piątek, 24 marca 2017

"What do you think. Why does Angels fall?"



| Daemon | Wiek ok. 50lat | ak. Przystojniak | Zamieszkuje Salree |
| Charyzmatyczny Dziwak | Miłośnik Kobiecych Biustów | Singiel | Były Wojskowy |
| Właściciel i (jedyny) Pracownik "Dragon Civil Security" |


Z początku nie będziesz w stanie brać go na poważnie, może przez to że na pierwszy rzut oka wygląda na idiotę. Bądź dlatego że domyślny kolor jego włosów to czerń, a grzywkę ma koloru blondu. Czyżby ją farbował? A mężczyźnie nie wypada przecież, prawda? A w prawdzie jego grzywka jest tylko pamiątką która przypomina mu że nie jest już człowiekiem. Tak, był on kiedyś człowiekiem, ale przez klątwę Daemonów stał się jednym z nich. Tylko zamiast stać się opętaną przez instynkt bestią, zachował swoją wolę i otrzymał nieludzkie moce. Wytrzymalszy, odporniejszy, szybszy, silniejszy ale i bardziej podatny na szaleństwo. Odrzucony przez społeczeństwo jak i własną rodzinę udał się na długie poszukiwania nowego domu, tak znalazł się w Mortiel. Tu podobno zaciągnął się do wojska, ale dzisiaj już mało kto wie jaką pełnił w nim funkcję i jak długo służył. Lecz wiadomo na pewno że aktualnie mieszka w Salree, gdzie otworzył firmę o dość ciekawym celu. Ci co go znają wiedzą że zaprawdę jest dziwną osobą. Żeby nie przybijał ci żółwika prawą pięścią. I że jego podejście do problemów bywa dość... niekonwencjonalne.



Powiązania | ???

17 komentarzy:

  1. | Hey, lubię już go. ( ͡° ͜ʖ ͡°) I nawet, powiem Ci, że mam pomysł na wątek. Bo wiesz, Ýril często gęsto jest w Salree, gdyż skupuje od handlarzy nasiona roślin do ogrodów i zahacza o Bar Salazara. Trochę towarzystwo byłoby już podpite, kleiłoby się do ognika, więc do akcji wkroczyłby Dyruś, jednak zirytowana Ýril uraczyłaby go wielce soczystym liściem, bo nie ogarnęłaby, że chciał jej pomóc. Drama, może trochę śmiechu. Co Ty na to? c: |

    Ýril.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Również witam ^^ Ja też przychodzę po wątek, ale muszę najpierw zrobić małe rozeznanie co do jego miejsca pracy :D Tak więc odezwę się na GG i ustalimy szczegóły!]

    OdpowiedzUsuń
  3. Kolejny słoneczny dzień w Mortiel. Światła zapalone na noc zostały już dawno zgaszone, tuż przed pojawieniem się pomarańczowo-czerwonej tarczy słońca na horyzoncie. Ptaki, które tak hałaśliwie ze sobą rozmawiały w nocy ucichły, w zamian świat został skazany na krakanie wron, czy poćwierkiwanie wróbli. Ludzie, a raczej wszelkiej maści istoty, coraz to liczniejszymi grupami zaczęły wychodzić ze swoich domów, zapewne śpiesząc się do pracy, lub po to, by móc leniwie wygrzewać swoje ciała w promieniach słońca. Zapowiadał się spokojny dzień dla mieszkańców magicznej krainy.


    Zasłoniła dłonią promienie światła, które padały bezpośrednio na jej zaspane oczy. Nadchodziło południe, przez co słońce dotarło do jej kryjówki między rozłożystymi liśćmi przerośniętej Funkii. Na jej nagim ciele pojawiła się momentalnie gęsia skórka, spowodowana nagłym powiewem wiatru, pochodzącym znad jeziora. Usiadła, pocierając dłońmi swoje przedramiona, by nieco je ogrzać. Ponownie uniosła dłoń, by zasłonić oczy przed światłem, tym razem patrząc w niebo delikatnie zasłonięte przez roślinność ogrodu. Westchnęła głośno, podnosząc się. Odwróciła się jeszcze w stronę swojego "legowiska", by złapać w palce cienką, białą sukienkę, którą zaraz na siebie włożyła. Do uda, tuż pod pachwiną przywiązała do paska sakiewkę, w której zazwyczaj trzymała pieniądze wraz z różnymi innymi nasionami. Nie potrzebowała już niczego innego, więc tak, jak stała, tak ruszyła do Salree.

    Handlarze bardzo dobrze ją znali - nie dziwota, w końcu średnio co trzy dni przybywała do nadmorskiego miasta, w celu zakupienia od nich coraz to nowszych nasion rozmaitych roślin. Zawsze czuła się dobrze w Salree — miasto ciągle było wystawione na słońce, a lekko spieczoną skórę zawsze mogła ochłodzić zimna bryza. Odetchnęła, gdy tylko zacisnęła sakwę na udzie. Znów odchodzi biedniejsza o kilkadziesiąt Oyenów, za to bogatsza o nowe sadzonki i nasiona. Z tego cieszyła się najbardziej. By uczcić swój mały triumf, udała się do Salazara, jednak tuż przy samym wejściu obiło się o nią kilka pijaczków. Jakimś cudem udało jej się przecisnąć między tłumem odurzonych alkoholem istot, a gdy tylko usiadła przy ladzie, jej twarz rozświetlił delikatny uśmiech. Skinieniem głowy powitała dobrze znaną jej barmankę, po czym poprosiła ją o małe zimne piwo. Nie rozglądała się, doskonale wiedząc, że zwróci tym uwagę pijanych istot, jednak…
    — Nie dotykaj mnie. — warknęła cicho, wytrącając chwiejącemu się brodaczowi, który wraz z kilkoma innymi się do niej "przysiadł", rękę, patrząc przed siebie. Jakoś nie szczególnie na to zareagował, ponownie łapiąc ją za przedramię, gdzie z drugiej strony inny ułożył dłoń na jej nodze. Ýril, zirytowana całą sytuacją, mimowolnie zaczęła świecić, odtrącając ich dłonie. Ponownie warknęła na nich, jednak i to nie przyniosło efektów.

    Ýrilcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę zeszło, nim dostała zamówione piwo, więc w tym czasie starała się odgonić od siebie pijaczków, lecz cóż, z marnym skutkiem. Jasne światło, którym zaczęła połyskiwać, zgasło, jednak zirytowanie całą zaistniałą sytuacją pozostało. Opierając łokieć o ladę, a policzek o dłoń, zaczęła snuć plany, jak skutecznie ich zniechęcić do jej osoby, lub jaką krzywdę w najbliższym czasie im wyrządzić. Westchnęła ciężko, rozglądając się dyskretnie wokół, nie widząc nikogo, kto mógłby jej w jakikolwiek sposób pomóc. Co chwila jednak musiała odtrącać ich brudne łapska od swojego ciała, co z każdą chwilą stawało się bardziej irytujące. Cóż zrobić, nie codziennie widuje się w barach tak młodo wyglądające dziewczę, tak też odurzony alkoholem instynkt samców zaczynał niebezpiecznie działać. Można by powiedzieć, że jest to również jej wina, gdyż przy samym przekroczeniu progu baru, widząc nawalonych mężczyzn przy stolikach, mogła się wycofać i pójść gdzieś indziej. Nie mogła teraz odejść — oczekiwała już swojego zamówienia, tak tez równie dobrze może szybko odróżnić kufel i wyjść. Taki też wysnuła plan, lecz widząc nagle obok siebie kolejnego typa ze śmiesznie dwukolorową grzywką, który odgonił dwóch delikwentów, wiedziała, że coś pójdzie nie tak. Gdy tylko przewiesił rękę przez jej szyję, przed nią pojawił się jej długo wyczekiwany kufel z zimnym piwem, od którego na wewnętrznej stronie szkła pojawiły się drobne kropelki wody. Nie zareagowała, nie dała się "przysunąć" do niego. Hardo siedziała na krześle, opierając policzek o dłoń. Jedyne, co zrobiła, to odchyliła się delikatnie na bok, by moc na niego spojrzeć.
    - A czy Ty nie jesteś oby za stary na podrywanie "młodej, ładnej dziewczyny"? - Spytała, unosząc dłoń do jego czoła, by przejechać palcem po bruzdach nad brwiami. Nieoczekiwanie ułożyła kciuk na środkowym palcu, wymierzając mu pstryczka miedzy oczy. Przechyliła głowę w bok, wsuwając dolną wargę pod górną, robiąc z ust coś na wzór dziobu kaczki. - Chociaż z wielką przyjemnością zdzieliłabym Cię w tę buźkę, gdybyś na wstępie nie zaznaczył, że nie jesteś pijakiem. - Mówiąc to, przeniosła dłoń znad jego czoła na policzek, łapiąc go w dwa palce.

    Ýril

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzisiejszego wieczora meduzie udało się położyć dzieci dość wcześnie. Zmęczone atrakcjami w ciągu dnia zasnęły bardzo szybko. Właśnie zdążyła przygotować sobie kolację, a nawet nalała kieliszek wina i ruszyła na wygodną kanapę w celu konsumpcji. Jej plan został jednak zakłócony przez pukanie do drzwi. Zdziwiona obejrzała się na wejście i zamrugała szybciej oczyma.
    - Kogo tu niesie? - zapytała samą siebie i odłożyła talerz z jedzeniem. Kieliszek jednak zostawiła w dłoni i ruszyła do drzwi. Czyżby ktoś się zgubił w lesie i szukał drogi? Nie... Przecież kobieta mieszkała blisko drogi, po co ktoś miałby o nią pytać. Wzięła łyka wina i uchyliła drzwi.
    - Tak? - spojrzała na mężczyznę swoimi szmaragdowymi oczyma, z wyraźnym zaciekawieniem na twarzy. Jeżeli jest włamywaczem to najwyżej pożałuje, że się tu zapędził.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zrozumiała, z czego się zaśmiał, więc jej ust uleciało krótkie huuh? Niezbyt uśmiechało jej się siedzenie w obecności tego mężczyzny, jednak pocieszające było to, że w końcu rozmawia z kimś innym, niźli z pracownikami Bohemy. Uniosła delikatnie brew, czując jego pewny chwyt na jej dłoni, którą zaraz uniósł i złożył na jej wierzchu pocałunek. Zaplusował tym u niej — zachowanie bowiem było niecodzienne, jednak na swój sposób uprzejme i miłe. Przez to uśmiechnęła się delikatnie do niego, siadając prosto i układając drugą dłoń na kolanach, gdzie za chwilę wylądowała również ta ucałowana przez niego.
    — Ýril. I nie jestem tam młoda, na jaką wyglądam, mimo to Twoje słowa mi schlebiają. — Odpowiedziała, delikatnie skinąwszy głową. Młoda, wścibska dama? Zaśmiała się w duchu, gdy tylko sięgała po mały kufel z piwem. Zaraz po tym, jak upiła dwa łyki trunku, nie odstawiła naczynia na ladę. Trzymała je nadal w dłoni, siadając do nowo poznanego mężczyzny przodem. — Uhum. — Mruknęła potwierdzająco, za chwilę znów się odzywając: — Jestem z Phyoen. Owszem, mogłeś mnie widzieć przy straganach — tu urwała, by ponownie się napić. — Skupuje różnego rodzaju nasiona, by zasiać je w ogrodzie. — Dotykając stopami podłogi, delikatnie przechyliła krzesło, by zacząć się na nim delikatnie bujać do tyłu. Wszystko byłoby fajnie, lecz nie sądziła jednak, że są one tak nie stabilne, przez co, gdy zbyt się odchyliła, tak zaczęła lecieć z krzesłem do tyłu. Chcąc się jakoś uratować od upadku, złapała go za ramię, wytrącając tym samym kufel z piwem, który oblał nie tylko ją, ale i Dyrusa. Nie przewidziała tylko tego, że pociągnie go za sobą...

    Ýril

    OdpowiedzUsuń
  7. Febe zaciekawiona spojrzała na nieznajomego.
    - Dobry wieczór - odpowiedziała nieco bardziej otwierając drzwi. Weszła cała w szparę między nimi a framugę i upiła łyk wina, słuchając co owy mężczyzna ma do powiedzenia. Miała tylko nadzieję, że nie przyszedł głosić tutaj jakiejś religii. Słysząc swoje imię zmarszczyła lekko czoło. Może mieszkańcy złożyli jakąś skargę?
    - Tak, to ja - przyznała i nastawiła zaraz ucha. Przedszkole?
    - Jestem właścicielką. Coś się stało w przedszkolu?! - zapytała trochę zaniepokojona. Sama bacznie obserwowała mężczyznę, nie przywykła do tak późnych odwiedzin, chociaż jeżeli doszło do jakiejś awarii to wizyta mogła być logicznie wyjaśniona.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  8. Gildia się nie guzdrała - Yensen już tak. Ostatnio miał naprawdę dużo zleceń i szczerze mówiąc niechętnie wziął kolejne zlecenie, ale ktoś upierał się, że Dyrrus potrzebował eksperta do badania zwłok, a kto nada się do tego lepiej, niż okhotnik, który zna na pamięć każdą metodę zabijania przez każdą możliwą rasę? Cóż, zgadnijcie jak głęboko w dupie miał ten argument Yensen. Niestety i tak padło na niego. Niechętnie, ale zabrał ze sobą dwa gnaty, kilka sztyletów, po czym wyruszył w drogę do Salree. Nie byłby sobą, gdyby w akcie zemsty nie zrobiłby celowych dwóch dni opóźnienia. Zadowolony z tejże zagrywki wszedł do biura Riokru. Zapukał do drzwi, jednocześnie je uchylając. Mimo wszystko poczekał, aż zostanie zaproszony, żeby nie wyszło, że kwapi się jakoś specjalnie do roboty - nie kwapi. Po tysiąckroć wolałby teraz siedzieć w sali biesiadnej Gildii oraz pić jakiś alkohol, opowiadając o swoich najnowszych przygodach. Nie potrzebował nowej, zwłaszcza takiej nudnej.
    - Delegacja z Gildii przybyła, czy coś - mruknął, opierając się o framugę drzwi. - Gdzie te zwłoki? Chyba jeszcze się nie zaśmierdły, przez moje małe opóźnienie... - dodał, udając skruszonego.

    Yensen

    OdpowiedzUsuń
  9. [Hej, hej. Dzięki za powitanie i chyba poczekam na Twoją wenę troszkę i tą drugą postać też a co :D]

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  10. — Bardzo przepraszam — zdołała wydukać zaraz po tym, jak usłyszała jego śmiech. Nie była to rzecz jasna wina tych kilku łyków piwa, a cholernie niestabilnych krzeseł! Już obmyślała, w jaki sposób wynieść stąd wszystkie krzesła i wstawić nowe, nie patrząc na to, czy właściciel będzie na nią wściekły. Podnosząc się, wraz z jego pomocą, czuła na swoim ciele spojrzenia innych. Wolną dłonią poprawiła na pośladkach sukienkę, czując, że odsłoniła jej pół nagiego tyłka, co mogło być jedyną przyczyną. Nie zawstydziła się, albowiem nie wiedziała, czym jest wstyd. Nie rozglądając się, podniosła krzesło, stawiając je na swoim miejscu. Klęła pod nosem w obcym języku, gdy podwinęła sukienkę, by dostać się do sakiewki przy udzie, by wyciągnąć z niej kilka Oyenów. Rzuciła je na ladę, tym samym zamawiając kolejne dwa piwa, za chwilę siadając na nieszczęsnym krześle, opierając czoło o dłoń. Westchnęła głośno, przypominając sobie o obecności mężczyzny.
    Uśmiechnęła się pod nosem, kręcąc przecząco głową.
    — A Tobie nic się nie stało? I, oh, Dyrusie! Mam ponad kilkaset lat. Nie patrz na mnie przez pryzmat młodego wyglądu — Zaśmiała się, spoglądając na niego, nadal mając oparte czoło o dłoń. Wyprostowała się, obdarowując go serdecznym uśmiechem. — Zrekompensuje Ci mokrą bluzkę. Jak na razie jedynie postawię Ci piwo, później oczywiście wszystko wypiorę.

    Twoje słoneczko, Ýrilcia.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kultury? Nie. Nie Yensen. Po prostu był zbyt leniwy żeby wejść od razu przez drzwi, no i chciał jak najbardziej po przedłużać. Poza tym nie ubiegło mu sceptyczne spojrzenie Dyrrusa. No dobra, może nie był super detektywem, ale umiał badać zwłoki i tropić, jego lenistwo oraz wszechobecna ignorancja wszystkiego nie wpływała na efekty jego pracy! Pokręcił głową z delikatnym uśmieszkiem.
    - Wiń Ninath, próbuje nauczyć mnie większej systematyczności i wierzy w mój ‘’potencjał’’ – ostatnie słowo nawet zaznaczył robiąc palcami cudzysłów, po czym sam się zaśmiał. – Wiem, że wolałbyś ją, albo kogoś bardziej solidnego, ale popatrz na plusy. Szybko i ładnie walczę, będziesz miał czas flirtować z laskami jak ja będę się bić, czy coś – dodał chowając ręce do kieszeni. Na powitanie po prostu skinął głową oraz wszedł do gabinetu. Cóż, był tutaj może drugi raz w życiu. Sam za bardzo nie pamiętał. Zlecenie to zlecenie. Najbardziej liczyła się kasa na koniec, prawda?
    - Każdy ma inny fetysz, nie? – zaśmiał się na jego pytanie. Tak, to zdecydowanie nie będzie łatwa współpraca, a jemu niespecjalnie to przeszkadza. Nawet zrobiło mu się cieplej na sercu. Ah, ta natura cynicznego sukinsyna…
    Również podał dłoń koledze po fachu. Uścisnął ją lekko, po czym puścił z powrotem wkładając ją do kieszeni.
    - Oczywiście, że nie. Wiesz, że nie spóźniałbym się specjalnie. Nie jestem ignorantem – powiedział, udając, iż mówi prawdę. Czy szatyn mu uwierzył? Wątpił. Na pewno znał naturę okhotnika i po prostu wiedział jak to będzie wyglądać. Poszedł za mężczyzną, słuchając tego co mówi. Jak już tutaj jest to nie będzie olewał roboty. Przynajmniej nie kiedy już się zmusił do przyjścia tutaj.
    Lycoris…co? Nie miał pojęcia o czym facet mówił, dopóki nie zobaczył kwiatu na własne oczy. Palęcza lilia. Mógł tak od razu.
    - Wiesz, że Gildia nie zajmuje się bezpośrednio śledztwami, ale tak. Kilka osób mówiło, że natknęło się takie zwłoki. Jedna z nich nawet mówila coś o jakiejś opuszczonej świątyni pełnej nieświadomych zombiaków. Wiesz, takich, które można jedynie zabić. Może to ma coś wspólnego z jakimś kultem – odpowiedział dość poważnym tonem. No co? Potrafił się skupić i myśleć! – Musielibyśmy pogadać z kimś, kto się na tym zna. Nawet wiem, kogo można zapytać. Jest ruda, wyszczekana jak na elfa i nie lubi nosić golfów. Może kojarzysz, hm? – dodał po chwili, myśląc o swojej przyjaciółce. Tak, Ninath była znakomitym archeologiem. Znała się chyba na każdej kulturze, jeśli ktoś mógł coś wiedzieć, to właśnie ona.


    Yensen

    OdpowiedzUsuń
  12. Meduza spojrzała trochę zdziwiona na mężczyznę, ostatecznie widząc jego lekkie zmieszanie otworzyła szerzej drzwi i z zadziornym uśmiechem oparła się o framugę.
    - Staromodny tak? No nie powiem, późną Pan sobie wybrał porę na tego typu rozeznanie - posłała mu spojrzenie, świadczące o tym, że nie do końca wierzy w tą bajkę. Oczywiście jedyne co podejrzewała to jakiś durny wybryk tutejszych wieśniaków, którzy nadal jeszcze nie bardzo byli przekonani co do nowej kobiety w wiosce, na dodatek samotnej z dwójką dzieci.
    - Proszę, niech Pan wejdzie - zaprosiła go do środka i zaraz zamknęła drzwi. - Kawy? Herbaty? - zapytała, gestem dłoni wskazując kanapę w swoim salonie.
    - Córka jak się nazywa? - zapytała jeszcze, siadając naprzeciw mężczyzny.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  13. - Skąd mam pamiętać? Zazwyczaj też w tym czasie walczę, albo też idę kogoś wyrwać! – odpowiedział z uśmiechem na ustach, po czym sam się zaśmiał. Cóż, pod pewnymi względami byli do siebie podobni. No może z tą różnicą, że Dyrus lubił swoją robotę, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Yesen wręcz przeciwnie, dopóki nie przychodziło do konkretnej roboty, przy której nie da się nie pobrudzić sobie rączek.
    - No skoro to kwiat, jedna pozycja i inne takie gówna to mamy albo jebanego fetyszystę, albo jakiś kult. Kult to cięższa sprawa, ale łatwiej to zidentyfikować – powiedział spokojnym tonem. No co? Nie był skończonym idiotą. Po prostu nie lubił się chwalić swoją wiedzą przed innymi. Tak tylko, żeby nie poczuli się przytłoczeni jego niewyobrażalną przystojnością połączoną z niebagatelną wiedzą.
    Gdy Dyrrus zaczął przekręcać nazwisko elfki, okhotnik uśmiechnął się z politowaniem. Ależ ona by się w tym momencie na niego darła. Zapewne coś w stylu: Ninath, prymitywie! To nie jest trudne do wymówienia! A później poleciałaby cała litania wyzwisk w jej języku. Tak, to by było zabawne, zwłaszcza z podejściem jego partnera w misji.
    - Ninath i lepiej się nie chwal, że zapomniałeś przed nią. Bywa drażliwa, dlatego warto mieć przy sobie okulary słoneczne – miał nadzieję, iż szatyn zrozumie jego niewinny żart. Rudowłosa rzadko zakładała coś co by zasłaniało widok na jej górne krągłości. Dobrze ustawione spojrzenie i można się wyłączyć.
    - Ano, możemy. Teraz siedzi sobie w domu i się opierdala – tego też nie powinien tak przy niej nazywać, ale na szczęście jeszcze nie musi uważać na słowa. Nie żeby się bał kobiety, po prostu nie lubił kiedy wszystko krytykowała. Już wolał się zamknąć i mieć święty spokój, no chyba, że chciał ją, wyjątkowo, podrażnić.


    Yensen

    OdpowiedzUsuń
  14. [Kto by pomyślał, że Bring Me The Horizon mnie wkupi w czyjeś dobre łaski. Tak, bardzo lubię. Ich teksty przemawiają do zbuntowanej nastolatki w mojej duszy :DDD (najlepiej mi się ich słucha w samochodzie - kilka kilomterów ktoś za mną jedzie, ale jak ma okazję to mnie wyprzedza, a z głośników: true friends stab you in the front xD )
    Jak widzę trafiłam bardzo z postacią. Jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało, nekromancja to mój konik :D
    Się nie martw o rzadkie odpisywanie. Na mailu wątek prowadzę, że średnio raz na miesiąc sobie z drugą autorką odpisujemy, żadna przerwa mi nie straszna!
    Wpadam do Dyrusa, bo w sumie jak mi łatwiej coś wykombinować z okazji współpracy Gildii i DCS. Na przykład problem z zombie w okolicach Salree? Szalony golem siejący zamęt? To robota dla nekromantki!]

    Willow

    OdpowiedzUsuń
  15. — Nie trzeba, dziękuje, Dyrusie. — Odpowiedziała, gdy tylko wyprostowała na kolanach sukienkę. Może i przez mokry materiał, który przylegał go jej ciała, dało się zauważyć, że dziewczyna nie ma niczego pod spodem, jednak na siłę starała się, by tego nikt nie zauważył. Nawet Dyrus. Co chwila odciągała skrawek sukienki od ciała, chcąc ją jakoś ułożyć, by aż tak tego nie było widać, lecz bezskutecznie. Westchnęła ciężko, spoglądając na mężczyznę obok niej.
    — Może wyjdziemy za zewnątrz? O wiele szybciej wyschniemy, niźli będziemy siedzieć w miejscu. Świerze powietrze dobrze zrobi nam, jak i ubraniom, które później będą śmierdziały piwem. — Zaproponowała, chwytając w dłoń kufel z piwem, który to przed chwilą dostała. Zsunęła się delikatnie z krzesła, stawiając stopę na podłodze, jakby dawała mu nać, że chce stąd wyjść.
    — Poza tym nic o Tobie nie wiem. — Zagaiła, delikatnie przechylając głowę w bok. — Opowiedz mi coś o sobie. Czym się zajmujesz, co robisz w wolnych chwilach?

    Ýrilcia.

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Dziękuję za bardzo miłe powitanie :D
    Haha czym to tak sobie zaplusowałam ? ^_^ Ignis to w końcu taki, aż do znudzenia normalny smoczek ;D
    Dyrus świetny jest, lubię postacie tego typu, więc jeśli jest chęć to błagam na kolanach o wątek!
    I już zmieniam wiek, nie doczytałam. ]

    Ignis

    OdpowiedzUsuń
  17. [ Smoki są świetne i chyba obejrzałam większość filmów, w których występują :D
    Haha miłośnik kobiecych biustów? Na pewno nie mam nic przeciwko xD
    Jeszcze nigdy nie byłam inspiracja do jakiegokolwiek pomysłu, a jak będziesz miał kolejna postać to pewnie tez możemy stworzyć im wątek.

    Co do wątku to moze zacznijmy najpierw od tego jaką relacje mieliby mieć ? Przyjazna, czy wręcz odwrotnie, coś więcej itd? A nad jakimś ciekawym pomysłem to musze się zastanowić bo aktualnie nic ciekawego do głowy mi nie przychodzi prócz tego, ze mógłby ja podglądnąć w czasie przemiany w smoka lub ze smoka w człowieczka co pewnie by się jej nie spodobało, albo Ignis mogłaby wybrać się na wycieczkę do Salree i zapuścilaby się tam gdzie raczej nie powinna, może jakaś mała awantura by się zrobiła i Dyrus akurat byłby w pobliżu? Albo można to nawet jakoś połączyć, sama nie wiem... ]

    Ignis

    OdpowiedzUsuń