poniedziałek, 29 maja 2017

Gdy do przodu zegar mknie, ty ustaw się na nie... i cała wstecz!



Shiya
 
 18 lat (w rzeczywistości 1421 wiosen) | CLEDO |
| Cofa czas i sięga w przyszłość |


- Dlaczego Cledo? - Shiya odrywa na moment wzrok od parzenia herbaty i wzrusza nieco ramionami. - A dlaczego nie? - odpowiada pytaniem na pytanie. Być może wybór tego miejsca zamieszkania może szokować, kiedy po raz pierwszy spotyka się młodą dziewczynę, ale dla niej był to jedyny możliwy sposób spokojne życie. Bez ciągłych pytań, miejskiego zgiełku i ciągłych próśb. Tak jakby tylko jej rozmówcy mogli sobie pozwolić na życie. Ona miała jedynie służyć. Nic dziwnego, że w końcu się zbuntowała.

DANE OSOBOWE |  POWIĄZANIA


[No i nie mogłam się powstrzymać...
GG: 50569079 ]

41 komentarzy:

  1. [No, no! Widzę tutaj dużo powiązań z Febe i Niklausem! Bardzo chętnie poznam bliżej Twoją panią, więc bez owijania w bawełnę, zapraszam pod swoje KP ^^]

    Akela/Febe/Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  2. [A dziękuję, dziękuję, Niklaus lubi jak go kochają xD Pomysł z cofnięciem czasu i zleceniem jak najbardziej mi się podoba, tym bardziej, że Blondyn, jako istota władająca czasem, zauważy, że coś jest nie halo i może się zrobić ciekawie. To ja od razu zacznę :D]

    Dzisiejszego wieczora chłopak miał do odebrania zapłatę za wykonanie zlecenia. Oczywiście cena była najwyższa z możliwych - życie. Kilka dni temu, mężczyzna, do którego domu właśnie wchodził, pojawił się u niego, aby zażyczyć sobie śmierci pewnej istoty, chciał się pozbyć wspólnika "za wszelką cenę", więc Niklaus wybrał sobie samodzielnie rodzaj zapłaty. Lubił załatwiać sprawy po cichu, nie zależało mu na rozlewie krwi. Wkradł się do sypialni gospodarza i po prostu zatrzymał czas jego serca na całą minutę. Pech chciał, że był to środek nocy, więc nigdzie obok nie znalazła się osoba, która przywróciłaby funkcje życiowe Pana domu. Blondyn, tradycyjnie, zostawił w pomieszczeniu swój znak rozpoznawczy - kupkę czarnego pyłu na etażerce przy łóżku. Tylko osoby wtajemniczone wiedziały co to oznacza. Rano, kiedy chłopak smacznie spał, stwierdzono zgon bogacza, jednak informacji tej nie rozpowszechniono. Jeden z służby, najbardziej oddany, wpadł na pomysł zgłoszenia się do pewnej kobiety, która umie odwrócić bieg wydarzeń.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  3. Niklaus zadowolony przewracał się z jednego boku na drugi kiedy nagle poczuł dziwne wirowanie. Nie do końca wiedział co się dzieje, ale kiedy znowu znalazł się w dniu wczorajszym jednoznacznie stwierdził, że ktoś zabawia się czasoprzestrzenią. Dla niego takie przeskoki były wyczuwalne. W prawdzie nie mógł im zaradzić, ale zdawał sobie z nich sprawę. Westchnął ciężko i rozejrzał się dookoła, aby zrobić rozeznanie, w jakim to miejscu dokładnie się znalazł. Pięknie… dopiero co szykował się do odwiedzin tego buca co mu musiał zapłacić, czyli znowu będzie go trzeba zabić. Nie bardzo wiedział kto ma interes w zabawie czasem, tylko raz spotkał w swoim życiu istotę o podobnych zdolnościach, ale było to dość dawno, jeszcze za czasów szkolnych. Uśmiechnął się na wspomnienie szkolnej sprzątaczki, była dość zjawiskowa i wyrachowana, trzeba przyznać.
    Wieczorem, kiedy nadeszła odpowiednia godzina ponownie udał się do posiadłości bogacza i ponownie cichaczem przemieszczał się po pomieszczeniach. Nawet przez myśl mu nie przeszło, że czas został cofnięty właśnie z powodu jego ofiary. Dopiero kiedy wszedł do pokoju gospodarza zauważył, że coś jest inaczej, chociażby mężczyzna inaczej ułożony w łóżku. Od razu odwrócił się w stronę dziewczyny siedzącej na fotelu. W prawdzie nie było jej widać w tych ciemnościach, ale on był już za stary ta takie sztuczki.
    - Proszę, proszę, z moich raportów nic nie wynika, że owy jegomość ma znajomości wśród koleżków od czasu – zauważył z zadziornym uśmiechem. Czyżby ktoś miał powstrzymać go od wymierzenia ceny za życzenie? Śmiech na Sali. Nie ma takiej możliwości.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  4. Widząc kto chowa się w ciemnościach uśmiechnął się szarmancko. Jej widok był przyjemny dla oka, którego z niej nie spuszczał, nawet na sekundę.
    - Czysty, brudny, różnie mnie już nazywali - szepnął w jej stronę, z tym samym uśmiechem.
    - Ooo, to słodkie - udał wzruszony głos i szybkim ruchem zmierzwił jej włosy, pozyskując dosłownie kilka kosmków. Podszedł do łóżka gospodarza i otrzepał lekko ręce.
    - A właściwie to jak zamierzasz mnie powstrzymać? - zapytał zerkając na nią z zadziornym uśmiechem. Dokładnie chwilę przed wypowiedzeniem tego zdania zatrzymał serce mężczyzny, w tym samym momencie spowalniając czas opadających na pościel włosów dziewczyny. Bardziej dla zmyłki, gdyby przypadkiem również wyczuwała zmiany wywołane zabawą z czasem. Fakt, że mężczyzna był nieprzytomny, działał Blondynowi na rękę, dzięki temu nie wykazał żadnej oznaki stanu w jakim się znalazł. Ostatnio chociaż chwilę pojęczał. Chłopak nachylił się nad twarzą dziewczyny tak, aby była na równi z jego.
    - Ty go tak załatwiłaś? Ostatnio przynajmniej był z piżamie. Musisz lepiej popracować nad szczegółami zasadzki, ale to kiedy indziej. Teraz już możesz iść. Muszę odebrać zapłatę, a nie chciałbym żeby taka urocza dziewczynka patrzyła na czystą robotę, jeszcze się czegoś nauczysz - powiedział z przekąsem w głosie, udając, że jeszcze nie zabrał się za jegomościa.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  5. - Och, nic wielkiego do oglądania, geniusz w czystej okazałości - szarmancki uśmiech nie schodził z jego twarzy. Zaśmiał się pod nosem słysząc o rozwiązywaniu konfliktów, jednak kiedy zaczęła krzyczeć i szaleć spojrzał na nią unosząc brew ku górze. Popukał się po brodzie... To nie mogło być aż tak proste.
    - Hmm... Twoje krzyki, wywalony stół, Twoje włosy na jego pościeli - tu przyspieszył czas leżącego ciała mężczyzny, przez co moment jego śmierci zbliżał się jeszcze szybciej - No i ta jego nieprzytomność, zapewne zostawiłaś na nim odrobinę swojego naskórka czy innych śladów - a teraz cofnął czas nadbiegających strażników, przez co wrócili na swoje wcześniejsze miejsce i nie usłyszeli ani jej krzyku, ani wywalonego stołu.
    - Na Twoim miejscu skupiłbym się na zacieraniu śladów albo krzyknij raz jeszcze, może znowu przybiegną - spojrzał na zegarek, po czym wrócił do niej wzrokiem, znowu się uśmiechając.
    - Masz niecałą minutę na uratowanie go, powodzenia - puścił dziewczynie oko i na spokojnie zbliżył się do okna. Nie planował jeszcze opuszczać pomieszczenia, był zbyt ciekawy co nieznajoma zrobi. W prawdzie przez jakąś chwilę nie będzie mógł się bawić czasem, użył wszystkich możliwości w krótkich odstępach czasowych, jednak znał jeszcze sporo sztuczek i miał kilka asów w rękawie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  6. Zadowolony obserwował jak się mota. Nawet przyjemnie było pokazać komuś swoją przebiegłość, nie koniecznie siłę fizyczną. Zwykle różne istoty poznawały go od tej agresywnej strony, tu wyszło nieco inaczej. Uniósł lekko brew widząc jak zmierza w jego stronę, jednak czując ramiona na szyi wiedział co się święci. Jakoś nie specjalnie oponował, nawet mruknął zadowolony kiedy go pocałowała.
    - Jakoś nie specjalnie mi na tym zależy - przyznał patrząc jej w oczy. Nie wiedział co kombinuje, ale ostatnie wydarzenia sprawiły, że chętnie poczuł smak kobiecych ust na swoich wargach. Chłopak nie wyglądał na zaskoczonego jej zachowaniem, po prostu mu się spodobało. Czekał, zaciekawiony dalszym przebiegiem wydarzeń. Zaraz znowu świat zawirował, a on znalazł się w starych magazynach Salree, przyjmując zlecenie od człowieka, którego akcję serca zatrzymał dzień później. Widząc dziewczynę na swoich kolanach zaśmiał się pod nosem, nawet mu nieco zaimponowała zawziętością. Chciała się bawić w teatrzyk? Bardzo proszę. Objął ją ramieniem w tali i przysunął bliżej siebie, zaraz po tym chwycił jej podbródek w dwa palce i nakierował jej twarz na swoją.
    - Słodziutka, nie Ty to inna - uśmiechnął się zadziornie i spojrzał na klienta. - Kobiety... myślą, że raz Cię pocałują i stracisz dla nich głowę - zaśmiał się, na co klient odpowiedział tym samym. Znowu spojrzał na dziewczynę. - Tego kwiatu jest pół światu - dodał wstając. Postawił ją obok siebie i klepnął w tyłek.
    - A teraz bądź cierpliwa i daj tatusiowi pracować, poposiłkujemy się trochę później - odpowiedział z zadziornym uśmiechem i usiadł, aby do końca wysłuchać życzenia, które i tak już dobrze znał.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  7. Na prawdę nie spodziewał się, że dziewczyna aż tak wczuje się w rolę. Cóż, pozostało mu grać dalej. Uśmiechnął się pod nosem kiedy ta opatuliła jego szyję.
    - Wiesz maleńka, gdyby było na kim oko zawiesić to by stało na baczność tam gdzie trzeba, a niestety, pocieszam się ochłapami - wzruszył ramionami i zaraz jej przytaknął. - Tylko nie rób tego numeru z językiem, nie bardzo Ci wychodzi i bliżej mu do wschodu niż zwodu - odpowiedział z kpiną w głosie, wyraźnie rozbawiony jej słowami. Grała dobrze, dobierała też się całkiem nieźle, więc oddał się bez problemu jej udawanym czułością.
    - O tak, a młoda świetnie ubija bitą śmietanę, zajebisty zestaw, tylko jest mały problem, ja się nie lubię dzielić, więc... Znam życzenie, na dniach zgłoszę się po wynagrodzenie, a teraz, Pan wybaczy, ktoś nie może się tu doczekać pikantnego klapsa - uśmiechnął się do klienta cynicznie i zaraz wstał, przerzucając sobie dziewczynę przez ramię.
    - L... Liczę na Pana! Cena nie gra roli! - odkrzyknął jeszcze klient i wyraźnie zmieszany udał się do wyjścia. Blondyn skręcił w pierwszy lepszy zakręt i tam po prostu zrzucił towarzyszkę na podłogę. Kucnął przy niej.
    - Jeszcze jakieś pomysły? Chyba zdajesz sobie sprawę, że on i tak zginie, co nie? - uśmiechnął się pod nosem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  8. Blondyn jedynie podparł ścianę ramieniem i założył dłonie, beznamiętnie ją obserwując i słuchając tej, typowo babskiej, paplaniny. One na prawdę bywały tępe. Nie wiedział skąd w nich przekonanie, że mają dar sprowadzania na dobrą drogę, tym bardziej nie znając szczegółów pewnych działań. Jego twarz nie uległa zmianie, słuchał jej w milczeniu i dopiero kiedy wbiła mu palec w klatkę, szybkim ruchem złapał owy palec i uśmiechnął się szarmancko.
    - W prawdzie wyglądasz na nierozgarniętą gówniarę, ale myślałem, że jesteś bardziej spostrzegawcza, zawiodłem się - zacmokał udając zawiedzioną minę. Zaraz jednak posłał jej sztuczny uśmiech i pochylił się, aby ich twarze znowu znalazły się na tej samej wysokości.
    - Nawet nie zauważyłaś, że koleś, z którym przed chwilą rozmawiałem to Twój luby, o którego tak bardzo się troszczysz, prawda? - bardziej stwierdził niż zapytał i zaraz objął ją mocno ramieniem, prostując się i unosząc tym samym dziewczynę nieco ku górze.
    - Ja tylko spełniam jego życzenie - wyszeptał jej nad uchem. - Nie moja wina, że chłopak nie zwraca uwagi na słowa - dodał i postawił ją na ziemię. Otrzepał dłonie i odwrócił się na pięcie.
    - Nie będzie żadnego targowania, zginie po mojemu i Twoje sztuczki tu nie pomogą - ruszył w stronę wyjścia z magazynu.
    - A, jeszcze jedno, popracuj nad całowaniem - spojrzał za nią z zadziornym uśmiechem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziewczynie musiało coś mocno się pomylić, bliźniacy owszem, byli podobni, jednak tylko jeden z nich miał własną działalność i nie mieszkali razem. Niklaus nie należał do osób mało spostrzegawczych i przykładał się bardzo mocno do swojej pracy. Nie pomylił się, a dziewczyna najwyraźniej była po prostu robiona w jajo. Chociaż może ktoś po prostu sprawdzał jej możliwości? Żadnej jej wypowiedzi nie skomentował, jednak wiedział, że zabawa dopiero się zacznie.
    ***
    Korzystając ze swoich możliwości stwierdził, że tym razem podejdzie mężczyznę nieco inaczej, on w prawdzie nie był problemem, ale ta dziewuszka, no cóż, była uparta. Nie miała pojęcia na kogo trafiła, ot co.
    Po opuszczeniu magazynu od razu ruszył do swojej ofiary, obserwował go w dość oryginalny sposób, przy pomocy swojej piaszczystej formy, jednocześnie będąc światkiem drobnego romansowania nowo poznanej pierdoły z jej "lubym". Fakt jak daleko mogła się posunąć, rozbawił go. Nie bardzo rozumiał co chce osiągnąć wyciągając go na spacer, ale... nie ma problemu. Najwyraźniej bardzo jej zależało, aby to właśnie przy niej wyzionął ducha. Czekał, grzecznie ukryty, na odpowiedni moment. Czas i miejsce zgonu mężczyzny nie miało dla niego najmniejszego znaczenia, poza tym, miał jeszcze jeden plan awaryjny, który zostawił na ostateczną rozgrywkę.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  10. Niklaus nadal się ukrywał, jednak dzięki swojej pierworodnej formie ciężko było stwierdzić gdzie dokładnie. Bacznie obserwował działania dziewczyny, a jeszcze dokładniej słuchaj tego co ma do powiedzenia. Znowu zaśmiał się w duchu słysząc ostrzeżenie. Nawet ochroniarze dziwnie na nią spojrzeli. Kto normalny pojawia się w domu ważnej osobistości i tak z grubej rury wali o jego śmierci? Blondyn stwierdził, że moment odejścia dziewczyny od mości pana będzie idealnym momentem na atak. Sama się lekko wkopała. No bo... jak zareagują ochroniarze, gdy ich pracodawca padnie na glebę krótko po oddaleniu się dziewczyny? Uśmiechnął się pod nosem i kiedy dziewczyna podparła drzewo, on zatrzymał czas bicia serca mężczyzny, który złapał się za nie mocno i zaraz padł na ziemię, wywołując panikę wśród pracowników.
    - Suka! Otruła go! – jeden z nich rzucił hasło i zaraz obaj rzucili się na pomoc gospodarzowi, jednak ich czas znacznie zwolnił, a ofiary Blondyna przyspieszył, tak samo jak przy pierwszej próbie powstrzymania go przed morderstwem. On sam usypał się za plecami dziewczyny, pojawiając się tam po chwili niezauważalnie.
    - Mhm może dasz się skusić na spacer pod gwiazdami? – wyszeptał nad jej uchem, naśladując jej ton głosu, kiedy zadawała mężczyźnie to samo pytanie. Oczywiście na jego twarzy wciąż gościł zadziorny uśmiech.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  11. Niklaus widząc spokój na twarzy dziewczyny szybko domyślił się, że zaraz to ona wyciągnie swojego asa z rękawa. Cóż... stał i grzecznie czekał na rozwój sytuacji. Widząc klatkę w jakiej ich zamknęła rozejrzał się i uniósł brew ku górze. Co chciała tym osiągnąć?
    - Ty to chyba polubiłaś sytuacje sam na sam z moją osobą - stwierdził, bacznie obserwując całe otoczenia, na nią nie bardzo zwracając uwagę. Na zdanie o pozwoleniu zaśmiał się kpiąco i pokręcił głową, a widząc nagranie ponownie zaniósł się śmiechem, nawet przyjemnym dla ucha, po prostu rozbawiła go swoimi podejrzeniami.
    - Serio myślisz, że zależy mi abyś to Ty została oskarżona? Po prostu przy każdej próbie sama się podkładasz, aż szkoda z tego nie skorzystać - posłał jej szarmancki uśmiech i pochylił się nieco nad jej twarzą. – Teraz? – sam zapytał, patrząc na nią z zadziornie. Nagle ziemia na terenie willi zaczęła drżeć, a w oczach Blondyna piasek przesypywał się coraz szybciej. Spojrzał dziewczynie prosto w oczy i… usiadł na środku klatki. Ziemia dookoła nadal drżała, jednak on nie wyglądał na zdziwionego tym zjawiskiem. Dookoła terenów zaczęła zbierać się chmara pyłów i piasków, chłopak posłał dziewczynie tajemniczy uśmiech.
    - Wiesz ile czasu może trwać burza piaskowa? – zapytał z przekąsem w głosie.
    - A wiesz jak wiele istot potrafi zabić? – dodał kiedy pobliskie drzewa zaczęły miotać się niespokojnie z powodu nadchodzących zmian pogodowych. Strażnicy widzący zagrożenie nie tracili czasu na wędrowanie w stronę umówionego z dziewczyną miejsca. Woleli zabrać swojego pracodawcę w bezpieczne miejsce, do domu i tam przeczekać zjawiskową burzę.
    - Chyba trochę posiedzimy w tej klatce sam na sam, chociaż nie wiem jak znosisz piasek we włosach – zaśmiał się pod nosem, a zaraz po jego słowach na całym terenie posiadłości rozpoczęło się piekło. Piasek pędził z ogromną prędkością, dostawał się dosłownie wszędzie, drażnił skórę i w błyskawicznym tempie zasypał wszystkie drzwi wejściowe willi.
    Niklaus siedział w klatce cichutko pogwizdując, nie reagując na jakąkolwiek z niedogodności panującej teraz pogody.
    - Nie wiem na kogo czekasz, ale ja na Twoim miejscu bym przełożył spotkanie – dodał jeszcze uśmiechając się pod nosem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  12. Z zaciekawieniem przyglądał się reakcji dziewczyny. W prawdzie nie stworzył tej burzy aby ją okaleczyć, po prostu chciał zniechęcić ochroniarzy do odwiedzin tego miejsca. Normalnie sam przybrał by postać piasku i zniknął w klatki, ale miał dziwne wrażenie, że jako magiczny wytwór tworzy pewnego rodzaju zaporę do tego typu ucieczek. Kiedy usiadła obok spojrzał jej w oczy. Piasek w jego tęczówkach nadal energicznie się przesypywał, zupełnie jakby współgrał z burzą. Milczał słuchając jedynie co ma do powiedzenia, był w lekkim szoku. Nie z powodu przyjacielskiego klepnięcia czy faktu iż dziewczyna nie szaleje ze złości, zaintrygowała go tym jak zareagowała na... piasek. Żył już kilka milionów lat, ale na swojej drodze spotkał bardzo małą grupę ludzi zafascynowanych jego "żywiołem", zwykle byli to ciekawscy badacze, jednak ona na badacza nie wyglądała. Jeszcze te podziękowania. Uśmiechnął się pod nosem. Nie wiedział dlaczego, ale automatycznie zdjął bluzę i zarzucił jej na głowę, zawsze mogła się okryć gdyby piasek w oczach był zbyt dokuczliwy. Spojrzał gdzieś w bok.
    - Nie dziękowałabyś gdyby nie ta klatka - stwierdził i wrócił do niej spojrzeniem - piasek nie jest zbyt lubiany, nawet jak grzecznie leży na plaży to znajdzie się sporo negatywnych opinii na jego temat - posłał jej zadziorne spojrzenie i znowu rozejrzał się po okolicy. Zmarszczył brwi.
    - Bronisz go, ale jedynie przed konkretną sytuacją, nie obchodzi Cię, że zginie kilka godzin później. Czy to nie jest trochę bez sensu? Chyba, że chodzi tylko o kasę, ale... Zakładam, że płacą Ci z góry, więc równie dobrze mogłabyś brać forsę i zostawić czasoprzestrzeń w spokoju... - tu znowu na nią spojrzał, unosząc brew ku górze. Zapewne środek burzy piaskowej nie był najlepszym miejscem na tego typu rozmowy. O ile w ogóle był odpowiednim miejscem na rozmowy... Jednak on nie czuł żadnego dyskomfortu, a zjadała go pewnego rodzaju ciekawość, nie wiedział po co dziewczyna próbuje coś zmienić w tak wybiórczy sposób.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  13. Chłopak uśmiechnął się pod nosem, zadowolony, że chociaż raz nie omieszkała skomentować jego gestu, tylko grzecznie ubrała bluzę. Miał wrażenie, że dziewczyna jest niezwykle irytująca w bliższych kontaktach.
    - Więc uwierz mi na słowo – odpowiedział gdy wspomniała o swoim pierwszym razie, jednak zaraz pokręcił głową. – Huk nie, ale zaduch i ciężko oddychać czy się poruszać – spojrzał na nią z zadziorną minką – Podobno – założył ręce za głowę i oparł się o ścianę klatki. Słysząc o różnych ludziach zaśmiał się lekko.
    - Tylko mi tu teraz nie pierdolnij jakiegoś kazania czy innej bzdety o tym jaki to świat jest cudowny, żyję w tym wymiarze już wystarczająco długo aby wysnuć własne teorie na różne tematy – przyznał, a zadziorny uśmiech nie znikał z jego twarzy. Tak, od tego chłopaka tryskało wręcz pewnością siebie, w mowie, w gestach czy w zwykłym spojrzeniu. Na jej odpowiedź jedynie wzruszył ramionami.
    - Ale to by była śmierć naturalna, a nie morderstwo… Chociaż, masz nawet podobny sposób działania do mnie. Słowa w mojej pracy to kluczowy element, warto zwracać na nie uwagę albo po prostu liczyć się z konsekwencjami – podsumował. Następne jej zdanie nawet go zaciekawiło. Słyszała o nim tak? To był dobry znak dla jego misji. Najwyraźniej dobrze wykonywał swoje zadanie skoro nabrał nieco rozgłosu. Uśmiechnął się szarmancko, jedna dał dziewczynie dokończyć. Po raz kolejny wzruszył ramionami, jednak po tym wrócił do siadu skrzyżnego, oparł łokcie na kolanach i pochylił się lekko w stronę towarzyszki.
    - Na przyszłość po prostu mi powiedź, że mam przyjść innego dnia załatwić sprawę, bo przy drugim spotkaniu mogę nie mieć tyle cierpliwości. Skoro o mnie słyszałaś to powinnaś wiedzieć, że bywam… wybuchowy – powiedział patrząc jej w oczy, znowu z tym swoim specyficznym uśmieszkiem na twarzy.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyglądał jej się w milczeniu, słuchając co ma do powiedzenia. Nawet gdyby go to nie interesowało, to ze względu na sytuację w jakiej się znajdują, musiałby słuchać, cóż. Dla odmiany nie specjalnie mu to przeszkadzało, tym bardziej widząc jak się przed nim chowa.
    - Strzelam więc, że masz za sobą już kilka stuleci. Jesteś zbyt cwana jak na taką młodziutką buzię – odparł uśmiechając się pod nosem. Słysząc „kochanie” i całą resztę wypowiedzi zaśmiał się rozbawiony, po czym pokręcił głową. Fakt, że się zbliżyła również mu nie przeszkadzał, teraz przynajmniej lepiej widział jej oczy, w które ciągle patrzył, nadal ze swoim uśmieszkiem na twarzy.
    - Ja po prostu nie lubię jak ktoś mi mówi co mam robić, trzeba było to lepiej ubrać w słowa – ściszył ton, drocząc się z dziewczyną. Widział jak obserwuje piasek w jego oczach, nawet na tutejsze standardy były dość nietypowe, więc nie zamierzał jej przeszkadzać, po prostu milczał z powagą na twarzy. Dopiero na słowa o bogini czasu kącik jego ust znowu się uniósł, a kiedy się do niego uśmiechnęła zdjął jej kaptur z głowy i lekko chwycił palcami za podbródek nowej znajomej.
    - Może poznasz… Chociaż mam kilka ciekawszych stron do poznania – przyznał cały czas na nią patrząc i uśmiechając się kącikiem ust.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  15. Uśmiechnął się pod nosem.
    - Oj młoda, przy mnie i tak wszyscy to gówniarze. Poza tym uważam, że kobieta nie powinna wstydzić się swojego wieku, tym bardziej kiedy tak dobrze wygląda – przyznał z szarmanckim uśmiechem i zaraz zaśmiał się lekko.
    - Trzeba było się nie podkładać, możemy tak tą piłeczkę odbijać do rana – zauważył z tym swoim uśmieszkiem.
    - Jakoś nie specjalnie przeszkadza mi fakt, że wszystko potoczyło się właśnie tak jak teraz – zauważył, odwzajemniając zawadiacki uśmiech. On nie zaprzestał wpatrywania się w nią, nawet kiedy zerwała kontakt wzrokowy. Korzystając z jej „pozwolenia” zaczął przesuwać palcami po żuchwie dziewczyny, powoli i delikatnie.
    - Ty też nie próżnujesz, chociaż mogę Ci zdradzić, że mam jeszcze kilka sztuczek jako krętacz czy inteligent – dodał. Sytuacja w której się znaleźli jak najbardziej mu odpowiadała. Jeszcze nigdy nikt go nie… kokietował? Zwykle trafiał na ugrzecznione dziewczynki. Ona wydawała się inna, jakby wiedziała czego chce, albo po prostu dobrze się bawiła i korzystała z chwili, cóż, brzmiało znajomo. Bliskość i oddech dziewczyny działał dość… Przeniósł dłoń z jej podbródka na obojczyki i pchnął lekko, aby przytrzymać ją przy ścianie klatki.
    - Tą gdzie robię to, na co mam w danej chwili ochotę – szepnął przy jej uchu i bez zbędnych ceregieli zmniejszył ich dystans do minimum. Wpił się w jej usta pewnie, ale nie agresywnie. Cóż, przecież i tak już się całowali.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  16. Odwzajemnienie pocałunku nie było dla niego jakieś dziwne, ale kiedy poczuł jak dziewczyna zachłannie smakuje jego usta i oplata się rękoma czy wchodzi na kolana, cóż... Mruknął cicho zadowolony z przebiegu wydarzeń, jednak, tak jak ona, nie dawał za wygraną. Od razu przeniósł dłonie na jej pośladki i złapał je pewnie. Dopiero kiedy zaczęła poruszać biodrami, a on poczuł ruch w swoich spodniach, dopiero wtedy nieco odpuścił, pozwolił jej na dominację. Przymknął oczy... W jego głowie pojawiły się nieprzyjemne wspomnienia. Kiedy ostatni raz był w podobnej sytuacji? W laboratorium, przykuty do łóżka, podczas badań na jego seksualną wytrzymałość. Teraz jednak było inaczej, nie czuł się tak bezradny jak w tamtej chwili, ręce miał wolne, był wolny, no, poza tą klatką, która teraz nawet mu się zaczynała podobać. Słysząc jej komentarz ocknął się i uśmiechnął pod nosem, znowu spojrzał dziewczynie w oczy i oddychał ciężej.
    - Oj... Chociaż na chwilę zamilcz - mruknął z zadziornym uśmiechem czując jej dłonie na ciele i sam przestał się hamować. Podwinął znacznie koszulkę towarzyszki od razu przenosząc dłonie na jej talie. Nawet nie zauważył kiedy pozbawił ją koszulki całkowicie, rozdzierając lekko materiał.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  17. Odchylił lekko głowę, aby miała lepszy dostęp do jego szyi. Nawet spodobały mu się pieszczoty tej partii ciała. Drgnął czując jak przysysa się do skóry, zostawiając na niej czerwony ślad. Korzystając z okazji przesunął dłonie wyżej, aby pewnie chwycić biust dziewczyny. Materiał stanika był dość irytujący, więc szybko przesunął ręce na jego zapięcie. Nie był specjalistą w rozpinaniu bielizny, w końcu ostatnio wylądował w łóżku, dobrowolnie z kobietą, jakieś 30-40 lat temu. Mimo wszystko dość sprawnie rozroił zapięcie i nawet nie zdejmując jej stanika, od razu wsunął pod niego ręce. Mruknął wyraźnie zadowolony, o tak, dawno nie czuł się tak dobrze jak teraz. Dało się to zauważyć, w jego spodniach robiło się coraz ciaśniej. Dziewczyna nie pomyliła się, Niklaus miał bardzo dużo czasu na zaopiekowanie się swoim ciałem, nie jedna już była w szoku, gdyż przez luźne ciuchy i dość szczupłą budowę ciała jego muskulatura nie odznaczała się jakoś specjalnie. W prawdzie fakt, że się od niego odsunęła nie bardzo mu się spodobało, co wyraził zmarszczeniem czoła, jednak widząc jej wzrok i półnagie ciało szybko odzyskał humor. Jeżeli chodziło o burze, cóż, Niklaus puścił ją samopas, teraz miał ciekawsze zajęcia, jednak w razie co zawsze mógł podsycić nietypowe zjawisko i dać im jeszcze więcej czasu, na razie nie widział ku temu powodu. Kolejne pieszczoty przyjął z lekką nutką znudzenia na twarzy, dopiero dłoń na pasku bardziej mu przypadła do gustu. Uśmiechnął się zadziornie.
    - Nie ma tak dobrze – powiedział spokojnie, zachrypniętym głosem i zaraz gwałtownie złapał ją za szyję, po czym obrócił się tak, że teraz to on był nad nią, a ona podpierała łokcie na podłodze. Podciągnął ją do siebie, zbliżając swoje usta do warg dziewczyny.
    - Teraz ja się trochę pobawię – powiedział to tak, jakby składał jej obietnicę, po czym znowu wpił się w jej usta. Przy pocałunku puścił szyję i przyparł towarzyszkę nieco do podłogi, wbijając się „schowanym” w spodniach przyrodzeniem o jej kobiecość. Ustami zjechał powoli na szyję dziewczyny, dekolt i biust, teraz to on zaczął bawić się jej sutkami pieszcząc je językiem. Rozpiął jeszcze swój pasek, po czym spojrzał na nią. Dłonie wróciły na piersi dziewczyny, a on po raz kolejny agresywnie zaatakował jej wargi.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  18. Chłopak czuł żar bijący od dziewczyny, sam miał wrażenie, że temperatura jego ciała wzrosła znacznie, szczególnie w spodniach i wcale nie chodziło o fakt posiadania spodni przylegających do ciała. Wczuwał się coraz bardziej w pieszczenie jej ciała, tak dawno nikogo nie miał pod sobą. Wypuścił głośno powietrze gdy go tak oplotła, jednak zaraz wyczuł coś dziwnego w jej dotyku, coś jakby … wątpliwości? Spojrzał na twarz towarzyszki, wyraźnie z czymś walczyła. Przez chwilę miał wrażenie, że dostała po prostu jakieś głębsze zlecenie i teraz się zgrywa, ale… słysząc jej słowa uśmiechnął się pod nosem i agresywnie przejechał dłonią po jej kroczu, co z tego, że było schowane za spodniami.
    - Nie wyglądasz na zawiedzioną – przyznał z tym swoim uśmiechem i rozpiął jej rozporek, po czym po prostu zaczął zdejmować w niej spodnie, w tym samym czasie nadgryzając lekko jej sutek. Jęk jaki z siebie wydała był bardzo przyjemny dla ucha, a bliskość jakiej się domagała podniecała go coraz bardziej. Widząc jak odchyla głowę pocałował ją w szyję kilka razy, znowu pocierając jej kobiecość, tym razem przez bieliznę i swoim przyrodzeniem. Chciał ją mieć, posiąść… Zsunął z siebie spodnie, etapowo ściągał je z swoich nóg, całując ciało dziewczyny, szczególnie skupiając się na jej biuście i szyi. Po chwili został już tylko w bokserkach, ale teraz jeszcze wyraźniej było widać, że jego męskość bardzo chce się wydostać. W prawdzie nie dysponował jakimś „ogromnym” sprzętem, ale nie czuł się z tego powodu gorzej. Podobno rozmiar nie ma znaczenia, a jego należał do tych standardowych, ani duży, ani mały.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  19. Wszystkie gesty i czułości z jej strony podniecały go coraz bardziej. Nie wiedział co się stało, że tak szybko dał ponieść się tym dziwnym emocją. Może po prostu brakowało mu towarzystwa kogoś jej pokroju? Większość dziewczyn jakie znał to cnotki niewydymki. Tutaj miał panienkę o ślicznej buźce i brudnych myślach. Wyglądała tak niewinnie, a jednocześnie wiła się pod nim z niedoczekaniem w oczach. Mruknął zadowolony gdy tak się w niego wpiła ustami, tak, zdecydowanie jej pewność siebie mu odpowiadała. Kiedy nacierała na jego przyrodzenie wypuścił głośniej powietrze i przymknął oczy, jednak kiedy usłyszał pytanie… Uśmiechnął się zadziornie i spojrzał na nią. Od razu złapał jej szyję dłonią i przesunął się tak, aby klęcząc na kolanach przyprzeć ją do ściany.
    - Niech Cię te myśli nie zawodzą – wyszeptał dziewczynie do ucha. Zdał sobie sprawę, że nawet nie wiedział jak się nazywa. Zaśmiał się pod nosem i zsunął bokserki.
    - Lubisz się droczyć co? – bardziej stwierdził niż zapytał i chwycił jej nogi pod kolanami, tak, aby zawisła w powietrzu, nadal opierając się plecami o ścianę. Szybko zdjął z niej majtki i przejechał czubkiem penisa po jej wilgotnej kobiecości. Nie pieścił się, w prawdzie nie wszedł do środka, ale ruch który wykonał był pewny i agresywny. Powtórzył go jeszcze dwa razy.
    - Chcesz go co? – zapytał zachrypniętym głosem nad jej uchem, zaraz jednak zatkał jej usta i przydusił trochę mocniej do ściany klatki. Spojrzał dziewczynie w oczy.
    - Cii, odpowiedź jest nie istotna – stwierdził i pewnym ruchem wszedł w nią, wydając przy tym przyjemny pomruk. Czuł to pulsujące ciepło na swoim przyrodzeniu. Powtórzył jeszcze trzy razy ten głęboki, mocny ruch, po czym przeniósł dłonie na talię dziewczyny i zaczął posuwać ją nie tak mocno, ale zdecydowanie szybciej.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  20. Kilka kropel potu pojawiło się na jego ciele. Przyjemne ciepło jej środka dawało się coraz bardziej we znaki, czuł się zajebiście kiedy tak pod nim jęczała. Przymknął powieki cały czas równomiernie ją posuwając, wbił się w jeden, konkretny, szybki rytm i nie chciał go przerywać. Dopiero na jej słowa prychnął śmiechem pod nosem.
    - Pierdolona prowokatorka – syknął z zadziornym uśmiechem i wbił się w nią kilka razy bardzo mocno i głęboko. Wypuścił głośno powietrze czując nadchodzącą przyjemność, zacisnął jednak zęby. Pamiętał jak w laboratorium otrzymał łatkę „długodystansowca”, jednak wtedy ujeżdżano go co najmniej raz dziennie i nie sprawiało to aż takiej przyjemności jak zdominowanie partnerki, przynajmniej nie jemu. W prawdzie chętnie zobaczyłby jak dziewczyna po nim skacze, ale teraz on przejmował dowodzenie. Czując jak jego koniec jest bliski przyspieszył znacznie, coraz mocniej zaciskając dłonie na talii kochanki. Znowu zacisnął zęby i w ostatnich ruchach ponownie mocno się w nią wbił, tym razem nawet nie zwalniając tępa. Wysunął prącie z jej kobiecości i skończył na jej podbrzuszu, sapiąc przy tym głośno.
    - O kurwa… - szepnął po czym opadł na dupę i zaczął uspokajać oddech. Puścił zaraz nogi dziewczyny, aby mogła w spokoju się powyginać na ziemi. Sam oparł się o najbliższą ściankę spokojnie oddychając. Spojrzał na otaczającą ich klatkę i uśmiechnął się pod nosem.
    - Jak tak dalej pójdzie to najdzie mnie na drugą rundę – przyznał i spojrzał na jej twarz.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  21. Uspokajał oddech z przymkniętymi oczyma kiedy nagle usłyszał ruch, ledwo podniósł powieki, a dziewczyna była już z ustami przy jego przyrodzeniu. Trzeba przyznać, nawet go zaskoczyła. Drgnął odruchowo, aby zaraz syknąć z przyjemności.
    - Osz kurwa... - szepnął czując znowu to zajebiste uczucie. Usta dziewczyny w prawdzie nie były tak ciepłe jak jej środek, ale to co robiła językiem... Nabrał powietrza i patrzył jak jej głowa porusza się w górę i w dół. Wiele nie trzeba było, aby jego przyjaciel na nowo stwardniał, nieznajoma cholernie go podniecała.
    Kiedy na niego spojrzała uśmiechnął się pod nosem. O tak, nie miał nic przeciwko, teraz czuł, że po prostu musi zobaczyć jak ona po nim skacze. Dał dziewczynie zaatakować swoje usta i sam zachłannie kradł jej pocałunki, posmak spermy nawet mu nie przeszkadzał, po prostu chciał się znowu w nią wbić. Nie czekał długo.
    - O tak... - wysapał czując znowu to zajebiste ciepło na przyrodzeniu. Z początku dał jej samodzielnie się wykazać, jednak po chwili zgrał się z jej ruchami i sam delikatnie posuwał biodrami, aby wejść w nią jak najgłębiej. Uczucie było tak zajebiste, że zakręciło mu się lekko w głowie, jego końcówka zbliżała się coraz bardziej, co można było zauważyć przez znacznie przyspieszony oddech i zaciskanie zębów. Kurwa... miał cholerną ochotę zalać jej formę, skończyć w środku ale...
    - Złaź... - sapnął czując jak zaraz wytryśnie.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  22. Siedział z przymkniętymi powiekami, oparty o ścianę kiedy dziewczyna ustami doprowadziła go do wytrysku. Wypuścił głośno powietrze i zaraz zaśmiał się lekko pod nosem. To było naprawdę zajebiste uczucie. Czuł jak ciepło powoli opuszcza jego przyrodzenie, ale nadal relaksował się, uspokajając oddech. Uniósł jedną powiekę dopiero kiedy usłyszał jej głos. Śledził dziewczynę wzrokiem, w milczeniu, jedynie z tym pewnym siebie uśmiechem.
    - Ty też – odpowiedział jej, w momencie, w którym przyległa do klatki i przymknęła oczy. Nie miał pojęcia jak długo będą tu jeszcze siedzieli, w sumie, swoje już zrobił i chętnie by się już zmył, no ale skoro był skazany na takie towarzystwo, nie miał zamiaru narzekać. Sam znowu zamknął powieki, jednak tylko na chwilę, gdyż zaraz usłyszał imię nieznajomej. Spojrzał na nią unosząc jedną brew ku górze. Prychnął lekko pod nosem rozbawiony.
    - Dość dziwna kolejność uprzejmości… - uśmiechnął się zadziornie. – Niklaus – również się przedstawił, tym razem patrząc na nią obojgiem oczu. Złapał wizytówkę i przeczytał zawarty na niej tekst. Bar? Serio? Słysząc propozycję wrócił do niej spojrzeniem, a uśmiech nie znikał mu z ust.
    - Może przyjdę, ale nie obiecuję, że na stawianiu drinka się skończy – odpowiedział zachrypniętym głosem, lustrując ją bardzo dokładnie spojrzeniem. Dziewczyna w jego koszuli prezentowała się smakowicie. Ostatecznie jego wzrok wylądował na zamkniętych powiekach Shi, a on sięgnął swoje bokserki i naciągnął je na siebie. Nie czuł potrzeby nakładania innych warstw ciuchów. Rozejrzał się jeszcze i zauważył, że burza piaskowa skończyła się jakieś dobre 10 minut temu, a zza okien na piętrze wychylały się jakieś dwie głowy.
    - Ciekawe ile zobaczył przed śmiercią – znowu uśmiechnął się zadziornie i zerknął na dziewczynę kątem oka.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  23. (Mam pomysł na Shiyę, nie wiem jednak, czy się zgodzisz :3 Napisałam do Ciebie na gg!)

    Larrete Pamphilli

    OdpowiedzUsuń
  24. Wizyta Larrete u znajomych ojca nie była znów zbyt długa, jednak obfitowała w szczególnie ciekawe informacje, które rudowłosa pociecha państwa Pamphilli zamierzała odpowiednio spożytkować. O tak, tym wieściom należała się odpowiednia ranga, i Larrete zamierzała im je dać...Uśmiechnęła się do siebie i swoich myśli, skręcając w uliczkę, na której stał jej dom. Widok Shiyi siedzącej na schodach wybił ją jednak dość skutecznie z zamyślenia. Uniosła wysoko brwi, zatrzymała się, później zaś rzuciła się biegiem w stronę przyjaciółki. Na jej twarzy wykwitł promienny jak kwitnący słonecznik uśmiech.
    -Shiya!-pisnęła radośnie.-Shiya, kochana! Kiedy tu przyszłaś? Wchodź!
    Otworzyła drzwi, cmoknęła brunetkę w policzek, po czym wpuściła ją do domu i zamknęła za sobą drzwi.
    -Rozgość się w salonie. Kawa, herbata, whisky, wino?-spytała wesoło. Zza drzwi wiodących do kuchni wyłonił się jej stary kamerdyner, którego przez podobieństwo do żółwia z bajki i zamiłowanie do sztuki cała rodzina ochrzciła zgodnie Leonardem.
    -Co podać, panienko?-spytał. Larrete westchnęła z rezygnacją; choć była dawno już dorosła, miała nawet swego czasu narzeczonego, stary Leonardo nigdy nie mówił jej inaczej niż "panienko".

    Larrete Pamphilli

    OdpowiedzUsuń
  25. Chłopak nie spuszczał z niej swojego wygłodniałego wzroku, najchętniej jeszcze trochę by z nią poszalał, w końcu nie wiadomo kiedy po raz kolejny będzie miał okazję się wypościć. Uśmiechnął się zadziornie na jej słowa, no tak, zdecydowanie należała do tych żyjących chwilą. Dobrze, przynajmniej nie będzie się jakoś specjalnie przywiązywać do tych ich numerków. Podniósł się na łokcie, nadal ją obserwując.
    - Skoro tak to zapewne niedługo zawitam – odpowiedział i również wstał, aby naciągnąć na siebie spodnie, wizytówka baru wylądowała w kieszeni, a on podszedł do dziewczyny i chwycił pewnie jej brodę w dwa palce, unosząc jej twarz ku swojej i pochylając się lekko.
    - Poza tym muszę jeszcze odebrać ciuchy ale… w sumie to nie musisz ich prać – szepnął znacznie zbliżając swoje wargi do jej, ostatecznie jednak jej nie pocałował. Jedynie zapiął rozporek i guzik w spodniach. Zaraz po tym spojrzał na mężczyznę wyglądającego zza okna w ich stronę, ten wychylił się znacznie i zaraz wypadł z okna. Blondyn zatrzymał czas jego kończyn przez co nie był w stanie utrzymać równowagi, gruchnął w ziemię niczym kłoda, a na twarzy Niklausa pojawił się zadziorny uśmiech. Jak nie upadek to co innego stało się powodem śmierci jegomościa, on już o to zabrał. Ruszył jeszcze dłonią, a piasek zebrany na całej posiadłości zaczął ulatniać się. Po kilku minutach podwórko wyglądało całkiem normalnie, ani śladu po piaskowej burzy. Chłopak spojrzał jeszcze na Shi wymownie, zmierzył ją powoli i uśmiechnął się zawadiacko.
    - Do zobaczenia – powiedział bez namiętnie i po prostu ruszył w stronę wysokiego ogrodzenia, które zgrabnie przeskoczył. Cóż, wracać do akademika dane mu było na gołej klacie, czego osobiście wolał unikać, ale tak to już jest gdy ma się w sobie odrobinę gentelmana.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  26. Blondyn dzisiejszego dnia… a raczej nocy… siedział w pracy, cóż, taki już los ochroniarza. Dziś na szczęście dane mu było zajmować to stanowisko, odpowiadało mu o wiele bardziej niż fucha za barem. Po skończonej pracy nawet się nie przebierał, ruszył w stronę domu, jednak w pewnym momencie włożył dłonie do kieszeni i … Złapał wizytówkę i spojrzał na nią. Na jego twarzy mimowolnie namalował się zadziorny uśmiech i naszła go ochota na odwiedziny Cledo.

    Nie miał pojęcia ile czasu trwała podróż, jednak zdawał sobie sprawę, że godzina nie jest stosowna jeżeli chodziło o odwiedziny, jednak, nie ukrywajmy, miał to gdzieś. Zadzwonił do drzwi miejscówki i czekał chwilę. W sumie poczekał kilka sekund i wszedł do pomieszczenia cicho, opierając się bokiem o framugę i skupiając wzrok na dziewczynie za barem. Uśmiechnął się zadziornie i milczał.
    - Moje umiejętności działają wybiórczo, zwykle robię to na co mam ochotę, już to przerabialiśmy mała – odpowiedział z tym samym uśmiechem i ruszył w jej stronę. Oparł łokcie na blacie i spojrzał na twarzyczkę Shi.
    - Dajesz jakiś swój specjał, zobaczymy czy w czymś jeszcze jesteś dobra – odpowiedział zaczepnie. Dziewczyna dziwnie na niego działała, automatycznie nachodziła go ochota kiedy na nią patrzył, jednak nie było tego widać gołym okiem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  27. Leonardo zrobił najgodniejszą ze swoich godnych min i chrząknął, chcąc zwrócić uwagę na niestosowne jego zdaniem zachowanie fertycznej i chichotliwej Shiyi. Tak nie powinna zachowywać się dama, jednak Larrete nie zwróciła uwagi na ową rzekomą niegrzeczność.
    -Leonardo, podaj, proszę, Single Malt w dwóch szklankach i popielniczkę. Przynieś też cztery paczki papierosów włoskich-poleciła ze spokojem, rozkładając się wygodnie na kanapie i pozostawiając Shiyi do dyspozycji drugą kanapę. Służący skłonił się nisko, z gracją, po czym opuścił pomieszczenie. Przyjaciółki zostały same i mogły spożytkować ten czas na plotki, rozmowę i śmiech. W powietrzu unosił się słodki, kwiatowy zapach perfum, których używały zarówno Larrete, jak i jej matka, czuć było również zapach bzu.
    -Siadaj, Shiya-uśmiechnęła się szeroko.-Zapalimy, wypijemy i pogadamy. Dzień minął mi dobrze, mam sporo nowych plotek, ploteczek...
    Zaśmiała się głośno, zamachała niedbale nogami. Po chwili Leonardo wrócił z żądanymi przedmiotami. Larrete odebrała od niego papierosy, popielniczkę, whisky w szklankach również po chwili znalazło się na stole. Gdy tylko starszy mężczyzna wyszedł, Larrete przeszła do rzeczy:
    -Po pierwsze, słyszałaś o tym Englundzie z Eflei, co się gejem podobno okazał? Są też plotki o Yensenie z Gildii i o kobiecie imieniem Febe, mówi się też sporo o innych rzeczach i ludziach...a co do mnie...
    Spłonęła rumieńcem. Nie chciała o tym zbytnio mówić, nie o spotkaniu z Yvesem, po tym, co ostatnio się stało...

    Larrete

    OdpowiedzUsuń
  28. Niklaus słysząc pytanie zaśmiał się lekko. Gra słów dziewczyny wydawała się nawet zabawna.
    - Wydawało mi się, że wiesz - odpowiedział, po jego głowie ciągle krążyły sprośne myśli. Uśmiechnął się zawadiacko i na spokojnie przeleciał po niej wzrokiem.
    - W Twoim wykonaniu słodka pikanteria brzmi całkiem kusząco - odpowiedział i skrzyżował z nią spojrzenie. Piasek w jego źrenicach przesypywał się spokojnie, jednak momentami wirował, unosząc się do góry i kreśląc różne ślady. Blondyn złapał gotowego drinka Shi i upił łyka, nie spuszczając z niej oczu. Posłał jej kolejny uśmiech.
    - Całkiem tu przyjemnie - mruknął, po czym na kilka sekund spojrzał jej w dekolt, nawet tego nie ukrywając, po chwili wrócił spojrzeniem do jej oczu.
    - Dużo klientów? - zapytał od tak, nadal z zadziornym uśmiechem.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  29. Papieros w ręku Larrete zadrżał nerwowo, omal go nie upuściła. Nie była pewna, co właściwie ma powiedzieć. Temat Akiry aż prosił się o poruszenie, tak samo jak setki innych plotek i ploteczek, ale Shiya pytała o nią - o skromną, elegancką Larrete, która nigdy nie była na ludzkich językach i nie starała się na nich być.
    -Staram się o pracę w Szmaragdowym Przedszkolu-odpowiedziała. Poniekąd była to prawda, na jutro miała umówioną rozmowę z właścicielką, no i chciała tym zająć usilnie wracający do wspomnień o Yvesie mózg. -Kocham dzieci i chciałabym mieć własne, więc...em, no wiesz...
    Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Z jednej strony Shiya miała rację, czas biegł swoim tempem i należało chwytać życie, nim przecieknie przez palce jak strugi deszczu, ale z drugiej...Yves wyraźnie chciał nie tylko wejść w tą rzekę, ale i błagał ją, by do niej wróciła, samą swoją obecnością.
    I nagle słowa popłynęły dalej.
    -Yves wrócił do miasta, widziałam go. Zmienił się, jest inny, niż był...Nie ma w nim tamtej energii, jaką miał, albo tylko udaje-w jej głosie nie było przekonania.-On wciąż mnie kocha, ja jego chyba też, Shiya, ale jak mam mu wybaczyć te wszystkie blondynki i brunetki, dziewczynki, które wtedy obracał, gdy naiwna mała Larrete schła z tęsknoty? Mój ojciec ma dla mnie nowego męża. Ślub ma być w przyszłe wakacje, a ja sama nie wiem, czy uciec sprzed ołtarza dla starej rzeki, czy wywołać skandal, w nią wchodząc.
    Przełknęła ślinę, wygasiła starannie papierosa. Popiół opadł do eleganckiej, ładnej popielniczki, tak, jak powinno być.
    -Jeszcze co do ploteczek...podobno widziano go w ramionach jakiejś rudej elfki. I mówią też o jakiejś Rei i o jakimś Imito, podobno parce nauczycieli. Wiesz coś o tym, Shiya?


    Larrete

    OdpowiedzUsuń
  30. Chłopak uśmiechnął się zadziornie i pokręcił nieco głową. Shi zdecydowanie wyróżniała się na tle innych jego znajomych. Chyba właśnie dlatego naszło go na odwiedziny. No, może powodów było kilka, ale ten mógłby być jednym z nich. Fakt z jaką fascynacją wpatrywała się w jego oczy coraz bardziej go prowokował, jednocześnie zachęcał do przedłużenia tej gry i nie odrywania wzroku od jej tęczówek.
    - W takim razie przyszedłem w porę, właścicielka baru cała dla mnie – skomentował ze stoickim głosem i teraz przeleciał wzrokiem po jej nogach, które afiszowała, rozsiadając się na blacie. Bez większych ceregieli złapał jej łydki i przyciągnął tak, aby nogi dziewczyny zwisały po jego bokach. Nie przerywając kontaktu wzrokowego wziął sporego łyka drinka.
    Słysząc o gościach „na górze” zacisnął mimowolnie zęby. Czyżby spraszała sobie jakiś frajerów na schadzki? Dziwna myśl pojawiła się w jego głowie na dosłownie kilka sekund. Zaraz jednak zaczął zastanawiać się dlaczego właściwie miałoby mu to przeszkadzać, a i racjonalizm uderzył w niego mocno, oświecając, że chodzi o zwykły nocleg dla przejezdnych. Uśmiechnął się pod nosem, śmiejąc się lekko z samego siebie.
    - Adrenalina mówisz? Zawsze możemy coś wymyśleć, taka burza mózgów, z tego co pamiętam to burze nam całkiem nieźle wychodzą – zauważył i wyprostował się nieco, był na tyle wysoki, a ona niska, że spokojnie miał swoją twarz na wysokości twarzy dziewczyny. Słysząc jej słowa pokręcił głową i również zacmokał.
    - Ja jakoś nie narzekam na jej brak, po prostu umiem się lepiej od Ciebie urządzić w sprawach rozrywki – odparł, łapiąc w palce jej podbródek i uśmiechając się szarmancko.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  31. Pogadać szczerze z Yvesem. Ba, gdyby to było takie łatwe. Ojciec wciąż nie był przychylny Nuireurowi i wolałby go wyrzucić za drzwi niż przyjmować pod dachem, ale...Zacisnęła dłonie, czując, jak niepokój narasta. Mimo wszystko uśmiechnęła się do Shiyi i przytuliła ją do siebie. Przez chwilę siedziały tak, słuchając bicia swoich serc i myśląc o mężczyźnie, który złamał serce jednej z nich.
    -Racja, największe pojęcie nieskończoności daje ludzka głupota-zaśmiała się. Po chwili jednak przełknęła ślinę, czując, że sprawa nie będzie tak łatwa, jak sugerowała Shiya.
    -Mój ojciec ma długie ręce, kochana. Kilku z jego wspólników "wzięło urlop", bo mu się sprzeciwili. Muszę to zorganizować tak, żeby nie pójść na ten urlop, wilk był syty i owca cała-rzuciła.-Musisz mi pomóc obmyślić cały plan i plan B do tego. Co do Yvesa...
    Serce jej się ścisnęło, gdy przypomniała sobie łzy blondyna, jego drżące usta, ich miłość, te wszystkie chwile.
    -Jeszcze nad tym pomyślę. Ale chyba już podjęłam decyzję.
    Sięgnęła po papierosa, podała czystego skręta przyjaciółce. Uśmiechnęła się.
    -A jak TWOJA rzeka, Shiya? W czym ostatnio pływasz?

    Larrete

    OdpowiedzUsuń
  32. Chłopak uśmiechnął się zadziornie i nawet chciał coś powiedzieć, jednak zaraz poczuł ciepłe usta dziewczyny na swoich wargach, nawet nie zdążył zamknąć oczu, jedynie mruknął wyraźnie zadowolony i przeniósł jedną rękę nad pośladki Shi. Niechętnie się od niej odrywał, zagryzł nawet lekko zęby kiedy przerwali. Dopiero na słowa dziewczyny zaśmiał się lekko po czym zabrał jej drinka z dłoni i opróżnił szkło na raz, po czym odstawił głośno na blat, nie spuszczając towarzyszki z oczu. Uznał, że komentarz do tego zdania jest zbędny, o wiele bardziej zainteresował się jej następnym pytaniem.
    - Może po prostu miałem ochotę Cię zobaczyć? – zagadnął z szarmanckim uśmiechem i tym razem złapał za swoją szklankę, z niej jednak upił po prostu sporego łyka. Dłonie na ciele wcale mu nie przeszkadzały, wręcz przeciwnie, a dekolt, tak, przykuwał jego uwagę, jakoś nigdy nie przepadał za wybujałym biustem. Oczywiście cały czas utrzymywał kontakt wzrokowy z znajomą i teraz nawet chichot nie był drażniący. Znowu poczuł to napięcie w spodniach gdy odpinała guziki koszuli. Wziął kolejnego łyka drinka, wypuścił głośno powietrze i bezceremonialnie złapał w obie ręce materiał jej górnej odzieży.
    - Podobają – odparł i szarpnął ją lekko, przez co odpadły z niej wszystkie pozostałe zaczepione guziki. Niklaus delikatnie dotknął skóry na ramionach Shi i zjechał nimi tak, aby materiał bluzki spadł do łokci, odsłaniając wszystko powyżej nich.
    - Ale teraz podobają mi się jeszcze bardziej – dodał z zadziornym uśmiechem. Brakowało jej adrenaliny, tak?

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  33. Niklaus uśmiechnął się nikle.
    - Jest całkiem ciekawe rozwiązanie tej sytuacji, na przyszłość dam Ci cynk, a Ty po prostu czekaj już naga – powiedział pewnym tonem, patrząc jej w oczy i ściągając oba ramiączka stanika z ramion dziewczyny. To jak go dotykała i na niego patrzyła zdecydowanie mu odpowiadało, zawadiacki uśmiech nie schodził z jego twarzy, a w spodniach znowu zaczynało brakować miejsca. Zaśmiał się gardłowo kiedy szarpnęła koszulę.
    - Może i ja będę tu wpadał od razu bez odzieży – stwierdził z nieco kpiącym głosem, również wpatrując się w jej oczy. Wzruszył zaraz ramionami i korzystając z jej bliskości przeniósł dłonie na zapięcie stanika szybko go rozpinając.
    - Wiele lat ćwiczeń, ekstremalny tryb życia – wymieniał szeptem do jej ucha, przy okazji pozbawiając ją całkowicie koszuli i biustonosza. Rzeczy wrzucił za ladę, pozwalając by bawiła się jego uszami. Zaraz jednak zjechał dłońmi do jej tali i gwałtownie przyciągnął do siebie najbliżej jak mógł, jedną ręką złapał włosy dziewczyny i lekko pociągnął, aby odsunęła twarz od niego.
    - Ale bez obaw, Twoje ciało też jest całkiem, całkiem – powiedział z tym swoim uśmiechem, nadal trzymając jej włosy. W trakcie tej czynności zdążył rozpiąć jej spodnie i bezceremonialnie wsunął dłoń w bieliznę Shi, przejechał jeszcze gwałtownie palcem po jej kobiecości, nie spuszczając wzroku z twarzy dziewczyny.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  34. [ To jak, skoro cisza to może wątek? Bo ostatni nam się trochę nie udał. Nie ukryję że przyczyniłem się do tego.
    Co do tego wątku to chętnie przyszedłbym tu Esriel. ]

    Esriel

    OdpowiedzUsuń
  35. No i padło to nieszczęsne pytanie, na które nie wiedziała jak odpowiedzieć. Zagryzła lekko wargi i wróciła na swoje miejsce. Przez moment bębniła palcami po szklance.
    - ZNasz mnie przecież... raz kwiatek, a innym razem drzewko. Doskonale się bawię - uśmiechnęła się krzywo. - Nie myślę o ustatkowywaniu się. Moje ciało jest jeszcze młode... poza tym nie chcę powtórki z rozrywki. Patrzenie na umierającego ze starości ukochanego miłe nie było - mruknęła tylko wychylając całkiem pokaźny łyk swojego trunku. - Korzystam z życia kochana, a jeśli przynosi mi przy okazji wspaniałe bonusiki... to czemu nie? - puściła do niej oczko, zaraz jednak wracając do poprzedniego tematu.
    - A nie możesz ojcu postawić swych warunków? No wiesz, mimo wszytko jesteś jego ukochaną córeczką - zauważyła spokojnie. - Może wypada odciąć pępowinę, co?

    - Nawet ukochana córeczka podpada pod jego wpływy, Shiya. Trzy razy już próbowałam z nim rozmawiać. Kończyło się na stłuczonych talerzach, histerii matki i ciotek oraz obietnicach wydziedziczenia, no i "nie będę brał pod uwagę fochów rozpuszczonej pannicy!" - przez twarz Larrete przemknął lekki, kpiący uśmiech. Jej ojciec miał czasami prawdziwie męskie napady wściekłości i iście po włosku potrafił wrzeszczeć i wyklinać pierworodną i jedyną latorośl, rzucając czym się da, by po godzinie przepraszać i zapewniać, że jako dorosła kobieta rzeczywiście miała rację.
    -Poza tym to małżeństwo jest im potrzebne, by zapobiec problemom finansowym. Nie wpłynęły jeszcze wszystkie należności od klientów, niby nie grozi nam upadłość, ale wiesz...ojciec chce zabezpieczyć sobie grunt na rynku. Szkoda tylko, że nie obchodzi go moja przyszłość - parsknęła ze złością.
    Wstała, słysząc pukanie do drzwi.
    - Leoś! - zawołała. - Otwórz drzwi!
    - Si, signorina - odparł majestatycznie Leonardo, całkowicie ignorując infantylne i zdecydowanie niegodne panienki nazwanie go Leosiem. Po krótkiej chwili wprowadził...jej cholernego przyszłego męża. Przystojnego, czarnowłosego, smagłego Cesare Everglowa, dziedzica firmy Everglow Industries i trzech fabryk, które ojcu były potrzebne jak zaraza.
    - Pan Everglow, panienko - oznajmił Leonardo tak, jakby samo nazwisko było usprawiedliwione. Brunet, obdarzony szarymi oczami, szarym, eleganckim ubraniem spod igły i aktówką, był wyraźnie zakłopotany.
    - Larrete-chan...O, dzień dobry, madame - ukłonił się Shiyi. - Szukałem cię wszędzie i powiedziano mi, że mam spróbować tutaj. Miło mi cię widzieć.
    -O co ci chodzi, Cesare? - spytała chłodno rudowłosa.
    - Przyniosłem ci pierścionek - oznajmił łagodnie. - I chcę ci powiedzieć, że nasi rodzice ustalili już termin ślubu.
    - Na kiedy...? - głos Larrete przypominał konającego łabędzia. Opadła bezwładnie na siedzenie.
    - Za miesiąc. Szesnastego, w kościele d'Accoule we Francji.
    Kościół d'Accoule. Ten sam, w którym mieli się pobierać z Yvesem. Phi, zmieni teraz narzeczonego, jaka to różnica?
    Wbrew pozorom była duża. Nie była gotowa na ten ślub.
    - Ja...nie jestem gotowa - wykrztusiła. - Nie mogę...wziąć tego ślubu.
    Cesare miał minę, jakby uderzono go w twarz. Za oknem zaczął padać deszcz. Podszedł do Larrete.
    - Ale dlaczego? Przecież wiesz, ile dla mnie znaczysz...
    - Ile dla naszych ojców znaczą nasze firmy! - wrzasnęła Larrete. - Nie udawaj, że jest inaczej!
    - Larrete!
    Larrete

    OdpowiedzUsuń
  36. I jak on niby miał być grzecznym i przykładnym opiekunem przy tej dziewczynie?
    - Takie zabawy to i mi pasują – mruknął czując jej dłoń na swoim przyrodzeniu. Od razu wsunął w nią swoje dwa palce i masował dostosowując się do tępa jakie nadała dziewczyna, po kilku minutach jednak zaczął się gubić, a nawet wyciągnął dłoń z jej bielizny, czując jak zaraz tryśnie Shi na ręce. Zacisnął palce jednej dłoni nad pośladkiem, a drugie na włosach dziewczyny i westchnął wyraźnie zadowolony dochodząc. Wziął kilka głębszych oddechów i spojrzał na te lubieżne zagrywki.
    - Prowokatorka – sapnął jeszcze i gwałtownym ruchem zdjął ją z blatu, aby obrócić tyłem do siebie, przypierając swoim ciałem do blatu. Ściągnął swoje spodnie po czy pochylił się nad jej uchem.
    - Klienci się chyba nie obrażą, co? – bardziej stwierdził niż zapytał. Ściągnął jej jeszcze spodnie, niechlujnie, jedynie w celu odsłonięcia kobiecości i sam pomasował lekko swoje przyrodzenie. Blondyn był tak bardzo pobudzony, że dosłownie po kilku ruchach było gotowe do działania, wszedł w Shi gwałtownie i zaczął napierać. Wchodził mocno i głęboko, dociskając jej ciało do blatu. Dodatkowo złapał ręce dziewczyny i odciągnął w tył, aby wykorzystać je do potrzymania swojego ciężaru, dzięki temu mógł wejść w nią jeszcze głębiej, co zdecydowanie mu odpowiadało. Po tej pozycji przybrali jeszcze kilka innych, pozwolił nawet dziewczynie na odrobinę dominacji, jednak w większości starał się nad nią górować. Miał wrażenie, że zerżnęli się w kilku miejscach, ochrzcili nie tylko blat, ale i jakieś krzesło, korytarz „pensjonatu”, ostatecznie lądując w jednym z pokoi. Nie był jednak tego pewien, czuł się jak w jakimś szalonym letargu, a świadomość wróciła do niego kiedy leżał w zmiętolonych pierzynach i ciężko dychał.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  37. Blondyn nawet nie zdawał sobie sprawy ile razy i w jaki sposób doszedł, wiedział jedynie, że ten ostatni raz przyprawił go o przyjemny zawrót głowy, dlatego padł w pierzynach. Opinią na swój temat nigdy się nie przejmową, a i plotki o innych nie robiły na nim wrażenia. Często wykorzystywał je jedynie do droczenia się z znajomymi. Przez pierwsze parę sekund nie zdawał sobie sprawy z obecności Shi, dopiero po chwili poczuł jej ciepłe ciało i oddech na swojej skórze. Zdziwił się. Szczególnie kiedy przejechała dłonią po jego torsie. Obstawiał, że po wszystkim po prostu wstanie, ubierze się i wyjdzie, tak jak wtedy w ogrodzie. Zamiast tego zebrało jej się na… czułości i żarty. Niklaus uśmiechnął się pod nosem.
    - Wstyd przyznać, ale teraz to nawet ja bym nie dał rady – zauważył, nadal uspokajając oddech. Nie obejmował jej ramieniem, nie wysilał się na urocze uśmiechy, po prostu leżał, pozwalając by ona leżała obok i wpatrywał się w sufit. Właśnie miał zamiar wstać i iść zapalić kiedy znowu usłyszał jej głos. Zaciekawiony zerknął w stronę dziewczyny. Uniósł brew, znowu nieco zdziwiony. Pomóc? Milczał, czekając co ma jeszcze do powiedzenia, słysząc o zapłacie zaśmiał się lekko. Dopiero pocałunek uciszył jego rozbawienie. Podczas niego podniósł się lekko i obrócił ich tak, aby znaleźć się nad dziewczyną, pogłębił pocałunek, po czym bezceremonialnie go przerwał i wstał z łóżka.
    - Powiedź o co chodzi, to ja podam Ci cenę – odpowiedział rozglądając się po pokoju… Zajebiście, szlugi miał w spodniach, a spodnie? Dobra, dowie się co mała chce i wtedy ruszy zakopcić. Wrócił do niej spojrzeniem, a kiedy przedstawiła sprawę uniósł brew w geście zdziwienia. Jakoś nie bardzo leżały mu takie ckliwe sprawy… tym bardziej jeżeli chodziło o dzieci, zawsze dokuczały mu wtedy nieprzyjemne wspomnienia. Wyrwany z lekkiego zamyślenia chrząknął, aby nie dać po sobie poznać, że coś może być na rzeczy.
    - Nie wiem czy jestem w stanie im pomóc – zaczął siedząc już na brzegu łóżka. W końcu miał swoje limity i nie mógł w tym samym czasie zwolnić i przyspieszyć czyjegoś czasu, obie te czynności musiała dzielić jakaś przerwa, ale…
    - Mogę spróbować – dodał ostatecznie wzruszając ramionami, jednak nie do końca wiedział jak ma podliczyć taką pomoc. Uznał, że Shi zwróciła się bezpośrednio do niego, nie do Dżina, więc zaraz machnął ręką.
    - Za zapłatę uznam możliwość korzystania z… - tu uśmiechnął się zadziornie i wstał z łóżka - … Twojego baru – dokończył, nadal z tą samą miną, po czym bez jakichkolwiek wstydliwości nagi opuścił pokój. Ruszył śladem porozrzucanych ciuchów, zbierając je przy okazji i jednocześnie upewniając się, że rzeczywiście zaliczyli wszystkie wcześniej wymienione „bazy”. Ostatecznie dotarł pod bar, tam znalazł swoje bokserki i spodnie. Ledwo wciągnął gacie i odpalił papierosa, a drzwi do baru otworzyły się. Stanął w nich mężczyzna i lekko zdębiał na widok porozrzucanych ciuchów i prawie nagiego kolesia. Niklaus zaprosił go do środka ruchem dłoni i zaraz wskoczył za bar polewając sobie czystej whiskey do szklanki. Miejscówka była już od jakiejś godziny „otwarta”, nawet na blacie leżała karteczka z napisem „miłej zabawy ;)” oraz zapłatą za opróżnioną szklankę obok. Nik zaśmiał się pod nosem i wyciągnął papierosa z ust, chyba byli trochę głośniej niż przypuszczał, a i czas im musiał nieźle zlecieć. Zaraz przywołany przez niego klient pojawił się przy blacie, niepewnie chełpiąc na jego nagi tors okiem.
    - Co podać? – zapytał z zadziornym uśmiechem.
    - Właścicielka jest? – usłyszał w odpowiedzi.
    - Zbiera siły po upojnej nocy – odpowiedział, nadal z tą swoją miną. Po tym tekście klient nie starał się wnikać w szczegóły i po prostu złożył zamówienie, które zaraz dostał. Cóż, w końcu Niklaus musiał zacząć się przełamywać co do obsługi klientów, miał przecież pomóc Akirze, więc uznał, że obcy bar i ten jeden koleś to dobra rozgrzewka.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  38. Mimo tego że jej protokół nie przewidywał takiej przeszkody jak głód, Esriel czuła się nieznacznie głodna. Od bycia błąkającą się jednostką stworzoną do jednego celu, lecz aktualnie z celem przeciwnym od pierwotnego, można zgłodnieć. W każdym razie ta część która się w niej kształtuje, tak myśli. Więc pomijając już późną porę, z instrukcjami co do pewnego baru w którym może dostać to czego pragnie, udała się w jego kierunku. Zawędrowała więc na obrzeża lasu na których niedawno otrzymała ranę która do dziś ciągle się leczy, by dostrzec miły dla oka lokal. Po podejściu do drzwi, przekroczyła ich próg od razu na wejściu analizując wnętrze budynku. Nigdy nie widziała stylu który miała przed sobą więc chwilę postała w miejscu uważnie się rozglądając. W końcu podeszła do baru i wlepiła swoje duże bez emocji oczy w stojącą za nim kobietę. Słysząc jej pytanie oraz następującą po nim propozycję, mrugnęła zastanawiając się w jakiej jest sytuacji.
    - Witam. - Odpowiedziała. - Nie znam opcji szaleństwa ani standardu w tym lokalu. Lecz wydają się one zbierze z moim przybyciem tutaj. Pytanie: czy lokal ten oferuje pudding.
    - Pytanie: - Po małej pauzie ponownie się odezwała. - Lokal ten jest "karczmą"?

    Es

    OdpowiedzUsuń
  39. [ Heh miło mi miło, osobiście uwielbiam całą jego postać, od głosu, po wizu i tą właśnie klepsydrę :D ]

    Na widok dziewczyny zadziorny uśmiech namalował się na jego twarzy. Umoczył usta w mocnym trunku, podążając za nią wzrokiem. Nie zdawała sobie sprawy jak bardzo kręciła go w tej swojej bezpośredniości, on sam nie zdawał sobie z tego sprawy.
    - Spoko mała, u mnie w robocie mamy większy asortyment i jakoś daję radę – odpowiedział. W prawdzie nadal stał w samych bokserkach, ale nikt nie wyrażał ku temu sprzeciwu więc nie spieszył się po swoje ciuchy. Kiedy Shi wróciła z talerzem kanapek on akurat kończył drugiego papierosa. Śniadanie w prawdzie się nie spodziewał i było to miłe zaskoczenie. Sięgnął po pierwszą sznytkę i wchłonął ją praktycznie całą na raz. Na tekst o kawie i uśmiech dziewczyny kącik jego ust drgnął lekko.
    - Nie pijam kawy – odpowiedział jedynie uśmiechając się przy tym szarmancko i wyskoczył zza baru, aby wciągnąć na tyłek spodnie oraz założyć koszulkę, starczy striptizu na dziś. Dialogowi jedynie się przysłuchiwał, jednak odruchowo rozbawiony pokręcił głową. Znowu spojrzał na Shi, nie spuszczając z niej wzroku wrócił do talerza z jedzeniem, przysiadł na blacie i dalej konsumował. Kiedy wróciła za bar ukradkiem złapał jej nadgarstek i lekko przyciągnął do siebie.
    - Z tą pomocą będziesz musiała trochę poczekać, dziś wybywam na kilka dni, jak wrócę to można coś ogarnąć – poinformował ją, po czym tyknął palcem wskazującym w nos i zabierając ostatnią kanapkę zeskoczył z blatu, tuż za jej plecami. Najwyższy czas było wrócić do domu, w końcu Akane jeszcze nic nie wiedziała, że jadą nad jezioro, a trzeba się spakować. Po wchłonięciu kanapki popił śniadanie resztą whiskey i przyciągnął raz jeszcze Shi do siebie, tym razem nachalnie wpijając się w jej usta. Pocałunek jednak przerwał tak niespodziewanie jak i go zaczął, a po tym ruszył do drzwi.
    - Pojawię się jak wrócę – rzucił na pożegnanie, przechodząc obok klienta poklepał go leszcze po plecach, życząc zdrówka i opuścił lokal.

    Niklaus

    OdpowiedzUsuń
  40. Esriel nie była pewna czy trafiła w odpowiednie miejsce, skoro nie może znaleźć tutaj puddingu. Lecz, jeśli już tu była to mogła spróbować co tutejszy lokal ma do zaoferowania. W końcu najprzyjemniej poznać społeczeństwo poprzez próbowanie dań które w nim podają. Niestety nie zdawała sobie sprawy z tego że to podejście może nie być do końca dobre. Oczywiście gorącą czekoladę znała, ale co do nazw które usłyszała po nich, mrugnęła pojedynczo w niezrozumieniu. Dała się zaprowadzić do stołu przez oberżystkę, analizując przedmiot który się na nim znajdował.
    - Koszt firmy. . . - Wymamrotała do siebie spoglądając na menu które zostało jej ukazane. - . . .podejrzenie: nie jest to próba wykorzystania? - Zaraz dodała kierując wzrok na Shiye. Przyglądała się jej twarzy uważnie jakby była przenośnym wykrywaczem kłamstw. Po chwili, nie czekając na odpowiedź zupełnie tak jakby nic wcześniej nie powiedziała, wskazała prawym palcem wskazującym pozycję w menu pod nazwą "okonomiyaki", ukazując nieznacznie owinięty wokół nadgarstka bandaż.
    - Poproszę to "o-konomi-yaki"... - Na sekundę zawahała się analizując swoją wypowiedź. - Obserwacja: nazwa złożona ze słów pochodzenia japońskiego. - Tu wróciła z powrotem spojrzeniem na twarz kobiety stojącej obok. - Lokal urządzony w stylu Japońskim. Pytanie: dlaczego w menu brakuje pozycji z puddingiem.

    Es

    OdpowiedzUsuń
  41. Cesare posłał narzeczonej długie i przeciągłe spojrzenie. Czyli znalazła się pod niewłaściwym wpływem...To nie wróżyło dobrze zarówno ich miłości, jak i przyszłości ich firm. Nie podobało mu się to. Powinien natychmiast podjąć kroki, by zmienić ten stan rzeczy! Podszedł powoli do Larrete, odsunąwszy gestem zaniepokojonego Leonarda i nie zwracając na razie większej uwagi na Shiyę. Ta....kobieta nie była tu istotna. O wiele istotniejsza była kwestia, którą musieli tu rozstrzygnąć - tu i teraz, bez żadnych wykrętów i innych problemów. Musiał usłyszeć wyjaśnienia, a dom przyjaciółki wydawał się być odpowiedni do załatwiania takich spraw.
    - Sir...
    - Milcz, Leonardo. Larrete, za miesiąc o tej porze będziesz już moją żoną - poinformował spokojnym, ciepłym głosem mężczyzna, tak jakby mówił o kwiatkach i ptaszkach. - Ślub odbędzie się w kościele d'Accoule. Jak sądzę, pani...zdaje się, Shiya, będzie naszym honorowym gościem.
    - Zapominasz się, Cesare! - krzyknęła wściekle rudowłosa. - Nie jestem twoją niewolnicą! I mam prawo chyba podjąć swoje własne decyzje, do cholery!
    Cesare uśmiechnął się słodko. Ukłonił się Larrete i chciał ucałować jej dłoń, jednak rozgniewana rudowłosa wyrwała mu ją wściekle.
    -Zerwę nasze zaręczyny! - krzyknęła. - Wyjdź stąd i zostaw mnie!
    Mężczyzna odwrócił się na pięcie. Jego oczy były ciepłe i łagodne.
    - Masz miesiąc. Przemyśl to jeszcze, Larrete. Bo jeżeli nie...wiesz, jakie kroki będę musiał podjąć. Żegnaj, kochanie.
    Po chwili wyszedł. Larrete opadła bezsilnie na najbliższe krzesło i ukryła twarz w dłoniach. Starała się bezsilnie złapać oddech w płuca.
    Czyli za miesiąc umrę. Dobrze by było przygotować sobie epitafium.

    Larrete

    OdpowiedzUsuń