sobota, 25 marca 2017

Not everything’s a mystery. Some things are exactly what they appear.


Come on in, take a seat.
Tell me how you feel this weak.
Are you cursed? Are you blessed?
Are you still inside the mess?

Timmy
Viper, Shorty, Queenie, Blue, Drunk
technopata. handlarz informacjami.
not just a pretty face.
fekete leves.

Przeklina w obcym języku. Ma dziwny akcent. Lubi grzebać w elektronice, naprawiać rzeczy, budować coś nowego z czegoś starego. Lubi też robić przelewy z cudzych kont bankowych bez pytania, gdy brakuje jej pieniędzy. W wolnym czasie siedzi w barach, przegrywa zakłady i wdaje się w bójki. Dla zabawy podpala innym spodnie, gdy zmusza baterie ich telefonów do przegrzania się. Technopatia towarzyszyła jej od zawsze. Tłumaczy sobie nią swój niski wzrost. Wygląda jak dzieciak, ale podobno jest koło trzydziestki. Kiedy nie chce opowiadać o sobie i skąd się wzięła ten rok temu, używa karty przyszłam tutaj, by zacząć od nowa, nie chcę wracać do przeszłości. Dla efektu, patrzy wtedy w dal. Zwykle działa, więcej nie pytają. Myślą, że jest ofiarą, ale to nie tak. Chyba.
Zawinie informacje z czyjegoś komputera. Za odpowiednią opłatą napisze dla kogoś wirusa. Jeżeli jest w dobrym humorze, to starczy postawić jej piwo.
Nie nazywa Girie domem, chociaż tam na razie mieszka. Zagnieździła się w jednym z opuszczonych domów, który pewnie jako jedyny w okolicy wykorzystuje energię elektryczną. Nie jest to pałac, trochę śmierdzi, okolica niebezpieczna, ale kiedy jej to w czymkolwiek przeszkodziło?

In the end, you're always alone with your actions.


[lubię tuż przed publikacją zmieniać koncepcję.
gdzieś ukryłam więcej informacji.
ale tak ogólnie to nie mam nic do ukrycia?]
credits:
tytuł: Dragon Age: Inquisition - The Descent
cytaty: Shinedown I Own You
Dragon Age: Inquisition
art: Pheberoni

31 komentarzy:

  1. | Wiem, że to niegrzeczne, ale podglądałam kartę jeszcze w roboczych. Przepraszam za to najmocniej. Przyznać muszę, że zaskoczyło mnie to, że ktoś stworzy postać zamieszkującą Girie, w dodatku tak świetną!
    Wiem, że zbyt dużo się tu nie dzieje, ale mamy wszyscy nadzieję, że niedługo wszystko się rozkręci. Życzę więc miłego pobytu na BtC~ |

    Ýril

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Jako jedna piąta administracji, przyjmuje zaszczyt, by przywitać Cię na naszym blogu z otwartymi ramionami. Życzę masy wątków i tego, byś poczuła się wśród nas jak w prawdziwej rodzinie. Powodzenia z postacią, dość trudną do okiełznania, a tak przynajmniej mi się wydaje.
    A tu już mniej administracyjnie...
    Nie ukrywam, podglądałam panią jeszcze przed tym, zanim ją opublikowałaś. Postać naprawdę ciekawa, za co u mnie masz dużego plusa, do tego ten cudny wizerunek, którym podbiłaś moje zbolałe serduszko. W razie czego, gdybyś miała ochotę, zapraszam serdecznie do mojej Mel, bo dziewczynki na pewno się dogadają. Zwłaszcza, że czarnula była w przeszłości podobna do Timmy. Masy wątków i weny :D. ]

    Melanie Miroki.

    OdpowiedzUsuń
  3. [ OH. MÓJ. BOŻE! Tak bardzo uwielbiam tą babkę! <3 Brak mi słów, nie umiem się wypowiedzieć w tym momencie. Wiem tylko, że chcę wątek. KP mnie po prostu kupiła. Nie dość, że arty już mnie przyprawiają o ciary to jeszcze jej moce...tak bardzo widzę tutaj wątek z Garrusem. Ale dobra.
    Po pierwsze (powtórzę się)- świetna KP. Konkretny, subtelny minimalizm, który tak bardzo kocham. No i prostota.
    Po drugie - wieeeelki plus za Węgierkę. Sama kiedyś miałam Węgierkę na jednym blogu i teraz obudził się we mnie taki sentyment.
    Po trzecie - baw się tutaj dobrze, jak cholera! Nie opuszczaj nas :') NIGDY MI TEGO NIE RÓB.
    Po czwarte - sama będę grała za jakiś czas w Inkwizycję, więc kolejny plus! BioWere tworzy naprawdę dobre gry! <3 Gdyby jeszcze Andromeda była tańsza...
    Po piąte: chodź na wątek. Garrus przez 10 lat bawił się w zbawcę świata w Gire, więc mogą już się znać. Timmy mogłaby być jego informatorem, albo coś ten deseń. Możemy też zacząć relację od początku. Co ty na to?

    Jeszcze raz - baw się dobrze. Życzę Ci genialnych wątków i fantastycznych relacji.
    Czuj się jak w domu.

    p.s.
    nie miej nic do ukrycia :3 ]


    Garrus

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam serdecznie! :D Ja osobiście, niestety, nie mam pomysłów na wątek, ale zdecydowanie popieram przedmówców. KP jest genialne, tak samo jak wizu i sam opis postaci. Jestem dość konkretną osobą, więc nie będę się tutaj rozpisywać, ale życzę udanej zabawy, dużo weny no i zapraszam, mimo wszystko, do siebie. Jakiekolwiek pomysły i propozycje mile widziane ^^]

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Melanie pracuje w takim pośrednim miejscu, lecz podpięłabyn to pod jakąś mordownie gdzie spotyką się Ci bardziej niebezpieczni klienci. Tam można coś zacząć.
    A co do pomysłu, mam tylko jeden i nie wiem czy właściwie Ci się spodoba. Mianowicie. Mel znajdzie chwilę w swoim zabieganym życiu na to, by wyjść jakoś sama na piwo właśnie do jakiejś spylunki. Przysiądzie się obok Timmy do baru i jakoś to wszystko się zacznie. Mało wystrzałowy wątek, ale zawsze może się rozkręcić.]

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Dziękuję za komplement <3 Ja się jaram Garrusem jak norweskie kościoły, więc wiesz. :3
    Btw, dlaczego hunagrystyka, skoro po węgiersku to brzmi coś ala magyar? o.O albo taka paskudna germanistyka...? BEZ SEEENSU! NO ALE NIEWAŻNE! Grunt, że jak ktoś klnie to zawsze brzmi genialnie, a i sama się nauczć chętnie nauczę kląć po węgiersku, więc czekam aż Timmy zaklnie w wątku. <3
    Andromedy szybko sobie właśnie przez cenę nie kupię :") Będziemy ratować rasę - co prawda to nie galaktyka, ale coś zawsze XD NO I BĘDZIE JAAL!!! <3 normalnie jak taki Garrus 2.0 tylko romantyczny, cnie? UWIELBIAM. :3
    EA to w ogóle. Jest taki dowcip o wytwórniach gier:
    Bethasda do gracza: Widzisz te góry? Możesz się na nie wspiąć!
    BioWere: Widzisz te góry? Możesz je wyruchać!
    EA: Widzisz te góry?
    Gracz: Jakie góry?!
    EA: Jeśli zapłacisz to będziesz mógł je zobaczyć!

    .... bardzo śmieszny żart :")

    Co do wątku.. well.. hm.. no dobra. Garrus raczej pije tylko w Tyge, albo innych miejscach, gdzie do jego wyglądu się nikt nie doczepi ani do stanowiska, więc nie wiem czy spotkanie w klubie wypali. ALE! Co powiesz na to, żeby spotkali się PRZYPADKIEM w Saltree, nie wiem...Timmy zainteresuje się okularem Garrusa do tego stopnia, że przypadkiem je np. wybuchnie, albo coś + Garrus mógłby szukać dobrego informatora z Gire i mogliby być umówieni na spotkanie, które przez to zaczęłoby się w dość nietypowy sposób, hm? Co ty na to? ]

    Garrus

    OdpowiedzUsuń
  7. [ To wszystko wyjaśnia, chociaż dla mnie to nadal troszkę dziwne, wolałabym od tego słowa na ''m'', którego nie umiem poprawnie napisać. XD
    Co do Jaala i Liam'a, to sama sobie obejrzałam trochę romansów. Liam ma lepszy głos, ale Jaal lepsze sceny według mnie. XDD Ale chce się sama przekonać na własnej grze. Jeszcze tyle musze czekać na ten pikny dzień :(
    Co do wątku to podoba mi się taka koncepcja, nawet byłoby ciekawiej. ''Oo... to ty rozjebałaś mój okular!'' XDDDD czy coś w tym stylu! XD I, TAK. Okular Garrusa może wyświetlać napisy, jeśli włączy się odpowiednią funkcję - w końcu jeden z najnowocześniejszych gadżetów z Tyge. XDD

    To kto zaczyna? :D

    Garrus

    OdpowiedzUsuń
  8. Salree było miastem, które dało się lubić. Nikt tutaj nie pierdzielił o polityce - przynajmniej nie do Garrusa. Cóż, może to nie było zbyt normalne, że ktoś tak wysoko w hierarchii wojskowej czuł taki wstręt do polityki, ale Vakarian od zawsze wolał działać niż gadać. Dlatego nie ruszał się ze swojego stanowiska od kilku dobrych lat.
    Dzisiaj właśnie rozpoczynała się jego przepustka. Nie lubił tego okresu – ląd wydawał się strasznie nudny, w porównaniu z morskimi bitwami, czy nawet zwykłym sztormem. Niestety musiał z tym żyć. Przechadzał się właśnie dzielnicą portową, która prowadziła przez różne stragany. Sam nie skupia wzroku na tych towarach. Po prostu zaciągnął kaptur nieco bardziej na głowę, aby za bardzo nie pokazywać swojej żuwaczki. Nie było tajemnicą, że w Salree nie wszystko było legalnie sprowadzane i sprzedawane. Co mógł z tym zrobić? Władza na to przyzwala, jakby nie patrzeć nawet czarny rynek w jakiś stopniu rozwijał handel, a sporo wysoko postawionych osób chciało prześcignąć rozwojowo ludzką rasę – a to już było coś co naprawdę podobało się metamorfowi.
    Dzisiaj nie miał ochoty nawet się napić. Jedyne o czym marzył w tym momencie to położyć się w hotelu, odpocząć i następnego dnia wrócić do domu. Od jakiegoś czasu czuł dziwnie kłucie w wątrobie. Nie mógł tego z niczym przyrównać. Tak, zalety posiadania czegoś podobnego do wiecznego nowotworu. Bał się wypić nawet zwykły cydr, żeby sobie nie zaszkodzić.
    Szedł spokojnie chodnikiem, kiedy nagle na jego okularze wyskoczyło jakieś powitanie. Momentalnie się zatrzymał, nie wierząc w to co widzi. Jedyne napisy jakie powinny się tutaj wyświetlać to współrzędne kursu, czy jego osobiste notatki, przypomnienia, a to…czyżby jakieś haker?!
    - Ja pierdole… - mruknął, rozglądając się wokół siebie. Szukał jakiś charakterystycznych cech, czegoś co zdradzałoby nadawcę. Niestety nie mógł nic znaleźć. Postanowił na wszelki wypadek wyłączyć urządzenie. Momentalnie cały świat stracił na ostrości. Przymknął, więc to oko, aby nie utrudniało mu poruszania się. Musiał wywalić teraz sprzęt, a później dowiedzieć się o co chodziło. W najgorszym przypadku to może być początek ataku terrorystycznego.


    Garrus
    [ ja własnie lubię czasem sobie obejrzeć jakiś romans z gry czy inne smaczki, bo mnie świerzbi, a wiem że gry za szybko to nie dostanę. :( Nie mam nawet benzyny do poświęcenia, nerki też nikt mi nie pozwala oddać. No trudno... ]

    OdpowiedzUsuń
  9. [ A co do Yensena.... XDD
    To dziękuję za komplement <3 Uwielbiam Lamberta, więc po prostu musiałam go stworzyć i łaskawie się podzielić jego wspaniałą mordką i odzywkami typu ''Nie marudź, bo tak Ci zasznuruję gorset, że się zesrasz'' :D
    Na wątek jestem jak najbardziej chętna - jebać życie towarzyskie i oceny! :")
    Jeśli chodzi o to zamieszanie to raczej nie w wątku z Yensenem, ale można by coś ugrać z Garrusem. No i oczywiście Timmy miałaby ogólnie sporo problemy, bo zaczęłyby się poszukiwania kobiety. Ludzie tutaj są taką rasą niższą, no i Mortiel ciągle jest gotowe na wypadek wojny. Poza tym jakby działa wbrew państwu, więc wiadomo... trzeba się pozbyć terrorystów, bo Mortiel jest właśnie azylem dla nieludzi.
    ALE JA NIESKŁADNIE GADAM!

    POWTARZAM: Chętnie wezmę jakiś wątek. ]

    Yensen

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Wybacz, że tak późno odpisuje. Obiecuje poprawę.]

    Najtańsze wino, tylko na to było ją teraz stać i to własnie kupiła, od razu zajmując jedne z najdogodniejszych miejsc przy barku wiedząc, że nikt się do niej nie dosiądzie. Los zechciał jednak inaczej, podsuwając jej pod nos jakiegoś pijanego gościa, który na oko był już sporo po trzydziestce który zechciał zagadać właśnie ją. Ku jej nieszczęściu, nie dawał jej spokoju nawet po spokojnym spławieniu go, bo tą lekką uwagę puścił mimo uszu nadal uważnie obserwując ją zapijaczonym spojrzeniem. Co było wyjątkowo obleśne. Sam facet nie grzeszył urodą, wyglądał jak siedem nieszczęść. Do tego łapska obłamujące ją czasem po bokach, których cudem nie oderwała bo już się niecierpliwiła. Należała do bardzo wybuchowych osób i gdyby nie to, że miała swoją lampkę z winem za którą zapłaciła, jak na siebie, majątek już dawno by mu coś zrobiła. Ale na szczęście ktoś się wcisnął między nich i od razu zawiesiła na tej osóbce swój wzrok, przejeżdżając od samego czubka głowy, aż po cycki ukrytymi za dość sporą bluzą.
    "Dobrze poznali".
    Czarnulka aż wzdrygnęła się na jego śmierdzący oddech, który dochodził do niej aż tak daleko. I jaka była jej satysfakcja, gdy mężczyzna odskoczył od stolika jak poparzony, od razu próbując zrobić coś z palącymi się spodniami. Na jej twarzy pojawiło się nie małe zdziwienie.
    - Nie ma sprawy- odpowiedziała automatycznie, dość cicho by nie słyszeli tego inni, a jej dłoń automatycznie powiodła do kieliżka, który był jeszcze w połowie zapełniony. - To Ty?- spytała, wskazując kiwnięciem głowy na mężczyznę, który już próbował ściągać z siebie palące się spodnie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń

  11. Poczuł wyraźną ulgę z wyłączonym urządzeniem, chociaż wiedział, że dla wprawnego hakera mogło to być tylko utrudnienie, które prędzej czy później zlikwiduje. Poza tym w tym momencie część jego świata straciła na ostrości. Cholera, nie był do tego przyzwyczajony. Chciał najszybciej znaleźć się w aucie, znaleźć stare, niewygodne szkło, a potem poszukać sprawcy. Sprzętu będzie musiał się pozbyć prędzej, bądź później, gdyż informacje zawarte w jego pamięci mogły narobić tylko szkód, jeżeli zostaną odkryte – tego ryzykować nie mógł.
    - Kurwa mać – zaklął pod nosem, rozglądając się naokoło. Szukał czegoś podejrzanego, czegokolwiek. Niestety nie wychodziło mu to najlepiej. Sprawca był albo zbyt niski, albo idealnie się ukrywał, albo był gdzieś gdzie nie można było go dostrzec z tej pozycji. Po prostu cudownie.
    Gdy tylko jego okular ponownie się włączył, poczuł nagły skok adrenaliny, serce zaczęło mu walić jak młot, dosłownie. W tym momencie dopiero poczuł się bezradny. Maszyny, które tak uwielbiał teraz go prześladowały. Aktualnie jedna z jego ulubionych. Nigdy nie przypuszczał, iż korekta jaką okular na jego oko będzie przez niego tak bardzo nienawidzona, no dobra, w ogóle się tego nie spodziewał. Tym bardziej, że tekst wyświetlany na ekranie wskazywał na mentalność jakiejś nastolatki. Czyżby tym domniemanym zamachowcem był jakiś szczeniak? Jeszcze lepiej. Widząc jak wszystkie opcje zaczynają nagle wariować, zaczął starać się to jakiś uregulować, zblokować, ale te foldery, w których nie było nic wartościowego, żeby też sprawdzić czego chce ten intruz.
    W końcu napisała coś sensownego. Obrócił się w zasadzie w ułamku sekundy po odczytaniu wiadomości. Mam Cię! Jego oczom ukazała się niska brunetka z czerwonym śladem na ustach. Szybko przemienił się w niewielką, prehistoryczną jaszczurkę, wcześniej łamiąc urządzenie na pół, aby mieć pewność, iż już nie zadziała. Biegiem ruszył w jej stronę a swoją właściwą formę przybrał tuż przed nią. Złapał nadgarstek kobiety, z którą dzieliła go dosłownie kolosalna różnica wzrostu, przynajmniej tak mu podpowiadała jego ograniczona widoczność.
    - Lepiej żebyś miała dobrą wymówkę – szepnął, unosząc chudy, blady nadgarstek do góry. Spojrzał przy tym stanowczo w niebieski oczy przeciwniczki .


    Garrus

    [ Co do powiązania to nie mamy nic przeciwko, o ile ta ludzka organizacja ma tylko podejrzenia i nie wie o Mortiel, a tym bardziej położeniu kraju, albo Timmy może być też agentem wysłanym z Kolonii (stosunkowo nowa lokacja na blogu). ;) Jakbyś miała więcej pytań, bo źle wytłumaczyłam zapraszam na GG, albo pocztę: pers.quinn@gmail.com, albo po prostu dalej pod KP. XDDDD
    A co do mamy Jaala, to czytałam dwie wiadomości od niej na YT, więc wiem. Jest naprawdę kochana. XDDD :") Ah, ta ciekawość o ludzką reprodukcję! <3 ]

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miała jakoś ochoty na kupowanie drinków nieznajomym kobietą, zwłaszcza że i Timmy nie była w gustach czarnowłosej ale skoro chciała dostać odpowiedź na swoje pytanie. Gestem dłoni przywołała barmana zamawiając od razu whiskey z lodem, a jej wzrok przez cały czas spoczywał na lekko poparzonym mężczyźnie, który już zrzucił z siebie podpalone spodnie. Na ten widok pokręciła tylko głową. Nie miała ochoty oglądać nagich, postarzałych ciał, do tego ten widok już zaczynał ją gorszyć.
    Uniosła brew ku górze słysząc jej wypowiedź, a zaraz na jej twarzy pojawił się miły uśmiech, chyba pierwszy raz tego wieczoru.
    - Sprzedają tu dobre drinki, głównie dlatego- przyznała chwytając w dłonie swoje szkło wbijając swoje ciemne oczy w jej twarz.- A teraz odpowiedz na pytanie, masz już drinka- wskazała dłonią na szklankę, którą postawił przed nią barman.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  13. [Jestem jak najbardziej za i oba pomysły z informacjami mi pasują. Zakładam też, że już się jakoś tam znamy. Choćby i przelotem :) ]

    Ray dopiero co rozprawił się z wyjątkowo parszywą robótką, bo choć krew na rękach nie była dla niego pierwszyzną to wyjątkowo nie lubił potem czyścić swojego ubrania. Tego dnia nie spodziewał się rozlewu krwi i całkiem niechcący pokusił się o swój ulubiony biały t-shirt. Teraz żałował tego niemiłosiernie. Będzie musiał go spalić, a nie miał na to najmniejszej ochoty.
    Z ciężkim sercem wszedł więc po butelkę whisky do zaufanego sklepu. Jakoś trzeba było się pocieszyć, co nie? Potrzebował już jedynie kompana do kieliszka, a skoro był w pobliżu Girie postanowił upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
    Chwila skupienia i wylądował prosto w łazience trzydziestoletniej Timmy. Zaklął pod nosem, czując że znów mu się za to dostanie. Dobrze chociaż, że nie zastał jej na posiedzeniu, bo pewnie straciłby głowę i żadne whisky by go nie poratowało. Po cichu więc zakradł się do salonu i wyszczerzył się do Timmy.
    - Yo! - przekroczył próg pokoju, pokazując butelkę whisky na swoją obronę. - Przychodzę z darem - dodał zaraz, siadając na fotelu i stawiając butelkę na stole.

    OdpowiedzUsuń
  14. [Nie ma za co :) Tylko jak odpisuję to nigdy nie wiem jak długie to wyjdzie :) ]

    - Podpasek nie znalazłem, a przydałyby się - puścił do niego oczko, po czym uśmiechnął się lekko już automatycznie zajmując miejsce naprzeciw butelki alkoholu którą tu przyniósł. - Ale masz tu ciepło... aż miło - zauważył, zsuwając z siebie bluzę i zostając w tej nieszczęsnej białej, poplamionej koszulce.
    - A czy ja zawsze muszę przychodzić ze sprawą? - zapytał retorycznie, bo tak naprawdę nie był pewien czy chce rozmawiać o swojej siostrze.
    - Przyszedłem do ciebie, pogawędzić, wypić i może coś zjeść - oznajmił spokojnie. - Chciałem wejść normalnie, ale teleportacja mi szwankuje... serio, dobrze że nie było cię wtedy w kibelku. Wybacz, raz jeszcze - wstał by odkręcić butelkę. - Masz dwie szklanki? - zapytał raczej retorycznie. Serio miał ochotę na chwilę zwykłej rozmowy i może trochę śmiechów.
    - Co słychać?

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  15. - Czepia się, no normalnie czepia się - wywrócił oczyma przyjmując kubki z My Little Pony i przez dłuższą chwilę z rozbawieniem je oglądając. Te kolorowe kucyki jakoś mu tu nie pasowały. Rozlał jednak whisky, podając jeden z nich Timmy.
    - Nowicjusza się czepia... to mój pierwszy raz z tym problemem - zaśmiał się nieco, poprawiając na sobie t-shirt i z dumą klepiąc się po czerwonych plamach. - Przynajmniej zaschły... btw nie znasz jakichś dobrych odplamiaczy? Vanish może nie zdziałać aż takich cudów, a to moja ulubiona koszulka - otarł niewidzialne łzy i choć wiedział, że robi z siebie sierotę, wcale mu to w tej chwili nie przeszkadzało. Potrzebował trochę rozluźnienia. Zaraz też przypomniał sobie, że wlazł jej do mieszkania w buciorach i popędził na korytarz by je zsunąć. Tak gotowy wrócił na swój fotel, siadając na nim po turecku.
    - Znaczy z teleportacją? - uniósł lekko brew. - Nie, myślę że nie. To jest, u mnie to normalne... bo uczę się jej, ale myślę, że da się ją w końcu opanować - skinął lekko głową. - Już mi wychodzi coraz lepiej. Przynajmniej ląduję u tego osobnika, u którego chciałem... choć w Gildii się na mnie denerwują - podrapał się lekko po głowie.
    - No wiesz... z babeczką w łóżku, a tu wpadam... - roześmiał się serdecznie, choć samo wspominanie mroziło mu krew w żyłach. Niejednokrotnie miał po tych wypadkach guzów od groma i ciut ciut.
    - Cieszę się, że choć kogoś raduje moja obecność - skłonił się jej i wyciągnął w jej stronę kubeczek z My Little Pony. - Na zdrowie - wziął sobie łyka przez dłuższą chwilę trzymając palący płyn w ustach i połykając go dopiero po niej.
    - Skąd ta miłość do Little Pony?
    Nie wytrzymał. Ciekawość wzięła górę nad rozsądkiem. Musiał zapytać i już.

    Ray

    [ooo nie mogę się doczekać :D SERIO!!!]

    OdpowiedzUsuń
  16. Byłeś przed chwilą czym? Małą jaszczurką? Owszem. Czy to naprawdę było takie dziwne w Mortiel? Metamorf to dość powszechna rasa. Po prostu nie każdy we właściwej formie ma taki paskudny pysk jak on. Westchnął. Kolejna z problemami estetycznymi. Cholera, jakby już mało ich tutaj było. Gdyby nie wcześniejsze wybryki kobiety, może i by z nią pożartował na temat swojej aparycji, jednakże w tym momencie był po prostu na nią wściekły. Mogła narobić tyle szkód, że w tej niziutkim móżdżku i tak by się ten ogrom nie zmieścił.
    - Mogę być jeszcze bardziej – szepnął, lekko zaciskając uścisk na jej nadgarstku. Nie tak, by wyrządzić jej jakąkolwiek krzywdę, tylko aby poczuła, iż w tym momencie ma przejebane. Na dalszą wypowiedź brunetki przewrócił oczami. W tym momencie do żadnych ironicznych uwag nie było mu śpieszno. Pewnie gdyby wcześniej nie narozrabiała cała sytuacja wyglądałaby o wiele inaczej.
    - Nie ważne co to było. I nie, nie możesz – odpowiedział stanowczym tonem. Jeszcze tego brakowało, żeby naprawiła to urządzenie i przejrzała wszystkie funkcje. Mogła go pocałować w dupę.
    - Po cholerę zaczepiasz cudze urządzenia, hm? – zapytał. I tak pewnie nie powie mu prawdy, ale no… Przynajmniej pobawi się w złego glinę.

    Garrus

    [ no, a teraz to ja się poopierdałam z odpisami. Czy żałuję? Możliwe. Na e-maila jako tako odpowiedziałam, chyba, nie wiem, przepraszam, że jestem. ;-;
    Jakie rozmowy? Wtf, mój mózg mnie rzucił, więc musicie mnie pomagać. :C ]

    OdpowiedzUsuń
  17. Chłopak z uznaniem pokiwał głową, notując sobie w pamięci wiadomość o Vanishu. Jeszcze raz obejrzał swój kubek, po czym dopił resztę alkoholu, polewając im ponownie.
    - I nie żałujesz? – uniósł lekko brew. – Trzeba wiedzieć co się w domu trzyma – zażartował wskazując zaraz komputer dłonią. – Jeszcze 3 głębsze i odpalimy sobie odcineczek – zatarł ręce. Oj tak był do tego zdolny, ale tylko wtedy, kiedy w głowie przyjemnie szumiało. Alkohol robił swoje.
    Kolejne pytanie nieco go zmieszało. Przeniósł swój wzrok na te szkarłatne plamy i wzruszył ramionami.
    - Słaba w łóżku była – mruknął poważnie, ale zaraz pokręcił przecząco głową. – No co ty? Jaką kochankę? Kto by chciał takiego o… głupiego – wskazał palcem na samego siebie. – Zlecenie z Gildii… wyszło bardziej krwawo niż przypuszczałem. Nie obyło się bez trupów – westchnął ciężko. – Wiesz jak jest… staniesz komuś na odcisk i potem nie ma już wyboru. Zabij, albo sam zginiesz. Takie realia – wymamrotał, jakoś nie mając ochoty o tym opowiadać. Nie przepadał za tym… ale jeszcze bardziej nie znosił mycia i konserwowania swej katany po wszystkim. Doprowadzało go to do szewskiej pasji… nawet zaczął się zastanawiać, czy Vanish nie zdziałałby i tu cudów, ale szczerze w to wątpił.

    Ray

    OdpowiedzUsuń
  18. Znów zawiesił się na swoim kubeczku, jakoś nie mając ochoty rozwodzić się nad swoją samooceną. Może i był towarzyski i wszędzie błyskał uśmiechem, ale czasem sam łapał się na tym, że to tylko pozory. Pozory, które szybko weszły mu w krew. Dopił drugą porcję whisky i rozlał im ponownie.
    - Zazdroszczę ci takiej beztroski... niczego nie żałować - pokręcił przecząco głową. - Aaa... tak się chyba nie da - uśmiechnął się krzywo. - Trzeba nie mieć duszy, a ty z całą pewnością ją masz - wystrzelił w jej stronę palcem. - I bijące serducho. W końcu żyjesz, co nie? Karzełku - pokazał jej język, trochę na siłę starając się zarażać pozytywną energią.
    - To co? My Little Pony, odcinek pierwszy? - zaproponował wyciągając telefon i jednak decydując się na Taniec połamaniec, dziecko bum. Film, który zaraz jej puścił, siadając obok niego. - To są kucyki na popijawie - uśmiechnął się krzywo. To jedyny film jaki trawił z tymi konikami i to tylko dlatego, że można było się przy nim pośmiać. Z głupoty ludzkiej, oczywiście.

    Ray

    OdpowiedzUsuń

  19. - Obie te rzeczy – odpowiedział na pytanie brunetki. Cholera, nie miał w tym momencie najmniejszej ochoty na cwaniakowanie, w przeciwieństwie do niej. To nie zapowiadało zbyt owocnej współpracy. Cóż, w zasadzie od początku na taką nie liczył.
    - Nie używam, bo zaczęłaś w tym grzebać, nie lubię jak ktoś grzebie w moich zabawkach – dodał, ciągnąc ją delikatnie przed siebie. Zaczął iść w stronę, gdzie ludzi było znacznie mniej, tam poszuka opuszczonej uliczki i zrobi jej szybkie przesłuchanie, później najwyżej wyląduje w więzieniu, bez elektroniki. Całe szczęście dzisiaj poza okularem nie miał przy sobie żadnych gadżetów, wszystko zostawił w swoim pokoju, w hotelu.
    - A nikt Ci nie mówił, że nie rusza się cudzych rzeczy bez pozwolenia? – tym razem to on zapytał, trzymając mocno nadgarstek kobiety, aby nigdzie mu nie uciekła w tym tłumie. W zasadzie chciał poznać motywację tego irytującego karzełka, albo po prostu musiał jako przedstawiciel służb porządkowych. Nie mógł w końcu skazać jej tylko dlatego, że posiada takie a nie inne zdolności, nie jest człowiekiem żeby zachowywać się jak potwór. Na tę myśl rozluźnił uścisk. Przypomniało mu się jego własnego dzieciństwo, wszystkie cierpienia zadawane tylko dlatego, że urodził się jako metamorf, korzystanie ze swoich mocy…to nic złego, dopóki nie wykorzystujesz tego na czyjąś szkodę. Spojrzał na nią łagodniejszym wzorkiem.
    - Co chciałaś z tym zrobić? Z moim okularem? – spytał dość cicho, biorąc pod uwagę poprzedni ton mężczyzny.


    Garrus

    [ wybacz, że tak późno XDD ;-; Kompletnie zapomniałam o czym był temat :( Obiecuję poprawę, proszę o naukę, pokutę itd...]

    OdpowiedzUsuń

  20. Nie lubił krzywdzić bez powodu. Mimo wszystko w tym okularze miał dostęp do ważnych plików. Ważnych głównie dla niego, ze względu na zapiski o uzbrojeniu konkretnych statków podlegających pod niego. Ogólnie niezbyt ważne. Gorzej kiedy wróg dostanie coś takiego. Chociaż w Mortiel nie powinno być żadnych szpiegów. Nie wpuszczano tutaj ludzi od pamiętnego pogromu. Wziął głęboki wdech przyglądając się kobiecie. Niby wyglądała nie pozornie, ale coś mu w niej nie grało. Nie sprawiała wrażenia świętej i nie, nie chodziło tutaj o pozory rasowe. Po prostu coś było w niej nie tak jak powinno.
    - Nieznajomość prawa nie zwalania od nieprzestrzegania go – zauważył puszczając kompletnie nadgarstek brunetki. Nie bał się, że zrobi mu krzywdę. Uciekać też by raczej nie próbowała, bo chyba, iż miała coś na sumieniu. Wtedy pojawiłby się mały problem. – Grzebać w takich urządzeniach mogą nieletniemu rodzice i policja w wypadku podejrzenia o popełnienia przestępstwa. To chyba raczej oczywiste – dodał. Ah, jaki on teraz musiał wydawać się sztywny. Cholera, no nie lubił taki być, ale jak mu to mus, jak mawiają.
    - Następnym razem jak coś Cię zaciekawi bezpieczniej jest po prostu podejść i zapytać. Ten okular to coś jak android, tylko przy okazji wprowadza korektę wzroku – wyjaśnił. Poruszył żuwaczkami na znak zaprzestania agresji. Gdy się denerwował potrafił nawet wydawać z siebie dźwięki podobne do warczenia. Miał jej coś jeszcze do powiedzenia? Chyba nie… Chociaż trochę się bał, że robi go trochę w chujka. Najłatwiej byłoby ją jeszcze zabrać na komisariat i zobaczyć czy jest notowana. Tak na wszelki wypadek.


    [ Garrus, ty sztywniaku. Jak możesz?!
    WAŻNE, ŻE JEST ODPIS :D
    Jak ten wątas nam się skończy możemy myśleć drugi, albo z innymi postaciami, hm? :> Bo tutaj coś chyba sobie do gustu nie przypadną. XD ]

    OdpowiedzUsuń
  21. Duchy, ależ on musiał przynudzać skoro został nazwany panem praworządnym. Sam nienawidził sztywniaków, a tu proszę. Czyżby już zaczynał się starzeć? W tak beznadziejny i chujowy sposób? Chyba potrzebował pomocy terapeuty, albo porządnej butelki rynkolu. W zasadzie to rynkol brzmi o niebo lepiej. Ale nie okaże jej teraz zażenowania własnym zachowaniem. Nie ma zamiaru stoczyć się do samego końca. Na podszepty niespecjalnie zareagował. Po prostu spojrzał na nią spod byka, aczkolwiek przy jego mimice twarzy nie dało się tego raczej rozpoznać. Bo co miałby powiedzieć? Tylko nie rób tak wysokim urzędnikom państwowym i wojskowym! Już widział jak się go słucha i szuka gości w mundurach, którzy mogliby mieć różne ciekawe gadżety przy sobie. Zajebisty pomysł.
    Cóż, gorzej zrobiło się, kiedy zaczęła pytać jak najęta o jego okular.
    - Kurwa… - mruknął na sam początek, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu ratunku. Niestety nie znalazł go. Westchnął ciężko. Po cholerę odpowiadał? Mógł sobie pójść.
    - Procesor ma moc siły obliczeniowej 7,7 na sekundę, dysk 308GB, nie przyjmuje, RAM 16GB, bateria starcza na długo – odpowiedział po dłuższej chwili. Nie wiedział nawet po co. Może po prostu miał nadzieję, że jak już zaspokoi jej głód wiedzy, to się odczepi. Tak, on się na to łudził. Czy był przez to jeszcze bardziej skończonym idiotą?


    [ a żeś mnie z tą wydajnością wzięła... Nie miałam w pierwszej chwili za bardzo pojęcia o co chodzi. XDD Pytałam tatę o co chodzi z tymi pojemnościami i na koniec przepisywałam ze swojego kompa i porad w necie. Czy wyszło? A bo ja wiem. XDD ]

    Garrus

    OdpowiedzUsuń
  22. Ostatnie dni w pracy były dosyć burzliwe. I nie chodziło wcale o krnąbrnych pracowników, a zirytowanego Yvesa, do którego niedawno dotarły wieści o częstych drobnych rabunkach dostaw, przychodzących do głównego portu – jego portu.
    Siedział właśnie niedbale na swoim krześle biurowym, czytając opis strat. Dwadzieścia procent z ostatniej dostawy najlepszej whisky dostępnej w Szkocji. Jakieś pięć tysięcy franków. Dalej było złoto z pierwszego stopu. Jedynie dziesięć procent start, a jednak stracił aż piętnaście tysięcy. Gdyby stał, z pewnością ugięłyby się pod nim nogi. W tym momencie czuł jak się gotuje w nim i robi słabo jednocześnie. Na resztę papierów nawet nie spojrzał. Chciał wrócić o własnych siłach do domu. Odłożył dokumenty na biurko, po czym pomasował swoje skronie.
    - Kurwa mać – mruknął, mrużąc oczy. Jak w ogóle mógł do tego dopuścić? Czyżby miał jakiegoś kreta w zarządzie, czy idiotów za ochroniarzy. W tym samym czasie w jego telefonie odezwał się głos sekretarki.
    - Panie Nuireur, przyszła pani Timmy, mogę już ją wpuścić? – zapytała lekko niepewnym głosem. No tak, już musiała wyczuć negatywne emocje blondyna. Po części to dobrze. Może sama zrozumie, iż ma się bardziej przykładać do pracy razem z resztą. Nienawidził ochrzaniać kobiet. Aczkolwiek w sytuacji gdzie musiał zatrudniać kogoś z zewnątrz, by rozwiązać problem na jego usta cisnęło się wiele obelg na każdego.
    Gdy tylko brunetka weszła, Yves wstał gestem dłoni wskazując jej wygodne, zdobione krzesło przed jego biurkiem.
    - Dzień Dobry, Timeo - przywitał się, używając węgierskiej formy. Gdzieś słyszał przed zaproponowaniem jej pracy, że mówi właśnie z tym akcentem. Uznał za dobry gest użycie imienia w formie, której używała prawdopodobnie przez większość życia. – Zapewne domyślasz się czego od Ciebie oczekuję – dodał, siadając na swoim miejscu.


    Yves
    [ mam nadzieję, że dobrze napisałam ''Timea'' XD ]

    OdpowiedzUsuń
  23. (No dżedźdź. :* Strasznie się cieszę z tak miłego powitania, dawno nie blogowałam, więc przepraszam z góry za błędy...i z rozkoszą porywam na wątek! Szwed (w połowie) i Węgierka, Jesus Christ jak ja bardzo chcę wątku ;_; Mogę nawet zacząć, tylko powiedz mi, jak i co robimy.)

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  24. Tyle mocy w takiej małej rzeczy, a i nawet w mniejszej – oto co potrafią zrobić w Tyge. No, ale zwykłych cywili takie niuanse nie dotyczyły. Takich perełek nie wystawiało się na sprzedaż ot tak i nikt nie powinien w tym grzebać. Niestety, do zakazanych owoców pchano się najbardziej. Westchnął cicho, słysząc jej żart. Oczywiście rozumiał podtekst, w swoim gronie uchodził za naprawdę wyluzowanego, przy niej mu jakoś nie wychodziło. Może w innych okolicznościach by się zaśmiał. Może.
    Bardziej zainteresował się kobietą, gdy zobaczył jak krwawi. Podszedł nawet bliżej, chcąc ewentualnie pomóc utrzymać jej równowagę. Ah, ta troska o obywatela. Był zaskoczony, że całą sytuację zniosła tak…tak spokojnie. Musiała chyba często mieć podobne problemy. Chciał w zasadzie zaprotestować, jednak rozmyślił się, gdyż przypomniał sobie, iż przed chwilą odgrywał tutaj złego glinę. Taka zmiana nastroju przystoi jedynie kobiecie z okresem, nie szanowanemu wojskowemu. Po prostu przyglądał się jak odchodzi.
    - Tylko uważaj na siebie i odwiedź jakiś szpital. Szkoda by było, gdybyś tak nagle nam tu padła, nie? – rzucił jedynie na odchodne, po czym sam poszedł w swoją stronę. Cóż, nie było to zbyt proste, biorąc pod uwagę, że na jedno oko praktycznie nic nie widział. Szedł niezwykle powoli, usiłując na nikogo nie wpaść. Pieprzony okular. Autem do domu już nie wróci. Cholera.

    [ No, to myślę, że teraz możemy lecieć z tym wątkiem z informatorem. Co ty na to? :D Bo Garrus raczej nie będzie bawił się w bohatera w tym momencie. ;-;
    A co do horyzontów, no nie myślałam, że kiedyś będę ogarniać moc sprzętów. XDD co prawda ogarniałam już dziwne dla mnie rzeczy, ale cóż, ten wątek plasuje się na piedestał. XDD ]
    Garrus

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie bardzo przejął się aparycją kobiety. Wiedział, że pochodzi z Gire, więc nie oczekiwał, że przyjdzie tutaj odstawiona jak milion dolarów. Poza tym, jak to mówią, nie szata zdobi człowieka. Aczkolwiek zdecydowanie zdobią go rany, w przypadku Timmy niezwykle liczne. Wyglądała jakby właśnie zaliczyła spotkanie z jakimś zawodowym bokserem, albo wyjątkowo wkurzonym wilkołakiem. Jakby nie patrzeć byli w Mortiel, tutaj bardziej prawdopodobna wydawała się raczej opcja druga.
    - Timmy – poprawił się, kładąc dłonie na blacie. Splótł palce ze sobą, lustrując brunetkę wzrokiem w oczekiwaniu na odpowiedzieć. Gdy ją usłyszał, cóż, doszedł do wniosku, iż zdecydowanie są z dwóch różnych światów. Nie żeby mu to przeszkadzało. Cały czas angażował się charytatywnie i walczył o ogólną równość dla każdego, wyłączając z tego ludzi.
    - Ta whisky była warta prawdopodobnie więcej niż cała Pani garderoba – stwierdził. Cała, bo naprawdę nie wyglądała jakby nosiła markowe rzeczy. Przyjmując, że ma jeszcze kilka par takich spodni – są warte tyle samo co jedna butelka tegoż trunku. Dla jednych to niewiele, dla drugich całkiem sporo. Zdecydowanie sporo stracił na tym sierociniec, na który miały iść pieniądze z tego transportu. Po odliczeniu strat te pięćdziesiąt procent robiło się mniejsze. Niestety.
    - Ale chyba wolisz przejść od razu do interesów – zaczął po chwili, odsuwając się od biurka. – Niekoniecznie dbam o cenę. Chcę dorwać tych złodziei. Nie okradają tylko mnie, ale wszystkie instytucje, na które łożę – wyjaśnił. Jeżeli chodziło o cenę, w zasadzie mógł nawet trochę przepłacić, chociaż naprawdę wysoko cenił sobie usługi Timmy. Kontakt z Gire jest niezwykle pomocny.
    - Wiem jak wygląda sytuacja w Gire, ale nie damy rady ot tak zrobić z tego miejsca metropolii, a sam za dużo nie zdziałam – dodał, gdyby faktycznie ją to interesowało. Yves starał się pomóc jakoś tamtejszym mieszkańcom. Sponsorował wielu dzieciakom edukację w szkole im. Charlsa Monteza. Nie było może to zbyt wiele, lecz wiele więcej nie mógł zrobić. Prymarcha czerpał z tego miejsca swoje własne korzyści. Jak to mówił, dla dobra kraju. Nuireur sam nie mógł nic zmienić. Okradanie go za to, iż sam nie może zbawić świata było głupie. Jeżeli już ktoś chciał się bawić w Robin Hooda, mógłby się dobrać do Tyge, nie jego.


    Yves

    [ jak krótko. ;-; wybacz! mam nadzieję, że się poprawię! ]

    OdpowiedzUsuń
  26. (Dobry pomysł z rozróbą! :D Akira jest informatorem mafii, będzie też zakładał w Eflei bractwo asasynów, więc może obronić Timmy, a potem proponować jej dołączenie do niego xDD)

    Akira

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Tylko, jak mówię, musisz zacząć ;_; )

      Akira

      Usuń
  27. Tego dnia w "Howling Flame" nie było zbyt wielu klientów, więc Akira skończył na numerowaniu świeżo przybyłych tu aż z dalekiej Europy butelek alkoholu. Należało dokładnie opisać każdą sztukę, opatrzyć etykietą, sprawdzić, czy jest to dobry napój godny serwowania w drinkach...chociaż rzadko kiedy trafiło się coś niegodnego. Usłyszawszy kobiecy, nacechowany doprawdy europejskim (a na pewno nie szwedzkim) akcentem głos, Akira natychmiast dał spokój butelkom i pośpieszył, by obsłużyć nowego gościa osobiście.
    -Ów facet musiał być niezwykle nieuprzejmy, skoro wystawił tak uroczą piękność jak pani-skomplementował nieznajomą. Przyjął lekką ręką jej banknot; wygnieciony, czy nie, zawsze miał jakąś wartość. W tle solista śpiewał lekko ochrypłym głosem "Revolution underground, come on down to London town". Zaiste, piosenka pasowała idealnie zarówno do typu urody, jaki reprezentowała sobą nieznajoma brunetka, jak i do tych obdartych w kilku miejscach ze skóry dłoni, którymi chwyciła po chwili napełnioną przezeń najtańszą, najprostszą czystą, na jaką mogło się zdobyć "Howling Flame".
    -Ciężki dzień w pracy?-zagadnął z uśmiechem, prostując się i biorąc się za przecieranie szklanek. Robiący nieopodal to samo Terayuki tak niefortunnie tym się zajmował, że trzymane przezeń naczynie wyślizgnęło mu się z rąk.
    - Kusoooo! - wrzasnął panicznie na cały bar, po czym podskoczył, próbując złapać szklankę. Serce Akiry stanęło z przerażenia. Nie mogąc się nawet ruszyć, ze zgrozą obserwował trajektorię lotu i chyba nawet nie zauważył, że zsunęły mu się trochę okulary. Na szczęście chwilę później brunet złapał bez problemu nieszczęsne szkło, a blondyn odetchnął głęboko z ulgą. Każdą ze swoich szklanek traktował jak kochankę, z każdą związana była jakaś śmieszna lub ciekawa historia, podobnie jak z alkoholami, które tu serwował. Gdyby Terayuki odważył się ją stłuc, stłukłby też - choć w części - jego serce.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  28. -Nie zawsze, ale najczę...-i Akira nie zdążył dokończyć, gdyż właśnie w tej chwili do środka wkroczyło dumnie grono osobników odzianych w cokolwiek skomplikowane ubiory jak na zwykłych ludzi i cokolwiek za dobrze uzbrojonych...tak troszeczkę.
    - Akira Englund? - warknął jeden z nich, zbliżając się do baru z pistoletem w dłoni.
    -Być może, zależy, kto pyta-wzruszył niefrasobliwie ramionami barman, wracając do polerowania szklanek. Niestety, szklanka stojąca na blacie, którą miał wytrzeć, rozprysła się w drzazgi. Sam barman chwilowo chyba osłupiał. Ze zgrozą wpatrywał się w drogocenną i rzadką szklankę z rosyjskiego szkła, którą z takim trudem i nakładem zdobywał od znajomego ze Wschodu...a która teraz właśnie pękła.
    Kurwa-pomyślał ze zgrozą, cofając się w stronę alkoholu, jakby chciał go zasłonić własną bohaterską piersią-Akodo tutaj?!
    Rzeczywistość, strzały i nóż, który świsnął nieopodal jego ucha, a wbił się w ścianę, uprzytomniły mu słuszność tego stwierdzenia aż nazbyt skutecznie.
    - Jak się czujesz w piekle, Englund?! - krzyknął ochryple któryś z nieznajomych. Barman zanurkował pod blat, aby uniknąć strzałów (ręce już miał i tak przekrwawione), po czym odkrzyknął:
    -Znakomicie!
    -Nie byłbym taki pewny!
    Trzask jednej z butelek i krzyki klientów wybitnie naruszyły zen Akiry. Rozwścieczony smok wyprostował się i zapalił szybko papierosa. Fala ognia wygenerowana przez popiół z fajki pofrunęła bezpośrednio w kierunku nieznajomych, omijając ową czarującą kobietę, którą komplementował.
    -Na taką rozrywkę pani liczyła, madame?!-krzyknął do niej, wskakując na blat i odpierając bezpośredni atak za pomocą swego płomienia.

    Akira

    OdpowiedzUsuń
  29. Kiwnął głową na jej komentarz. Każdy miał inne priorytety, a jego nie obchodziła cudza garderoba, no chyba, że mowa o Larrete. Timmy świadczyła naprawdę przydatne usługi, więc domyślał się, że nie miała problemu z zarobkiem. Fakt, iż nie wydaje zarobionych pieniędzy na ubrania – to był jej własny wybór. Zresztą, nie zatrudniał kobiety aby oceniać garderobę.
    - Tylko? – zapytał wyraźnie zaskoczony. Przecież to była czysto symboliczna opłata. Spodziewał się, że zażyczy sobie kwoty bliskiej, a nawet wyższej niż dziesięć tysięcy franków. Wziął głęboki wdech. Tego się nie spodziewał. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów.
    - Masz ochotę? – zapytał podając jej opakowanie w pierwszej kolejności. Po chwili jednak opamiętał się. – Chyba, że wolisz, abym nie palił podczas naszego spotkania – zaznaczył. Kultura przede wszystkim. Jeżeli była zagorzałą przeciwniczką palenia powstrzyma się, chociaż osobiście wolałby zapalić. Gdy usłyszał, iż nie ma najmniejszego problemu, wyjął jednego papierosa dla siebie, po czym wziął z blatu biurka srebrną, zdobioną zapalniczkę, by odpalić fajkę. Zaciągnął się dymem. Ten wleciał do płuc, przynosząc swego rodzaju uspokojenie. Od razu lepiej. Wypuścił szarą chmurę, odwracając głowę w stronę okna. Teraz o wiele łatwiej było mu przetrawić tak niską cenę. O ile wykona zlecenie dobrze, zdecydowanie odpali jakoś premię Węgierce.
    Dla niego Gire nie miało uroku. To były slumsy, których osobiście nie cierpiał. Brud, biedota, choroby – jego rodzina od zawsze usiłowała z tym walczyć. Raz samotnie, innym razem z innymi. Nuireur’owie nie byli źli. Nie wszyscy. Każdy posiadał jakieś grzechy, ale ród blondyna był po prostu szczodry. Nie oznaczało to jednak, że nie popełniali błędów. Yves był niezwykle mściwy, a zdrad jakiś się dopuścił żałował do dzisiaj. Niestety, pokusy czyhają na niego nawet dzisiaj. Zaciągnął się po raz kolejny.
    - Komuś z pewnością przeszkadza i uważa, że mój port daje za mało – zauważył. – Dlatego kradną moje dostawy – i pieniądze. Cholernicy. Osobiście się z nimi policzy, przynajmniej z szefem tej pieprzonej szajki.
    - Liczę na owocną współpracę, Timmy – dodał. – Zależy mi na zamknięciu tych przemytników, albo chociaż unieszkodliwieniu. Jeżeli będziesz czegoś potrzebować możesz informować mnie osobiście, bądź przez sekretarkę. Dostaniesz wszystko co jest potrzebne Ci do pracy, ale wolałbym żebyś poszła się upić na umór dopiero po wykonanej robocie – na koniec dołożył jeszcze swój, jakże krótki, monolog.
    Szantaż? Cóż, jak dla niego, to bardzo dobry początek. Mimo wszystko całość zostawia inwencji twórczej brunetki.
    - Zrób co będziesz chciała, byleby było skutecznie. No i postaraj się nie zginąć – odpowiedział. Fakt, że ktoś go nie lubił nie był zaskakujący. Dla osób pokroju Francuza to nie była żadna nowość.


    Yves

    OdpowiedzUsuń
  30. -Jak jesteś za trzeźwa, to się upij!-odkrzyknął Akira ze śmiechem. Właśnie otoczył się płomieniem i próbował zwęglić jednego z przeciwników, co szło mu tak średnio, zważywszy na to, że mężczyzna okazał się żywiołakiem ognia. Ogień zwalczaj ogniem...Najwyraźniej tym razem Hantei Akodo się postarał i dobrze dobrał przeciwników, nie chcąc niczego ułatwiać swemu blondwłosemu nemezis.
    -Uwaga, whisky na jedenastej!-wrzasnął blondyn, widząc, że wspaniała, potężna butelka Jacka Danielsa rozpada się w drobny mak pod wpływem strzałów z broni. Z głośników dobywała się jakaś szanta, chyba "Drunken sailer", ale ucichła, gdy jeden z mężczyzn je przestrzelił.
    - Wścieknę się od tej muzyki! - wrzasnął.
    Akira zaśmiał się cicho. Troglodytyzm i nieokiełznanie tych nędznych najmitów teraz dopiero wychodziły w pełni na jaw. Widać było, jak bardzo są nieokrzesani i nieobyci w sztuce, w końcu "Drunken sailer" zaliczało się do gatunku szant, i to nie byle jakich szant, bo szant irlandzkich - Ireland shanties, stanowiących część nurtu marynistycznego w muzyce europejskiej. Niemniej jednak nie było teraz czasu na edukację klas niższych - raczej powinien był je spalać. I tak właśnie w tej chwili czynił.
    -Wściekniesz się już za chwilę-obiecał z uśmiechem, posyłając na oponenta kolejną falę płomieni. Coś czuł jednak, że powodem napadu furii wroga nie będzie tylko muzyka...

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń