wtorek, 29 czerwca 2010

One Piece, Sanji

Rodzina Nuireur - szanowany ród szlachecki z Mortiel, który rozbudował Salree (głównie dzięki rozwijaniu wpływów w handlu morskim). Żaden z członków rodziny nie przynależy do określonej rasy. Nuireur'owie rozszerzali swoje wpływy poprzez rozmaite małżeństwa, nie przywiązując zbytnio uwagi do czystości, a siły krwi. Zamieszkiwali nie tylko kraj ukryty za Kurtyną, ale także Francję, dzięki czemu mogli swobodnie przekazywać najnowsze nowinki ze świta Mortielczykom. We Francji skupiali się na propagowaniu ogólnej tolerancji, łudząc się, że kiedyś wszyscy będą w stanie żyć razem na całym świecie. Angażowali się w pomoc charytatywną dla sierot, sprzeciwiali się niewolnictwu, prowadzili znakomitą politykę handlową. Do czasu. Podczas słynnego pogromu nieludzi w Mortiel przedstawiciele rodu w tymże kraju zostali wymordowani, co do jednego.  We Francji sprawa wcale nie miała się lepiej, gdyż podczas rewolucji francuskiej prawie każdy członek rodu został ścięty. Prawie każdy. Został tylko najmłodszy syn, który w tym czasie rozszerzał wpływy rodziny na terenach Nowej Francji.

Yves był najmłodszym członkiem rodziny urodzonym we Francji. Od małego był wychowywany na doskonałego polityka. Uczył się doskonale, wykonywał swoje obowiązki z uśmiechem. Zawsze z dumą nosił swoje nazwisko. Mogłoby się wydawać, że blondyn nie ma żadnych wad. Niestety, te wyszły dopiero w okresie dojrzewania. Młody szlachcic bardzo fascynował się płcią przeciwną, Na początku objawiało się to tylko przez nienaganną kulturę i niewinne flirty. Potem, cóż, okazało się, że jest seksoholikiem. Jego kochanki nigdy się nie skarżyły, dopóki ich nie zostawiał dla kolejnej. Dopiero we Włoszech spotkał kobietę, która była w stanie ujarzmić jego temperament. Zaręczyli się. Wszystko było jak w bajce, dopóki nie musiał wrócić do pracy posła. Oddalony o tysiące kilometrów od ukochanej popadał w obłęd, a stare nawyki wracały. Wszystko się wydało, zaręczyny zerwano. Nie można powiedzieć, iż Yves zniósł to z lekkim sercem. Wręcz przeciwnie. Na długi okres czasu zerwał stosunki z rodziną i dopiero po dwustu latach był w stanie prosić o wybaczenie swojego ojca. Uzyskał je, niczym biblijny syn marnotrawny. Został wysłany do Nowej Francji, by pomóc w rozbudowie nowo założonych miast. Przy okazji miał zrobić rozeznanie co do zamieszkałych tam nieludzi i ewentualnie wysłać ich do Mortiel. Z tego powodu Yves nie zdążył się nacieszyć powrotem do rodziny. Gdy tylko doszły go słuchy o egzekucji przybył do Francji, po czym osobiście ściął morderców swojej rodziny na słynnym placu zgody. Później zadbał o to, aby przywódcy rewolucji sami siebie wymordowali po kolei. Po wszystkim zaczął na nowo budować pozycję swojego rodu poza Kurtyną, by podtrzymać stosunki handlowe, z którego Salree czerpało tak ogromne zyski. Dopiero po pogromie przybył do Moritel jako ostatni żyjący Nuireur. Jak wcześniej, osobiście zajął się zabójcami swojej rodziny, a ich dzieci uczynił niewolnikami. Udało mu się znaleźć w sobie tyle dobroci, ażeby nie mścić się na bezbronnych dzieciakach. Mimo wszystko od tamtej nie lubi dzieci, ciężko mu na nie patrzeć. To była kolejna skaza na jego psychice. Odbudowa miasta zajęła mu jedynie kilka lat. Zainwestował majątek rodzinny w rozwój serca handlowego Moritel. Czy było warto? Owszem. Po dziesięciu latach odzyskał dwu krotność zainwestowanych pieniędzy. Połowę przekazał na cele charytatywne. Tak też robi co roku po sumowaniu przychodów z głównego portu, którym zarządza.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz