechnął się do niej szarmancko.
    - To co? Idziemy na małe co nieco? – zapytał z tym samym uśmieszkiem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  135. Chłopak uśmiechnął się pod nosem słysząc jej odpowiedź i zaraz chciał coś powiedzieć, jednak...
    - Daruj sobie, przeszła test, a Ty zachowujesz się, delikatnie mówiąc, jak rozpuszczony bachor. Tak planujesz rządzić stadem? Zbierasz śmiałków i polujesz na Twoją ewentualną zastępczynię? Nie uważasz, że w tej chwili potrzebujemy rozważnego przywódcy? - bardziej stwierdziła niż zapytała.
    - Mówisz o sobie? Zabiłaś ojca i myślisz, że to stanowisko należy do Ciebie?! - warknął w jej stronę.
    - O tym zdecyduje stado, mam takie same prawa jak Ty, różnica polega na tym, że ja Twoje prawa szanuję, Ty moich nie. Więc osobiście polecam, odejdź i nie upokarzaj się bardziej w moich oczach - powiedziała stanowczo. Wilki zebrane dookoła dość zaskoczone spojrzały na młodą morderczynie, Shiro również zmarszczył brwi wyraźnie zaskoczony. Gdzie podziała się ta niewinna Akela? Pomysł z nastraszeniem jej najwyraźniej nie wypali. Chłopak spoważniał.
    - Dobrze, w takim razie stado zadecyduje - odparł.
    - Shiro... - Wilczyca spojrzała na niego pewnym wzrokiem. - Mi nie zależy na objęciu przywództwa, ale są sprawy z którymi nie odpuszczę, to stado ma się zmienić. Mam nadzieję, że się dogadamy - powiedziała jeszcze, jednak nie uzyskała odpowiedzi, nawet na nią nie czekała. Po prostu obróciła się na pięcie i złapała Mel pod ramię, chwytając po drodze jeszcze swoja torbę.
    - Idziemy - powiedziała do dziewczyny wymijając basiora zza jej pleców. - Nie oglądaj się - poradziła jej jeszcze i dopiero kiedy znacznie się oddaliły puściła ramię Mel i odetchnęła głęboko.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  136. - Wiem, ale w obawie przed Twoim niewyżytym libido wolałem zmienić ubrania - posłał jej zadziorny uśmieszek, po czym został pociągnięty ku wyjściu.
    - Widzisz, nawet przestajesz nad sobą panować, w tym garniturku to już bym musiał Cię z siebie zdejmować - zażartował jeszcze i zaśmiał się pod nosem. Słysząc pytanie wzruszył ramionami i uśmiechnął się zadziornie.
    - Dość ciekawie, poznałem kilka wkurwiających istotek i nie narzekam na brak zajęć - przyznał otwierając przed nią drzwi i puszczając przodem. Zaraz po tym zrównał z dziewczyną krok. Objął jej szyję ramieniem.
    - Ale to nie o mnie miała być ta pogawędka - zauważył, szepcząc jej do ucha i spojrzał na nią wyczekująco.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  137. Dotyk Akeli nie był wywołany ani poczuciem bliskości z dziewczyną, ani niczym innym jak zwykłym pospieszeniem jej, automatycznym odruchem. Wilczyca rozejrzała się po lesie i dopiero słysząc słowa Mel spojrzała na nią. Pokręciła głową.
    - Wybacz, nie mam teraz głowy na strzelanie - odpowiedziała i posłała jej przepraszające spojrzenie. Nie czuła potrzeby wyładowania emocji.
    - Zjadłabym coś słodkiego - stwierdziła nagle, po czym bezceremonialnie ruszyła w stronę starówki.
    - Jak chcesz to możesz się przyłączyć - zaproponowała, jednak nie obejrzała się za nią. Chciała po prostu być miła.
    - I... Nie przejmuj się, nic Ci nie grozi z ich strony - zatrzymała się na chwilę i spojrzała na Mel, uśmiechając się delikatnie, zaraz jednak wróciła do swojej małej podróży.

    Aki

    OdpowiedzUsuń
  138. Zaśmiał się na jej słowa.
    - Czy ja kiedykolwiek przejąłem się tym, że coś nie jest moją sprawą? – zadał jej pytanie retoryczne i uśmiechnął się pod nosem. Może mu do bólu powtarzać co ma sobie darować i czego nie robić, i tak to zrobi jak najdzie go ochota.
    - Oho, powiedziała ta co jest materiałem idealnym, proszę Cię, kto jak kto, ale Ty mi tego typu kazań nie wygłaszaj – zakpił sobie, nadal z tym samym uśmiechem na ustach. Słysząc pytanie dziewczyny uniósł brew ku górze. Co chce wiedzieć? Zaśmiał się pod nosem i sam ją puścił, nawet lekko od siebie odpychając.
    - Co ja chce wiedzieć? To Ty wyciągnęłaś mnie z pracy, aby sobie popierdolić, więc teraz nie baw się w jakieś zgaduj zgadulę tylko mów o co chodzi – odpowiedział nieco kąśliwie. Nadal dość negatywnie reagował na tą jej wielką nietykalność.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  139. - Widzę, że hipokryzja nie jest Ci obca. Ty możesz mi mówić, że jestem kiepskim partnerem na życie i do łóżka, mimo, że chuja na ten temat wiesz, ale jak ja coś powiem to jesteś oburzona, typowe - mruknął pod nosem i wsadził dłonie w kieszenie bluzy, by zaraz potem odwrócić od dziewczyny twarz. Znowu w jej towarzystwie zaczynało się robić nudno, tak jak kiedyś.
    - To może w końcu zacznij tą rozmowę? - bardziej stwierdził niż zapytał i rzucił jej znudzone spojrzenie. Nie należał do wielbicieli "owijania w bawełnę".

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  140. - Żebym zaraz Tobie nie pociągnął - odpowiedział z cynicznym uśmieszkiem spoglądając na jej buźkę. Również zatrzymał się na światłach rozglądając się dookoła. Na kiwanie panienek nie zwracał za bardzo uwagi, prawdę mówiąc mało kiedy je zauważał. Musiałby chyba wyskoczyć mu przed twarz i pomachać dłonią przed nosem, aby uznał to za godne uwagi czy po prostu dziwne. Słysząc pytanie wrócił do Melanie wzrokiem, unosząc brew ku górze.
    - Wszystkie nie lecą... - odpowiedział wzruszając ramionami, po czym uśmiechnął się szarmancko i nachylił lekko nad Mel.
    - Ale po prostu mówię i robię to na co mam ochotę, nie udaję kogoś kim nie jestem i nie użalam się nad swoim losem. Idę przed siebie, nie stoję w miejscu. Taka miągwa jak Ty jest mało interesująca. Bardziej przydałby Ci się psycholog niż partner czy partnerka. Psujesz pierwsze wrażenie tym swoim brakiem humoru i ... - zmierzył ją - ponurą gębą - uśmiechnął się pod nosem, mówiąc jej szczerze to co miał na myśli.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  141. Wkurwiony? To słowo w małym stopniu oddawało stan w jakim teraz znajdywał się Blondyn. Idiotka! Pomyślał, idąc po ulicy z Akane przy boku.
    - Niklaus... przestań! Już sobie poszła! - oznajmiła lekko uniesionym głosem i spojrzała na chłopaka groźnie.
    - Akane... - odwrócił się w jej stronę, oparł dłonie na ramionach dziewczynki i lekko kucnął. Zaraz jednak zauważył gdzie stoją. Za plecami dziewczynki zobaczył znajomy budynek. Mieszkanie Mel. Blondyn zacisnął zęby.
    - Dziś musimy skrócić nasze spotkanie, odprowadzę Cię do akademika - postanowił, nie wysilając się nawet na uśmiech. Mała smutno spojrzała w ziemię.
    - Ale... - zasypała go zaraz różnymi pomysłami na pozbycie się gniewu, jednak ostatecznie i tak wylądowała w swoim pokoju a on znowu pod mieszkaniem Czarnuli. Teraz nie musiał ukrywać złości, już nie miał przy boku dziewczynki. Z impetem wszedł do Melanie, na szczęście zostawiając drzwi wejściowe w framudze.
    - Kurwa wyobrażasz sobie! Nie wiem czy wiesz, ale podobno jesteśmy razem! - trzasnął drzwiami i spojrzał na dziewczynę, nie zwracając za bardzo uwagi na to co robi, i że właśnie wtargnął jej do domu.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  142. Wzrok, dosłownie na kilka sekund, przeniósł na towarzysza Czarnulki, jednak zlał go całkowicie, był mało istotny. Spojrzał jeszcze na papiery, które typek trzymał i szybko do niego dotarło, że ta dwójka coś kombinuje. Nie miał ochoty wnikać co, przynajmniej nie teraz. Podszedł do stołu i oparł się o niego dłońmi.
    - Podobno opuściłem Twoje mieszkanie zostawiając Cię porządnie podnieconą, czaisz się na mnie i… - odwrócił się i kopnął krzesło, po czym znowu spojrzał na mężczyznę, który w stwierdził, że opuści mieszkanie. Blondyn nie miał zamiaru siadać, jednak herbatą nie pogardzi. Wkurwiony podszedł do okna, po drodze podnosząc krzesło, pozbawione jednej nogi, i ustawił je pod ścianą.
    - Sorry – mruknął przepraszając za usterkę. Kiedy Melanie zajmowała się drugim gościem on stał wpatrzony w jakiś punk za szybą. Zerknął na nią dopiero gdy wspomniała o pukaniu.
    - Ta… - odpowiedział jedynie i znowu spojrzał za okno. Nadal był wkurwiony, ale zamyślony jednocześnie.
    - Yuuki żyje – powiedział nagle, bez emocji w głosie – a nie… przepraszam, teraz się nazywa Aria – prychnął pogardliwie śmiechem i odwrócił się w stronę Melanie.
    - Czaisz, spotkałem ją jakiś czas temu, poprosiła mnie o przysługę i nawet się słowem nie zająknęła, że to ona, że jakimś cudem przeszła do innego ciała, że… Kurwa cokolwiek! Zachowywała się jak obca osoba! Do czasu aż Twoja kochana sąsiadeczka jej o nas nie powiedziała. Znają się – znowu ten pogardliwy śmiech – Oczywiście kiedy doszło do drugiego spotkania zostałem oskarżony o romansowanie, zjebała mnie od stóp do głów, oczywiście nie widząc swojej winy. Nawet nie zapytała o moją wersję, od razu zaczęła sypać tym kim jest, jak to jej przykro, że w końcu dopięłaś swego. No, były nawet groźby, że mam się do Ciebie nie przyzwyczajać za bardzo – mówiąc to wszystko szedł powoli w jej stronę. Ostatecznie usiadł na kanapie i z zawiedzioną miną spojrzał Mel w oczy.
    - Wolałem informację o jej śmierci niż fakt, że żyje jako swoja tania podróba. Yuuki miała wady, ale… - westchnął ciężko opierając głowę o oparcie kanapy.
    - Zmieniła się, a jedyne co teraz do niej czuję to pogardę i niechęć. Do Arii… bo dla mnie ona i Yuuki to inne osoby – podsumował nieco spokojniejszym głosem, jednak twarz znowu przybrała ten zimny wyraz.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  143. Niklaus sam nie wiedział co myśleć. Zachowanie Yuuki… czy tam Arii, wyprowadziło go mocno z równowagi. Akurat kiedy zaczął godzić się z faktem iż Niebieskowłosa odeszła ta pojawiła się z awanturą na ustach. Cały czas zaciskał zęby, jednak słysząc swoje imię zerknął na Melanie i nieco wyluzował. Z głośnym westchnięciem przejął kubek z ziółkami i wziął łyka. Dziwnie się czuł mówiąc dziewczynie o tym całym zajściu, ale… Prawdę mówiąc na świecie była jeszcze jedna osoba, której opinie chciałby poznać. Którą po prostu chciałby zobaczyć. W głowie pojawiła się Czerwonowłosa, ale wtedy Mel wspomniała o rozmowie i chłopak spojrzał na nią unosząc brew.
    - No jeszcze czego, ja nie zamierzam jej się tłumaczyć, a tym bardziej wysyłać Ciebie w swoim imieniu. Nie wkurwiła mnie posądzaniem o zdradę, wkurwiła tym, że nie znając mojego zdania od razu uznała, że plotka jest prawdą. Gdyby mnie znała to wiedziałaby, że Ty i ja razem to jakaś niedorzeczność. Poza tym, kurwa mać, skoro mnie tak kocha to dlaczego ukrywała swoją tożsamość?! Ja na jej miejscu starałbym się udowodnić, że to ja, a nie, jeszcze zgrywać jakąś wyszczekaną gówniarę! – warknął podirytowany, wylewając na siebie odrobinę ziółek, czego nawet nie zauważył. Uspokoił się lekko gdy wspomniała Shin’a.
    - Shin? Skoro Kuran jest martwy to ten cieszy się wolnością w ramionach Lexi… ale… i tak chce ją odwiedzić, czy tam ich – wzruszył ramionami. Tak, chciał zobaczyć swoją ukochaną siostrzyczkę, może mu nagada, może go wesprze, cokolwiek zrobi był pewny, że to mu pomoże.
    - Ty się w to Mel nie wpierdalaj, mówię Ci o tym bo czuję potrzebę wygadania się, nie oczekuję od Ciebie niczego więcej poza słuchaniem i wyrażaniem własnej opinii. Poza tym, nie martw się, powiedziałem jej, że jak Cię tknie to będzie miała ze mną do czynienia i nie żartuję. Nie będzie mi wybierać znajomych, nawet gdyby była prawdziwą Yuu to nie dam sobie wejść na głowę – powiedział stanowczo i wziął kolejnego łyka ziółek. Jakoś wydawało się ich znacznie mniej niż poprzednio. Słysząc o książkach pokręcił głową.
    - Mnie nie interesuje jak ona zmieniła formę, pewnie sama mi o tym opowie, o ile jej pozwolę, bo jak na razie to nie mam ochoty oglądać tej dziewczyny – powiedział już spokojniej i znowu westchnął

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  144. Spojrzał na Mel unosząc brew.
    - Mel, przecież nie zgrywam zajętego faceta, Yuuki nie żyje, nie mam wyrzutów sumienia ani problemu z nawiązaniem nowych relacji z dziewczynami, po prostu mnie wkurwiła. Mówi, że mnie kocha, a zamiast od razu powiedzieć co i jak to się bawiła w jakieś gierki, nie ufa mi ale się zarzeka, że kocha. Wystarczyła plotka, aby mnie obwinić, bo przecież to ja jestem zawsze zły, ona taka grzeczna, ułożona. Wszyscy zawsze mnie winili jak coś było między nami nie tak. „Bo wiesz jaka ona jest”, każdy tak pierdolił. Poza tym… kto to mówi, dziewczyna, która cały czas ma w pamięci Yamiego mówi mi, że mam ruszyć dalej – pokręcił głową.
    - Zobaczę jak będzie, ja na pewno nie mam zamiaru starać się o jej względy. Jak jej tak bardzo zależy to niech to udowodni, ja już swoje pokazałem w tej relacji, teraz jej kolej – wzruszył ramionami i wypił ziółka do końca.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  145. Tego dnia potrzebował mocniejszego trunku. Jego sny zaczęły porządnie go męczyć. Nie było już jedynie siniaków. Zaczynały się pojawiać porządne rany, a ostatnio dusił się nawet po przebudzeniu. Coś zdecydowanie tu nie grało, a on pragnął jedynie o tym zapomnieć. Na domiar złego lało jak z cebra, ale jakoś mu to nie przeszkadzało. Spacerował powoli, czując jak deszcz obmywa go ze wszystkiego. Śpieszący się ludzie i kolorowe parasolki jakoś mu nie przeszkadzały, dopóki któryś na niego krzywo nie spojrzał. Bo kto normalny staje na środku chodnika z głową uniesioną do nieba i zamkniętymi oczyma? Kto normalny nie rusza się z miejsca dobry kwadrans, jedynie oddychając i pozwalając deszczowi obmywać się swymi zimnymi strugami? I wreszcie kto normalny wychodzi w taką pogodę jedynie w czarnej bluzie z kapturem, którego na domiar złego nie używa? Nikt, co nie?
    No, może poza Rayem. Teraz jednak zdecydował, że czas zakończyć tę swoją idyllę i skręcił do pobliskiego baru. Dopiero tam kichnął porządnie, siadając przy ladzie.
    - Whiskey – poprosił cicho, obracając kilka srebrniaków w palcach. – Z lodem – dodał zaraz, unosząc wzrok i napotykając na sobie wzrok czarnowłosej dziewczyny. Dziewczyny, którą przecież już miał przyjemność poznać. – Cześć – zreflektował się. Dobre maniery przede wszystkim, co nie?

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  146. - Ciebie również – zreflektował się odwdzięczając się równie ciepłym uśmiechem. Skinął głową barmanowi w podzięce za trunek i stuknął szklankę o kufel piwa dziewczyny, po czym pociągnął spory łyk, jednocześnie odpalając sobie papierosa.
    - Sama się tu bawisz? – zapytał jej, by zagaić nieco rozmowę. Nie chciał nagle wyjść na jakiegoś gbura, który ma w nosie całe swe otoczenie, bo przecież tak nie było… no dobra, zazwyczaj nie było. Czasem po prostu miał wszystkiego dość. Tak jak teraz. – Nie jest to niebezpieczne miejsce dla tak pięknej i kruchej kobiety? – uniósł lekko brew, po czym przeczesał swe mokre włosy palcami, by pozbyć się natrętnych kosmyków wpadających mu w oczy. No cóż za upierdliwość, choć tego dnia wszystko było upierdliwe i stracił już rachubę tego na co się denerwował. Zaciągnął się papierosem, podsuwając jej pod nos paczkę, by mogła się poczęstować, jeśli tego chciała. Dobrze było być magiem ognia, przynajmniej o zapalniczkę nie musiał się martwić. Choć jakieś profity ze swojej fuchy wyciągał, a co. Choćby miała to być ostatnia rzecz na ziemi, zamierzał się tego trzymać, bo przecież tonący i brzytwy się chwyta.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  147. Schował papierosy do kieszeni spodni i wzruszył lekko ramionami. Przez chwilę milczał delektując się swym drinkiem i spokojnie paląc papierosa. Jakoś tak nikotyna pomagała mu się dotlenić i zrelaksować.
    - Jak dotąd dobrze sobie radziłem – przyznał spokojnie, mając rzecz jasna na myśli problemy natury fizycznej. – Raczej nie mogę sobie zarzucić bym nie potrafił się obronić – uśmiechnął się lekko. Miał dobrych nauczycieli i gdyby faktycznie nie potrafił tego zrobić, przyniósłby im tylko hańbę. Albo po prostu byłby nieudacznikiem.
    - Tutaj? – rozejrzał się po barze starając sobie przypomnieć jego nazwę i zaśmiał się nieco. – Jestem chyba po raz pierwszy – przyznał pokazując jej język i upijając znów łyk swojego trunku. – Dla ciebie to pewnie stałe miejsce, co? – przesunął palcem po szklaneczce, opierając się wygodniej o blat baru. Strzepnął niepotrzebny popiół do popielniczki. – Dziś jesteś dużo bardziej zrelaksowana – zauważył swobodnie. – Jakby kamień spadł ci z serca – dodał zaraz, bo tak właśnie wyglądała. Ale być może to jedynie zasługa alkoholu, bo nie wyobrażał sobie by mogła tak po prostu zapomnieć o swej przyjaciółce.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  148. - Serio? Pierwszy raz? – spojrzał na nią teraz nieco zaskoczony bo był niemalże przekonany, że jest tutaj stałym bywalcem. Przynajmniej jej zachowanie na to wskazywało i nie zdziwiłby się, gdyby zaraz ktoś nie wyskoczył z propozycją darmowego drinka… choć to akurat mogło się zdarzyć nawet jeśli był to jej pierwszy raz w barze. Wielu zawieszało na niej wzrok.
    - Wow, bo wyglądasz jak ryba w wodzie – przyznał śmiejąc się trochę. Powoli zaczynał odzyskiwać lepszy humor, odsuwając swe problemy na dalszy plan. Zwykle to działało do momentu kolejnego załamania nerwowego. Nie planował go jednak. Jeszcze nie.
    - Cieszę się, że chociaż jakieś zmartwienie odeszło – mruknął zaraz, bawiąc się swoją szklaneczką i w końcu dopijając whiskey, by zaraz zamówić drugą rundę. Kichnął znów, zasłaniając się nieco. – Zawsze to jakaś ulga. Twoje zdrowie – stuknął się z nią raz jeszcze.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  149. - Już koniec? - trochę się zdziwił, widząc jak dziewczyna odstawia pusty kufel od piwa. Zdołał się już przyzwyczaić do tego, że zwykle padał jako pierwszy. Gildia rządziła się jednak innymi prawami. Może po prostu natrafiał na twardych zawodników? Jej kolejne pytanie trochę zbiło go z tropu. Popatrzył na nią zaskoczony, po czym zwrócił wzrok do swej szklanki z alkoholem. Pobawił się nią chwilę milcząc.
    - Mhm ja po prostu lubię deszcz - odparł po chwili uśmiechając się krzywo. - Wiem, ironia... bo przecież władam ogniem - odpalił sobie kolejną fajkę. - Wszystko gra - mruknął i nawet jej nie kłamał. No może trochę naginał prawdę. Jego życie uczuciowe kwitło, nie miał problemów ze zleceniami, więc co takiego mogło być nie tak?
    - Ostatnio po prostu źle sypiam - odważył się powiedzieć. W końcu czasem mógł zdobyć się na odrobinę szczerości. Melanie raczej go za to nie ugryzie, a przynajmniej miał taką cichą nadzieję.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  150. Chłopak umilkł tylko przez dłuższą chwilę jedynie ją obserwując, a potem zamówił 10 shotów, pięć z nich podstawiając Melanie pod nos. Skoro nie chciała pić… nie musiała. Aż zatarł ręce z uciechy i wyszczerzył się do natrętnego mężczyzny siedzącego dwa krzesła od nich. Nie żeby specjalnie się martwił, ale nie lubił takich nachalnych pajaców.
    - Pytanie czy shot? – uśmiechnął się lekko, znów przesuwając dłonią po włosach, ostatecznie je susząc. Uznał, że chociaż tyle dla siebie zrobić może. No i postanowił również sprawdzić, czy i z Melanie przegra w grze alkoholowej, a to… było jak najbardziej możliwe. Trochę się tego obawiał, bo przecież był już po dwóch szklaneczkach whiskey… no ale raz kozie śmierć.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  151. [Nie ma sprawy :) Nie przejmuj się, mi też nie zawsze wychodzi długie...]

    - No nie... tak od razu? - spojrzał na nią nieco zawiedziony. Głównie dlatego, że nigdy nie był specjalnie dobry w zadawaniu pytań. Postukał palcami o blat stołu, zastanawiając się chwilę o to czego chciałby się o niej dowiedzieć.
    - Dobra, będzie łagodnie... choć kobiet się o wiek podobno nie pyta - odchrząknął. - Jak długo żyjesz już w Mortiel? - zapytał prosto z mostu. Zawsze go to ciekawiło. Z kimkolwiek by nie rozmawiał chciał się dowiedzieć więcej. O tym jak było w Mortiel kiedyś i jak to wszystko się zaczęło.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  152. Chłopak pomasował swoje skronie wyraźnie podirytowany. Od początku mówi jej, że wkurwiło go zachowanie dziewczyny, a ta mu na siłę wciska w usta takie teksty, jakby zastanawiał się nad związkiem.
    - Kurwa Mel, zaczniesz Ty mnie słuchać?! – warknął w jej stronę. – W którym momencie powiedziałem, że planuję z nią dalszy związek?! Od początku Ci mówię, że na chuj mi taka relacja więc porady typu „zrezygnuj” możesz sobie wsadzić w dupę! – był serio wściekły, oczywiście nie na Czarnulę, jednak jej nie rozgarnięcie wkurwiało go jeszcze bardziej.
    - Gada się do Ciebie jak do ściany! Tylko jak Ty masz problem to rozumiesz co inni mówią! – podsumował i wstał z kanapy.
    - Nie będę Ci dupy zawracać. Dobrze, że są inni na tym świecie bo Ty na takie rozmowy się nie nadajesz – dodał, po czym zaczął zbierać się do wyjścia.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  153. - Tylko 14 lat temu? - trochę się zdziwił, bo myślał że jest w Mortiel ze zdecydowaniem dłuższym stażem niż on sam. No, ale jednak były i takie stworzenia. - A podoba ci się tutaj? - zadał dodatkowe pytanie, od tak żeby nie zatrzymać się tylko na swoistego rodzaju grze. Czasem warto było pociągnąć temat, a nuż dowie się czegoś nowego.
    Po jej pytaniu, zerknął na nią, a potem spojrzał na shoty jakby zastanawiając się co powinien zrobić, ale w końcu wzruszył ramionami.
    - No dobra, pytanie - zdecydował z lekkim uśmiechem. On też nie musiał zbyt szybko wybierać shotów. Nie na samym początku, bo jeszcze ich zabraknie i co wtedy? Nie, do takiej sytuacji nie mógł dopuścić.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  154. Zamrugał kilkakrotnie i rozdziawił usta. Takiego pytania to się nie spodziewał, ale zaraz doprowadził się do stanu użytku i zamówił kolejną szklaneczkę whiskey. Bo skoro shoty są do gry, to musi mieć coś na popitkę, co nie?
    - Trudno mi cokolwiek na ten temat powiedzieć - przyznał szczerze. - Gildia przygarnęła mnie 9 lat temu... miałem 16-lat - wzruszył lekko ramionami bawiąc się swoim trunkiem, zanim upił z niego łyk. - Nie miałem doświadczenia i Mortiel był dla mnie nowością... Yensen odebrał mnie ze statku - odchrząknął. - Tak więc... nie wiem jak to się normalnie odbywa, ja chyba po prostu miałem fuksa - uśmiechnął się krzywo. - A co? Planujesz do nas dołączyć? No wiesz... im więcej tym weselej - wyszczerzył się nieco. - Pytanie, tak? Bo widzę, że próbujesz być twarda - dodał zaraz z delikatnym uśmiechem na ustach. - Wspominałaś, że byłaś uczennicą Akademii, tak? Jak tam jest? W tej Akademii? Jak wygląda nauka na uczelni?

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  155. - Nie wiem jak to jest z innymi - odparł spokojnie Ray. - Mnie wychowywali członkowie Gildii... szkolili mnie i uczyli wszystkiego co teraz umiem... może ktoś tam mnie obserwował w między czasie. To nie tak, że pozwolili 16-latkowi od razu wybierać misje. Nie, minęło dobrych 6 lat zanim mogłem zacząć brać zlecenia... choć nie ukrywam, czasem zabierano mnie ze sobą. Jako towarzysza, z poleceniem nie kręcenia się pod nogami - zaśmiał się cicho. To były te dobre wspomnienia, które chciał pamiętać do końca swojego życia.
    - No dobra, skoro pytanie... to... wspominałaś, że byłaś uczennicą Akademii, tak? Jak tam jest? W tej Akademii? Jak wygląda nauka na uczelni? Jak to jest być studentem? Poza dwoma klasami podstawówki... reszta mnie ominęła - przyznał szczerze. Zawsze był tego ciekaw.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  156. Nawet nie spojrzał na awanturnika, ale i tak poczuł jego mordercze spojrzenie na sobie. Miał szczerą nadzieję, że mężczyzna sobie pójdzie po wymianie zdań z Melanie. Niestety natręt najwyraźniej nie chciał tego zrobić. Ba, mało tego. Zacisnął dłoń na jego przedramieniu, jakby szukając zwady.
    Chłopak westchnął ciężko i wychylił jednego shota, zanim złapał faceta za nadgarstek, podgrzewając swą dłoń przy okazji.
    - Nie szukam kłopotów koleżko, ale radziłbym ci się stąd oddalić - rzucił chłodno. - No chyba, że chcesz się sparzyć - spojrzał mu prosto w oczy. Nie do końca wiedział z czym tym razem będzie miał do czynienia, jeśli ostrzeżenie nie pomoże, ale jakoś tak nie obchodziło go to. W najgorszym wypadku może się przeteleportować i zapomnieć o sprawie.

    Ray

    OdpowiedzUsuń