czwartek, 1 czerwca 2017

Odzyskanie człowieczeństwa.

1.05
Mieszkanie Kuro
Pędzel w dłonie przesuwał się bezgłośnie po jasnym płótnie zamalowując coraz to nowe fragmenty czarną farbą. Czuł się dziwnie wyciszony, gdy ze skupieniem dopieszczał fragmenty obrazu uważając przy tym, by nie pominąć niczego. Ciemne, długie kaskady włosów opadająca na nagie plecy, w których wplecione były drobne, jasne kwiaty które częściowo dodawały jej delikatności. Nie skończył jeszcze jej twarzy, przede wszystkim przez to, że po prostu zapomniał o tym, jaki blask i miłość nosiła w oczach a bez tego nie ruszy dalej. Nie pomagał nawet Yumi, a przecież miał jej oczy, o takim samym lazurowym kolorze, w których kiedyś potrafił zatonąć i patrzeć w nie godzinami.
Zacisnął palce mocniej na pędzlu, zatrzymując się z domalowywaniem włosów na łopatkach.  Tutaj miała bliznę, jedną, o wyglądzie pazura, który kiedyś wylądował w jej plecach, gdy zamiast ducha wywołała tajemniczy byt. Pamiętał tę chwilę aż za dobrze, gdy jej przeraźliwy krzyk rozniósł się po mieszkaniu, a on pobiegł do ich sypialni, by napotkać ją z raną na plecach. Siedział z nią wtedy całą noc, trzymając ją w swoich ramionach, kołysząc i szepcząc do ucha uspokajające słowa. To była jedna z chwil, którą zapamiętał lepiej, a na jego twarzy automatycznie zagościł nostalgiczny uśmiech. Brakowało mu jej i tylko czekał na to, aż znajdzie sposób, by wróciła do żywych.

14.05
Szkoła dla Nadnaturalnych istot
Westchnął głośniej patrząc na tą całą hołotę, która krzyczała przed sztalugami na widok tego, co kazał im naszkicować. Czasami po prostu nienawidził tych zajęć, zwłaszcza z młodszymi rocznikami, choć i tu zdarzał się ktoś dojrzalszy od swoich rówieśników. Tutaj nie było nikogo takiego i na tę myśl zacisnął mocniej dłonie w pięści.
Obrócił się przodem do projektora, laserem obrysowując zgliszcza budynków, omijając specjalnie pierwszy plan, na którym widoczny był ranny żołnierz wraz z kobietą, która z płaczem go obejmowała. Widać było, że konał, ale on nie widział w tym nic nieodpowiedniego. Nie raz pewnie widzieli o wiele gorsze rzeczy, a jeden szkic ich nie zgorszy.
- Skupcie się na jego odciętej kończynie- mruknął, a czerwona kropka wskazała właśnie to miejsce, z którego nadal ciekła krew.- I na twarzy. Ujmijcie wszystkie emocje, spróbujcie pomyśleć co się stało, kim są te osoby, gdzie dzieje się ta sytuacja...- skończył, wzrok zwracając na zniszczony budynek, po którym mogli poznać większość odpowiedzi. Ten drugi świat, tam działy się tylko tak brutalne rzeczy.
- Zaczynajcie- obrócił się do nich tyłem, od razu podchodząc do okna ze swoim parującym kubkiem kawy. Czuł, że będzie miał przez to kłopoty, gdy jeden z uczniów może pobiec do dyrektora na skargę, ale chyba miał to gdzieś. Skoro na sucho uchodzi mu straszenie uczniów na lekcji, czy niszczenie ich pracy, to ujdzie mu i to. Wzrokiem przejechał po drzewach, zaraz mrużąc oczy i wyobrażając sobie swoją zmarłą żonę. Nadal nie miał siły na to, by skończyć jej portret.

20.05
Tereny Szmaragdowego Przedszkola
Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, gdy z daleka obserwował jak jego dzieci grzecznie bawią się z innymi, a Febe siedzi nie daleko zajmując się jednym innym, który chyba stłukł sobie kolano. Musiał tu przyjść, do przedszkola. Po prostu czuł, że coś ciągnie go do tego miejsca i do Febe. Może poczucie winy, po tym jak ją traktował przez ostatni czas? Czy tęsknota za dziećmi, które jej spłodził?
Rahim i Ines. Widział w nich obu swoje cechy, u dziewczynki były mniej widoczne oprócz jej krwistych oczu, za to u Rahima wyczuł niektóre swoje zachowania. I miłość do rysunku. Widział jak chłopiec chętnie lgnie do kartek czy farb i przez tą myśl robiło mu się cieplej na sercu. Yumi tego nie odziedziczył, większość cech miał po Yuuki włącznie ze swoimi zdolnościami, a tu proszę.
Miał ochotę do nich podejść, pokazać im, że wcale nie jest taki zły, jakim przedstawiła go Febe. Miał jej to za złe, ale widział w tym też swoją winę, bo gdyby jej nie uderzył, pewnie ukazałaby go jako ojca. Nie jako potwora.
Nie miał okazji nawet z nimi porozmawiać, naprawić tego wszystkiego, pokazać im jak to jest mieć ojca, by nie skończyły bez niego. Ale bał się i swojej reakcji, jak i Febe, która chyba najbardziej by panikowała. Zmarszczył brwi, patrząc ostatni raz na syna, po czym teleportował się jak najdalej od tego miejsca.

20.05
Mieszkanie Kuro
Zamoczył pędzle w czystej wodzie i zamieszał dość szybko, by spłukać z nich czarną farbę. Przy włosach skończył już wszystko i miał zamiar zacząć jej białą sukienkę. Gdy ostatnio grzebał w jej rzeczach, w dłonie wpadło mu jedno zdjęcie, na którym była właśnie w tej sukience. Wtedy była jeszcze w ciąży, ale mimo to miał zamiar wykorzystać je do portretu. Wyglądała w niej idealnie, do tego mając tą sukienkę w dłoniach, czując jeszcze jej delikatny, różany zapach wiedział, że jest coraz bliżej końca. Dziś w nocy mu się przyśniła i chwila, gdy zdejmował ją ze sznura w ich sypialni, kiedy już bez ducha leżała w jego ramionach. Płakał długo, nie miał sił wyjść po tym koszmarze z sypialni i prawie zdemolował jej większą część. Zaniedbał syna, widział to, gdy ten ze smutkiem patrzył na niego, gdy wrócił już ze szkoły. Sam pluł sobie za to w brodę, lecz czasu nie mógł już cofnąć. Pędzle włożył do błękitnej farby, jednak nawet ich nie podniósł, bo spomiędzy jego warg znów rozbrzmiał zduszony jęk i płacz. Yuuki...

23.05
Mieszkanie Melanie
- Spróbujmy raz jeszcze.
Opadł znów na poduszki odkrywając przy tym swoją zszytą ranę, którą czarnowłosa zaczęła mocniej dotykać. Wbił wzrok w sufit, mrużąc przy tym oczy i skupiając się na wszystkim innym, tylko nie na bólu który mu zadawała. Nie goiła się, do tego wszystko ciągle krwawiło, przez co on czuł się o wiele słabszy niż zazwyczaj. A widząc w pewnym momencie swoją siostrę, gdy siedział pod jednym z budynków łapiąc się za krwawiący brzuch, nie mógł nie przyjąć jej pomocy. Wiedział, że się troszczy i świadomość, że tak źle ją kiedyś potraktował wywoływała u niego wyrzuty sumienia.
- To nic nie da- spojrzał w oczy siostry, widząc jak trudzi się nad zalepieniem rany, którą zadał mu ostatnimi czasy jeden demon. Miał już wstać, nie zajmować więcej jej cennego czasu, gdyby nie jej łagodny wzrok i dłoń, którą powstrzymała jego ramię.
- Daj sobie w końcu pomóc- westchnęła, przytrzymując go w jednym miejscu.- Zamiast uciekać, przyjmij te dłonie, które wyciągają do Ciebie ludzie.
Spojrzał na nią zdziwiony, jednak został, wpatrując się w otwarte miejsce, które powoli się goiło.
Uciekał od pomocy? Może. Na pewno odtrącił już wiele dłoni, które wyciągały do niego osoby, dla których był ważny, ale wcześniej za bardzo nie zwracał na to uwagi. To też musiał zmienić.

24.06
Bar w Phyoen
Zgniótł w dłoniach kieliszek czując, jak kobieta zaczyna dobierać się do jego spodni, a jej usta zaciskają się mocniej na szyi. Szkło odrzucił na stolik, patrząc na szeroki uśmiech kobiety i jej pełne, czerwone wargi, które teraz wydawały się o wiele bardziej ponętne niż kilka godzin wcześniej. Został pociągnięty przez czarnulkę, którą poznał dzisiejszego wieczoru w barze, a ta wyszła z baru kręcąc przy tym ponętnie swoimi szerokimi biodrami. Była ładna, zgrabna i miała tak piękne, szare oczy więc pozwolił jej na wszystko. Na wszystko, dopóki nie przyparła go do ściany i nie wpiła się namiętnie w jego usta, przy tym szybko wplatając swoje palce w jego rozpuszczone włosy. Nie planował dziś takich ekscesów i nawet mu się nie podobało. Wręcz przeciwnie. Zamiast chętnej, dopiero co poznanej kobiety, miał w głowie swoją żonę i wspomnienie o tym, jak dobrze czuli się nawet po tym jak spędzali ze sobą upojne noce. Z tą kobietą tak nie będzie i doskonale zdawał sobie z tego sprawę i ona też mogła to poczuć. Nie oddał pocałunków, po prostu stał w miejscu niewzruszony, nawet gdy rozpinała jego rozporek od spodni.
Kocham Cię...
Coś w nim pękło, w momencie, gdy jej głowa znalazła się nie daleko jego brzucha, on złapał ją mocniej za włosy, odrzucając od siebie, na co ta spojrzała na niego zaskoczona. Nie mógł tego zrobić, nie w momencie, gdy jego wspomnienia z dawnych lat, teraz pulsowały mu boleśnie w głowie, a głos Yuuki rozbrzmiewał boleśnie, uspokajając go zarazem. Odszedł od niej, na głowę zarzucając kaptur, a w usta wkładając odpalonego papierosa.

30.05
Mieszkanie Kuro
- Co robisz tato?- chłopiec wychylił się znad jego ramienia, oglądając swojego ojca przy pracy. Ten odwrócił się do niego z uśmiechem na ustach, odłożył pędzel, po czym usadził po na swoich kolanach w dłonie wręczając te kilka zdjęć, które mu po niej pozostały.
- Malujesz mamusie?- Kuro pokiwał głową, od razu wtulając w siebie swoje dziecko, a wątłe dłonie oplotły jego klatkę na tyle, na ile mogły.- Tęsknie za nią.- przyznał wciskając swój zapłakany nos w jego koszulkę.
- Ja też, nawet nie masz pojęcia jak bardzo- pogładził go wolną dłonią po włosach, przy tym całując go w to samo miejsce czule.- Ale teraz już zawsze będzie z nami.

1.06
Mieszkanie Kuro
Nie mógł powstrzymać łez, gdy w końcu wszystko było już kompletne, a jej oczy spoglądały na niego z obrazu tak samo, gdy była jeszcze żywa. Dłoń przybliżył do mokrego płótna, powstrzymując się przed tym, by go nie dotknąć. Nie mógł uwierzyć, że skończył to dopiero teraz. Zagryzł wargi zatrzymując dłoń nad miejscem, gdzie znajdywały się w jej oczy. Z jego gardła wydobył się stłumiony płacz, a jego ramiona zatrzęsły się niebezpiecznie.
- Kuro- obrócił się w stronę tak dobrze mu znajomego głosu, a na jej widok, aż otworzył szeroko oczy od razu podnosząc się z miejsca. Nie ważne, że wszystko co miał na kolanach spadło na ziemię. Musiał wziąć ją w swoje ramiona.
Podbiegł do niej szybko, od razu wciskając ją w swoje ramiona, a z jego oczu popłynęły gorzkie łzy.
- Nie płacz, już tu jestem najdroższy.- Yuuki pogładziła go po głowie, pozwalając choć na moment wyzbyć się tego, by jako duch nie móc go dotykać.- Dobrze sobie poradziłeś, ze wszystkim

Pierwsze opowiadane od roku, chyba nie było aż tak źle, nie? W końcu naszła mnie jakaś wena i wypadałoby coś wstawić, by nie zostać w tyle za wszystkimi. Nie mogłam się trochę przełamać przed opublikowaniem, ale raz się żyje. Wszystkie opinie mile widziane.
W razie jakichkolwiek błędów przepraszam i postaram się je poprawić w najbliższym czasie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz