środa, 17 maja 2017

"I won't just survive, I won't just conform, I'm beyond the archetype"



Niklaus
PHYOEN | 22 LATA | PIASKOWY DZIADEK | BARMAN / OCHRONIARZ  | "DŻIN" | ABSOLWENT SZKOŁY CHARLS'A MONTEZ'A | BEZINTERESOWNY | SZCZERY DO BÓLU


Zastanawiasz się co robi za barem? Przecież i tak nie reaguje na Twoje zamówienia. Czasem, kiedy jesteś uporczywym klientem, rzuci Ci krótkie spojrzenie, podejdzie i bezczelnie zgasi papierosa na Twojej dłoni. No, kiedy ma humor pocieszy się pustą szklanką czy, przeznaczoną ku temu, popielniczką. Jednak drinkiem nigdy Cię nie uraczy. Często przypomina woskową kukłę. Zamyślony, z fajką w dłoni, stoi i podpiera blat czy ścianę. Jeżeli odezwiesz się niestosownie zaraz Cię zgasi, kiedy będziesz miły, może się uśmiechnie. Niekiedy uraczy gości własnym spostrzeżeniem lub po prostu "elegancko" wyprosi kolesia sprawiającego problemy. Nie mówi za wiele, chętnie się bije i dużo przeklina. Głównie czas spędza na obserwowaniu otoczenia. Kiedy rozmawia to z podejrzanymi typami, często o nieciekawej reputacji. Przed opuszczeniem zurbanizowanej części Mortiel wyrobił sobie opinię wśród uczniów szkoły, tą opinię stara utrzymać się nadal, głównie w celu zrealizowania swojego zadania. Prawdę mówiąc nadal jest tym uroczym dupkiem, który złamał już wiele serc, a jeszcze więcej nosów. Wbrew pozorom istnieje grupka osób, które często raczy uśmiechem, z którymi śmieje się, droczy czy wymienia innego rodzaju czułości. Grupka ta jest bardzo skromna, a aby dostać się w jej szeregi trzeba wykazać się na prawdę dużym pokładem cierpliwości i zaangażowania... To jak? Chcesz spróbować?



GALERIA

HISTORIA


                                         

Witam serdecznie razem z moim Blondaskiem ^^ 
Mam nadzieję, że zostanie ciepło przyjęty, jednak z góry zaznaczam, że gryzie i to boleśnie! Zapraszam do wątków i powiązań!



Bardzo dziękuję Kirze za wykonanie avka.

P.S Proszę, w przypadku powiązań, aby korzystać jedynie z artów dostępnych w KP.

Tytuł&Theme- "State of Mine - Rise"


164 komentarze:

  1. Nie sądziłam, że tak ładnie będzie się art prezentował w całej KP. I, cholera, mam wielką ochotę spróbować znów coś z nim skleić, chociaż wiem, że nie będzie to dla mnie łatwe zadanie.

    Kircia i Ýril

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Art jest naprawdę ładny i brawa dla Kiry za wykonanie obrazka.]

    Piątkowy wieczór był swoistym wytchnieniem dla dziewczyny, bo gdy tylko wróciła do domu z uczelni i pracy, mogła w spokoju wziąć głębszy oddech i na spokojnie zaszyć się w kuchni, by tam przygotować sobie coś do zjedzenia. Nie żeby narzekała, ale praca i nauka były często aż nazbyt wymagające, do tego kierunek jaki sobie wybrała wcale nie był aż tak prosty. Wręcz przeciwnie. Nie dość, że naprawdę często siedziała w wolne dni przy książkach, to często i w pracy potrafiła nadrabiać jakiś materiał, kiedy tylko miała tam jakiś czas wolny. Mimo wszystko, cieszyła się z takiego obrotu wydarzeń, jej życie osobiste trochę nad tym ubolewało, bo ostatnimi czasy miała jedynie moment na szybką kawę i ciasto ze znajomymi z uczelni, a z dzieciakami widywała się coraz rzadziej. Wiedziała, że to wszystko skończy się z dniem ukończenia szkoły i pocieszała się tylko tą myślą. Zostało jej tylko kilka lat i wierzyła w to, że da sobie świetnie radę. Tak jak z ukończeniem poprzedniej szkoły, bo tą zdała z dobrymi wynikami mimo sytuacji w jakiej się znajdowała.
    Teraz, zanurzona we własnych myślach, stała przy kuchence przygotują lepszą kolację myśląc cały czas o wydarzeniach sprzed kilku dni. Natrafienie na trop swojej przyjaciółki. To najbardziej zaprzątało jej głowę, a na dalszy plan schodziła sprawa adoratorów, egzaminów czy nawet tego, że niedługo musiała wziąć wolne by wypełnić normalne, codzienne sprawy. Nawet nie usłyszała tego, że ktoś pojawił się w jej domu. Nadal mieszała coś na patelni ze zmarszczonymi brwiami, myśląc uporczywie nad tym, czy była w stanie wrócić do tego miejsca i poszukać blondynki raz jeszcze. Nie była nawet pewna tego, czy dziewczyna aby na pewno żyje i to dobijało ją całkowicie. Była jedną z ostatnich osób, na jakich jej zależało, bo reszta po prostu odeszła. Prócz dzieci miała tylko ją, bo jej ostatnia osoba na jakiej jej zależało, zniknęła bez słowa, tak samo jej naprawdę dobra znajoma, zmarła w niewyjaśnionych okoliznościach. I miała nadzieję na to, że z Nari nie będzie tak samo.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdążyła tylko wyłączyć kuchenkę, zanim coś dziwnego dotknęło jej włosów, a ona od razu uniosła głowę w górę, przerażona tym, że coś ją dotyka. Nie spodziewała się dziś gości, ba. Nikt praktycznie jej tu nie odwiedzał, bo zwyczajnie nikogo tu nie zapraszała, więc spodziewała się teraz tylko kogoś, kto zaatakuje ją bez byle przyczyny tak jak to niektórzy mieli w zwyczaju. Widząc nad sobą piasek rozszerzyła bardziej oczy, a słysząc głos blondyna szybko obróciła twarz w jego stronę, na której mógł dostrzeć zwyczajne niedowierzanie. To właściwie przez jego głos wróciła na ziemię. Przejechała po nim wzrokiem, od jego uśmiechniętej twarzy, aż po jego ciało oparte o framugę drzwi i znów powróciła do jego dojrzałej, męskiej twarzy. Nie mogła uwierzyć, że blondyn od tak po prostu pojawił się u niej w mieszkaniu i stoi tak uśmiechając się do niej, jakby jeszcze wczoraj siedzieli ze sobą w ławce na zajęciach. Raczej spodziewała się Daikiego, ale ku jej zdziwieniu było inaczej. Jej wyraz twarzy zmienił się diametralnie, ze zszokowania zmienił się w szczery, szeroki uśmiech, a ona sama nie mogła ruszyć z miejsca. Tęskniła za nim i do tej pory nawet nie zdawała sobie z tego sprawy, ale gdy tylko go zobaczyła, w jej sercu coś boleśnie zakuło i teraz nie mogła zrobić nawet koku w jego stronę. Cały jej głos ugrzązł w gardle i nie miała pojęcia jak go przywitać. Cieszyła się na jego widok i to nie miał nawet pojęcia, jak bardzo. Jednak nie straciła wszystkich swoich przyjaciół, ustał się przynajmniej Niklaus. Mogła tylko stać w miejscu, przyglądając mu się z nieukrywanym utęsknieniem, którego nawet nie ukrywała, bo na więcej nie miała sił, ani odwagi.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy tylko do niej podszedł, od razu wtuliła się w jego ciało biorąc głęboki oddech i obejmując go mocno rękoma. Na chwilę nawet zapomniała o Nari i o tym, że ją straciła, a zamiast tego po prostu musiała się nacieszyć odzyskanym przyjacielem. Miło było nawet przytulać kogoś od tak, bo tego nie robiła od bardzo dawna i musiała przyznać, że i za tym niezmiernie tęskniła. Kiedyś nie do pomyślenia było to, że przytulałaby Niklausa, teraz sama to robiła przy tym powstrzymując się przed tym, by po prostu się nie rozpłakać. Jednak nie straciła wszystkich przyjaciół i ta świadomość doprowadzała ją do smutku, że z nich wszystkich pozostał tylko on.
    - Też tęskniłam- przyznała nie odrywając się od niego, skulając się pod dotykiem jego prawdziwej dłoni na swoich włosach. To wyznanie nie było aż tak trudne, przeszło jej przez gardło o wiele prościej niż myślała. Miała jeszcze coś dodać, ale bała się, że z tego szczęścia po prostu się rozpłacze, więc stała tak rozkoszując się odzyskaną, ważną osobą w życiu.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  5. | tym razem sie nie dam! poprzedni raz był dramą - w sumie sama chciałam i tak wyszło. tym razem też myślałam nad jakąś dramą, ale już nje tego pokroju, co tamta. na początek skupiłabym się na otoczeniu - coś się może dziać przed barem, Nik musiałby zainterweniować, a Yril znalazła by sie tam przypadkiem. Jeśli Nik by oberwał, chcialaby go opatrzeć i choć nawet gdyby sie nie dał, ta i tak uparcie chciałaby to zrobić, drocząc się z nim. ewentualnie to ona mogłaby oberwać przez przypadek, no ale. wszystko da się jeszcze obgadać. :3 |

    ýril

    OdpowiedzUsuń
  6. Już dawno nie czuła się tak szczęśliwa jak teraz, zwłaszcza że znów mogła poczuć to miłe uczucie, gdy trzymało się kogoś w swoich ramionach i to chyba przez te myśli, zaraz mogła się rozkleić. Niklaus był dla niej przyjacielem i nikim więcej, a i tak czuła się niesamowicie dobrze w takim stanie, w jakim się znajdowali. Nie było między nimi nic więcej, niż tylko przywitanie przyjaciół po latach nieobecności i tęsknota jaka wynikła z tak długiej rozłąki. Zaraz zdjęła ręce z jego pleców, odchodząc od niego dwa kroki w tył, a jego dłonie opadły z jej ciała i to za nimi podążyła spojrzeniem. Na razie nie miała ochoty na żadne dwuznaczności czy docinki, musiała nacieszyć się jego obecnością jednak tego nie miała zamiaru mu mówić. Jeszcze pomyślałby, że coś jest nie tak i jeszcze bardziej zacznie ją zaczepiać, czy nawet zadrwi z tego, że może poczuła mięte.
    - Wybacz- przetarła na szybko oczy, by podejść do szafki i dopiero tam, z daleka mogła ponownie na niego spojrzeć.- Masz ochotę na coś konkretnego? Herbata? Wino?- zaproponowała otwierając szafkę. Może trochę jednak się wzruszyła, bo przetarła trochę łez z warzy i chciała to przed nim ukryć. Słowa o mizianiu się dotarły do jej uszu, owszem, mimo to nie miała zamiaru na nie odpowiadać.
    - Jak dawno wróciłeś?- wyjęła szkło po tym, jak złożył swoje zamówienie i przygotowując napoje, czasem zerkała w jego stronę, cały czas uśmiechając się do niego naprawdę miło. Kiedy już wszystko było gotowe, ruchem głowy wskazała mu kanapę i przyniosła szkło na stolik, by samej opaść na kanapę wygodnie i wsłuchać się w to, co blondyn ma do powiedzenia. Była ciekawa jego przygód, tego co mu się przytrafiło, a jednocześnie nie mogła wyjść z podziwu, że aż tak wydoroślał. Pamiętała go jeszcze jako nastolatka, a tu proszę! Nie daleko niej siedział już dojrzały facet.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  7. Przystawiła wino do ust, patrząc na Nika zaciekawiona tym, co miał jej do powiedzenia. W sumie spodziewała się jakiejś ciekawej historii, może był nawet w wojsku, bo w sumie o tym mówił, kiedy jeszcze mieszkali razem w akademiku i głównie stawiała na to. Jego nogami wyciągniętymi na meblu nawet się za bardzo nie przejęła, sama usadowiła się wygodniej z nogami wyżej, a te prawie sięgały brody, na których postawiła sobie szkło.
    - Też się z tego cieszę, zwłaszcza że większość kontaktów z akademii urwała się zaraz po ukończeniu ostatniej klasy. - zagryzła wargi, przypominając sobie również te pogrzeby na których była, głównie znajomych ze szkoły. Smutne było to, że zaraz po ukończeniu akademii zaczęli tak po prostu umierać w niewyjaśnionych okolicznościach. Dlatego na jego widok aż tak się ucieszyła. Widząc jego twarz, przysunęła się do niego bliżej, kładąc swoją dłoń na jego ramieniu w pocieszającym geście. Dla niego już była tak śmiała, jak dla każdych dobrych znajomych, bo innych traktowała z pewnym dystansem, zwłaszcza mężczyzn i nie było w tym nic dziwnego. Po ostatnich swoich przebojach z pewnym mężczyzną, po prostu wolała za bardzo nie spoufalać się z płcią przeciwną i od czasu urodzenia bliźniąt wychodziło jej to doskonale.
    - W porządku?- uniosła jedną brew ku górze, obniżając głowę tak, by widzieć w pełni jego twarz. Nie rozumiała tej nagłej zmiany w mimice jego twarzy, trochę nawet tym się zaniepokoiła.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiedziała o śmierci Yuuki, jednak nie przeżyła jej tak bardzo, jednak doskonale wiedziała że dla Niklausa ta dziewczyna była niezwykle ważna. Doskonale również rozumiała to jak się teraz czuł, bo sama była kiedyś w podobnej sytuacji, gdy okazało się że ukochana dla niej osoba zmarła i nawet doświadczyła tego po raz drugi, nie tak dawno i ta informacja, choć niepewna, wstrząsnęła nią naprawdę mocno.
    - Tak mi przykro...- tylko to była w stanie powiedzieć, a jej dłoń zacisnęła się mocniej na jego ramieniu chcąc być teraz dla niego podporą. Wiedziała jakie to wszystko było trudne i ile Niklaus będzie przelewał łez, tak jak robiła to ona. Wtedy najbardziej potrzebowało się bliskich osób i kimś takim zamierzała być teraz dla niego, choć w momencie gdy ona była w takiej sytuacji, nikt nie wyciągnął do niej pomocnej dłoni. Nie obwiniała nikogo, po prostu teraz byłą pewna jak obchodzić się z osobami, które kogoś straciły. Miała ochotę go przytulić, jakoś pocieszyć, lecz nigdy nie była dobra w składaniu kondolencji. Zagryzła wargi widząc to, w jaki sposób na nią patrzył. Teraz jedyne co mogła zrobić, to trwać przy nim i obserwować, czy przypadkiem nic sobie nie zrobi, bo taka opcja była możliwa. Wspierać go. Dlatego tylko starła z jego policzka łzy, uśmiechając się smutno w jego stronę. Było jej szkoda Yuuki, a przede wszystkim jego, bo przecież ją kochał.
    - Wiem, że to wszystko jest trudne- zaczęła, w głowie dobierając najodpowiedniejsze słowa do tej sytuacji.- Ale możesz na mnie liczyć- opuściła swoją dłoń jak i wzrok, nie mogąc patrzeć na jego cierpienie.- Wiem jak to jest stracić najbliższą Ci osobę, jednak nie jesteś w tym wszystkim sam. Masz mnie, Lexi, Aki...

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadal nie podniosła na niego wzroku, mimo że dotknął jej policzka, a ona cudem powstrzymała łzy. Sama przypomniała sobie te wszystkie przykre chwile, gdy traktował ją naprawdę źle. A ona mimo wszystko obok niego trwała, gotowa w każdej chwili mu pomóc, choć nigdy nie oczekiwała od niego tego samego. Jego pytanie było również i jej pytaniem. Sama nie potrafiła na to odpowiedzieć, choć często się nad tym zastanawiała, zwłaszcza gdy kłócili się ze sobą w szkole, czy on traktował ją gorzej niż kogokolwiek innego. Ranił ją wtedy strasznie, zwłaszcza gdy mówił o jej dawnej miłości czy o tym, jak lata za każdym mężczyzną. Bolało potwornie i na tę myśl przejechała tylko dłonią po swoich oczach.
    Wzięła głęboki, urywany oddech.
    - Nie wiem... naprawdę.- przyznała odwracając wzrok w stronę stolika, by tylko nie patrzeć na jego twarz.- Po prostu... lubię Cię i chcę jakoś pomóc.
    Nawet nie miał pojęcia, jak głupio się teraz czuła w tej sytuacji. Nie dość, że chłopak był dla niej aż nazbyt miły, to do tego czuła się niezwykle skrępowana całą tą ich znajomością.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  10. - Wybacz, że nie jestem w stanie pomóc- spojrzała na szkło, jakie Nik wziął do swojej dłoni, szybko odwracając wzrok, gdy ten przybliżył je do swoich ust. Dawno nie była z kimś tak blisko jak z nim, więc to dlatego była skrępowana, po prostu odzwyczaiła się od jakiegokolwiek dotyku, zwłaszcza w ten pewien sposób czułego. - Ale jeśli będziesz potrzebował porozmawiać, czy cokolwiek innego... zawsze jestem do usług- dopiero teraz spojrzała w jego oczy, uśmiechając się w jego stronę. Swoje problemy skrzętnie ukrywała, więc większość jej znajomych myślała po prostu, że ich nie ma.
    - Nie mam problemów- skłamała poprawiając włosy, które niedawno zmierzwił. Przez niego, poczuła głupią tęsknotę za dawnymi czasami, kiedy wracając do domu mogła w spokoju się do kogoś przytulić. Pokręciła głową, szybko biorąc w dłonie swoje szkło, po czym całe je opróżniła. - Więcej wina?- uniosła jedną brew ku górze, biorąc w dłonie butelkę i nalewając im nieelegancko do pełna. Najwyraźniej oboje potrzebowała alkoholu w obecnej sytuacji. Mogli nawet się spić, zasnąć tu na kanapie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  11. Zmieniła się przez ten czas, gdy go nie było. Zamiast dziewczynki walczącej przeciw całemu światu, zmieniła się w dojrzałą, pełną uczuć kobietę i nawet cieszyła się z tego stanu rzeczy. Tak przynajmniej było jej łatwiej, nie ukrywać emocji, zaufać jakimś osobą, w których teraz miała swoiste wsparcie, zamiast próbować walczyć z każdym.
    Oparła głowę na kanapie, patrząc na niego spod przymrużonych powiek, myślami błądząc po czasie, gdy jeszcze żarli się nieustannie. Dobrze, że te czasy minęły, zwłaszcza że oboje byli już dorośli i po prostu nie wypadało.
    - Same nudne rzeczy- uśmiechnęła się do niego, zamykając na chwilę oczy. Przez taką zabawę jej włosami czuła się senna i jakoś lżejsza. Tak samo było, gdy ktoś gładził ją po plecach, ona po prostu odpływała w jakimś stopniu, bo było to niezwykle miłe.- Uczę się, pracuje, czasem odwiedzam dzieci. Nic specjalnego- otworzyła lekko oczy.- A Ty? Co z tą Twoją wycieczką? Pomogła zapanować nad mocami?- spytała, choć nie mogła skupić się na niczym już w pełni. Tak niestety już miała i chłopak nie miał nawet pojęcia, jak dobrze to wykorzystywał w tej chwili.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  12. Zmarszczyła lekko nos, gdy dotknął jej głowy, ale nie zrobiła nic więcej, niż wpatrywanie się w niego i słuchanie, podstawiając sobie pod usta wino. Była niezmiernie ciekawa kto usidlił blondyna, chętna była nawet pogratulować takiej osobie, bo nawet chyba Yuuki nie wywoływała w nim takich emocji, jakie widziała w jego oczach. Oblizała wargi, gdy wino zostało właśnie w tym miejscu, po czym kiwnęła głową podkulając nogi jeszcze bardziej pod brodę. Jeśli niedługo nie przestanie, ona chyba zaśnie jak małe dziecko, lub co gorsza, będzie zmuszony codziennie właśnie w taki sposób z nią postępować. Bo przyjaciele chyba od tego są, by poprawiać humor, czy być wsparciem dla tej drugiej osoby.
    - W takim razie powodzenia- uśmiechnęła się trochę smutno. I ona będzie musiała sobie kogoś znaleźć, bo w takim tempie do końca życia pozostanie starą panną z dwójką dzieci na karku i bez żadnego mężczyzny obok. A chciałaby już mieć kogoś obok siebie, choć tego nie mogła od tak przed sobą przyznać. - Może chociaż Tobie się uda- poklepała go lekko po ramieniu, patrząc na przesypujący się piach w jego oczach. Pierwszy raz to dostrzegła, więc była po prostu ciekawa.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiwnęła głową na jego słowa, jednak na jego następny ruch spięła się dość mocno, gdy przejechał palcem po jej szyi i ramieniu. Tak samo było z założeniem włosów za ucho. Nie było to nieodpowiednie z ich strony, byli przecież przyjaciółmi i przede wszystkim zdrowymi, pełnymi wigoru, młodymi osobami ale ona dziwnie się czuła kiedy tak ją dotykał, choć jej się to podobało. Nie mogli, po prostu, w głowie zakodowała sobie coś dziwnego i chyba musiałaby się naprawdę przełamać, jeśli nawiązałaby jakikolwiek większy kontakt z kimkolwiek. Zakryła lekko odkryte ramię, odchrząkając cicho, przetarła zarumienione poliki, aby szybko wypić większość wina w swoim kieliszku. Najbardziej chyba w relacjach z mężczyznami przeszkadzały jej blizny, ye które nabyła w Otheli, a Nik właśnie jednak dotknął przez materiał.
    - Mi się już udało w życiu. Nie potrzebuje do spełnienia drugiej osoby- wypiła duszkiem cały kieliszek, krzywiąc się przy tym dość widocznie. Okłamywała sama siebie, ale tak było zwyczajnie lepiej. Teraz nie był czas na szukanie sobie chłopaka, raczej na ukończenie szkoły, pracę, cieszenie się wolnością i tym, że ma w miarę spokojne życie. No i dzieci.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  14. Patrzyła uważnie na każdy jego gest jaki wykonał, próbując go zanalizować w głowie jak najlepiej. Nie miała pojęcia o kim mówił, ale trochę mu zazdrościła, że kogoś takiego ma na oku. Odnalezienie kogoś ważnego w jego przypadku było naprawdę trudne.
    Wstała z kanapy, rozciągając się przy tym po czym łapiąc swój kieliszek, stanęła nie daleko niego.
    - Dam Ci małą radę- poklepała go po ramieniu- Zdobądź tą osobę jak najszybciej, bo znów nie zdążysz z nią cokolwiek, tak jak było w przypadku Yuuki. - zdjęła dłoń z jego ramienia, stając na palcach, aby roztrzepać mu włosy na wszystkie strony.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdziwiona jego nagłym zachowaniem, chciała zrobić krok w tył, jednak jego ręce mu to uniemożliwiły, przez co jej twarz zrobiła się nieco czerwona. Przytulanie było okej, za to takie zachowanie, przede wszystkim przysuwanie swojej twarzy do jej, wywoływało u niej po prostu dyskomfort.
    Otworzyła okno, by nieco zimnego powietrza wleciało do mieszkania, po czym usiadła na parapecie przecierając na szybko policzki.
    - Lepiej?- uniosła jedną brew ku górze, wskazując ruchem głowy na lekko uchylone okno. Jej nie było gorąco, może dlatego, że była w zwykłej koszulce i nie siedziała w bluzie, tak jak on. Pokręciła głową widząc jego uśmieszek, lokując wzrok w swoim pełnym kieliszku wina. Będzie rano umierała i wiedziała to już teraz, ale nie mogła tak po prostu tego odstawić.
    - Ja Ci tylko chcę pomóc- powiedziała ciszej zaraz wypijając połowę wina ze swojego szkła.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  16. - I dobrze- burknęła marszcząc lekko brwi na jego następne słowa, które skwitowała cichym śmiechem.- Nik, denerwować mnie to jak najbardziej możesz. Ale z tym podrywem- pokręciła szybko głową na nie, a jej włosy poruszyły się dość zabawnie wokół głowy czarnulki. Najwyżej jeśli już będzie tak robił, szybko ukróci jego zapędy, kiedy wrzuci go pod prysznic do zimnej wody. Usadziła się wygodniej na parapecie, bokiem do Niklausa, obierając kolana bardziej o szybę, a sama zaczęła bawić się swoją koszulką. Zagryzła nagle wargi, patrząc na księżyc, jaki już wisiał na niebie, a ona sama westchnęła.
    - Spróbowałbyś uratować kogoś dla siebie ważnego, jeśli dobrze byś wiedział, że sam możesz umrzeć.?- spytała cicho obracając kieliszek dość szybko. Potrzebowała jego rady, a on był bezstronny jeśli chodziło o jasnowłosą, a ona kogoś takiego potrzebowała. Ray był zbyt naszpikowany emocjami, do tego zapłaciła mu za jej znalezienie. A od jej decyzji zależało naprawdę wiele.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  17. - Ćwicz na Aki- ucięła, ale jej wzrok nadal znajdował się na jego twarzy. Wiec miała jej ruszyć na pomoc nie pacząc na to, czy przeżyje. Miała taki plan, jednak później zdała sobie sprawę, że bliźniaki zostaną same, a na to nie mogła sobie pozwolić. Gdyby może ich ojciec mógł się nimi zaopiekować, ruszyłaby po Nari bez mrugnięcia okiem, a tak? Widząc jego beznamiętne spojrzenie nawet nie odwróciła swojego wzroku, wręcz przeciwnie. Przez te kilka chwil ich stosunek do siebie zmienił się dość szybko, z miłych spojrzeń, posyłali sobie te beznamiętne, czy nawet oskarżające jak w jej przypadku. Nie miała pojęcia w co on gra. Właśnie, gra. A jeśli robił to wszystko tak dla żartu, jak kiedyś ? Zagryzła mocno wargi, odkładając szkło na parapet, a sama oparła głowę o zimną ścianę.
    Głupio jej było pytać, o pomoc, o to w co on teraz z nią gra, czy o cokolwiek innego. Wino chyba wydobywało z niej za wiele emocji i w najlepszym wypadku może po prostu zamknie się w swojej sypialni musząc się uspokoić.
    Wypiła duszkiem resztę wina zeskakując zgrabnie z parapetu, wzięła tylko pustą butelkę, którą odstawiła gdzieś w kuchni, a szkło do zlewu. Wystarczyło jej wina ostatecznie.
    - Po co...- zaczęła, ale szybko się zacięła przez głupią, wewnętrzną nie moc.- Aż tak lubisz mi dopiekać na wszystkie, możliwe sposoby? Pytam z ciekawości- dodała siadając na meblach, by tylko nie siedzieć obok niego. Trochę to wszytko bolało.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  18. Uniosła oczy ku sufitowi wzdychając ciężko. Peszył ją jego wzrok, peszyły ją jego słowa i nawet nie potrafiła zrobić nic, by zaprzestał temu wszystkiemu. Nie mógłby po prostu powiedzieć o co mu chodzi? Przez niego czuła się zdezorientowana i niepewna swojej pozycji w tej relacji. On zawsze musiał komplikować i tak było również teraz, bo przeskakiwał z emocji na emocję, a ona sama w nich wszystkich się już pogubiła. I w tych swoich, i jego,a to spotęgował to jeszcze alkohol, wszystkie wydarzenia ostatnich dni i jej własny organizm, który zdradzał ją w najważniejszych momentach.
    Kiedy tak nad nią zawisł, zdążyła tylko wlepić się plecami w ścianę, nie chcąc by za wiele sobie pozwolił. Burknęła coś pod nosem, poprawiając włosy tak jak były, a na jego słowa o pocałunku aż podskoczyła marszcząc dziwnie nos.
    - Jeszcze czego- odparła, dość niepewnie patrząc jak zachłannie wypija swoje wino. Czy on nie miał jakiegoś limitu? W takim tempie będzie musiała wnosić go na górę, bo pijanego go do miasta nie wypuści. Bardziej chyba, jednak, obawiała się pijanego Nika, ten za czasów liceum nie był aż tak groźny, a ten tu? Wtedy przynajmniej mogła zwrócić się do jakiegoś nauczyciela o pomoc, a teraz jest zdana na jego wolną wolę. Wole psychopaty! Od tego wszystkiego aż zakręciło jej się w głowie.
    - Uszanuj moją prywatność, proszę- spojrzała na niego błagalnie.

    melanie

    OdpowiedzUsuń
  19. Melanie bała się Niklausa, owszem ale miała do tego powody. I to nie tylko przez złe doświadczenia z nim, ale głównie przez brak siły w razie, gdyby miała się przed nim bronić. A tak przynajmniej uważała ona i raczej nikt nie zmieniłby teraz jej zdania.
    - W porządku- zaczęła patrząc na jego plecy, a zaraz w oczy z uśmiechem, bo akurat wtedy na nią spojrzał.- Nie tak dawno uaktywniły się ich zdolności. Lux odziedziczyła je po ojcu i nie wiem co z tym zrobić. Trochę to uporczywe, zwłaszcza że nikt nie pomoże jej nad taką mocą zapanować. Martwię się tym- spojrzała na dym papierosowy i na zewnątrz. Martwiła się o jej moce, bo zwyczajnie bała się mroku i tego, kto nim władał. Kiedyś to byłoby to nie do pomyślenia, sama często w to nie wierzyła, ale zdawała sobie sprawę o tym, gdy zostawała sama w mroku. Panika była niewyobrażalna, zwłaszcza jeśli coś wtedy dostrzegła. - Chris za to ma zdolności po mnie- przeczesała swoje długie włosy, uśmiechając już szerzej. Nad Chrisem przynajmniej będzie potrafiła zapanować, Lux pozostawała dla niej zagadką i już czuła, że jeśli z nią zamieszkają, wszystko będzie dla niej nieosiągalne przez klosz w jakim zostanie zamknięta.
    - Poza tym... mógłbyś w końcu zrobić sobie własnego bobasa- puściła mu oko, uśmiechając przy tym dość niewinnie.- Miałabym co rozwydrzać.- rozluźniła się, drapiąc gdzieś w okolicach szyi, na której zostały czerwonawe ślady po paznokciach.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  20. Słysząc imię "Akane" zrobiła niezrozumiałą minę i tak spojrzała na blondyna. Wszystko zmieniło się, gdy wypowiedział to zakazane imię.
    - Jebać go- odchrząknęła schodząc z szafki, by się rozciągnąć i usiąść na kanapie.- Obchodzi mnie tylko to, czy ktoś będzie w stanie ją nauczyć kontroli, nie ważne kto- tu spojrzała na niego z uśmiechem, opadając zaraz obok jego ciała. Sama nigdy się tego nie podejmie i wiedziała to już teraz, więc na razie liczyła na pomoc Nika. Uklepała jego uda, by oprzeć na nim swoją głowę przy tym zamykając lekko oczy. Mimo wszystko był wygodny i już dawno mogła używać go sobie, jako poduszki, szkoda tylko że wcześniej tego nie zrobiła gdy jeszcze chodzili do akademii.
    - A teraz- spojrzała na niego uśmiechając się ciepło.- Kim jest Akane?- uniosła jedną z brwi zakładając dłonie na piersiach.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  21. Szturchnęła go nieco w brzuch, zaraz marszcząc przy tym brwi.
    - Pytam się serio- westchnęła spuszczając wzrok na swoje podciągnięte nogi, więc na kanapie zostało trochę wolnego miejsca.- Masz córkę?- odchyliła głowę nieco w tył zaskoczona tak, jak na początku. Nie spodziewała się tego, że kiedyś Niklaus wpakuje się z kimś w dziecko. Ba. Nie spodziewała się nawet, że z kimś chodził do łóżka i sądziła, że tylko tak gadał, a tu proszę. Co za niespodzianka!
    Nie mogła nawet sobie wyobrazić.
    - Nie drocz się- spojrzała na niego oskarżycielsko, zaraz śmiejąc się cicho. Jakby nie mógł po prostu odpowiedzieć, że dorobił sobie córkę podczas tego czasu, gdy go nie było. Zawsze musiał komplikować. A ona chciała to wiedzieć, bo po prostu lubiła być poinformowana. - Więc jak to było? Zakochałeś się w jakiejś kobiecie i stwierdziłeś, że jednak to odpowiednia pora na dziecko? Wpadka? - musiała wiedzieć wszystko, od imienia tej kobiety z którą spłodził małą, aż po to jak wygląda Akane, gdzie mieszka, czy może nie potrzebuje kobiecej ręki. Może i teraz była wścibska, ale on mógł odwdzięczyć się jej tym samym.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  22. - Nie chcę więcej swoich dzieci- spojrzała na niego z politowaniem, gdy zaproponował jej zmajstrowanie jednego. - Przynajmniej nie w tym wieku- dodała się, poprawiając się wygodniej na jego nogach. Na następne odpowiedzi tylko spłonęła rumieńcem, zakrywając twarz zażenowana swoimi pytaniami. Mogła się domyśleć, przecież Niklaus nigdy nie poszedłby z nikim do łóżka z własnej woli. Miał z tym złe doświadczenia, opowiadał jej przecież o wykorzystywaniu go w laboratoriach, sprawdzaniu wszystkich jego umiejętności, w tym też seksualnych.
    - Wybacz za pytania- dodała w końcu zdejmując dłoń z twarzy.- Myślałam, że już się przełamałeś... tak do końca.
    Widać było, że wino rozwiązało jej język i było jej przez to niezwykle głupio. Teraz tylko czekać było, aż zacznie wygadywać skończone głupoty, lub co gorsza, zacznie się mu spowiadać ze swojego życia.
    - Ładnie wyglądałbyś z bobasem- wzruszyła ramionami, drapiąc się po jednym z nich pod koszulką.- Ale lepiej to chyba po ślubie- puściła mu oko.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  23. Uniosła się lekko z jego kolan, patrząc na niego przepraszająco, jakby zrobiła naprawdę potworną zbrodnię. Miała już go nawet za to przepraszać, ale ją wyprzedził i na to głęboko westchnęła.
    - Nari, chodzi o Nari- powiedziała cicho, zakładając włosy za ucho i przy tym skulając się, opierając brodę o swoje kolana. Była jej przyjaciółką i w tym nie było nic dziwnego, że chciała jej pomóc za wszelką cenę. Nie dopuszczała do siebie innej myśli.
    - Wracasz do domu, czy naszykować Ci pokój?- spytała, patrząc na niego wyczekująco. Wolałaby, by został u niej na noc, nie będą sobie przeszkadzać, a jeszcze mogliby porozmawiać o jakiś sprawach. Po jego odpowiedzi, wskazała mu dłonią na górę i ruszyła w tą stronę, schodami do pierwszego, wolnego pokoju. Sama miała zamiar spać u siebie w sypialni, trochę poprzeżywać jego przybycie, czy to co sobie powiedzieli. A było tego sporo, do tego jego dziwne zachowanie, czułość, której nigdy od niego nie otrzymywała, ciepłe stosunki czy podteksty. Pogubiła się już w tym wszystkim.
    Weszła do pokoju, szybko zaścielając mu łóżko, włączyła mu również grzejnik, by nie zmarzł, bo jednak był w pewnym stopniu jej gościem.
    - Łazienkę masz na tym piętrze, w razie pytań, jestem w swojej sypialni- uśmiechnęła się do niego ciepło.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  24. Spojrzała na blondyna unosząc przy tym jedną z brwi ku górze. Troskliwa była od zawsze, po prostu tego nie okazywała i wydobyła to dopiero po narodzinach swoich dzieci. Oczywiście wcześniej była troskliwa dla swojego chłopaka, czy innych, ważnych dla niej osób, ale to maluchy ostatecznie to z niej wydobyły.
    - Odkąd wróciłam z wojska- wyznała, patrząc na niego w pełni spokojnie, tylko z uśmiechem na twarzy. Nie było w niej teraz nic zadziornego, w przeciwieństwie do Niklausa.- A Ty? Skąd w Tobie tyle czułości?- uniosła brwi ku górze, opierając się o pustą komodę. Patrzyła na niego przez cały czas, by w razie czego wyszukać w jego twarzy kłamstwo, czy inne emocje. Chciała go po prostu rozszyfrować.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  25. - Trochę zmiękłam po liceum, przyznaje- kiwnęła głową, a widząc stan w jakim się znajduje, uśmiechnęła się do niego szeroko. Rozumiała doskonale te jego braki, widać było to dzisiaj, aż za dobrze i zastanawiała się, co on takiego o dzisiejszym dniu myśli.
    - Doskonale to rozumiem- założyła ręce na piersiach odwracając na chwilę od niego głowę, zaraz po tym odchrząknęła. - Jak mówiłam, w razie czego, jestem u siebie i nie będę ci już przeszkadzać. Dobranoc- posłała mu jeszcze jeden, szeroki uśmiech, by do niego podejść i zmierzwić jego włosy. Tak naprawdę chciała z nim jeszcze porozmawiać, ale wiedząc w jakim jest stanie po alkoholu, nie chciała ryzykować następnym wygadywanien głupot.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  26. Uśmiechnęła się w jego stronę szybko zabierając od niego dłoń.
    - Więc co masz zamiar robić?- uniosła brew ku górze, nie odchodząc od niego nawet na krok. Puściła mu nagle oczko, siadając na łóżku po turecku i czekając na jego decyzje. Mogli wyjąć następne wino, ale tego się bała, mogli obejrzeć film czy nawet lekko się przekomażać. Poklepała miejsce obok siebie, cały czas patrząc na niego z szerokim uśmiechem.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  27. Chwyciła za butelkę od razu wypijając większość wina. Przetarła usta, zaraz wracając do niego wzrokiem, a na dźgnięcie w bok cicho jęknęła.
    - Delikatniej?- uniosła brwi, obracając się w jego stronę- Nie wiem co Ty masz z tymi pocałunkami ale ...przestań. Zwłaszcza, że piliśmy- przystawiła butelkę do ust pijąc kilka porządnych łyków. Wiedziała, że będzie żałować tej butelki, ale musiała nieco uspokoić myśli o Nari. A Nik pomagał jej w tym, aż za dobrzel.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  28. Wzruszyła lekko ramionami, odstawiając ja zaraz na bok, a na jego odpowiedź uniosła wysoko brwi do góry, szybko kręcąc przy tym głową.
    - Nie. Po prostu głupio gadasz.- założyła ręce na piersiach obserwując go uważnie. Wcale nie odgadł, po prostu takie tematy były nie do poruszania... kiedykolwiek, zwłaszcza że oboje nie mieli nikogo, a ich doświadczenia tyczyły się kilku lat wstecz. Przez co mogli sobie przez to dopiekać, a dziś nie miała zamiaru rzucać się na niego w obronie swojego honoru i prywatności, bo tą mógł naruszyć aż nadto.
    - To Tobie czegoś brakuje, ciągle o tym wspominasz- zauważyła.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  29. Typowy dla stolicy pod wieczór, choć troszkę chłodniejszy niż na letnią porę roku przypada. Mikael właśnie pośpiesznym krokiem, z zakłopotaniem na twarzy, przemierzał dystanse jednej z głównych ulic by jak najszybciej dostać się do jednego z bardziej popularnych barów w którym właśnie miał rozpocząć dorywczą pracę. Licho chciało by się spóźnił, lecz czy aby na pewno? Udało mu się w końcu dotrzeć na zaplecze. Po otwarciu drzwi od razu zastał go w nich jego przełożony z założonymi rękoma, ze stanowczym grymasem na twarzy.
    - Emm... hm... Przepraszam za spóźnienie! - Początkową ciszę w końcu przerwał szybkimi przeprosinami podkreślonymi ukłonem. Mężczyzna przed nim jednak miał je gdzieś i od razu złapał go za kołnierz i wciągnął do środka, zamykając za sobą drzwi.
    - Nie ma czasu na te brednie! Przebierz się ładnie i zapieprzaj za bar. Twój "starszy" kolega tam na ciebie czeka. Już! - Po tych słowach w końcu go puścił w kierunku szatni na co czarnowłosy dodał jedynie dość nieśmiało - T-tak jest!
    Do szatni ruszył pośpiesznym krokiem. Przekraczając jej próg, widząc że nie ma nikogo innego w środku, zatrzymał się po czym wziął niemy głębszy wdech. Po tej chwili zamknął drzwi i ruszył już wolniej do swojej szafki przelatując dyskretnie spojrzeniem po suficie w poszukiwaniu kamer. Tak jak miał zrobić, przebrał się w swój uniform, chowając w szafce swoje ciuchy oraz torbę z którą przyszedł. Poprawił jeszcze pas oraz krawat i zaraz po tym wyszedł z szatni gdzie przełożony pośpieszył go jeszcze raz. Wygoniony z zaplecza z zakłopotaniem rozejrzał się po stolikach z gośćmi oraz dyskretnie za kamerami aż w końcu zdołał zebrać się na odwagę i ruszył w stronę baru za którym stał już jego "starszy" kolega. Również wszedł za bar podchodząc od razu do blondyna.
    - N-nazywam się Mikael Crowe... wygląda na to że będę dzisiaj z tobą pracował... Miło mi cię poznać. - Nieśmiale ale z determinacją na twarzy przedstawił się podając współpracownikowi dłoń.

    Mikael

    OdpowiedzUsuń
  30. Spłonęła soczystym rumieńcem, odsuwając swoją twarz na tyle daleko, na ile pozwoliła jej ściana za nią. Patrzyła na niego z niezrozumieniem w oczach, kręcąc przy tyn głową.
    - Już za późno- spuściła wzrok. Gdyby się do niego nie przywiązała, na pewno nie przywitałaby go w tak czuły sposób, na pewno nie spędziłaby z nim tyle czasu i nie wyznała takich ważnych dla niej rzeczy.
    - Każdemu czegoś brakuje, nawet mi, a nie mówię o tym głośno. Zwłaszcza, że nie ma osoby która zapewniłaby taką czułość- położyła się obok, na boku, patrząc na niego z miłym uśmiechem. Owszem. I jej brakowało wielu rzeczy, ale nic na siłe, zwłaszcza że musiałaby być z takim kimś naprawdę blisko.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  31. Każdy jego gwałtowny ruch był lekkim powodem do niepokoju, zwłaszcza gdy piach w jego oczach przesypywał się niespokojnie. Wzięła głęboki oddech, a jej dłoń powiodła na jego klatkę odpychając go od siebie.
    - Przestań tak patrzeć, przerażasz- wyznała zaciskając dłoń na jego klatce- Próbowałam. Próbuje cały czas i nic to nie daje.- spojrzała na niego wymownie, szybko odpychając go na poduszki.- No i nie szukam nikogo na krótki czas, żeby tylko było. A na razie tylko takich znajduje, kto niby chciałby matkę z dwójką dzieci- zagryzła wargi, aby ukryć szybko twarz w dłoniach.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  32. Jego twarz okazywała przejęcie tym czego był świadkiem przed przedstawieniem się, ale tak naprawdę miał to gdzieś. Chociaż wyglądało na to że jego nowy "kolega" ma problemy z agresją oraz nad wyraz przerośniętym ego. Chociaż zaobserwował że u większości osób żyjących w Mortiel ego jest przerośnięte. Może i w świecie ludzi też zdarzają się takie osobliwości ale tutaj te liczby są większe. Nawet był w stanie sobie odpowiedzieć na pytanie "dlaczego". Gdy jego dłoń po uścisku była już wolna opuścił ją wzdłuż ciała po czym drugą zasalutował twierdząco odpowiadając na nadzieję blondyna - Tak jest! Zabieram się więc do pracy. - I tak jak powiedział tak uczynił. Miał osobny dzień w którym nauczono go obsługiwać co niektóre rzeczy oraz by pokazać mu miejsce pracy. Można było zauważyć że klienci po zobaczeniu że doszły barman bierze swoją pracę na poważnie zyskali trochę na entuzjazmie. Wykonywał zamówienia dość ślamazarnie ale w odpowiednim tempie i z przyjaznym, odrobinę nieśmiałym uśmiechem. Kiedy się tak przyjmowało osoby były one bardziej wyluzowane oraz przyjazne, nawet te które mają w naturze napastliwość przejawiały te cechy. Mikael nie miał więc zbytnio problemów. Po jakimś czasie zauważył idącego w stronę blatu rosłego mężczyznę w skórze z czapką z daszkiem na głowie rozglądającą się po lokalu. Usiadł on na wolnym miejscu pomiędzy nim a Niklausem. Nie chcąc przeszkadzać blondasowi w "ważnych" sprawach, Mikael szybko dokończył aktualne zamówienie po czym czym prędzej podszedł do przybyłego klienta.
    - Coś podać? - Z tym samym uśmiechem, przyjaznym tonem spytał się mężczyzny przed sobą który przestał się niby dyskretnie rozglądać i skupił uwagę na czarnowłosym.
    - Black russian. - Niski, chropowaty głos faceta sprawiał że bolało trochę od niego w gardle.
    - Już się robi. - On jednak nie dał się chęci wzięcia "halls". Potwierdził przyjęcie zamówienia wrzucając kilka kostek lodu do szklanki, zmieszał w niej wódkę z likrem po chwili podając gotowego drinka. Facet od razu wziął szklankę w dłoń mamrocząc pod nosem - Za mało lodu. - Zrobił zaraz większego łyka krzywiac trochę w niezadowoleniu po nim twarz.
    - Słabe. I ja mam za to płacić? - Odparł w stronę Mikael'a kładąc szklankę z lekkim hukiem na blacie.
    - P-pan wybaczy. - Chłopak wykonał lekki ukłon. - Ale to Pan zamówił tego drinka... który i tak jest dość mocny. Poza tym więcej lodu tylko go rozcieńczy...
    - Nie pyskuj chłopcze. Jakiś dzieciak nie będzie mi prawił wykładu na temat drinka. Nawet nie wiem jak dostałeś tę robotę. Ta woda powinna być za darmo. - Dalej niezadowolony uniósł szklankę nieznacznie pokazując o jaką "wodę" mu chodzi.
    - Jeśli wypił Pan już go tyle musi Pan zapłacić...
    - Coś tam mamroczesz?

    Mikael

    OdpowiedzUsuń
  33. Słuchała go uważnie, kątem oka spoglądając na jego twarz w taki sposób, jakby w tym momencie odkrył jej największy sekret. Może i miał rację, ale po przykrych zajściach z mężczyznami wolała stać na uboczu i odtrącać od siebie wszystkich, który się do niej za bardzo zbliżą. Oczywiście prócz Nika, bo w nim nie widziała żadnego zagrożenia, a wręcz przeciwnie. Nawet to, że teraz mówi mu o czymś takim, coś znaczyło.
    - Może zajmij się wyrywaniem tej swojej kobiety, którą masz na oku, co?- szturchnęła go ręką w bok, przysiadając się nie daleko niego.- Ja sobie dam radę, jeśli już będę potrzebowała rady czy czegokolwiek innego. Dam znać.- spojrzała na jego nagą klatkę piersiową, przy tym kręcąc głową, jednak szybko odwróciła wzrok na zamknięte drzwi pokoju. Właśnie już w sumie potrzebowała jego pomocy ale nie miała pojęcia czy ją dostanie, zwłaszcza że gdyby poszedł Tam z nią, mógłby po prostu nie wrócić z Otheli w jednym kawałku. Albo już bez niej.
    - Chyba idę pod prysznic- pstryknęła go jeszcze w nos, stając na równe nogi na łóżku, po czym lekko jeszcze go szturchnęła.
    - Drzwi na końcu korytarza. W razie problemów mnie tam znajdziesz.
    Wyszła z jego pokoju, kierując się do sypialni po swój strój do spania, by później znaleźć się pod chłodnym prysznicem.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  34. - Raczej namawianie na to, żeby jeszcze porozmawiać- dodała jeszcze, zanim wyszła w spokoju z jego pokoju. Prysznic dał jej oczekiwane ukojenie, a gdy tylko znalazła się w swoim łóżku po prostu leżała tak rozmyślając nad wszystkim. Wcześniej zamknęła drzwi od swojego pokoju, jak zawsze zresztą, po czym wtedy dopiero poczuła się lepiej. Głupi nawyk wyniesiony z Otheli, gdy mieszkała z Febe i chciała mieć nieco prywatności. Niektóre zachowania z tego miejsca jej pozostały, ale sukcesywnie próbowała je wytępić, bo przecież tu mogła czuć się naprawdę bezpiecznie. Ale tak tylko się jej zdawało.
    Rano, gdy blondyn jeszcze w spokoju spał, ruszyła na dół czując już skutki wczorajszego picia. Kac męczył ją niemiłosiernie i nawet zimny prysznic nie pomógł, dopiero otwarte okno i to nie do końca. Miała nawet wyrzuty sumienia co do wczorajszego wieczoru, zwłaszcza te dwie butelki wina jakie razem opróżnili, głupie rozmowy czy nazbyt wielkie zbliżenie się do blondyna. Wszystko jednak odpuściło pod jego pokojem, gdy cicho do niego zapukała chcąc zbudzić go na śniadanie. Pewnie i on umierał, przynajmniej tak sądziła.
    - Nik?- weszła do środka, rozglądając się od razu po pomieszczeniu.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  35. Kiedy tylko jej wzrok zatrzymał się na Niku, na jej twarzy pojawił się przyjemny uśmiech, a ona sama oparła się o framugę drzwi spoglądając na niego z zaciekawieniem. Sądziła, że będzie spał do południa a tu proszę, jaka niespodzianka.
    - Chodź chodź, zjesz coś- poszła za nim, od razu przecierając nos w który ją dotknął. Na dole już czuć było przyjemny zapach świeżego pieczywa oraz kawy, którą zaparzyła w dzbanku. Podeszła do kanapy, na której wczoraj blondyn zostawił swoją koszulkę i bezceremonialnie założyła mu ją na głowę, przy tym stając na palcach. Była niższa od niego i był to nie lada problem, jednak dobrze dała sobie radę. Usiadła przy stole, od razu nalewając sobie dość sporo kawy, po czym zatopiła w niej swoje usta. Ona sama nie wyglądała, jakby była na kacu. Rano specjalnie się ogarnęła i nawet ubrała, by wyglądać na wypoczętą i chyba wyszło jej to dostatecznie dobrze.
    Spojrzała na przygotowane pieczywo, ser, twarogi, jakąś zieleninę i jajka. Musiała po to specjalnie wychodzić, bo sama najczęściej jadała na mieście, kiedy tylko bliźniaki do niej przyjeżdżały jakieś jedzenie miała. Prócz owoców, bo te zastępowały jej często posiłki, więc tego było od cholery.
    - Nie paraduj tyle bez koszulki, jeszcze ludzie sobie coś pomyślą- powiedziała w końcu odstawiając kubek od swoich ust. Zawsze ktoś mógł tu wpaść, jej znajomi, Aki, nawet dzieciaki w odwiedziny, a gdyby zobaczyli na wpół gołego blondyna, znów pewnie musiałaby ich zwodzić. Raz już musiała tłumaczyć wszystko Nari, gdy ta zrobiła jej małą scenę zazdrości jeszcze w liceum.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  36. - Nie będziesz mi chodził tu na wpół nagi, szanujmy się trochę. Ja przed Tobą w staniku nie latam, więc Ty mi również oszczędź widoków.- stwierdziła odstawiając kubek na stole, po czym przystąpiła do przygotowywania sobie bułki. Wiedziała, że ludzie będą gadać, że ktoś został u niej na noc i gorączkowo myślała, jakby się z tego wyplątać. Nie wyglądali podobnie, więc nie będzie mogła skłamać, że są jakąś rodziną zwłaszcza, że Nik zachowywał się tak a nie inaczej. Do tego, to co wczoraj mówił wbiło ją w ogromne zakłopotanie, przez co już nie patrzyła na niego tak samo. Krępował ją tym wyznaniem i musiała się pilnować, bo ta jego czułość nie brała się znikąd.
    - Nie będą gadać. Wiedzą, że nikogo sobie nie sprowadzam i uznają Cię za kogoś z rodziny- skłamała gładko, wycierając dłonie w szmatkę, gdy skończyła swoją bułkę. - Więc nie licz na brak atencji ze strony innych dziewczyn- uśmiechnęła się do niego.

    OdpowiedzUsuń
  37. Słysząc jego "szkoda" prawie udusiła się jedzoną kanapką, więc szybko musiała popić ją kawą. Przy tym zaraz zarumieniła się naprawdę widocznie i spięła, czuła się po prostu dziwnie, gdy tak na nią patrzył do tego to wszystko mąciło jej w głowie. Grał sobie na niej i jej zachowaniu, bo najwidoczniej bawiło go to, w jaki sposób reagowała na jakąkolwiek osobę, która się do niej zbliżyła aż za nadto. Na jego ostatnie zdanie odłożyła jedzenie na talerzyku, by szybko obrócić się w jego stronę marszcząc brwi.
    - Przestań- powiedziała dość twardo, szybko jednak spuszczając wzrok.- Nie baw się ze mną w tej sposób, bo to źle się skończy- pokręciła głową zakładając ręce na piersiach. Gdyby nawet mówił poważnie, a nie miała pojęcia czy mówił i tak pewnie by się nie zgodziła. Do tego, to ją po prostu bolało, fakt że tak łatwo może grać na jej uczuciach, a one ulegały. Brakowało jej mężczyzny, ale Nik był tak perfidny w tej swojej grze, że zwyczajnie miała ochotę uciec do swojego pokoju.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  38. Zastygła w bezruchu czując jego ciepły oddech na uchu oraz karku, przez co dostała gęstej skórki. Patrzyła na niego z wyrzutem, zaraz wystający od stołu i podejść na przeciwko niego. Nie miała pojęcia co on robi, czego od niej teraz oczekuje ale w tym wszystkim już się zgubiła.
    - Czego ty ode mnie chcesz?- spytała stając na przeciwko i opierając dłonie po obu jego bokach. Czuła ciepło bijące od jego ciała, co strasznie ją rozpraszało, tak samo jak rzucane przez niego spojrzenia. Do tego jej ciało na to reagowało, a wiedziała że nie powinno. - Chcesz mnie zdenerwować? Upokorzyć mnie? Czy po prostu swędzą Cię jaja, a nie masz nikogo obok?- cały czas była wpatrzona w jego oczy, jakby tam szukając odpowiedzi.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  39. Jej twarz osiągnęła już kolor dojrzałego pomidora, gdy zbliżył swoją twarz do jej. Od razu zagryzła wargi, a jej wzrok zjechał na jego karcąc się przy tym w duchu. Od dawna nikogo do siebie nie dopuszczała, od czasu gdy Yami ją zostawił, a tu nagle ni stąd ni zowąd wyskakuje Nik z tym swoim prowokującym zachowaniem jak samym zachowaniem. Nawet nie miała pojęcia kiedy mocniej zacisnęła swoją dłoń na jego, to był chyba automatyczny ruch, a przez jej palce przeleciało dziwne ciepło. Raniła ją ta sytuacja jednocześnie kusząc bliskością blondyna i wiedziała, że przez to mogła na nowo złamać sobie serce. Nie kochała go, zależało jej na nim, ale jak na przyjacielu a on prowokował do... Właśnie do czego? Żeby poszli ze sobą do łóżka? Obiecała sobie przecież, że zrobi to dopiero z kimś, na kim będzie jej zależało, a drugiej osobie na jej.
    Zmarszczyła brwi wpatrując się w jego prowokacyjny uśmiech. Dopiero zdała sobie sprawę jak bardzo tęskniła za Yami`m i tym co jej dawał.
    - Niklaus...- zaczęła, ale w tym wszystkim zdradził ją głos, a przez jej ciało przeleciał dreszcz.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  40. [ Dodamy coś od siebie jeszcze]

    Odchrząknęła szybko, głowę opierając na jego klatce, przez co mógł wyczuć jak szybko bije jej serce przez to wszystko. Wiedziała do czego zmierza, przecież brakowało mu tego wszystkiego ale czy ona była w stanie oddać się temu wszystkiemu na jakiś czas nie oczekując zaangażowania? Chyba nie, a tak przynajmniej sądziła, zanim to wszystko się nie zaczęło.
    - Nie wykorzystuj tego, że brakuje mi czułości- powiedziała naciskając mocniej na jego dłonie. Tak naprawdę była już na skraju i jeden jego ruch, a to wszystko skończyłoby się to albo w jednym miejscu, albo z blondynem za drzwiami.

    OdpowiedzUsuń
  41. [Zakochałam się w tej postaci. Serio. Jest cudowna i faktycznie mają z Shiyą trochę wspólnego. Hm nie do końca wiem jak ugryźć wątek, choć z jednej strony mogliby stać po dwóch stronach barykady. Niklaus dostałby zlecenie by kogoś zabić albo coś wykraść i udałoby mu się to, a potem Shiya cofnęłaby czas i spotkaliby się, gdy ona próbowałaby zmienić bieg wydarzeń. Taka pierwsza myśl. Albo po prostu spotkać się przypadkiem, może ktoś wreszcie sprzedałby jej alkohol w innym miejscu niż jej własny bar xD]

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  42. Odsunęła się posłusznie od niego, przy tym wzdychając ciężko odprowadzając go przy tym wzrokiem. Jednak zaraz do mieszkania weszła jej znajoma, a słysząc słowa Niklausa, od razu wbiła zaskoczony wzrok w Mel.
    - Taki facef, a nic mi nie powiedziałaś?- spytała, gdy blondyn już wyszedł. Czarnula posłał jej tylko spojrzenie typy "nie chcę o tym rozmawiać".
    - Długa historia- dodała idąc do stołu, by uprzątnąć resztki ze śniadania. Na samą myśl uśmiechnęła się lekko. Tak, "upojna" noc.

    Minęły już dwa tygodnie odkąd ostatni raz widziała się z Nikiem, za to na jej drodze znów pojawił się stary znajomy. A raczej znajoma, na której widok ucieszyła się jak dziecko jednak jej szczęście nie trwało długo. Nie sądziła, że Nari kiedykolwiek potraltuje ją w taki sposób, przy tym doszczętnie łamiąc jej serce. W głowie nadal trawiła jej oskarżenia. Wypomniała jej wszystko. Od czasów liceum, aż po ostatnie spotkanie z Niklausem czy nawet Uzim. Nic nie dały tłumaczenia, po prostu dała jej w twarz, zwyzywała ją i uciekła w swoją stronę. Dotknęło ją to strasznie i teraz miała zamiar zatopić wszystkie smutki w wódce.
    Weszła do baru od razu kierując się do wysokiego barmana, który stał do niej tyłem. Usiadła na miejscu przecierając jeszcze obolały polik i chyba rozciętą wargę, choć z niej nie sączyła się już krew.
    - Czystą- powiedziała cicho, wyjmując z kieszeni bluzy trochę swoich pieniędzy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  43. Położyła pieniądze na blat i szybko sięgnęła po kieliszek, by opróżnić go jednym haustem. Naprawdę miała dziś zły dzień, wyciągnęła rękę do Nari, a ta jeszcze jej dokopała, a tak naprawdę była niewinna. Do tego jej oskarżenia były bezpodstawne.
    Słysząc jego głos od razu zrobiła wielkie oczy i wlepiła w niego, swoje spojrzenie.
    - Nawet nie wiesz jak zły- powiedziała cicho, kładąc następne pieniądze na blacie. - Daj od razu całą butelkę- odwróciła wzrok tak, by połowa jej twarzy została zakryta przez włosy. Nie chciała by widział jej rozciętej wargi czy tworzącego się siniaka na policzku.
    - Co tu robisz właściwie?

    OdpowiedzUsuń
  44. Uśmiechnęła się, widząc jak zabiera połowę pieniędzy, a jej resztkę wsadziła do kieszeni swoich spodni biorąc w dłoń następny kieliszek.
    - Widzę- odpowiedziała tylko, ale za nim przystawiła kieliszek do ust, piasek odsunął jej włosy z twarzy a ona z lekkim przerażeniem spojrzała na Niklausa. Głupio było się jej przyznać, że to wszystko zrobiła jej Nari, a ona nie miała nawet serca podnieść na nią ręki. Widać, że jej uczucie znów ulokowała w złej osobie i odbiło się to na niej boleśnie. Chwyciła za jego nadgarstek tak, by odsunąć jego dłoń od swojej twarzy i szybko zakryła dłonią rozciętą wargę.
    - Ktoś z kim chyba chciałam być- przyznała się oblizując dolną wargę, po czym przechyliła na szybko napełniony kieliszek.- Dostałam chyba za tą naszą znajomość i... tą ostatnią naszą noc- przyznała opierając dłoń na poliku, który jej nie bolał. Była pewna, że jutro nie będzie miała możliwości, by wyjść bez makijażu z domu, bo na poliku zrobi jej się jakiś siniak. Niby mogła przyłożyć tam coś zimnego, ale o tym teraz nie myślała. Na razie musiała uśmierzyć ból w sercu, które chyba znów się złamało.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  45. - Nie miałam pojęcia, że wróciła. - odwróciła znów twarz podsuwając pusty kieliszek w jego stronę, by nalał jej następną kolejkę.- Wymyśliła sobie, że mieliśmy romans, a tłumaczenia na nic się nie zdały. Uparła się, że jest tak jak myślała. I do tej pory nie miałam pojęcia, że jednak jest kimś więcej. Zresztą, zapomnij. Po co ja ci to mówię, bo i tak masz już wyrobione zdanie.
    Nie miała pojęcia, że chce z nią być, do czasu gdy jej nie dostrzegła, a uczucia znów w niej odżyły. Ale po co mu to wszystko tłumaczyć, skoro on i tak nie ma pojęcia, jak to jest tłumić w sobie to, że jednak czuje się pociąg do drugiej płci. Przetarła palcami swoją wargę.
    - Co robisz po pracy?- spytała nagle. Skoro i tak miała wolny, juz zepsuty wieczór, to wolała go spędzić z kimś niż sama. A Nik był idealnym towarzystwem.

    OdpowiedzUsuń
  46. Shiya nie przepadała maczać paluchy w porachunkach między wspólnikami, ale ta sprawa przykuła jej uwagę z zupełnie innych względów. Robota mordercy była niezwykle czysta. Nie dało się wykryć żadnych śladów walki, a wręcz przeciwnie. Obserwując ciało mężczyzny miała wrażenie, że ten po prostu zasnął. Nic więcej. Sprawca doskonale znał się na swej robocie.
    - I co? Uda się... pani... - prawej ręce trupa z trudem przeszło "pani" przez gardło. Nic dziwnego. Przyzwyczaiła się już do takiej reakcji na swój wygląd. - ...przywrócić go do życia?
    - Bez problemu - odparła jedynie, zerkając na mężczyznę. - Płatne z góry, bo kiedy już odwrócę bieg, pan nie będzie pamiętał o naszej rozmowie - dodała rzeczowym tonem, wyciągając dłoń po zapłatę.
    Mężczyzna zawahał się, jakby rozważając inne opcje. Opcje, których nie było. Został postawiony pod murem, bo przecież to jego teraz czekała śmierć. Nie podołał swemu zadaniu i nie obronił swego pracodawcy, a być może i nawet przyjaciela.
    - Rozumiem. W takim razie do widzenia - Shiya nie zamierzała dłużej czekać na jego decyzję. Wdzięcznie wstała z miejsca i ruszyła w stronę drzwi licząc w myślach do trzech. Zanim jednak dotarła do tej magicznej liczby, mężczyzna złapał ją za ramię.
    - Proszę - wsadził jej w dłoń grubą sakiewkę pełną brzęczących monet.
    - No i takie interesy lubię - uśmiechnęła się do niego słodko. - Reset - mruknęła zaraz pod nosem przymykając oczy. Wskazówki zegara zaczęły powoli się cofać. Ludzie krzątający się po pomieszczeniu zamienili się w ciemną chmurę, by potem zniknąć całkowicie z pola jej widzenia. Czas cofał się i cofał nieubłaganie. Zamknęła oczy odliczając powoli, by w końcu je otworzyć.
    Wybiła 20-sta dnia poprzedniego. Pokój wciąż był pusty, a trupa w nim już nie było. Dopiero po dłuższej chwili pojawił się w pokoju przepasany samym ręcznikiem w pasie.
    - No, no... niezła klata - skomentowała, a mężczyzna podskoczył i zaraz znalazł się tuż obok niej.
    - Coś ty za jedna?! - warknął, jedną ręką przytrzymując ręcznik.
    - Radziłabym się uspokoić. Zginiesz pan, gdzieś w okolicach 2 w nocy - odparła rzeczowym tonem. Nie zrobił na niej żadnego wrażenia. Nie teraz, gdy stał przed nią niemalże w stroju Adama. Wątły i bezbronny, choć krzepę to on miał.
    - Pewnie, a jutro Święty Mikołaj będzie mi przygrywał na pogrzebie - warknął facet, nachylając się nad nią by spojrzeć jej głęboko w oczy. - Nie przypominam sobie, by w burdelu przebywały takie dzieci - pogłaskał ją po policzku.
    Shiya skrzywiła się nieco, ale wytrzymała spojrzenie. Pięknie. Przyszło jej nadstawiać karku za jakąś szuję.
    - Och zamknijże się pan - fuknęła, kopiąc go wprost między nogi, a potem ogłuszając go ciosem w kark. Ponownie cmoknęła niezadowolona. Nie była zbyt silna, a ten wybryk sporo ją kosztował. Zaciągnęła nieprzytomnego do łóżka, sama zajmując miejsce na fotelu. Tuż obok niego. Zamierzała poczekać na mordercę. Chciała go zobaczyć na własne oczy... i może nawet mu pomóc? Potrząsnęła przecząco głową.
    - Głupia - zganiła się w myślach, ale co poradzić? Taką szuję przyszło jej bronić, że aż sama zaczynała wątpić w swoją szlachetność.

    Shiya

    [ok jakoś poszło :) ]

    OdpowiedzUsuń
  47. Widziała to zdziwienie na jego twarzy i jakiś czas temu, na taką informację sama zareagowała by tak samo, jednak chyba przez większość życia okłamywała samą siebie nawet jeśli chodziło o własną orientację. Cóż, życie jednak potrafiło zaskakiwać.
    - Dorobiła się naprawdę ciętej ręki przez te lata- wyjaśniła mu, przyglądając się jak odpala papierosa. Na sam ich widok wzięła głębszy oddech, bo od naprawdę dawna nie miała okazji zapalić. To nie tak, że je rzuciła. Po prostu do nie tak dawna miała prosty wybór, studia i jedzenie czy fajki. Na szczęście wybierała to pierwsze, ale teraz miała ochotę na jednego.
    - Nie wiem co robisz po nocach. Zawsze możesz przebierać sobie w kobietach, bo branie w mieście masz coraz większe. Aż Ci współczuję- uśmiechnęła się w jego stronę. - Miałam zamiar, ale jakoś boje się przy tobie się spić. Jeszcze mnie w coś wkręcisz i obudzę się w jakimś burdelu- wypiła duszkiem alkohol, dopiero teraz krzywiąc się bardziej.
    - Nie możesz skończyć wcześniej? - spytała unosząc jedną brew ku górze.- Chciałam porozmawiać.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  48. Shiya spięła się trochę, gdy usłyszała ciche stąpanie po pokoju, ale nie wstała z miejsca. Nie ruszyła się z niego nawet, kiedy jeszcze niedoszły zamachowiec się do niej odezwał. Zamiast tego obserwowała go bacznie, taksując jego sylwetkę długim spojrzeniem swych szarych oczu. Był niczego sobie, a jego blond czupryna dodawała mu tylko uroku.
    - Proszę, proszę. Czyżbym miała do czynienia z tym słynnym czystym zabójcą? - uniosła lekko brew, wreszcie podnosząc się z miejsca i zbliżając się nieco do mężczyzny. Z przykrością musiała stwierdzić, że dorasta mu co najwyżej do ramienia. Przeklęte, japońskie geny. Niech to szlag trafi jej nieboszczyków-rodziców (spoczywajcie w spokoju, kochani).
    - Jego jegomość, szuja nad szujami miał po prostu fuksa - dodała zaraz, nawet przez sekundę nie spuszczając blondyna z oczu. - Przez moment miałam nawet ochotę pozwolić ci działać, ale żal mi się zrobiło tego nieszczęśnika - przyznała szczerze, przeciągając się przy tym lekko.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  49. Wzięła od niego papierosa, od razu wkładając go sobie pomiędzy wargi, by odebrać zapalniczkę, którą go odpaliła. Zaciągnęła się mocno, przy tym uważnie słuchając co ma jej do powiedzenia, a na jego odpowiedź, że zabrałby ją do siebie tylko się zaśmiała kręcąc głową. Jeśli nawet gdyby, pewnie rano miałby na głowie jej kaca oraz panikę, która wyniknęłaby z faktu, że spędziła u niego noc. A tego warto unikać.
    - Tak na przykład... teraz?- spytała, pochylając się bardziej w jego stronę, by nikt ich nie usłyszał. Jej usta rozszerzyły się w uśmiechu, a ona sama przysunęła do nich popielniczkę, patrząc przy tym uważnie na jego osobę. Ludzie niech się patrzą, gorzej że poszła już plotka, że spotykają się na seks. Co było naprawdę głupie swoją drogą dla osoby, która zna ją od dłuższego czasu, bo wiedzą na czym jej zależy. I na pewno nie było to uganianie się za męskim towarzystwem.
    - Ale serio, daj mi całą butelkę. Przyda się- ruchem głowy wskazała mu na pełne szkło, wiedząc już teraz, że będzie tego żałować.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  50. - Cóż, moim priorytetem było zobaczenie cię w akcji - odparła dziewczyna wzruszając lekko ramionami. Nie skomentowała jego pytania o swoją działalność w tym pokoju ani też o fakt nieudolnej zasadzki, bo przecież wcale się przed nim nie kryła. Gdyby faktycznie chciała to zrobić lepiej by się przygotowała. Nie martwiła się też tym, że może nie udać jej się uratować mężczyzny, bo miała ku temu jeszcze dwie szanse, o czym Niklaus nie musiał wiedzieć. - Nie chciałabym jednak, by ktoś powiązał mnie z tym morderstwem. Ja nie morduję, rozwiązuję konflikty pokojowo - żachnęła się, choć nie do końca mówiła tu prawdę.
    Miała wrażenie, że czas zwolnił. Najwyraźniej jej rozmówca też potrafił się nim bawić. Robiło się więc coraz ciekawiej. Przeanalizowała wszelkie za i przeciw, po czym postawiła na standardową zagrywkę jakich wiele. Krzyknęła głośno, przewracając przy tym stół.
    - Zostaw mnie! Puszczaj! - wrzeszczała w niebogłosy, słysząc już nadbiegających strażników, lub chociaż tego jednego, który to zwrócił się do niej o pomoc. Jeśli dobrze pójdzie spłoszy przystojniaczka, a sama zacznie reanimację, choć wcale nie podobało jej się przykładanie ust do tego konającego mężczyzny. Podbiegła nawet do drzwi szarpiąc je mocno, od tak dla dodania większego dramatyzmu. Czasem lubiła odstawiać szopki, a ta robota była ku temu wprost stworzona.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  51. Shiya westchnęła ciężko. Dlatego właśnie nie podejmowała się takich zadań. To nie na jej zszargane nerwy było. Skrzywiła się lekko, barykadując na chwilę drzwi, po czym podeszła do łóżka, tylko obrzucając ledwie dychającego trupa spojrzeniem. A niech sczeźnie pokraka! Wcale mu jej żal nie było. Oceniła swe szanse i uznała, że nie ma co się gimnastykować.
    To wówczas spojrzała na Niklausa z delikatnym uśmiechem na ustach. Spokojnie do niego podeszła, uwieszając mu się zaraz na szyi. Wreszcie udało jej się spojrzeć mu prosto w oczy. Z szarmanckim uśmiechem ucałowała jego usta, a potem odsunęła się nieco.
    - Nie wrobisz mnie w to morderstwo, kochany – oznajmiła delikatnie oblizując swe usta, by posmakować go całkowicie. Poznać przyszłość tego jakże ciekawego mężczyzny. Wiele utartych ścieżek się przed nią otworzyło, a te najbliższe zależały od jej wyboru. Wciąż go trzymając zbliżyła usta do jego uszu. – Reset – szepnęła cicho pozwalając czasowi płynąć, a jej samej zniknąć wraz z Niklausem. Dopiero gdy dotarli na dzień przed morderstwem przywróciła czas do swojego porządku.
    Pozycja w jakiej się znalazła jakoś niespecjalnie jej się podobała, ale co zrobić. Siedziała właśnie Niklausowi na kolanach, kiedy ten rozpoczynał rozmawiać ze swoim zleceniodawcą.
    - Ależ misiu… naprawdę musisz przyjąć to zlecenie? – zapytała go przesadnie słodkim głosem, wtulając się w niego mocno. – No przecież wystarczy ci tej sławy – ucałowała go w policzek. – Niech się głupole same zabijają, a my ten czas możemy posiłkować w zupełnie inny sposób – szepnęła mu na ucho.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  52. Zrobiła nieco zadowoloną minę na wieść, że nie będzie mógł wyjść wcześniej. A miała tak wspaniały plan na dzisiejszy wieczór, wszystko jednak przekreśliła jego praca. Sądziła, że już niedługo skończą w jej domu na kanapie, gdzie bezceremonialnie zaszyją się pod kocem wlewając w siebie masę alkoholu, objadając się chipsami i oglądając jakieś ciekawe filmy. Zakryła szybko nos, a na jej polikach zakwitł przyjemny dla oka rumieniec i nawet papieros w jej wargach nie zepsuł jego efektu.
    - Nie zauważyłam- odwróciła od niego twarz, wzrok wlepiając w grupkę barczystych mężczyzn, którzy głośno zabawiali się w swoim towarzystwie co jakiś czas zaczepiając samotną, młodą kobietę. Odwróciła się do nich tyłem kręcąc głową, gdy zaczepili swoją następną ofiarę. Napełniła znów swoje szkło.
    - Więc spotkanie dziś odpada?- chciała się tylko upewnić, by może nie zajmować mu czasu niepotrzebnie. Mogła sama iść do domu, jednak gdy miała w rękach czystą wódkę, mogło skończyć się to naprawdę niemiłą przygodą.

    OdpowiedzUsuń
  53. Niezauważalnie wywróciła oczyma, a kiedy klepnął ją w tyłek przez ułamek sekundy zmroziła go spojrzeniem, po czym wróciła do teatrzyku.
    - Ależ misiaczku! – obruszyła się oburzona, ponownie uwieszając mu się na szyi, tym razem biorąc go od tyłu. – Jakie pół świata? – zapytała udając głupią. – Teraz te najlepsze partie już zajęta – machnęła lekceważąco dłonią, pakując mu się znów na kolana. – Trzeba brać co się nawinie, kiedy się ma problemy z potencją – znacząco poklepała go po klatce piersiowej. – Ale ja to doskonale rozumiem, pomożemy twojemu maluszkowi znowu ożyć – zapewniła go z promiennym uśmiechem, teraz puszczając do jego rozmówcy oczko.
    - Może pan wpadnie do nas wieczorem? – zaproponowała przygryzając delikatnie usta. – Tatuś robi najlepsze lody na świecie – zamrugała nieco i znów spojrzała Niklausowi w oczy. - Robota nie zając, nie ucieknie przecież – delikatnie przygryzła płatek jego ucha, prawą dłoń wsuwając mu pod koszulkę. Jak grać to całym sercem. – A kwiatki szybko więdną – dodała jeszcze, muskając ustami jego szyję.
    - Przyjmie pan nasze zaproszenie? Zapewniam pana, że trójkącik będzie pikantny – zwróciła się do mężczyzny, który nieco wybałuszył oczy. Z całą pewnością nie tego się spodziewał, kiedy umawiał się z Niklausem na biznesowe spotkanie. Cóż takie życie. Czasem trzeba było pójść na całość, a innym razem doświadczyć czegoś nowego.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  54. Skrzywiła się nieco, kiedy wylądowała na posadzce i obrzuciła mężczyznę morderczym spojrzeniem. Zaczynała mieć szczerze dość tej całej sprawy. Usiadła po turecku taksując go upartym spojrzeniem.
    - No przecież nie będę ci się spowiadać z moich pomysłów – zauważyła chłodno, po czym z godnością podniosła się z ziemi i otrzepała nieco. – Zginie to zginie. Trudno się mówi, ale uprzykrzyć ci czas trochę mogę – zauważyła zaraz uśmiechając się lekko. – Miło się gadało, a teraz pan wybaczy, idę przygotowywać kolejne zasadzki dla pewnego upartego mordercy od siedmiu boleści. Zakrada się niczym kot i zabija nieświadomych. Cóż za szlachetność – związała swoje długie włosy w wysoką, acz niedbałą kitkę i teatralnym gestem zakasała rękawy.
    - Choć z drugiej strony… - zawahała się przez moment i wzięła pod boki, obracając na pięcie, by znów stanąć przed nim twarzą w twarz. – Moglibyśmy dobić targu – zauważyła spokojnie. – Nie będę ci przeszkadzała w morderstwie, jeśli wykonasz je w biały dzień – zaproponowała takie rozwiązanie. No cóż, warto spróbować zanim pójdzie wcielać swoje niecne plany w życie. Takiego wypadku na pewno by nie przyjęła.
    - Dałbyś mu chociaż szanse na obronę, bydlaku ty – burknęła, wciskając mu palec w pierś i patrząc w górę. Ugh! Jak ona nienawidziła tego swojego przeklętego wzrostu. – Mierz się z równymi siebie, a nie… dręczysz bezbronnego i na dodatek wrabiasz w to wszystko małą i niewinną dziewczynkę – zrobiła minkę aniołka, choć bardziej jej było do takiego z podwójną twarzą niż prawdziwego.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  55. - O czym ty znowu pieprzysz?! – spojrzała na niego wyraźnie wkurwiona takim brakiem ogłady. Co to w ogóle miało znaczyć?! Jaki znowu luby?! Odwaliło mu do reszty i tyle. Musiał rzucić swoje trzy grosze, bredząc przy tym od rzeczy by wyjść na jakiegoś cholernego inteligenta. Szkoda tylko, że z marnym efektem.
    – Nie kochanie, to ty jesteś jakoś mało rozgarnięty… – splunęła w dół, mierząc go chłodnym spojrzeniem. – Nawet nie zwróciłeś uwagi na tak drobny szczegół, że masz tu do czynienia z bliźniakami. Na dodatek jednojajowymi – warknęła chłodno, bo przypomniała jej się przypowieść biblijna o Kainie i Ablu. Oczywiście, że zwróciła uwagę na wygląd zleceniodawcy. Różnił się jednak od brata, ruszał się inaczej i miał znamię na lewym policzku.
    - I tak dla twojej wiadomości kochaneczku, nie pokazuję wszystkich moich umiejętności przy pierwszym lepszym. Za wysokie progi jak dla ciebie – zlustrowała go spojrzeniem, po czym obróciła się na pięcie, odchodząc. Co za niewychowany gówniarz jej się trafił. Westchnęła ciężko, poprawiając sobie kitkę. Ależ dzień jej się trafił.
    ~.~
    Tym razem przybyła dużo wcześniej do mieszkania rzekomego „lubego”, którym gardziła doszczętnie. Pozwoliła sobie nawet na krótki romansik z mężczyzną, by zatrzymać go dłużej przy stole. Wystarczyło parę sztuczek by opóźnić jego śmierć, a przecież to właśnie o to jej chodziło. Dobrze byłoby utrzeć nosa temu całemu blondasowi. Ucałowała więc swego „lubego” i pozwoliła mu na nieco więcej, brzydząc się jednocześnie jego dotyku. Była jednak do tego przyzwyczajona. Dopiero niedawno kobiety zyskały równouprawnienie i to najwyraźniej wciąż było nowością dla co niektórych.
    - Mhm może dasz się skusić na spacer pod gwiazdami? – zapytała cicho, chwytając go zaraz za rękę i sugestywnie ciągnąc za sobą. Nie da blondasowi łatwego zadania. Co to, to nie. – Byłoby dobrze, gdybyś zabrał ze sobą ze dwóch ochroniarzy – dodała jeszcze. – Nutka pikanterii zdecydowanie się nam przyda.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  56. Przekręciła oczami w odpowiedzi na jego pytanie, zaraz po tym w pełni zajmując się postawioną przy niej butelką wódki. Większość czasu spędziła na obserwowaniu baru, czy zwykłych rozmowach z blondynem, by tylko jakoś szybciej minęły im te godziny. Większość ludzi w sali już była mocno wstawiona, niektórzy podobierali się w pary, by gruchać do siebie w każdym możliwym momencie, jednak ona nie należała do żadnej z tych grup. Nawet gdy ktoś do niej podszedł, zbywała go szybko, nie chcąc jakoś tego wieczoru zapoznawać się z nikim nowym. Szczególnie w takim wstanie i mimo, że ogarnęła się w łazience, daleko było jej od ideału. Ożywiła się bardziej, gdy blondyn opadł obok niej, jej wzrok prześlizgnął się po jego nowym stroju, a usta rozszerzyły się w uśmiechu.
    - Lepiej wyglądałeś w tamtym stroju- przyznała wystając ze swojego miejsca. W dłoń wzięła do połowy pustą butelkę i lekko pociągnęła go za bluzkę, uśmiechając się nieco szerzej. - Chodź chodź.
    Minęła kilka stolików kierując się do wyjścia z baru, cały czas obserwując czy blondyn idzie za nią.
    - A jak u Ciebie?- uniosła brew ku górze, zrównując z nim kroku.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  57. Dla niej czas i miejsce zgonu miał znaczenie. Jej zlecenie brzmiało wyraźnie. Miała uchronić mężczyznę od śmierci zadanej w konkretnej chwili i konkretnym miejscu. Tyle. Nic więcej. Co się z nim później stanie ją nie interesowało. Dlatego wyprowadziła go do ogrodu i usiadła mu na kolanach tuż przy stawiku i pogłaskała go po policzku.
    - Muszę cię ostrzec – oznajmiła głośno i wyraźnie. – Najprawdopodobniej zginiesz tej nocy. Już jesteś obserwowany przez palanta – uśmiechnęła się słodko jakoś tak mając nieodparte wrażenie, że blondas już ich śledzi. Strażnicy trzymali się blisko, acz nie wystarczająco blisko. Wiedziała, że jest mało prawdopodobne by go ustrzegli przed blondaskiem, który może im spowolnić czas, ale chociaż usłyszeli jej słowa.
    - Ja już panów tu zostawię – zdecydowała spokojnie, wstając z miejsca i odchodząc trochę. Upewniła się tylko że nie pozostawiła nigdzie swych włosów, ani też nie zostanie powiązana z morderstwem za mocno. Bo to, że coś tam wiedziała mogła łatwo wyjaśnić. Było wielu świadków ich spotkania ze zleceniodawcą Niklasa. Zawsze mogła powiedzieć, że jest podwójną agentką. – Moja część została wykonana – zerknęła jeszcze na zegarek. Nadchodził świt, a ona była już mocno zmęczona. Ziewnęła przeciągle, po czym przystanęła przy nieco oddalonym drzewie, by obserwować spektakl, który zaraz miał się rozpocząć.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  58. Odchrząknęła głośno od razu puszczając jego rękaw, a swoje dłonie wsadziła do kieszeni jeansów, by przypadkiem jakoś nie mógł ich wykorzystać. Z nim wszystko było możliwe i nie wykluczała żadnej opcji.
    - Zostaw w spokoju moje libido i moją seksualność. To nie jest Twoja sprawa, ani niczyja więc z łaski swojej już przestań- spojrzała na niego wymownie, oznajmiając mu tym samym, że ma skończyć temat miłosnych uniesień, igraszek czy popędu seksualnego. Od tego miała się uwolnić i prawie to zrobiła, gdyby nie to, że cały czas o tym jej wspominał. - Poza tym, nie jesteś dobrym partnerem ani do łóżka, ani do życia.
    Wyszła z baru zerkając jeszcze na kilka osób, które odprowadzały ich spojrzeniem do drzwi i dopiero za nimi mogła wziąć głębszy oddech. Nie lubiła czuć czyjegoś wzroku na swoich plecach, bo zwyczajnie czuła się w pewien sposób zagrożona. Burknęła coś, gdy tak bezkarnie objął jej szyję, na co zarumieniła się widocznie jednak innych oznak zawstydzenia nie było. Musiała się do tego przyzwyczai, przy nim, do tego że ktoś jednak ją w jakiś sposób dotyka.
    - Więc co chcesz wiedzieć?- odwróciła od niego twarz, starając się wyswobodzić z jego uścisku.- I nie dotykaj- wysunęła się szybko z jego ramienia, akurat w momencie gdy przechodzili koło jakiejś grupki mężczyzn gwiżdżących w ich stronę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  59. Spodziewała się takiego przebiegu sprawy, więc nawet nie wzruszyły ją słowa mężczyzny, który ni stąd ni zowąd zmaterializował się tuż za nią. Westchnęła nawet cicho, w duchu postanawiając, że więcej mu takich pokazów nie da. Nie będzie podrywać takich szuj. Nie zależnie od potrzeb zadania.
    - Dużo masz jeszcze takich sztuczek? – zainteresowała się tylko, dając czas strażnikom, aż dopadną do swojego mężczyzny o te dwie minuty za późno, po czym obróciła się do niego na pięcie i roztrzaskała wokół nich fioletowy kryształ, wiążąc ich oboje w środku swoistego rodzaju, magicznej klatki. – Jak już wspominałam kochanie, za wysokie progi jak dla ciebie – zauważyła spokojnie, a wówczas strażnicy podnieśli się z klęczek od rzekomego trupa, który również zaczął oddychać. – Chciałam cię puścić, wiesz? Pozwolić ci go zamordować, bo jest najgorszym rodzajem ze znanych mi mężczyzn, ale zmieniłam zdanie – uśmiechnęła się do niego słodko. – Nigdy nie cofam czasu bez wcześniejszego nagrania – szklaną kulę ze swojego plecaka pokazując mu nagranie swojego zleceniodawcy. – Nie martw się, to nie jedyna kopia – uśmiechnęła się krzywo. Zdążyła to wszystko przedstawić strażnikom nieco wcześniej, a oni odpowiednio rozegrali swoje role.
    - I co teraz kochanie? – uniosła lekko brew czekając na jego odpowiedź. Klatka w której ich zamknęła była silna, ale miała swe ograniczenia. Mogła ich utrzymać w zamknięciu 2 godziny, a jeśli ktoś próbował ją roztrzaskać, czas jej trwania mógłby się zmniejszyć. Nie na tyle jednak, by mężczyźni nie zdołali do nich dotrzeć. – Tutaj kończy się moja rola, co zrobisz jutro… nie mój interes – wzruszyła ramionami.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie potrafiła zrozumieć dlaczego Niklaus tak negatywnie podchodzi do sprawy z jej nietykalnością. Jednak ona nie zaprzestanie marudzenia o tym, by jej nie dotykał, najwyraźniej chyba chciał dostać od niej w twarz. To mogło zadziałać, a tak przynajmniej uważała ona sama. Zacisnęła mocniej zęby słysząc to, w jaki sposób on to wszystko widzi, bo jednak chcąc nie chcąc to ją dotknęło. Nie była aż tak beznadziejna, przynajmniej w swoim przekonaniu.
    - Mógłbyś się zamknąć w tej sprawie?- już miała coś dodać, jednak powstrzymała się wiedząc jak może się to skończyć. - Chciałam tylko porozmawiać- spuściła głowę nieco w bok przyglądając się pijanym kobietą, które pomachały w stronę Niklausa. Widać, że był tu znany.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  61. Odwróciła wzrok słysząc jego lekki kazanie. Ponura gęba, tak? Każdy miał jakiś gorszy dzień, a ona miała taki dziś, ale poza tym jednym dniem była dość ciepłą i miłą osobą. Akurat tego nie mógł jej zarzucić, że jest smętna.
    A brak humoru? Śmiała się, naprawdę często uśmiechała tylko że nie przy nim, bo po prostu nie dawał jej do tego powodów.
    Akurat zapaliło się zielone światło, więc weszła pewniej na jezdnię. Nie miała pojęcia co mu odpowiedzieć, po prostu zabrakło jej słów, a nie miała zamiaru wykłócać się z nim o swoje racje.
    - Cóż. Nie każdy musi być jak Aki czy Lexi- wzruszyła ramionami- Idziemy do mnie- zadecydowała skręcając w lewo, wzdłuż parku tak jak miała w zwyczaju chodzić tą drogą.
    Uśmiechnęła się lekko na myśl, że ostatnio spędzili czas o wiele milej i weselej, niż teraz. Przynajmniej kiedy jeszcze siedzieli u niej w salonie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  62. W spokoju sączyła swoją lampkę wina, przy tym oglądając uważniej mapę, jaką i ona i mężczyzna rozłożyli sobie na kolanach, zaznaczając przy tym wszystkie strategiczne punkty. Nie było to łatwe zadanie, choć to była dopiero początkowa faza planu, jaki mieli zorganizować, czuła że osobno nie daliby rady.
    - Pozostały jeszcze podziemia- palcem wskazała na miejsce pod stolicą, przy tym stukając mocniej o swoje kolano. Shiro kiwnął do niej głową, na co ta szybko zaznaczyła to miejsce.
    - Kiedy będziesz mogła przybyć?- chwycił swoje szkło, patrząc na nią wyczekująco i nie ukrywając tego, że jednak zależy mu na jej odpowiedzi.
    - Nie wiem- przyznała odkładając część planów miasta na stolik.- Musiałabym zebrać ludzi, a wiesz że to praktycznie niemożliwe. Dajcie mi czas.
    - Miesiąc?- zaproponował, na co ta kiwnęła niepewnie głową. W miesiąc nie zbierze nawet jednej osoby. - Więcej nie możemy czekać, bo i tak zwlekaliśmy z tym w cholerę długo. Wiesz jak jest...- położył dłoń na jej ramieniu, patrząc na nią w swój specyficzny sposób. Wiedziała, że zależy mu na tym, by jak najszybciej zorganizować ten ruch, ale sama nie była do końca pewna. Miała tak wiele własnych spraw, ale obiecała coś Nari, a z tego już nie będzie mogła się wyplątać. No i liczyło na nią wiele osób, a jeśli wszystko przebiegnie sprawnie, może i wróci na stare śmieci i posadkę, jaką jej szykowali. Może nawet Febe znów z nią zwieje.
    Podskoczyła na swoim miejscu, a jej wzrok od razu powiódł na wkurwionego blondyna, zaraz marszcząc lekko brwi na widok tego, jak się zachował. Odsunęła się trochę od chłopaka, oddając mu wszystkie mapy w dłonie, po czym odchrząknęła już w pełni zajmując się przez moment blondynem. Shiro zrobił to samo, jednak w przeciwieństwie do Mel, on nie był zaskoczony widokiem jakiegoś gówniarza w jej mieszkaniu. Co więcej, w razie gdyby coś działo się po jego myśli, był w stanie go wyprowadzić mimo jego wkurwiania.
    - Jesteśmy razem?- uniosła wyżej brwi w geście zdziwienia. Plotki nie mogły się aż tak rozprzestrzenić, chyba że jednak Nari postąpiła o krok dalej w ramach swojej zemsty, ale przecież rozmawiała z nią ostatnio i na to nie wyglądało. Jednak to nie tłumaczyłoby zdenerwowania Niklausa, bo on po prostu plotkami się nie przejmował i nie zrobiłby takiego rabanu, gdyby usłyszał jedną z nich. - Usiądź, zaparzę Ci herbaty- mruknęła wstając z kanapy, by szybko zamknąć za nim drzwi i sprawdzić uszkodzoną ścianę od klamki. Minęła go wskazując na wolne miejsce obok Shiro, który zbierał na szybko swoje mapy i rzeczy jakie pozostawił. Poprawił zmiętoloną koszulę kiwając głową do blondyna na przywitanie, po czym zaczął wkładać mapy do materiałowej torby.
    - Pójdę już- odezwał się zakładając szmaciankę na ramię, na co dziewczyna uśmiechnęła się przepraszająco. - Będziemy w kontakcie.
    - Jasne- odprowadziła Shiro do drzwi - Do zobaczenia- odezwała się jeszcze, a gdy mężczyzna już opuścił mieszkanie, cała jej uwaga automatycznie spoczęła na blondynie i tym, by zrobić mu coś na uspokojenie do picia. Padło na jakieś ziółka.
    - I pukaj następnym razem, proszę- zaznaczyła mocniej ostatnie słowa siadając na kanapie i odkładając jego "herbatkę" na stoliku.założyła dłonie na piersiach, opierając się plecami o narożnik, by widzieć go w pełnej okazałości - Opowiadaj kto rozpowiada takie niedorzeczne rzeczy- zilustrowała go od stóp, aż do jego rozczochranych włosów w poszukiwaniu oznak, że wdał się z kimś w bójkę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  63. Shiya z zafascynowaniem obserwowała piasek wirujący wokół nich. Wplątywał się w jej włosy, ale jakoś nie miała nic przeciwko. Kiedy jednak wpadł jej do oczu westchnęła ciężko i zamknęła je, siadając obok niego.
    - Nie moja sprawa - oznajmiła spokojnie. - Niech zabija do woli, proszę cię bardzo. To twoja sprawka, nie moja - zauważyła swobodnie, otwierając wreszcie oczy i zerkając na niego spokojnie. - Ale tobie raczej też to wisi - uśmiechnęła się krzywo i wzruszyła ramionami. Przez dłuższą chwilę bawiła się swoimi palcami kiwając nieco na boki. Burza trwała w najlepsze, a dzięki klatce i fakcie, że była przy jej epicentrum nie przeszkadzała jej zbyt mocno.
    - Pierwszy raz jestem w środku burzy piaskowej - przyznała w końcu z delikatnym uśmiechem. To całe uczucie było całkiem przyjemne. Wreszcie mogła doświadczyć czegoś po raz pierwszy. Znów przez chwilę poczuła się całkiem normalna. - Dzięki - uśmiechnęła się do niego szczerze. - Serio... dzięki - klepnęła go przyjaźnie w ramię, choć przecież powinna być na niego wkurzona. Jakoś nie potrafiła, zwłaszcza teraz. Skoro wykonała swoją część roboty, już nie musiała niczym się martwić.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  64. Uniosła lekko brew zastanawiając się co ma zrobić z tą jego bluzą i co to w ogóle za gest, ale nie omieszkała ją na siebie założyć, kryjąc się trochę przed piaskiem.
    - Możliwe. Nie wiem, nigdy jeszcze nie byłam w centrum burzy piaskowej - zauważyła spokojnie. - Wbrew pozorom jest tu tak spokojnie, choć na zewnątrz pewnie wielki huk - uśmiechnęła się lekko, znów wyciągając dłoń by przez chwilę delektować się uczuciem prześlizgującego się przez nią piasku. - Wiem. Są różni ludzi, ale to właśnie dlatego świat jest ciekawy. Jedni uwielbiają piasek, inni go nienawidzą - wzruszyła ramionami, opuszczając dłonie.
    - Robię to czego się ode mnie oczekuje. Jeśli zlecenie mówi by uchronić przed śmiercią tego i tego, o tej i o tej... to właśnie to robię. W końcu gdybym miała bronić go dłużej to w końcu i tak zobaczyłabym jak umiera - zauważyła spokojnie, po czym założyła kosmyk włosów za ucho. - Zwykle nie biorę takich zleceń - dodała zaraz. - Nie dopóki nie poznam przeszłości tego, którego mam obronić... ale nudziło mi się, a o tobie słyszałam już wcześniej - uśmiechnęła się krzywo. - Tak po prawdzie, to ja nawet tego gościa nie trawię. Traktuje kobiety jak swoje własności, ma niewolników, dla których jego kopniak to błogosławieństwo, a kasy ma na pęczki - skrzywiła się lekko i skrzyżowała ręce na piersiach. - Po prostu jeśli już kasę przyjmę, wolę być uczciwa ze samą sobą. Wypełniam swoje i pozostawiam resztę losowi... no chyba że ratuję dzieci... czy bezbronnych... wtedy to inna sprawa, ale nie kiedy mówimy o takich szumowinach... ech szkoda na niego słów czy czasu - zaśmiała się cicho. O słodka ironio, przecież tyle go na niego już straciła.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  65. Usiadła na kanapie, opierając jedną dłoń i słuchając uważnie wszystkiego, od tego że mieli romans, że ktoś pośrednio jej groził, aż to tego co czuł blondyn. Nie miała pojęcia jak mu pomóc, bo widziała tylko jedną opcję, mianowicie zwyczajne zamordowanie nowego wcielenia Yuuki by dała spokój. Dziewczynka wpoiła sobie do głowy jakieś głupoty, przez co znów była na czyimś celowniku, do tego blondyn znów się zamartwiał i czuła się przez to dziwnie. Martwiła się o niego, bo nawet nie wyglądał jak ten wcześniejszy on. To były powody do niepokoju.
    - Nik...- zaczęła, wzdychając ciężko po czym przysiadła się nie daleko niego, łapiąc w dłonie kubek z uspakajającymi ziółkami.- Wypij, dobrze Ci zrobi- uśmiechnęła się do niego pocieszająco. W głowie już próbowała wymyślić jakieś rozwiązanie, jednak nie miała na razie nic konkretnego.
    - Zawsze mogę z nią porozmawiać- zaproponowała po chwili, siadając przy nim po turecku na tyle blisko, że miała go na wyciągnięcie ręki. Dłoń położyła pocieszająco na jego ramieniu. - Postaram się to wszystko wytłumaczyć, że wcale nie mamy... romansu- na to słowo aż się skrzywiła, a po jej plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz. - Zwłaszcza jeśli trochę jej nakłamie z tym, co nas łączy. Poza tym. Shin mógłby Ci w tym pomóc, chronił ją przez te lata i może on jakoś przemówi jej do rozsądku.
    Trochę obawiała się, że jednak nowe wcielenie Yuuki będzie dla niej niebezpieczne. Tamta niebiesko włosa dziewczyna nie stanowiła dla niej żadnego zagrożenia, a ta podróbka która nagle się pojawiła, mogła zagrozić nie tylko jej, ale i dzieciom i tego się obawiała. Musiała jak najszybciej je wziąć do siebie, w razie gdyby Aria chciała złożyć im wizytę w ramach ostrzeżenia dla niej. W przeciwnym razie nie będzie miała wyboru i znów będzie musiała odebrać komuś życie.
    - Jak na razie musisz się uspokoić, pij pij...- podała mu kubek w dłoń. - Pomyślimy o tym później, znajdę jakieś książki o podobnych przypadkach. Yuuki nie musiała być jedyna, to może znacznie nam pomóc w razie gdyby... zaatakowała.
    Nie chciała skupiać się na razie na emocjonalnych problemach, gdy blondyn był aż tak pobudzony. Nie wiadomo co wpadnie mu do głowy, a chciała zostawić go na parę minut samego w domu.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  66. Mogłaby godzinami słuchać jego tonu głosu, a zwłaszcza gdy opowiadał o tych burzach piaskowych. Zastanowiła się chwilę nad tym co powiedział i doszła do wniosku, że chyba jednak lepiej było iż utknęła w samym środku takiej burzy. Nasunęła sobie na głowę kaptur jego bluzy, jakby podświadomie chcąc się schować. Tyle, że nie przed piaskiem, a przed jego spojrzeniem.
    - Nie zamierzam prawić ci kazań - odparła szczerze. - Nigdy nie twierdziłam, że wszyscy ludzie są cudowni i życie tutaj jest najlepsze... bo nie jest. Po kilku stuleciach robi się zwyczajnie nudno, a rutyna zabija powolutku - skrzywiła się lekko. Nie chciała tu zabrzmieć jak jakaś zdołowana nastolatka, ale z całą pewnością tak wyszło. No nic. Trudno. Czasem już tak miała, że najpierw mówiła, a potem myślała. Posłała mu więc delikatny uśmiech.
    - Kochanie moje, przecież ja ci delikatną aluzję co do zmiany godziny morderstwa dałam - zauważyła spokojnie. Przecież proponowała mu, by zrobił to w świetle dziennym. - Ech... faceci. Wszyscy jesteście po jednych pieniądzach - skomentowała. - Nic nie łapiecie w lot - wywróciła oczyma, po czym zbliżyła się niego, tak by mieć jego tęczówki tuż przed sobą. Przez chwilę obserwowała w milczeniu ten przesypujący się w nich piasek i zastanawiała się (o ironio) czy mu to nie przeszkadza i czy przypadkiem nie wysusza mu oczu. Uznała jednak, że to nie jej sprawa i nie wypowiedziała swych wątpliwości na głos.
    - Śmierć naturalna... tak jasne, a ja jestem boginią czasu - skomentowała tylko, choć nie obraziłaby się gdyby tak faktycznie było. - Wybuchowy... cóż... może następnym razem poznam tę twoją stronę. Mogłoby być ciekawie - uśmiechnęła się do niego lekko.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  67. Odwróciła twarz w drugą stronę, gdy na nowo zaczął pokazywać swoje nerwy. Chciała mu tylko pomóc, by poczuł że może na niej w pełni polegać, a on naskakiwał na nią bez konkretnego powodu. Trochę prawił jej tym przykrość, choć nie dała op sobie tego pokazać. Kiwnęła głową na jego tłumaczenia. Nie wiedział chyba, jak bardzo kobiety mogą być zazdrosne i mściwe, gdy ktoś kładzie ręce na ich chłopaku. Sama kiedyś przez to przechodziła i nawet Yuuki rozumiała. Przecież kiedyś była zazdrosna o Lexi, przez co na pewien czas znielubiła czerwonowłosą. Ale o tym nie wiedział nikt.
    - Nawet gdyby próbowała coś zrobić, dam sobie radę. Zajmij się może czymś innym niż nią- zaproponowała biorąc w dłonie swój kieliszek z winem, które wypiła na jeden łyk. Może jednak nie warto było proponować mu tych rozwiązań.- Skoro aż tak Cię irytuje, to może znajdź kogoś nowego? Jesteś młodym, inteligentnym, niczego sobie chłopakiem. Korzystaj z wolności.
    Poklepała go po ramieniu. Jeśli nie chciał pomocy, może przynajmniej uraczy go dobrą radą, jednak szybko zabrała dłoń, by ułożyć się wygodniej na kanapie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  68. - Z grzeczności nie zaprzeczę, choć kobietom wieku się nie wypomina – zauważyła z nieco krzywym uśmiechem na twarzy. Cóż za niewychowany mężczyzna jej się trafił. Najwyraźniej nikt go manier nie nauczył, a czuła że teraz to już trochę za późno na naukę.
    - Trzeba było mnie od początku nie wrabiać w morderstwo – odbiła piłeczkę, choć doskonale wiedziała że niespecjalnie się pilnowała. Miała w końcu czas po swojej stronie, więc zdawała sobie sprawę z ryzyka i umiała sobie z tym poradzić. – Może wówczas wszystko potoczyłoby się inaczej – dodała uśmiechając się zawadiacko. Mimo wszystko spuściła go z oczu, gdy zdjął jej kaptur z głowy. Niespecjalnie mu jeszcze ufała. Z natury była dość nieufna i wolała kontrolować to co się z nią dzieje, a mimo to nie uciekła od jego dotyku. Pozwoliła mu na niego, choć przecież z łatwością mogła odtrącić jego dłoń. No może nie uciekłaby daleko, ale pozostałaby w swojej strefie komfortu.
    - Mhm… w to nie wątpię – szepnęła, patrząc mu głęboko w oczy. – Póki co poznałam tę twoją krętaczą i nieco inteligentną stronę – zauważyła spokojnie, znów się do niego zbliżając. – Oraz tę aktorską… może odrobinę delikatnej również…
    Ich nosy niemal stykały się ze sobą, a ją naszła ochota by dotknąć tych jego tęczówek, ale powstrzymała swe zapędy zanim uniosła dłoń. Poczuła jego oddech na swych ustach i uśmiechnęła się delikatnie.
    - Jaką stronę jeszcze mi pokażesz? – zainteresowała się, uparcie na niego patrząc i jakoś tak nie chcąc odpuścić ani na sekundę.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  69. - Yami mnie nie obchodzi- pokręciła głową wsłuchując się dalej w jego słowa. Może gdyby widział ją z kimś, albo byłaby w jakimś związku, pewnie by jej tego nie wypomniał, a że sytuacja wygląda tak a nie inaczej. Mogłaby mu to jakoś udowodnić, jednak aktualnie nie miała najmniejszego pomysłu. Ale przecież dobrze wiedział, że Nari na nowo zagościła w jej życiu i chociaż nie miały teraz najlepszych relacji, to dziewczyna była. Sama mu przyznała, wtedy w barze, że się nią interesuje w ten jeden sposób. - Na twoim miejscu bym z niej zrezygnowała już całkowicie i zajęła się kimś innym, skoro tak bardzo Cię denerwuje. I tak nie widziałam dla was przyszłości- przyznała się. Skoro On był z nią szczery, ona mogła wypowiedzieć się na temat tego, jak to wszystko widzi.

    OdpowiedzUsuń
  70. Chciała mu coś jeszcze odpowiedzieć, ale popchnął ją na przeciwległą ścianę i złączył ich usta w agresywnym pocałunku. Nie żeby jej to przeszkadzało, ale nie chciała poddać się bez walki. Dołączyła więc do tego agresywnego tańca walcząc o dominację i nie poddała się aż do samego końca. Objęła go ramionami i usiadła mu na kolanach, by jeszcze zbliżyć ich do siebie. Zaczęła poruszać delikatnie biodrami, czując zgrubienie w jego spodniach. Chciała więcej, mocniej, agresywniej. Dawno już nie czuła takiej ekscytacji. Może powinna wrócić do przyjmowania przypadkowych zleceń?
    W końcu jednak zabrakło im tchu i musieli się od siebie odsunąć. To wówczas uśmiechnęła się do niego kokieteryjnie.
    - Taki stary pryk, a jaki żwawy – rzuciła tylko muskając jego szyję ustami. Obdarzała go delikatnymi pocałunkami, dłońmi zjeżdżając na jego plecy. Po dłuższej chwili wróciła do jego ust i ucałowała je lekko. – Dziękuję za komplement – dodała zaraz, wracając trochę do jego słów zanim to ona przejęła pałeczkę, tym razem już się nie krępując. W końcu żyło się tylko raz i chodźmy miała żyć jeszcze wiele lat to każdą chwilę chciała przeżywać na nowo. Po swojemu, jakby to był ten pierwszy raz. Wsunęła dłonie pod jego koszulkę i odnalazła nimi jego tors. Musnęła palcami jego sutki, raz po raz je naciskając.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  71. Koszulka gdzieś jej przepadła, najpewniej rozerwana. To samo stało się z jego bluzą, choć miała nadzieję że choć jedna z nich przetrwała. Jakoś do domu musi wrócić, no nie? A pół naga paradować nie będzie... chociaż to również mogło być całkiem ciekawe doświadczenie.
    Pozwoliła mu na odrobinę wolności, coraz bardziej pragnąc go całego, choć może powinna się wstydzić? Do diabła z tym! Ważne było to co czuła. W końcu obiecała sobie nie mieć żadnych żalów. Była na to już za stara, a przynajmniej tak jej się wydawało.
    Przesunęła swe usta na jego szyję, obdarowując ją zachłannymi pocałunkami. Nie omieszkała również zostawić mu po sobie pamiątki, która zniknie z czasem, ale jednak przez chwilę będzie mu o niej... albo o ich zbliżeniu... przypominała. Dłońmi zachłannie błądziła po jego torsie, wyczuwając pod palcami to jego idealne ciało. Miała wrażenie, że ma tam całkiem pokaźny sześciopak, choć żeby być tego pewną musiałaby najpierw zdjąć mu koszulę. Nie omieszkała więc podwinąć ją wyżej. Odsunęła się wówczas od niego i przez moment podziwiała go w milczeniu. Oblizała delikatnie wargi uśmiechając się do niego szeroko, zanim nie zaczęła ssać jego sutka. Przez myśl przeszło jej, że ta burza piaskowa mogłaby w tej chwili potrwać jeszcze długie godziny, bo nie była pewna co zrobią jeśli ta nagle się urwie. Znów na niego spojrzała, jakby czekając na pozwolenie, kiedy to położyła dłonie na pasku od jego spodni. Nie chciała przecież robić czegoś, co by go zraziło

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  72. - Przepraszam za to, że chcę byś kogoś miał- powiedziała cicho, odwracając od niego wzrok nieco zirytowana jego zachowaniem. Nie widziała potrzeby do tego, by go zatrzymywać, jeśli chce niech wyjdzie. Była pewna, że jeszcze tu zawita, skoro uważał ją za "ważną dla siebie osobę". Mógł rozładowywać na niej nawet cały ten gniew, niech jednak liczy się z tym, że i ona kiedyś będzie wściekła, a blondyn mógł w jakiś sposób przez to oberwać. Poza tym, nic mu nie zrobiła i nie powinien się tak zachowywać. Próbowała mu pomóc, zrozumieć, ale nigdy nie była w takiej sytuacji. Nie znała się na "związkach", bo przecież w jednym, poważnym byłą tylko raz. Mógł to zrozumieć, a zamiast tego darł na nią japę.
    Wstała ze swojego miejsca, wzięła całe szkło jakie stało na stole, po czym włożyła je do zlewu i z nieprzyjemną miną ruszyła do swojego pokoju. Skoro tak traktował swoich przyjaciół, to może lepiej jeszcze bardziej się do niego nie zbliżać? Nie ważne, że w jakiś sposób jej na nim zależało, zawsze można było zapomnieć. Ale ona chyba nie potrafiła. Przynajmniej z niektórymi osobami.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  73. Yumi niesamowicie go męczył od pewnego czasu jednym tematem, a mianowicie spotkaniem ze swoim "kumplem"- Niklausem. Młody dowiedział się niedawno od ciotki, że Blondyn wrócił do miasta, a ten chciał go zobaczyć chyba stęskniony za kumpelskimi rozmowami i oglądaniem bajek. Dziwiło go to, że on to jeszcze pamiętał, zwłaszcza że był mały gdy to wszystko się działo. Zgodził się jednak, musiał tylko go jakoś odszukać. Pomoc nadeszła szybko.
    W papierach szkoły odnalazł informację, że jedna z uczennic jest pod jego opieką prawną, dlatego też poszedł do jej pokoju, z zamiarem skontaktowania się z Nikiem. W szkole nie miał z nim problemów, właściwie nigdy go nie uczył, ale miał nadzieję że zmienił się od tego czasu i znajdzie z nim nić porozumienia.
    Stał już na przeciwko drzwi akademika, z teczką w rękach, wzdychając jeszcze przed tym jak zapukał. W końcu jednak to zrobił, a gdy drzwi się otworzyły, na jego twarzy zagościł uśmiech wpatrując się swoimi oczyma w małą dziewczynkę.
    - Dzień dobry.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  74. Nie spodziewała się, że moc bliźniąt dotarła już do takiego stopnia, do czasu gdy nie próbowała jej okiełznać jednej nocy. Było to z jednej strony niesamowite, jednak nie odczuwała teraz ani dumy wobec tego jacy są silny, ani też podziwu. Raczej był to strach wywołany uczuciem tego, że sama nie mogła nic zrobić, gdy te ją uaktywniły. Tak było teraz. Siedząc nie daleko nich, próbowała je jakoś uspokoić ale to wszystko było na nic. Nie miała możliwości do tego by podejść, bo cienie oplotły ich obojgu, a gdy tylko wyciągnęła ku nich dłoń wkładając ją w czysty mrok, czarna masa po prostu ją atakowała. Była zrozpaczona. Jedyną rzeczą, jaka przyszła jej na myśl, było zadzwonienie do kogoś o pomoc, a pierwszą osobą jaka przyszła jej na myśl, był Niklaus. Dlatego szybko wybrała jego numer, starając się uspokoić samą siebie, po chwili z głośnika już słychać było dźwięk oczekiwania.
    Te sekundy dłużyły się jej w nieskończoność, zdawało się jej że zamiast kilku sekund, czekała godziny niepewna tego czy Niklaus odbierze. Liczyła na niego całym sercem, bo jak na razie tylko on znał tę moc, którą posługiwały się jej dzieci. W końcu spędził z Kapturem jakiś czas i sądziła, że wie jak się z mrokiem obchodzić. Ona nie wiedziała o nim nic, do tego okropnie bała się tej mocy, ze względu na poprzedniego właściciela, który nią władał. Słysząc jego głos w słuchawce, musiała na chwilę wziąć głębszy oddech, by nie rozpłakać się mu w słuchawkę. Nie wyszło jej to jednak najlepiej, z oddali słychać było, że coś jest nie w porządku, że dziewczyna jest śmiertelnie przerażona.
    - Nik, przyjdź jak najszybciej. Proszę, potrzebuje Cię teraz...- zaczęła, cały czas spoglądając na cień, który oplatał dzieci, nagle mógł usłyszeć głośny płacz dobiegający gdzieś z boku. Jej serce zabolało jeszcze bardziej, niż wcześniej. Bały się tego, całej tej sytuacji w której się znalazły i mocy, która prawdopodobnie próbowała przejąć nad nimi kontrolę. Ludzie ją przed tym ostrzegali, a ona nie miała pojęcia, co teraz będzie i jedyne co mogła zrobić, to głupio wierzyć w to, że to coś w końcu opuści jej dzieci.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  75. Nie mogła powiedzieć, że jej się nie podobało, bo cholera podobało i to chyba aż za bardzo. Kiedy tak przycisnął ją do podłogi, nieco brutalnie, straciła na moment oddech. Jednak zaraz przywrócił ją do rzeczywistości, choć może nie do końca. Miała wrażenie, że wciąż buja gdzieś w obłokach, a to wszystko nie dzieje się naprawdę. Jego język sprawnie obracający przy jej twardniejących sutkach i jego męskość ocierająca się o jej mokrą już kobiecość. Ach czegoż chcieć więcej?
    Cholera! A przecież tyle sobie obiecywała, że zbyt łatwa nie będzie.
    Dłońmi złapała go za szyję, a nogami oplotła w pasie, przyciągając go bardziej do siebie, jakby chcąc zmniejszyć między nimi dystans. Chciała go czuć całego, brutalnego a zarazem jakże łagodnego. Miała wrażenie że cała płonie tam w środku i w tej chwili nie mogła sobie przypomnieć, kiedy po raz ostatni poczuła aż taki żar i przyjemność. A nie… jednak mogła, dawno temu, jeszcze sprzed jej przebycia do Mortiel. Z nim… zagryzła lekko wargi i zamknęła oczy nie chcąc mu pokazać łez. Wcale nie rozczarowania tylko wszystko przez to wredne wspomnienie.
    - Jak już się bawisz… to się chociaż postaraj – wysapała, choć wiedziała, że z całą pewnością wyczuje fałsz w jej głosie. Głosie, który ni jak nie był chłodny, a raczej przepełniony emocjami i przyjemnością, której już nie potrafiła ukrywać. Cichy i niechciany jęk wydarł się jej z gardła, aż poczuła rumieńce na policzkach. Bezwstydnica!
    Przycisnęła go jeszcze mocniej do siebie, dłońmi błądząc nieco bezwładnie po jego plecach, a głowę odchyliła do tyłu, dając mu większy dostęp do swojej siły. Pieprzyć wspomnienia, teraz liczyła się tylko ta chwila.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  76. Sama przez te kilka chwil próbowała im na nowo pomóc i włączyła w domu, dosłownie wszystkie światła mając nadzieję, że to choć trochę osłabi ich zdolności. To na jej nieszczęście nie zadziałało, jednak praktycznie w tym samym momencie do jej domu wpadł blondyn. Jedyne co zdążyła zrobić, to podnieść na niego zapłakany wzrok zanim ten, wszedł do samego środka cienia gromadzącego się na środku salonu. Była to jedna, wielka mgła rozprzestrzeniająca się w zastraszającym tempie, a jedyne co można było w niej dostrzec, to dziwne macki owijające się wokół najbliższego otoczenia, kłębiące się w samym środku. To właśnie w tym miejscu były dzieci, jednak za każdym razem gdy tam podchodziła, owa mgła po prostu raniła ją boleśnie nie pozwalając dojść na jakąś bliższą odległość.
    - Mama?- głos chłopca rozbrzmiał głośniej, gdy Niklaus wykrzyknął imię jego, oraz siostry. Uniósł głowę doszukując się nowego źródła głosu, ale cienie nie ustępowały, w tym samym momencie przyciskając do siebie mocniej swoją siostrę. Zadrżał na widok zbliżającego się do nich mężczyzny, a zaraz po tym wzrok wlepił w dziwnie znajomego blondyna, od razu wskazując na lejącą mu się w małych rączkach Lux z której to wydobywało się najwięcej cieni. - Pomocy...- zdążył tylko powiedzieć, zanim rozniósł się okropnym płaczem.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  77. Mężczyzna uśmiechnął się ciepło do Akane, wchodząc głębiej do jej pokoju, gdy ta tylko go przepuściła. Nie sądził, że jeszcze kiedykolwiek odwiedzi akademik, na pewno nie w tak dziwnych okolicznościach, ale zawsze musiał być ten kolejny raz.
    - Przyszedłem właściwie do...- nie zdążył nawet dokończyć, bo do środka wpadł Niklaus, na którego widok uśmiechnął się mocniej. Zmienił się i widoczne było to na pierwszy rzut oka, oczywiście z wyglądu, bo zamiast tamtego nastolatka, stał teraz przed nim dorosły mężczyzna. Nie dziwił się więc, dlaczego jego siostra tak lubiła spędzać z nim wolny czas odkąd ten znów pojawił się w Mortiel. Był przystojny, diabelnie wręcz i obstawiał, że na pewno w spokoju nie piją herbatki zagryzając ja ciastem. Dobrze ich znał oraz ich dziwną relację.
    - Nic nie zrobiła- zaprzeczył do razu, kręcąc głową. - Mam bardziej sprawę do Ciebie i nie chodzi tu o Akane. To złote dziecko, więc nie masz się o co martwić- tu spojrzał na czarnulkę, poprawiając przy tym swoje włosy.
    - Możemy porozmawiać?

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  78. Chris objął go swoimi małymi łapkami, oddając w ramiona blondyna swoją siostrę, a cienie nieco uspokoiły się na ten ruch jakby wyczuwały emocje obojgu. Daleko było jeszcze do całkowitego opanowania sytuacji, ale wszystko zmierzało ku dobrej drodze, bo cienie zmieniały swój kolor z głębokiej czerni na szarość, ale minie sporo czasu zanim całkowicie znikną. Pięść chłopca zacisnęła się na koszulce piaskowego dziadka, a on sam wlepił się w jeden z jego boków ignorując całkowicie fakt, że jego ciało składało się teraz z piasku.
    - Spokojnie- głos Mel rozbrzmiał zza mgły, choć nadal był naprawdę niespokojny i prawdopodobnie też nie uspokoiłaby ich sama, gdyby nie opanowany blondyn. Nie miała nawet takiej możliwości, bo gdy tylko chodziłoby o kogoś innego, okazałaby więcej opanowania. Ale tu chodziło o dzieci, które kochała ponad życie i najzwyczajniej nie mogła się opanować. - Zaraz wszystko minie.- dodała, doszukując ich wzrokiem, ale nadal nie mogła tak po prostu do nich podejść. Jej cienie nie chciały wpuścić już kategorycznie, bo nawet Niklausa nie atakowały aż tak bardzo.
    Chłopiec spojrzał na Nika swoimi zielonymi oczami, jakby czekając na to, że to on zrobi coś z tym wszystkim, czego sprawcą był on i Lux. Sam nie potrafił tego kontrolować, najzwyczajniej nikt go nie nauczył i liczył na to, że albo jego mama, albo Nik właśnie to uczyni.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  79. Kuro również zajął swoje miejsce, od razu łapiąc w dłonie szklankę z wodą, którą zaoferowała mu Akane gdy tylko tu przyszedł. Sam nie miał pojęcia jak to wszystko zacząć, ani jak też z nim rozmawiać. Nie uczył go nawet, jedynie widywał go na przerwach, a i słyszał o nim dużo od siostry, gdy ta niejednokrotnie, wściekła jak siabli spowiadało mu się z tego, jak bardzo on ją denerwuje i jak to chciałaby mu coś zrobić. A tu proszę, teraz siedzi przed nim, analizując w głowie wszystkie plotki jakie słyszał na jego temat, rozmyślając czy aby na pewno chce, by widział się z jego synem.
    - Yumi chciałby się z tobą spotkać.- zaczął, gdy już odstawił szklankę opróżnioną do połowy.- Odkąd tylko usłyszał, że się znów pojawiłeś, nie daje mi spokoju. Podobno mu coś obiecałeś, ale nie chciał zdradzić mi szczegółów. Jak to nazwał... "sprawa kumpli".- wzruszył ramionami, opierając się wygodniej w fotelu.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  80. Robiła to co jej polecił, ciągle zagadywała dzieciaki mówiąc coś w stylu, "wszystko będzie dobrze", "mama tu jest". Mgła ustąpiła, a wtedy obok Nika pojawiła się czarnula, wtulając w siebie swoje swoje pociechy, które nadal płakały przez całą sytuację. Długo również zeszło jej uspokojenie nie tylko swoich dzieci, ale i przede wszystkim siebie, bo maluchy dość szybko usnęły w jej objęciach wtulone w swoją matkę czy samego Nika. Dopiero po dobrej godzinie, Mel otworzyła oczy patrząc to na Lux, to na Chrisa który jedną z dłoni trzymał w piąstce koszulkę blondyna. Uniosła na niego wzrok, uśmiechając się przy tym naprawdę ciepło, nie mogąc wydusić z siebie słowa. Głos płatał jej niesamowite figle, zresztą nie tylko on, całe jej ciało ją zdradzało i na pierwszy rzut oka było widać, że coś jest nie w porządku.
    - Przenieśmy je na kanapę- odezwała się zachrypniętym głosem, biorąc na ręce dziewczynkę, która już po chwili leżała na rozłożonym narożniku obok brata. Dziewczyna usiadła obok nich, otulając ich kocem i składając pocałunek na ich czołach.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  81. Poczuł się niesamowicie dziwnie, gdy Niklaus odezwał się do niego na Ty. Bądź co bądź, nauczał w jego szklę i powinien przez to odzywać się do niego nieco inaczej, ale nie zwrócił mu na to uwagi.
    - Kiedy masz czas- wzruszył na nowo ramionami, zakładając ręce na piersiach i czekał, aż ten jakiś zaproponuje.- Może być ta sobota jeśli chcesz, wtedy akurat oboje siedzimy w domu, a on na pewno ucieszy się z Twojej wizyty. Możesz zabrać ze sobą Akane jeśli chcesz, może się pobawią- uśmiechnął się do dziewczynki. Oboje chodzili do tej samej szkoły, a może akurat będą się znali albo dopiero to zrobią. Zawsze lepiej mieć jakiegoś znajomego w zapasie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  82. Odpuściła sobie zbędne komentarze, skupiając się jedynie na odczuwanej przyjemności. Czasem po prostu wolała popłynąć i chwytać chwilę, niż myśleć nad przyszłością. Patrzyła tylko na niego zachłannie, już się nie odzywając. Byłą rozpalona i nie mogła się już doczekać tego co nadciągało. Wplotła dłonie w jego włosy i pomasowała mu skórę głowy, jednocześnie unosząc się nieco by znów zaatakować jego usta. Zachłannie, tak jakby świat miał się zaraz skończyć. O tak. Tak było dobrze, a mogło być jeszcze lepiej.
    Poruszyła sugestywnie biodrami, coraz mocniej ocierając się o jego przyrodzenie. Choć musiała przyznać, że trochę się rozczarowała. Taki był mocny w gębie, a tu jego sprzęt okazał się po prostu zwyczajny. Uniosła lekko brew, jeszcze raz muskając jego usta.
    - Czekasz na zaproszenie? – zapytała go kokieteryjnie, po czym przesunęła językiem po płatku jego ucha, obejmując go nieco mocniej. – A myślałam, że bierzesz wszystko bez pozwolenia – szepnęła, przygryzając lekko jego ucho.
    Najchętniej to sama, by go już rozebrała. Nawet i zębami, ale póki co świetnie bawiła się będąc tą bierną stroną medalu. Musiała przyznać, że to nawet przyjemne. Przesunęła dłonie na jego plecy i przez dłuższą chwilę badała je palcami, odchylając nieco głowę, gdy tak obdarzał jej szyję i biust pocałunkami. Westchnienia same opuszczały jej gardło i jakoś nie potrafiła tego kontrolować.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  83. Mimo, iż nie było tego widać, Kuro był wdzięczny Niklausowi za ten czas, który chciał spędzić z jego synem. Najwyraźniej młody tego potrzebował, a przed nim nie chciał się otworzyć. Próbował z nim rozmawiać, ale odkąd tylko znów z nim zamieszkał, stał się niesamowicie dziwny. Bardziej skryty w sobie, czasem ponury i te jego dziwne zachowanie, gdy zostawał sam w pokoju. Miał nadzieję, że chociaż przed blondynem się w jakiś sposób otworzy, zwierzy się z tego co siedzi mu w głowie. Z taką myślą szedł na to spotkanie, ściskając w kieszeniach drobne przedmioty, które się po nich walały. Denerwował się nieco, ale widok uśmiechniętego syna zaraz poprawił mu humor. Nie powinno być aż tak źle, usiądzie z boku i zacznie ich obserwować, nie starając się zbyt przeszkadzać.
    - Niklaus już czeka?- zagadał do niego chłopiec, poprawiając trochę zbyt dużą na siebie koszulę, w którą wcisnął się przed samym spotkaniem.
    - Powinien.- spojrzał na niego, przeczesując mu jego czarne włosy. Zaraz już byli na miejscu.
    Yumi od razu podbiegł do blondyna, uśmiechając się do niego od ucha do ucha, przy tym prawie rzucając mu się na szyję. Na początku nie zauważył małej dziewczynki, zajęty był wciskaniem się w ciało chłopaka, ale szybko się opanował przybijając mu przyjacielską grabę.
    - Cześć- Kuro podszedł do tej dwójki nieco później, niż jego syn.
    - Ale się zestarzałeś- wypalił chłopiec, odsuwając się od niego jeszcze trochę. Sam już nieco urósł. Miało się w końcu te dziewięć lat, no i sporo czasu się nie widzieli, ostatnio... Gdy do niego uciekł? Gdy był pod opieką Febe?

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  84. Usiadła przy tej dwójce, zaczynając po prostu gładzić ich włosy, wcześniej oczywiście zdejmując niepotrzebne części ubioru, które tylko by im przeszkadzały. Cała ta sytuacja jeszcze z niej nie wyleciała, a raczej te nerwy i strach, ale było już o wiele lepiej niż na początku. Widok spokojnych, a przede wszystkim, bezpiecznych dzieci był chyba najlepszym prezentem, jaki kiedykolwiek mogła dostać.
    Słysząc spokojny głos Niklausa, oderwała się od tej dwójki i uśmiechnęła się do niego trochę smutno, nadal w głowie mając to, co stałoby się gdyby nie On.
    - Niestety, wolałabym by ich zdolności objawiły się o wiele później. Zwłaszcza, że są tak niebezpieczne i nikt ich nie nauczy pełnej kontroli. Ale ostrzegali mnie przed tym- wyznała, okrywając syna pod samą brodę, po czym jeszcze raz obdarowała ich czułym całusem. Nigdy chyba nie okazywała aż tylu pozytywnych uczuć przy Niku, więc mogło być to dla niego zaskoczeniem, zwłaszcza że pamiętał ją jako wiecznie smutną dziewczynę. Przy nich była zupełnie inna, a pewnie gdyby nie one, nie zmieniłaby się zupełnie wcale. Wyszło jej to na dobre, bo dzięki temu zrzuciła tą maskę, którą wiecznie nosiła na twarzy. Wstała z miejsca, zakładając dłonie na piersiach i obserwując to, jak spokojnie śpią wtulone w poduszki. Zagryzła wargi, przypominając sobie ten moment, gdy po raz pierwszy widziała to, jak potężną mają w sobie moc. Aż zadrżała na to wspomnienie.
    - Dziękuje, że przyszedłeś- odwróciła się do niego przodem. Mówiła na cicho, lecz na tyle głośno, by Niklaus doskonale mógł to usłyszeć.- Nawet nie mam pojęcia, jak mam Ci za to dziękować. Gdyby nie Ty...- tu wzięła głęboki oddech, po czym wypuściła go opuszczając oczy na klatkę piersiową blondyna.- Pewnie nie byłoby ani mnie, ani ich.
    Podeszła do niego bliżej, by lekko pogładzić go po ramieniu, jednak głównie zmierzała do lampy, którą ten wziął, by odstawić ją na miejsce.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  85. Czy go chciała? Czy ONA go chciała? Że też miał czelność jeszcze pytać! Pożądała go. Każdą komórką swojego ciała. Jej oczy wyraźnie dawały mu to do zrozumienia. Pragnęła go już, teraz, zaraz. Chciała mu to wykrzyczeć w twarz, ale powstrzymała się. Nawet ta jego dłoń na jej ustach by nie zmusiła dziewczyny do przyznania się. Nie na głos, oczy musiały wystarczyć.
    A potem w nią wszedł. Mocno i brutalnie. Zagryzła mocniej wargi, ale i to nie powstrzymało jej od cichego pomruku. Jej ciało ją zdradzało. Jak nic, zdradzało i przestać nie chciało. Jęczała cicho przy każdym jego ruchu. Wiedział co zrobić by dać kobiecie maksymalną przyjemność. Uderzał w idealny punkt wywołując w niej falę sprzecznych emocji. Pragnęła mu się oddać, całkowicie, a zaraz sprzeciwiała się temu pomysłowi. W końcu była silną kobietą, która pragnęła dominować. Zwłaszcza z tym przeklętym wyglądem.
    - Myślałam... że stać cię... na więcej - wydusiła z siebie między posunięciami. Chciała jedynie dolać oliwy do ognia, choć zdradziecki organizm już dawno wydał jej zamiary. Była w takim stanie, że nie zauważyłaby teraz nawet widowni, gdyby taka się znalazła.
    Objęła go ramionami, jakby chcąc poprawić swą pozycję i by trochę ułatwić mu zadanie. Nie była jednak w stanie poruszać biodrami. Nie w tej pozycji. Wygięła ciało w łuk, zagryzając mocniej wargi. Czuła nadchodzącą falę przyjemności i już zdążała w jej kierunku.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  86. Uśmiechnęła się jeszcze do niego ciepło po czym stanęła nie daleko z założonymi ramionami na piersiach i po prostu zaczęła go obserwować. Wiedziała, że Niklaus się zmienił, ale nie sądziła że aż do tak dużego stopnia. Nawet zrobiło się jej ciepłej na sercu, gdy to zaproponował, mogła na niego liczyć i była to chyba jedna z lepszych rzeczy, jaką mógł jej kiedykolwiek ofiarować.
    - Więc niedługo zacznę ich podszkalać- puściła mu oko, zaraz wskazując mu na drugą kanapę, by na niej usiadł.- I wiesz, ze nie musisz tego robić? Może męska ręka by mi się w tym przydała, ale do niczego Cię zmuszać nie będę. Nie masz w końcu wobec nich żadnych zobowiązań- ruszyła na drugą kanapę, b na nią opaść ciężko, od razu podciągając nogi pod brodę. Było to miłe, że chciał pomóc. Dzieciakom przyda się męskie towarzystwo, żeby chociaż poczuć jak to jest mieć obok siebie jakiegokolwiek mężczyznę.
    - Zostaniesz na noc?- spojrzała na niego proszącym wzrokiem, uśmiechając się do niego praktycznie tak samo, choć z bardziej niepewnym wzrokiem niż tymi szczenięcymi oczyma.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  87. Yumi posłał mu zadowolone spojrzenie, wypinając swoją młodzieńczą klatkę nieco w przód, by jego kumpel mógł podziwiać go w pełnej okazałości. Nie był jakoś wcale napakowany, wręcz przeciwnie ale powoli nabierał tych chłopięcych kształtów coraz bardziej przypominając w tym wszystkim swojego ojca.
    - Dzień dobry- mężczyzna kiwnął głową do podopiecznej blondyna, zakładając przy tym ręce na piersiach obserwując całą trójkę w tej sytuacji. Czuł się przy nich wszystkich najstarszy, co było trochę krępujące, więc postanowił nieco usunąć się w cień by młodziki mogły się wybawić.
    Chłopiec wzruszył ramionami na jego pytanie, a gdy ten przedstawiał swoją młodą podopieczną, zatrzymał na chwilę wzrok gdzieś w przestrzeń za nią, jednak trwało to tylko chwilę.
    - Cześć- potrząsnął lekko jej dłonią, a o wieść na lodach zrobił tylko zadowoloną minę- Są tam lody wodne?- zapytał od razu, idąc w stronę budki z lodami.

    kuro

    OdpowiedzUsuń
  88. (Borze szumiący, ten Shizuo jest przecudnyyyyy! *zawyła jej dusza* Pragnę wątku, a że obaj panowie to barmani, to widzę tu nawet taką szorstką, typowo męską przyjaźń po fachu. Niklaus i Akira mogliby się znać już parę lat, ba, to Niki mógłby pokazać kumplowi Mortiel po jego przyjeździe do matki, gdy biedaczek zgubił się w mieście, a teraz Akira odwdzięczałby się mu pomaganiem przy małej Akane jako "wujek Aki" :D Co ty na to?)

    Akira mający kłopoty techniczne i przepraszający za ewentualne duble komentarzy

    OdpowiedzUsuń
  89. Kuro oddalił się od nich na dość sporą odległość, jednak na tyle blisko, by mieć syna na widoku. Gdyby coś się stało, od razu mógłby znaleźć się przy nich i pomóc w jakikolwiek sposób. Jak na razie jednak był zajęty swoim telefonem, Yumi za to kupił sobie lody w rożku, po czym usiadł na przeciwko swojego kumpla ochoczo wcinając smakołyk.
    - Dobrze- powiedział od razu, gdy ten zapytał.- Mieszkam od jakiegoś czasu, ale czasami nie mogę się przyzwyczaić do tego wszystkiego- przyznał, wbijając swoje błękitne oczy w swoje kolorowe lody.- Ale za to dobrze idzie mi w szkole.- wgryzł się w pierwszą kulkę nie chcąc na razie patrzeć na Niklausa. Mieszkanie ze swoim ojcem było na początku jego marzeniem, lecz teraz wolałby dawne czasy, gdy mieszkał i z Febe, i z tatą bo przynajmniej miał jako tako pełną rodzinę.
    - Tęsknię za Ines i Rahimem...- w końcu oderwał się od loda, by wytrzeć brudną od lodów buzię.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń

  90. Nie sądziła, że kiedykolwiek ucieszy się aż tak bardzo na myśl, że Niklaus zostanie u niej na noc. Wcześniej, gdy byli jeszcze w szkole średniej, proponowała mu to bez żadnego poważnego powodu, najczęściej dlatego, że zwyczajnie nie miała co robić po nocach, a jego towarzystwo było ciekawą odmianą. Teraz powód był zupełnie inny. Świadomość, że jest obok dawała jej ogromną ulgę, bo gdy tylko mrok na nowo przejąłby kontrolę nad Lux i Chrisem, Nik byłby w pobliżu i pomógłby jej na nowo uspokoić dzieciaki. Prócz tego, sama czuła się o wiele lepiej, gdy był obok i mogła z kimś normalnie porozmawiać, otrząsnąć się ostatecznie po zaistniałej sytuacji. Gdyby była sama, na pewno przez całą noc ślęczałaby nad nimi dmuchając na zimne. A tak przynajmniej mogła zająć się blondynem. Odwróciła od niego wzrok, gdy zaczął grzebać coś w komórce, a sama przeniosła dłoń na włosy synka, by lekko go jeszcze pogłaskać. Były urocze.
    - Jeśli chcesz, może znaleźć jakiś ciekawy film- zaproponowała, gdy przestał pisać sms'a do Akane.- Żeby się nie nudzić. Zrobię herbaty.- oparła brodę na oparciu kanapy, patrząc na niego przez chwilę, ale szybko odwróciła wzrok na przewracającą się Lux.
    Wprawdzie chciała jedynie odwrócić swoją uwagę od tego... wszystkiego. Najlepiej byłoby po prostu nalać sobie czegoś mocniejszego, rozluźnić mięśnie, wejść do gorącej kąpieli, ale na uwadze cały czas miała to, że leżą tu obok i miała obowiązek się nimi zająć jak najlepiej.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  91. Akurat wracał z randki z wyjątkowo piękną Niemką, z którą umówił się w uroczym lokaliku w Phyoen (a droga wypadła mu obok akademików), kiedy usłyszał wrzaski i odgłosy bójki. Przyrodzona ciekawość nakazała mu się tam udać, skręcił więc w tą alejkę. To, co tam zobaczył, wzbudziło w nim zgrozę: ludzie Akodo właśnie zaatakowali Niklausa, jego najlepszego kumpla, niejako jego "bliźniaka", z którym dogadywał się lepiej niż ktokolwiek inny.
    O nie, kurwa. Tak to nie będzie. Nie na mojej zmianie, Akodo.
    Mimowolnie zapłonął. Posłał falę płomieni na przeciwników, co sprawiło, że kilku z nich spłonęło, a pozostali cofnęli się trochę, i chwycił Niklausa pod pachy. Wycofywał się, wolną ręką wciąż stwarzając barierę. Uśmiechnął się szeroko.
    -Nie, tyranozaur rex, miło mi pana poznać-odpowiedział słodko, cofając się wciąż pod zasłoną płomieni. Przeciwnicy jednak nie odpuszczali. Jeden z nich wyciągnął pistolet. Przeładował szybko, po czym nacisnął spust. Pocisk wymknął się sprawnie z lufy i zdołał się nawet przemknąć przez zasłonę z trzeszczących groźnie w mroku płomieni, ale trafił w ścianę jakiegoś garażu czy czegoś takiego. Cokolwiek to było, Akira wycofał się rozważnie z Niklausem pod pachą. Nie miał zamiaru go stawiać na ziemi, przynajmniej na razie.
    -Jesteś cały?-spytał z niepokojem, rozglądając się. Musiał oszczędzać moc. Jeżeli tylko uda im się jakoś z tego wyjść, nie wypuści Nikiego z baru, dopóki się razem nie ululają. Na pewno tak będzie.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń

  92. Wstała ze swojego miejsca, szybko kierując się do kuchni, by zaparzyć herbatę w dzbanku. Na widok tego, jak Niklaus głaska Lux po głowie uśmiechnęła się z sentymentem. Te dwa szkraby były dla niej całym światem, niejednokrotnie zarażały ją swoim uśmiechem, a na ich widok po prostu się rozczulała. Żałowała jedynie tego, że tak szybko urosły, bo prawdę mówiąc, nadal wolałaby takie maluszki, które przywiozła nie tak dawno ze szpitala.
    - Myślałam o czymś na laptopie, ale jak chcesz..- wspięła się na blat, by z wyższej półki wyjąć dzbanuszek, do którego zaraz wsypała herbatę. Na stolik zaraz przyniosła cały zestaw z herbatą i jakieś słodkie przekąski do przegryzienia, gdyby zachciało mu się czegoś do jedzenia. Nalała mu ciepłego naparu prawie do pełna, aby następnie usiąść po turecku na kanapie. Poprawiła jeszcze koszulkę, która zjechała jej nieco z ramienia. Spojrzała na ekran telewizora. Mogła się spodziewać, że Niklaus będzie przepadał właśnie za takimi filmami, ale ona sama wolała zupełnie inne gatunki.
    - Pij, nic Ci tam nie dosypałam- wskazała głową na jego filiżankę zachęcająco.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń

  93. - Nekromancja, demonologia...- zaczął wymieniać, chcąc przypomnieć pochwalić się swoimi wynikami. Lubił te przedmioty, w dodatku jeszcze pomagał mu sam Kuro, bo te drugie zajęcia były jego komikiem. No i były przydatne z jego mocami i z tym, w jaki sposób obchodzić się z zagubionymi duszami czy demonami. Nie raz już go atakowały, zwłaszcza gdy był mniejszy, ale teraz potrafił sobie z tym radzić.
    - Tato nie za bardzo chce się z nimi widzieć... bardziej z Febe, bo się nie lubią- oblizał rożka do okoła, brudząc sobie przy tym większą część twarzy.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  94. Oddychała ciężko, wijąc się jeszcze długo na ziemi. Czuła się skłócona sama ze sobą. Chciała więcej, a jednocześnie pragnęła się powstrzymać. Nie chciała wyjść na jakąś niewyżytą kobietę… z drugiej jednak strony, taka okazja mogła się szybko nie powtórzyć. Pozbierała się więc na czworaka i podeszła do niego, niemal od razu dobierając się do jego przyrodzenia. Zaczęła mu go obciągać, by znów pobudzić do życia. Jego sperma miała lekko słonawy smak, który przywiał jej na myśl piasek tuż nad oceanem. Nie zamierzała mu jednak o tym mówić. Zerknęła w górę i oblizała znacząco wargi.
    - Mówisz, masz – oznajmiła z zadziornym uśmiechem. – Ale tym razem to ja prowadzę – dodała zaraz. Nie zamierzała mu się dać zdominować po raz drugi. Palcami musnęła jego sutki, po czym wpiła się ustami w jego wargi, dzieląc się z nim jego jeszcze nie do końca przełkniętą spermą. Niech też jej posmakuje, a co!
    Oderwała się od jego warg dość szybko i nie czekała na zaproszenie. Dosiadła go z ręcznie i rozpoczęła ujeżdżanie, dłońmi obejmując go za szyję. Zaczęła powoli, w miarę postępowania rozkręcając się i znów zwalniając całkowicie. Mhhm było jej dobrze i zdecydowanie nie chciała się do tego przyznawać.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  95. - Zajebiście!- zawtórował mu Yumi, patrząc na niego z jeszcze szerszym uśmiechem.- Tata pewnie na to się zgodzi, bo już dawno nie bawiłem się z Ines ani Rahimem.
    Na szybko zjadł do końca całego loda, wytarł jeszcze swoją buzię, chusteczki wkładając sobie do obszernej kieszeni w bluzie. Z Nikiem zawsze mu się lepiej rozmawiało, nie naciskał na nic tak jak ojciec, nie wymagał niczego i chętnie obdarowywał radami. A przede wszystkim, był mu o wiele bliższy i potrafił zachowywać się przy nim w miarę normalnie, nie udawał, co dla niego niesamowicie się liczyło. Poprawił dłuższe włosy, które już wchodziły mu na oczy.
    - A ta dziewczyna...- tu znów spojrzał na ducha, ale szybko odwrócił wzrok widząc to, w jaki sposób patrzy na Nika.- Kim ona jest?

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  96. -Nie, skaczemy z wieży i mordujemy papieża.-w tym momencie Akira zadał sobie dwa podstawowe pytanie. Pierwsze brzmiało: czemu Niklaus nigdy nie mógł być choć odrobinę, tak tyci tyci, mniej sarkastyczny? I czemu, do ciężkiej cholery, on go jeszcze ratuje?
    Na drugie pytanie odpowiedź znalazł natychmiast: po prostu zbyt mu zależy na tej tępej pale, na tej blondynce piaskowej, żeby go ot tak sobie zostawić - za dużo czasu spędzali razem te szumne parę lat temu i za bardzo się do siebie przywiązali. Aż się roześmiał, pomyślawszy, jak musiałby zareagowac na to jego nieżyjący już mistrz, który wychowywał Akirę surowo i z całą bezwzględnością, a który zawsze mu wpajał, że w naturze i w sercu smoka nie ma miejsca na jakiekolwiek długotrwałe relacje. Smok to wprawdzie zwierzę stadne, ale niewiele gatunków może przetrwać tak długo, jak on - argumentował wtedy starzec - więc nie ma sensu angażować się w jakieś inne relacje poza ochroną stada, gdyż i tak nie przetrwają one próby czasu. Smoki powinny chronić głównie swoje gniazdo, a inne gniazda to problem innych. Problem w tym, że Akira z reguły troszczył się o innych i, jak dotąd, to właśnie ten jego altruistyczny system się sprawdzał najlepiej.
    Dwie godziny później siedzieli w niewielkim pokoiku nad barem, który należał do Akiry, dokładnie pod plakatem Sabatonu i jeszcze jakiegoś innego zespołu o niewymawialnej nazwie (w końcu był to zespół szwedzki, a blondyn nalewał właśnie whisky do dwóch szklanek. Kiedy ukończył tę trudną czynność, jedną szklankę dał Niklausowi, a drugą zostawił sobie.
    -No, twoje zdrowie, braciszku-wyszczerzył się.-A także zdrowie księżniczki Akane! Co tam u niej, tak a propos?


    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  97. Przewróciła oczami, poprawiając jeszcze na nowo swoją bluzkę.
    - A może coś jeszcze mi się uda dosypać- chwyciła za ciastko i zatopiła mały kawałek w herbacie. Poruszyła zabawnie brwiami, jednak jej wzrok na nowo wlepił się w ekran telewizora, jakby odwracając wzrok od tej swoistej zaczepki z jej strony. - Uważaj tylko, bo obudzić się rano bez nerki- puściła jeszcze jedno oko, wyciągając pilot z jego dłoni, by poszukać czegoś ciekawszego. Jak dobrze, że mieszkali w Mortiel, bo tu telewizja była o wiele ciekawsza. No i nie szerzyła propagandy i to był jeden z największych plusów ze zmian. Nieogłupianie społeczeństwa zmyślonymi wydarzeniami, czy takimi, które zostały specjalnie ukazane tak a nie inaczej.
    - Lubie stare kino- przyznała się, szukając nadal jakiegoś filmu na następnych kanałach- A z nowszych gatunków... fantasy, czasem historyczne, nawet znajdzie się kilka filmów romantycznych, ale większość to kłamliwy chłam- pochłonęła do końca ciastko i sięgnęła po następne.- Najczęściej jednak oglądam bajki- tu głową wskazała na śpiące maluchy.- Bycie mamą zobowiązuje do zmiany gustów.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  98. Zeszła, choć nie bez jęku zawodu. Nie była specjalnie szczęśliwa, że tak szybko doszedł, kiedy ona się jeszcze nawet nie rozkręciła. Zrobiła zawiedzioną minę, ale postanowiła mu nie folgować. Nie chciał w środku, rozumiała, ale z drugiej strony miała niedosyt. To dlatego pochyliła się znów nad nim i dokończyła swe dzieło ustami, połykając jego spermę. Dopiero wtedy odsunęła się od niego usatysfakcjonowana. Kompromis musiał być.
    Po omacku odnalazła swoją bieliznę i naciągnęła ją na sobie, po czym Ubrała jeszcze jego koszulę na siebie, bo jej gdzieś tam walała się rozerwana na strzępy i poprawiła kitkę.
    - Mhm… dobry jesteś – przyznała spokojnie, szukając teraz swych spodni. Musiała przecież jakoś wyglądać w razie przypadku i uznała, że jemu akurat koszula odbiera uroku. Oparła się zmęczona o ścianę klatki i przymknęła oczy. Zaklęcie miało jeszcze działać dobre dwie godziny, a ona jakoś nie miała nic przeciwko temu.
    - Shiya – przedstawiła się krótko, wygrzebując z kieszeni wizytówkę swojego baru i podała ją mu. – Wpadnij kiedyś to ci postawię darmowego drinka – uśmiechnęła się lekko, nadal nie otwierając oczu. Wciąż próbowała uspokoić swój oddech i przekonać samą siebie, że to nie był najlepszy seks od bardzo długiego czasu, ale coś słabo jej to wychodziło. Oblizała lekko usta i odetchnęła głęboko. – Miło poznać – rzuciła jeszcze.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  99. Zmarszczyła brwi patrząc na jego uśmiech. Wiedziała, że Nik jest zboczony i to od dawna, jednak sądziła że przez to co przeszedł jakoś bardziej będzie się z tym ukrywał.
    - Spasuje, nie oglądam pornografii. Zwłaszcza z Tobą- mimo to uśmiechnęła się dosyć ciepło, rozkładając się wygodniej na kanapie, i na wpół leżąco zaczęła oglądać jakiś starszy dramat. Przełączyła na następny kanał, gdy zaczęła dziać się jakaś bardziej romantyczna scena na ekranie cały czas na uwadze mając to, kto koło nich śpi.- Mam pewną propozycję- zaczęła, patrząc na niego kątem oka.- Chciałbyś może wyjechać za jakiś czasz nami nad jezioro? Zabierzesz Akane, pewnie z chęcią by się popluskała w wodzie- oparła wygodniej głowę o oparcie, spoglądając na niego z wyczekiwaniem. Akeli jeszcze o to nie pytała, ale miała nadzieję, że się zgodzi. Od siebie również zabrałaby dwie osoby. Zwyczajnie nie chciała spędzić tego dnia kompletnie sama, bo obchodzenia swoich urodzin nie lubiła, a za to mogliby wyjechać w kilka osób i odpocząć. Ognisko, jakieś jezioro, miała nawet na oku już mały domek, w którym mogli się zatrzymać. Wiedziała, że na pewno spędzą ten czas miło i może nawet bardziej uściśnią swoje relacje jako przyjaciele. Oczywiście, zabrałaby maluchy, ale były to grzeczne dzieciaki i nie będą sprawiać problemów.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  100. Pokręcił głową, patrząc na blondynkę uważniej. Na jej uśmiech i czułe spojrzenie, jakim obdarowywała Niklausa i młodszą dziewczynkę, która bawiła się sama na huśtawce. Chłopiec nie raz widział, jak duchy obdarowując jeszcze żyjących ciepłymi uczuciami, tak było i tym razem. Jego matka tak spoglądała na Kuro, bardzo często jednak nie mówił o tym praktycznie wcale. Wiedział, że ludzie czasami nie reagują na takie rzeczy dobrze, nauczył się tego w szkole gdy przez pewien czas dokuczali mu chłopcy z tego powodu. Gdy raz powiedział o duchu matki swojego kolegi z klasy dostał porządnie po głowie, ale siedział cicho z zaciśniętymi zębami. Ale Nik nie zrobiłby mu krzywdy, o tym był święcie przekonany, więc nie musiał się stresować z tego powodu.
    - Ta blondynka- sprecyzował.- Nie Akane, ta stoi obok.- spojrzał w oczy dziewczyny. Duchy wiedziały, że on je widzi, że potrafi z nimi rozmawiać czy odpędzać gdy tylko najdzie go taka ochota. Ale jej nie miał zamiaru odganiać, nie robiła nikomu krzywdy.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  101. -Te same krasnoludki, dzięki którym odkryłem, że wychlaliście mi wtedy z Yukim trzy butelki Glen Moraya-warknął w odpowiedzi Akira. Na samo wspomnienie o tak haniebnej deprecjacji szlachetnego wyrobu rąk irlandzkich gorzelni okropnie bolała go głowa, musiał więc oprzeć na chwilę dłoń o nagle ociężałe czoło. Nie, żeby był pamiętliwy, ale tak haniebne zachowania zawsze przyprawiały go o ból głowy, a Niklaus wówczas popisał się niską, jak na barmana, tolerancją wobec znakomitych alkoholi. On traktował to jak zwykłą pracę, nie szukał tego subtelnego złotego środka, który pozwalał Akirze nazywać to, co robi, sztuką. Czuł się zawsze jak Leonardo stwarzający nowe z niczego, kiedy bawił się w kolejnego drinka zjednującego mu klientów. Zaśmiał się cicho.
    -Wyrywać na dziecko? Nie jestem idiotą, mam lepsze metody-oburzył się. Wychylił swoją szklaneczkę do dna, uśmiechając się zawadiacko. Tak, Niklaus rzeczywiście był dla niego jak brat, taki podobny, myślący tymi samymi kategoriami...i tak samo jak on niegdyś nierozsądny.
    -No jeżeli myślisz, że puściłbym cię tam z dzieciakiem po tym, co stało się w tamtej alejce, to chyba cofnąłeś się do plejstocenu-westchnął.-Tym bardziej, że ci ludzie...Oni nie szukali ciebie, Niki. Szukali mnie. A w ciemności łatwo o pomyłkę.
    W duchu szykował się na naprawdę, naprawdę długie wyjaśnienia...względnie na ich syntetyczny skrót.
    Jego informator był naprawdę dobry w zdobywaniu danych. Wiadomości, które przekazał Akirze na temat wydarzeń w szpitalu, śmierci niejakiej Verony i całej tej sytuacji stanowiły jego status quo, ale też były bardzo poufne. Bardzo, bardzo poufne. Na tyle, żeby Akira zachował je dla siebie.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  102. - A kogo to obchodzi? Ja swoje zrobiłam, ty swoje osiągnąłeś i oboje dostaliśmy za to sowitą zapłatę – odparła tylko jakoś niespecjalnie przejmując się tym, którego wcześniej tak mocno broniła. To nie miało teraz żadnego znaczenia. Przeciągnęła się lekko i uśmiechnęła do niego.
    - Na dodatek dostałam miły bonusik. Tak pracować to ja mogę – klasnęła w dłonie i zerknęła na telefon, w którym miała ustawione odliczanie. Klatka powinna ustąpić za 10 minut, choć wcale jej to nie przeszkadzało.
    - No cóż… nie musi być tylko drink – puściła do niego oczko, wstając wreszcie i rozprostowując nogi. Trochę ścierpła i teraz cieszyła się, że choć przez chwilę może być od niego wyższa. Przeklęte kompleksy na temat swojego wzrostu.
    - Zapraszam serdecznie, miło będzie zobaczyć tam jakąś znajomą twarz – uśmiechnęła się jeszcze szeroko, a kiedy klatka zamigotała by w końcu ustąpić, westchnęła ciężko. Było miło, ale jak zwykle zbyt szybko się skończyło.

    Shiya
    [slabo cos ze mna, choruje ;(]

    OdpowiedzUsuń
  103. Barczysty facet spojrzał spod byka na blondyna, nie ukrywajmy, mając chęć spuścić mu manto. Prawdopodobnie nie tylko dlatego że uważa go za przychlasta ale i też dla tego że się wtrąca. Gdy ta dwójka wymieniała spojrzenia Mikael stał na uboczu z zakłopotanym uśmiechem, nie chcąc przypadkowo spowodować wybuchu nastałej presji.
    - Pf. - Klient najwyraźniej zdał sobie z czegoś sprawę. Wyraził więc swoje niezadowolenie, odwracając wzrok od Niklausa. Niestety pokierował go z powrotem na czarnowłosego. - Zarezerwuj na sobotę stolik dla czterech, na uboczu. Na nazwisko Astomar. - Nagle trochę milszy ton wow, szkoda tylko że Mikael zapomniał jak przebiegały tu rezerwacje. Zapisał więc sobie nazwisko na boku i podał gościowi kartkę z "potwierdzeniem". Przyjemniaczek wypił na raz drinka na którego tyle narzekał, zostawił zapłatę na blacie po czym wyszedł. Mikael w ten czas odetchnął z ulgą.
    - Nienawidzę każdego razu kiedy muszę obsługiwać gdziekolwiek takie osoby... - Wymamrotał do siebie, w trakcie czego zabrał zapłatę. - Ah, i dziękuję za pomoc Niklaus'ie. - Wykonał niewielki ukłon w stronę blondyna dając wyczuć prawdziwą wdzięczność.

    Mikael

    OdpowiedzUsuń
  104. Uśmiechnęła się szeroko w jego stronę. Na taką odpowiedź właśnie liczyła. Znała już go dostatecznie dobrze i wiedziała, że Niklaus nie przepuściłby okazji oglądania półnagich kobiet w strojach kąpielowych i to na plaży, gdzie większość pewnie będzie mokra i zobaczyłby to i owo. Jego poprzednie słowa całkowicie zignorowała, niech myśli sobie co chce. Miała swoje powody ku temu wszystkiemu i nie miała zamiaru się z nich tłumaczyć. Jeszcze sobie coś dopowie.
    - Zabiorę dwójkę moich znajomych żebyś nie pomyślał sobie czegoś głupiego, dziwne myśli chodzą Ci po głowie- poprawiła się wygodniej na kanapie.- Ale spokojnie. Łatwo się z nimi dogadać i może znajdziecie nawet wspólny język.- poklepała go lekko po ramieniu. Miała w planach zabrać swoją koleżankę i przyjaciela, Shiro z którym Niklaus na pewno dogada się w stu procentach. Co od tego nie miała żadnych wątpliwości.- Wyjedziemy pojutrze, żebyś miał czas wszystko naszykować. W razie czego, dzwoń po pomoc.
    Chwyciła za dzbanuszek herbaty, by dolać im jej nieco więcej.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  105. Chłopiec kiwnął głową blondynce na znak, że się zgadza. Skoro taka była jej wola, niech będzie. Nie miał ochoty zadzierać z duchami w jakikolwiek sposób, bo wiedział że może być to dla niego i bliskich mu osób śmiertelnie niebezpieczne.
    - Już poszła, ale była przez chwilę- wyjaśnił mu spoglądając na niego przepraszająco, jakby to była jego wina. - Wyglądała na szczęśliwą- dodał, widząc jego zszokowaną minę. Położył jedną dłoń na jego, lekko ją poklepując w ramach pocieszenia. Ludzie często tak robili i nie wiedzieć czemu to działało, może gorzej niż głębszy fizyczny dotyk, ale zawsze coś. Uśmiechnął się do niego naprawdę szeroko ukazując szereg swoich dziecięcych, białych zębów po czym wzrok przeniósł na swojego ojca. Przyglądał im się z ciekawością, ale nie miał zamiaru wkraczać.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  106. Shiya ze spokojem obserwowała swojego klienta spadającego z okna. Cóż, ona swoje zrobiła, a on najwyraźniej był na tyle głupi by się potem nie ukryć. Wzruszyła więc tylko ramionami i również opuściła jego posiadłość. Robota wykonana, można by rzec. Może nie z takim rezultatem na jaki liczyła, ale nie mogła narzekać. Brzęcząca w jej dłoniach sakiewka z życiodajnymi monetami wydawała przyjemne dźwięki, a mały bonusik w postaci dobrego seksu tylko dodał pikanterii temu zadaniu. Może powinna zacząć wybierać więcej takich zleceń….
    ~.~
    Kilka dni później siedziała w swoim barze, zajmując się papierkową robotą, kiedy dzwonek w drzwiach zadźwięczał.
    - Wybacz, zamknięte – rzuciła nie podnosząc nawet wzroku znad dokumentów. Każdy inteligentny człowiek zauważyłby karteczkę na drzwiach. Poza tym było już grubo po trzeciej nad ranem. Jej zapasy alkoholu kończyły się w magicznym tempie i nawet nie miałaby za bardzo czym gościa poczęstować.
    Jednak ten nie wyszedł, ale i nie poruszył się. Dopiero wtedy uniosła wzrok znad papierów i już otwierała usta by wyrzucić natręta, ale powstrzymała się, gdy zobaczyła kto zawitał w jej progi. Niklaus z tym swoim zgryźliwym uśmieszkiem obserwował ją w milczeniu.
    - Czytać nie umiesz, kochaneczku? – zapytała go, biorąc się pod boki i uśmiechając się do niego lekko. – Napijesz się czegoś? – zamknęła laptopa i odłożyła papiery na bok.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  107. Blondyn skrzywił się lekko. Nie chciał zaznajamiać Niklausa ze szczegółami sprawy, w końcu był dla niego jak brat, ale z drugiej strony...on i tak już w to wpadł. Lepiej będzie, by się dowiedział wszystkiego i potrafił się ochronić przed ludźmi Akodo, niż żeby miał regularnie lądować w szpitalu, a potem w kostnicy. Westchnął ciężko, przymknął na chwilę oczy. Napełnił szkło, które mu podsunięto.
    -Chodzi o faceta nazwiskiem Hantei Akodo-zaczął.-Zamordował mojego ojca, urządził rzeź wśród moich przyjaciół, a potem zaczął mnie wytrwale i spokojnie ścigać. Kiedyś prawie otruł moją matkę.
    Kiedy mówił, utkwił zmęczony, niespokojny wzrok w oczach Niklausa. Odstawił butelkę z cichym stukiem. Wyglądał na zmęczonego...i na starszego o wiele lat. Zacisnął wargi, marszcząc brwi. Nie skomentował wypowiedzi chłopaka na temat Akane, nie odniósł się też do kwestii wypitych trunków. Nie było sensu się do tego odnosić.
    -Poznałem go w Szwecji, gdzie się wychowałem-mówił dalej. Wolał na razie nie odnosić się do kwestii nizarytów, zdrady i incydentu sztokholmskiego; kiedy przyjdzie czas, odniesie się do tego bezpośrednio.-Zrobił wszystko, żeby zmienić moje życie w piekło. Ale nie chce mnie zabić, przynajmniej na razie. Miał jakiś powód do tego, ale...sam nie jestem pewien.
    Umilkł, dając Niklausowi chwilę, by to wszystko przetrawił. Przy okazji nalał sobie trochę chłodnawego już napoju.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  108. Podrapała się po głowie, gdy spytał o ich towarzystwo uśmiechając przy tym przepraszająco.
    - Jedna dziewczyna i mój dobry kolega, ale nie będzie robił problemów. To dobry gość, dojrzały i na pewno nie będzie z nim jakiś dziwnych akcji- zapewniła go. Zresztą nie kłamała. Shiro miał już swoje lata i nie zachowywał się jak gówniarze w jej wieku. Oczywiście potrafił się pośmiać, pobawić się w różnym towarzystwie i w dodatku nie sprawiał kłopotów, wręcz przeciwnie. Był typem człowieka, który jako pierwszy rozdzieli bijące się szczeniaki i mogła na nim w pełni polegać, gdyby tak nie było, nie zabierałaby go na tak długi wyjazd z rodziną i przyjaciółmi. On sam do nich należał.
    - W razie gdybyś potrzebował pomocy, dzwoń. Rano odwiozę Cię do akademika, żeby było szybciej i nawet wtedy mogłabym wam w jakiś sposób pomóc. Kobieta jest mimo wszystko pomocna przy pakowaniu- przetarła ramię, gdy poklepał ją w to miejsce. - Niedługo naszykuje Ci pokój, jeśli jesteś zmęczony. Czeka Cię ciężka przeprawa z młodą- puściła mu oko, wstając ze swojego miejsca. Okryła dzieciaki do snu, wyłączyła lampkę stojącą obok nich, więc pomieszczenie oświetlały tylko lampki w kuchni, które bądź co bądź nie dawały zbyt wiele światła. Przechodząc obok kanapy poklepała Niklausa po głowie, po czym zmierzyła do stolika by zebrać z niego brudne naczynia. Taki przyjacielski best, nawet nie tak ostatnio to on bawił się jej włosami więc uważała, że i ona również miała prawo to robić.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  109. - Wiem, że będziemy ale potrzeba... czasu- chwilę musiał się zastanowić, zanim znalazł odpowiednie słowo.- Tak przynajmniej mówiła mi mama, no i ciocia- wzruszył ramionami odrywając swoją dłoń od jego ciała. Odwrócił wzrok od ojca, który znów pochylił się nad telefonem, jednak wcześniej śmignął jeszcze wzrokiem po Akane, która siedziała sama na huśtawce. Yumi'emu wydawało się to smutne, on sam kiedyś stronił od towarzystwa dzieci, bo wolał przesiadywać sam, lub ze swoją rodziną. Ale, gdy tylko na świecie pojawiło się jego rodzeństwo, kuzynostwo... polubił nawet spędzanie czasu z osobami w mniej więcej jego wieku. Może w szkole nie należał do śmietanki towarzyskiej, ale miał kilku dobrych znajomych z którymi potrafił spędzać całe przerwy, przegadać zajęcia, czy po wydurniać się na lekcjach wychowania fizycznego.
    - Marzenia?- spytał go, zaskoczony jego pytaniem. - Żeby mama wróciła, albo... zobaczyć kilka tych krajów o których mówił tata. Włochy, Grecja, Japonia, Brazylia... Afryka, a nawet Polska. Tata wszędzie tam był, a ja nawet nie widziałem tego Prawdziwego świata. Chyba chciałbym go zobaczyć- przyznał się.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  110. Zatrzymała się w pół kroku patrząc na niego nieco zszokowana, następnie na swoja dłoń, która nadal tkwiła w blond włosach chłopaka. Prowokuje? Szybko zdjęła dłoń z jego głowy, po czym włożyłą ją do tylnej kieszeni spodni, by przypadkiem nie zrobił czegoś... dziwnego. Nie spodziewała się, że On to tak odbierze. Ten gest zawsze kojarzył się z przyjacielską troską i nie było nim żadnych podtekstów, wręcz przeciwnie. Więc było to dla niej nieco szokujące, że on pomyślał o jakiejkolwiek prowokacji. Od tego było im daleko, a była pewna że na tę drogę nie zejdą. Uśmiechnęła się do niego zaskoczona.
    - Ostatnio Ci to nie przeszkadzało- zauważyła kierując się jeszcze szybciej do schodów.- I nie prowokuje, to przyjacielski gest napaleńcu.- wzrok przeniosła na jego oczy.- Przyjdź za chwilę- odwróciła od niego twarz, by zaraz wkroczyć na schody i ruszyć do pokoju gościnnego. Zbił ją z tropu, co widać było doskonale po jej zachowaniu czy nawet twarzy. Tego się nie spodziewała, krótko mówiąc, a powinna. Niklaus zawsze odbierał jej gesty w zupełnie inny sposób, ta sytuacja nie była wyjątkiem. Źle odbierał każdy jej znak, jakby był ślepy na to co robi. Często doprowadzało to do dziwnych sytuacji, jego głupich docinek, dopieprzaniu sobie na każdym kroku. Westchnęła otwierając drzwi sypialni. Nie miała zbyt wiele do przygotowania, zmiana pościeli i sprzątnięcie zabawek bliźniaków, bo ich rzeczy porozrzucane nie były tylko w ich pokoju. Od razu było widać, że są tu dzieci.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  111. - Wesołe miasteczko?- spytał Yumi, zerkając to na blondyna, to na dziewczynkę po czym energicznie pokiwał głową- Musiałbym zapytać taty...- ruchem głowy wskazał na ławkę, na której do tej pory siedział Kuro, jednak mężczyzna zaraz pojawił się tuż obok Niklausa.
    - O ile odstawisz mi go do domu przed dwudziestą pierwszą. Może jutro jest weekend, ale młody ma zajęcia- uśmiechnął się lekko do syna, opierając się dłonią o ławkę tak, by wszyscy go słyszeli. Słysząc odpowiedź Nika uśmiechnął się zadziornie, wyprostował się i włożył na nowo dłonie do kieszeni spodni- Chodź, dam Ci trochę pieniędzy na jakąś watę, czy coś. Nie będziesz okradał Nika- chłopak podszedł do ojca po obiecaną sumę, a gdy już dostał ją w swoją kieszeń w bluzie odwrócił się do dwójki.
    - Idziemy? Już?

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  112. Chwyciła w dłoń następną zabawkę i odłożyła ją na swoistą kupkę w swoich ramionach. Niklausa nawet nie zauważyła, bardziej zajęta była ogarnięciem bajzlu jaki zrobiły bliźniaki, więc nie bardzo zajął ją korytarz, choć i w nim panował lekki nieporządek. Słysząc jego głos uniosła głowę do góry, przyciskając do siebie pluszaki. Przez złapanie za podbródek i słowa, chcąc nie chcąc spłonęła rumieńcem, jednak odpłaciła mu się rzuceniem króliczkiem w głowę. Uniosła wyżej podbródek i dziarskim krokiem podeszła do skrzynki z zabawkami.
    -Gdzie Ty się patrzysz zboczeńcu- rzuciła zabawki do skrzyni, po czym odwróciła się do niego przodem. Jedną sobie zostawiła, wycelowała mu prosto w twarz i dość mocno rzuciła z szerszym uśmiechem.- Nie lubię dziewczyn- zaprzeczyła podchodząc do niego dość blisko, złapała za jedną z poduch i znów w niego wycelowała. Stała nad nim chwilę z uśmiechem sięgając po drugą poduszkę i wcisnęła sobie pod pachę, w razie czego.
    - Powinnam kiedyś Ci się za to wszystko odwdzięczyć- szturchnęła go lekko kolanem w stopę, wskazując na to, że cały czas ma na sobie buty.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  113. - Wata cukrowa!- Yumi wskazał palcem mężczyznę, który sprzedawał właśnie ten smakołyk. W wesołym miasteczku nie był od dawna, więc miał z czego się cieszyć. Pełno straganów z zabawkami, różnych budek z jedzeniem, zjeżdżalni, innych rozrywek przyniosła mu niesamowicie dużo frajdy samym wyglądem. Pociągnął lekko Nika za koszulkę, by na niego spojrzał. Nie czuł się pominięty, nie potrzebował wiele uwagi choć był nieco młodszy od dziewczynki. Nie należał do takich dzieci i Niklaus już powinien to zauważyć, w końcu jakiś czas spędzili ze sobą.
    - Postrzelamy?- spytał Akane, pokazując znów ręką na jedną budkę, gdzie można było wymierzyć w poukładane kręgle. Podszedł do niej bliżej, uśmiechając się dość szeroko jak na niego. Chciał jakoś przełamać te lody, które między nimi były, a może dziewczynka polubi jego towarzystwo. Nie miał do czynienia z dziewczynkami w swoim wieku, więc się trochę tym stresował.- Chyba, że nie chcesz...

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  114. Opadła boleśnie na plecy, uderzając przy tym stopą w ramę łóżka, przez co jęknęła z bólu, a na twarzy pojawił się nieprzyjemny grymas. Zmarszczyła brwi i stanęła szybko na kolana na łóżku chwytając w dłonie poduszkę i unosząc ją lekko nad jego twarzą. Co to to nie, nie da się pokonać nawet facetowi.
    - Czyli jak?- spytała, unosząc jedną brew, po czym przycisnęła lekko poduchę do jego twarzy, tak jakby miała ochotę go udusić, jednak szybko puściła.- Nie gadaj głupot Nik i wyluzuj- zatrzymała następny atak chwytając go za nadgarstek, by już nie miał takiej możliwości jak wcześniej, skrzywiła lekko jego dłoń uśmiechając się zwycięsko. Może i był silniejszy, nie mogła się nawet z nim równać, ale jakoś musiała sobie radzić i widać, że wychodziło jej to dobrze. Czuła nawet satysfakcję z tego powodu. Jednak coś z wojska jej pozostało.
    Szturchnęła go mocniej kolanem w bok, po czym opadła tyłkiem obok niego, cały czas w zanadrzu mając coś, czym mogła go zaatakować. W razie czego mogła również stanąć na nogi szybciej niż On, również będzie miała przewagę, o ile nie użyje swoich zdolności. Swoją mocą przycisnęła jego dłonie do łóżka tak, że miał je nad głową.
    - Punkt dla mnie blondynko- puściła mu oczko śmiejąc się przy tym cicho.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń


  115. Spojrzała speszona na twarz Niklausa z lekkim wyrzutem, gdy wręcz przygwoździł ją do łóżka. Nie mogła ruszać rękoma, więc nie miała nawet możliwości do tego, aby się wyrwać z jego żelaznego uścisku. Nie na to liczyła, raczej sądziła, że chłopak się podda i da jej ten jeden raz przewagę. Myliła się jednak, aż nadto. Zdmuchnęła włosy z twarzy, bo zakrywały praktycznie całą jej rumianą buzię.
    - Wygodnie- burknęła, odwracając od niego wzrok i przeniosła ją na zapaloną lampkę stojącą na nocnej szafce. Nie miała pomysłu jak się wydostać, bo jej moce nie działały na niego, gdy ten zmieniał się w piasek. A zrobiłby to na pewno, gdyby chociaż spróbowała. Po głowie chodziły jej niebezpieczne myśli, połączone z tymi, aby się wydostać. Wypuściła głośniej powietrze z płuc, zagryzła mocniej wargi i spróbowała podkulić swoje nogi. Udało jej się, przez co chłopak opadł boleśnie na jej brzuch, ale ona się tym nie przejęła za mocno. Wręcz przeciwnie, wykorzystała moment. Obróciła się na jeden z boków, od razu siadając na brzuchu chłopaka i nogami przygwoździła jego nadgarstki w taki sposób, by nie mógł dosięgnąć jej ciała.
    - Jednak teraz jest o wiele, wieeele wygodniej- uśmiechnęła się szeroko, stając bardziej na kolanach, przez co przycisnęła boleśnie jego nadgarstki do i tak miękkiego materaca. Poklepała go niezbyt delikatnie po policzku, po czym rozczochrała mu włosy. Satysfakcja była wypisana wręcz na jej twarzy, patrzyła na niego z góry czekając na jego zdziwienie. Nie raz musiała odnajdywać się w gorszych sytuacjach, a gdyby Niklaus był przeciwnikiem, na pewno już dawno pożałowałby tego ruchu. Ale nie miała serca zrobić mu krzywdy, aż tak mocnej. Oparła dłonie na jego klatce piersiowej, żeby przypadkiem nie oderwał się od łóżka plecami, był silny i n pewno byłby w stanie to zrobić. A jak to mówią, przezorny zawsze ubezpieczony. Puściła mu oczko drocząc się z nim trochę.
    - I jak się czujesz z tym, że pokonała Cię kobieta?

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  116. Czuła się zwycięsko w całej tej sytuacji, przecież to ona była tu tą "dominującą" i blondyn nie miał możliwości wydostania się spod jej kolan, chyba że ... no właśnie. Użyje swoich zdolności. Warknęła cicho, gdy zaczął się wydostawać i starała się jakoś utrzymać go w tej samej pozycji. Bez skutku.
    - To nie fair!- powiedziała głośniej uderzając go w klatkę piersiową i szybko odsunęła się od jego twarzy, nadal płonąc żywym rumieńcem. Co on sobie wyobrażał! Zmarszczyła brwi czując jego oddech na swojej szyi. To nie miało tak być! Odsunęła się od jego twarzy klepiąc go mocniej w pierś, po czym odchyliła się jeszcze mocniej w tył, prawie kładąc się plecami na jego nogach, jednak uniosła się nad jego ciałem, by na nim nie siedzieć. Wszystko, byle nie być blisko jego twarzy. I ciała.
    - Uważaj, bo się spocisz- burknęła, odwracając się w tył by wyszarpać swoją kostkę z jego ręki.- Sprawia Ci to jakąś satysfakcję? Przyjemność? Czy chcesz po prostu wylądować na ziemi z okopanym tyłkiem?- spytała w końcu, obracając swoją twarz do jego. Nie miała z nim najmniejszych szans, musiała to przyznać, ale nie miała zamiaru mówić tego na głos. To nie było uczciwe, jeśli co chwilę mógł zmieniać dowolną część ciała w piasek. Nie miała nawet możliwości obrony. Ba. Atak nie był możliwy, chyba że fizyczny. Uderzyła go znów w klatkę robiąc jeszcze bardziej niezadowoloną minę. Był za blisko, o wiele za blisko i najchętniej uciekłaby teraz do pokoju chowając swoją czerwoną twarz pod kołdrę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  117. Yumi jeszcze raz spojrzał na Akane, uśmiechając się do niej szerzej.
    - Rozumiem, nie musisz patrzeć jeśli nie chcesz- powiedział do dziewczynki starając się nie patrzeć w jej oczy. Skoro sobie tego nie życzyła, nie będzie zmuszał, jednak wiedział że już teraz powinna starać się kontrolować swoje zdolności. Później z tym będzie gorzej, przyjdą coraz to kolejne obowiązki, nawet te w szkole i nie będzie miała na to specjalnie czasu. On na szczęście nie miał już takich problemów, bo opanował te moce jakie posiadał. Nie było to łatwe, ale i ojciec i ciotka mu w tym pomogli, więc duchy już go aż tak nie nachodziły. Potrafił nawet już im odmawiać tak, żeby nie chciały go zamordować jak kiedyś.
    Chłopiec naprawdę świetnie się bawił zbijając kręgle, zbił większość przez co dostali jeden pliczek długich kuponów na nagrody, za które mogli je wymienić. Wręczył je Niklausowi, pokazując mu na wystawie ogromnego miśka.
    - Starczy na niego?- spytał dość cicho, by nie usłyszała ich Akane. Ta dalej zbijała kręgle ucieszona chyba jak nigdy. Chciał sprawić jej prezent, podobno kobiety lubiły je dostawać, a ona chyba... do nich należała? Przynajmniej tak mu mówiła Febe, gdy jeszcze mieszkali razem.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  118. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami gdy złapał ją za nadgarstki i tak nią potrząsnął. Serce od razu zaczęło bić o wiele szybciej niż wcześniej i miała wrażenie, że on już to słyszy. Wzięła głęboki oddech starając się unormować bicie swojego serca, zatrzymała je dłużej w płucach po czym wypuściła, jednak nie wyszło jej to na dobre. Wyglądało to tak, jakby wypuszczała oddech po płaczu. Wystraszyła się nieco tego, co zrobił i miała głupie wrażenie, że zaraz ją uderzy. Musiała się jak najszybciej opanować. Spuściła wzrok. To nie był On, to był Nik do cholery! Nigdy nie zrobił jej krzywdy, jedyne co robił to się droczył, musiała sobie o tym przypomnieć.
    - Jesteś po prostu za blisko, okej? Nie tak zachowują się... przyjaciele- opuściła wzrok z jego oczu niżej, na nos, następnie na ust i brodę. Nie musiała wspominać o tym, że są w pełni dojrzałymi osobami, nie dziećmi i takie zabawy kończyły się dziwnie. Jak teraz, gdy praktycznie siedziała na nim okrakiem. Gdyby ktoś zobaczyłby ich z boku, mogło wydawać się mu to jednoznaczne. Sama czułą, ze to robi się zbyt intymne, zawsze mogli szybko obrócić to w żart, w droczenie się jak dotychczas, ale tym razem było inaczej. Nie byli już w liceum. Zbyt przejęła się tą sytuacją.
    Chciała już wyciągnąć swój nadgarstek z jego uścisku i tylko czekała na jego pozwolenie.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  119. Opadła boleśnie na tyłek, zaraz zerkając w jego stronę przejęta. Nie tego chciała! To nie tak miało być, liczyła raczej na luźne przyjęcie całej sytuacji, obrócenie jej w żart. Jak zawsze musiało wyjść coś nie tak. Zacisnęła dłonie w pięści chcąc wydusić z siebie jakieś słowo, jednak tylko wypuściła głośno powietrze z płuc. Nie zeszła z łóżka, nadal na nim siedziała od strony ściany obserwując co robi, nawet nie odwracając głowy gdy zdejmował spodnie. Biła się z myślami, ot co. Nie sądziła, że aż tak przyjmie to do siebie. Traktowała go jako przyjaciela, lubiła się z nim droczyć, jednak jedna dość mocna myśl zawsze przebijała jej się w głowie.
    - Ej Nik...- zaczęła cicho, gdy już leżał obok niej, podkuliła nogi pod brodę, czekając aż w jakikolwiek sposób zareaguje.- Nie boje się, że się do mnie dobierzesz. Mam trochę złych doświadczeń związanych właśnie z dotykiem no i ...- chciała go dotknąć, ale szybko odsunęła od niego dłoń. Nie zrobiła tego ostatecznie, po prostu siedziała i wpatrywała się w jego plecy myśląc nad czymś uporczywie. Biła się z myślami czy powiedzieć mu prawdę, która dręczyła ją odkąd tylko na nowo się pojawił.
    - I dlatego, do tego dobrze wiesz jak jest być samym przez taki czas, mieć jakikolwiek kontakt z płcią przeciwną.
    Szczerość przede wszystkim, o to chyba chodziło w przyjaźni, prawda? Zmrużyła lekko oczy, gdy na zewnątrz dość głośno huknęło, po czym na niebie pojawiła się pajęczyna z błyskawic. Może jeśli zrozumie jej punkt widzenia, to zrozumie również jej postępowanie. Dotknęła lekko jego głowy głaszcząc jego blond czuprynę.
    - Traktuje Cię jak przyjaciela, dlatego boje się że jeśli do czegokolwiek dojdzie, nie ważne z czyjej inicjatywy, to ta przyjaźń się rozpadnie. Nie chciałabym tracić kolejnej osoby, na której mi zależy.
    Poczuła się lepiej, gdy mu to powiedziała. Jakiś ciężar spadł z jej serca i choć mogło nie wyjść jej to na dobrze, lepiej było jeśli wiedział, że Mel na nim zależy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  120. Nie zdjęła dłoni z jego głowy nawet kiedy ją podniósł, wręcz przeciwnie. Zaczęła coraz pewniej przeczesywać jego włosy widząc, że nie przeszkadza mu to ani trochę. Słysząc co ma jej do powiedzenia tylko uśmiechnęła się dość szeroko. Znali się od dobrych sześciu lat i przeszli już nie jedne wzloty i upadki, więc jednak to coś znaczyło. Ale nadal się tego obawiała, zwłaszcza ze swojej strony, że jeśli już coś by się stało, to nie byłaby w stanie spojrzeć na niego jak na przyjaciela. Wolała w tym wszystkim nie ryzykować, mimo nawet jego zapewnień, bo zależało jej na tej przyjaźni naprawdę mocno, o wiele bardziej niż na jednej, nic nie znaczącej nocy.
    - Ciesze się- dłonią zjechała lekko na jego policzek, tak jak On kiedyś jej to zrobił w ten dzień, gdy znów się pojawił. Dla niej jednak taka sprawa jak seks czy pocałunek nie był pierdołą, traktowała to niezwykle emocjonalnie, choć o tym nie wiedział i nie zamierzała mu tego mówić. Dla niego takie rzeczy były pierdołą i może myślał, że dla niej również to tak nie było. Przejechała kciukiem po jego poliku. Więc jednak potrafią się dogadać, nawet jeśli doszło między nimi do jakiejś drobnej sprzeczki. Wcześniej było inaczej. Może oboje w końcu dorośli? - Naprawdę jesteś zmęczony? Chciałam jeszcze chwilę porozmawiać- zagryzła wargi patrząc wprost w jego oczy. Chciała zostać, może wcześniej wziąć kąpiel i po prostu pobyć tu z nim od tak. Po prostu rozkoszować się momentem, kiedy jej wątpliwość została zażegnana i w końcu się dogadali. Było to miłe, po prostu.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  121. -Jestem potrzebny, Niki, ale martwy-Akira zapatrzył się z wściekłością w przestrzeń. Jego ciało pokrył płomień, a na twarzy pojawił się rozpaczliwy, przeszywający żal. Po raz pierwszy stracił tą maskę spokojnego, starszego brata, który gotów był zawsze obronić tego młodszego, porywczego, bardziej ześwirowanego z bliźniaków, wyciągnąć go z najgorszych tarapatów, no i oczywiście się z nim upić. A teraz...Teraz po prostu się załamał. Pękł w środku, pozwolił, by płomień stłumionych emocji wyrwał się na wolność...Zagryzł wargi.
    -Akodo należał do naszego bractwa-powiedział bardziej do siebie, niż do blondyna.-A potem zdradził. Wszedł wtedy, do kuchni, z odciętą głową mojego ojca, Einara, i płaczącą dziewczynką...
    A potem słowa same spłynęły mu z ust. Twarz stała się kamienna, ogień gdzieś znikł. Odleciał w niebyt. Westchnął głęboko. Opowiadał Niklausowi te wszystkie wydarzenia, które miały miejsce w Szwecji, a wszystko to zmartwychwstawało przed jego oczami jak feniks odradzający się z popiołów. Z jednej strony może to i lepiej, że do tego doszło, przynajmniej oczyścił umysł, i mógł to zrobić, ale...z drugiej strony, czy mógł temu zapobiec? Co, jeżeli to kolejna słabość?
    -Ubiegnij przeciwnika, przejmując, co jest mu drogie. Czytałeś Sun Tzu?-spytał na koniec, mrużąc oczy i napełniając po raz kolejny szklanki, bo napój schodził im przy tej rozmowie nader szybko.-Skądś się dowiedział, że jesteś dla mnie ważny, no i zaatakował. W końcu Diabeł Szwecji, o ile był potężny i trzymał sporo osób w ryzach, o tyle był też...łatwy do przewidzenia. On cię zabije, Nik. Zabije każdego, kto jest ze mną związany, żeby mnie złamać. Dlatego staram się ograniczyć straty, ale...Od kiedy poznałem w barze Ninath...
    Przełknął ślinę.
    -Niepokoję się, czy nie zaszło to za daleko. Jest ideałem mojej kobiety, ale nie chcę jej stracić.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  122. Oderwała dłoń od jego polika, jednak dała mu jeszcze pstryczka w nos, zanim całkowicie odsunęła ręce. Skrępowanie czuła dalej, mimo to nadal siedziała tu z nim, bo po prostu jej zależało. Byli przecież przyjaciółmi, nie powinni się siebie wstydzić, ani w jakikolwiek sposób bać i będzie musiała się tego oduczyć. A nie zrobi tego, gdy będzie trzymać go na dystans jak przedtem. Westchnęła głośniej, kładąc się nie daleko niego, również na brzuchu, żeby zwyczajnie nie musiał tak wyginać tego karku. Jedną z poduszek położyła pod głowę, drugą podała jemu.
    - Słyszałam, że ostatnio widziałeś się z Yumi'm.- obróciła do niego twarz.- Bardzo cieszył się z waszego spotkania, wiesz?- uniosła jedną brew ku górze- Jak on to powiedział? "Nie będzie się spowiadał ze spotkania z kumplem i dziewczyną".- uśmiechnęła się szerzej, mając nadzieję, że opowie jej co nieco o ich spotkaniu. Od chłopca mało co wyciągnęli, Kuro zbył bardzo szybko, z nią niby rozmawiał ale również uciekał od tego tematu. - A po prostu jesteśmy ciekawy, jak o z nim i Akane.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  123. Chłopiec patrzył na wielkiego, różowego miśka z szeroko otwartymi oczami, chcąc mieć go już w swoich rękach. Wiedział, że Akane ucieszy się z tego prezentu, bo kto nie lubi pluszaków?
    - Tego- wskazał jeszcze palcem, by mężczyzna zza lady podał mu odpowiedniego. Gdy już trzymał go w swoich ramionach, uśmiechnął się szeroko w stronę Niklausa podając mu go, bo prawie go zakrywał.- Potrzymaj i chodź- mruknął do niego, poprawił koszulkę i dziarskim krokiem podszedł do Akane. Poklepał ją lekko po ramieniu, by na niego spojrzała po czym wyrwał z rąk blondyna pluszaka, od razu wciskając go w Akane.
    - To dla Ciebie- wychylił się tak, by było go widać i uśmiechnął się łobuzersko.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  124. Ona również cieszyła się zmian, jakie zaszły w ich przyjaźni. Teraz mogli o wiele bardziej się rozluźnić, przynajmniej ona, nie musiała również uważać na każde słowo, by tylko go nie urazić, a co za tym szło- poszedłby, jeśli tylko miałby taką zachciankę. Wcześniej obchodziło się z nim jak z jajkiem, w tej chwili było o wiele inaczej, no i lepiej.
    - Yumi też jest o wiele bardziej zadowolony niż wcześniej- przyznała, krzyżując dłonie pod poduchą i kładąc wygodniej twarz na poduszce. Oczywiście, przez cały czas śledziła go wzrokiem, by tylko przypadkiem nie przegapić jakiejkolwiek zmiany na twarzy blondyna. Lubiła na niego patrzeć, ale nie było w tym nic dwuznacznego, był przystojny. Ot co. Ona również spojrzała na lampkę nocną stojącą na etażerce, gdy tylko zniknęło na chwile światło w pokoju. Wzięła głęboki oddech. Czyżby czekała ich jeszcze "zabawa" z burzą? Często w tym mieszkaniu miała takie problemy, gdy tylko była właśnie taka pogoda. Dobrze przynajmniej, że w domu był jakiś facet, to pomoże jej z ogarnięciem światła. W razie czego. Wróciła do niego wzrokiem, trochę zdezorientowana, ale szybko posłała mu szeroki uśmiech.
    - Ale to dobrze. Będziesz przygotowany na swoją pociechę, no i poczujesz jak to jest być tatusiem- szturchnęła go łokciem w bok, nie za mocno, ale tak aby to poczuł. - Młoda sobie poradzi, oby nie dała sobie tylko wejść na głowę, bo w starszych klasach będzie miała gorzej. Jeszcze coś jej zrobią, a dobrze wiesz, jak czasem jest w tej akademii. Nie raz widziałeś te sprzeczki. Pamiętasz nas na początku? Jak potrafiliśmy być dla siebie wredni? Rzucałam na Ciebie kurwy na prawo i lewo, a teraz?- dotknęła lekko jego głowy.
    Na zewnątrz znów błysnęło, aż podskoczyła na swoim miejscu szarpiąc go niechcący za włosy. Oczywiście lekko i nie było to specjalne, wręcz przeciwnie.
    - Wybacz- uśmiechnęła się przepraszająco.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  125. Shiya pokręciła przecząco głową i uśmiechnęła się lekko, na razie nie komentując jego zaczepki. No bo co to miało znaczyć? Czy on myślał, że po jednym spotkaniu pozna ją całkowicie? Była kobietą do cholery. Złożonym stworzeniem, niestety. Czasem sama siebie nie rozumiała, a co dopiero kogoś.
    Ostatecznie zamknęła swoje księgi i schowała je pod ladę.
    - Jasne, nie ma sprawy. Chcesz na ostro czy zaczynasz łagodnie? –zainteresowała się, w między czasie wyciągając potrzebne produkty. Wypolerowała przy nim szklankę, po czym wlała do niej trochę whisky, zabarwiła ją odrobiną dobrej vodki i skropiła ją kropelką sake. Do tego wszystkiego dodała dwie kostki lodu oraz trochę soku melonowego.
    - To jak? Wolisz trochę słodkiej pikanterii? – zapytała nieco się do niego zbliżając i spoglądając mu prosto w oczy. Szczerze mówiąc chciała z nich wyczytać powód jego wizyty, ale zrezygnowała uznając go za niezbyt istotny. Uśmiechnęła się lekko, sobie również przygotowując podobnego drinka. Od razu dodała sobie trochę chili. Tak do smaku. Ot i cała filozofia.
    Nie ukrywała, że wizyta ta ją nieco ucieszyła. Miła odmiana od codziennej rutyny, choć godzina dość nietypowa to trzeba mu oddać… ale co zrobić, kiedy mężczyzną pracującym był.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  126. Wyciągnęła szybko dłoń z jego włosów, chowając ją sobie pod brzuch posyłając mu przy tym uśmiech. Nawet nieco się przybliżyła, przy kimś czuła się o wiele bezpieczniej.
    - Każdy się czegoś boi, Ty pewnie nie jesteś wyjątkiem- szturchnęła go w bok. Owszem, bała się burzy, tak jak innych rzeczy ale dla niej nie był to powód do wstydu. W połowie przecież była człowiekiem, a ta rasa miała ogromne powody do obaw. Przy następnej błyskawicy tylko się wzdrygnęła.
    - Pomożesz przenieść mi dzieci?- uniosła brew ku górze- Wykąpie się i wrócę nadal zatruwać Ci życie- poklepała go po łopatce, czekając aż ten się podniesie. W sumie liczyła na to, że sam je zaniesie. Nie miała dziś na to zwyczajnie siły.
    - Chodź chodź wujaszku.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  127. [Dzis bedzie bez polskich znakow... nie mam polskiej klawiatury :(]

    - Mhm...mysle ze wypadaloby mi to przypomniec - zauwazyla z delikatnym usmiechem wciaz bladzacym jej po ustach. Jakos tak nie potrzebowala duzej zachety, a i on bezczelnie pozeral ja wzrokiem, nawet nie probujac tego ukryc. Coz, nie zeby jej to przeszkadzalo. Nie mogla skupic sie na niczym innym, tylko tych jego fascynujacych oczach. Ten przesypujacy sie w nich figlarny piasek dodawal im uroku i pewnego rodzaju kurwikow. Tych zadziornych i nieco niebezpiecznych, takich jakie lubila po prostu.
    - Zalezy od dnia, ale nie narzekam na brak towarzystwa - zapewnila go, popijajac swojego drinka. Usiadla na blacie baru, caly czas nie spuszczajac go z oczu. - Czasem mam nawet gosci na gorze. Wiesz, Cledo nie ma zbyt wiele do zaoferowania, wiec taki zajazd jest tu w punkt. Dobry biznes - przyznala z usmiechem. Jakos tak jej sie udalo i zdecydowanie nie narzekala na brak pieniedzy.
    - Pieniedzy mi nie potrzeba, gorzej z adrenalina - westchnela przeciagle. - Im czlowiek starszy tym z tym gorzej, kochanie - cmoknela zadziornie. - Ale co ja ci bede mowila... sam doskonale to wiesz.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  128. Kiedyś brak strachu jej imponował, teraz wiedziała, że nie ma osoby na świecie, które niczego by się nie bała. A jeśli tak sądzi, jest zwykłym oszustem i idiotą. Każdy się czegoś bał, czy to ciemności, czy robaków, czy nawet śmierci, tego nie dało wyplenić się ze swojego życia. Dzięki temu zdawali się bardziej... ludzcy? Uśmiechnęła się na to porównanie. Oni ludźmi! Na rozczochranie włosów zareagowała ciepłym uśmiechem i nawet klepnęła go po policzku, wychodząc od razu z pokoju, by przypadkiem jej nie oddał w jakiś sposób.
    - Nie zrobiłbyś tego- puściła mu oko, szybko idąc do swojego pokoju i pod prysznic. Musiała zmyć z siebie cały ten stresujący dzień, odprężyć się w strumieniu letniej wody, aż w końcu ubrała się w swoją wygodną piżamę. Naprawdę ogromna, męska bluzka, spodenki, grube skarpety. Aktualny szczyt jej marzeń dzisiejszego dnia. Do tego było jej ciepło. Uniosła szybko wzrok, widząc jak prąd szaleje coraz częściej i chwyciła za telefon, w razie czego. Wyszła ze swojej sypialni, palcami rozczesując wilgotne włosy i skierowała się prosto do pokoju maluchów.
    - I jak? Śpią?- spytała, wychylając się zza framugi drzwi, by zerknąć na nich kątem oka. Weszła, od razu kierując się do jakiejś kolorowej lampki, którą zapaliła.- Nie zdziw się rano, że ktoś będzie hałasował na dole. Lux lubi robić sobie sama "śniadanie"- spojrzała na niego uśmiechając się ciepło.
    - Mówię to tylko, bo wiem że nie jesteś przyzwyczajony do tak małych dzieci.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  129. Kuro nie uderzyłby Yumi'ego, nawet gdyby ten zaczął paradować przed nim w sukienkach. Był tolerancyjny do takich spraw, sam bowiem miał na swoim koncie kilka "zabaw" w męskim gronie. Zdarzało mu się nawet nosić w różnych kolorach, które kojarzyły się z kobietami. Za młodu, ale nosił. Chłopiec uśmiechnął się szeroko wręczając prezent swojej nowej koleżance, po czym spłonął naprawdę widocznym rumieniem, gdy ta pocałowała go w policzek. Stał oniemiały wpatrując się w jej twarz, przy tym zagryzając wargi. Najchętniej teraz by ją przytulił, jednak przy nich stał blondyn i zwyczajnie nie wypadało...
    - Krzywe zwierciadła- potwierdził chłopiec, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie się stało. Pocałowała go dziewczyna! W policzek, ale zawsze się liczyło. Był to pierwszy jego pocałunek od płci pięknej i niesamowicie się z tego cieszył, choć nie mógł się otrząsnąć.
    Ruszył za nimi. Przez cały czas szedł po prawicy swojej nowej koleżanki, zerkając na nią co jakiś czas, a raczej w jej oczy.

    Kuro.

    OdpowiedzUsuń
  130. Powiodła spojrzeniem na małą lampkę, gdy o nią zapytał. Podłączyła ją szybko do gniazdka, na wypadek jeszcze sprawdzając na szafkach, czy aby na pewno mają drugą. Tym razem na baterie.
    - I dla nich, ale bardziej dla mnie. Nie lubię, kiedy zostają same w ciemności i z tym, co w niej siedzi. Zwłaszcza w nocy- uśmiechnęła się do niego, mając nadzieję, że zrozumie o co jej się rozchodziło. Nie był głupi, na pewno coś podejrzewał, ale dziewczyna nie dała mu za wiele powodów do stu procentowej pewności. Nie spytał ją o to wprost, a sama nie chciała mu tego wyznawać. Bo jak by to brzmiało? Teraz nawet poczuła się z tym głupio. Słysząc o synku Lex tylko kiwnęła głową. Jak dla niej, Nikowi pasował dzieciak przy boku, zwłaszcza taki mały, przy którym mógł okazać pełną opiekuńczość jaką w sobie trzymał. Albo po prostu uwielbiała widok mężczyzn z dziećmi, zawsze ja to w pewien sposób rozczulało.
    - Dobrej nocy- mruknęła do niego, zanim jeszcze wyszedł, po czym po prostu usiadła na krześle w pokoju dzieci.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  131. Ruszył za Akane, zerkając ciekawsko na swoje odbicie w lustrach chcąc odnaleźć takie, które najbardziej go usatysfakcjonuje. Chwycił nawet Akane za dłoń, ciągnąc ją wzdłuż wszystkich, aż w końcu natrafili na jedno z luster, które maksymalnie ich wydłużyło. Uśmiechnął się do niej szeroko, kładąc dłoń na jej ramieniu, po czym postawił ją przed sobą. Widział, że wiele par tak robi, więc czemu by nie spróbować? Może nie byli parą, ale dla niego wyglądało to po prostu ciekawie.
    - Urosłaś- wyszczerzył się do niej, patrząc na czubek jej głowy, na którym oparł brodę patrząc na jej ubranie. Wyglądała ślicznie w tej spódniczce, aż uśmiechnął się na ten widok.
    Szybko ruszył do następnego, które tym razem powiększyło ich wszerz. Poklepał się po brzuchu, widząc jaki tłuściutki wydaje się tutaj.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  132. Od rana w domu czarnuli trwał istny harmider. Lux i Chris biegali po domu w poszukiwaniu swoich ulubionych zabawek, które chcieli ze sobą zabrać, zaś Mel zabierała resztki rzeczy do dużej walizki, jaką ze sobą targała. Głównie były tam rzeczy dzieci, od strojów, po kilka kompletów ubrań, po różne kremy przeciwsłoneczne czy inne rzeczy, które mogły im się przydać. Dzieci cieszyły się niesamowicie, że po raz pierwszy wyjadą gdzieś z matką, zamiast po raz kolejny chodzić do kina czy na lody, będą mogły bawić się nad wodą. Dzieci słysząc pukanie do drzwi, szybko zbiegły na dół z szerokim uśmiechem na ustach.
    - Shiro!- piszczała Lux podbiegając do drzwi, a gdy zobaczyła w nich nieznajomego blondyna i małą dziewczynkę zrobiła wielkie, wystraszone oczy. Cofnęła się kilka kroków.- Mama!- rzuciła się biegiem na górę, wystraszona faktem, iż ktoś obcy stoi w ich drzwiach. Chris zaś siedział na schodach na górę, wyglądając za nie. Mel szybko wychyliła się z pokoju słysząc piski małej i zeszła na dół zaniepokojona. Widząc blondyna uśmiechnęła się ciepło i zaprosiła go gestem ręki do środka.
    - Wchodźcie, nie spodziewałam się was tak wcześnie- przyznała idąc do drzwi, by je za nimi zamknąć.- Odłóżcie tu walizkę- wskazała na miejsce, gdzie leżała duża torba wypchana "kilkoma" zabawkami na plażę. Lux usiadła obok brata, również spoglądając na przybysza dziwnym wzrokiem, pod pachą mając jednego ze swoich pluszaków.
    - Macie już zabawki?- spytała ich, widząc jak dzieci czają się do blondyna.- Zejdźcie, to tylko wujek Nik, nie ma czego się bać- pokazała gościom na kanapę i podeszła do schodów, po prostu ściągając z nich te dwójkę i stawiając obok toreb. Po włożeniu zabawek dwójka bezceremonialnie podeszła do Akane podając jej rękę.
    - Jedziesz z nami nad jezioro?- spytała dziewczynka, siadając zaraz na fotelu niezbyt zadowolona z faktu, że jakiś nieznajomy patrzy się na nią, to na jej brata, czy matkę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  133. Widział przerażenie w jej oczach, gdy spojrzała na niego. Nie wiedział co się dzieje, nic jej nie zrobił, a ona odskoczyła od niego jakby przynajmniej ją uderzył. Szybko złapał ją za rękę, gdy upadała na podłogę, od razu ją przytulając, by się uspokoiła. To działało, wiedział to bo niejednokrotnie gdy się czegoś bał to jego się przytulało. Zaczął gładzić ją nawet po ciemnych, miękkich włosach wdychając jej słodki zapach.
    - Nic Ci nie grozi- powiedział cicho, choć sam był wystraszony jej zachowaniem. A może to nie on był winny, a ktoś z boku? Rozejrzał się wokół poszukując Niklausa, ale nigdzie go nie dostrzegł. Niklaus! Został z Akane sam i zupełnie nie wiedział co ma robić, do tego dziewczynka trzęsła mu się w ramionach. - Spokojnie- dodał przyciągając ją do siebie, a wtedy obok nich pojawił się Nik. Jego kumpel Nik.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń

  134. Uśmiechnął się delikatnie w odpowiedzi, słysząc słowa Niklausa. Trzepnął go lekko po ręce, chichocząc: starszy? Może i wiekiem, ale na pewno nie psychiką! To on był tu tym odpowiedzialniejszym, spokojniejszym, bardziej skupionym na sytuacji, to nie jego trzeba było ratować z opałów...
    "Pora wyjść z pieluch, jestem do Twojej dyspozycji, możesz mi nawet powiedzieć jak najlepiej się przed nimi bronić" - zadeklarował przed chwilą jego brat. Dramat w Szwecji pozostawił na Englundzie niezatarte piętno przeszłości i powracał w snach, ale teraz...teraz był tutaj. W Mortiel. Miał Niklausa, Glena, którego w pewien sposób traktował jak syna, miał Gabriela w Anglii, a na miejscu matkę, Terayukiego, Elise i Ninath, w której zaczął się zakochiwać - tak szczerze i na poważnie.
    -Obiecuję, że pierwszy ją poznasz-zaśmiał się.-O ile ja też poznam panią, o której krążą plotki, że ją poznałeś z bliska.
    W czym mógłby mu pomóc Niklaus? Do czego mogłaby mu się przydać jego zdolność w kontrolowaniu czasu? Gdyby to odpowiednio zaplanować...
    -Jeżeli chcesz mi pomóc, Niki, idź do pracy. Mówię teraz poważnie-stwierdził, sięgając po pustą już butelkę i odstawiając ją po chwili na bok. Podniósł się, gdyż miał zamiar wyjść z pokoju.
    -W barze najłatwiej się czegoś dowiedzieć. Znajdź gościa, którego nazywają "Duch", jestem pewny, że znajdziesz go łatwo - koleś to zawodowy alkoholik. Wypytaj go dokładnie, jakie ma plany Akodo, a gdyby nie chciał mówić, urządź mu pustynny pogrzeb.-zasugerował.-On będzie coś wiedział...i może mieć kontakt do kogoś związanego ze sprawą Verony. Nasze interesy się łączą...przynajmniej na razie.
    Umilkł na chwilę. Zebrał swoje rzeczy.
    -Kiedy znajdziesz Ducha, przyjdź do mnie. To ważne.

    Akira Englund

    OdpowiedzUsuń
  135. Akurat wspomnienia maluchów nie były tak mroczne, niewiele złego zadziało się ich w życiu, a przynajmniej tego nie pamiętały. Jedyne co to te cienie i ciemność, której zwyczajnie się bały jak zresztą większość dzieci w ich wieku. Akane więc nie musiała się martwić o spojrzenie w ich oczy, bo nie zauważyłaby nic aż tak strasznego, jak oczekiwała. Lux zaraz pokręciła głową na pytanie dziewczynki, sadzając sobie na kolanach swojego pluszaka i głaszcząc go po głowie.
    - Jeszcze nie- pokręciła głową, a dwie kitki na jej głowie poruszyły się dość zabawnie.- Ale kąpaliśmy się w takim wieeeelkim basenie- rączkami pokazała jej ten "duży" basem na całą szerokość swoich rąk.- Prawda, mamo?- zwróciła twarz na Mel, która podeszła do Nikausa, by lekko poklepać go po głowie.
    - Prawda, prawda kochanie- westchnęła patrząc na ogromną walizkę i jedną torbę. Wyglądało to tak, jakby jechali na miesięczne wakacje, a nie na kilka dni.- Nie martw się Nik, jak czegoś zapomnieliście, to zawsze ja coś mam. Czy jakieś ubranie, czy krem przeciwsłoneczny- uśmiechnęła się do niego, potem zaś wpakowała ostatnie rzeczy do walizki, która już teraz pękała w szwach. Chris za to wpatrywał się w Niklausa jakoś dziwnie, mając wrażenie, że wcześniej chyba go widział. Mógł owszem nie pamiętać, bo kiedy widziały go kilka lat temu, byli jeszcze maluchami. No i był nowym, zupełnie obcym mężczyzną, którego Jego mama właśnie dotknęła. - Zaraz powinnam wszystko spakować, Shiro powinien przyjechać i wtedy się spakujemy wszyscy do auta.
    - A Shiro pojedzie z nami?- dzieci słysząc to imię, od razu wlepiły wzrok w swoją matkę, zainteresowane gdzie jest ich ulubiony partner do zabaw.- I będzie z nami szedł na lody, z nim...- Chris wskazał ręka na Nika, nie wiedząc jak nazwać .... kolegę swojej mamy.
    - Niklaus, wujek Niklaus.- powiedziała szybko, podchodząc do blondyna- I tak. Jedziemy wszyscy. Nik, Shiro, Akane- tu wskazała ręką na dziewczynkę, która rozmawiała przed chwilą z Lux- I Rima.
    Obie głowy kiwnęły twierdząco, na znak że rozumieją, a Mel opadła na fotel, a jej sukienka zmarszczyła się brzydko.
    - Jak tam u was?- spytała Niklausa.- Mam nadzieję, że nie masz ukrytych gdzieś procentów...

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  136. Shiya uśmiechnęła się znacząco i pozwoliła mu się do siebie zbliżyć. Objęła go ramionami i oparła czoło o jego przez dłuższą chwilę wpatrując się w te jego fascynujące tęczówki. Mogłaby przysiąc, że przez potrafiłaby je obserwować całą wieczność, ale w końcu zreflektowała się nieco i uśmiechnęła krzywo.
    - Sugerujesz, że ja nie potrafię się zająć swoimi potrzebami? – uniosła lekko brew i bez ceregieli wpiła się w jego usta całując je zapalczywie. Aż zabrakło jej tchu, a i tak przedłużała tę chwilę niemalże w nieskończoność.
    - Myślę, że doskonale umiem się nimi zająć – oznajmiła unosząc się dumą. Chwyciła swoją szklaneczkę z trunkiem i wychyliła ją za jednym zamachem, ciesząc się palącym uczuciem w gardle. Uśmiechnęła się do tego szeroko. – Co cię sprowadza w moje progi? – wreszcie zadała to pytanie, choć właściwie jej to nie interesowało. Najważniejsze było że przyjechał i tu był. Fizycznie, z nią.
    - Naszła ochota na małe co nieco, czy odbierasz swoje ciuchy? – zapytała, wsuwając dłonie pod jego koszulkę. No cóż, ona chętna była, a on również nie grzeszył subtelnością. Jego wzrok wprost połykał jej dekolt. Do tego stopnia, że aż nie mogła powstrzymać cichego chichotu.
    - Aż tak ci się podoba? – szepnęła, delikatnie rozpinając dwa guziki od swej bluzki. Co prawda zbyt wiele tam nie miała i na pewno widział bardziej cycate, ale mogła się pochwalić kształtnymi, uroczymi bąbeczkami.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  137. Yumi nie mógł postąpić inaczej, czuł że tak trzeba. Uspokoić dziewczynkę, dać jej jakieś oparcie, by mogła się uspokoić w czyiś ramionach. Akurat, gdy tego potrzebowała, Nika nie było obok więc to on musiał to zrobić. I chciał. Wdychać jej słodki zapach, dotykać mięciutkiego ciała i włosów.
    Widząc puszczane w swoją stronę oczko tylko kiwnął głową oddając mu już w pełni Akane, by sam się mógł nią zająć. On tylko obserwował uważnie ich poczynania, zastanawiając się jakie wizje miewa dziewczynka. I dlaczego tak się wystraszyła patrząc w jego oczy.
    - Wata cukrowa będzie dobra- rzekł z lekkim uśmiechem, ale nie był już tak radosny jak wcześniej. Coś się działo z tą dziewczyną, coś złego i nie mógł tak od razu zapomnieć o całej sprawie. Był pamiętliwym dzieciakiem i na pewno musiał wypytać o Akane Niklausa, gdy będą już sami.
    Chłopiec wybrał sobie małą watę cukrową w niebieskim kolorze. Pan, który watę sprzedawał miał ją bowiem w kilku kolorach, a chłopiec miał ochotę spróbować czegoś innego. Sprzedawał również lody, sorbety i zimne napoje, ale nie chciał nic więcej. Palcem wskazał na ogromny, diabelski młyn.
    - Wejdziemy tam?- zaproponował poszukując wzrokiem budki, gdzie sprzedawaliby do tego bilety.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  138. Obserwowała uważnie swojego przyjaciela, jak i swoje dzieci, które coraz bardziej zaczęły zaczepiać Akane. Lecz nie jakoś nachalnie, po prostu musiały z nią porozmawiać. Rzadko mogły spotykać się ze starszymi dzieciakami, bo w przedszkolu zdecydowanie znajdywały się te młodsze, a ze starszymi bardziej się asymilowały. W przedszkolu nie bardzo lubiły bawić się z innymi dziećmi, które zazwyczaj sobie dokuczały, zabierały zabawki, a one zwyczajnie musiały unikać denerwujących sytuacji przez swoje moce. Starsze dzieci były bardziej wyrozumiałe. Więc większe od nich dziecko robiło furorę, co Akane mogła zauważyć.
    Mel na słowa Niklausa o "znaku" zrobiło jej się przykro. Nie po to proponowała mu wspólny wyjazd, by uciekał gdyby tylko naszłaby go taka ochota. Starała się to wszystko zorganizować, swój wolny czas jak i pracę oraz środki, by tylko w przyjemnym gronie mogli spędzić miło czas. A on chciał po prostu uciec! Mimo to nie przestała się uśmiechać.
    - Nie zabronię, nie jestem Twoją matką- zaczęła spoglądając na Lux, która również zaczęła zaczepiać nie tylko swoją nową koleżankę, ale i blondyna.- Ale mogę Cię prosić o jedno? Nie przy dzieciach. Specjalnie zorganizowałam czas tak, aby wieczorem wszystkie dzieci wymęczone padły do snu. A nasza czwórka będzie mogła się trochę zabawić. No i wzięłam coś specjalnego- przyznała się zerkając kątem oka na swój plecach, w którym zapakowała najważniejsze rzeczy. W tym dobre wino z Otheli, o dobrym roczniku, które miała zamiar otworzyć wraz z przyjaciółmi- Nie musiałeś się trudzić.
    Nagle ktoś zapukał do drzwi, a do domu wpadła kobieta, o rudych, kręconych włosach i lekko krągłej buzi. Wiozła za sobą dość sporą walizkę, większą nawet od tej, którą miała Mel, a na ramieniu wisiała jej spora torba.
    - Wybacz nam spóźnienie, korki- wytłumaczyła się, stawiając walizkę obok wszystkich. Za nią wszedł mężczyzna, dość wysoki i barczysty, na którego widok dzieciaki od razu zerwały się z kanapy, by podbiec do niego i zawiesić się na jego rękach. Jednej zwykłej, a drugiej zupełnie mechanicznej. Uśmiechnął się na widok dzieciaków, od razu biorąc je na ręce.
    - Shiro!- Lux wtuliła się w jego szyję.
    - Ale urośliście- zaczął, wchodząc głębiej do domu, aż w końcu stanął w salonie.- Cześć- powitał skinieniem głowy blondyna, nie mogąc podać mu nawet ręki przez dzieci, które go oblegały. Mimo, że nie miał wolnych rąk, podszedł do czarnuli i przywitał się z nią lekkim objęciem.
    - Nik, Shiro- przedstawiła ich sobie, gdy się od siebie oderwali- Rima- tu wskazała na rudowłosą, która patrzyła na swoich nowych znajomych z szerokim uśmiechem.- To Nik.
    Spojrzała wymownie na blondyna.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  139. No tak. Czego mogła się po nim właściwie spodziewać, jak nie erotycznych podtekstów i alkoholu pochowanego gdzie się tylko da. Przypomniała sobie nawet sytuację ze szkoły, gdy specjalnie wyrzuciła mu piwa, by tylko nie pił. Najwyraźniej od tamtych czasów, aż tak bardzo się nie zmienił i nadal lubił zatopić się w alkoholu, sprośnościach. I jak miała przy nim się jakoś zachowywać?
    Po przywitaniu się z Shiro, uścisnęła lekko również Rimę, która wpatrywała się to w nią, to w blondyna, a na jej ustach pojawił się zadziorny uśmieszek i zaraz przytuliła ją mocniej do siebie.
    - No no, widzę że będziemy mieli świetną zabawę.- mruknęła już głośniej, gdy puściła Mel, a ta od razu zaczęła się zbierać do wyjścia.
    Potem nastało pytanie Nika, które wywołało chwilową ciszę wśród tej dwójki.
    Shiro i Rima spojrzeli po sobie, a rudowłosa tylko zaśmiała się głośniej kręcąc głową.
    - Nie, na szczęście nie jesteśmy- przyznała z uśmiechem.- Nie zadaje się ze swoimi przełożonymi.- ułożyła dłonie na biodrach, przy tym podkreślając je. Lekka sukienka idealnie podkreślała jej kobiece kształty, wysportowane ciało, bo naprawdę miała się czym pochwalić. Skiro puścił uwagę mimo uszu, przełożył sobie Chrisa wygodniej po to, aby nie zasłaniał mu nikogo, choć prawie na każdego tu patrzył z góry. Przypominał w pewnym stopniu niedźwiedzia, był szeroki, wysoki, choć nie wyglądał tak, jakby miał się na wszystkich rzucać z rękoma.
    - Ja się ich walizek nie tknę- Rima spojrzała na niego z wyrzutem, łapiąc za swój bagaż.- No może ewentualnie za pakunek tej uroczej damy- spojrzał na Akane, uśmiechając się przy tym całkiem miło.
    - Nie musisz- Mel już stała obok nich, ze swoim plecakiem na plecach i zdjęła z ramion Shiro swoje dzieciaki.- Ubierać się. Buty, plecaczki na plecy i wychodzimy- przeczesała ich włosy i sama założyła buty.- My sobie poradzimy, nie Rima?- spytała przyjaciółki, która już ciągnęła walizkę do wyjścia
    - No ba!- rudowłosa wytknęła język do olbrzyma, na co ten westchnął.
    - Zobaczymy, kiedy będziecie musiały wnieść je na piętro- przepuścił przodem wszystkich. Wyjął z kieszeni pęk kluczy i zamknął mieszkanie przyjaciółki, gdy ta schodziła na dół z maluchami. Te z bananami na twarzy zmierzały do dużego samochodu, gdzie po chwili siedziały już w swoich fotelikach. W samochodzie było akurat siedem miejsc. Shiro zajął miejsce kierowcy, jednak reszta rozsiadła się tak jak chciała.


    Sama jazda zajęła im jakieś trzy godziny, a po tym czasie byli już na miejscu. Miejsce wydawało się urokliwe. Kilka drewnianych domków na krzyż, nad dużym jeziorem z dość sporą plażą, nie daleko jednak mieściło się miasteczko z kilkoma atrakcjami. Była to miejscowość typowo turystyczna, więc rozrywek było całkiem sporo, a przez te kilka dni nie będą się nudzili. Do tego do dyspozycji mieli miejsce do grania w siatkówkę i domek, który nie był aż tak spory, jak z zewnątrz się wyglądało. Mieściły się w nim jedynie dwa pokoje, salon, jedna łazienka oraz dość spora kuchnia z całym wyposażeniem. Do tego był cały z drewna i miał kominek, na którego widok Shiro uśmiechnął się szeroko.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  140. Rudowłosa jedynie uśmiechała się do niego miło, bardziej zajmując się trójka dzieciaków, co ruch zagadując je w jakiś sposób, czy nawet obdarowywała je słodyczami. Lubiła dzieciaki, a tych od Mel nie widziała już dłuższy czas. No i urocza Akane, która była tak słodka w swojej nieufności i wtulaniu się w blondyna i tym właśnie podbiła jej serduszko.
    Wszyscy wyładowali się w jednym z pokoi, który zajęli jako dorośli. Trójka dzieci miała pokój na przeciwko nich, z trzema pojedynczymi łóżkami, więc nie musieli się gnieść razem. W przeciwieństwie do dorosłych. Oni mieli do dyspozycji tylko dwa łóżka, dość spore na dwie osoby, ale i tak to były dwa łóżka... Nie cztery, ale jakoś dadzą radę. Rudowłosa dziewczyna usiadła na parapecie patrząc oczekująco na czarnulę, Shiro stał nie daleko nich patrząc również z założonymi rękoma i czekając na instrukcje. Mel czując ciężar Niklausa, prawie przechyliła się na jedną ze stron, ale szybko znalazła równowagę. Spojrzała tylko w stronę wszystkich, czuła się trochę dziwnie, zwłaszcza że i Shiro czekał na jej "rozkazy". Przecież to on często je wydawał, a teraz...
    - Przebieramy się w coś nad jezioro i tam idziemy, chyba że jesteście głodni- spojrzała po wszystkich, ale chyba każdy się z nią zgadzał. Włącznie z Shiro, który zajął się wypakowywaniem swojego plecaka.
    - Niech będzie- westchnęła ruda, zeskakując zgrabnie z parapetu, po czym podeszła do swojej walizki.- A teraz wybacz Niklaus... Muszę zabrać Ci swoją podporę- złapała jakiś woreczek w walizce, po czym podleciała do Mel chwytając ją za ramię i obie poszły do łazienki, zakluczając za sobą drzwi.
    - Nie przejmuj się Rimą- spojrzał w stronę zamkniętej na klucz łazienki i podekscytowanego głosu rudowłosej.- Jest niezwykle energiczna, więc jak będzie Ci wadziła czy stawała się irytująca, mów mi śmiało. Jej towarzystwo jest często męczące, uwierz- przeczesał włosy palcami, czekając na to, aż dziewczyny wyjdą z łazienki. Widać było, że im się nie spieszy, przynajmniej rudowłosej, bo kształt Mel widział kilka razy przy drzwiach. Męczyła ją tam, już jej współczuł.
    Ściągnął z siebie koszulkę, którą miał na sobie, po czym zostawił ją w swoim plecaku. W nim nie miał za wiele rzeczy, jakieś podstawowe przybory łazienkowe, ubrania, bielizna.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  141. Dziewczyny zwolniły w końcu łazienkę. Rima z uśmiechem na ustach, za to Mel lekko zarumieniona i zawstydzona tym, że jej przyjaciółka musiała przymuszać ją do ubrania stroju kąpielowego. Dla niej to było zawstydzające, Rima zaś wcale się tym nie przejęła idąc dziarskim krokiem w swojej krótkiej "sukience", która wyglądała raczej jak kawałek przezroczystego materiału. Przez który widać było jej ładne ciało i strój z milionem sznureczków, wiązany po obu bokach jej bioder i z przodu, na piersiach. Czasem Mel zazdrościła jej takiego zachowaniu, braku wstydu, ale później przypominała sobie, że to nigdy nie wychodzi na dobre. Ale przynajmniej takie kobiety miały tabuny mężczyzn. Czarnulka już widziała, że Niklaus ślini się na widok jej rudej koleżanki, a ta cieszyła się z jego atencji. Miały w łazience krótką rozmowę o obu chłopcach. Mel za to zdecydowała się na sukienkę z długim rękawem, wiązaną z przodu na piersiach i klapki. W końcu szło się na plażę.
    - W końcu- westchnął Shiro, widząc je obie. On sam był już ubrany w strój, gdy Niklaus wyszedł, szybko ubrał na siebie bokserki i krótkie spodenki. Miał bowiem jakiś wstyd.
    - Kobieca narada, cicho- uciszyła go rudowłosa przechodząc znów do swojej walizki.
    Mel ruszyła do dzieci, by i je przebrać w stroje kąpielowe, a widząc Nika w samych bokserkach tylko szturchnęła go swoim bokiem.
    - Ubierz się i nie paraduj roznegliżowany- podeszła do Lux, która z uśmiechem czekała na swój nowy, śliczny strój jakim zachwycała się odkąd tylko go razem kupiły.- I wyjdź na razie, dziewczynki muszą się przebrać- wskazała mu głową na drzwi, uśmiechając się do niego, mimo rozległych wypieków jakie towarzyszyły jej od czasu wyjścia z łazienki. Chris już pobiegł do Shiro z dmuchanymi zabawkami, które miał mu napompować.
    - Sio!- mruknęła Lux, wskazując mu palcem drzwi i przytuliła się w klatkę piersiową swojej matki. Dziewczynka oczywiście, wstydziła się, mimo że nie miała praktycznie nic. Nik jednak powinien to uszanować.
    Wybiegła po pewnym czasie z pokoju w swoim pastelowo różowym stroju kąpielowym, z dodatkami zielonych rzeczy, takich jak "spódniczka". Zakręciła się przed wszystkimi z szerokim uśmiechem, a jej kiteczki zakręciły się zabawnie. Później poszedł Chris i zaraz wszyscy byli już gotowi.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  142. Lux uśmiechnęła na komplement od Nika, nawet do niego podeszła, złapała za rękę by pokazać jej ulubioną w tym stroju, pudrowo- różową spódniczkę. Obkręciła się znów wokół swojej osi pokazując się w całej okazałości. Chris tylko grzebał się z Shiro w dmuchanych zabawkach, czekając aż ten skończył, a zrobił to szybko przez iście stalowe płuca.
    - No no. Dmuchanie pierwsza klasa- zaczepiła go ruda, uśmiechając prowokująco w jego stronę, na co ten poruszył zabawnie brwiami. Wstał, biorąc w dłonie Chrisa, a Rimę przetrącił lekko po głowie, na co ta zrobiła obrażoną, szczenięcą minę.
    - Uważaj, żeby Ciebie ktoś zaraz nie przedmuchał- rzekła Mel w jej stronę, uśmiechając się trochę zadziornie i stanęła u boku Shiro, by nałożyć jeszcze na głowę Chrisa kapelusz. Musnęła go lekko w nos, ale ten szybko schował się w ciele Shiro, na co ten pokiwał do Mel głową na znak, że wygrał.
    - I kto to mówi- szturchnęła ją rudowłosa, szybko schodząc na dół, by nikt znów nie zepsuł jej ładnie ułożonych, roztrzepanych loków na głowie.
    Poszli na plażę, która była naprawdę blisko ich domu. Nie było dużo osób i raczej były to pary, czy paczki znajomych bez dzieci. Miały więc całe wybrzeże dla siebie i swoich zabawek, które wysypały z torby Czarnuli.
    - Chodź Akane, zbudujemy wieeelki zamek z piasku- Chris ciągnął czarnulkę za rękę, wcześniej wręczając łopatkę i wiaderko. Sam targał swoje nadmuchiwane zabawki, które rzucił na piasek, by na nich usiąść. Lux zdecydowała się na to, by poszukać jakiś "ozdób" do ich zamku w postaci jakiś muszelek, kolorowych kamyczków, czy małych gałązek, które woda wyrzuciła na brzeg.
    Dorośli rozłożyli się na pisaku. Rima ułożyła się na kocu, zaraz obok Mel, zdejmując z siebie sukienkę i ukazując swój strój kąpielowy.
    - Tyle czekałam na słońce- westchnęła opadając na plecy, założyła przy tym swoje ciemne okulary przeciwsłoneczne.- Mel- szturchnęła przyjaciółkę w ramię, widząc to że nadal siedzi w sukience. - No dawaj, nie musisz się przed nami wstydzić ciałka- szturchała ją lekko, unosząc jej sukienkę i przy tym się z nią drażniąc. Do czasu, gdy ta nie wylała je na brzuch kremu przeciwsłonecznego, którym miała smarować swoje ciało. Uśmiechnęła się do niej szeroko, widząc jak ta zdejmuje go z siebie i ładuje na zbliźnione ciało Shiro. Wytknęła jeszcze język rudej, siadając po turecku i zaczęła obserwować wodę.
    - Nie to co w Otheli, ale może być- zaczął chłopak, patrząc na obie dziewczyny. Te kiwnęły do niego na zgodę, uśmiechając się trochę nostalgicznie. Tak, Othela... Tak niebezpieczna ostatnimi czasy, a jednocześnie tak piękna i urokliwa, że żaden widok w Mortiel nie dorównywał jej nawet do pięt. Piękne, piaszczyste plaże, bujna tropikalna roślinność, błękitna i tak przezroczysta woda.
    - Posmarujesz?- spytała dziewczyny, jednak ruda tylko obsypała ją piaskiem urażona nieco, że ta potraktowała ją czymś, co przeszkodzi jej w opalaniu.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  143. Mel już szykowała się na moment, gdy dostanie piaskiem, ale ten o dziwo jej nawet nie dotknął. Jak dobrze jednak było mieć na plaży kogoś, kto panuje nad piaskiem. Przynajmniej mógłby dokładnie "strzepywać" go z koców czy wyjmować z włosów dziewczyn, gdy ten się w nich zapodzieje.
    Wtedy Niklaus wyszarpał jej krem przeciwsłoneczny z dłoni, po czym bezceremonialnie zaczął smarować jej ciało, na co zrobiła zdziwioną minę, a jej twarz ozdobiły czerwone rumienie. Szlag niech go! Ale pozwoliła mu dokończyć, wzrok wbijając w swoje nogi, wiedząc że nikt inny jej z tym nie pomoże. Shiro jej nawet nie dotknie, Rima znów obsypałaby ją cała piaskiem, więc pozostał jej tylko On. Nie żeby narzekała...
    - Dzięki sieroto- wzięła jeszcze krem z koca, by obsmarować sobie nim nogi i twarz. Nie lubiła się opalać, nie wyglądało to dla niej wcale atrakcyjnie, a wręcz przeciwnie. Później na odstrzał poszły maluchy. Jak na skaranie stały przed matką, kiedy ta ładowała na nie dużą część kremu. Nie obeszło się również bez marudzenia z ich strony.
    - Idę do wody, pilnujcie się dziewczyny, żebym żadnej nie musiał ratować z łap chłopaków- rzekł w końcu Shiro, zrzucając z siebie spodenki, po czym ruszył do wody, by zatopić się w niej cały. Rima zachichotała tylko na jego słowa, obracając się brzuch, aby opalić swoje ciało. Jej nie przeszkadzała nagość, nawet blizny jakie miała na nogach, po prostu została wychowana w innym miejscu, a tam skąd pochodzi nikt nie patrzył źle na takie rzeczy u kobiet. Jej dodawały przy tym uroku, taka blizna na udzie... Każdy chłopak mógłby obcałować to miejsce, akurat idealne do gry wstępnej.
    - Już, rozbieraj się Mel i nie zachowuj jak staruszka z celulitem- ruda spojrzała na Mel Tym wzrokiem.- Patrz na mnie!- obróciła się na bok, pokazując swoje ciało.
    - Idealne- podsumowała czarna.- Nikowi się podoba.
    - Wiem i mam zamiar to wykorzystać- dziewczyna uśmiechnęła się szeroko.- Chcesz zakład?- Mel spojrzała na nią pytająco zaciekawiona jej propozycją. Zakłady z nią były czystą przyjemnością.- Trzy stówki za to, że pod koniec tego wyjazdu wylądujemy w łóżku.
    Dziewczyna prychnęła. Oczywiście, że wylądują, jeśli Rima się o to postara.
    - A co jeśli nie pójdzie?- spytała się jej rozsznurowując sukienkę z przodu.
    - Trzy stówki dla Ciebie i...
    - I więcej go nie dotkniesz- mruknęła Mel, wyciągając do niej rękę. Uścisnęły ją sobie, po czym czarnowłosa zdjęła z siebie sukienkę zostając w swoim stroju kąpielowym, po czym usiadła po turecku, by nasmarować sobie i brzuch i klatkę piersiową. Te trzy stówki miała już w kieszeni.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń

  144. Shiro wynurzył głowę spod wody, by spojrzeć na ich dwie towarzyszki, które wymieniły ze sobą charakterystyczny uścisk dłoni. Zakład, tak? Uśmiechnął się szerzej, by później spojrzeć na twarz swojego nowego kompana. Podpłynął do niego bliżej, nie chcąc przekrzykiwać się przez tą odległość.
    - Nie wiem, ale trzeba się mieć na baczności i jakoś je rozdzielić. Zakłady w ich rękach są niebezpieczną rzeczą.- rzekł, patrząc na niego, lecz szybko wrócił wzrokiem do rudej, która podniosła się z koca i prawdopodobnie chciała ruszyć do wody, ale szybko została zatrzymana przez czarnulę, która dosłownie przeniosła się z koca obok trójki bawiących się dzieci. Rima spojrzała oskarżycielsko na pozostawione na kocu rzeczy, po czym odwróciła się do nich tyłem i wróciła na koc kręcąc przy tym biodrami. Co znów wymyśliły? Aż bał się pomyśleć o co się założyły, kilka razy już zakłady miały i często nie wychodziły to nikomu na dobre... Miał nadzieję, że przedtem i Melanie i Rima przemyślały wszystko od A, do Z.
    - Właściwie... Jak się poznaliście?- głową wskazał na czarnulę, która stała nie daleko dzieci, zerkając na to, co właśnie wyrabiają z piaskiem. Lux już odnalazła ozdóbki, aktualnie siedziała obok Akane lepiąc wysoką wieżę. Chris robił wokół nich fosę, wlewając w nią co jakiś czas wodę.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  145. Yumi spojrzał na Niklausa pytająco.
    - Kobiety są aż tak niezrozumiałe?- spytał, odrywając sobie kawałek słodkości i wsadził ją sobie do ust. Słyszał niejednokrotnie o zawiłości kobiet, o tym iż nie da się ich zrozumieć bez lat praktyki z nimi, doświadczenia, lecz nawet po takim czasie potrafiły zaskoczyć. U nich każde "nie" oznaczało prawie "tak" i na odwrót, zauważył już tę zależność spędzając więcej czasu w towarzystwie nie tylko Febe, lecz swojej ciotki. Ah, wiedział jeszcze co znaczy u nich "nie ważne", wtedy chodziło o coś zawsze właśnie! To wiedział i starał się uważać na takie ich odzywki, by nie popełnić żadnej gafy. W dodatku ojciec mówił jak je uszczęśliwiać, oczywiście nie powiedział mu wszystkiego, bo zwyczajnie był za młody ale trochę mu zdradził. Mówił o czekoladkach, przytulankach, innych prezentach w postaci kwiatów, biżuterii i całusach w czoło. To je uszczęśliwiało, przez to czuły się zupełnie wyjątkowe, nawet jeśli tak nie było. Sam wykorzystał jedną z jego rad, podarowując jej miśka, ale dla niego była wyjątkowa w swoim zachowaniu, nie tyle co wyglądzie. Była ładna, ale przyzwyczaił się już do czarnowłosych kobiet i nie widział w nich nic szczególnego. Może miała miękkie, ślniące włoski, ale to jej oczy i uśmiech robiły całą furorę. Dzięki jej oczom i słodkiemu uśmiechowi sam miał ochotę szczerzyć się od ucha do ucha, gdy tylko pojawiała się obok.
    - Podobno są proste.- westchnął, odrywając wzrok od jego twarzy, po czym zwrócił go na roześmianą Akane.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  146. - Zajmij się którąś, oby tylko nie spiskowały.- przytaknął mu spoglądając cały czas w jego stronę. Usłyszał w tym podtekst, był przecież facetem z krwi i kości i miał to samo, co on. Słysząc o tym, jak poznał się z czarnulą zaśmiał się cicho kręcąc głową.- Mel? Na pewno mówisz o tej samej dziewczynie?
    Sam fakt o tym, iż poznali się w szkole nie zdziwił go, raczej to przyssanie się do szyi, bo ile czasu znał Melanie, ona by tego nie zrobiła. Jeśli już pobierała energię z krwi, często robiła to na "zewnątrz" żywej istoty, nie gdy ciecz była w środku.
    - Tak, poznaliśmy. Byłem jej przełożonym, na początku żarliśmy się jak psy, lecz później... Ja uratowałem życie jej, Mel mi i jakoś to wyszło, że w końcu wskoczylibyśmy ze sobą w ogień- uśmiechnął się.- Poza tym... Rima, coś z nią?- uniósł brew ku górze. Musiał wiedzieć, jakie plany Niklaus ma do obu dziewczyn. Lubił je, nawet bardzo i czułby się źle z faktem, że blondyn jedną lub drugą planuje skrzywdzić. Od Melanie słyszał o nim wiele, a nie były to ciekawe rzeczy, dlatego chciał wiedzieć.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  147. - Czasem przesadza, ale co zrobisz? Nie przekonasz jej, póki nie zobaczy, że każdy facet nie jest taki, z jakimi miała do czynienia.- uniósł brew wyżej, kierując się również do wyjścia z wody. Nie za długo mógł w niej siedzieć przez sztuczne ramię, nie przygotował go odpowiednio, a jeszcze chciał pożyć trochę z tą protezą. A jeśli chodziło o uwielbienie ze strony dzieci... Jakoś tak wyszło, że on naprawdę polubił te szkraby, one zaś pokochały jego i zanim się obejrzał, nie mógł na nie patrzeć inaczej, niż jak na siostrzeńców.
    Powoli wychodził z wody, starając się poruszać metalowym ramieniem, by wyleciała z niego woda, która wleciała do środka w jakimś stopniu. Dobrze, iż nie zardzewieje. Dużo wydał na ten wynalazek, by służył mu lepiej niż własne, pieprzone ramię i nie przeliczył się. Spojrzał na niego z szeroko otwartymi oczami, po czym zaśmiał się kręcąc przy tym głową.
    - Rozeznanie tak, ale nie dlatego, iż chce ją dla siebie zagarnąć. Po prostu chce wiedzieć co takiego was łączy i przygotować się w razie czego na to, bym naszykował dla niej ramię. Tak robią przyjaciele- wzruszył ramionami kierując się do koca. Rima widząc to, iż ktoś wyręcza ją z pilnowania ręczników, szybko popędziła w stronę wody wytykając przy tym czarnuli język.
    Ona tylko uniosła brew ku górze, kręcąc głową i wróciła na ręczniki. Odeszła z nich tylko dlatego, by nie słuchać jakiś docinek ze strony rudowłosej, bo ta potrafiła trafić w samo sedno. No i musiała pilnować Niklausa. Fajnie byłoby mieć te trzy stówki w kieszeni, zamiast je tracić.

    melanie

    OdpowiedzUsuń
  148. Niklaus dobrze mówił, lecz podobno każdą można owinąć sobie wokół palca, by robiły to co im się zagra. Takie przynajmniej miał przekonanie ich ojciec, który w swoim życiu miał wiele kobiet, większość zakochała się w nim po uszy, druga ich część znienawidziła go za to wszystko, co z nimi robił, ale i tak gnały do niego niczym magnes. Chciał potrafić, tak jak on, dogadzać kobietą. By były szczęśliwe, nie sprzeciwiały się.
    - Więc jak do nich dobrze podejść? By były szczęśliwie i uśmiechnięte?
    Chłopiec westchnął głęboko. I od kogo miał się uczyć! Każdy mówił mu co innego, a on nie wiedział już w co wierzyć. Kobiety mówiły co innego, mężczyźni co innego... Co innego mówiła mu Febe, Mel, Kuro, Niklaus, mama, ludzie ze szkoły... Tyle opinii mieszało się mu w głowie, iż miał wrażenie, że od tego ich natłoku zaraz pęknie mu głowa. Yumi uśmiechnął się do czarnowłosej, spojrzał dziwnie na rękę blondyna, jakby chciał ją zrzucić z główki jego damy, po czym uśmiechnął się szeroko.
    - Będzie świetnie! Zrobimy sobie na młynie mnóstwo zdjęć z watą, porzucamy patyczkami w ludzi.

    kuro

    OdpowiedzUsuń
  149. Shiya prychnęła cicho, słysząc jego wypowiedź. Chciał ją tak po prostu zobaczyć? Jakoś trudno jej było uwierzyć w te słowa. Nie sądziła, by Niklaus był takim typem, ale cholera go tam wiedziała. W końcu nie znała go prawie w ogóle.
    Westchnęła znów i zarumieniła odrobinę nie potrafiąc kontrolować odruchów swojego organizmu. A tyle już to ćwiczyła i nadal nic. Ech, głupi organizm. Będzie musiała poświęcić nieco więcej czasu na jego doskonalenie.
    - Co ja się z tobą mam… zawsze psujesz moje ulubione ciuchy – cmoknęła z dezaprobatą i w ramach zemsty złapała za jego koszulę, szarpiąc ją mocno by odkryć jego idealną klatkę piersiową. Te jego mięśnie wciąż ją fascynowały. Nie udało się jednak za pierwszym razem, więc resztę guzików po prostu rozpięła, a potem w ciszy zajęła się badaniem jego brzucha opuszkami palców, jakby chciała się go nauczyć na pamięć. I może chciała? Sama dobrze tego jeszcze nie wiedziała. Uparcie wpatrywała się w jego oczy, a dłońmi błądziła po klatce piersiowej i brzuchu, badając te obszary centymetr po centymetrze.
    - Mhm jak ty to zrobiłeś co? Masz idealną budowę ciała – mruknęła, jakoś tak bez większej ekscytacji w głosie. Ot stwierdzony fakt, choć szczerze chciała się tego dowiedzieć. Zamiast jednak czekać na jego słowa, objęła go ramionami i przysunęła się bliżej, zaczynając muskać płatki jego uszu.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  150. Gdyby wiedział ilu mężczyzn już rzuciła na straty, złapałby się za głowę. Najwyżej kilku i to z Otheli, odrzucając tym samym dość ładną pozycję, ale jemu nie wystarczało sił na tłumaczenie jej tego, po co są związki. Ona miała swoje rozumowanie, uprzedzenia i oczekiwania co do tego następnego, z którym mogłaby ewentualnie zacząć jakiś związek.
    - Mam nadzieję, że się nie przyda z Twojego powodu.
    Więc dla niego została Rima, tak? Uśmiechnął się pod nosem, po czym szybko skierował się w stronę rudowłosej wołając za nią jeszcze, by na niego zaczekała. Dzieciaki nadal bawiły się spokojnie w swoim towarzystwie, prawie nie zauważając nieobecności mamy. Akane była doskonałym dla nich towarzystwem do zabaw i wspólnych tematów, które po prostu im się nie kończyły. Mel czując jak Niklaus wyciera o nią swoje mokre dłonie, aż podskoczyła lekko przestraszona, tego się nie spodziewała prawdę mówiąc, aż podkuliła pod siebie nogi, by przypadkiem jeszcze nie zechciał jej wrzucić do jeziora. Na jego dotyk zareagowała oczywiście rumieńcem, szybko chwyciła ręczniczek, by obetrzeć talię z wody. Uśmiechnęła się szerzej, gdy z plecaka wyciągnął zimną herbatę, sama w dłoniach miała butelkę wody, którą sączyła od dłuższego czasu. "Mamuśko", jak to dziwnie zabrzmiało w jego ustach.
    - Piwa nie będzie, za to mamy naszykowane dobre wino. Posmakuje Ci- odkręciła zakrętkę, by napić się kilka łyków zimnej wody, po tym tylko przetarła kciukiem swoje wargi.- Jak woda? Nie za zimna?- odrzuciła butelkę na ziemię, by zaraz opaść na koc i przymknąć oczy. Mogła się trochę opalić, zawsze się to przyda, o ile złapie jakieś promienie słoneczne. Strój był jasny, więc słońce nie będzie tak ją łapało, a przynajmniej tylko przypuszczała.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  151. Zerknęła na niego kątem oka, a na zadziorny uśmiech sama posłała mu podobny, lecz trochę bardziej subtelny, by nie sprowokować go do dalszych działań. Jeszcze jej tu brakowało typowych jego zaczepek, zaraz Rima nie zeszłaby jej z głowy wypytując o każdą drobnostkę i dzieląc się z nią swoimi spostrzeżeniami. Na panewce zeszłyby wszystkie wytłumaczenia z ust czarnowłosem, Rima miałaby kolejne. Butelkę z herbatą złapała w jedną z dłoni, ułożyła ją obok siebie, po prawej stronie, zdala od blondyna by nie wpadł na klejny, genialny pomysł z okładaniem jej tą butelką.
    - Ja zawsze jestem grzeczna.- rozciągnęła się na ręczniku, czując jak promienie słoneczne lekko muskają jej bladą, delikatną skórę. Było jej tutaj dobrze. Brakowało jej promieni słonecznych i pełnego odpoczynku w gronie najbliższych jej osób, zwłaszcza po ostrym siedzeniu przy materiałach z uczelni by tylko jak najlepiej zdać kolejny rok, czy nadrabianiu nadgodzin w pracy. Przynajmniej Uzi był zadowolony widząc, jak siedzi do późna na strzelnicy. Wyjazd jej się przyda...
    A do tego byli tu wszyscy, a przynajmniej prawie wszyscy, na których bardziej jej zależało. Rima, Shiro i Niklaus, który często doprowadzał ją do tak wielu skrajnych emocji, przez które już niejednokrotnie dostawała białej gorączki, gdy ten znikał z zasięgu jej wzroku. Czasami po prostu za bardzo kierowała się emocjami to w jedną, to w drugą ze stron i wiedziała, że żadna z nich nie może mieć racji bytu.- W przeciwieństwie do Ciebie- szturchnęła go łokciem, patrząc na niego z ciepłym uśmiechem.
    Lux właśnie popędziła w stronę wody, widząc jak zbliża się większa fala wywołana przez moce jakiejś dziewczyny, która kąpała się nie daleko nich. Woda sięgnęła do połowy brzuszka dziewczynki, a ta ucieszona wpatrywała się w to jak się w niej zatapia. Przez tą falę również cały ich zamek został zniszczony.
    - Zrobisz im coś ładnego z piasku?- spytała, ciągnąc go lekko za rękę, by wskazać mu ruchem głowy na smutne dzieciaki.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  152. - Owszem, nie nudzę się- potwierdziła, zerkając kątem oka na bawiącą się w wodzie Lux. Gdyby coś było nie tak, gdyby się potknęła, ta zaraz byłaby przy niej. Po latach już spędzonych na opiece nad nimi, jej instynkt macierzyński był wykształcony aż nadto, więc Niklaus nie musiał przejmować się tym, iż mała weszła do wody. W końcu była matką i nie pozwoliłaby sobie na to, by jej dzieciom stała się jakakolwiek krzywda, zwłaszcza pod jej czujnym okiem. Musiała o nie dbać, zwyczajnie były jej oczkiem w głowie. Bliźnięta widząc nowo powstałą budowle uśmiechnęły się od ucha do ucha. Chris zaraz popędził w jej stronę, by na czworaka wejść do środka cicho przy tym coś mrucząc. Lux za to spokojniej podeszła do blondyna, uśmiechnęła się uroczo w jego stronę, zawieszając się na jego ręku i delikatnie zaczęła robić wgłębienia swojej rączki w piasku.
    - Mogę pomóc- odezwała się w końcu trzymając go dzielnie za nadgarstek, by ten jej nie uciekł. Nacisnęła mocniej na piasek, by ten ustąpił pod naporem jej siły. W piasku wyżłobiło się okno w postaci jej ręki, na co dziewczynka ucieszona zaczęła robić następne.
    - Ja nie chcę- z wewnątrz igloo rozległ się głos chłopczyka, który zaraz wynurzył jedynie głowę oraz rączki z imponującej budowli tylko po to, by wciągnąć do środka swoje grabki oraz wiaderko, w którym nadal znajdowała się woda. Mel na ten widok uśmiechnęła się szeroko. Urocze maluchy. I Lux i Chris mieli coś w sobie, że chyba nie dało się ich nie lubić. To nic, że mieli dwa, zupełnie różne charaktery, uzupełniali się nawzajem tworząc istną bombę, która w niedalekiej przyszłości mogła się uaktywnić.
    - Nik, Nik- mała próbowała wspiąć się na nogę blondyna, ale z marnym skutkiem.- Mogę zrobić dziurę na górze?- palcem wskazała mu na samą górę igloo uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Jej zielone oczka świeciły wręcz z zadowolenia, że blondyn zwrócił na nią jakąś uwagę, a nie zajmował się rozmową z mamą. Prawdę mówiąc, byłą trochę zazdrosna o uwagę mężczyzny, ale również swojej mamy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  153. Kusząca propozycja. To trzeba było przyznać. Już widziała go nagiego przekraczającego próg jej lokalu. Zaśmiała się pod nosem, a potem ucałowała jego usta. Jej oczy zaświeciły się figlarnie.
    - Kuszące, ale po głębszym namyśle, chyba wolę trochę zabawy – puściła do niego oczko, po czym bezceremonialnie wsadziła dłoń w jego bokserki, by odnaleźć jego przyrodzenie. Uśmiechnęła się kokieteryjnie i rozpoczęła masowanie go, ustami schodząc na jego szyję, od której jakoś tak nie potrafiła się uwolnić.
    A potem ludzie gadają, jaka to niewyżyta jest… może i coś w tym było? Wzruszyła lekko ramionami wyciągając dłoń z jego bokserek, gdy tylko poczuła na nich lekki wytrysk. Wsunęła je sobie do ust, by posmakować jego nasienia.
    Przez to wszystko zrobiła się głodna. Głodna na niego. Objęła go mocniej ramionami i wpiła się w jego usta, walcząc przy tym ze sobą. Chciała pozostać spokojna, niewzruszona, ale nie potrafiła. Zbyt dobrze jej przy nim było. Zbyt zachłanna była i szczerze mówiąc, wcale jej to nie przeszkadzało. No może trochę, ale zaczynało jej to przechodzić.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  154. - Chris, wyjdź z iglooo- przeciągnęła dziewczynka trzymając się kurczowo blondyna patrząc przy tym oskarżycielsko na budowlę. Chris wychylił tylko głowę wystawiając język swojej siostrze, jednak wtedy coś złapało go pod pachami. A raczej ktoś, Shiro wziął chłopaka na barana, a ten zaśmiał się donośnie.
    - Zdrajca!- zaśmiał się jeszcze raz łapiąc żołnierza za jego białe włosy, by lekko wychylić się w przód i przy tym nie spaść z jego ramion.- To nie iglo, to bunkier. Prawda?- szturchnął Shiro lekko, by ten go poparł.
    Ten spojrzał w górę, gdzie akurat była twarz pięciolatka po czym uniusł jedną brew ku górze.
    - Trzeba Cię jeszcze dużo nauczyć żołnierzu...- pokręcił głową przecząco.
    Mel oderwała wzrok od całej czwórki, gdy Akane opadła obok niej z kanapką. Gdyby mała chciała coś jeszcze, albo coś innego i ona mogła ją poczęstować. Była matką i musiała mieć jakieś pokłady jedzenia przy sobie, gdyby dzieci zgłodniały. Pytanie Akane zdziwiło ją strasznie, co widoczne było na jej twarzy. Otworzyła bowiem szerzej oczy i nawet bardziej się wyprostowała wlepiając w nią lekko zmartwione spojrzenie.
    - Nie...- powiedziała ciszej, patrząc na dziewczynkę w skupieniu. Dlaczego o to spytała? Może powodem było to, iż tak dobrze bawił się z dzieciakami?- Nik to ich wujek- wytłumaczyła szybko wracając do nich spojrzeniem. Lux właśnie zaczepiała bardziej Niklausa lekko ręką obejmując jego szyję tłumacząc mu coś z zaangażowaniem jak to Chris czasem robi jej na złość. Wskazała go nawet palcem, a gdy ten starał się wyrwać z ramion Shiro znów pokazując jej język, ta przytuliła się do jego szyi.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  155. Uśmiechnęła się lekko do dziecka. A więc Akane była o niego zazdrosna? Takie miała wrażenie po jej zachowaniu, ale nie było to jednak dla niej nowością.
    - Lubię, ale nie tak jak inne dziewczyny.- podniosła się z łokci, by usiąść wygodniej po turecku.- To mój przyjaciel, jak mogłabym go nie lubić?- spytała sięgając po butelkę napoju blondyna, by podać go Akane uśmiechając się do niej ciepło. Lux w tym czasie wsłuchiwała się w słowa blondyna uważnie mu się przy tym przyglądając, a pod koniec jego wypowiedzi uśmiechnęła się prawie od ucha do ucha. Przytuliła go lekko, po czym spojrzała na Chrisa wystawiając do niego język. Chris na to zmarszczył brwi starając się na nowo zejść z ramion Shiro, który niewzruszony jego próbami po prostu stał w miejscu, co jakiś czas tylko zerkając to na Mel, to na Rimę, która prowadziła jakąś rozmowę z nowo poznanym brunetem śmiejąc się przy tym donośnie co jakiś czas. Chris akurat zdjął czapkę z głowy, po czym rzucił nią w siostrę. Dostała nią tylko w nogę, ale i tak...
    Shiro postawił go szybko na nogi.
    - Przestań rzucać w siostrę. Tak się nie robi, a jeśli jeszcze raz coś takiego zobaczę, to nie dostaniesz kary od mamy, tylko dam Ci klapsa. Rozumiesz?- pochylił się nad nim. Mel widząc kątem oka całą sytuację podniosła się z siadu.
    - Wybacz, muszę interweniować.- powiedziała do Lux idąc w stronę syna, który zły rzucał nieprzyjemne spojrzenie w stronę Nika i Shiro. Lekko chwyciła chłopca za rękę, na co ten zaczął się wyrywać, mimo to posadziła go na kocu, a ten obrażony patrzył na wszystkich spod byka. W takich momentach Mel wydawało się, że nie ma już przed sobą swojego kochanego synka, tylko jego upartego ojca. Westchnęła. Że też akurat przejął i to...- Uspokoisz się czy mamy wracać do domu?- spytała go.
    - Uspokoję.- burknął patrząc na nią nada obrażony.
    - Jak to zrobisz to podejdziesz do siostry, przeprosisz ją.- powiedziała hardo.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  156. Chris spojrzał spod byka na blondyna, a po jego reprymendzie mruknął coś tylko pod nosem niezadowolony z takiego obrotu wydarzeń. Lux za to patrzyła na brata trochę smutno, po czym podciągając nosem przysunęła się do swojej mamy, a ta ją do siebie przytuliła całując w sam środek głowy. Uśmiechnęła się lekko na słowa blondyna. No proszę. Ktoś tu znał się na "wychowaniu" dzieci, a przynajmniej na upominaniu ich. Zaraz znów na jej twarzy pojawiła się nieugięta miną.
    - Niklaus ma rację, nie można bić nikogo. Nawet chłopców, więc jeśli jeszcze raz coś takiego zobaczę to będzie bolało.
    Pogładziła włosy córeczki, na co ta uśmiechnęła się lekko zadowolona z faktu, że mama się nią zajmuje.
    Shiro akurat znów wrócił do wody, w końcu musiał pilnować jedną ze spisujących kobiet. Skoro Niklaus miał jedną na oku, on musiał mieć drugą.
    - Głodni?- spytała wszystkich kładąc na udach swoją torbę, w której miała zapakowane trochę jedzenia.
    - Tak! Tak!- Lux już wyciągała rączki w stronę pyszności, jakie matka miała przygotowana. Jakieś owoce, kanapki, nawet batoniki ...
    - Chcesz coś?- spytała Niklausa już po tym, gdy cała trójka dostała co chciała. Chris zajadał się bułką i popijał sokiem, tak samo Lux. Dziewczyna oczywiście obserwowała uważnie to swoją mamę to wujka z zaciekawieniem.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  157. Mogła spodziewać się dwuznacznych odpowiedzi, ale nadal nie przyzwyczaiła się do faktu, że Niklaus tak prowokuje. Znali się od lat już, musiała w końcu odzwyczaić się peszenia na takie jego odzywki, bo go to tylko prowokowało do następnych. Miała tego świadomość, a jednak była kobietą i jej ciało reagowało automatycznie jak teraz. Rumienie, odwrócony wzrok, aż w końcu ukryła to wszystko udając, że czegoś jeszcze szuka w plecaku. A on to wszystko bezczelnie wykorzystywał!
    - Oj Nik, nawet nie wiesz co mówisz...- westchnęła. W plecaku odnalazła jeszcze jakiegoś batonika, którego szybko rozpakowała i wgryzła się w niego wzrok przenosząc na Lux, która przysunęła się bardziej do mamy.
    Akurat przełknęła ugryziony kawałek, gdy zadał pytanie. Czyli widzieli...
    A jeśli chodziło o zakład... Jeśli mu powie, czy byłby tak miły i pomógł jej wygrać? Nie wierzyła w to, ale zawsze warto spróbować i odsłonić przy tym zamiary przyjaciółki, która już ostrzyła sobie ząbki na kolejny, męski tyłek do kolekcji.
    - O Ciebie- powiedziała bezceremonialnie patrząc mu w oczy. Speszenie jakoś już bardziej zeszło, nie widać było go już tak bardzo.- Tylko nie dodawaj sobie.- szturchnęła jego ramię wiedząc, że zaraz może odezwać się w nim jego narcystyczna natura. Przeczesała swoje włosy i poprawiła je, by spływały na jej ramiona tym samym w większości zakrywając strój widząc to, że na plażę przyszła jakaś grupka znajomych.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  158. Ona sama straciła ją jakiś czas temu, pozwalając mu na wszystko. Czerpała z tego jedynie korzyści, a humor dopisywał. Kiedy wreszcie złapała oddech, leżała w łóżku jednego z pokoi, które kiedyś urządziła. Nie pamiętała tylko jak tu się dostali… albo może kiedy. Dobrze chociaż, że nikt ich po drodze nie widział. Diabli by wzięli całą jej reputację, ale kto by się tym tak przejmował. Najważniejsza była chwila obecna.
    Oddychała ciężko, jednocześnie słuchając jego spokojnego bicia serca. Uśmiechnęła się nawet do siebie, gdy bezwiednie pogłaskała go po nagiej piersi.
    - Powiedziałabym, że czas na kolejną rundkę… ale nie mam siły podnieść się z łóżka – przyznała ze śmiechem, nawet nie przejmując się, że teraz odkryła całkowicie przed nim swe karty. Była bezbronna, ale jakoś jej to nie przeszkadzało.
    Jej myśli na moment wróciły do tego nieszczęsnego mężczyzny, który poprosił ją o pomoc. Jego żona umierała podczas porodu a i jej dziecko traciło wówczas życie. Starali się o swoje pierwsze ładnych parę lat, a gdy cofała czas to albo jedno albo drugie ginęło. Nigdy nie wychodzili z tego cało oboje.
    - Ne… Niklaus, pomógłbyś mi w jednej sprawie? – rzuciła swobodnie, jakoś tak przypominając sobie, że ten mógłby spowolnić czas jednego i przyspieszyć drugiemu. Może wówczas oboje wyszliby z tego cało. – Oczywiście nie za darmo – dodała zaraz, bo nie chciała go wyzyskiwać. – Podaj swoją stawkę, a ci za to zapłacę – uniosła się na łokciu i spojrzała mu prosto w oczy, potem jeszcze raz obdarzając jego pełne wargi pocałunkiem.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  159. Otworzyła szerzej oczy słysząc jego podsumowanie, po czym szybko pokręciła głową, by jak najszybciej wybić mu to z myśli. Że też pomyślał o czymś takim! Dobra, może tak to zabrzmiało, ale on ją znał... Rima jeszcze mogłaby wskoczyć z nim do łóżka, ale ona prędzej wpadłaby w panikę i uciekłaby jak najdalej. Lux i Chris spojrzeli ciekawsko nagle po swojej matce i wujku, później ich spojrzenie przeniosło się na Akane, aż przestali przeżuwać kanapki skupiając całą swoją uwagę na nich. Dziewczyna spojrzała po całej trójce dzieci mając wrażenie, że oni wszyscy rozumieją o czym mówił blondyn.
    - Mamusiu?- Lux lekko chwyciła ją za rękę patrząc swoim szczenięcym wzrokiem.- Dlaczego idziesz spać z wujkiem Nikiem? Miałaś ze mną i Chrisem...- spojrzała z zazdrością na blondyna.
    Mel uśmiechnęła się przepraszająco do całej czwórki.
    - Nie będę spała z nikim, prócz z wami. Dobrze? I przeczytam wam coś na dobranoc.- musnęła główki obydwu dzieci.
    - Dobrze, ale z nikim więcej.- pogładziła ich jeszcze po plecach, wręczyła po bananie, po to by wytłumaczyć Nikowi o c naprawdę jej chodziło.
    -Nie o to chodziło- powiedziała cicho.- Raczej o to, czy pójdziesz z Rimą, by ta Cię ukołysała do snu, czy raczej się oprzesz...- odchrząknęła ciągnąc jego grę.- I mam nadzieję, że tak będzie- tu spojrzała na niego nieco bardziej twardo. Teraz, gdy zna już większość zakładu miała nadzieję, że nie skusi się na wdzięki Rimy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  160. Nie była zazdrosna, może bardziej nie chciała, by Niklaus poszedł do łóżka właśnie z jej przyjaciółką, która oczekiwała jedynie wygrania zakładu i dopieczeniu czarnuli. Ale musiała przyznać, że wizja tego, jak razem uprawiają seks trochę ją zabolała. Nie mogła pozwolić na to, by tak się stało. Przegrałaby pieniądze, ale to już nie było nawet ważne. Nie zniosłaby po prostu tego, że dwójka jej przyjaciół po prostu poszła ze sobą do łóżka od tak! Jeszcze musiałaby wysłuchiwać skrzypiącego łóżka, a rano czekałaby ich wszystkich dziwna atmosfera. Nieodczekanie. Czując na sobie jego wzrok szybko przeniosła oczy na jego twarz, czując się z tym po prostu nie komfortowo, zwłaszcza że była w samym stroju kąpielowym. Nawet Shiro, który wrócił do nich na koc, patrzył na tę dwójkę teraz dość szczególnie w ciszy obserwując dalszy rozwój wydarzeń. Mel zagryzła wargi wpatrując się w Niklausa z nieodgadnionym wyrazem twarzy. On naprawdę nie wiedział co mówił i co działo się teraz w jej głowie. Wiedziała, że się zgrywał, ale chyba nigdy w tak jednoznaczny sposób jak teraz. Przynajmniej sobie tego nie przypominała. Spłonęła jedynie rumieńcem odwracając przy tym głowę w bok, akurat na Shiro, ale nie odezwała się do Niklausa ani słowem.
    Gdy już odszedł, czarnowłosy opadł obok Mel.
    - Niby tak się nie lubicie, a tu proszę...- nie skończył, Mel szybko uciszyłą go spojrzeniem.
    - Zamilcz, proszę.- wstała razem z maluchami kierując się do budowli blondyna, by pobawić się trochę ze swoimi dziećmi, które najedzone chciały zabawy.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  161. [uwielbiam tę klepsydrę w karcie Nika x) taka wymowna jest!]

    Shiya roześmiała się serdecznie słysząc jego propozycję co do zapłaty. Nie miała nic przeciwko temu, więc po prostu skinęła głową, a potem pozwoliła mu wyjść. Tak po prostu, bez żadnych markotów i ckliwych gadek o tym jak to by chciała by jeszcze został. Przez dłuższy moment leżała jeszcze na posłaniu, by w końcu zebrać z niego te swoje cztery litery i skoczyć pod prysznic. Owinięta samym ręcznikiem, bez większego skrępowania zeszła na dół, po drodze związując mokre włosy w niedbałą kitkę.
    - Dzień dobry – uśmiechnęła się na widok pierwszych klientów, teraz orientując się że przecież od ponad godziny powinna mieć otwarty bar, a Niklaus właśnie obsługiwał kolejnego bez krępacji posługując się jej barem. – Tylko nie pochachmęć mi nic – rzuciła, grożąc mu palcem i zbierając swoje ciuchy. Dopiero wtedy wskoczyła na zaplecze. Z szafy wyciągnęła czyste spodnie i koszulę, by nie świecić gołym tyłkiem przy większej ilości klientów. Dobrze było mieć zapasowy asortyment.
    - Dzięki za pomoc – mruknęła, kiedy już stanęła obok Niklausa, podając mu talerz z paroma kanapkami. – Kawę chyba potrafisz sobie zrobić, nie? – uśmiechnęła się do niego, wracając do pracy z promiennym uśmiechem.
    - Shi-chan aleś ty dzisiaj szczęśliwa. Seks się udał? – jej stały klient przysiadł na swym zwyczajowym stołku, a ona polała mu drinka.
    - A i owszem, udał – wyszczerzyła się do niego bez krępacji. – A ty już od rana chlejesz… Amy nie będzie zadowolona – wzięła się pod boki i zmarszczyła brwi. – Ale ja ci morałów prawić nie będę – zapewniła go zaraz.

    Shiya

    OdpowiedzUsuń
  162. Mel sama bawiła się z dziećmi dłuższy czas. Chris w końcu się uspokoił, zaczął bawić się normalnie z siostrą i nawet raz weszli do wody po kolana, lecz nie na tyle daleko, by nie zahaczyć o trwająca tam wojnę.
    - Akane, chodź do nas- Lux już zaraz wyciągnęła do niej łapki widząc, że wyszła z blondynem na brzeg. Zaraz do nich dołączyła się jeszcze dwójka, młodszych dzieciaków oraz Rima, która akurat wychodziła z wody. Mel za to do połowy mokra wróciła na koc, opadła obok Shiro wcześniej owijając się ręcznikiem.
    - Rima nie ukołysze Cię do snu, przynajmniej nie na mojej warcie.- odchrząknęła patrząc na niego wymownie.
    - Oj już przestań Mel- Shiro szturchnął ją w ramię- Daj ludziom się zabawić, Ty też byś mogła- spojrzał na jej wymowny wzrok.- Ukołyszcie się we trójkę i po sprawie.
    - Zboczeniec!- spojrzała na niego z niedowierzaniem, zaraz powalając go na jeden bok.

    Mel

    OdpowiedzUsuń
  163. Uśmiechnęła się lekko widząc, jak Akane chętnie biegnie w stronę bliźniaków, a te zaraz pokazały jej czym aktualnie się zajmują. Widać było, że całej trójce się tu podoba i pewnie nie zechcą wyjść z plaży, jak to dzieci.
    Mel słysząc oba stwierdzenia Niklausa tylko wywróciła oczami, by później przenieść wzrok na Rimę, która akurat wychodziła z wody, by zahaczyć o całą trójkę maluchów i z nimi spędzić chwilę czasu na zabawie.

    Spędzili na plaży praktycznie cały dzień, powoli robiło się coraz chłodniej.. Rima wróciła na koc, przebrała się w sukience nie zamierzając już wchodzić do wody, za nią poszedł również Shiro z siedzącą Lux na jego kolanach, który zakrył siebie i małą jednym ręcznikiem i rozmawiając wesoło z resztą kompani.
    - Poszłabym już do domku- przyznała się rudowłosa, spoglądając na obu mężczyzn znacząco. Plaża już w większości opustoszała, więc stało się o wiele ciszej niż przedtem. Gdzieś z dala słychać jeszcze było bawiącego się Chrisa i pływającą w wodzie czarnulę.- Właściwie... kiedy my jej damy ten prezent?- pytała przyjaciela, patrząc na niego znacząco. Shiro przestał na chwilę zajmować się Lux, by podnieść wzrok na rudowłosą.
    - Niedługo, trzeba tylko jakoś wynieść go z samochodu żeby nie widziała. A Ty z bratem macie być cicho, tak?- spojrzał znacząco na dziecko. Lux z szerokim uśmiechem pokiwała głową, udając że zamyka buzię na kłódkę.
    - Jak zawsze wujek.
    - No- uśmiechnęła się Rima.- Mel! Wracaj już!- pomachała do niej ręką, widząc że zbliża się do brzegu.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń
  164. Dwójka przyjaciół spoglądała na blondyna z lekkim zdziwieniem, nie wiedząc dlaczego tak nagle zmienił zachowanie. Wcześniej wydawał się zadowolony z tego, że tu jest ale jego zachowanie zmieniło się znacznie, gdy wspomnieli o prezencie. Rima westchnęła patrząc jeszcze za blondynem ale szybko odwróciła wzrok czując jak Shiro klepie ją po plecach.
    - Szykuj się, idę wyłowić ją z wody.- wskazał na czarnulę kierując się w jej stronę. Lux patrzyła nadal za swoją nową koleżanką siedząc spokojnie na kocyku. Shiro zaś poszedł do brzegu wody patrząc na to jak młodsza koleżanka wychodzi z wody, przy okazji też zbierając Chrisa ze sobą.
    - Przecież wychodzę- westchnęła Melanie, gdy byłą już na brzegu. Pogładziła chłopca po głowie i z uśmiechem zaczęła podchodzić do koca po ręcznik. Szybko zaczęła wycierać swoje włosy.
    - Szybko, zaraz mi tu tyłek zamarznie- odezwała się do niej Rima na szybko zbierając swoje rzeczy i pakując do torebki.
    - Aż taka delikatna się zrobiłaś? Może Shiro Cię rozgrzeje- Rima posłała jej urażony uśmieszek, na co kobieta zaśmiała się cicho. Szybko zaczęła przecierać się ręcznikiem.- Gdzie Nik i Akane?- spytała, widząc że tej dwójki nie ma na plaży. Rozejrzała się jeszcze dookoła.
    - Wujek zezłościł się i poszedł z Akane- Lux spojrzała na matkę, dziecko właśnie podnosiło swoje zabawki i pakowało jej do osobnej torby.- Nie chcę, żeby szli...
    - Też nie chcę- Chris uczepił się jej nogi patrząc na nią prosząco.

    Melanie

    OdpowiedzUsuń