piątek, 14 kwietnia 2017

The thief who stole the spring.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Zewłok
Były dwie siostry: noc i śmierć,
Śmierć większa, a noc mniejsza.
Noc była piękna jak sen, a śmierć,
Śmierć była jeszcze piękniejsza


Zniż głowę, słuchając trwożnie historii ludu, o którym czas zapomniał. Wytęż słuch, skup swe myśli, ulotne słowa są, jak ulotni są Ci, o których opowiadać będziemy. Mit przekażemy o bogach wszechpotężnych, którzy a jakże boski palec przyłożyli do stworzenia ludzkiego istnienia. Bowiem ulepić sztukmistrze świata mieli ród ludzki z gliny z krwią wymieszanej. W końcu jednak okazał się to twór nieudany. Pokraczny, głupi i paskudny w czynach, jak i w słowach. Najgorsze, jednak że ambitnie bóstwa pragnęły, aby był to ród stworzonych na ich podobieństwo. Nie przewidzieli jednak, że akt stworzenia, aż tak bardzo się nie powiedzie. Widząc, co wyszło spod ich dłoni, zdzierżyć nie byli w stanie, że coś tak okropnego, miało być podpisywane pod nich wspaniałymi osobami. Postanowili zatem oddzielić się od wyglądu ludzkiej skorupy. Wszyscy wieczni zgodnie pozbyli się własnych głów. Znak to miał być, że twardo stąpają po ziemi, trzymając w ryzach Chaos i Porządek. W przeciwieństwie do człowieka, który głową od zawsze, bujał w chmurach, myśląc nad rzeczami bzdurnymi i bezwartościowymi.
Tylko jeden pośród nich widział w człowieku, coś więcej niż nieudany przypadek. Bóstwo przez innych z panteonu uznawane za splugawione, obdarzone przez żywych mianem Śmierci. Jego odwiecznym zadaniem było wyrwać z martwego ciała duszę i puścić ją wolno, aby mogła odnaleźć inne naczynie. Zewłok, a tak bowiem brzmiało imię Śmierci, zapragnął zaznać towarzystwa ludzi, ich przychylności. Głupio sądził, że jeśli zstąpi pośród nich, ci zaprzestaną bać się obowiązku śmierci.
Objawić się jednak nie mógł bez głowy, aby przedwczesnej opinii nie tworzyć. Udał się zatem do Gaju Duchów, gdzie królował potężny jeleń, uznawany przez ludzi za istotę najpiękniejszą, jaka stąpa po łąkach Wszechświata. Bożek myślał, że jeśli posiądzie jego łeb, śmiertelni uznają go za istotę tak samo wspaniałą, jak i nawet zaczną w Śmierci widzieć piękne zdarzenie. Udało mu się złapać jelenia podstępem i odciąć jego łeb. Założył czerep tam, gdzie powinna się znajdować głowa. I tak oto ruszył na spotkanie człowiekowi. Jednak, gdy do niego doszło, nie został on przyjęty dobrze. Wszyscy z przerażeniem spoglądali na Śmierć, która objawiła się w czarnych szatach, oblepionych od krwi i łypiąca na nich spod zwierzęcej czaszki.
Droga od Gaju Duchów po Ziemie Śmiertelnych była na tyle długa, że skóra zamordowanego zwierzęcia zaczęła gnić, a robaki oblazły cuchnące mięso, które krwawymi ochłapami odpadać poczęło od kości. Nikt nie pomyślał, aby powiedzieć, że Śmierć jest piękna. Nikt nie docenił gestu bożka zabiegającego o względy. Wszyscy uciekli, uznając go za zły omen. I od tej chwili poczęli przypisywać do jego osoby najgorsze rzeczy. Obwiniali za zarazy niszczące pola. Za głód i niedostatek. Widzieli w nim wojnę, a w śmierci najokropniejsza rzecz.
Powstał odłam kultu. Jeden z najokropniejszych. Tak paskudny, że nawet Śmierć z obrzydzeniem spoglądała na ich działaniach. Według legend religia nie padła wcale wskutek wypchnięcia przez inną ani zatarcia na rzecz rozwoju. Ponoć ostatni wyznawcy wyrżnęli się sami. A po nich, nie miał już kto wierzyć.

 ***


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
OBECNIE PHYOEN - ŁAZĘGA - WIECZNOŚĆ? JEDNOSTKA CZASU - ZBŁĄKANA DUSZA
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Od autorsko.







11 komentarzy:

  1. [Witam serdecznie dość oryginalną postać ^^ Co do KP to nie zauważyłam żebyś miała z nią jakiekolwiek problemy, mi się podoba. Oczywiście życzę udanych wątków i ciekawych powiązań! Skoro już o powiązaniach i łazęgach mowa, to pomyślałam, że Zewłok i Febe mogliby znać się z jakiś wcześniejszych czasów, taki o luźny pomysł ^^ Co Ty na to?]

    Akela/Febe

    OdpowiedzUsuń
  2. [Cześć i czołem. KP dopracowane w najmniejszych szczegółach. Historia cudowna i aż sama zapragnęłam zawątkować, a skoro już mam tego swojego nędznego człowieczka, to może skusisz się na małe co nieco z nim, co? :) ]

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Moooooshi Moshi. Here's Dragon Desu. Jak zawsze z opóźnieniem ale jestem. Święcę twoją postać tak jak i twoją osobę byś mogła spędzić tu cudowne chwile wątkując i tworząc wspaniałe historie. Mam nadzieję że będziesz się tu świetnie bawiła bo w końcu o to tu chodzi.
    Sam zgłoszę się po wątek kiedy wypuszczę drugą postać xd
    Pozdrawia, Wujek Dragon. ]

    Dyrus

    OdpowiedzUsuń
  4. [Spokojnie, spokojnie ^^ służę pomocą, jeżeli chodzi o pomysły to ostatnio biję w tym rekordy hehe. Więc tak, po pierwsze Febe często bywa w stolicy ponieważ ponieważ prowadzi tam swoje przedszkole i...
    Pomysł 1: Zewłok może pojawić się u niej w sprawie ogłoszenia o pracę, Meduza szuka pomocy przy swoim małym kidsgardenie. Jeżeli chodzi o dostępne stanowiska pracy to masz rozpiskę w zakładce "Miejsca->Phyoen".
    Pomysł 2: Febe często bywa na targach czy zakupach, mogą się tam po prostu spotkać.
    Pomysł 3: Febe może być świadkiem jakiś nieprzyjemnych uwag/zamieszania, którego Zewłok będzie powodem i po prostu się wtrąci, bo nie znosi nietolerancji opartej na wizualnym wyglądzie. Plus pozna w nim starego znajomego co dodatkowo spowoduje chęć pomocy.
    Pomysł 4: Febe przyciąga problemy, więc może po prostu wpaść w kolejne i to właśnie Zewłok ją z nich wyciągnie.

    W pomyśle 3 i 4 można nawet dodać coś takiego, że w taki sam sposób spotkali się za pierwszym razem i teraz będzie takie deja vu ^^ ]

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  5. [Nie ma sprawy. Hm jako, że dziś mi się nudziło i wstawiłam tu drugą postać - Ray to masz dwie do wyboru. Co prawda z Glenem może być trudno, bo to niewolnik, ale może mógłby przybyć z jakąś przesyłką do Zezwłoka i zostać na noc, bo wichura się rozszaleje albo coś takiego.
    Natomiast Ray jest magiem ognia, młodym magiem, który ma miejscówkę w Gildii, pracuje na ich zlecenie. Mogliby się spotkać gdzieś w siedzibie Gildii, albo nawet gdzieś na ulicy bo przecież kiedyś z tego miejsca musi wyjść.

    Ale oczywiście otwarta na wszelkie propozycje jestem :) ]

    Glen / Ray

    OdpowiedzUsuń
  6. Febe dzisiejszego poranka miała ręce pełne roboty. Do jej przedszkola zapisywano coraz więcej dzieci, a nadal pracowała sama. No, czasami jakaś starsza kobieta zaproponowała swoją pomoc w kuchni, jednak żadna nie była zainteresowana pracą na stałe. Czasami miała ochotę się załamać, szczególnie w tym okresie, akurat po nieszczęsnym powrocie Kuro i tej całej akcji w jej domu. Rozcięta warga meduzy nasuwała sporo pytań, zarówno u rodziców jak i ich pociech. Na szczęście kobieta była dość zaradna i bez problemu wymyślała jakąś realną historię dla dorosłych, maluchy natomiast raczyła opowieściami o tematy fantastycznej, co pozwoliło zająć większą grupę na jakiś czas. Jedynie jej córka z ponurą miną siedziała wpatrzona w okno - przecież doskonale znała sprawce "ozdoby" na twarzy matki. Jej brat też siedział cicho, po tamtym wydarzeniu przestał z kimkolwiek rozmawiać, jedynie bawił się swoimi zabawkami, czasem coś mrucząc pod nosem. Kiedy kobieta opowiadała grupie jedną z bajek, Ines zaciekawiona spojrzała na postać, która pojawiła się przy wejściu do przedszkola. Obserwowała go chwilę i zaraz obejrzała się na mamę.
    - Mamo, jelonek! - zakomunikowała niezwykle ożywiona. Jej radosny głos, za którym notabene matka czekała z utęsknieniem, nagle powrócił. Dziewczynka podbiegła szybko do kobiety, złapała ją za dłoń i pociągnęła do okna. - Jelonek przyszedł! - mała pokazała rączką rogatego gościa. Febe aż z niedowierzaniem zamrugała oczyma. Znała go, spotkali się bardzo dawno temu, kiedy jeszcze prowadziła pustelniczy tryb życia i mieszkała w lasach.
    - No proszę dzieci, mamy gościa - powiedziała do grupy i nakazała im grzecznie czekać. Sama ruszyła w stronę wyjścia z budynku, oczywiście jej córka ruszyła za nią. Meduza otworzyła drzwi szeroko i spojrzała na Zewłoka.
    - Kogo moje oczy widzą - uśmiechnęła się szeroko.
    - Jelonek! - wykrzyczała Ines i pobiegła w stronę furtki, aby otworzyć gościowi. Chwilę pomęczyła się z klamką, jednak w końcu udało mu się otworzyć. Normalnie chwyciłaby go za rękę, jednak w tym przypadku dłoń nieznajomego była za wysoko. Wlepiła w jego czaszkę swoje czerwone oczy i uśmiechnęła się, radośnie klaszcząc w dłonie. - Chodź, chodź! - pociągnęła go jednorazowo za nogawkę spodni i pobiegła do matki. Ona w tym czasie zdążyła pokonać połowę drogi do furtki.
    - Nie wiem co Cię do mnie sprowadza, ale jak najbardziej zapraszamy, poza tym, jak widzisz, nie mam tu nic do gadania - zaśmiała się lekko. Nie spodziewała się ponownie spotkać znajomego oblicza. Reszta dzieciaków zebrała się przy drzwiach frontowych i z podziwem patrzyła na dość okazałego gościa ich przedszkola. Na wielu zrobił większe wrażenie niż na ludzkich dzieciach Święty Mikołaj.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  7. [ A ja się witam z opóźnieniem, za co naprawdę przepraszam! Karta fantastyczna pod względem estetycznym i pisemnym(?)!
    Mam nadzieję, że będziesz się dobrze u nas bawić, a tymczasem zapraszam do siebie! :3 ]

    Yensen & Garrus Vakarian

    OdpowiedzUsuń
  8. [Pomysł jak najbardziej mi odpowiada :) Pozwolę sobie zacząć :) ]

    To nie był pierwszy raz, kiedy Glen został wysłany z pakunkiem do innego miasta. Nie był to też pierwszy raz, kiedy zgubił się po drodze i dotarł pod mieszkanie delikwenta późnym wieczorem... ale zdecydowanie po raz pierwszy otworzyła mu wielki stwór, którego oczy osadzone zostały w niczym nieporośniętej czaszce i paliły go spojrzeniem. Na myśl przyszedł mu jeleń, kiedy tak na niego patrzył. Z tego wszystkiego zapomniał języka w gębie i tylko mocniej złapał pakunek. Obserwował go długo, zanim wreszcie zdołał coś z siebie wydusić.
    - Dobry wieczór - oblizał lekko wargi. - Mam do pana... przesyłkę od Michaela - wymamrotał trzymając pakunek mocniej nieco spoconymi już dłońmi. W duchu przeklinał swojego właściciela za tak nieprecyzyjne wskazówki. Nie miał zielonego pojęcia jak zachowywać się przy tym osobniku. Co powiedzieć, co zrobić, by nie urazić mężczyzny.
    - Czy mógłbym... skorzystać z łazienki? - zapytał zaraz. Prowizoryczna sprawa, ale od tego wszystkiego naprawdę przypomniało mu się, że tego potrzebuje. Nie miał też pewności czy mężczyzna z takich rzeczy korzysta i czy ją ma w domu.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Nie mogę wiecznie prosić o wybaczenie no ale cóż. Z opóźnieniem ale jestem. Być w trakcie kryzysu twórczego i egzystencjalnego to najlepszy moment w którym można być.
    Więc skoro jesteś chętna na wątek to jestem! Mam nadzieję że masz pomysł bo ja jestem do niczego :I Ale to nie znaczy że nie próbuje nonstop coś wymyślić. ]

    Elenore

    OdpowiedzUsuń
  10. Glen podziękował mu rzewnie, po czym szybko schował się w łazience, opierając się plecami o drzwi i w duchu obiecując sobie, że zamorduje Michaela, jakkolwiek by to nie zabrzmiało. Za brak przygotowania go na takie sytuacje. No i jak niby miał wykazać się dobrym wychowaniem, kiedy nie bardzo wiedział jak ugryźć tę sytuację. Swoją drogą jego gospodarz wydawał się całkiem przyjaźnie nastawiony, co z całą pewnością ułatwiało sytuację.
    - Raz kozie śmierć - zaryzykował jednak i po załatwieniu swych spraw wyszedł z pozornie bezpiecznego pomieszczenia. - Panie Zewłok? - zapytał, kiedy nie spotkał nikogo w korytarzu. Nie chciał przecież znikać bez pożegnania. - Panie Zewłok, jeśli wszystko jest w porządku to będę znikać - uśmiechnął się, kiedy znalazł mężczyznę w salonie, ale potem zrzedła mu mina. Na dworze lało. Można było też usłyszeć szalejący wiatr. Glen westchnął ciężko i przycupnął sobie na jednym z wolnych foteli.
    - Będzie pan tak miły i pozwoli mi tu przezimować tę pogodę? - zapytał cicho, bo jakoś nie bardzo uśmiechało mu się wyłażenie na dwór w taką zawieruchę.

    Glen

    OdpowiedzUsuń
  11. [Piszę ten odpis po raz drugi, więc wybacz, ale nie będzie pewnie najwyższych lotów -.-‘]

    Febe zaśmiała się słysząc jego komentarz i wzięła córkę na ręce. Mała bardzo się tego domagała, gdyż chciała być po prostu wyżej w celu dokładniejszego obejrzenia „jelonka”. Zadowolona zaśmiała się uroczo i klasnęła w dłonie mając na niego lepszy widok.
    - Mogę powiedzieć to samo, myślałam, że kręcisz się po ludzkim świecie, a tu proszę, takie zaskoczenie – przyznała z uśmiechem i spojrzała na zerkające zza drzwi dzieci. Przywołała je gestem dłoni.
    - Chodźcie, chodźcie, pójdziemy do ogrodu – powiedziała wesoło, zachęcając je do wyjścia. Już zaraz dookoła pojawiło się więcej maluchów, ustawiły się w różnych odległościach i przysłuchiwały rozmowie dorosłych. Gość był o wiele ciekawszy niż bujawki w ogródku, więc trudno się było im dziwić. Febe słysząc powód dla którego się pojawił zamrugała szybciej oczyma, zaraz jednak posłała mu kolejny ciepły uśmiech.
    - Czy pracuję? Założyłam to przedszkole, jestem właścicielką – przyznała i wskazała kciukiem ścieżkę prowadzącą na tyły budynku.
    - Chodź, pójdziemy do altany i o wszystkim na spokojnie porozmawiamy – zaproponowała i ruszyła w stronę wymienionego miejsca. Nie wchodziła jednak do środka, nie chciała, aby Zewłok czuł się niepewnie w jej wnętrzu, w końcu mógł bez problemu zahaczyć o nią porożem. Rozsiadła się na ławce przy wejściu i poklepała miejsce obok, sadzając córkę na kolanach. Mała nadal go bacznie obserwowała i wyglądała na bardzo zadowoloną.
    - Jak mam być szczera to śmiało mogę przyznać, że z nieba mi spadasz, jestem właścicielką i opiekunką jednocześnie, dobrze, że tutejsze gospodynie pomagają mi w kuchni, bo sama długo tu bym nie pociągnęła – przyznała. – Jeżeli chodzi o dostępne stanowiska to oczywiście opiekun, kucharz, sprzątacz i dyrektor placówki. Nie dziw się, osobiście nie chcę tu dyrektorzyć, jako właścicielka i tak mam sporo na głowie. Jakieś konkretne stanowisko Cię interesuje? Muszę oczywiście pokreślić, że przedszkole nie funkcjonuje jakoś specjalnie długo, dlatego nie zasypię Cię masą pieniędzy na samym początku – dodała z zadziornym uśmiechem.

    Febe

    OdpowiedzUsuń