niedziela, 21 maja 2017

Czas Odkupienia Prolog



Blondyn powłóczył powolnie nogami, całe jego ciało było obolałe. Ciało… o ile ciałem to można było nazwać. Zatrzymał się nagle i kaszlnął głośno kilka razy, zasłaniając przy tym usta. Kiedy kaszel ustał, spojrzał na swoją rękę. Piasek… ziarna piachu leżały na drżącej dłoni. Z organów chłopaka niewiele już zostało – jedynie serce funkcjonowało jak trzeba, jednak filtrowanie krwi stawało się coraz mniej potrzebne. W końcu piaskowe dziadki jej nie posiadały.
Chłopak spojrzał za siebie. Już kilka dni temu opuścił zurbanizowaną część Mortiel. Teraz kręcił się gdzieś po pustkowiu. Musiał odejść, przez swoje czyny zmarnował owoc kilkuset letniej pracy – ludzką powłokę, którą właśnie tracił. Westchnął głośno i wrócił do powolnej wędrówki. Szedł ku wąskiemu strumykowi, który przepływał przez tą część krainy. Do jego nosa dodarł przyjemny zapach wody. W prawdzie nie była ona specjalnie czysta – wypływała z Girie, jednak w tym miejscu nie była aż tak zanieczyszczona jak w slumsach. Na brzeg strumyka dotarł na czworaka, coraz trudniej było mu zapanować nad ciałem, którego nie kontrolował. Nie zwracając na nic uwagi legł plecami w wodzie i przymknął oczy. Woda spowolniła proces rozsypywania się jego ciała, w końcu bardzo dobrze zlepiała piasek. Po krótkim moczeniu Nik wyczołgał się na suchy brzeg, tam również położył się na plecach i spojrzał w niebo. Nie miał ochoty oglądać swojego ciała w tym stanie. Teraz już nie tylko jego wnętrze było z piasku. Pierwsza poszła prawa noga, kilka dni temu, za nią łydka drugiej nogi, fragment torsu chłopaka, a dziś rano twarz. Tak, już jedna czwarta twarzy miała formę piasku. Leżał tak w ciszy rozmyślając. O czym? O kim? O Yuuki, o Lex, o Aki… Nawet Mel przemknęła mu w wspomnieniach. Uśmiechnął się delikatnie.
- Doceniamy dopiero po stracie co? – zapytał sam siebie z kpiną w głosie i ponownie przymknął oczy. W prawdzie wszystkie wspomniane przez niego osoby żyły i miały się dobrze, nawet obiecał im, że się jeszcze zobaczą, ale… Kiedy przybierze swoją prawdziwą formę, dziewczyny zostaną tylko wspomnieniem i w najlepszym przypadku zobaczą się za jakieś kilkaset lat, kiedy znowu uda mu się przywrócić swoją ludzką twarz. Westchnął ciężko. Nagle jednak do jego ucha dotarł dziwny dźwięk. Ktoś jakby brodził w wodzie. Zaraz poczuł jak piach w okolicy jego ciała nieco zmienia położenie i… cień, zdecydowanie ktoś go przysłonił. Otworzył jedno oko. Stała nad nim drobna blondynka o błękitnych oczach, twarz miała bez wyrazu i patrzyła na niego w ten sam sposób.
- Kiepsko to wygląda – powiedziała nagle patrząc na piaszczystą część twarzy chłopaka.
- No co Ty nie powiesz – mruknął w odpowiedzi. Nie spodziewał się tu kogoś spotkać. Dziewczyna kucnęła przy nim.
- Czym jesteś? – zapytała zaciekawiona tykając jego „zdrowego” policzka. Niklaus otworzył gwałtownie oczy i rzucił jej zimne spojrzenie, marszcząc przy tym brwi. Twarz blondynki nadal nie wyrażała żadnych emocji. Wpatrywała się w niego, oplatając swoje kolana dłońmi. Patrzyli tak na siebie przez kilka minut w milczeniu.
- Potworem – odpowiedział, a złość z jego twarzy zniknęła.
- Świetnie – dziewczyna wstała na równe nogi i wyciągnęła z swojej skórzanej torby jakiś notesik. Zapisała w nim kilka słów, zerkając ukradkiem na Niklausa. Ten zaciekawiony jej reakcją podniósł się lekko i oparł łokciami o podłoże. Uniósł brew w geście zdziwienia.
- Jesteś może głodny potworze? – zapytała. Zero uśmiechu, zero pogardy w głosie, zero emocji. Blondyn uśmiechnął się pod nosem, zupełnie jakby widział siebie za czasów wstąpienia do szkoły dla nadprzyrodzonych.
- Nie – odpowiedział nieco rozbawiony. – Nie jem – dodał.
- Nie je… - dziewczyna powtórzyła i zapisała w kajeciku. Zaraz wyciągnęła do niego dłoń
– W takim razie znajdziemy Ci inne zajęcie – powiedziała, nadal bez większych emocji. Niklaus zmarszczył czoło.
- Nie wiem czy zauważyłaś, ale raczej wolałbym zostać sam – stwierdził nie rozumiejąc kim jest tajemnicza postać. Blondynka westchnęła i znowu przy nim kucnęła.
- Dlaczego tu jesteś? – zapytała.
- Nie Twoja sprawa? – odpowiedział jej opryskliwie.
- Nabroiłeś i chcesz się odciąć, to nie jest dobry pomysł – powiedziała spokojnie.
- O i pewnie zaraz mi powiesz dlaczego… - uśmiechnął się zadziornie.
- Nie, nie chcesz pomocy to sobie tu leż i zamieniaj się w piasek dalej – odpowiedziała, po czym bezceremonialnie wstała i ruszyła powoli w przeciwną ku niemu stronie. Nik uniósł obie brwi. Zaraz jednak dziewczyna zwolniła i zadrżała lekko. Z jej gardła wydobył się kaszel,  mocny, nawet bardzo. Troszkę szybciej podeszła do strumyka i kucnęła przy nim. Blondyn cały czas ją obserwował, wstał nawet do pół siadu. Dostrzegł małą strużkę krwi, którą zmywała z dłoni.
- Wszystko w porządku? – zapytał odruchowo, nadal lekko marszcząc czoło. Dziewczyna uspokoiła kasłanie i spojrzała w jego stronę. Miała odrobinę krwi przy ustach. Starła ją patrząc na chłopaka.
- Nie Twoja sprawa? – odpowiedziała tym samym tonem co on jej jakiś czas temu. Nik pokręcił głową, twarz nieznajomej nadal nie wyrażała żadnych emocji.
- Dobra, zabiłem kogoś – powiedział. Blondynka wstała i założyła ręce na piersi, nadal go obserwując. Chłopak westchnął – dlatego się odcinam, muszę nieco naprawić swoje życie aby więcej nie doszło do takiej sytuacji – wyjaśnił i wzruszył ramionami.
- Niezły z Ciebie egoista – odpowiedziała dziewczyna, a Nik zmarszczył brwi.
- Co proszę?! – zapytał nieco agresywniej.
- Zabrałeś komuś życie i uważasz, że jak ogarniesz swoje to naprawisz szkody? – również zapytała.
- Nie, po prostu już więcej żadnego nie zabiorę! – uniósł się lekko w jej stronę.
- A co z tym, które już zabrałeś? – ponownie zapytała z spokojem w głosie. Po raz kolejny złość z twarzy Blondyna zniknęła, pojawiła się lekka zaduma. Zaraz jednak rzucił dziewczynie zimne spojrzenie i przyciągnął do siebie kolana, oparł się o nie łokciami.
- Pewnie zaraz mi powiesz – mruknął. Blondynka podeszła do niego i nachyliła się tak, aby mieć swoją twarz na wysokości jego twarzy.
- Nie lepiej po prostu kogoś ocalić? Uratować komuś życie? – zapytała i zaraz wyprostowała się, po czym wróciła do swojej wędrówki. Najdziwniejsze w tym wszystkim było to, że jej twarz nadal nie wyrażała żadnych emocji. Niklaus siedział chwilę, patrząc jak odchodzi. Może… Może miała rację? Nie wiedzieć czemu zerwał się na równe nogi i ruszył za nią.
- I co mam czekać na rogu ulicy aż ktoś wpadnie w tarapaty i ruszyć z odsieczą? – zapytał z lekką kpiną w głosie, zrównując z nią krok.
- Nie, chodzi o coś głębszego, musisz poczekać, odpowiedź sama do Ciebie przyjdzie – odpowiedziała.
- Tylko, że ja nie mogę czekać – mruknął.
- Więc na razie skup się na swoim pomyśle – wzruszyła ramionami. Nik spojrzał na nią pytająco. O którym pomyśle mówiła? Ma leżeć na brzegu czy…
- Na staniu przy rogu ulicy i czekaniu aż ktoś wpadnie w tarapaty – odpowiedziała mu zaraz.
- Genialnie… - Blondyn zatrzymał się i przewrócił oczyma.
- Jak będziesz tak się zatrzymywał to nigdy nie dojdziemy na miejsce – dodała zerkając na niego ukradkiem. Chłopak zmarszczył czoło i zaraz ją dogonił.
- Jakie miejsce? – zapytał.
- Twojego odkupienia – powiedziała dalej bez wyrażania jakichkolwiek emocji. Niklaus spojrzał na nią mocno zaskoczony.
- Jesteś jakimś aniołem, czy co? – zapytał, a ona, po raz pierwszy, delikatnie się uśmiechnęła.
- Nie, jestem Varona – przedstawiła się. Na widok tego ledwo widocznego uśmiechu drgnął i kącik ust Niklausa. Spojrzał w piasek pod stopami, schował dłonie do kieszeni i ponownie zrównał z nią krok. Zerknął na blondynkę kątem oka.
- Niklaus – przedstawił się.
- Miło mi Cię poznać, Niklausie – odpowiedziała, również na niego zerkając.
Dosłownie przez chwilę miał wrażenie, że jego „klątwa” nie postępuje. Nie wiedział czy to sprawka wody czy przyczyna była inna. Może po prostu mu się wydawało? A może… Nie, to nierealne. Wiedział, że jego przemiana niedługo nadejdzie, tylko nie wiedzieć czemu, mimo to, szedł przy boku blondynki i milczał, od czasu do czasu zerkając w jej stronę. Varona tak? Nawet przez myśl mu nie przeszło, że ta dziewczyna zapewni mu tyle nowych doświadczeń.

CDN.

____________________________
Szykujcie się na duuużo czytania ^^

2 komentarze:

  1. Prolog ładnie otwiera historię głównego bohatera. Jednak proszę zwróć uwagę na to, że w dialogach nie używamy wielkiej litery w zaimkach osobowych. Oraz czytając miałam wrażenie pewnej nieścisłości np.: najpierw piszesz, że „nie kontrolował [ciała]”, a trochę później „zerwał się na równe nogi”. Pierwsza część prologu zbudowała mi wizję raczej słabej osoby ze względu na jego „rozsypywanie się” i „powłóczanie nogami”, więc trochę nie pasuje mi „zerwanie się” i „zrównanie kroku”.
    Mam nadzieję, że pomogłam, a nie zniechęciłam, jako że historia zapowiada się ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za uwagi, a co do zerwania się to chodziło właśnie o to, że chłopak poczuł pewnego rodzaju siłę z powodu zachowania blondynki. Później opowiadaniu jest umieszczone zdanie: "Dosłownie przez chwilę miał wrażenie, że jego „klątwa” nie postępuje." Co miało wyjaśnić dlaczego nagle odzyskał siły, ale w sumie umieściłam je pod sam koniec więc można było tego nie powiązać. Tak czy siak dziękuję raz jeszcze za opinię ^^

    OdpowiedzUsuń