sobota, 8 kwietnia 2017

Where there is light, a shadow appears


Theme
Cassiel

Data merces est erroris mei magna
|| Angelus || Curriculum Vitae || Memoriae || Vincula ||

Witam serdecznie
Moje skarbie trochę nie umie odnaleźć się w tym świecie
i ma pewne problemy z budowaniem więzi czy
nawiązywaniem kontaktu, ale zapewniam, że nie gryzie
Zresztą tak samo jak ja, za to jestem bardzo chętna na wątki
Łapcie mnie na GG: 49895022
Zastrzegam sobie prawo do zmian w KP

8 komentarzy:

  1. [Ho, ho! Powiem szczerze, że KP przeszło moje wszelkie oczekiwania, jest na prawdę śliczne i nie mam nic przeciwko, aby prezentowało nasz blog jako pierwszy post na stronie :D Uwagę mam tylko co do historii, masz w niej sporo błędów, głównie jeżeli chodzi o końcówki słów, poza tym nie mam do czego się przyczepić ^^ Oczywiście zapraszam do siebie na wątek!

    P.S Miałam przekazać serdeczne zaproszenie do Gildii, która mieści się na terenach Mortiel (więcej informacji w zakładce "Miejsca")

    Febe/Akela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Dziękuję bardzo. Nawet nie wiesz jak miło jest to słyszeć, szczególnie, że nie jestem jakimś mistrzem html. Internet na pewno w tym nieco pomógł.
      Co do błędów, tak myślała, że takowe się pojawią. Na swoją obronę mogę powiedzieć, że pisałam to nad ranem na telefonie i już (mam nadzieję) poprawiłam wszystkie błędy.
      Gildia to nie taki zły pomysł. Myślę, że w końcu gdzieś tam zawędruje.]

      ||Cassiel||

      Usuń
  2. Febe przechadzała się właśnie ulicami Salree. Tradycyjnie musiała zrobić zakupy do domu. Czasami miała wrażenie, że w jej lodówce chowa się jakaś czarna dziura. Mieszkała sama z dwójką dzieci, a jedzenie znikało w niesamowitym tempie. Dzisiejszego dnia nie spodziewała się jakiś wielkich atrakcji, chociaż ostatnimi czasy zakupy dla tej kobiety zawsze miały jakieś epickie zakończenie. Szła właśnie mniej zatłoczonymi zaułkami miasta, zdążyła już poznać kilka skrótów do interesujących ją straganów, dzięki temu nie musiała przepychać się w tłumie.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  3. - Biedak - usłyszała nagle, kiedy przechodziła obok jednego ze skrzyżowań.
    - Ciekawe co mu się stało - zapytała jedna kobieta drugą, zerkając w zaułek. Febe zmarszczyła czoło i zatrzymała się. O czym mówiły? O kim? Spojrzała w stronę, w którą zerkały obie. Czyżby ktoś tam leżał? Tak, zdecydowanie widziała zarys ludzkiego ciała. Posłała zimne spojrzenie gawędzącym trzpiotką.
    - Taki biedny, prawda? Ale pomóc to już nie łaska - skarciła obie i ruszyła w stronę poszkodowanego. Kiedy zbliżyła się zwolniła trochę. Nie wiedziała kim jest ani co mu dolega, jednak już z tej odległości dało się zauważyć ślady krwi. Westchnęła głośno i rozwiązała chustę, którą miała przy spódnicy.
    - Na litość Boską... - wyszeptała kucając przy nim. Spojrzała na niego z troską i przyłożyła dłoń, najpierw do jego polika, a zaraz po tym do czoła. - Co Ci się stało? - zapytała bardziej siebie niż jego. - Przynieście wody! - krzyknęła do kobiet, które bacznie ją teraz obserwowały. - To nie była prośba! - dodała stanowczym głosem i wróciła wzrokiem do mężczyzny.
    - Spokojnie, pomogę Ci, musisz tylko dać się obejrzeć - przetarła jego twarz swoją chustą. Zaraz przy jej boku pojawiła się kobieta z misą wody.
    - Przygotuj jakieś czyste prześcieradło i rozłóż je na stole - wydała jej polecenie.
    - Ja? - kobieta nie była pewna czy mowa o niej.
    - Ty - Febe rzuciła jej kolejne karcące spojrzenie. Ona jedynie przełknęła ślinę i ruszyła przygotować to co miała.
    - Musisz mi trochę pomóc - powiedziała, nadal z troską w głosie i złapała dłoń obcego. Zarzuciła sobie jego rękę na szyję.
    - Muszę Cię podnieść - powiedziała mu, starała się jak najwięcej mówić. - Staraj się nie zamykać oczu, nieźle się wpakowałeś - dodała jeszcze i dźwignęła się, wraz z towarzyszem. Kobieta, która chwilowo nic nie robiła zaraz podbiegła do niej i złapała nieznajomego pod drugie ramię, pomagając przy tym meduzie.
    - Dziękuję - Febe posłała jej delikatny uśmiech i już zaraz prowadziły go w stronę przygotowanego w mieszkaniu "łóżka".
    - Będę potrzebowała opatrunki, a może nawet i igłę i odpowiednie nici, wygląda na to, że jest mocno ranny, ale przy tym śmietniku nie byłam w stanie zlokalizować miejsca krwawienia - powiedziała kobietom kiedy wchodziły do domu.
    - Zaraz Ci pomogę - odezwała się do niego i oparła o stół wyłożony prześcieradłem. Szybkimi ruchami pozbawiła go górnej części garderoby.
    - Jesteś w stanie coś powiedzieć? Wiesz co Ci się stało? - zapytała obejmując jego twarz dłońmi i próbując nawiązać z nim kontakt wzrokowy.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  4. Meduza była tak skupiona na niesieniu pomocy rannemu, że nawet nie bardzo zwracała uwagę na jego wygląd. Czekała cierpliwie na odpowiedź, mając wrażenie, że mężczyzna jest lekko zawiany, ale co się dziwić, w tym stanie każdy sprawiałby takie wrażenie. Słysząc jego krótką, acz dokładną, odpowiedź westchnęła z ulgą. Skoro rozumiał pytanie to nie było z nim aż tak źle. Uśmiechnęła się delikatnie słysząc o wykrwawianiu się.
    - To mój drogi zdążyłam zauważyć, będę musiała Cię zaszyć... - zdjęła jeszcze z niego delikatnie koszulę, rany na szczęście nie wyglądały na stare więc krew nie zdążyła dobrze zakrzepnąć. Dzięki temu odrywanie materiału od ciała nie powinno być aż tak bolesne. Febe szybko zauważyła ślady na plecach, z resztą jej towarzyszki również. Obie z zasłoniętymi z obrzydzenia ustami wybiegły poza budynek. Meduza westchnęła ciężko.
    - Te dzisiejsze baby... - mruknęła jedynie, zdejmując jeszcze bandaże, które ktoś założył bardzo nieprofesjonalnie, przez co nawet nie przysłaniały już okaleczeń.
    - Kto Ci to zakładał? - zapytała wyraźnie zaskoczona. Oczywiście nie oczekując odpowiedzi. Spojrzała na niego raz jeszcze z troską, wyglądał jakby mu coś wyrwano z pleców... albo odcięto.
    - Musisz jeszcze trochę wytrzymać - powiedziała spokojnie i wróciła na przeciw mężczyzny.
    - Położę Cię teraz na brzuchu i zajmiemy się tym paskudztwem - powiedziała powoli, aby nie zdziwił się co do zaplanowanych przez nią czynności. Zaraz usadziła go stabilniej na stole i delikatnie położyła na boku, aby po chwili odwrócić go tak, jak planowała. Dla pewności ułożyła mu jeszcze głowę bokiem do blatu, aby przypadkiem jej się czymś nie zadławił. Zaraz do pokoju wpadła jedna z pomocnik i położyła na stole specjalne nici.
    - Pomyślałam, że robiąc zakupy bardziej się przydam - powiedziała, a Febe posłała jej uśmiech.
    - Dziękuję bardzo, już się bałam, że dalej stoicie na plotach - przyznała z wymownym uśmiechem. Kobiecie zrobiło się wstyd i nic nie powiedziała, po prostu pokazała gestem, że wyjdzie i da jej pracować. Febe kiwnęła głową.
    - No dobra przystojniaku, bierzemy się do dzieła - powiedziała dla podnoszenia na duchu. Zaczęła od dokładnego przemycia ran, co mogło sprawić duży dyskomfort, oczywiście przed wszystkim umyła dokładnie ręce. Zaraz po tym osuszyła skórę poszkodowanego. W celu odwrócenia jego uwagi od szycia zaczęła nucić znaną sobie melodię, a krótko przed wkłuciem melodie przekształciła w śpiew. Zatamowała jeszcze krwawienie na tyle, na ile się dało i przystąpiła do szycia. Robiła to pewną ręką, wiele już ran miała okazję zaszywać. Co chwilę zerkała na nieznajomego, aby upewnić się, że jest przytomny. Nagle przerwała śpiew.
    - I jak tam? Może mi opowiesz jakąś ciekawą historię hm? - zagadała do niego będąc w 1/3 otwarcia.

    Febe

    OdpowiedzUsuń
  5. [ No to przywitam się jeszcze oficjalnie! Wiesz, że KP strasznie mi się podoba, aż miło popatrzeć! ^_^ Arty też niczego sobie, cieszą oczko jeszcze bardziej w połączeniu z HTML.
    Wątku już nie mogę się doczekać!
    Baw się u nas baaardzo długo i baardzo dobrze! :3 ]

    Yensen

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Jestem dość sceptyczny do aniołów, bo nie za bardzo przepadam za ich obrazem, ale muszę przyznać że nie spodziewałem się że ten będzie miał jednak stopień upadłości. Sam kiedyś stworzyłem takiego "anioła" który w niektórych aspektach przypomina mi Cassiela, więc mam wrażenie że powinniśmy się dogadywać :P
    Miałbym nawet pomysły na jakieś wątki, w końcu mam postać prowadzącą firmę najemniczą. W dodatku Dyrus ze względu na swoją jeszcze ukrytą przed Mortiel nature szuka wyzwania i kocha walkę, w dodatku miałby interes w walce z aniołem, choćby bezskrzydłym -- to zawsze jakiś początek znajomości. Zawsze możesz poczekać na moją nową postać którą mam zamiar wypuścić niedługo, ale z jej strony możesz liczyć na nieco bardziej negatywne wątki, ale mam wrażenie że tylko na pewien okres czasowy.
    Pozdrawiam, Wujek Dragon ]

    Dyrus Riokru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ Widać że się nie wyspałem, bo moja pisownia płacze xd ]

      Usuń