9 lipca 2017

"Bogini Cię wyróżniła, nie rozgniewaj jej skarbie"


 Tennyo — 23 lata — Studentka pedagogiki sztuki

Rei Yamawaki

Praktykantka w szkole dla nadprzyrodzonych — Pin up
Codziennie inny tatuaż. Codziennie inny kolor oczu. Wyraz twarzy codziennie taki sam - poważny, jednak ozdobiony delikatnym, ciepłym uśmiechem. Często słyszy, że pozory mylą, że sprawia wrażenie zbuntowanej awanturnicy, że to "przez te malowidła na Twojej skórze". Co ma powiedzieć? Najczęściej po prostu się uśmiecha i wyjaśnia swój własny światopogląd w temacie tatuaży. Z powodu genów jej twarz często wygląda na smutną, jednak kiedy się uśmiechnie, prezentuje rząd bialutkich, równych zębów, a wbrew pozorom uśmiecha się często. Jest skromna, nie lubi zwracać na siebie uwagi, w zachowaniu przypomina raczej typ studentki kujona - uwielbia czytać książki, siedzi w kącie i nie zawraca nikomu głowy. Nie jest agresywna, ale jej stoicyzm irytuje wiele istot. Za metodę obrony najczęściej stosuje zwykłe lekceważenie, dopiero w momencie przekroczenia granicy sięga po dość skuteczne środki - posiada czarny pas w brazylijskim jiu-jitsu oraz bardzo dobrze posługuje się kataną. Obie te dziedziny sportu nadal szkoli i stara się udoskonalać. Wbrew dość rozwiniętym zainteresowaniom i dużym poczuciu bezpieczeństwa sprawia wrażenie bardzo delikatnej i taka też jest, chyba, że ktoś zmusi ją do działania. Warto wspomnieć, że posiada ogromne pokłady cierpliwości, to i wiele innych cech swojego charakteru zawdzięcza babci, z którą miała zdecydowanie lepszą relację niż z wiecznie kłócącymi się rodzicami - historia jej rodu była częstym powodem domowych awantur, od których Rei zawsze trzymała się z daleka.

Dziewczyna mimo młodego wieku doświadczyła w swoim życiu dość wielu dziwnych sytuacji. Jedną z nich jest historia jej pierwszej miłości, o której możecie dowiedzieć się więcej, klikając w stosowną zakładkę.

HISTORIA || GŁOS || PIANINO || SKRZYPCE
GALERIA || POWIĄZANIA 

~ Zapraszam do wątków i powiązań!
~ Wygląd KP zawdzięczam Von! Dziękuję ^^

162 komentarze:

  1. W spokoju siedział za biurkiem popijając sobie swoją czarną kawę i przyglądał się w skupieniu wszystkim uczniom, którzy aktualnie zajmowali się usadowieniem na swoich miejscach. Nie lubił tej klasy, za każdym razem dawała mu nieźle w kość i wyprowadzała z równowagi, jak żadna z klas, które miał przyjemność uczyć. Więc te czterdzieści pięć minut było dla niego niesamowitą udręką, a gardło po ich zajęciach miał tak niesamowicie zdarte, że często na następny dzień nie mógł powiedzieć nawet słowa. Dziś zamierzał ich ignorować, a przynajmniej taki miał plan i wszystko poszłoby gładko, gdyby nie zaczęli zaczepiać jednej dziewczyny gdzieś za rozłożonymi sztalugami. Zamiast to on ignorować ich, Oni ignorowali jego, w pełni zajmując się dopiekaniem młodej, dość ładnej dziewczynie, którą otoczyli pod ścianą.
    - No pokaż to. Na pewno ukradłaś ten naszyjnik mała zdziro.- warknął, łapiąc ją za koszulę w taki sposób, że dziewczyna uniosła się wysoko nad ziemię.
    Kuro spojrzał na zaistniałą sytuację marszcząc brwi. Od razu podszedł do całej grupki i złapał chłopaczka za włosy, na tyle mocno, że tamten od razu puścił małolatę. Ten, tradycyjnie, zaczął kląć i grozić nauczycielowi. Kuro jednak się tym nie przejął, wręcz przeciwnie. Szarpnął go mocniej za włosy, sadzając na jednym z krzeseł i pochylił się nad nim z niezadowoloną miną.
    - Nikt nie nauczył Cię szacunku do kobiet bękarcie?

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  2. Automatycznie swój wzrok przeniósł na kobietę. Nie widział jej tu wcześniej, jednak to nie oznaczało, że będzie zachowywał się inaczej niż zazwyczaj. Wyprostował się szybko, jednak jego ręka mocniej przetrąciła głowę chłopaka, a ten prawie spadł z krzesła, ale nic nie powiedział.
    - Jeszcze raz, a czeka Cię dyrekcja.- warknął, podchodząc do młodej dziewczyny. Że akurat musiała widzieć to, jak naprostowuje do pionu jednego z tutejszych uczniów. Mogła przecież komuś powiedzieć, co zrobił i wtedy nie będzie, aż tak ciekawie.
    - Coś się stało?- spytał, jakby nigdy nic, wkładając dłonie do swoich kieszeni w jeansach. Wyglądała na młodą osobę, aż zbyt młodą na nowego nauczyciela, czy matkę któregoś z tych dzieciaków. Ale w Mortiel można było spodziewać się wszystkiego.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  3. Odebrał papiery od swojej praktykantki, patrząc na wszystkie dokumenty uważnym wzrokiem. Jemu kogoś do praktyki oddać? Tego się nie spodziewał, sądził raczej, że dyrekcja nigdy by czegoś takiego nie uczyniła. A tu proszę, co za miła niespodzianka. Będzie musiał podziękować kapelusznikowi, przy okazji również z nim poważnie porozmawiać o swojej posadzie. Miał nadzieję, że dyrektor jest zadowolony z jego toku nauczania, nie miał przecież na co narzekać. Uczniowie mieli dobre stopnie, a on sam w szkole słynął ze sławy dobrego nauczyciela, mimo całej swojej otoczki. Znalazłaby się nawet spora grupka, dla której był jednym z ulubionych z rady pedagogicznej.
    - Nie będzie.- odparł w końcu, oddając jej papiery, po czym wskazał na wolne miejsce za sztalugą, na drugim końcu sali.- Masz szczęście, teraz już nie powinni sprawiać problemu i będą siedzieć cicho do końca zajęć- to powiedział już cicho, odprowadzając ją na miejsce.- W razie jakichkolwiek pytań, śmiało podchodź do mojego biurka. Uczniowie będą zajęci przy sztalugach.
    Stanął przy jej stanowisku, wzrokiem mierząc każdego z osobna.
    - Kawy? Herbaty? W klasie mam ekspres, więc z tym nie będzie problemu.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  4. Esam wybrał się do sklepu muzycznego. Nawet nie potrafił wyjaśnić dlaczego to robi. Po prostu musiał tam iść. Mimo, że wszystkie instrumenty, w teatrze oraz jego własnej posiadłości, były w całości. Ostatnio roztrzaskał skrzypce, ale zdążył już je odkupić. Ale i tak szedł. Szedł, odliczając takt. Każdy jego krok był częścią pewnego rytmu. Przez cztery sekundy jego kroki były wolniejsze, jednakże głośniejsze. Odznaczały się większą stanowczością. Były uosobieniem siły, pewności. Były walką. Gdy czwarty krok kończył swoją kompozycję przyśpieszał na cztery sekundy. Lekko wypinał pierś, ukazując swój triumf. Nawet styl poruszania się mógł być sztuką. Inni powinni to dostrzec. Podążyć za nim. Niestety, ich umysły były zbyt ograniczone.
    Przekroczył prób sklepu, rozglądając się po pomieszczeniu. Z pogardą spojrzał na kilka keyboardów. Wyglądały żałośnie, tak jak ich cała istota. Gdyby nie jego maska, każdy mógłby dostrzec nienawiść jaką darzył ten marny instrument. Instrument, który czynił sztukę mniej wartościową. Przynosił jedynie brzydotę. Sięgnął za swój biały płaszcz, aby wyjąć pistolet. Zniszczy ten zbrodniczy przedmiot. Zanim to jednak zrobił usłyszał tę melodię. Spokojną, czystą pieśń pianina, sterowanego wyjątkowo zręcznymi palcami. Przymknął przekrwione oko. Istota, która odgrywała tę melodię musiała być wyjątkowo piękna i spokojna. Poczuł nutę dumy, jednak nie było w niej egoizmu. Zaczął iść w stronę artysty, nie. Artystki. Wyraźnie wyczuwał tutaj kobietę. Każdy dźwięk był wyważony, lekki. Mężczyzna naciskał nieco ciężej, nawet Chopin miał cięższy dotyk. Nie wpływało to na jakość dźwięku. Stanowiło swoistą wizytówkę muzyka. Jego obraz. Dotknął pianina mechaniczną dłonią. Czuł drgania. Czuł to piękno, a gdy otworzył oko, zauważył je. Miało kruczoczarne włosy, pełne, czerwone usta, a jej ciało zdobiły malowidła. Przyglądał im się. Kreska była pełna życia. Jakby każdy kwiat mógł z niej wyrosnąć i pokazać to, jak cudownie, harmonijnie rozkwita.
    - Perfekcja – westchnął.


    Esam

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyglądał się dziewczynie, obserwując wzrost kwiatów. Roślina wyglądała tak delikatnie i pięknie, a gdy róża zaczęła rozkwitać na myśl zaraz przyszła mu jego cudowna, mała siostrzyczka. Poczuł jak jego oko wypełnia słona ciecz, jednakże wszystko zasłaniała maska mężczyzny. Zapewne ugiął by się jeszcze na kolanach, gdyby te nie były sztuczne, jak większość ciała Esama. Dotknął skroni. Tak dawno nie słyszał równie pięknej melodii, która by wyszła spod palców kogoś, kto nie należał do muzyków teatru. Wciągnął powietrze, delektując się zapachem ambitnej pianistki. Przynajmniej wydawało mu się, iż mógł go wyczuć. Cóż, umysł szaleńca wiedział, widział, słyszał, a także czuł więcej. Nie chciał, aby kończyła grać, to była przyjemna melodia, która pozwalała zapomnieć o zwyczajności tego miejsca. Gdyby tylko mógł sam urządziłby je o wiele lepiej. Piękniej. Co ważniejsze – pozbyłby się tych odrażających keyboardów, które tym bardziej oszpecały ów miejsce. Spojrzał na Japonkę. Miała wyjątkowe oczy. Uśmiechnął się smutno. Znała go? Ah, więc z pewnością musiała być fanką prawdziwej, godnej uwagi sztuki. Fakt ten spowodował, iż jego uśmiech zmienił tonację na ten z pewnego rodzaju dozą uznania. Skłonił się delikatnie, a czynność ta trwała równo cztery sekundy, które w myślach odliczał. Podczas czwartej sekundy był już wyprostowany, niczym struna harfy.
    - Rei… - mruknął, podchodząc do niej. Obejrzał dokładnie z każdej strony. Wyglądała tak delikatnie i niepozornie niczym porcelanowa lalka. Pomyślał, że wystarczy zaledwie jeden strzał, by rozbić tę jakże nadobną powłokę, by utoczyć z niej szkarłatną, ciepłą, słodką krew. Dotknął kosmyka czarnych jak bezgwiezdna noc włosów. – Wyglądasz jak pąk, który chciałby już rozkwitnąć – powiedział, stając przed jej twarzą. Miał oczywiście na myśli umiejętności artystyczne Japonki. Od wielu lat nie mówił niczego wprost.
    - Uwielbiasz? – zapytał dotykając własnego podbródka. – Co Ci się w niej podoba? – dodał. Dla niego jego dzieła były po prostu dobre. Daleko im było do ideału, do którego uparcie dążył.



    Esam

    OdpowiedzUsuń
  6. - Kwiat, który rozkwita najpóźniej najdłużej zachowuje swoje piękno, a jego uroda potrafi przerosnąć inne – zauważył, dłonią wodząc po obudowie pianina. Było dość dobrze wykonane, chociaż osobiście klawisze zrobiłby w całości z kości słoniowej. Przejechał po nich palcami z czułością. Pianino było pięknym instrumentem, jednakże przegrywało z fortepianem. Sam wystukał krótką krótką melodie, która trwała zaledwie cztery sekundy, które dla niego były świętością. Nie przekazał w melodii nic, poza własną pewnością, którą czuł podczas sprawdzania instrumentów. Pokiwał głową z aprobatą dla przedmiotu. Klasyka emanowała od niego z każdym jednym dźwiękiem, wystarczyło ją umiejętnie wydobyć, aczkolwiek gdyby był wykonany porządniej, z większą dbałością o detale muzyka mogłaby być perfekcyjna w każdym calu. Oczywiście, cena byłaby wtedy wyższa, ale ideał nigdy nie jest łatwy do zdobycia. Przeniósł wzrok na Rei. Wydobycie piękna z czegoś co posiada w sobie ten szkaradny pierwiastek jest, cóż, godne podziwu. Niewielu potrafiło tego dokonać, a gdy już posiadali takie umiejętności zazwyczaj pracowali w teatrze Esama. Na dźwięk słów dziewczyny pokiwał głową. Miała melodyjny głos, stworzony do śpiewu. Miłość? Przygryzł dolną wargę aż do krwi, a słodka ciecz, automatycznie wpłynęła do jego gardła. Nie pisał o miłości od dekad. Wydał z siebie cichy warkot, spowodowany krwią w gardle, jakby się przez chwilę dławił. MIŁOŚĆ! To delikatne, mętne uczucie jest jego porażką. Bez siostry w sercu artysty nie ma miejsca na coś tak pretensjonalnego jak miłość. Wziął kilka wdechów. Nie chciał sobie pomóc, raczej przysporzyć odrobiny bólu. Dopiero po dłuższej chwili mógł ponownie spojrzeć na Yamawaki.
    - Sztuka jest odzwierciedleniem życia, a paradoksalnie chaos jest synonimem porządku – odpowiedział. Sztuka pozwalała mu się uspokoić, rozmowa o tym jakże cudownym wynalazku świata potrafiła koić nerwy, o ile odrzucić od niej wszystko czego nie mógł odczuć.
    - Nie mówmy o moich starych dziełach, ich piękno boli moje serce, nie chcę oszaleć – dodał. Faktycznie nie chciał popaść w jeszcze większe szaleństwo, gdyż nie było już nic poza granicą, na której się znajdował.


    Esam

    OdpowiedzUsuń
  7. - Na razie zacznijmy od prowadzenia normalnych zajęć, później ewentualnie takiej, która wchodzi Ci na głowę. Trudniejsze będzie to pierwsze, więc skupmy się na tym. Uwierz, że druga opcja będzie niesamowicie prosta- uniósł głową nieco wyżej, spoglądając kątem oka na sztalugi uczniów. Było tu wiele beztalenci, najchętniej wyrzuciłby ich za drzwi, bo marnowali jego cenny czas. Kiedyś, gdy edukacja nie byłą tak dostępna, uczniowie o wiele bardziej się przykładali. Odkrywano więcej talentów i żałował, że nie mógł być nauczycielem w tamtych czasach. Odchrząknął słysząc jej pytanie, po czym zaczął kierować się do ekspresu.
    - Znów powtarzamy perspektywę- to powiedział już głośniej na tyle, by usłyszeli go wszyscy- Większość nie potrafi użyć jej na ludziach, więc taki temat dostali. Człowiek, spójrz na tablicę- wskazał dłonią na płótno, które tam wisiało. Jego obraz, dwójki ludzi dzielącą przepaść z wplątaną tam perspektywą. Obok był tego prosty przykład pokazany na prostych liniach i kolorowych kropkach. - Jaką herbatę?- uniósł wyżej dwa opakowania, ziołową i zwykłą. Sam miał zamiar zrobić sobie nową kawę.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  8. Wsypał do kubka trochę herbaty, po czym usiadł na swoim krześle patrząc na to co robi praktykantka. Obraz był z daleka doskonale widoczny, malował go na dużym płótnie i nie było potrzeby podchodzenia do niego bliżej, ale niech jej będzie. Uczniowie jednak podeszli, kazał im to zrobić na początku zajęć, wskazał nawet na drobniejsze szczegóły na które powinni zwrócić uwagę sami. Ale oni tego nie wykorzystali nawet w najmniejszym stopniu. Do tego ich zachowanie, to wszystko sprawiło że Kuro był po prostu zniechęcony. Wolał już pracować ze swoim synem w domu i patrzeć na to, jak rozwijają się jego zdolności. Chociaż był od niech o połowę młodszy, często rysował lepiej od nich i ta myśl go w pewnym stopniu dobijała. Wychował wiele pokoleń młodych artystów, nawet w poprzednim roczniku odnalazł kilku uczniów, którzy malowali względnie. A tu? Najlepiej dla nich, gdyby kazał robić im kolaże z gazet, ale miał wrażenie że i to byłoby dla nich za trudne. Pokręcił głową wzdychając. Czuł, że się tu marnuje. Tylko jeszcze literatura trzymała go w tym miejscu, bo odkąd stracił poprzedni rocznik, sztuka była dla niego udręką. A tak kochał to co tu robili...
    - Podchodź i patrz ile masz ochotę- podał jej herbatę, samemu już podstawiając pusty kubek pod ekspress. Nacisnął przycisk z espresso. Na jej pochwałę uśmiechnął się do niej lekko. Mało kto go chwalił, choć niektóre dzieła były naprawdę... wspaniałe. Kiedyś robiła to Yuuki, teraz albo jego syn, albo Mel gdy już do niego wpadła. Febe chyba nie zrobiła tego ani razu, choć niejednokrotnie widziała obrazy w jego mieszkaniu, gdy jeszcze byli razem.
    - Nie ma problemu, maluj co chcesz. Chętnie zobaczę.- zmierzył klasę, gdy kilku uczniów zaczęło szeptać między sobą. Rzadko teraz widywali go w dobrym humorze, więc było to zastanawiające. Już słyszał te plotki, że po zajęciach będzie pieprzył się z tą praktykantką na biurku. Najchętniej zabiłby tych wszystkich gówniarzy za to co rozpowiadają. Po tym, jak już przestał być z Febe już za dużo sobie pozwolili.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  9. Kuro posłał dziewczynie jeszcze jeden uśmiech, po czym rozłożyć się na swoim miejscu, założył nogę na nogę i obserwował wszystkich popijając swoją mocną kawę. Lekcja mimo wszystko zleciała mu wolno, sam przyłapał się nawet na tym, ze odlicza czas do końca zajęć za co skarcił się w myślach. Z takim podejściem niczego nie nauczy tych dzieciaków. Przejechał dłonią po twarzy i w tym momencie w szkle rozbrzmiał dzwonek.
    - Niech każdy podpisze się swoim nazwiskiem, jakimś bogiem nie jestem więc nie będę zgadywał. Już- ponaglił wszystkich, po czym wstał by podejść do uczennicy, którą gnębili na początku zajęć. Porozmawiał z nią chwilę, powiedział coś o tym, że zgłosi te sprawę wychowawcy i w razie większych problemów, niech do niego przyjdzie. Po tym wypuścił dziewczynę z klasy. Wiedział że niektórzy uczniowie się go boją i ona była właśnie jedną z nich. Prawie potknęła się przy wyjściu, a gdy już przymknęła drzwi, odbiegła w swoją stronę.
    - Połóż byle gdzie, o. Na biurku- wskazał gestem dłoni biurko, po czym zaczął przechodzić się po klasie- Jakieś pytania może?- uniósł brew ku górze, podchodząc do pierwszego obrazu. Nie należał on do praktykantki, a mimo to usiadł przy nim na stołku.- I jeśli możesz, podejdź. Ocenisz to.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  10. - Niektóre jednostki się boją, ale kiedyś było ich więcej. Mam specyficzny sposób prowadzenia lekcji, choć niektórzy uczniowie mnie uwielbiają- przyznał się patrząc na obraz. Twarz kobiety była nieco zniekształcona, broda czy podbródek kobiety był dziwnie wykrzywiony. Następny zawód tego dnia. Czy nie mógł zobaczyć jakiejś pracy, która go usatysfakcjonuje?
    - Nie wiem jak jest lepiej, w szkole są nauczyciele, którzy są wręcz noszeni na rękach, innych nienawidzą. Każdy sposób jest dobry, o ile czegoś uczy. Ja przykładam większą wagę do dyscypliny, szacunku i poniekąd przygotowuje ich do dalszego życia. Bo nie każdy będzie wchodził im w dupę, w pracy czy jak założą już swoje rodziny.
    Przeczesał palcami swoje splecione w koka włosy. Ale musiał przyznać, że drzewa na drugim planie wyszły prawie dobrze, aż uśmiechnął się na ten widok. Co nieco by poprawił, dodał cienie, więcej kolorów i byłoby to lepsze, ale nie mógł aż tak wiele wymagać.
    - Tak sądzisz?- spytał, unosząc brew ku górze- Musimy chyba powrócić do szkicowania ołówkami, w tym miejscu w ogóle tego nie zrobił- wskazał palcem na sukienkę kobiety, w którą była ubrana.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  11. - Mają na to cztery lekcje. Na pierwszej zazwyczaj wykładam cały temat, pokazuje im przykłady, robimy notatki i zaczynają rysunek. Następne są tylko i wyłącznie dla nich, by dokończyli. Zawsze mogą również przyjść na zajęcia dodatkowe i dokończyć, ale jeszcze nikt się nie fatygował- wytłumaczył jej, wyciągając z kieszeni kartkę. Wypisał na niej wszystkich uczniów z klasy, po czym ocenił obraz pierwszego z nich. Ruszył do następnego. - Tak z ciekawości... Ile tobie zająłby czasu dobrej jakości obraz? Ile dni? A może godzin?- przemknął po niej ciekawskim spojrzeniem, zatrzymując się na każdym jej tatuażu jakim widział. Były ładne, jednak nie sądził, ze cokolwiek one oznaczają. Dla niego tatuaż musiał mieć historię, jakiś symbol, musiał przedstawiać dla kogoś ważne wydarzenie... Tatuaże zrobione typowo dla "ozdoby" były dla niego marnotrawstwem pieniędzy, skóry i bólu.
    Przy następnych nawet nie usiadł, po prostu oceniał je na stojąco kierując się w spokoju do obrazu wykonanego przez studentkę. Był ciekawy, co takiego mu pozostawiła.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  12. - Kilka dni- przyznał się szczerze, nie chciał jej okłamywać- Ale najdłużej chyba szukałem scenerii, jaką chciałem uchwycić. Myślałem o czymś zwyczajnym, jak kobieta leżąca na łące jednak wydawało mi się to zbyt proste. I później pomyślałem o przepaści, pęknięciu w ziemi i dwójce osób po przeciwnych stronach. Ten obraz wymagał namysłu i chyba właśnie dlatego jestem z niego dość dumny, przynajmniej nie trafi na śmietnik jak poprzednie.
    Usiadł przy obrazie praktykantki, unosząc jedną brew ku górze. Dziewczyna nie wyglądała na taką śmiałą, wręcz przeciwnie, a tu proszę. Obraz przedstawiał nagą, kobietę. Uśmiech pojawił się na jego twarzy, zerkając to na obraz, to na studentkę.
    - Ładnie Ci poszło, winszuje- przybliżył twarz do płótna wciągając do płuc mocniej powietrze razem z zapachem świeżej farby.- Co chcesz z nim zrobić? Mogę Ci go odstawić koło mojego biurka, tam nikt nic nie rusza, więc będzie bezpieczny. Możesz go oczywiście zabrać, nie zapłacisz ani za płótno, ani za farby... Szkoła wszystko refunduje, więc potraktują to jako Twoją praktykę.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  13. Uśmiechnął się do Rei słuchając tego co ma do powiedzenia.
    - Niech będzie, schowam go w swojej szafie, a w razie czego gdybyś zmieniła zdanie przyjdź po obraz w każdej chwili- wstał ze swojego miejsca, ruszył do okien by je lekko uchylić. Tak przynajmniej obrazy szybciej wyschną.- Ogólnie. Za kreskę, ujęcie tematu, wykonanie, oczywiście proporcje... i tą nieszczęsną perspektywę. Dlatego nie ma dobrych ocen- podrapał się po głowie patrząc na dziennik. Musiał wpisać te przeklęte oceny, a nie było czym się chwalić. Dwójki, może kilka trójek ale szału w tym wszystkim nie było. A może był za surowy i wymagający?
    Szybko podszedł do biurka po dziennik, po czym na nim usiadł otwierając na interesującej go stronie.
    - Chodź, podyktujesz mi oceny- wystawił do niej dłoń z kartką, na której były wypisane wraz z nazwiskami.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  14. Kuro uśmiechnął się z nostalgią na wspomnienie tej jednej uczennicy z którą miał przyjemność mieć zajęcia. Ich znajomość i relacja była taką, o której marzył chyba każdy nauczyciel. Przyłapał się nawet kiedyś nad tym, że tylko dla niej przychodził na zajęcia, tylko po to by zobaczyć jak siada przed płótnem czy kartką i zaczyna swój proces tworzenia. Był nią w pewien sposób zafascynowany, gdy siadała do kartki wpadała w szał tworzenia, wyglądając przy tym.. jak prawdziwy artysta można by rzec. Te ołówki we włosach, poplamione spodnie farbą czy buzia, bo często wsadzała sobie między wargi umazane pędzle. I rysunki... Nie ograniczała się nigdy, zawsze dbała o najdrobniejszy szczegół, a jej każda praca była na poziomie jego samego. Choć była o tyle lat od niego młodsza, bo miała może 16. Podziwiał ją, często wzorował się na jej pracach i była jego oczkiem wśród uczniów. Była diamentem, który sam oszlifował... a następnie stracił bezpowrotnie. Spuścił wzrok na dziennik, odkładając długopis za ucho.
    - Była jedna uczennica- przyznał cicho uśmiechając się i patrząc na swoją dłoń.- Niesamowita, utalentowana, zawsze chętna do tworzenia, pilna, inteligentna. Miałem przyjemność uczyć ją na początku swojej kariery, chyba jedyne moja perełka w karierze jako nauczyciel- odłożył dziennik, zwracając twarz na Rei- Miała ogromny talent, naprawdę ogromny. Uwielbiałem z nią pracować, ona ze mną, dogadywaliśmy się lepiej niż... stare małżeństwo! Zawsze siadałem nie daleko jej i wpatrywałem się jakie cuda tworzy. Często też nuciła, miała piękny głos.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  15. Uśmiechnął się do Rei nieco cieplej, jednak w głowie miał swoją blondwłosą uczennicę, która tworzyła. Nie chciał rozstawać się z tym obrazem, jednak dzwonek przerwał ich przyjemną rozmowę. I jego wyobrażenia. Ocknął się zaraz, patrząc na Rei po czym machnął ręką.
    - Nie ma problemu, teraz i tak znów mam tu zajęcia. Literaturę mam dopiero jutro, więc- wzruszył ramionami patrząc uważniej jak poprawia ubrania.- Ah i na przyszłość. Te tatuaże są naprawdę cudowne, jednak nie wszystkim się pewnie spodobają. Zwłaszcza jeśli jesteś dopiero praktykantką, ktoś może się o to przyczepić. Radzę Ci, abyś po prostu je zakryła.
    On sam swoje tatuaże miał dobrze zakryte. Ciemna koszula sprawiała się doskonale, nawet jeśli było mu w niej potwornie gorąco. Jednak to była szkoła, miejsce publiczne i obowiązywała tu pewna etykieta co do ubioru i na pewno nie powinno pokazywać się pokolorowanego ciała. A nie chciał, by Rei miała problemy, wiedział doskonale jak studentom jest ciężko. Sam kiedyś nim był, może i w innych czasach, ale nadal było ciężko.
    - Mimo wszystko, było miło. Ach- sięgnął po teczkę, z której zaraz wyjął kilka kartek papieru- Materiał na następną lekcję, jest temat i ogólnie... wszystko co będzie dotyczyło następnej lekcji. Może się przyda. - podał jej pliczek kartek.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  16. - Będziesz przychodziła do tej konkretnej klasy co dzisiaj. Więc, widze Cię za jakiś czas na zajęciach- uśmiechnął się do niej wstając z biurka, by sięgnąć po zimną już kawę, której i tak się napił- Do zobaczenia- odprowadził ją spojrzeniem do drzwi, a gdy wyszła wziął głębszy oddech. Czekała go nie mała przygoda. Nigdy w życiu nie miał praktykantki pod swoimi skrzydłami.

    Yumi szedł wzdłuż długiej alejki w poszukiwaniu kredek, które miał na wyświetlaczu w telefonie swojego ojca. Kuro stał trochę od niego oddalony, patrząc na to jaki mają asortyment farb oraz markerów. Chciał sprezentować synowi jego pierwszą kolekcję narzędzi do tworzenia, bo chłopak wykazywał dość spory talent jeśli chodziło o sztukę. A ciągle podkradał mu jego narzędzia, czasem nawet je niszcząc. Nie był o to zły, wręcz przeciwnie, cieszył się że tak rwie go do rysunku choć szkoda było mu swoich mazaków za ponad dwieście setek. W koszyku już mieli trochę narzędzi, takich które wydawały się Kuro najodpowiedniejsze dla chłopca, no i w miarę tanie by miał się na czym uczyć. Później miał zamiar inwestować w jego talent większe pieniądze. Dla siebie kupił oczywiście markery marki Copic, bo ostatnimi czasy nawet więcej zaczął z nimi pracować. Zwłaszcza, że dostał duże zamówienie na postacie kreskówko we, które później ma namalować na ścianie. Na razie były to tylko projekty, ale wolał zrobić je dobrze. A te markery nadawały się do tego idealnie. W przeciwieństwie do farbek.
    Włożył do koszyka małą paletkę pędzli i farby, wraz z paletą. Ołówki już mieli, tak jak zwyczajne, białe kartki i kilka gumek do ścierania.
    - Te?- chłopiec uniósł wysoko pudełko kredek na co Kuro szybko zwrócił uwagę.
    Pokręcił głową.
    - Szukaj innych, te są beznadziejne- przyznał uśmiechając się do niego dość ciepło. Yumi spojrzał na pudełko jeszcze raz, szybko je odłożył i znów wlepił wzrok w wyświetlacz. Gdy poczuł wpadajacy na niego ciężar, odwrócił się do kobiety, a na jego twarzy pojawiło się zdziwienie. Jej się nie spodziewał.
    - Nie ma problemu- przeleciał wzrokiem po jej sukience, ale jego wzrok zatrzymał się na farbach- Zakupy?- spytał wskazując głową na farby.

    [ Chyba jednak się nie odmienia tej marki xD]
    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiwnął do praktykantki głową zerkając jeszcze na to co kupiła. Przez chwilę nawet zastanawiał się nad tym, czym najchętniej tworzy, jednak zaraz potem usłyszał głos Ines. Spojrzał na swoją córkę jak biegnie do Yumi'ego, który w dłonie wręczył mu telefon i wziął w ramiona swoją młodszą siostrzyczkę.
    - Cześć Ines- przycisnął ją do siebie mocniej na powitanie, tak jak Rahima choć on był oczywiście mniej chętny. Nie przejął się tym za bardzo, wiedział jaki jest chłopiec, jak stroni od towarzystwa i jest istnym oczkiem w głowie swojej mamy.- Cześć Rahim, urosłeś- zagadał chłopca, gdy już się od niego oderwał. Ramieniem nadal przyciskał do siebie siostrę.
    Kuro czuł się w tym wszystkim zmieszany, niby miał w miarę w porządku relacje z Febe, ale z dziećmi... Ines nie zwróciła nawet na niego uwagi i naprawdę go to zabolało. Chciał się z nią przywitać, ale doskonale wiedział jak mogła zareagować.
    - Cześć Febe- przywitał się z nią, jednak wzrok bardziej skupił na Rahimie. Wystawił mu dłoń, tak jakby chłopiec miał przybić mu żółwika i czekał, aż się przełamie. - Ale urośliście- zwrócił się do maluchów, stawiając koszyk z zakupami na ziemi, by w razie czego mieć wolne ręce. Na obie kobiety już nie bardzo zwracał uwagi, uśmiechał się szeroko jedynie do trójki swoich dzieciaków, które zajęły się sobą.
    - Febe, zobacz! Tata kupuje mi rzeczy do malowania- Yumi wskazał na koszyk, szybko wyciągając z niego rzeczy, które najbardziej mu się podobały. Nawet wręczył je w dłonie Rahima, by przyjrzał im się bliżej. Kuro pogłaskał syna po głowie widząc to, jak stara zagadać młodsze rodzeństwo.
    Cieszył się, że Rei przywitała się w taki, a nie inny sposób.
    - Dostałem w końcu praktykantkę pod skrzydła- zaczął w końcu tłumaczyć Febe, wskazując na japonkę gestem dłoni-Przyszła nawet jedna od numerologii, szkoda że nie uczysz, bo trafiłaby się Tobie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  18. Kuro nie spodobał się fakt, że Ines właśnie tak się o nim wyraziła. Był zły, jednak nie dał po sobie tego pokazać, wręcz przeciwnie. Uśmiechnął się do Febe. Będzie musiał w najbliższym czasie sobie z nią porozmawiać i z dziećmi. Musiały wiedzieć, kto jest ich prawdziwym ojcem. Miały go na wyciągnięcie ręki, był tu! A one uważały jakiegoś kochasia Febe za tego, kto dał im życie.
    Yumi machnął im na pożegnanie.
    - Cześć- krzyknął jeszcze za nimi, na co Kuro westchnął.
    - Wybacz za to- powiedział od razu do Rei, patrząc na nią przepraszająco. Gdyby miał bliższe kontakty z dziećmi, pewnie by do tego nie doszło, a gdyby nawet, sprałby skórę małej gówniarze za tak niemiłą odzywkę. Patrzył uważnie na to, jak Rei zagaduje chłopca, choć on nie był tym przejęty. Chyba po prostu się przyzwyczaił.
    - A co wystawiają?- zapytał.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  19. - Chętnie pójdziemy, co nie młody?- odezwał się Kuro, gładząc jeszcze syna po głowie.- Tylko dokończymy zakupy, bo musimy jeszcze znaleźć jedne kredki dla Yumi'ego... Właśnie.- chwycił chłopca za ramiona tak, by stał na przeciwko niego- Rei, Yumi. Mój pierworodny- uśmiechnął się do niej lekko, za to chłopiec wyciągnął w jej stronę rękę, w ramach powitania. Przypomniał sobie, że przecież jeszcze go nie przedstawił.
    - Miło panią poznać- Yumi chwycił za dłoń kobiety, lekko ją ściskając po czym wycofał się dość szybko. - I pójdziemy! - pokiwał głową do ojca z szerokim uśmiechem. Kuro miał nadzieję, że wystawa okaże się odpowiednia dla dziecka w jego wieku. Wiedział, że niektórzy artyści mają bardzo wiele wyobraźni i zwykłe sceny mogli przedstawić w bardzo dziwny sposób. Zwłaszcza myślał tu o performansie, ale też w sztuce znajdowali się tacy, co w pewnym stopniu odchodzili od zwykłej normy co do interpretacji dzieł. Nie raz widywał obrazy o tematyce typowo "dziecięcej" w wydaniu dla dorosłych.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  20. Rei nie miała za co przepraszać. Jego szaleństwo objawiało się inaczej za każdym razem i, za każdym razem inny temat je budził, a raczej uwidaczniał, zdzierał delikatną maskę, którą Setan starał się usilnie tworzyć. Nie był zdrowy na umyśle, ale jego pozycja pozwalała mu uniknąć różnych środków leczenia. Musiał jedynie regularnie chodzić na terapie, która tak naprawdę nie przynosiła żadnych większych rezultatów. Spojrzał na dziewczynę. Nie był zły na nią. Był zły na przeszłość. Na brzydotę, która go dotknęła, na zgliszcza, które zostawili po sobie ludzie. Ah, wymordowałby ich wszystkich dla świętego spokoju. Wziął kolejny wdech, słuchając jak dokańcza jego melodie. Brzmiało to dość dobrze, chociaż on zmienilby końcówkę. Zagrał to samo, jednak pod koniec zszedł na ciche dźwięki, aby całość brzmiała jak pewny chód żołnierza. Gdy już dojdzie do celu, z impetem stawia na ziemi swój karabin. Broń, którą wymierzy wkrótce sprawiedliwość. Pewność z jaką to robi jest porównywalna do tej, którą ma Esam, gdy gra. Bez żadnych wątpliwości. Piękno chodzi krętymi drogami, ale podążać za nim należy pewnie.
    Jej cytaty był znany. Esam czytał już tę książkę, kilka dobrych lat temu, ale pamiętał to pióro. Te słowa wypowiedziała okrutna kobieta, równie pewna co ta melodia. Po trupach dążyła do celu, ale czy miała rację w swoich słowach? Oh, w jego przypadku z pewnością. Kiwnął głową uznaniem.
    -Rzadko ktoś czytuje mistrzów Europy wschodniej, poza ich rodakami, ale Ty nie należnych do nich. Jesteś prawdziwym koneserem. Szanujesz sztukę i piękno, w każdej krasie. Jesteś wyjątkowym pąkiem róż, w tym ogrodzie. Chętnie zobaczę Twój rozkwit - powiedział z prawdziwym szacunkiem. Ta młoda artystka podobała mi się coraz bardziej z każdą chwilą. Mądra, uzdolniona, rozumiejąca piękno - cudowna. Wystarczy tylko odpowiednio pielęgnować taki kwiat, aby swym urokiem przyćmił wszystkie amatorskie kwiaty, które czasami nie powinny nawet rozkwitnąć.
    -Umiem grać na każdym instrumencie, poza niektórymi profanami prawdziwej muzyki - odpowiedział. Prawdopodobnie skłamal, gdyż jako syn greckiej muzy automatycznie posiadał talent do gry na wszystkim, poza nerwami, ale niektórych po prostu nigdy nawet nie dotknął.

    Esam

    OdpowiedzUsuń
  21. Przysłuchał się kolejnej partii, nieco się krzywiąc słysząc osiem sekund, zamiast czterech. Wolał tworzyć po cztery sekundy. Cztery było liczbą idealną do wszystkiego. Mimo wszystko zapamiętał cały układ nut. Być może stworzy coś z tego, jeżeli czymś jeszcze się zainspiruje. Tutaj nie było nic na tyle godnego uwagi, poza tym skromnym pąkiem kwiatu, który niebawem zapewne rozkwitnie. Pod jego okiem? Obejrzał ją jeszcze raz. Tak, miała niezwykły potencjał, jednakże tutaj nie dało się myśleć dostatecznie dobrze, aby mógł wyobrazić sobie ten proces w pełni. Potrzebował do tego miejsca, w którym uroda mogła swobodnie egzystować. Tutaj to było wręcz niemożliwe. Tyle dobrych instrumentów uwięzionych z profanami. Żałosne.
    -Wolałbym porozmawiać o tym w innym, bardziej przyzwoitym, miejscu - stwierdził. Nie miał najmniejszego pojęcia dlaczego przyszedł do sklepu skoro brzydził się tego miejsca. Nie umiał tego wyjaśnić i tyle. Sam uśmiechnął się nieco, widząc jej uśmiech, chociaż ona nje mogła tego dostrzec. Podobała mu się. Niewinna, a jednocześnie muzyka, którą tworzyła była pewna, jakby widziała czego chce. Posiadanie takiego kwiatu, ah, chyba tego pożądał. Wyszkolić ją, pomóc, a następnie wprowadzić do swojego teatru.
    - Co powiesz na Ogród Bohemy? Jego piękno zawsze mnie inspiruje - zaproponował.

    Esam

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie widział, a raczej nie interesował się pięknem fizycznym. Ważniejsze dla niego było piękno, jakie dana osobowa wydobywała z instrumentów. Rei równie dobrze mogłaby być trędowata ze swoim talentem. Grunt, aby był godny uwagi. Esam nie był przystojny od wielu lat, a jednak był w stanie stworzyć piękno. Przyglądając się dziewczynie oceniał na ile ona jest w stanie ów piękno wydobyć z instrumentów. Każdy, najdrobniejszy gest pokazywał mu czy aby się nie pomylił co do niej. Oczywiście mogło to wyglądać zgoła inaczej, jednakże on nawet tego nie dostrzegał. Każda czynność, którą wykonywał była dla niego równie oczywista co oddychanie. Inni zazwyczaj i tak bali się zwrócić mu uwagę, za względu na jego napady agresji.
    -Flet? - zapytał. - Nie, nie, nie. Jeszcze nie. Najpierw muszę wiedzieć więcej o Twoim postrzeganiu sztuki, potem będę miał flet - wyjaśnił, kierując się w stronę drzwi. Musiał dowiedzieć się wystarczająco dużo o jej preferencjach i upodobaniach. Jeżeli posiadała w sobie coś niegodnego - nie będzie mógł jej uczyć. Otworzył drzwi, wyprowadzając ich na dwór.
    - Wielka szkoda. Są piękne i inspirujące. Każdy artysta powinien tam bywać. Dlaczego wcześniej tam nie poszłaś? - zapytał, gestem wskazując jej odpowiedni kierunek. Tradycyjnie szedł swoim własnym tempem, które wytyczały cztery sekundy. Wolniej, a następnie szybciej. Każdy krok stawiał pewnie, niczym łowca szukający ofiary, chociaż w tym momencie nie myślał o niczym takim.


    Esam

    OdpowiedzUsuń
  23. Przyjemności? Jedyną przyjemnością na jaką mógł sobie pozwolić, był moment, w którym rozpoczynał swoją sztukę. Moment, w którym unosi swoją batutę do góry, aby dyktować tempo muzyce, natomiast ta dyktowała aktorom co mają robić. Przelewał na nich agonię swojego życia, ukazywał ból, cierpienie, a także pasję, miłość, szczęście, nienawiść. Łączył ze sobą każdą skrajność z taką łatwością, z jaką robiło to życie. Dreszcz, który wtedy czuł, był oznaką niezwykłego podniecenia, które odczuwał z każdą idealnie zagraną nutą. Perfekcyjność w każdym calu. Euforia występu, bez której nie może żyć, a która jednocześnie doprowadza go do szalu za każdym razem. Za każdym razem musiał się uspokajać. Zamykać w ciemnościach, byleby nie ranić nikogo poza sobą. Zdarzało mu się widzieć ostateczne piękno w śmierci, którą chciał nieść. Ledwo się powstrzymywał. Ledwo.
    - Moją przyjemnością jest perfekcyjna sztuka, jeżeli ją zdobędziesz, będziesz dawać mi tę przyjemność, chociaż już teraz potrafisz to zrobić - odpowiedział, idąc w stronę ogrodów. Słuchał każdego jej słowa. Miała tak melodyjne głos, jakby został stworzony do rozsławienia na wielkiej scenie. Cóż, za utalentowana dama! Wziął głęboki wdech, gryząc własne usta - do krwi, jak wcześniej. Teraz jednak zlizał powoli i uważnie szkarłatną ciecz, czerpiąc przyjemność z ich dialogu. Dawno nie poznał tak godnej rozmówczyni.
    Śmierć? Zacisnął dłonie. Na jego zdrowej, prawdziwej, dało się zauważyć zbielałe kostki. On też obiecał coś swojej siostrze. Khilana chciała, aby Esam nigdy nie zapomniał o ich pięknej sztuce, potędze muzyki, którą tworzyli, i którą nadal ma tworzyć. Robił to, jednak bez niej wszystko było pełne bólu, a katorga, którą poświęcał, aby nuty nie brzmiały pusto, czasami była nie do zniesienia. Spojrzał uważniejszym wzrokiem na Rei.
    - Jaką obietnicę? - zapytał, zbliżając swoją twarz. Znajdowali się już przed ogrodem, a Esam czuł cudowną woń różnych, egzotycznych oraz tradycyjnych kwiatów. Złapał jej dłoń.
    - Potrafię zrozumieć wiele, o ile moje zmysły nie są zmącone, wtedy potrzebuję sztuki - wyjaśnił.

    Esam

    OdpowiedzUsuń
  24. - Mam nadzieję, że nie zobaczy nic nieodpowiedniego. To jeszcze dziecko- pogłaskał syna po głowie, uśmiechając się do niego półgębkiej.
    - Jestem dorosły- oburzył się Yumi, zakładając obrażony dłonie na klatkę piersiową- Nie jestem dzieckiem- zrzucił dłoń ojca ze swojej głowy, bo ten właśnie tam ją ułożył drapiąc go po długich, gęstych włosach i spojrzał na Ray szukając w niej pomocy. Był dorosły, skoro nie, to dlaczego już podobała mu się jakaś dziewczyna? Dał jej przecież miska, a to już coś znaczyło!
    - Jasne...- westchnął Kuro, patrząc przepraszająco na kobietę.- Pójdziemy od razu po zakupach, czy będziesz musiała się przygotować jakoś specjalnie?- spytał, poprawiając plecak na swoim ramieniu. On był gotowy, na to by wrzucić przybory do plecaka i pójść z nią na tą wystawę. Nie wyglądał źle, tak samo Yumi. On w swojej białej koszuli, Yumi ubrany dość schludnie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  25. - Tu masz rację, z tym doszukiwaniem się sprośności we wszystkim. Jednak tym cechuje się chyba ten wiek, że wszystko kręci się wokół seksu- powiedział bez krępacji, zmierzając za kobietą w stronę kas. Yumi zagarnął po drodze jeszcze jedne farby, które wrzucił do koszyka myśląc, ze ojciec tego nie zauważy. On miał jednak oczy do okoła głowy i widział co robi jego syn, ale nic nie powiedział. Nie chciał zabraniać mu takich rzeczy, zwłaszcza że one będą rozwijać talent chłopca.
    - Zobaczysz moje kreski!- chłopiec podszedł bardziej do Rei, gdy o tym wspomniała. Może nie tworzył takich dzieł jak jego ojciec, ale ten często go chwalił, a jego umiejętności rosły z rysunku na rysunek. Rei powinno się spodobać to co rysował, a były to najróżniejsze i bardzo kreatywne rzeczy. Od kosmitów czy różnorakich zwierząt, po cudne krajobrazy, jakie widywał nie raz w książkach czy na fotografiach ojca.
    Szybko zapłacili za przybory. Kuro przepuścił te dwójkę drzwiami przytrzymując przedtem drzwi, niczym prawdziwy gentelman, a słysząc jej pytanie zdziwił się nieco.
    - Dlaczego niby miałoby to łamać zasady nauczania?- uniósł brew ku górze.- Zabronić Ci używanie tej umiejętności nie mogą, wielu nauczycieli korzysta ze swoich. Kobieta od numerologi miewa wizje, co później wykorzystuje podczas zajęć, nauczyciel WF-u jest niezwykle szybki i również z tego korzysta. Wiec dlaczego miałabyś tego nie robić? Sam pomysł jest dobry, jednak nie do przesady. Zawsze to żywa forma prezentacji, bez komputera ani projektora- uśmiechnął się w jej stronę.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  26. Esam nie żył tylko muzyką. Co prawda skupiała ona sporą część jego życia, ale była równie ważna co teatr. W obu tych dziedzinach artystycznych wyłaniało się największe piękno, idealnie łączyło inne kunszty, ukazując każdy aspekt życia w sposób iście nadobny. Muzyka, dźwięki tworzące obraz przed oczyma słuchacza. Odpowiedni zapis nut potrafił namalować w cudzej głowie nie tylko pejzaż księżyca w pełni nad jeziorem. Muzyka tworzyła również historię, jej bohaterów. Opowiadała życie. Wystarczyło tylko uważnie słuchać. Teatr z kolei był miejscem, gdzie to istota potrafiła tworzyć sama, korzystając tylko z tego, czym została obdarzona w dniu narodzin. Aktorzy nie bez powodu z taką troską dbali o swoje struny głosowe. Ich piękno zależało od perfekcji, którą potrafili ukazać swoim ciałem, które stworzone idealnie musiało być pielęgnowane przez cały życie, aby ten łez padół go nie wyniszczył. Zaniedbanie swojej własnej, żywej świątyni było jednym z najcięższych grzechów. Setan doprowadził swoje ciało do zniszczenia. To była zbrodnia, którą usprawiedliwiał sam przed sobą, chociaż inni starali się okazać mu zrozumienie. Oczywiście Khilana zasługiwała na to, aby ją pomścić. Nie żałował. Zaprawdę, nigdy ani przez sekundę nie żałował swoich protez oraz zniszczonego ciała. Tak, był szkaradny. Brzydził się siebie. Mimo wszystko jego cudowna, idealna siostra zasługiwała na to tragiczne poświęcenie. Pogrom odebrał mu większość rozkoszy, jakimi wcześniej się raczył. Przez rok musiał przyzwyczajać mechaniczne palce do delikatności instrumentów. Tak długo uczył się tego lekkiego dotyku na nowo, a szargany chorobą po utracie najbliższej osoby umysł nie był skory do szybkiego przyswajania wiedzy. To była katorga, najgorsza tortura. Latami szukał ukojenia. Za każdym razem znajdował je w umiłowanych dziedzinach sztuki. Moment, w którym rozpoczynał się niezwykły spektakl, gra nut i świateł. Był to najlepszy balsam na pulsujące nerwy, przekrwione oko, które niedokładnie postrzegało rzeczywistość.
    Chłonął zmieszaną woń kwiatów do nozdrzy. Mimo, że mieszanka była nad wyraz chaotyczna, potrafił poczuć lekki spokój. Rozmowy o śmierci zawsze przynosiły mu na myśli Khilanę; wtedy nie sposób mu było trzeźwo myśleć. Musiał szukać odskoczni, aby nie dostać jakiegoś napadu rozpaczy. Gazety już nie raz prześmiewczo traktowały jego stan. Kpiły z ran na jego duszy, których nikt jeszcze nie zdołał zasklepić. Z ran, które z każdą kolejną wiosną się pogłębiały. Rozkwitające kwiaty, które z taką nabożnością oglądał, gdy przyroda leniwie budziła się do życia. O tej porze znalezienie takich pąków było wręcz niemożliwością. W Bohemie znajdowało się kilka kwiatów, ale i te w końcu rozkwitały, szczycąc się swoją nadobną, dojrzałą formę. Często były piękniejsze niż prosty, aczkolwiek kolorowy pąk. Jednak to moment rozkwitu był dla mężczyzny pokazem piękna. Delikatny, niewinny pąk, który dopiero wkraczał na swoją dorosłą ścieżkę… Narodziny ideału. Zjawisko, któremu przyglądanie się stanowi najwyborniejszą rozrywkę. Właśnie tym była dla niego Rei. Ulubionym zjawiskiem, którego pragnął obserwować. Nawet jej uroda, tak filigranowa, jak postać serafina, który nie zstąpił z rajskich ogrodów, była niesamowitym zjawiskiem, które dodawało uroku całemu procesowi. Trzymając ją za rękę, zrobił kilka kroków w stronę ogrodów. Jej oczom ukazała się ścieżka, którą z obu stron otaczały okrągłe grządki białych i różowych chryzantem. Przed kwiatami znajdowała się soczyście zielona, świeżo skoszona trawa, która również emanowała przyjemną dla nozdrzy wonią. Ścieżką była zwykła szara, wydeptana dróżka, która nie przykuwała wzroku. Pozwala dojrzeć piękno kwiatów. Alejka była urządzona w ten sposób na kilka dobrych, długich metrów. Za nią znajdował się drewniany most, który jak granica oddzielała chryzantemową aleję od reszty ogrodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężczyzna zamarł, gdy brunetka dotknęła jego maski. Zagryzł wargę, czując jak serce na chwilę przestaje mu bić. Jakiej intencji by nie miała – ten gest był czułością. Czułością, której od lat nie zaznał. W środku uczył dziwne, ale przyjemne ciepło, które wolno rozchodziło się po całym ciele mężczyzny.
      - Drwiny wobec osoby tak utalentowanej są przejawem zwykłej, prostackiej zazdrości. Nie każdy może być prawdziwym artystą, a profani i ich żałośni fani nie są w stanie tego pojąć – odpowiedział po chwili, zabierając jej dłoń ze swojej maski. Bogowie wiedzieli jak bardzo podobała mu się ta chwila i jak łaknął jej przedłużenia. Właśnie z tego powodu to przerwał. Był postacią tragiczną, skazaną na wieczne cierpienie. Miał jedynie kilka uciech, na które mógł sobie pozwolić. Nie powinien poszerzać ich o ciepło drugiej osoby. To byłoby zbyt niegodne. Niegodne dla niego. Miał przecież plugawą krew na rękach.


      Esam

      Usuń
  27. Maski Esam nie wykonał własnoręcznie. Nie miał pełnej władzy w rękach, gdy prosił o jej wykonanie. Zaprojektował cały jej wygląd oraz ozdobił, jednakże najwięcej pracy włożył w nią, żyjący jeszcze, rzemieślnik z Gildii. Faktura, oraz wszystkie krawędzie maski były jego dziełem. Naprawdę udanym. Przedmiot doskonale zasłaniał całą szkaradę artysty i robi to do dzisiaj.
    Esam przyglądał się kwiatom z daleka, analizując przy okazji każdy, pełny gracji ruch Japonki. Wyglądała niezwykle spokojnie oraz radośnie, chociaż chryzantemy były symbolem śmierci. Dla Setana śmierć była jednym z najważniejszych momentów życia. Jej okoliczności, to jak pożegnanie się z życiem wyglądało, było zwieńczeniem całego żywota danej istoty. Piękne życie zaslugiwalo na piękną śmierć. Pogrom odebrał ten przywilej wielu prawym osobom. Oh, jak on nienawidził za to ludzi. Dokonali tak wielu zbrodni, a on nie mógł dostatecznie im się odpłacic. Jakież to smutne i żałosne. Chryzantemy były kwiatami o niezwykłej urodzie. Nie dziwił się, że zrobiono nimi groby.
    - Ci, którzy odeszli również zasługują na piękno na tym świecie. Chryzantemy idealnie spełniają się w tym zadaniu. Każda barwa mówi bliskim, których już nie ma inne rzeczy. Każda barwa wyraża inny rodzaj tęsknoty i miłości - wyjaśnił z oddali. Nie podchodził, aby mieć oko na kobietę. Z każdą chwilą czuł coraz bardziej, iż powinien wziąć ją na naukę. Zdawała się mieć niezwykły talent, na dodatek ten światły umysł. Wystarczyło stopniowo dodawać do niego coraz więcej, aby nie utknął w miejscu. Wszyscy kształcą się całe życie. Starsi stawali się mentorami młodych, aby mogli wskazać odpowiednią ścieżkę początkującymu artyście.
    Nie reagował na ponaglania dziewczyny. Był we własnym świecie. Aranżowal w myślach jej naukę, występy. Przyozdabial czarne jak noc włosy białymi płatkami kwiatów. Ubierał ją w niewinność, która rozkwitała w jej delikatnej duszy.
    -Stąd widzę je doskonale. Poza tym, Twoja niewinna uroda idealnie komponuje się z delikatnymi kolorami kwiatów. Widzę niezwykle urokliwy pejzaż z tej perspektywy. Młoda artystka, która szuka inspiracji w ukochanych kwiatach. Ten widok mnie inspiruje. Przypomina o moich własnych początkach, gdy zza kulis oglądałem rozkwitających, utalentowanych aktorów. Rzeczywista całość jest tak nostalgicznie podobna do tych minionych dni... Naprawdę chciałbym Cię uczyć swojego postrzegania sztuki - wyrzekł, po każdym zdaniu robiąc przerwę na cztery sekundy, aby dać sobie czas na złapanie powietrza oraz wszystkich niezwykłych obrazów.

    Esam

    OdpowiedzUsuń
  28. Kuro spojrzał na nią z lekkim uśmiechem.
    - Również pochodzę z Japonii, w dodatku z tej, która była jeszcze bardziej tradycyjna niż teraz, a nie mam takich problemów. Przejdzie Ci to z wiekiem, uwierz- mruknął do niej.
    Galeria wyglądała imponująco, może nie dorównywała tym, na których dawno bywał, ale i tak cieszyła oko. Jednak to obrazy go nie zachwyciły, były zbyt proste jak na jego gust, zbyt nowoczesne, a takiej sztuki nie lubił. Trzy kreski na krzyż nie były niczym artystycznym, wolał bogate, zdobione twory przedstawiające jakąś historię. Namalowaną ze szczegółami, wszystkimi ozdobnikami, stworzone pewną, dobrze stawiającą kreski ręką. Nie ten szajs, który najczęściej pokazuje się teraz. Oby tylko nie żałował wizyty w tym miejscu. Podszedł do pierwszego obrazu patrząc na niego nieprzychylnym okiem. Serio? But?
    - "Babie lato"...- westchnął widząc sam tytuł.- Mogliby o wiele bardziej się postarać... Ale czego ja oczekuje od sztuki współczesnej. Boje się tylko tego, w którym kierunku zmierza sztuka.
    Przyłożył palce do skroni przechodząc do następnego obrazu. Podobno wszystko miało przedstawiać bajki w szerokim pojęciu, a na razie nie widział nic z nim związanego.
    Jego uwagę przykuł jeden obraz, a raczej komiks przedstawiającą młodą, blond włosą dziewczynę w kaftanie bezpieczeństwa przed i po tym, jak wzięła jakieś dziwne pigułki. Po pigułkach widziała różne, dziwne rzeczy. Jak właśnie gąsienica z papierosem, biały królik z zegarkiem... Ciekawe, bardzo ciekawe.
    - Ten jest ładny- zauważył, pokazując kobiecie obraz.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  29. Kuro nie zareagował wcale na dotknięcie jego ramienia, czy zwrócenie się do niego na "Ty". Przyzwyczaił się do takich rzeczy, nie robiły na nim wrażenia, póki ktoś mu się nie spodobał i sam zaczął reagować odpowiednio. Z Rei tak nie było. Kobieta nie działała na niego, a nawet jeśli by mu się spodobała, nie mógłby. Była jego praktykantką, a nie kobietą która rozłożyłaby się dla niego na biurku. Wiedział, iż się szanuje i by na to nie pozwoliła.
    Spojrzał na obraz z nieukrywaną ciekawością. Kojarzył tą bajkę, sam oglądał ją kilka razy i była jedną z wielu, która podbiła jego serce. Anastazja. Może była tak piękna dlatego, iż mówiła w połowie prawdę? Opierała się głównie na tragedii rodziny Romanowów, niejednokrotnie czytał o tym fakcie.
    - Piękna bajka, szkoda że oparta na kłamstwie- spojrzał na Rei z lekkim uśmiechem. Samo dzieło było pięknie wykonane, w drobnych szczegółach, do tego te stonowane kolory. Podejrzewał, iż specjalnie nie miała rzucać się w oczy.- Ale takie są najpiękniejsze.- sam położył dłoń na ramieniu kobiety, zaciskając się na nim lekko palcami. Musiał kiedyś powrócić do tych bajek, wszystkich, ale szczerze nie miał z kim. Sam, stuletni już facet, nie usiądzie przed telewizorem i nie zacznie oglądać sobie księżniczek. Yumi wyrósł z takiego typu rozrywki, może jeszcze Ines... Ale z nią miał słabe kontakty, jak już widziała.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  30. Esam oddał się zadumie właśnie dzięki Rei. To jej postawa obudziła w nim stare wspomnienia i myśli. Sprawiła, że wyrywały się z ukrytych zakamarków pamięci, delikatnie muskając jego świadomość, by z każdą sekundą przechodzić w coraz to żywsze obrazy, wizje. Słuchał więc jej słów z uwagę oraz niezwykłą ciekawością, biorąc pod uwagę fakt, iż to on miał być mistrzem, a ona uczniem. Nie mógł jednak unosić się czymś tak błahym jak próżna duma, żądająca szacunku za nic. Jeżeli ktoś go inspirował, bądź mówił ciekawie mógł być nawet żebrakiem. Piękno fizyczne nie mogło być jedynym wyznacznikiem pozycji społecznej istoty. Cudze słowa niosą ze sobą niewyobrażalną wartość, przynajmniej te słowa, dla których warto na chwilę się zatrzymać, przymknąć oczy i po prostu słuchać. Wziął wdech, przyglądając się chryzantemom. Nadal z oddali, aby uchwycić całą panoramę. Szczegóły pamiętał jeszcze z wczoraj. Nie dopatrzył się, aby jakiś kwiat rozkwitł czy zwiędnął, więc przyglądał się całości obrazu. Rei wkomponowywała się w niego wręcz idealnie. Była delikatna i piękna jak rośliny, które tak kochała. Niejednoznaczna, niedoceniona, przynajmniej nie jeszcze, aczkolwiek Esam pragnął zrobić z niej prawdziwą gwiazdę estrady. Artystkę, której talent pozna całe Mortiel. Jej imię i nazwisko będą zdobić bilbordy. Na występy ubierać się będzie w najznamienitsze jedwabie, by material przypadkiem nie skrępował najmniejszego nawet ruchu mięśni kobiety.
    - Wielu po prostu nie widzi prawdziwego piękna, bądź sięga po najprostszą, utartą symbolikę. Nikt już nie chce łamać granic w budowie piękna. Nowi artyści aż nadto skupiają się na własnych emocjach, pustych, materialistycznych i zapominają o doskonaleniu prawdziwego piękna. Sztuka, którą tak kocham przechodzi kryzys, dlatego odnajdywanie talentów, którzy ją respektują to jak dar od mojej matki muzy. Każdego dnia jestem jej za to wdzięczny. Dzisiaj pokierowała moje otępiałe kroki do sklepu muzycznego. Pośród nowych, profanujących sztukę instrumentów znalazłem prawdziwy pąk przy pianinie. Porzucenie Cię w tej sytuacji to grzech. Chryzantemy są podobne. Nikt nie skupia się na ich delikatnych płatkach, które muskają skórę lżej niż powiew skrzydeł kolibra, nikt nie patrzy, że każdy kolor symbolizuje inne uczucie. Ten ogród jest pełen czystości, delikatności i dobroci, ale przeciętna osoba zauważy tylko piękne kwiaty na grób ukochanych rodziców. Doceniają ich piękno na miarę swojego ograniczonego umysłu. Obowiązkiem artysty jest otworzyć ten umysł, wlać do niego szersze poglądy, nowy obraz piękna – wyjaśnił, po czym podszedł do grządek. Szukał w nich przez chwilę czegoś, aż w końcu odnalazł pąk białej chryzantemy. – Martwy nie jest pozbawiony uczuć, jego dusza żyje wiecznie w nas. A gdy chryzantemy rozkwitają, budzą do życia w kimś natchnienie, które duchy chcą nam przekazać – przymknął oczy, a pąk rozkwitnął. Powoli odkrywał każdy nowy płatek, odsłaniaj swoją cudowną urodę. – Każdy z nas ma w sobie wolę swoich bliskich, to kwiaty je przenoszą. Są nośnikiem między światem żywych i martwych – dodał, pokazując rozkwitnięty kwiat w całej jego okazałości.
    - Zgrzeszę, jeżeli nie pomogę Ci pomóc – zakończył jeszcze swój wywód, gdy przyszła uczennica zadała mu pytanie.



    Esam

    OdpowiedzUsuń
  31. [Skoro powiadasz, że Rei to zgłaszam się pod nią. Wygląda mi ona na dość spokojną osóbkę, nie wiem czy masz może jakieś zamysły co do watka czy coś? Bo szczerze kot raczej nie bywa w szkole.]

    Bakeneko

    OdpowiedzUsuń
  32. [Cóż.. Ogólny zamysł jest ok. Tylko kot raczej mi nie imprezuje a jedynie pije po swojemu. Możne spotkały by się jakoś przypadkiem i wydarzyłaby się okazja do opicia czegoś? Coś po prostu co obudziło by w kocie poczucie okazji do sięgnięcia po alkohol. xD a dalej by się już potoczyło samo.. (jak to przy alko. bywa)]

    Bakeneko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Przepraszam też, że odpisuje czasami po takim czasie, ale no cóż... Praca...]

      Usuń
  33. - Jasne!- Yumi wyszczerzył się w jej stronę szybko podchodząc do pierwszego płótna. To było jeszcze puste, nikt nie zdążył nawet się do niego dosiąść, więc chłopiec miał pole do popisu. Chwycił pierwszy lepszy ołówek, jednak ojciec szybko powstrzymał go przed dotknięciem nim płótna, szybko wręczając mu do ręki najbardziej miękki ołówek jaki zdążył złapać.
    - Tym się szkicuje, tyle razy mówiłem- usiadł obok niego na jednym ze składanych krzesełek, wcześniej podając jedno Rei.- Co zamierzasz narysować?
    Yumi zagryzł lekko wargi wzrok wbijając w płótno i myśląc nad wszystkimi bajkami, jakie tylko oglądał. Zeszło mu może z pięć minut. Wtedy na jego twarzy znów pojawił się uśmiech.
    - Tajemnica, spodoba wam się- wystawił język na zewnątrz szybko zaczynając swoje dzieło.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  34. Sztuka była związana z Esamem od dnia narodzin. Jego ojciec oraz matka od zawsze byli związani z różnymi artystycznymi dziedzinami. Przez kilkadziesiąt lat uczyli go oraz siostrę jak odpowiednio tworzyć. Mieli wrodzony talent, a ich umiejętności rasowe były tego dopełnieniem. Zdolność kontrolowania roślin niejednokrotnie przynosiła mężczyźnie natchnienie. Wystarczyło oddać się fantazji w ogrodzie, by jego oczom ukazały się niezwykłe wariacje. Kwiaty okazały krajobraz, unosiły się, wzrastały w rytm melodii. Ich urok sugerował jak zapisać następne nuty, w które dźwięki udać się tym razem. Czy nadać melodii odrobinę spokoju, czy wnieść pewną dozę śmiałej grozy. Prawdziwe piękno zawsze znajdowało grono wiernych wyznawców, którzy cenili sobie sztukę na wysokim poziomie. Inaczej teatr Setana już by nie istniał, a ten mimo wszystko stał cały czas. Tak samo piękny jak sto, bądź dwieście lat temu. Na jego scenie wystawiono różne sztuki, grano niezwykle koncerty, a czasami nawet organizowano wernisaże naprawdę wybitnych autorów, którzy potrafili uchwycić prawdziwie idealną sztukę w swej oryginalnej formie. Esam marzył, aby każdy widział to piękno. Potrafił zatracić się w tym niezwykłym rodzaju urody tak jak on. Tak jak Rei. Poczuł dziwne ciepło na swojej dłoni, gdy ta jej dotknęła. Nieznany mu wcześniej dreszcz przebiegł od tamtego miejsca ku górze, wywołując gęsią skórkę wszędzie tam, gdzie jeszcze posiadał ciało. Dotyk drugiej osoby, jej delikatne, kruche ciepło, było tak niezwykłym i obcym uczuciem... Q głębi duszy tęsknił za bliskością, jednakże nje mógł jej do siebie dopuścić. Dusza jego była zbyt nieczysta. Skalana zwykłym, oklepanym okrucieństwem. Za późno włożył w swoją zemstę oryginalne wyrachowanie, aby teraz zasłużyć na taką rozkosz. Mimo wszystko nje zabrał swojej dłoni, aby przypadkiem nje speszyć swojej uczennicy. Trwał przez moment w letargu z lekko rozchylonymi wargami. W duszy słyszał już melodie skrzypiec. Cichą, niepewną; każdy dźwięk był kontemplacją nad duszą. Jego duszą. Poczuł w sobie ten furur articus. Poczuł boskie natchnienie za jednym dotykiem tej pięknej kobiety. Niebywałe. Grzech? Miał ich zbyt wiele na sumieniu, aby teraz dokładać sobie kolejnych.
    -Nie pozwolę na to. Jesteś zbyt czystym, wspaniałym natchnieniem, by zbrukać twoją duszę grzechami mojej marnej istoty, moja droga - powiedział. Powoli podniósł się na równe nogi. - Z rozkoszą pokaże Ci mój teatr, dopóki jest jeszcze zamknięty. Wieczorem chciałbym abyś zobaczyła sztukę, którą aktualnie wystawiamy. Doprawdy, prawdziwa perła - Mistrz i Małgorzata. Rosyjski talent literacki, ukazany przez greckich mistrzów teatru na scenie. Czy zrobisz mi tą przyjemność? - zapytał, pomagając jej wstać. Spojrzał w jej kolorowe, niezwykle oczy. Była jak lustrzane odbicie sztuki. Niepozorna, piękna, natchniona - idealna.

    Esam

    OdpowiedzUsuń
  35. - Wystąpił błąd. Niezdolność do znalezienia sensu w wypowiedzi Rei Yamawaki. - Blondynka kontynuowała wpatrywanie się w twarz japonki. Eizen w tym czasie skończył bandażować ranę swojej pacjentki, unosząc po tym wzrok na nią, a zaraz na Rei.
    - Ja również nie mam pojęcia o co chodzi. - Powiedział podnosząc się z kolana na którym przykucł ze względu na staranniejsze zawiązanie opatrunku. Gdy był już na równych nogach odgiął się nieznacznie podpierając się dłońmi na plecach. Wiek daje się we znaki. - Esriel proszę być posiedziała dłuższą chwilę na tym krześle. Jesteś dość blada co potwierdza że straciłaś dużo krwi. Następnym razem kiedy coś takiego się stanie, proszę, udaj się do lekarza niezwłocznie a nie spacerkiem. - Polecił jej z dość ciężko ale wyczuwalną troską w głosie, podchodząc do stolika na którym miał swoje graty.
    - Przyjęłam. - Dziewczyna odpowiedziała na jego wypowiedź kierując na krótką chwilę spojrzenie za nim. Zaraz jednak wrócił nim na Rei, przekręcając nieznacznie głowę w bok po chwili przyglądania się jej. - Pytanie: dlaczego osoba fizyczna o godności Rei Yamawaki bezustannie się uśmiecha. Prawdopodobieństwo szczękościsku 65%.

    Es, Eizen

    OdpowiedzUsuń
  36. - Nawet niektórzy ludzie są obojętni na ból co wynika z błędnego funkcjonowania układu nerwowego. - Eizen stwierdził obmywając swoje dłonie w miseczce. Gdy już były czyste, złapał za gąbeczkę którą namoczył wodą z butelki. - A co do twojej konkluzji Rei. Maszyny nie krwawią. - Dodał. Na jego słowa Esriel opuściła wzrok na ziemię, jakby pogrążając się w nieuzasadnionym żalu. Gdy tak siedziała, zaraz obok niej był doktor który delikatnie uniósł jej zabandażowaną rękę i starannie zaczął obmywać ją z krwi. Blondynka uniosła na niego powoli wzrok, widząc w ten sposób jego zmęczone spojrzenie.
    - Podnieść... kąciki... - Wyszeptała do siebie unosząc nieznacznie wspomniane kąciki ust. Jej twarz nabrała lekkich rumieńców, ukazując trochę życia.
    - Nauczyliśmy się czegoś nowego? - Mężczyzna bardziej stwierdził niż spytał, chichocząc. - Moja twarz nie jest do tego przystosowana. Dlatego ją zakrywam, by nie straszyć innych. - Wyjawił mocną półprawdę spoglądając na Rei by chcieć coś do niej powiedzieć gdy coś go zaniepokoiło.
    - Rei... zbladłaś odrobinę. Chcesz usiąść? Mam jeszcze jedno krzesło. Jak wróci moja niewolnica to przyniesie coś do picia. - Wspominając o swojej niewolnicy spojrzał dyskretnie na wyjście spod swojego straganu, zastanawiając się co może ją zatrzymywać. - Powinna tu być lada chwila - Oznajmił twardo.

    Es, Eizen

    OdpowiedzUsuń
  37. Może i prawdą było że większość zwykłych ludzi popadło by w swego rodzaju panikę po zobaczeniu na swoim ciele podobnej rany do tej którą otrzymała blondynka. Ale Eizen miał okazję spotkać tych którzy zachowywali w takim momencie zimną krew i opanowanie, a na ból nie zwracali uwagi dopóki nie byli pewni że otrzymają pomoc. Słysząc pojęcie "sztuczna inteligencja" doktorowi na myśl przychodziły tylko maszyny. Gdy chodziło o klony istniejących organizmów to posiadały one swoją własną osobowość oraz wspomnienia które nabywały w trakcie zapoznawania się ze swoim życiem. W każdym razie Eizen nie miał zamiaru dyskutować o biologii ponieważ wiedział że nie każdy lubi ten temat, mimo że został teraz wspomniany. A o technologii nie miał zamiaru tym bardziej rozmawiać, on ledwo umie obsłużyć mikrofalówkę nie wspominając o tym że nie posiada w domu nawet telewizora. Nie musiał specjalnie zmieniać tematu ponieważ jak zauważył wcześniej, Rei zaczęła się gorzej czuć.
    - Cholera - Pomyślał opuszczają szybko lecz ostrożnie dłoń Esriel. Rzucił gąbeczkę na stolik który miał aktualnie za sobą i podszedł szybko do ledwo stojącej kobiety. Na lekko ugiętych nogach przewiesił sobie jej lewą rękę przez szyję i złapał ją prawą dłonią w talii, po czym poprowadził do krzesła o którym wspomniał. W pośpiechu nie zauważył że pomógł usiąść Rei na swojej książce.
    - Inne objawy prócz nudności? - Spytał się kładąc rękę Rei którą miał przewieszoną przez szyję na jej kolanie. Dwoma palcami u prawej dłoni podniósł nieznacznie podbródek kobiety a palcami u lewej dłoni rozszeżył nieznacznie powiekę i przyjrzał się gałce ocznej. W tym momencie pod plandekę straganu medycznego weszła niska, lecz wyższa od blondynki, dziewczyna o ciemnoszarych włosach uwiązanych wstążką w kucyk która trzymała w dłoniach dwa plastikowe kubeczki.
    - Przepraszam Panie... był mały wypad... - Przerwała swoje wyjaśnienie widząc że pod jej nieobecność przybyło pacjentów.
    - Celine wylej wodę z miski i podaj ją czarnowłosej od której odchodzę. Rusz się. - Mężczyzna powiedział nieco gniewnie podchodząc do swojej skórzanej torby w której coś zaczął szukać. W tym czasie jego niewolnica zastosowała się do polecenia. Odstawiła kubeczki na stoliku z przedmiotami do pierwszej pomocy i szybko wylała wodę z wspomnianej miski na ziemię, która szybko zaczęła ją wchłaniać. Następnie podeszła do Rei i wręczyła jej miskę, by ta miała do czego zwymiotować gdyby nie mogła wytrzymać.
    - Podaj mi butelkę z wodą, jest na skraju stolika. - Eizen ponownie odezwał się do niewolnicy odchodząc od torby z której wyjął mały szklany pojemnik z jakimiś jasnozielonymi tabletkami. Gdy był z powrotem przy Rei, przyklęknął przy niej. - Jeśli naprawdę czujesz że musisz to opróżnij teraz swój żołądek. - Teraz zwrócił się do siedzącej kobiety. Dał jej po chwili jedną z tabletek, gdy to zrobił Celine dała mu butelkę którą Eizen otworzył i podał czarnowłosej by miała czym popić.
    - Ta tabletka powinna zaradzić nudnością. - Dodał.
    Esriel w tym czasie, siedząc dalej tak jak jej rozkazano, odwróciła się bardziej w stronę Rei. Przyglądała się jej jednak nie dało się stwierdzić co aktualnie chodzi jej po głowie.

    Eizen, Es

    OdpowiedzUsuń
  38. Kuro przyglądał się z ciekawością, co takiego Yumim miał zamiar wykonać. Chłopak miał bardzo wiele pomysłów związanych ze sztuką. Często przesiadywał przy kartkach szkicując różnorakie rzeczy, od tych codziennego użytku, aż do takich które większości wydawały się wyjątkowe. Kuro złapał go nawet na tym, że zaczął trwonić powoli od towarzystwa, gdy miał ku temu okazję bo wolał przysiąść przy swoim szkicowniku na szkolnym parapecie i zająć się swoimi sprawami. Martwiło go to trochę, ale sam wiedział, że sztuka wymagała pewnych poświeceń. Sam był kiedyś do niego podobny, zamiast uczyć się tego co powinien, on ukrywał się przed dziadkiem w jakimś kącie by rozwijać swoją pasję. Dopiero słowa Rei wyrwały go z zamyślenia.
    - Nie pamiętam, to było dość dawno.- przyznał się wzruszając ramionami.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  39. Doktor uniósł nieznacznie lewą brew słysząc komentarz co do ukrywania swojej twarzy. Skierował oblicze w stronę Rei i lekko podbił tricorn do góry prawym palcem wskazującym ukazując lepiej swoje oczy.
    - Oczy mam tu, a podobno kontakt wzrokowy jest najważniejszy. A wolę by bandana zakrywała resztę. - Wypowiedział się na ten temat. Celine w tym czasie odsunęła się na krok w tył od pacjentki oraz mężczyzny. Złączyła dłonie przed sobą i czekała na dalsze polecenia próbując nie okazywać na twarz emocji, z czym ma długie doświadczenie. Nie mogła się ona jednak powstrzymać. Zerknęła szybko w stronę blondynki, wtedy ich oczy nawiązały kontakt który zaczął się utrzymywać. Zupełnie jakby sobie z nich czytały.
    - Mówiłaś że miałaś mroczki? Miałaś również zawroty głowy? - Eizen spytał się Rei, gdy dwie dziewczyny się w siebie wgapiały. Eizen czekając na odpowiedź wyjął z kieszeni w koszuli podłużne pudełko, które mogło nieznacznie z niej wystawać. Wyjął z niego te samej długości patyk a pudełko włożył z powrotem do kieszeni. Poczekał aż czarnowłosa skończy mówić, wyjął w tym czasie małą latarkę, po czym powiedział - Otwórz proszę usta i powiedź "a". - Gdy się zastosowała do polecenia zobaczył jej gardło. Gdy skończył wyłączył latarkę i wyjął patyk z jej ust rzecz jasna.
    - Nie wydaje mi się by cokolwiek utkwiło ci w przełyku. Możliwe że po uderzeniu w głowę twoje nerwy lekko zgłupiały, co zgadzało by się z wystąpieniem mroczków przed oczyma w tym samym czasie. Zalecam pić dużo ciepłych napoi. Jeśli to uczucie będzie się utrzymywać przez dwa dni niech Pani zrobić prześwietlenie. I proszę przywiązywać do tego uwagę. Dysfagia może być objawem chorób które można zdiagnozować dopiero po pojawieniu się kolejnych objawów. - Gdy skończył diagnozę podszedł do kosza który przygotował sobie w kącie i powrzucał do niego śmieci które miał pod ręką. Nie. Nie wrzucił samego siebie.

    Eizen, Es

    OdpowiedzUsuń
  40. Obraz nabierał coraz lepszych kształtów i już po jakimś czasie można było się domyśleć co takiego Yumi chciał przedstawić. Na środku płótna przedstawiona była czarnowłosa kobieta o typowo azjatyckiej urodzie z długim mieczem w dłoni. Ubrana była w tradycyjne, jasne kimono, a w jej włosy wplecione były kwiaty wiśni. Do okoła niej znajdywały się inne, mniej wyraźne męskie sylwetki o ciemnych kształtach zamiast w pełni naszkicowanego ciała. Do tego za nimi wystawało coś przypominającego bambus i charakterystyczne szczyty gór. Kuro uśmiechnął się pod nosem i przestał podpierać brodę na dłoni, by przysunąć się do chłopca.
    - Mulan?- spytał, a dziecko kiwnęło szybko głową.- Może domaluj jeszcze chmury?
    Yumi odłożył na chwilę ołówek, by dobrać się do jasnych kredek, którymi powoli zaczął tworzył obłoki. Były naprawdę podobne do tych z bajek.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  41. - Widzenie w ten sposób zalicza się do zawrotów głowy. - Doktor oznajmił jeszcze w trakcie sprawdzania gardła japonki. U niektórych taki objaw oznaczał przeważnie że osoba ta przekroczyła rozsądną ilość promili. Lecz Eizen nie zauważył śladów dużej ilości alkoholu której Rei musiała by spożyć by otrzymać taki efekt, nie sądził więc że jest ona pod jego wpływem. Miał on nadzieję że kobieta faktycznie zastosuje się do poleceń. I że nie będzie się do niego głosiła w sprawie prześwietlenia. Mimo że Eizen do biednych nie należy, zakup niezbędnej do prześwietleń aparatury wydawał mu się trochę za kosztowny. No i może mieć on trochę z dusi grosza w sobie.
    Nagle usłyszał na głos tytuł lektury którą czytał zanim mu przeszkodzono. Zastygł w miejscu a tego twarz zaczerwieniła się zauważalnie. Na szczęście bandana praktycznie wszystko zasłaniała. W tym czasie Celine otworzyła nieco szerzej oczy i spojrzała kątem oka na niego. Była szczerze zaskoczona faktem że stary doktor Darkling czyta coś prócz tomów lekarskich. A co jeśli... wszystkie z nich były ukrytymi romansami? -- Z tą myślą w głowie dziewczyna pochyliła nieznacznie głowę do przodu, by grzywka zasłoniła jej twarz na której pojawiły się rumieńce.
    - E-ekhem. - Odchrząknął stojąc dalej plecami do przedstawicielek płci pięknej w swoim medycznym zakątku Eizen. - O-oczywiścię...! Dumny lekarz zawsze powinien poszerzać swoją wiedzę. - Odpowiedział na pytanie Rei, poprawiają tricorn by z powrotem bardziej zakrywał jego oczy. Niestety nieadekwatnie do zapewnień doktora, opis książki ładnie tłumaczył że jest ona historią miłosną która opowiada o powoli rosnącej znajomości oraz uczuciu pomiędzy chirurgiem oraz kobietą której to ocalił on życie poprzez przeszczep serca. Do Eizena doszło, jednak trochę za późno, że japonka może właśnie czytać prawdę. Obrócił się więc na pięcie, podszedł do niej i zabrał szybkim ruchem dłoni książkę z jej uchwytu.
    - Przepraszam, nie chcę ryzykować utraty strony na której skończyłem. Ponowne szukanie jej zawsze mnie denerwuje. - Takie było jego wytłumaczenie. O dziwo wypowiedział zdanie zupełnie tak jakby nie palił się ze wstydu. - H-heh. Coś czuję że powinienem bardziej skupiać się w miejscu pracy na samej pracy. A nie zaprzątać sobie głowy dalszą edukacją... - Mówił bardziej do siebie, masując się wolną dłonią po szyi. Podszedł zaraz po tym do swojej torby i ukrył w niej starannie książkę. W tym czasie uniosła dłoń Esriel która uważnie obserwowała całą sytuację, akurat teraz patrzyła na Eizen'a
    - Pytanie: czy mogłabym pożyczyć książkę by zaznajomić się z jej treścią w celu "poszerzenia wiedzy medycznej"?
    - Ekhem. - Mężczyzna odchrząknął raz jeszcze, po tym jak się wyprostował, odpowiadając w ten sposób na zadane mu pytanie. W prawdzie nie miał cholernego bladego pojęcia jak zniechęcić blondynkę do tego pomysłu.

    Eizen, Es

    OdpowiedzUsuń
  42. - W rzeczy samej. Diagnostyka. Bez niej nie da się nawet zwykłego przeziębienia wyleczyć. - Odparł poprawiają tricorn na głowie. Esriel słysząc stanowczość dwóch osób z którymi rozmawiała, opuściła przekonana dłoń.
    - Rozumiem. - Poinformowała, chyba szacując ile czasu może doktorowi zająć czytanie książki o której mowa. Słysząc propozycje japonki, przyjrzała się jej. - Puddingu nie można zaliczyć do gorącego napoju. - Stwierdziła opuszczając wzrok.
    - Nie jestem pewien czy go gdzieś tu można dostać. W każdym razie Esriel zalecam ci dalej odpoczywać. - Doktor zalecił spoglądając zaraz na swoją niewolnice. - Celine, zaopiekuje się moja pacjentką gdy mnie nie będzie. Faktycznie mógłbym skorzystać z krótkiej przerwy. Gdyby się coś działo pobiegnie po mnie. Postaram się być jak najbliżej się da. Raczej łatwo mnie zauważysz. - Mówiąc to podbił nieznacznie tricorn, kierując się zaraz w kierunku wyjścia.
    - To jak Rei, idziemy? Sama się nie przemęczaj i jak poczujesz się znowu słabo mów niezwłocznie. - Zwrócił się do kobiety wychodź razem z nią. Gdy zaczynali odchodzi zza plandeki można było usłyszeć głos Esriel.
    - Obserwacja: czemu osoba z ograniczonymi prawami obywatelskimi o imieniu Celine nie posiada piersi?
    - E-ek..? - Można było jeszcze usłyszeć zdezorientowana Celine.

    Eizen, Esriel

    OdpowiedzUsuń
  43. Temat dzisiejszych zajęć nie należał wcale do najprzyjemniejszych ani do najbardziej zajmujących, bo na dziś przypadły im zajęcia o wdzięcznym temacie jakim była sztuka w czasach wojny. Dziś przede wszystkim miał im przekazać teorię, określić ramy historyczne, po części psychologię i ideologię ludzi żyjących w tamtych czasach, by młodzież mogła zrozumieć czym kierowali się artyści i sam artyzm w tamtych czasach. Nie było to łatwe zadanie, nie był historykiem ani psychologiem, ale przeżył tamte czasy i miał wrażenie, że poradzi sobie z tym tematem na tyle dobrze żeby każdy z osobna wiedział dlaczego sztuka była taka, a nie inna. Dziś nie miał zamiaru być tym zimnym, po części skurwiałym wykładowcą, który podchodzi do teorii pobieżnie, bo temat był ważny. Nowsze czasy w sztuce zawsze traktował poważniej niż inne, zwłaszcza że były one często niezrozumiałe, a tak bardzo ważne dla ludzi XXI wieku, bo dzięki temu ludzie (oraz nieludzie) mogli się uczyć na błędach swoich pradziadków. Stare czasy były również ważne, owszem, ale po prostu nie trafiały tak mocno jak te, które wydarzyły się sto lat temu. Wykorzystywał to zawsze i tym razem nie mogło być inaczej.
    Jak zawsze przyszedł do klasy równo z zegarem, wpuścił całą bandę do klasy i spokojnie poprosił, by zajęli swoje miejsca. Sam zaczął przygotowania do prowadzenia lekcji. Tradycyjnie czarna kawa oraz herbata dla swojej studentki, w międzyczasie puszczenie kartki po klasie, by uczniowie sami zaznaczyli swoją obecność, a na sam koniec podłączył rzutnik oraz pendrive'a do swojego laptopa. Nie swoich zajęciach wykorzystywał elektroniki tak często, ale problematyczne byłoby wniesienie do klasy map, oraz różnego rodzaju dzieł z tego okresu, więc dla niego było to wygodniejsze. W końcu na białej płachcie pojawiła się mapa ludzkiego świata, a Kuro stanął nie daleko niej z kredą w ręku. Na tablicy zaraz pojawił się temat, pod spodem punkty lekcji i linia czasowa.
    - Zapiszcie to- poprosił, odbierając w tym czasie zapełnioną kartkę z podpisami uczniów, która wylądowała w środku dziennika.- Uzupełnijcie też linię czasową na końcu zeszytu.- zalał w tym czasie dwa kubki, jeden odstawił na bok, a gdy Rei wejdzie do klasy od razu będzie mógł jej go dać. Sam zaczął słodzić swoją kawę obserwując jak wszyscy niechętnie wykonują jego polecenie.
    - Okres obejmujący I i II wojnę światową, oraz czas międzywojenny nie jest łatwym tematem- zaczął, po wzięciu łyka swojej kawy.- Dlatego rozłożymy go na 4 zajęcia, żebyście w pełni mogli zrozumieć ludzi tamtych czasów, a tym samym sztukę oraz byście stworzyli coś, co mogłoby powstać w tamtych czasach. Pewnie na zajęciach nie omawiacie tak dokładnie historii świata ludzi, ale muszę wam przypomnieć, że jest dla nas również tak ważny jak dla niemagicznych. Nasi przodkowie kiedyś tam żyli, również tam tworzyli i przyczynili się do jego rozwoju... Dlatego będziemy to wszystko omawiać i nie chcę słyszeć sprzeciwów.
    Spojrzał na Rei, która wślizgnęła się spóźniona do klasy i ruszyła zaraz na swoje miejsce. On ruszył za nią, z kubkiem herbaty w ręku, którą postawił jej nie daleko.
    - Do tego tematu będzie osobny sprawdzian, nie wystarczy tylko pokazać pracy, będzie to test ustny oraz z zadaniami otwartymi.
    Po klasie rozniósł się dźwięk niezadowolenia, za to na twarzy Kuro pojawił się cień uśmiechu, który zarył szybko zbliżeniem swojego kubka do ust. Te dzieciaki jeszcze nie wiedziały co ich czeka. Ostatnio postanowił sobie, że już kończy z byciem dla nich dobrym. Muszą się czegoś nauczyć, a z samym tworzeniem prac nie zajdą daleko. Podszedł szybko do białej płachty, by opowiedzieć im tło historyczne owej epoki, a uczniowie wręcz położyli się na ławkach słuchając co takiego ma do opowiedzenia nauczyciel. Widać było, że Kuro czuje się dobrze w tym temacie i nawet dobrze wychodzi mu opowiadanie o tym wszystkim.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  44. - Ciekawości jej nie odmówię. - Mężczyzna zgodził się z Rei. - Może to wskazywać na jej młody wiek. Co nie powiem rzadko widuję w Mortiel. Chyba że jest jedną z tych odizolowanych do tej pory istot które dorównują wiekiem mi... - Westchnął. Jeśli tak to trzyma się lepiej od niego. To trochę dołujące. Słysząc na co ma ochotę jego pacjentka, pokierował się za nią do straganu.
    - Ja może zamówię kawę... - Wymamrotał do siebie. Dzisiaj będzie to już ósma, ale to nawet nie jest jeszcze bliskie maximum do jakiego zdolny jest doktor.
    - Czemu nie. Ten pokaz może być ciekawy, biorąc pod uwagę że uczestnikami są mieszkańcy tego kraju. - Zauważył. W prawdzie w Cledo często bywają festiwale, a mimo że mieszka tu od dawna, nie był na zbyt wielu. Więc będzie to jego pierwszy pokaz talentów w wykonaniu istot nadprzyrodzonych. Gdy doczekał się w końcu swojej tury, kupił ciemną, mocną kawę bez ani kszty cukru. Po czym gdy już oboje mieli swój napój pokierował swoje kroki ku scenie gdzie miał się odbyć pokaż. Wzrokiem powędrował w poszukiwaniu wolnych miejsc. Ale jak to bywa, wszystkie najlepsze są już zajęte. Na całe szczęście zauważył dwa wolne miejsca w jednym z środkowych rzędów, zaraz na skraju.
    - Dzisiaj fortuna mimo wszystko mi sprzyja. Chodź, Rei. - Zwrócił się do japonki i przemieścił się do zauważonych miejsc. Puścił przodem dziewczynę po czym sam usiadł, lekko wzdychając.
    - Widząc taki tłum, przypominam sobie dlaczego postanowiłem zamieszkać właśnie w Cledo. Dla spokoju, o ironio. - Pokiwał delikatnie głową na boki. Po tym uniósł bandanę która przysłania jego twarz, a pod nią włożył kubek z kawą, z którego wziął łyka. Bandana którą zasłania swoją twarz jest dość długa i szeroka, więc mógł sobie pozwolić na takie manewry.

    Eizen

    OdpowiedzUsuń
  45. Kuro wkładał całe serce w prowadzenia jakichkolwiek swoich zajęć, jednak uczniowie tego po prostu nie zauważali, a on widząc ich brak zaangażowania czasem po prostu odpuszczał. Ale to były tylko pojedyncze przypadki i po nich zaraz wkraczał pełną parą w dalsze kształcenie uczniów. Tym razem nie było to wyjątkiem, bo każdy kto widział w jaki sposób teraz prowadzi zajęcia od razu mówił, że oddawał w tym wszystkim samego siebie. Szkoda, że inaczej podchodziła do tego kadra nauczycielska i często sądzili o wiele inaczej. Gdyby jeszcze choć raz uczestniczyli w jego zajęciach, a nie wysłuchiwali zirytowanych uczniów, którym nie wsmak było uczenie się partii materiałów które im zadawał. Przykre, a jednak prawdziwe. Teraz nie był zrezygnowany jak z poprzednim rocznikiem, który starał się dać mu mocno w kość i widać to było w nim całym. A co do Rei... Nie był nawet zirytowany tym, że się spóźnia i nawet nie miał zamiaru brać jej na rozmowę, choć może powinien. Była dobrą studentką, nie miał żadnych zastrzeżeń co do jej osoby. Miał zamiar odpuszczać kobiecie, ot tak po prostu co może było u niego niespotykane. Właśnie zaczynał zgrabnie przechodzić z samej historii do skutków wojny na człowieku, gdy w klasie pojawiły się szmery. Spojrzał na całą grupkę klasy swoim niewzruszony wyrazem twarzy, w głowie mając myśli istnie psychopatyczne, bowiem w tym momencie miał ochotę ich rozstrzelać. Gdyby Ci gówniarze wiedzieli co w tamtych czasach się wyrabiało... Wziął głęboki wdech, po czym mocno trzasnął dłonią o swoje biurko i przez chwilę miał wrażenie, że mebel roztrzaśnie się pod wpływem tego uderzenia. Nie zdarzył jednak nic powiedzieć, bo do sali weszła jakże uwielbiana przez niego kobieta. Jedna z największych jędz jaką widział świat kiedykolwiek, do tego kobieta ( o ile można było nazwać ją kobietą, biorąc pod uwagę sposób zachowania, jej preferencję do prawdopodobnego molestowania uczennic w swoim gabinecie i samą posturę przypominającą wikinga na sterydach) z którą już niejednokrotnie miał spięcia. Przypalał się zaraz na tym, że kubek który ściskał w dłoniach powoli wydawał ciche odgłosy pękania, więc odstawił go szybko nie chcąc tracić drogocennej kawy. O zgrozo.
    - Nie można zaczekać z tym do końca zajęć,? Jak widzisz jestem dość zajęty- głową wskazał mapkę posyłając przy tym imitacji kobiety znaczące spojrzenie. Brunetka pokręciła nosek, a wąsik zaraz nad jej ustami poruszył się niebezpiecznie. Szlag by trafił tą wredną...
    - Poprowadzę zajęcia- weszła z impetem do klasy zajmując od razu jego miejsce przy tablicy. Kuro oderwał się z jednego z miejsc patrząc na Rei przyzywająco. Nie wyglądał miło, nie wyglądał tak by można było mu się sprzeciwić, a zwłaszcza nie wyglądał tak by to sprzeciwienie się jego woli mogło przejść płazem.
    Wyszedł z klasy, otwierając drzwi przed Rei po czym ruszył przed siebie zły całą sytuacją.
    - Mam nadzieję, że szybko się uwiniemy. Nie mam zamiaru oddawać tej suce uczniów choćby na godzinę- wskoczył na drugi stopień schodów piąc się w górę co drugi stopień. Zaraz znaleźli się przed gabinetem, a on zapukał donośnie od razu wchodząc z impetem do środka.


    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  46. Emocje po prostu wydobywały się z każdego ruchu nauczyciela, co widziała również vicedyrektorka. Z nią również się nie lubił, nie lubił się tu z nikim z tych "wyższych" stanowisk oprócz samego głównego dyrektora, z którym akurat miał naprawdę dobre stosunki. Dyrektor lubił Kuro, nawet bardzo i tylko dzięki temu nefilim uczył w tym miejscu naprawdę długo, bo gdyby nagle zmieniłoby się to stanowisko to czarnowłosy musiałby szukać nowej posady. Wsłuchiwał się w oskarżenia kobiety z niedowierzaniem, a gdy oskarżyła ich o romans po prostu nie wytrzymał. W mgnieniu oka znalazł się przy biurku opierając się o nie władczo dłońmi, a twarz znalazła się centralnie przez podłużną twarzyczką blondynki, gdy ta opadła lekko przestraszona na swoje pośladki. Teraz miał doskonały widok na wszystko, na szare oczy, długi prosty nos, wargi pomalowane ciemną szminką, a nawet na pieprzyk znajdujący się zaraz obok prawej piersi, który tak idealnie podkreślała rozpiętą koszulą.
    - Żartujesz- powiedział, o dziwo spokojnie, a jego krwiste oczy w przeciwieństwie do głosu, zaczęły zwyczajnie szaleć.- Stawiacie osądy sugerując się plotkami uczniów? Jesteś niepoważna Virren. Nigdy nie miałem żadnego romansu z Rei, ani jakąkolwiek inną uczennicą, więc daruj sobie.
    - Imito- po gabinecie rozniósł się syk, wydobywający się z wąskich ust kobiety, a stalowe spojrzenie ulokowała w jego zaciśniętych na biurku rękach.- To nie są plotki, to fakty. Już raz Cię ostrzegałam, że jeszcze jedna, większa uwaga skierowana w Twoją stronę i będziesz miał kłopoty. A uwagi dotyczące tego romansu usłyszałam już nie raz, wiem że za punkt honoru postanowiłeś sobie uwieść całą damską część tej szkoły i nie możemy sobie na to pozwolić. Najpierw Panna Febe, później skarżyło się na Ciebie kilka uczennic, a teraz to! Niedopuszczalne- fuknęła, zerkając tu również na Rei z wyższością. Mężczyzna oderwał się od biurka, lecz jego wzrok nawet nie złagodniał na krótką chwilę.
    - Czeka Cię zwolnienie dyscyplinarne- zawyrokowała vicedyrektorka krzyżując dłonie na piersiach, po czym oparła wygodniej się na swoim czarnym, skórzanym fotelu.- Zaproponowałam to dyrektorowi i wygląda na to, że musi się pan szykować na zebranie wszystkich swoich rzeczy.
    Ręcę opadły bezwładnie wzdłuż jego ciała, a twarz wyrażała niemały szok. Poczuł się nagle, jakby ktoś po prostu napluł mu w twarz.- A nad Twoimi praktykami panno Rei musimy się zastanowić, zbierze się cała trójka dyrekcji, Dyrektor Twojej placówki i wspólnie obmyślimy co z Tobą zrobić. Może jednak ta szkoła nie jest dla Ciebie odpowiednia, tym bardziej że większość szkoły wie o tym incydencie między wami.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  47. Kuro wpatrywał się w starszą kobietę z istnym mordem w oczach, a gdyby samym spojrzeniem mógł zabijać to kobieta cierpiałaby teraz katusze. W głowie analizował każdą kolejną sytuację związaną z młodą studentką, począwszy od zajęć, wystawy sztuki, skończywszy na balu.... i wtedy w głowie zapaliła mu się czerwona dioda. Bal, przecież właśnie tam zdarzyły się dwie sytuację, które na pewno nie określały zachowania pomiędzy uczennicą, a pewnego rodzaju nauczycielem. Bo to właśnie tam zatańczyli ze sobą kilka razy i co ważniejsze, tam starła mu kawałek tortu z kącika ust, a na samo wspomnienie tej sytuacji zrobiło mu się głupio w dyszy. Czyżby wtedy ktoś ich widział? Serce zabiło mu szybciej ze strachu, bo wiedział ze ta przeklęta zołza siedząca za biurkiem mogła to wykorzystać. Nie dał jednak nic po sobie poznać, po prostu stał nadal wściekły mordując kobietę w myślach. Do cholery... Dlaczego to akurat musiało spotykać jego? Najpierw młoda uczennica, która chciała dobrać mu się do spodni przez co wynikły problemy w pracy i na początku związku z Febe, teraz to... Nie liczył nawet już innych sytuacji. Miał chyba po prostu życiowego pecha.
    - Porozmawiam z dyrektorem, oboje porozmawiamy- tu spojrzał również na Rei kierując się w stronę drzwi.- A teraz wybacz...
    - Jeszcze nie skończyłam!- przerwała mu zdenerwowana kobieta, lecz Kuro już był za drzwiami uśmiechając się do niej rozbrajająco. Machnął jej jeszcze na pożegnanie, gdy przy jego boku stała już studentka.
    - Miłego dnia- kiwnął jej dodatkowo głową, po czym cicho zamknął za nimi drzwi.
    - Jesteś skończony!- usłyszał jedynie zza drzwi, a zaraz po tym coś odbiło się od nich głośno i Kuro nawet by się tym przejął, gdyby nie to że byli już dość daleko od gabinetu.

    [ Jednak dałam radę.]

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  48. Kuro słysząc co takiego dziewczyna wygaduje uniósł tylko brwi ku górze w geście zdziwienia. Bądź co bądź, będzie miał przez to kłopoty, ale już wiedział mniej więcej co mógłby zrobić w tej całej sytuacji, aby i on ani Rei na niczym nie stracili.
    - Nie masz za co przepraszać- odezwał się w końcu patrząc na nią, teraz już o wiele spokojniej, niż na wicedyrektorkę. Można byłoby rzec, że patrzy na nią z pewnego rodzaju sympatią.- I nie możesz zrezygnować z powodu wymysłów jednej kobiety. Na początek może udamy się oboje do dyrektora, by to z nim o tym porozmawiać? Z tego co widziałaś, pani wicedyrektor nie pała do mnie sympatią i pewnie przy tej sytuacji bierze nasze relacje pod uwagę.- westchnął unosząc oczy na sufit. Ciekawiło go co sądzi o tym sam dyrektor.- W razie czego mogę pójść tam sam, a Tobie przedstawić przebieg konwersacji przez maila, bądź spotkamy się na żywo jeśli Ci to nie przeszkadza.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  49. Na gest z ręką zareagował jedynie wstrzymaniem oddechu, rozejrzał się w tym czasie również po korytarzu, czy przypadkiem nikt ich nie widzi ale na szczęście każdy był teraz poza ich zasięgiem wzroku. Nie miał zamiaru jej ofukiwać za takie zachowanie, po prostu nie zamierzał reagować wogóle, udając że tak naprawdę wcale go nie rusza ale w środku... w środku po prostu był zestresowany tym, że ona się tak zachowuje i ktoś może ich przyłapać. Odpowiedź dziewczyny nie zdziwiła go jakoś bardzo, zakładał po prostu że z nim pójdzie i się nie zawiódł.
    - Chodźmy teraz, aktualnie i tak nie jestem w stanie prowadzić zajęć- ruszył do gabinetu.- Musimy przekonać dyrektora co do naszych racji, niby wicedyrektorka nie ma na niego jakiegoś wpływu, ale i tak wolę dmuchać na zimne w tej całej sytuacji. Zwłaszcza, że obojgu z nas grożą nie małe konsekwencje za tą sytuację z balu- uśmiechnął się do niej miło, napominając o sytuacji sprzed jakiegoś czasu. Chciał jej jakoś nakreślić, gdzie zachowywali się nieco mniej odpowiednie, bo możliwie że dziewczyna nadal nie wiedziała o co może chodzić.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  50. - Nie musisz się ograniczać, naprawdę- uśmiechnął się do niej lekko idąc w szybszym tempie w stronę dyrektora. Dobrze, że miał z nim dobre relacje, bo w obecnej sytuacji z Rei mieliby nie mały kłopot. A tak, jeśli przedstawią mu dobre dowody, to skończy się na upomnieniu wicedyrektorki a nie ich. Z takiego obrotu spraw był o wiele bardziej zadowolony. Po wejściu do gabinetu jedynie uśmiechnął się do mężczyzny, przepuszczając Rei pierwszą w drzwiach.
    - Dzień dobry, mamy do pana pewną sprawę- zaczął wchodząc głębiej do pomieszczenia.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  51. Szli w głąb ogrodu, przechodząc przez żwirowe ścieżki, otoczone kolorowymi kwiatami dobranymi w idealne kolorystyczne kompozycje. Niektóre były egzotyczne, sprowadzone z dalekich krajów. Kusily swoją nadzwyczajną wonią. Inne sprawiały wrażenie zaczarowanych i bez wątpienia nie można by spotkać ich nigdzie indziej, niż w zadbanych ogrodach Mortiel. Widok był niezwykły, Esam w szczególności docenial jak egzotyczne, orientalne kwiaty komponują się z prostymi, europejskimi kwiatami. Było to jakby połączenie dwu natur. Idealne, bo płynne, niczym topione złoto . W tym momencie pomyślał o sztuce, na jaką zabierał młodą kobietę. Dzieło Bułhakowa było właśnie takim połączeniem, na dodatek mistrzostwskim. Ukazanie go ma scenie było wyzwaniem godnym podziwu, jednakże teatr Genesis od wieków wystawiał tylko perły, więc i ta wspaniała książka otrzymała godną adaptacje. Najlepsi aktorzy od stuleci występowali na oslawionej scenie. Esam policzył cicho do czterech, zwalniając kroku. Dostawał je do metrum otwierającego spektakl, na który się wybierali. Palcami protezy wystukiwal melodie, jakby to pomagało mu się skupić.
    - Musisz mieć kontakt ze sztuką wyższą jak najczęściej, aby stać się jej częścią. Nie rozumiejąc czegoś, nigdy tego nie posiądziesz. Artyści tacy jak my są niewolnikami najkaprysniejszych talentów. Musisz nieustannie łechtac swoje natchnienie, aby nie doprowadziło Cię do obłędu. Niegdyś pewien francuski mistrz poezji, niejaki Verlain razem z Rembaud próbowali być sobie samymi panami. Skupili się tylko na własnych uczuciach. Swoim "ja". Ich dzieła faktycznie były niezwykłe,pełne kunsztu, jednak oni sami szybko utracili płodność artystyczna, a życie zakończyli gorzej niźli bezpanskie psy. Sztuka doprowadza do obłędu, dlatego trzeba być ostrożnym. Nigdy nie daj się zniewolic muzom. Bądź im panią - zakończył swój dłuższy wywód, na końcu spoglądając na Rei. Wcześniej patrzył przed siebie, w bezkresne, błękitne niebo, po którym szybowaly ptaki. Ich dusze były wolne i szczęśliwie. Nieskrępowane cierpieniem, tak jak jego własna. Po dłuższym marszu wyszli z ogrodów, a mężczyzna sięgnął do kieszeni spodni. Wyjął z nich telefon.
    -Wybacz na moment, muszę zadzwonić - wyjaśnił, wyjręcajac numer. - Vale, przygotuj moją loze na dzisiejszy spektakl. Sprawdź jak idą przygotowania i obejrzyj każdy instrument dokładnie, po cztery razy. Cztery, zrozumiałeś? I niech Lambert przyjedzie pod Ogrody Bohemy od wschodniej strony - rozkazał, po czym się rozłączyl. Setan nie mógł podróżować komunikacją miejską ani taksówkami. Od czasu, kiedy stracił na zmysłach, psychiatra zabronił mu. Sam ptzywyknął do owego zakazu niecałe dwa lata temu, wcześniej niejednokrotnie tułał się różnymi środkami transportu, nie raz będąc prowokatorem różnych scesji. Nie mógł znieść towarzystwa ignorantow, czy osób upośledzonych na duchu, więc za każdym razem starał się na siłę temu zadziałać. Nie rozumiał nawet, że nie powinien. Dopiero, gdy Lambert został jego szoferem uspokoił się gdyż, kierowca był z wykształcenia profesorem sztuki. Mężczyźni mogli porozmawiać w trakcie jazdy, toteż Esam był spokojniejszy i sam zaakceptowal z chęcią takie rozwiązanie. Co nie znaczy, że nie miał innych problemów przez własną psychikę.
    -Musimy chwilę zaczekać. Zaraz po nas przyjadą. Mi nie wolno podróżować jak normalnym mieszkańcom Mortiel. Mam zakaz... - uprzedził ewentualne pytanie. Tak, to było z lekka krępujące, więc powoli zaczął liczyć, pomagając sobie nogą. Każde czwarte tupniecie było mocniejsze, glosniejsze niż trzy poprzednie.

    Esam

    OdpowiedzUsuń
  52. -Będzie Twoje, ale jednocześnie natchnione czymś co nie pochodzi od Twojego egoistycznego mniemania. Czerpanie natchnienia z własnych myśli, które opierają się na innych własnych myślach, odbiegających od jakichkolwiek form piękna czy kultury prowadzą do upadku artysty. Obłęd ma wiele twarzy. Furor articus jest dla nas darem, jednakże obłęd zbudowany na absyncie i narkotykach to porażka, nie sztuka. Ci mężczyźni byli bezkrytyczni wobec siebie, a gdy inny poeta nazwał ich nałóg w swoim wierszu złem, Rembaud go obsikał, ukazując jakim to wielkim poetą nie jest. Jego cudowne, samodzielne natchnienje trwało ledwie pięć lat. Chociaż nie można odmówić mu dobrego pióra to sam przekaz jego sztuki był zazwyczaj prostacki. Nie wart jakiejkolwiek uwagi. Obłęd najczęściej wyniszcza artystę, ale tylko ten obłęd, do którego ktoś nas prowadzi, buduje najprawdziszą sztukę. Świetnym przykładem może być odtrącony Mickiewicz, który każdego dnia pogrążal własne ciało coraz bardziej z rozpaczy za ukochaną. Jego wiersze jednak wchodziły w sferę sacrum i profanum z gracją. Dokonał idealnej syntezy realizmu i fantazji. Widział więcej niż przeciętny człowiek, jednakże tym co popchnęło go do jego obłędu była miłość do kobiety - wyjaśnił swojej uczennicy. Podobało mu się, iż zadowala pytania. Nie była jedynie biernym słuchaczem. Była uczestnikiem nauk, które głosił. Brała w nich czynny udział, udowadniając ich sztuka faktycznie jest częścią jej życia. Sama zapewne miała już wyrobiony pogląd na jej temat. Mimo wszystko będzie musiała się jeszcze sporo nauczyć, chociażby o samym sposobie obrony przed upadkiem moralnym, który praktycznie zawsze wyniszcza duszę artysty. Sztuka potrafiła łatwo tego dokonać, dlatego też każdy poeta, muzyk czy malarz musiał z gracją oraz ostrożnością poruszać się po jej polach.
    - Artysta nie może patrzeć tylko na siebie, aby stworzyć coś wykwintnego. Artysta należy do sztuki, a sztuka obecna jest w każdej dziedzinie życia i w każdym z nas. Zamykając się na samego siebie, zamykamy oczy duszy. Błądzimy po świecie jak ten ślepiec. Geniusz artysty to umiejętność widzenia dalej poza to, co widzi przeciętna istota - dodał jeszcze unosząc swoją protezę na wysokość maski, gestykulujac przy tym. Kciuk był zgięty, schowany w wewnętrznej stronie dłoni. Mężczyzna prezentowal więc tylko cztery, sztuczne, stalowe palce.
    W czasie oczekiwania na taryfę, wystukiwal rytm, słuchając przy okazji melodyjnego głosu Rei. Dziewczyna wskazywała tak duży potencjał, iż Esam był pewien rasowego powiązania Japonki ze sztuką. Ktoś nje powiązany z nią od urodzenia nigdy nie wykazywał tak wielu talentów, zwłaszcza w tak młodym wieku. Ah, ta barwa głosu była tak delikatna. Niczym płatki wiśni, powoli opadające na skronie zmęczonego życiem kompozytora. Ich subtelnośc pobudzala nowe chęci, więc słuchał jej z przyjemnością. Co jakiś czas zmienial minimalnie rytm, sprawdzając jak szybko się do niego dostosuje. Oczywiście wszystko było w metrum na cztery. Nie minęło naeet piętnaście minut, gdy ich oczom ukazała się średnich rozmiarów, czarna limuzyna skonstruwana w starym, angielskim stylu. Z pojazdu wysiadł dość niski mężczyzna o platynowych włosach i szpiczastych uszach. Podszedł do dwójki, po czym skinął głową w geście powitania. Następnie otworzył tylne drzwi, aby Ci mogli wejść. Setan puścił Rei pierwsza, wedle zasad kultury,później sam wszedł, siadając naprzeciw niej. Lambert chwilę później z powrotem siedział za kierownicą. Ruszyli z miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. -Panie Setan, łoża jest już gotowa i czeka. Zapewne razem z panienką nie mogą się państwo doczekać sztuki. Proszę Pana, Courtney spisała się fantastycznie przy reżyserowaniu, jej nauka nie poszła w las - powiedział szofer dość zadowolonym tonem, aby dało się go wyczuć w jego głosie. - Ah, właśnie... Gdzie moje maniery. Byłbym zapomniał zapytać, z jakiegoz to powodu gościmy tutaj tę miłą panienkę?-zapytał po krótkiej chwili. Zamaskowsny mężczyzna wziął głęboki wdech, licząc do czterech. Lambert faktycznie był miłym towarzyszem rozmów, jednakże czasami mówił za dużo naraz.
      - Ta urocza dama, to niezwykle utalentowana kobieta, moja nowa uczennica, której pragnę przekazać swoją wiedzę - wyjaśnił. - Na imię jej Rei Yamawaki.
      -Oh, uczennica z kraju kwitnącej wiśni. Droga Rei, jak się czujesz w roli uczennicy? Jaka jest Twoja ulubiona dziedzina artystyczna?


      Esam

      Usuń
  53. - Och, oczywiście! Musisz wiedzieć, że pan Setan jest bardzo wybredny jeśli chodzi o dobór swoich uczniów, ale spod jego skrzydeł wyszli naprawdę niesamowici artyści. Dla przykładu... - mężczyzna nie zdążył jednak odpowiedzieć, gdyż Esam po prostu nie wytrzymał.
    - Lambert, na litość wszystkich muz! Przecież to nie ważne kogo uczyłem, ważna jest ich pasja! Jestem dłutem. Sztuka to rzeźbiarz wykuwający pomnik. Pomnikiem jest artysta. Dłuto jest najmniej ważne w kompozycji. Może być nowe, stare, zdobione, paskudne. Dłuto to dłuto. Daj mu spokojnie pracować - kompozytor powiedział co leżało mu na sercu. Nienawidził słuchać pochwał kierowanych ku swojej osobie. To było po prostu żałosne. O wiele bardziej zadowalały go komplementy dotyczące dzieł, które tworzył, bądź samych uczniów. Sam wolał pozostawać w cieniu swoich ukochanych sztuk. Widok publiczności zakochanej w wykonaniu to największa, najwspanialsza nagroda za wykonaną pracę.
    - No tak, przepraszam - Lambert zaśmiał się wesoło, z nutką speszenia w głosie. - Zresztą, Rei i tak będziesz miała okazję ich zobaczyć w teatrze. Nazwiska może i faktycznie nie są ważne. Oceń wykonanie - dodał zadowolony. Resztę drogi przebyli słuchając różnych wywodów Lamberta dotyczących ostatnio zasłyszanej arii operowej. Esam sam ją słyszał, więc chętnie się wypowiadał na temat owego wykonania. Mówił przy okazji bardzo dokładnie o zastosowanych technikach muzycznych, słyszanych instrumentach. Dzięki temu podróż do teatru zleciała mu naprawdę szybko. Wysiadł z auta, a następnie pomógł wysiąść z niego Yamawaki. Wskazał jej, aby szła przed siebie.
    - Można powiedzieć, że mieszkam w tym teatrze. Spędzam tutaj więcej czasu niż w domu - przyznał szczerze. W posiadłości nie miał co robić na dobrą sprawę, a gdy teatr stał pusty mógł swobodnie tworzyć. Gdy był zapełniony, sam oglądał występy swojej trupy teatralnej.

    Esam

    OdpowiedzUsuń
  54. Piątek wydawał się wyśmienitą okazją do uczczenia wygrania z wicedyrektorką, razem ze swoim znajomym z pracy, który również był zadowolony z takiego obrotu spraw. Oboje nie przepadali za wicedyrektorką, a gdy po szkole rozniosła się plotka i o romansie Kuro z Rei, a później o wygranie przez nich tej sprawy, Max zaproponował opicie wygranej. Tak też się stało. Yumi trafił pod opiekę opiekunki, a Kuro wybył z domu w towarzystwie kolegi i od razu skierowali się do baru Caravan. Atmosfera wydawała się w porządku, póki Kuro nie dostrzegł mężczyzny, który ewidentnie zaczął napastować jego uczennicę. Wpatrywał się w całą sytuację, tak jak drugi z mężczyzn i to on pierwszy odezwał się w tej sprawie.
    - To nie jest Rei, ta Twoja praktykantka?- Kuro pokiwał głową twierdząco, na co blondyn poruszył się na swoim miejscu, by w razie czego być gotowy na atak. Widział również w oczach Kuro wściekłość, nie wiedział tylko czy na Rei czy na tego chłopaka... Bo osobiście uważał, że jednak ten romans między nimi nie był wymysłem uczniów, a prawdą i w głębi duszy naprawdę zaczął im kibicować w tym ... romansie. - Nie idziesz do niej?- spytał, na co czerwonooki spiął się jeszcze bardziej. Jeszcze chwila, jeszcze jeden niewłaściwy ruch z jego strony a wkroczy.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  55. Kuro wyleciał ze swojego miejsca jak z procy, gdy tylko drink wylądował na ubraniu Rei, ale zanim zdążył zareagować to mężczyzna, który ją oblał po prostu zniknął mu z oczu. Stał jeszcze chwilę w miejscu szukając go wzrokiem, by grzecznie nauczyć go tego, jak ma się zachowywać wobec kobiet. Może w tym momencie wydawać się by mogło, że był hipokrytą, bo sam przez pewien czas traktował źle pewną kobietę ale... Wtedy nie był sobą, nie panował nad tym co robi, ale teraz był w pewni świadom. Po prostu był zdrowy. Nie znalazł jednak napastnika, więc podszedł do Rei chcąc oddać jej swoją skórzaną kurtkę, którą trzymał w dłoniach ale dziewczyna na niego wpadła.
    - Powinnaś uważać z kim się zadajesz- upomniał ją, ignorując jej zaczęta rozmowę. Szybko wyciągnął dłoń z kurtką w jej stronę.- Proszę, przyda Ci się teraz na pewno- przeleciał szybko wzrokiem po mokrej plamie na jej ubraniu, krzywiąc się przy tym nieco. Gdyby teraz dopadł tego chuja... Nie wiedział tylko dlaczego wylał na nią drinka, takie zachowania głównie widywał u kobiet, ale u mężczyzn... Westchnął cicho przenosząc wzrok na jej twarz.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  56. Kuro uśmiechnął się lekko w stronę studentki, gdy ta przyjęła z wdzięcznością jego kurtkę, po czym uciekła do damskiej łazienki a on sam stanął nie daleko. Chciał ją ubezpieczać, w razie gdyby tamten mężczyzna pojawił się znów. On na pewno byłby wtedy gotowy do obrony jej przed namolnym adoratorem. Czekał wspomnianą chwilę na dziewczynę, a gdy już wyszła od razu na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, przepuścił ją pierwszą dłonią wskazując na miejsce, które zajęli z kolegą. Tamten powitał ją niezwykłe ciepło, bo musnął delikatnie wierzch jej dłoni uśmiechając się w jej stronę miło po czym wskazał wolne miejsce po prawej stronie Kuro.
    - Miło Cię w końcu poznać Rei, Kuro dość sporo opowiadał o swojej nowej praktykantce, zwłaszcza w ostatnich dniach kiedy skończyła się ta niedorzeczna sprawa w szkole- zaczął blondyn, wzrok jednak zatrzymał na jej pustych dłoniach- Chcesz może drinka?- spytał, widząc że Kuro nie wyrywa się do tego pytania.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  57. Zadowolony blondyn zaraz opadł znów na swoje miejsce, wręczając Rei zamówiony przez niego, delikatny alkohol specjalnie dla niej. Rozsiadł się zaraz wygodniej śledząc Czarnulkę subtelnie, a jego usta wygięły się w miłym dla oka uśmiechu.
    - Wspominał o Twoim wielkim talencie oraz mocy, która nawet jak dla mnie jest niesamowita, a co dopiero kogoś kto wariuje na punkcie sztuki...- blondyn zerknął w stronę ciemnowłosego, który ewidentnie nie był zadowolony z faktu, że wspomniał o nim w taki a nie inny sposób dając Rei coś konkretnego do zrozumienia. Choć nie dał po sobie tego poznać, gdy Japonka wracała do niego spojrzenie, posyłając to specyficzne spojrzenie jedynie mężczyźnie.
    - Już nie przesadzaj z tym wariacją na punkcie sztuki- również i Kuro sięgnął po swoją szklaneczkę ze szkocką, którą popijał sobie powoli, co jakiś czas zerkając na ciało Rei.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  58. Rei miała rację. Zależnie od otoczenia w którym się znajduje, spotyka się odpowiednie dla niego grupy. Cledo nie należy raczej dla młodych osób, które ciągle mają ciekawość świata i które czyją większą swobodę w mocno zurbanizowanych miastach. W tym spokojnym miejscu, w którym doktor ma swoją klinikę, mieszkają bardziej te istoty które spędziły wystarczająco dużo czasu w dużych miastach wśród tłumu. Takie jak on sam. Parsknął cicho, słysząc znane mu powiedzenie ze strony czarnowłosej.
    - Jeśli chodzi o mnie, wolałbym by działało to na odwrót. - stwierdził z lekko uniesionym kącikiem ust.
    Słuchając Rei która wyjawiła że sama planowała tu zamieszkać, potwierdził że młode istoty również interesują się Cledo. Zapewne głównie dla ładnej scenerii i tego unikatowego uczucia które ma do siebie to miejsce. Oczywiście znajdą się wśród młodych indywidualiści którzy wolą ciszę, ale jak to jest w przypadku Rei, nie pozwoli im na to praca. Doktor wypowiedziałby się co sądzi o okazyjnych wydarzeniach w spokojnych miejscach, ale akurat w tym czasie sączył warki w kasie, a japonka rzuciła od razu w jego stronę pytanie. Gdy przełknął kawę której upił, wyjął kubeczek spod bandany i położył ją na dłoni, którą z kolei miał na nodze.
    - Kraj sam w sobie może być, ale jego mieszkańcy już nie koniecznie. - odpowiedział, spoglądając przed siebie, w kierunku sceny. - Mogę ukrywać swoje oblicze by zachować swoją anonimowość. Ale pomyślisz zapewne że to bez sensu, ponieważ znasz moje imię i nazwisko. Z drugiej strony... - pokierował wzrok na Rei.
    - Czy to musi być moja prawdziwa godność? A może... - zaczął wracając spojrzeniem na scenę. - ...Ukrywam ją, ponieważ nie chcę jej widzieć. A nie pozbawię młodej dziewczyny luster w domu. - siedział po ostatnim słowie chwilę w ciszy, kiedy akurat zaczął zaczynać się pokaz talentów.
    - Każdy ma swoje powody przez które wykonuje powiązane z nimi akcje. Zgaduje że takie posiadasz i ty. - zerknął na chwilę na Rei, unosząc nieznacznie kącik ust, co można było zauważyć przez ukazującą się zmarszczkę przy jego oku. Wrócił jednak zaraz do sceny.

    Eizen

    OdpowiedzUsuń
  59. - Wolę moc, która przyczynia się do stworzenia czegoś pięknego. Ja niestety nie zostałem taką obdarowany- westchnął. Spotkał w Mortiel wiele osób, która właśnie miała niszczycielskie "talenty", czy to kontrola nad błyskawicami, piaskiem, wodą, czy ogniem i wiele, wiele innych które ewidentnie pomagały w obronie własnej ale on wolał zupełnie inne. Poruszanie malunkami były jednym z tych talentów, które on cenił i naprawdę oddałby wiele by mieć coś takiego, zamiast niszczycielskich zdolności związanych ewidentnie z jego rasą.
    - Przestań- skarcił go nieco blondyn uśmiechając się zadziornie do studentki.- Nie jeden chciałby mieć nadludzką siłę czy szybkość, ja z chęcią zamieniłbym tą zmieniającą się skórę na Twoje moce.
    Czarnowłosy posłał mu tylko jedno spojrzenie, biorąc w dłonie swój alkohol.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  60. Nie był przekonany do tego, co ukazała mu poprzez swój wody rysunek, bo dla niego nadal było to w jakiś sposób piękne. Owszem, było niekształtne, niezbyt zgrabne ale to, że kobieta z rysunku się poruszyła ... to było coś cudownego i na sam tego widok zwyczajnie się uśmiechnął. Obserwował w spokoju twór, tak samo blondyn na którego twarzy widoczny był naprawdę szeroki uśmiech do czasu, gdy ktoś nie podszedł nie daleko ich stolika. Oboje spojrzeli na grupkę mężczyzn niezbyt zadowoleni z tego, że ktoś śmiał podnieść głos na ich towarzyszkę. Oczywiście najbardziej wzburzony okazał się Kuro, który do tej pory przyglądał się całemu zajściu powstrzymując się od tego, by delikwentowi po prostu nie dać prosto między oczy. W końcu jednak wstał, tak że znajdywał się na przeciwko mężczyzny i spojrzał na niego z góry. Był od niego wyższy, do tego nie należał do wątłych mężczyzn, więc górował nad nim nie tylko wzrostem ale i szerokością. Miał się wiec czego bać.
    - Radzę Ci przeprosić Panią i dać sobie spokój- powiedział, o dziwo spokojnie, patrząc nieprzyjemnie na delikwenta.
    - Odsuń się dziadzie- warknął napastnik zaciskając pięści, by przedostać się do winowajczyni całego zajścia. Ciemnowłosy złapał go za kołnierzyk koszuli podnosząc tym samym ku górze, uśmiechnął się w jego stronę nieprzyjemnie, a jego czerwone oczy zwyczajnie zapłonęły wściekle. Odrzucił go na jakąś odległość jak szmacianą laleczkę, co przy jego sile nie było sporym wyczynem.
    - Mówiłem, żebyś odpuścił.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  61. Cała akcja rozpoczęła się dość szybko, od słowa do słowa, aż w końcu i pięści poszły w ruch. Zaraz więc całe towarzystwo, włącznie z drugim nauczycielem, kłóciło się nie tylko o karygodne zachowanie nefilima ale i o samą Rei. Kuro dopadł nawet samego Kai'a, przypominając sobie poprzednią scenę, gdy ten napastował młodą studentkę i złapał go za szyję dość mocno. Miał zamiar wytłumaczyć mu ręcznie, dlaczego nie powinien nawet myśleć o młodej studentce i zaraz przystąpił do czynów. Obsługa klubu nie potrafiła poradzić sobie z całym zamieszaniem, więc jedna z kelnerek zaraz zadzwoniła na policję i to wywołało jeszcze większą burzę. Mężczyzna zgubił z oczu Rei i nawet miał zamiar jej szukać, gdyby nie to że dwójka barczystych przyjemniaczków zaczęła zbliżać się do niego niebezpiecznie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  62. Gdy ludzie zaczęli się powoli uspokajać, a oczy wielu przeniosły się na scene, Kuro zrobił to samo co inni. Jednak, kiedy na scenie spostrzegł drobną posturę Rei otworzył szerzej oczy, a pięści samoistnie zacisnęły się mocniej na gardle przeciwnika. Puścił nagle jednego z osiłków, drugi zniknął gdzieś jakiś czas temu, zapewne po pomoc w pobiciu Kuro, ale i jego kolega poszedł w jego śladu. Mężczyzna więc miał wolną rękę, mógł w spokoju obserwować śpiewającą Rei, ale chyba nie byłby sobą, gdyby coś nagle go nie ruszyło. Serce zabiło mu kilka razy szybciej i nie był to wynik bójki, po prostu, a jego wzrok prześlizgnął się po nagich nogach Rei. Obserwowali ją, widział dokładniej jak niektórzy mężczyźni i w tym Kai zerkają na nią w inny sposób, niż na piosenkarkę z klubu. To spojrzenie naprawdę nie spodobało się Kuro, nawet nie wiedział kiedy pojawił się na scenie kierując w stronę Japonki. Wyciągnął z jej dłoni gitarę, po czym bezceremonialnie przerzucił ją sobie przez ramię.
    - Nie wierć się tylko- rzucił do niej, może nieco bardziej agresywnie niż powinien, po czym po prostu zniknęli z klubu. Teleportowali się wprost do jego mieszkania, konkretniej pojawili się w ciemnym korytarzu i dopiero wtedy pozwolił sobie na postawienie Czarnulki na swoich nogach. Światło zapaliło się nagle, a jej oczom ukazał się Kuro w rozdartej koszuli, trzymający nadal dłoń na włączniku światła i przyglądał się jej, nawet już tego nie ukrywając.- Wszystko w porządku?- spytał, robiąc krok w stronę kobiety.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  63. Widział doskonale, że dziewczyna źle się czuła i nawet się nie zdziwił. Wiele osób źle się czuło, gdy teleportowało się je po raz pierwszy i stan Rei nie był jakimś wyjątkiem. Mimo to nie miał zamiaru bagatelizować jej objawów, zwłaszcza że zaczynało ją mdlić, a on nie chciał sprzątać wymiotów dziewczyny. Podniósł ją lekko, wziął na ręce i postanowił zanieść ją do łazienki.

    - Nie wymiotuj mi tu tylko, nie teraz...- westchnął ciężko, łokciem otwierając drzwi od łazienki i nim również postanowił zapalić światło. Postawił dziewczynę przed umywalką, szybko z szafki sięgnąć jedną ze swoich gumek do włosów, by związać jej włosy w razie czego. Wyszedł z łazienki, pozostawiając w niej ją samą i poszedł do kuchni, by nalać wody do szklanki. Pamiętał doskonale, że Febe również zaregowała w podobny sposób, tak samo kiedyś jego przyjaciel, ale tamten dodatkowo przy tym zemdlał. Wziął szklankę w dłonie stając przy drzwiach łazienki i w spokoju zaczekał na to, aż dziewczyna po prostu z niej wyjdzie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  64. Podał jej szklankę z wodą, obserwując cały czas dziewczynę nieco zbyt nachalnie i może nie powinien tego robić, ale prześlizgnął się wzrokiem po jej ciele oczywiście nie omijając tych najbardziej intymnych miejsc. Nogi, piersi... Przełknął głośniej ślinę, widząc delikatny przedziałek na dekolcie dziewczyny i nawet jego przyjaciel ożywił się na ten widok, dając mu znak że i jemu podobają się piersi Rei.

    - Nie ma za co- odpowiedział w końcu, a jego wzrok przeniósł się z piersi kobiety wprost na jeden ze swoich obrazów, akurat przedstawiający półnagą, wyginającą się kobietę.- Lepiej się czujesz?- spytał, a dłonie wsadził w kieszenie od jeansów ledwo powstrzymując się od tego, by nie złapać kobiety w pasie i po prostu jej do siebie nie przyciągnąć. Jak dobrze, że Yumi'ego akurat nie było, bo w dni szkolne nocował w akademiku... Nie mógłby wtedy pozwolić sobie na wiele, również nie na przyprowadzenie tu kobiety. Słysząc odpowiedź Czarnuli kiwnął głową na znak, że rozumie.
    - Masz ochotę na coś do jedzenia?- spytał odrywając się od ściany, po czym przeszedł do kuchni. Ta była zaraz na przeciwko Rei, więc mogła dotrzeć tam spokojnie. Kuro stanął akurat przy czajniku, by dolać do niego wody i zaparzyć ją na kawę. Potrzebował jakiegoś mocnego kopa, a mała czarna nadawała się do tego idealnie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  65. Kuro w międzyczasie zrobił dla siebie czarną kawę, bo jakoś musiał się rozbudzić z otumanienia alkoholem, ten bowiem dawał się mocno we znaki. Normalnie nawet nie spojrzałby na dziewczynę w Takim sensie, ale po alkoholu wszystko robiło się inne, on robił się inny i przez to wychodziły właśnie takie sytuację. Karcił się w myślach za to, że Czarnula robiła na nim aż takie wrażenie, nie powinna. Była przecież jego studentką, a po ostatniej sytuacji z oskarżeniem o romans powinien od razu odpuścić. Stary idiota... Westchnął ciężko opierając się bokiem o kuchenny blat, a wzrokiem podążył za Rei, która akurat była już bez kurtki. Odwrócił go szybko na swoją kawę, gdy akurat ta weszła do kuchni.
    - Dzięki, wielkie dzięki- upił z filiżanki łyk kawy. Słysząc swoje imię uniósł wzrok znad filiżanki, a kącik ust mimowolnie unosił się wyżej.- Ten facet by Ci nie odpuścił, jeszcze napadły Cię po drodze, czy nawet w domu a ja... Nie chcę Cię mieć na sumieniu- przyznał się z uśmiechem na twarzy. A jeśli puściłby ją sam, a Kai napadły ją po drodze.... Po prostu nie ręczyłby w tedy za siebie.

    OdpowiedzUsuń


  66. - To zostań u mnie- powiedział prosto z mostu, wiedząc czego oczekuje dziewczyna. Nie odprowadzi jej, nie było nawet takiej opcji, zwłaszcza ze Kuro widział jak kobieta reaguje na jego wzrok. Rumiane policzki, ukrywanie się przed jego ciałem, czy ograniczenia co do dotyku... To zawsze coś znaczyło i Kuro nie miał zamiaru tego bagatelizować. Odstawił filiżankę z kawą na blat, po czym podszedł do Rei i bezceremonialnie chwycił jej torebkę, by wyjąć z niej mokrą koszulkę dziewczyny.- Nie jest głupie, boisz się. To normalne, nawet u nieludzi- wzruszył niedbale ramionami, by szybko ruszyć do łazienki. Miał zamiar ją tu przetrzymać, bowiem nie należał do mężczyzn, którzy czekają na to aż to kobieta zrobi pierwszy krok. Nie był pasywny, wręcz przeciwnie i ten kto go znał, dobrze to wiedział. Rei miała się dopiero o tym przekonać, choć pewnie już czuła jego delikatne podchody w jej stronę, a może on jeszcze nie zaczął?
    - Usiądź na spokojnie, jutro wrócisz do domu, tylko powiadomimy odpowiednie służby, że ten facet nie daje Ci spokoju. Nie możesz żyć w ciągłym strachu o to, że on kiedyś może zrobić Ci krzywdę. Ja Ci wrzucę tą koszulkę do prania, co?- spytał wychylając głowę zza framugi.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń

  67. - Myślisz, że ktokolwiek się tym przejmie?- spytał, zupełnie ignorując to że powinien zaprzeczyć, że mają romans.- Pełno uczniów sypia z nauczycielami, może Ty tego nie wiesz, ale ja po latach pracy w tej szkole widywałem już różne rzeczy. My nie jesteśmy żadnym wyjątkiem, więc się uspokój- władował w tym czasie jej koszulkę do pralki, wraz ze swoimi. I oczywiście, zasugerował że ich romans nie jest wymysłem, nie byłby sobą gdyby tak nie było. I tak, prowokował ją chcąc dostrzec znów na jej bladej twarzy te urocze rumieńce i to jak dziewczyna się peszy. Pragnął tego coraz bardziej i nie było co ukrywać, był facetem do cholery! Do tego jego zapędy były ostatnio na tak krótkiej smyczy, że kiedyś musiały puścić i to chyba był ten moment. Po wrzuceniu rzeczy do pralki i wstawieniu jej, umył dłonie i wrócił do kuchni. Szybko chwycił za kawę.
    - Chcesz cos do picia może?- zaproponował, tak jakby nigdy nic. Założył lekko ręce na klatce piersiowej, dopiero teraz dostrzegając, że ma rozprutą koszulę. Spojrzał na nią niezbyt zadowolony. Kto mu to zszyje? Sam nigdy nie miał wielkiego talentu do szycia, zawsze robiła to jego żona, a ta koszula którą miał na sobie była jego ulubioną i nie chciał się jej pozbywać. Czarna, ładnie opinająca jego wątłe biodra i szerokie ramiona, pasująca idealnie do bladej skóry, ciemnych włosów. I do tego podkreślała jego krwiste tęczówki, które znów przeskoczyły na jej biust. Złapał się na tym, że myślał o tym czy pierś dziewczyny zmieściłaby się w jego ręku, ale nie miał zamiaru naprowadzać swoich myśli.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  68. Kuro słysząc jej propozycję co do koszuli, po prostu uśmiechnął się do niej miło, a filiżanka znów znalazła się na blacie. Zaraz spojrzał na ubranie, bezceremonialnie zaczął rozpinać swoje guziki, co jakiś czas unosząc wzrok na Rei. Zaraz jej oczom ukazał się jego nagi tors, aż w końcu cała góra wraz z tatuażami. Uśmiechnął się w jej stronę nieco zadziorniej, podszedł kilka kroków podając jej przy tym swoją koszulę z rozbrajającym spojrzeniem. Teraz robił to już specjalni, chcąc by i ona spojrzała na niego nie jak na nauczyciela, ale na sprawnego, przystojnego mężczyznę. Widoczne było nawet teraz jego dość spore wybrzuszenie na bokserkach i jeśli Rei chciała je oglądać, nie miał nic przeciwko...
    - Byłoby miło- przyznał, po czym stanął na przeciwko niej.- Chodź, w sypialni mam igły i nici. Może akurat znajdę jakąś czarną. O ile Yumi mi jej nie zakosił.
    Ruszył do sypialni, mając nadzieję że Rei popędzi za nim. Będąc tam udał się do swojej wielkiej szafy, sięgnął na jedną z górnych półek, ukazując jej przy tym ładnie wyrzeźbione plecy oraz tatuaż, a tak naprawdę szukał tych przeklętych nici.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń


  69. Widział jak na nią działa i dał sobie rękę uciąć, że w tym momencie uczucia Rei są tak rozszalałe, że gdyby ten zrobił jakiś konkretny ruch w jej stronę w postaci przykładowego pocałunku, ona zwyczajnie by się poddała. Na razie jednak, nie miał zamiaru jego robić, musiała mu wpierw zszyć tą przeklętą koszulę... Pudełko z nićmi znajdowało się naprawdę daleko i nawet Kuro miał problem z tym, by wyciągnąć pudełko, ale w końcu i to trafiło w dłonie Rei.

    - Dziękuje, cieszę że się podobają, choć mają już swoje lata.- sam również spojrzał na swoje wymalowane tuszem ciało. Akurat tatuaże to była ozdoba, z której był chyba najbardziej dumny zaraz po bliznach, które znaczyły dla niego więcej niż nawet jego dzieła.- Właściwie chciałem spytać... co oznaczają Twoje tatuaże i dlaczego ciągle się zmieniają- opadł pośladkami zaraz obok niej wzdychając przy tym cicho. Łóżko, a raczej łoże, było na tyle wielkie że mogliby zmieścić się tu we dwójkę bez dotykania siebie, ale po prostu musiał zainicjować zbliżenie. Niby niechcący dotknął swoim ramieniem jej ciała i pochylił się lekko nad jej głową, chcąc obserwować to jak zajmuje się jego ubraniem. Mógł jej nie osaczać, owszem. Ale jaka w tym byłaby wtedy zabawa?

    Słysząc jej odpowiedź kiwnął lekko głową na znak że rozumie, a wtedy jego włosy lekko opadły na kark kobiety.

    - Pokażesz mi jak wy to szyjecie?- spytał- Nigdy nie potrafiłem, a czasem muszę sobie coś zszyć, a Ty przecież nie będziesz przychodziła codziennie- uśmiechnął się znów zadziornie, ale tego widzieć nie mogła, bo jego głowa była wręcz nad jej. Ah, jak przyjemnie słuchać było tego szybkiego bicia serca.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  70. Największą uwagę przykuł do wymienianych przez nią kwiatów, to akurat było ważne, bo w przyszłości mógł to wykorzystać. Mniejszą uwagą słuchał o tym, jak dziewczyna kreśliła na swoim ciele rysunki przerabiając to w tatuaże, tak samo gdy zaczęła o jakimś chłopaku. Poczuł nawet lekkie ukłucie zazdrości, słysząc o tym, że kiedyś dotykała jakiegoś mężczyznę, ale szybko się otrząsnął zwłaszcza, gdy dostrzegł krew na jej palcu. Przełknął ślinę, wyobrażając sobie metaliczny smak krwi Rei, a jego oczy zaszły lekką mgłą, po czym spojrzał na nią z góry. Wciągnął głośniej powietrze do płuc czując wyraźny zapach wody kolońskiej, farb malarskich i... jaśminu? Uśmiechnął się zauroczony zapachem, zwłaszcza tym ostatnim, po czym spod zmrużonych powiek zaczął obserwować jak zaczyna szyć mu koszulę. Zdecydowanie szło jej dobrze.
    - Poczekaj...- powiedział nagle, widząc jak kropla jej krwi spada wprost na jego białą pościel, po czym szybko chwycił ją za dłoń. Podstawił ją sobie prawie przed twarz, a krwawiący palec przysunął do swoich ust, by zlizać z niego delikatnie słodką krew Japonki.- Teraz lepiej- zadziorny uśmiech nie schodził z jego twarzy, a wręcz przeciwnie, jeszcze się poszerzył.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  71. Gdyby tylko dziewczyna zareagowała na jego perwersje, byłby w siódmym niebie, tak jednak się nie stało, więc spuścił nieco wzrok zrezygnowany jej zachowaniem. Może on sobie to wszystko, ale dlaczego wtedy miałaby przejechać kciukiem po jego wargach? Odwrócił wzrok od kobiety, już wogóle nie słuchając tego co do niego mówi. Oczekiwał czegoś zupełnie innego, przyjęcia tej prowokacyjnej gry, a dziewczyna po prostu go zawiodła. Opadł nawet na poduszki z przymkniętymi oczami, przez co dziewczyna miała teraz doskonały wgląd na jego odstające, w pełni gotowe prącie.

    - Chyba jestem za bardzo pijany, żeby o tym słuchać. Wybacz- uśmiechnął się do niej zrezygnowany, po czym położył dłoń na swoim biodrze. W sumie, chyba miał ochotę iść spać i nawet by to zrobił, gdyby obok nie siedziała Rei.- Chcesz iść pod prysznic?- zaproponował, z lekkim, erotycznym podtekstem mając nadzieję, że teraz ona jakoś zareaguje.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  72. Podążył za nią wzrokiem, chcąc wyłapać ostatnie szczegóły jakie było dane mu oglądać tego wieczoru. Bowiem, był pewien że kobieta po prostu wyjdzie i zostawi go sam na sam, a słysząc potwierdzenie o prysznicu... Uniósł głowę uśmiechając się w jej stronę lekko. Jako dobry gospodarz powinien zaprowadzić ją do łazienki, pokazać wszystkie przybory, gdzie się znajdują, dać jakiś ręcznik, ale... Chyba nie miał na to sił, zwłaszcza że każde jego zbliżenie w stronę dziewczyny, kończyło się na spławieniu go. Nie podobał się jej, on przynajmniej odnosił takie wrażenie i przez chwilę nawet pożałował, że jak szczeniak znów zaczął uganiać się za jakąś kobietą i to w dodatku taką, która się nim nie interesuje.

    - Nie musisz się spieszyć.- uniósł się lekko na łokciach, a gdy kobieta wyszła ten po prostu zrzucił z siebie spodnie. Na plecy włożył zwykłą, ciemną podkoszulkę, by Rei nie musiałą oglądać jego zabliźnionego ciała. Tak, zrzucił wszystko na to, że nie wygląda tak jak oczekują od mężczyzn kobiety. Ta blizna na nosie, czerwone oczy, jak u potwora, wytatuowane ciało, blizny a do tego psychopata. Westchnął niezadowolony ze swoich rozważań kręcąc głową, po czym podszedł do swojej nocnej szafki. Wziął kilka swoich tabletek, po czym z butelką wody usiadł na łóżku czekając na to, aż dziewczyna się zwyczajnie umyje.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  73. Zignorował wołanie kobiety, właściwie ledwo je słyszał, bo tak naprawdę powoli już przysypiał i nie chciał się rozbudzać. Było mu dobrze, pod ciepłym kocem, po środkach nasennych które dość mocno go ścięły. Zaraz jednak drzwi od pokoju otworzyły się, a przed nim stała... Rei w ręczniku? Otworzył szeroko oczy, nie mogąc uwierzyć że to się dzieje naprawdę. Mógł bowiem przysiąc, że to jego wyobraźnia płatała mu figla, ale słysząc jej głos, wyrwał się z pewnego rodzaju letargu. To było, aż nazbyt, realne i zaraz obudził się ponownie jego przyjaciel w bokserkach którego zakrył szybko swoją dużą koszulką.
    - C-coś do spania?- spytał, po czym wstał z łóżka podchodząc do szafy. Wyjął z niej swoją, najmniejszą koszulkę jaką posiadał, oczywiście czarną z logiem jakiegoś metalowego zespołu i wręczył ją Rei.- Proszę- mruknął do niej, a wzrok prześlizgnął się namiętnie po jej mokrym ciele. Nawet nie zauważył, jak palcami lekko przejechał po nagim ramieniu. Bokserki były już widocznie wypuklone, co mogła widzieć.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  74. Po wyjściu kobiety z sypialni, ten po prostu powrócił do swojego łóżka, ale przed oczami nadal miał scenę sprzed chwili. Cóż, gdyby nie był takim tchórze, na pewno do łóżka nie powróciłby sam, a z Rei na swoich biodrach, a jej mokra skóra łaskotałaby jego rozpalone ciało. Miał jednak jakieś granice przyzwoitości, ale przede wszystkim czekał na moment, kiedy to kobieta zrobi krok w jego stronę. Położył się pod kołdrą, zgaszając wcześniej światło i szybko zamknął oczy. Czuł nieprzyjemny opór bokserek na swoim prąciu i gdyby nie fakt, że kobieta miała spać zaraz obok, na pewno pozbyłby się bielizny i zajął sobą osobiście. A tak, cierpiał katusze, choć jego twarz wyglądała tak jakby spał. Nie reagował też na nic, na położenie się obok niego kobiety również. Nie chciał się kusić jeszcze bardziej, bo wiedział że z tego mogło wyjść coś naprawdę złego.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  75. Miało być tak pięknie, miał położyć się obok i najzwyczajniej w świecie usnąć, a Rei doskonale uniemożliwiała mu ten plan. Sam fakt, że miał obok siebie, młode, jędrne i przede wszystkim, piękne ciało wpływało na niego tak, że powoli miał wrażenie że jego męskość przerwie bokserki by tylko wydostać się na zewnątrz. Już dawno nie był z kobietą, nawet już zapomniał jakie to uczucie, gdy błądzi się po nagim, damskim ciele a ich urocze uśmiechy wzbudzają jedynie jeszcze bardziej popęd. Czując, jak kobieta obraca się twarzą do niego, nawet nie drgnął i zrobił to dopiero, gdy dotknęła delikatnie jego blizny na nosie. Otworzył szeroko oczy, po czym złapał ją za dłoń.
    - Co robisz?- spytał, lokując swoje krwiste tęczówki na oczach kobiety. Słysząc jak się jąka, wymiguje.. Zadziorny uśmieszek pojawił się na jego twarzy, a męskość zapulsowała jeszcze mocniej.- Aż tak Cię peszę?- spytał, gdy dziewczyna już skończyła, a on sam podniósł się na łokciu, by lekko nad nią pochylić. Specjalnie zmniejszał przestrzeń między nimi. Byli tak blisko, że gdyby Rei lekko pochyliła głowę w przód, od razu dotknęłaby jego klatki piersiowej, a gdyby on się pochylił, od razu natrafiłby na jej malinowe usta.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  76. Gdy odsunęła go od siebie, po prostu wypuścił głośniej powietrze z płuc, w końcu czując na swoim ciele całą, drobną dłoń Czarnuli. Miała miękką skórę, a cudowny zapach dziewczyny coraz bardziej otumaniał go z każdą chwilą. Do tego to speszenie, które tak kurewsko uwielbiał w kobietach, które napędzało go coraz bardziej do tego, by nawet najbardziej niewinna dziewczyna ugięła się pod wpływem jego woli. Uniósł jedną brew ku górze.

    - Nie musisz, mam jeszcze wiele blizn do zbadania- uśmiechnął się do niej znów, nadal pozostając w tej samej pozycji co wcześniej. Teraz nie odpuści, gdy już wie, że Rei reaguje na jego osobę w taki sposób. Teraz nawet nie ważne było, że jest jej nauczycielem, że jest od niej starszy o ponad st lat. Chciał tego i w tym momencie liczyło się to, co oboje czuli w podbrzuszu. A wiedział na pewno, że Rei czuła wiele. Dłoń przesunął bliżej do kobiety, by palcami lekko zacząć badać jej cudnie czerwoną skórę na policzkach, zjechał na szyję kobiety, na której zaczął kreślić małe kółeczka tym samym niewinnie ją pieszcząc. Uwielbiał, gdy kobiety były tak niewinne, podniecało go to nawet bardziej, niż wprawiona we wszystkim, dorosła kobieta. Prawdę mówiąc, te otwarte na seks, czy te które miały już przed nim partnerów seksualnych budziły w nim... odrazę? Obrzydzenie? Więc, gdzieś w głowie miał nadzieję, że Rei jeszcze nie została obdarta z cudownego dziewictwa.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  77. Kuro spojrzał na nią zaskoczony. Jej słowa, zatrzymywanie dłoni, czy niedopuszczanie do dalszych działań było naprawdę urocze. Bała się? Zapytał, sam siebie w myślach przyglądając się jej z nieukrywaną ciekawością.

    - Za szybko?- spytał, jakby chcąc się upewnić co do tego, czy przypadkiem się nie przesłyszał. Uśmiech z jego ust automatycznie znikł, zamiast tego pojawiła się autentyczna troska skierowana w jej stronę, a dłoniom powiódł na jedno z jej ramion, by je lekko pogładzić.- Wybacz, nie chciałem Cię wystraszyć- przyznał się, po czym dłoń położył i na drugie jej ramię, przysuwając ja do siebie i najzwyczajniej w życiu przytulając do swojej klatki. W tym nie było żadnych podtekstów, po prostu chciał mieć ją w swoich ramionach, chcąc pokazać że nie zależy mu tylko na przeleceniu jej. Nie. Prawdę mówiąc... w jakimś stopniu nawet kogoś mu przypominała, tak jak w tym momencie widział w niej całkowicie swoją zmarłą żonę i głównie dlatego przestał. Tylko, że Yuuki prawie by u tu płakała, drżąc lekko, więc gdzieś z tyłu głowy miał jednak to, że to nie jest jego ukochana.- Już przestaję, obiecuje- powiedział, tym razem o wiele bardziej miękkim głosem.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  78. Obejmował ją lekko, przy tym oczywiście cały czas gładząc plecy dziewczyny, raz na jakiś czas muskać ustami czubek jej głowy. Bił się przy tym z myślami. Z jednej strony naprawdę jej pragnął i chciał jak najszybciej zerwać z niej to wszystko, by zaspokoić swoje rządzę, a z drugiej... Chyba lepiej było trzymać ją w swoich ramionach. Ona przynajmniej nie czuła się tak, jakby zależało mu tylko na tym, by jedynie ją przelecieć. Na jej słowa uśmiechnął się nikle.
    - Nie mam zamiaru- jeszcze raz pocałował czubek jej głowy, by potem odsunąć się od niej i położyć na łóżku- To co? Idziemy spać?- zaproponował.

    OdpowiedzUsuń
  79. Dzisiejszej nocy spało mu się naprawdę dobrze, a pomogła mu w tym oczywiście obecność Rei, którą obejmował całą noc ramionami. Przez to rano spał naprawdę długo jak na siebie i o dziwo- spokojnie. Obudził się dopiero jakiś czas po niej, czując brak dodatkowego ciepła obok i zmarszczył nieprzyjemnie brwi podnosząc się szybko na łokciach. Uciekła? Westchnął ciężko wychodząc ze swojego łóżka, po czym skierował się wprost do kuchni. Widząc Rei z kubkiem kawy w dłoniach, uśmiechnął się automatycznie odbierając od niej napar. Od razu przechylił kubek wprost do swoich ust słuchając jej uważnie.

    - Nie masz za co przepraszać, ciesze się że się tym zajęłaś- tu spojrzał na ładnie ozdobione kanapki. Na sam ich widok ślinka napłynęła mu do ust. Dawno nikt nie przygotowywał mu śniadania.- I dzięki za śniadanie- podszedł do talerzyka z kanapkami, po czym wziął jedną w rękę od razu się w nią wgryzając.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  80. Usiadł a wolnym miejscu, wzrok przenosząc na dziewczynę.

    - Miałem nadzieję, że jeszcze trochę zostaniesz- przyznał z lekkim uśmiechem, po czym wziął łyka swojej gorącej jeszcze kawy.- I nie, nie mam żadnych planów. Weekend'y mam wolne przecież- powiedział jej, jakby to było naprawdę oczywiste. W sumie trochę było, bowiem przecież jako nauczycie, każdy weekend miał wolny. Mogła oczywiście nie wiedzieć o tym, że nie ma żadnych planów, ale już ją uświadomił. Wstał nagle, po czym zwyczajnie pociągnął ją za rękę, by wstała z krzesła i sam zajął jej miejsce. Usadowił ją na swoich kolanach, a dłoń wplótł w ciemne włosy kobiety.
    - Masz ochotę może na prysznic?- zaproponował jej podgryzając lekko jej ucho.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  81. Usatysfakcjonował go ten rumieniec, tak samo jąkanie się dziewczyny., doskonale widział jak na nią działa. Uwielbiał to, a do tego dochodziła niewinność Rei, to że niezupełnie wie jak powinna się w tym wszystkim zachować. On z chęcią pokazałby jej to i owo, ale czy przez to nadal będzie tak niewinna jak teraz, czy stanie się pewną siebie kobietą? Ta myśl spychała nieco jego wszystkie zapędy na bok, bo o wiele lepiej było obserwować cnotkę, a niżeli zmieniać taką kobietę, w rozpustną cizię. Przynajmniej on był tego zdania.
    - Nie chcesz?- spytał, sięgając przez dziewczynę po kawę, którą wypił praktycznie bez zaczerpnięcia powietrza.- Na początku myślałem o...- zbliżył swoje usta do jej ucha, owiewając go drażniącym ciepłem- wspólnej kąpieli.- dokończył, z lekko zadziornym uśmiechem.- Do tego dochodziłby jakiś masaż na ukojenie nerwów, może film- wymruczał przesuwając nosem po płatku ucha kobiety, chcąc się z nią jakoś podroczyć. A nóż może to zadziała.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  82. Poczuł nagle jak po jego lędźwiach przechodzi przyjemny dreszcz, gdy znów usłyszał to jąkanie się. Przez chwilę wyobraził sobie nawet to, jak dziewczyna rozbiera się przed nim z tej swojej seksownej bielizny, a potem zaraz namiętnie kochają się pod prysznicem. Wypukłość w bokserkach zwiększyła się pod wpływem tych myśli, co Rei ewidentnie poczuła na swoim pośladku. Penis mężczyzny mocno wbijał się w ciało kobiety, co mu naprawdę nie przeszkadzało, zwłaszcza gdyby Rei podsunęła nieco wyżej swoje pośladki...

    - Możesz zostać w bieliźnie, nie naciskam na rozebranie się choć nie ukrywam... chętnie zobaczyłbym Cię nagą- znów wymruczał jej to do ucha, a jego palce zahaczyły o brzuch kobiety, kierując się coraz to niżej, ale tak by nie przesadzić.

    OdpowiedzUsuń
  83. Doskonale wyczuł to, że dziewczyna zrobiła się niesamowicie mokra choć to była tylko cienka, mokra linia na jej bieliźnie. W tym momencie dłonią mocniej zacisnął się na jej biodrze i już chciał podsunąć ją wyżej, by kobiecością otarła się o jego gotowego przyjaciela i wystarczyłoby tylko lekko odsunąć jej bieliznę w stronę pachwiny, zdjąć lekko bokserki i zaraz by się złączyli ale... Kolejna fala podniecenia przeszła przez jego ciało. Jęczała, jęczała przez niego! Zagryzł mocniej wargi, słysząc jej odpowiedź i prawie jęknął z bólu, gdy męskość napuchła mu coraz bardziej. Rei!

    - Możemy, tylko... wybierz coś- powiedział, wypuszczając głośniej powietrze z nozdrzy - Muszę iść się schłodzić, zaraz będę- powiedział przez lekko zaciśnięte zęby, kierując się prosto do łazienki. Będąc już w niej, od razu puścił wodę pod prysznicem, nawet nie zamykał drzwi i rozebrał się do naga od razu wskakując pod chłodną wodę. Musiał się ogarnąć, bo w takim tempie naprawdę rozsadzi go od środka. Od razu zaczął się sobą zajmować, mając przed oczami leżącą pod nim Czarnulę. Na spełnienie nie musiał długo czekać, zwłaszcza że ciągle słyszał jak kobieta tłucze się gdzieś po domu.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń

  84. Oparł się głową o zimne kafelki pod prysznice, wzdychając ciężko, a woda zaczęła opłukiwać jego spięte plecy. Stał tak dłuższą chwilę i nawet nie przejmował się tym, że robiło się coraz bardziej lodowato. Woda przynajmniej zmywała z niego całą namiętność, jaką chciał przelać na kobietę, no i oczywiście jego soki które były ewidentnym dowodem na to, że był naprawdę na nią napalony. Otworzył w końcu oczy, wypuścił z płuc dwa głębokie wdechy, po czym dłonią sięgnął po jeden ręcznik z szafki. Wytarł nim na szybko swoją twarz, zmoczone włosy i owinął nim swoje biodra, wychodząc spod prysznica. Spojrzał jeszcze na siebie w lustrze. Co Ty kurwa robisz?- spytał samego siebie przecierając mocno twarz swoją dłonią. Ledwo mógł się przy niej opanować i gdyby nie to, że mógł samemu sobie ulżyć, pewnie Rei już leżałaby na stole w kuchni. To był dla niego cud, że powstrzymywał swoje męskie żądze.

    Wyszedł z łazienki w samym ręczniku, kierując się do swojej sypialni.
    - Już wolne- odezwał się, nieco ochrypłym od przyjemności głosem i szybko zamknął za sobą drzwi sypialni. Z szafy wygrzebał zwykłą, luźną koszulkę oraz jeansy, a po ubraniu tego poszedł do salonu, by włączyć jakiś film, który wybrała Rei, na swoim laptopie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  85. Czując na karku włosy Czarnuli zadrżał lekko, po czym uniósł wzrok lekko ku górze. Była ubrana, co działało teraz na jej korzyść, bo gdyby nadal została w koszulce, którą jej dał do spania na pewno skończyłoby się inaczej, niż na oglądaniu filmów. Uśmiechnął się lekko pod nosem.
    - Zaraz coś przygotuję, wolisz słodkie czy słone przekąski?- spytał jej, wstając zaraz na równe nogi. Słysząc odpowiedź ruszył do kuchni, miał zamiar przygotować wszystko sam nie chcąc narzucać na głowę Rei jakieś obowiązki. Z szafki wyjął jakieś ciasteczka maślane, w lodówce miał jeszcze dwie czekolady oraz cukierki z alkoholem, dla siebie wziął dużą paczkę chipsów no i colę oraz jakiś sok do picia. Wszystko przyniósł do salonu, postawił jeszcze przed nimi szklanki z długą rurką, by wygodniej im się piło podczas seansu. Rozłożył narożnik, po czym położył się na nim czekając, aż Rei zrobi to samo.
    - Gotowa na seans?- spytał, klepiąc miejsce obok siebie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  86. Wziął jeszcze do ręki szklankę z sokiem, a słysząc pytanie Rei pokręcił głową śmiejąc się przy tym cicho.
    - Nie będzie mi przeszkadzać to, że przybędzie Ci parę kilo- posłał jej zadziorny uśmieszek, po czym włączył film. Rei akurat wybrała jeden z lepszych dreszczowców, który rozpoczynał się od namiętnej sceny seksu w domku w górach. Na sam jego widok Kuro uniósł lekko brew ku górze. Wybierała na czuja, tak? Widząc jej czerwone policzki, dodatkowo przeniósł swoją dłoń na jej bok, by lekko zacząć po nim jeździć palcami. Ciekawiło go, kiedy dziewczyna się do niego przekona i czy przekona wogóle. Pochylił się zaraz lekko nad jej twarzą, a oczami zaczął świdrować jej twarz, chcąc dostrzec następne oznaki jej niepewności. Dłoń zjechała z brzucha, na jej udo, starając się z całych sił nie zahaczyć o jej krocze, które aż prosiło się o jego drobne pieszczoty.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  87. Zmrużył nieco oczy, czując na swoim nosie delikatne palce dziewczyny delektując się czułością, jaką obdarowywała go kobieta. Już dawno nikt z nim tak nie postępował i dopiero zdał sobie sprawę, jak bardzo mu tego brakowało. Usta kobiety nagle zaatakowały jego wargi na co wypuścił głośniej powietrze, a jego palce zacisnęły się mocno na jej biodrze, chcąc przyciągnąć ją do siebie jak najbliżej. Przedłużył ich pocałunek, pieszcząc powoli nie tylko jej wargi, ale splótł z nią swój język. Palcami przesunął nagle na jej brzuch, po czym bezceremonialnie wcisnął je pod spodnie dziewczyny, a czując pod nimi delikatne włoski jego męskość obudziła się ponownie. Nie posunął się jednak dalej, chcąc widzieć jej reakcję do tego momentu. Gdyby zauważył, że tego chce, jego palce już ruszyłyby pieścić jej jeden, intymny guzik przez który drżałaby teraz z niekontrolowanej rozkoszy. Przerwał pocałunek, by przenieść się ustami na dekolt kobiety, by muskać jej delikatną skórę na szyi, pragnąc zerwać z niej wszystkie zahamowania.

    OdpowiedzUsuń

  88. Słyszał te płaczliwe słowa, lecz nadal całował jej miękkie ciało, chcąc sprawić jej niewyobrażalną przyjemność. Jednak... Zacisnął nagle mocniej zęby na jej szyi, po czym nieco rozwścieczony odsunął się od niej mierząc nieprzyjemnie jej twarz. Jego oczy wyrażały teraz nie tylko wściekłość, one zwyczajnie płonęły, a ogień był widoczny doskonale. Wysunął dłoń z jej spodenek, zaciskając mocniej palcami na swoim udzie. W co ona kurwa z nim pogrywała?

    - Możesz się w końcu zdecydować!- huknął na nią i spojrzał na nią z góry marszcząc przy tym gniewnie swoją twarz.- Najpierw sama mnie całujesz, pozwalasz na to żebym Cię dotykał, a jak przychodzi co do czego to uciekasz! Jeśli nie jesteś pewna, to po co to wszystko robisz? Hm!?- warknął w jej stronę, zirytowany jej niezdecydowaniem. Skoro już kładła się przy nim, włączyła taki a nie inny film, a do tego zaczęła go zwyczajnie całować to coś było na rzeczy.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  89. Wywiadówka nie była najlepszym momentem dla nauczyciela, a zwłaszcza dla Kuro, który był znany ze swojego nieszablonowego stylu nauczania na który, wielu się skarżyło. Włącznie z uczniami, więc te kilka godzin siedział za biurkiem i wysłuchiwał żali od matek było dla niego katorgą i nie pomagała nawet jego kawa, która na co dzień koiła jego zszargane nerwy. Właśnie z sali wychodziła jedna, bardzo zbulwersowana odpowiedzią Kuro, matka która teatralnie na koniec trzasnęła drzwiami, pozostawiając go z ostatnią, której jeszcze nie miał okazji poznać. Spojrzał na kartkę, gdzie odhaczał sobie nazwiska rodziców, którzy mieli do niego przybyć. Pozostało ostatnie, chyba najbardziej przez niego rozpoznawalne, bo z córką tej kobiety miał niezłe przeboje na samym początku roku. Nie polubili się, niejednokrotnie wzywał jej matkę do siebie, ale dlaczego przyszła dopiero teraz, gdy dziewczyna byłą już spokojna?

    - Pani Hayes?- spytał. Ciemnowłosa kobieta, ubrana w garsonkę podeszła do jego biurka, by usiąść na przeciwko niego, na krześle które tam dostawił.

    - Tak, tak.- pokiwała do niego szybko, a ciemne loki wesoło zawirowały na jej głowie. Mężczyzna uniósł na nią wzrok, jednak widząc jak kobieta pochyla się siadając, przełknął głośniej ślinę. Miała spory dekolt i nawet z tej odległości widział dwa mały pieprzyki, jeden na obojczyku, a drugi przy samej piersi, którą tak idealnie odsłaniała. Była ładna, zgrabna i przede wszystkim, cholernie kobieca ale Kuro jakoś nie był nią specjalnie zainteresowany. Zwłaszcza, że wolał kobiety o innej urodzie, o uroczej, młodej buźce, a widać było że ta jest grubo po trzydziestce. Oderwał szybko od niej wzrok, przypominając sobie, że jak debil wpatruje się w ten dekolt. Hayes jednak to nie przeszkadzało, ba, rozpięła nawet górę ubrania, wraz z guzikami koszuli i zaraz pojawiła się na jego biurku.

    - C-co pani robi?- Mężczyzna otworzył szeroko oczy, widząc że ta siedzi zaraz przed nim. Wstał nawet szybko, ale ta go do siebie przyciągnęła i wpiła namiętnie w jego usta.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  90. Uwagę na Rei zwrócił dopiero, gdy się odezwała. Uniósł na nią wzrok, a kobieta która siedziała na przeciwko oderwała się od jego ust, by posłać praktykantce nieprzyjemne spojrzenie.
    - Nie widzisz, że jesteśmy zajęci?- warknęła jeszcze w jej stronę, zanim Rei wybiegła z klasy. Kuro szybko odepchnął od siebie, po czym ruszył w bieg za dziewczyną, chcąc jej to wszystko wytłumaczyć. Przyszła w jak najmniej odpowiednim momencie, gdyby weszła kilka minut temu, wszystko by widziała. A tak... Zagryzł wargi, gdy dostrzegł ją skuloną przy ścianie. Wyciągnął nawet dłoń w jej stronę, ale szybko zatrzymał się, widząc że ta ma zaszklone oczy.
    - Rei...- zaczął, nagle jednak poczuł jak głos więźnie mu w gardle. Uklęknął przy niej, a jedna jego dłoń pojawiła się zaraz na jej plecach.- To nie tak, to ona się na mnie rzuciła.
    Próbował się wytłumaczyć, naprawdę próbował, ale... To było idiotyczne! Dlaczego wcześniej jej nie odepchnął?

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  91. Widział to, jak dziewczyna podciąga nosem, więc szybko ze swoich spodni wyjął chustki do nosa, by jej je podać. Przyglądał jej się z nieukrywaną uwagą, niemą uwagą, po czym odchrząknął cicho, by zwróciła na niego uwagę. Jego dłoń z jej pleców, zjechała na głowę zaciskając się nieco na jej włosach.
    - Tyle, że ja nie chcę, by ona mi to dawała- mruknął w jej stronę, zbliżając się do niej coraz bliżej. Gdy już był wystarczająco blisko, po prostu ją do siebie przyciągnął. Nie ważne, że ktoś mógł ich zobaczyć. Teraz nie obchodziła go ani szkoła, ani uczniowie, ani ta kobieta siedząca półnaga na jego biurku. Chciał Rei i było to widoczne w jego oczach.- Może i jesteś niedoświadczoną, głupią gówniara ale... ja też kiedyś taki byłem. Dlatego chce się Tobą zaopiekować jak najlepiej potrafię, jeśli mi tylko pozwolisz- musnął czubek głowy dziewczyny, opierając zaraz na nim swój policzek, by poczuć znów jej cudowny zapach.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  92. Kuro uśmiechnął się lekko, czując że dziewczyna uspokaja się w jego ramionach. Było to naprawdę miłe, wiedząc że działa na nią tak a nie inaczej. Zaczął nawet lekko ją kołysać, gdy dała mu zezwolenie, po czym zaczął delikatnie muskać czubek jej głowy.

    - Do niczego mi się nie spieszy, mogę czekać ile chcesz. Tylko...- odsunął się od niej lekko, by spojrzeć na jej twarz. Nie przeszkadzało mu to, że jest nieco czerwona od hamowanego płaczu. Dla niego mogłaby być nawet zapłakana, nadal patrzyłby na nią tak jak teraz. Z jakimś uczuciem tlącym się w jego krwistych tęczówkach.- Jak już będziesz gotowa, daj mi znać. Dobrze?- musnął delikatnie jej nos, by szybko postawić ją na nogi. Przyglądał się jej dłuższą chwilę, chcąc by dziewczyna uspokoiła się już na dobre, nadal kołysząc ją niczym dziecko w swoich ramionach.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  93. Wiedział, że da mu znać, dopilnuje by to zrobiła, a nawet i lepiej. Sam doprowadzi do momentu, gdy już nie będzie mogła opanować swojego ciała i ulegnie mu, tak jak on uwielbiał i doprowadzi ją na granice rozkoszy pokazując, że seks to wspaniałe przeżycie. On to wiedział, jednak nie wiedziała tego Rei. Podejrzewał nawet, że dziewczyna jest dziewicą, choć niektóre kobiety i po seksie były niesamowicie cnotliwe. Chciał właśnie to w Rei zachować, by za każdym zbliżeniem zachowywała się tak, jakby dopiero mieliby się kochać po raz pierwszy. Jąkanie się dziewczyny było niesamowicie urocze, był dla niego czymś o wiele piękniejszym, nawet niż sztuka i cieszył się że potrafił wywołać rumienie na jej twarzy. Zaśmiał się cicho kręcąc głową, by pochylić się lekko nad jej uchem.
    - Miałem nadzieję, że i za mną zatęsknisz- musnął delikatnie jej płatek, by zaraz lekko go podgryźć.- Bo ja tęskniłem, nawet nie wiesz jak bardzo- zamruczał- zwłaszcza rano, gdy nie było Ciebie obok- przejechał po nim lekko językiem, chcąc by lekko zadrżała. Czując, jak reaguje na jego pieszczotę, swoje dłonie przeniósł niżej, poniżej jej bioder, palcami lekko zahaczając o jej miękkie pośladki.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  94. Przycisnął ją mocniej do siebie, widząc jak na niego reaguje. Miał ją w garści i na samą myśl wypuścił głośno powietrze z ust, owiewając przy tym gorącym powietrzem płatek jej ucha. Pragnęła go, on również chciał w końcu posmakować jej ciała, a ochota rosła z każdą sekundą.
    - To może dziś? Przyjdziesz do mnie?- wymruczał do jej ucha, a jej miednicą zahaczył o swojego sterczącego przyjaciela. Był już gotowy, by nawet teraz wejść w dziewczynę, dać sobie w końcu upust i wiedział już, że zrobi to w Czarnuli.- Tym razem ja wybiorę film, może zjemy jakąś dobrą kolację?- przysunął usta do jej delikatnej szyi, po czym zagryzł się na niej mocniej zębami, by zaraz zassać ustami jej skórę. Była jego, musiał im to wszystkim pokazać, musiał ją oznaczyć i ostrzec tym samym, że jeśli jej dotkną to automatycznie ich życie wisiało na włosku. Taki już był, zaborczy i lubił to w sobie, tak samo jak kobiety to lubiły.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  95. Przyssał się do niej na koniec jeszcze mocniej, by dokończyć malinkę jeszcze mocniejszym podgryzieniem zębów, chcąc dać jej dodatkową przyjemność. Te pieszczoty nie należały do bardzo delikatnych, raczej już używał lekko siły, bo po prostu nie mógł się powstrzymać. Jęki, drżenie ciała, głośniej wypuszczane powietrze z jej ust... Tego było już za dużo. Odsunął ją od siebie, dłonią przejechał po jej delikatnej twarzy, po czym złożył na jej czole delikatny pocałunek.

    - Dwudziesta?- zaproponował, uśmiechając się do niej łobuzersko. Musiał się przygotować, zresztą nie tylko siebie, a i całe swoje mieszkanie na przybycie kobiety. Musiał też sobie przypomnieć, jak to jest być choć po części romantyczny, kupić kwiaty, świecie, jakieś dobre wino...- Tylko ubierz coś ładnego- polizał lekko swoją dolną wargę, w ten sposób by ona mogła to zauważyć. Miał nadzieję, że nie ubierze czegoś w swoim stylu, a coś naprawdę prostego i eleganckiego. Zwykła, czarna sukienka, dość obcisła i do tego przed kolano byłaby idealne ale wybór pozostawi jej. Bardziej od sukienki jednak interesował go bielizna, bo prawdę mówiąc uwielbiał koronki i oglądanie ich na damskich ciele sprawiało mu o wiele więcej przyjemności, niż naga kobieta.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  96. Przygotowania samego mieszkania zajęły mu ogrom czasu, zwłaszcza pochowanie jego prac było pracochłonne, bo obrazu walały się po całym mieszkaniu tworząc nieprzyjemne otoczenie. Musiał coś z tym zrobić i zrobił, wpakowując je wszystkie do swojej szafy tak jak swoje przybory malarskie. Sypialnia i salon więc były nie do poznania, Kuro nawet zapomniał jak wygląda jego tapeta i zdziwił się mocno na jej widok. Poza obrazami przygotował jeszcze kolację, tym razem wybrał greckie jedzenie, choć nie był tego pewien, bo dziewczyna mogła za tym nie przepadać. Ale przygotował sałatkę z rukolą, szpinakiem i ich wymyślnym serkiem, do tego jakiś zapiekany serek z dodatkami i oczywiście, wino. Czerwone, słodkie wino o wyrazistym smaku i o dość wysokich procentach. Musiał się upewnić, że alkohol uderzy do głowy dziewczyny, przez co już cała będzie jego. Były też kwiaty, tulipany o krwistym kolorze, zapachowe świece porozstawiane po mieszkaniu, płatki wysypane w sypialni bo to miejsce miało być finalnym zakończeniem. Sam nie szykował się wiele, przydział swoją ulubioną, czarną koszulę, uczesał włosy w swój luźny kok i był gotowy. Akurat poprawiał mankiety koszuli przed lustrem, gdy do domu zapukała Rei. Otworzył dziewczynie drzwi, po czym wpuścił ją do środka od razu łapiąc za jej płaszcz.
    - Cudownie wyglądasz- przyznał, zerkając na koronkę na jej ramionach. Po odwieszeniu płaszcza, szybko sięgnął po mały bukiecik tulipanów, po czym szybko go jej wręczył.- Dla Ciebie- przyciągnął ją mocno do siebie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  97. Nadal miała ten kwiat?- spytał samego siebie, słysząc jak dziewczyna wypowiedziała swoje myśli na głos. Nie spodziewał się, że kobieta wogóle zatrzyma ten kwiat, sądził bardziej ze wyląduje zaraz po balu w koszu na śmieci, a tu taka miła niespodzianka.

    - Mam, już daje- ruszył w stronę salonu, do jednej z szafek by wyjąć z niej mały wazonik. Nalał do niego wody, po czym znów ruszył do Rei, by mogła włożyć kwiaty do wody. Gdy już to zrobiła, odstawił je na jednej z szafek, po czym uśmiechnął się do niej szczerze.- Głodna?- pociągnął ją lekko za dłoń, w stronę salonu. Tam już wszystko było przygotowane, nakryty stół prezentował się naprawdę cudownie, dodać trzeba że we wszystkich pomieszczeniach światło było zgaszone, a oświetlone one były jedynie światłem ze świec porozstawianych w niektórych częściach domu.

    - Mam nadzieję, że lubisz grecka kuchnię.- mruknął nad jej uchem, podchodząc do niej od tyłu. Wbił się przy tym lekko swoim kroczem do pośladków Rei, więc doskonale czuła jak bardzo był na nią napalony.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  98. Na twarzy mężczyzny pojawił się zadziorny uśmiech w momencie, gdy palec dziewczyny zahaczył o szlufkę jego spodni. Sam ułożył dłonie na jej krągłych pośladkach, by przyciągnąć ja bliżej, a nabrzmiały i gotowy do roboty penis wbił się w nią wręcz boleśnie, proszą tylko o to, by mu ulżyć. Przymknął oczy pochylając się nad jej ramieniem, ale usta pojawiły się na szyi kobiety wpijając się w nią namiętnie. Tak naprawdę kolacja była tylko przykrywką do tego, by w końcu mógł posmakować jej miękkiego, młodego ciała o którym marzył po nocach. To ciało śniło mu się w najbardziej erotycznych snach, gdy leżała pod nim na biurku w jego sali od sztuki. Na samą myśl o jej jękach przełknął głośniej ślinę, a zęby wgryzły się w jej szyję. Zrobił krok w tył.

    Dłoń zsunęła się nieco niżej, palce dosięgały do kobiecości Czarnuli i pieścił ją przez materiał sukienki, lekko podsuwając ją wyżej. Druga dłoń spoczęła na jej piersi, a on sam gwałtownie wpił się w jej usta, nie mogąc już wytrzymać tego napięcia, bo i tak powstrzymywał się w tym wszystkim za długo.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  99. Szybko uniósł ją tak, by usiadła na jego biodrach nie chcąc dłużej czekać. Skoro sama poprosiła o to, by w końcu wylądowali w łóżku to on nie miał zamiaru oponować tym bardziej, że sam miał na to ochotę od dłuższego czasu. Dłonie wślizgnął wprost pod jej sukienkę, by znalazła się zaraz na jej wystających kościach biodrowych i przystąpił do o wiele śmielszych pieszczot, palcem przejeżdżając po płatkach jej kobiecości, czasem wślizgując się między nie chcąc odszukać łechtaczkę. Usta oderwały się od niej, podparł ją szybko do ściany i jednym, sprawnym ruchem zerwał z niej ciemną sukienkę, a dźwięk pękającego materiału rozniósł się po domu. Przeleciał po jej ciele napalonym wzrokiem, a zadziorny uśmieszek rozszerzył się na widok jej seksownej bielizny.
    - Wiesz co dobre malutka- powiedział, ochrypłym od podniecenia głosem, po czym ustami namiętnie zaczął całować jej dekolt, zjechał na piersi atakując ją coraz bardziej brutalnie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  100. Gdy stróżka soków dziewczyny spłynęła po jego palcach, prawie natychmiast odsunął lekko jej bieliznę w bok, by mieć dostęp do kwiatu dziewczyny. Zajął się przede wszystkim łechtaczką, którą dotykał dość brutalnie, kilkoma palcami przy tym jeździć po mokrej dziurce dziewczyny. Już nie mógł się doczekać aż zatopi się w jej gorącym, ciasnym wejściu i na samą myśl o tym, że niedługo ją rozerwie na jego twarzy pojawił się uśmiech zadowolenia. Oderwał na chwilę palce od jej guzika, by lekko włożyć dwa palce w jej szparce chcąc się upewnić, że na pewno jest dziewicą. Była, czuł opór stawiany przez jej ciało i w pewnym momencie przyszło mu do głowy nawet to, by nie rozdziewiczyć jej swoimi palcami. Powstrzymał się od tej myśli, gdy penis zaczął go zwyczajnie boleć od podniecenia. Szybko z salonu przeszedł do sypialni, rzucił Rei na brzuch i sam wręcz zerwał z siebie ubrania nie pozostając nawet w bokserkach. Usadowił się za nią, dłonią pieszcząc jej kark, na którym mocno zacisnął palce przyciskając ją mocno do poduszek. Wszedł w nią, wręcz brutalnie rozrywając jej wnętrze, a z jego ust wydobył się przyjemny jęk. Dawno już nie był w kobiecie, a szczególnie w tak ciasnej. Wyczuł coś ciepłego wydobywającego się z kobiety, wiedział że krwawi a ta myśl podniecała go jeszcze bardziej. Czy był sadystą? Tak i uwielbiał wręcz sprawiać w pewien sposób ból swoim partnerką.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  101. Kuro chyba zatracił się w tej całej przyjemności, zwłaszcza gdy kobiecość dziewczyny zatrzasnęła się na nim, a jego członek dobił do samego jej końca. Z ust mężczyzny wydobył się kolejny, przyjemny jęk, a z płuc wypuścił głośniej powietrze zaciskając mocniej dłonie na ciele drobnej kobietki. Przez przyjemność, która wręcz go otumaniła, nie usłyszał nawet bolesnych jęków Rei, zauważył dopiero jak się spina, gdy poruszył biodrami po raz pierwszy.
    - Rei...- westchnął ciężko, widząc jak dziewczyna trzęsie się przez ból, który ewidentnie jej zadał. Pochylił się nad nią, podtrzymując cały swój ciężar na ręku i delikatnie na plecach Czarnuli, by pocałować ją czule w ucho.- Przepraszam...- odezwał się w końcu, by zaraz potem zacząć delikatnie obcałowywać jej szyję.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  102. Praktycznie wstrzymał oddech, chcąc słyszeć wszystkie jej reakcję na jego osobę. Bolało ją i doskonale zdawał sobie z tego sprawę, po prostu się zapomniał i z tego powodu wyrzuty sumienia pojawiły się praktycznie od razu, gdy odzyskał zimną kalkulację. Pieszczotliwie, jedną z dłoni przejechał po jej biuście, uwięzionym jeszcze w staniku i jednym, porządnym ruchem zerwał go z niej by szybko dobrać się palcami do jej piersi. Złapał lekko za sutek, by pieścić go namiętnie, a czując jak ten twardnieje pod wpływem jego dotyku zwyczajnie się uśmiechnął.
    - Moja dzielna...- musnął ustami jej kark, znów wykonując pojedynczy ruch, chcąc przyzwyczaić kobietę do swoich rozmiarów. Kuro po prostu wypełniał ją praktycznie całą, do tego miał dość spory sprzęt, a ich różnica między posturą też dawała wiele do życzenia. Rei czuła więc o wiele więcej, także jeszcze większy ból. Po kilku minutach pieszczot, wyszedł z niej lekko, obrócił na plecy zgrabnym ruchem, zdjął jej bieliznę patrząc na nią przepraszająco. Ustami wpił się w nią namiętnie, a ociekająca krwią męskość sterczała przy jej rozwartym już kwiecie, ledwo powstrzymując się przed tym by znów się w nią nie wbić.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  103. Nie trzeba było mu tego dwa razy powtarzać, od razu oderwał się ustami od jej ciała, by praktycznie natychmiast zacząć poruszać swoimi biodrami wbijając się w nią coraz mocniej, coraz głębiej. Teraz, gdy dziewczyna przyzwyczaiła się do tego przyjemnego uczucia, mógł w końcu iść na całość. Tak też zrobił. Poruszał szybko biodrami, wydychając przy tym głośniej powietrze, oparł się przy tym czołem o ramię dziewczyny, wiec mogła czuć jak kropelki potu pojawiły się nie tylko tam, ale i na całym jego ciele. Nie spodziewał się, że dziewczyna da mu tak wiele przyjemności, a może było to tylko wywołane tym, że dawno nie miał kobiety? Nie miał pojęcia, nie obchodziło go to teraz za bardzo, liczyło się to zajebiste uczucie na prąciu, które zwiększało się z coraz to kolejnym ruchem. Wgryzł się mocno w jej szyję, powstrzymując się ledwo przed tym by jej nie zerżnąć choć tak kurewsko miał na to ochotę. Wbił się w nią naprawdę mocno, dochodząc penisem do samego jej końca, po czym wypuścił głośniej powietrze z płuc.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  104. Kuro nie powstrzymywał się przed tym, by nie skończyć w Czarnuli, nie miał przed tym żadnych oporów i gdy tylko kobieta wygięła się w łuk, on przyspieszył swoje kilkanaście ruchów agresywnie wbijając się w jej wnętrze, po czym doszedł w jej środku wypuszczając z płuc głośniej powietrze. Zakręciło mu się w głowie, zaraz jednak opadł ciężko na ciało kobiety, przez co wirowanie było odczuwalne coraz mniej. Nie przejmował się tym, że może ją przygniatać, ani tym że cokolwiek może ją teraz boleć od tak agresywnych ruchów, po prostu oddawał się przyjemności, która dostatecznie zawładnęła jego ciałem, by na nic nie zwracać uwagi.

    - Kurwa- wysapał w końcu, opierając głowę o czoło dziewczyny, ciągle z zamkniętymi oczami. Już dawno się tak nie czuł, już dawno nie był z kobietą, a moment spełnienia był przez niego tak wyczekiwany... Wyciągnął swoją męskość ze środka dziewczyny, by zaraz opaść obok, na razie rezygnując z wszystkich czułości. Musiał dojść po tym wszystkim do siebie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  105. Po kilku dłuższych minutach leżenia, w końcu przyciągnął Czarnulę do siebie, by wtuliła się w jego ciało. Seks zmęczył go niesamowicie i najchętniej po prostu od razu położyłby się znać, ale gdzieś z tyłu głowy miał to, że był pierwszym mężczyzną Rei i musiał jakoś to ładnie zakończyć. Nie tym, że obróci się do niej plecami, pójdzie spać jak to czasem mu się zdarzało. Musnął ustami czubek jej głowy, dłonią lekko muskając jej plecy.
    - Byłaś wspaniała- wyszeptał w jej stronę, dalej pieszcząc ją opuszkami palców. Nie ważne było to, że jego soki wylatywały z niej brudząc im pościel, najważniejsze było to że w końcu wylądował z nią w sypialni tak jak chciał od samego początku. Przymknął lekko oczy, chcąc oddać się w objęcia Morfeusza i miał nadzieję, że Rei pójdzie w jego ślady. Nawet ich nie okrył, prócz nich nie było w domu nikogo więc nie musiał się tym przejmować.
    - Dobranoc malutka- musnął jeszcze jej czoło, po czym zasnął na dobre.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  106. Już dawno nie spał tak spokojnie i ewidentnie pomogła mu w tym wtulona w niego Rei. Do tego czasu wszystko szło po jego myśli, był miło i przyjemnie, jednak nikt tak tak prawdę nie spodziewał się nadchodzącego poranka. Kochankowie nadal spali, gdy po domu dało się usłyszeć ciche kroki w mieszkaniu oraz cicho zamykane drzwi. Do środka wszedł Yumi, wpierw cicho zrzucając z pleców swój plecach, pamiętając dobrze o tym, że dla Kuro poranki były rzeczą wręcz świętą. Już miał po cichu iść do swojego pokoju, gdy kątem oka dostrzegł podartą sukienkę nie daleko salonu. Chwycił ją w dłonie unosząc brew ku górze. Sukienka? Przeleciał szybko wzrokiem po rozerwanym materiale, a jego obojętna mina zmieniała się coraz bardziej na tą nieprzyjemną. Westchnął głośno, po czym bezceremonialnie poszedł do sypialni ojca, otworzył szeroko drzwi uderzając nimi o ścianę, przez co Kuro obudził się prawie natychmiast.
    - Co do kurwy...- zaczął, jednak widząc swojego wściekłego syna w drzwiach, zmarszczył brwi od razu okrywając siebie i Rei kołdrą.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń

  107. Wzrok chłopca zatrzymał się na Kuro, lecz wcześniej zmierzył też całą sylwetkę Rei racząc ją również nieprzyjemnym wzrokiem. Gołym okiem było widać, że jest niezadowolony, pałał wręcz wściekłością przez co wydawał się o kilka lat starszy, niż miał naprawdę. Do tego teraz był tak podobny do Kuro, nie tego którego do tej pory mogła dostrzec Rei, a jego prawdziwą, gorszą naturę. Zacisnął dłoń mocniej na materiale sukienki, po czym rzucił ją w ich stronę, a ta opadła zaraz obok ich bielizny.
    - Wyjdź- syknął w stronę syna, jednak ten sobie nic z tego nie zrobił, zerknął tylko na jedną ze ścian, na kobiecy portret a jego oczy wręcz zapłonęły wściekłością.- Natych...- nie dokończył, bo dziecko weszło głębiej do pomieszczenia, od razu zaczynając mówić.
    - Nie mogłeś powstrzymać się nawet przy mamie?- warknął w jego stronę, na co Kuro otworzył szerzej oczy.- Sprowadziłeś kolejną panienkę do łóżka, zupełnie tak jakby mamy tu nie było!- krzyknął, na co Kuro szybko się zerwał. Już pod kołdrą ubrał swoje bokserki, więc nagości nie było tak wiele. Podszedł szybko do chłopca, chwycił go mocniej za materiał mundurka, szarpiąc go wyszedł nim poza sypialnię, chcąc tym samym dać Rei szansę na ubranie się.
    - Mówiłem, żebyś kurwa wyszedł.
    Rei mogła jeszcze usłyszeć kłótnie za drzwi, a raczej krzyki chłopca i określenia rzucane w jej stronę. "Panienka, kolejna do kolekcji..." Było tego dość sporo.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  108. Kuro był naprawdę wściekły na chłopca, że ten zachował się w taki a nie inny sposób. Nawet przy Febe zachował się inaczej, gdy zastał ją z nim w łóżku, a teraz? Skończyło się na wielkiej awanturze z obu stron, oboje byli zbyt do siebie podobni i po prostu nie potrafili odpuścić, przez co kłótnia trwała dobre ponad dwadzieścia minut. Przerwała ją dopiero Rei podchodząca do Kuro, na co ten rozszerzył brwi. Widząc jak odchodzi zatrzymał ją mocno za rękę, by przypadkiem mu nie uciekła.
    - Nie sprawiłaś żadnego problemu- odezwał się, patrząc na nią już normalnie, bez zbędnego gniewu. Chłopiec za to warknął niezadowolony.
    - Żartujesz tato!- krzyknął, patrząc z niedowierzaniem na całą scenę.- Ona ma natychmiast zniknąć...

    - Nigdzie nie zniknie- przerwał mu ojciec, mrożąc syna równie nieprzyjemnym spojrzeniem, co on Rei.

    - Wolisz ją zamiast mnie?

    Kuro prześlizgnął się wzrokiem po całej sylwetce chłopca. Przypominał mu Yuuki, może jedynie po jego błękitnych oczach czy niektórych zachowaniach ale... to i tak bolało. Zwłaszcza, gdy miał obok siebie kobietę, do której coś czuł. Gdy Yumi wspomniał o matce, od razu zżarły go wyrzuty sumienia, ale nie przywróci ukochanej. W zamian miał Rei i to nią miał zamiar się cieszyć.
    - Natychmiast wróć do akademika.- odezwał się w końcu, przez zaciśnięte zęby.

    OdpowiedzUsuń
  109. Kuro nie zwracał uwagi na Rei, ona nie miała tu nic do gadania, a nawet gdyby to nie wziąłby tego pod uwagę. Taki już był i Rei powinna o tym wiedzieć, a także o tym że nie przerywa mu się nic, co on zaczął.
    - Za godzinę widzę Cię w akademiku, nie przyjmuję żadnej odmowy, a jeśli tylko usłyszę że poszedłeś do Akane to od razu pożegnasz się z tą szkołą- zagroził odsuwając się od Rei lekko. Chłopiec spojrzał wściekle na parkę, podszedł do drzwi po czym obejrzał się na Rei.
    - Nie dorównujesz mamie nawet do pięt- warknął w jej stronę chłopiec, złapał za plecak i ten od razu wylądował na jego ramieniu.- Nikt nie dorówna- powiedział, jakby sam do siebie zaciskając palce na ramiączku plecaka.- Ciotka Mel chętnie dowie się, że wyrzuciłeś z domu własnego syna dla jakiejś dziwki- dodał, po czym szybko wyszedł z domu trzaskając drzwiami. Kuro oczywiście ruszył za nim, ale na próżno bo chłopak szybko się teleportował.

    OdpowiedzUsuń
  110. Kuro obiecał sobie, że Rei po raz pierwszy pozwoli na to, by Rei wtrącała się w sprawy z jego synem. Pozwolił na to tylko jednej kobiecie, nie licząc jego siostry i wiedział, że to nigdy się nie sprawdza. Tym razem nie miał zamiaru popełnić tego błędu, jego syn ma zostać wychowany według jego zasad i nie pozwoli, by jakakolwiek kobieta miała na to wpływ. Do tego miała prawo tylko jego żona,ale tej już od lat nie było na tym świecie.

    - Wiem, że nie będziesz- obrócił do niej twarz, nadal z tym samym zdenerwowanym spojrzeniem i nie miał zamiaru ukrywać tego, że jest po prostu zły. Rei w końcu powinna dostrzec z kim chciała wchodzić w związek, nie był typowym facetem, który pozwoli sobie na życie pod pantoflem. O nie.

    Dłonią powiódł na jej twarz, uniósł jej brodę nieco wyżej i po prostu wbił się agresywnie w jej usta. Nie planował teraz sprawiać jej przyjemności, teraz liczyło się tylko to, że on potrzebował tego wyżycia się na kimś po tej sytuacji.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  111. Przyciągnął ją mocniej do siebie, wargami kąsając jej usta. Nie wiedział co w niego wstąpiło, po prostu nagle chciał sprawić jej jak największy ból, by płakała przez to, że ośmieliła się wtrącić w jego rozmowę z synem. Możliwe, że chciał zwyczajnie dać jej bolesną nauczkę i był na dobrej drodze do tego. Kierował się w nią stronę sypialni, ustami gryząc wręcz skórę na szyi, przystąpił właśnie do tworzenia kolejnej, bolesnej maliny gdy poczuł napór łóżka, które ich zatrzymało. Obrócił Rei szybko tłem do siebie.

    Nie miał zamiaru być czuły, więc po prostu doszedł jedynie do łóżka, pchnął ją tam by oparła się na nim jedynie rękoma i zwyczajnie w nią wszedł. Od razu przeszedł do rzeczy, zwyczajnie pieprząc ją tak jak mu się podobało, rozpychając ją w każdy możliwy sposób, obijając się w niej o sam koniec kobiecości oddychając przy tym głośno. Palce wbił mocno w jej ciało, zahaczając o nią wręcz paznokciami przyspieszając kolejne swoje pchnięcia. Puścił ja w końcu, jedną z dłoni wplątał w jej włosy i szarpnął mocno w tył nie panując kompletnie nad swoją siłą. Przez chwile nawet miał wrażenie, jakby coś strzeliło w jej karku, ale na tej dźwięk uśmiechnął się tylko pod nosem.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  112. Posuwał ją mocno, nie zwracając uwagi na to, że zrobiła się jakaś zbyt giętka. Szarpnął ją znów za włosy, po czym zrobił kilkanaście jeszcze mocniejszych ruchów i doszedł w niej, wydając z gardła mocny jęk przyjemności. Nasienie mężczyzny rozlało się po jej ciepłym wnętrzu, a nadmiar zwyczajnie wyleciał z wnętrza kobiety wprost na jej uda, po czym skapnęło na ziemię. Puścił jej włosy, strzepując ze swojej ręki resztki wyrwanych przez niego włosów, dopiero wyszedł z jej wnętrza stając na równe nogi. Spojrzał na jej ciało łapczywie, zapiął swoje spodnie, bo nadal miał je na sobie i odchrząknął cicho.
    - Teraz wiesz, dlaczego nie będziesz się wtrącała- powiedział, już normalnym głosem, patrząc na nią z góry.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  113. Patrzył beznamiętnie na to jak wychodzi z sypialni, sam opadł na łóżko chcąc bardziej się uspokoić po upojnych chwilach spędzonych z Czarnulą. Już dawno nie pozwolił sobie na takie zachowania, chyba po prostu tego potrzebował, by patrzeć pod względem seksu tylko na siebie, a nie tak by sprawić przyjemność tylko partnerce a sobie przy okazji. Westchnął ciężko, słysząc odgłosy wymiotne donoszące się z łazienki.

    Wstał ze swojego miejsca, kierując się właśnie w stronę łazienki, widząc wymiotującą Rei zmarszczył nieco brwi. Znalazł się przy nim, zwyczajnie złapał za jej włosy, by nieco ułatwić jej tą całą sytuację, wywołaną przez niego. Dobrze wiedział, że poranek po straceniu dziewictwa miał być pięknym przeżyciem i był, do czasu gdy jego syn nie wtargnął do domu, a później on zniszczył wszystko doszczętnie. Słysząc, że przestaje wymiotować, lekko pogładził jej plecy.
    - Chodź, zaraz weźmiemy prysznic, zjesz coś ciepłego.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  114. Patrzył na nią beznamiętnie, nie wiedząc kompletnie co ma powiedzieć. Przepraszam? Tylko, że nie było mu przykro, jak pewnie oczekiwała tego kobieta. Nadal patrzył na nią, nadal trzymał włosy, w głowie starając się złożyć kilka te zdać, które będą mogły usprawiedliwić jego zachowanie. Ale tego nie usprawiedliwiało nic i doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Przeczesał palcami jej długie włosy, po czym opuścił je na plecy kobiety.
    - Rozbierz się- polecił jej, by zaraz napuścić wody do wanny. Usiadł na jej krańcu, wlewając do środka jakiś płyn do kąpieli, o dziwo nie męski dzięki czemu na powierzchni zaczęła tworzyć się piana. Sam rozpiął swoje spodni i te wylądowały zaraz obok ubrań Rei wraz z jego bokserkami.

    OdpowiedzUsuń

  115. Sam wszedł do wanny od razu po niej, od razu sadzając ją na swoich biodrach nie przyjmując żadnych sprzeciwów. Zatrzasnął ją pomiędzy swoimi udami, a klatką łapiąc za gąbkę, która leżała na małej półce przy wannie. Nalał na nią trochę płynu, szybko zanurzył w wodzie po czym zwyczajnie zaczął myć nią kobietę. Pieszczotliwie mył jej biust, zjeżdżając gąbką to na płaski brzuch Czarnuli, to na jej ramiona obserwując przy tym cały czas jej twarz. Dobrze wiedziała, że bywał porywczy, mogła dostrzec to nawet na głupich lekcjach ze sztuki i powinna wiedzieć czego może się spodziewać.

    - Nienawidzisz mnie?- spytał w końcu, wodą opłukując jej ciało ciało. Obserwował przy tym jak jej małe sutki twardnieją pod wpływem szorstkiej gąbki, sam również palcami zaczął dotykać różowych malin, aż zbliżył do nich twarz i zassać jedną. Nie przeszkadzał mu smak mydlin. Rei zaraz mogła poczuć jak jego penis staje na baczność, mocno ocierając się o jej pośladek.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  116. Spoglądał ku scenie gdy Rei postanowiła odpowiedzieć na jego wywód. Oczywiście, zgadzał się co do większości jej słów. Widząc kątem oka że dziewczyna uśmiecha się do niego po zakończeniu jednej ze swoich myśli, pokierował na nią spojrzenie z ukrytym obliczem dalej skierowanym ku scenie. Lekarz przyglądał się Rei tak gdy ta powiedziała co naprawdę miała na myśli. Widząc że dziewczyna klaszcze, sam skupił wzrok na scenie, w między czasie kładąc kubek z kawą pomiędzy nogami i zaklaskał.
    - Przykro mi Rei. - zaczął biorąc z powrotem kubek w dłoń. - Nie jestem w stanie zaspokoić twojej ciekawości co do działań innych. Ale powiem ci że każda istota żyjąca w Mortiel jest dotknięta przez ludzi. Nawet te które urodziły się obywatelami tego państwa. Co sprawia że dziwnym jest fakt, że ludzie nie są w tym stopniu dotknięci przez nas. W końcu to my jesteśmy od nich silniejsi, szybsi i lepsi pod każdym względem. Jednak, jesteśmy w stanie ukazać naszą wyższość nad nimi tylko naszym niewolnikom, którzy są przedstawicielami ich rasy. I nie ważne jak będziemy się starać, nie zmienimy tego że nie różnimy się od ludzi, ponieważ jesteśmy tak jak oni istotami rozumnymi. Nasza perspektywa na świat może się różnić, ale napędzają nas te same emocje, te same żądze. Żądzę tak silne że nawet bogowie przez nie upadają... - Eizen mówił, a z każdym słowem jego oczy stawały się coraz bardziej pozbawione życia. Do tego stopnia że pusto spoglądał w stronę sceny na która wchodził chłopak będący kolejnym zawodnikiem. Ocknął się jednak z tego stanu, gdy publiczność przywitała zawodnika oklaskami, przymykając na chwilę oczy. Wsunął pod bandanę kubek i wziął łyka kawy, po czym położył go z powrotem na dłoni i otworzył oczy, kierując spojrzenie na Rei.
    - Zapomniałaś o tym, że humanoidalna postać jest wygodniejsza. - powiedział krótko, ukazując zmarszczkę przy prawym oku, sugerującą że się uśmiechnął. W między czasie na scenie chłopak pokazywał różnego rodzaju popisowe sztuczki wykorzystując ogień który sam tworzył.

    Eizen

    OdpowiedzUsuń
  117. Wpatrywał się w dziewczynę zaciętą twarzą słuchając jej krzyków. Ledwo powstrzymywał się, by zwyczajnie jej nie uderzyć, bo prawdę mówiąc ręka świerzbiła go od dłuższego czasu i miał ochotę złapać za jej buźkę, by pokazać że ona nie miała prawa nawet pisnąć. Złapał tylko za jej podbródek, pochylając nad jej twarzą i wpatrywał się nią wściekle, zaciskając przy tym mocno drugą dłoń oraz zęby. Zacisnął mocniej palce na jej podbródku, a szaleńczy uśmiech na jego ustach pojawił się prawie natychmiast, ale znikł szybko tak jak się pojawił.
    - Jeszcze się przekonasz co czuje- puścił ją całkowicie, chwycił za ręcznik i owijając się nim wyszedł z łazienki, trzaskając przy tym głośno drzwiami. Oparł się o nie plecami, by przypadkiem mu nie uciekła. Musiał ją mieć po prostu na oku.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  118. Odsunął się od drzwi, gdy ta uderzyła w nie i zaraz zmierzył jej sylwetkę, po czym oparł się o przeciwną do niej ścianę zakładając ręce na piersiach.

    - Wychodzisz już?- spytał nagle, jednak rezygnując z zatrzymywania jej tutaj. Był bowiem święcie przekonany, że ona do niego wróci, a tak przynajmniej mu się wydawało, a złość jeszcze mocno tłumiła zdrowy rozsądek. Chciał mieć ją dla siebie, zatrzymać na zawsze i wręcz zamknąć w jednym pokoju, by zawsze była do jego dyspozycji ale... wiedział, że to nie jest normalne i powinien jak najszybciej z tym skończyć. Odchrząknął cicho.- Możesz wyjść jeśli chcesz i... drzwi będą zawsze dla Ciebie otwarte- odparł spuszczając wzrok na stopy kobiety.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  119. Kuro przez te kilka dni bez Rei wziął się naprawdę w garść, wyciągnął nawet z szuflady swoje zapisane tabletki przez lekarza, mając w nadziei że one pomogą. I o dziwo, pomogły, uspokoił się od nich znacznie, może stał się nawet bardziej senny, więc w końcu mógł uczestniczyć w zajęciach. Miał nawet w zamiarze wziąć jakiś tydzień urlopu, bał się zwyczajnie spotkać Rei na korytarzu, ale po tabletkach było lepiej. Do głowy nie przychodziły mu dziwne pomysły, nawet ciche głosy ustały. Był w dobrym humorze, tak jak dziś gdy po weekendzie po raz pierwszy przyszedł na zajęcia. Może nie było po nim tego widać, ale tak było, nawet na zajęciach nie krzyczał, po prostu spokojnie prowadził lekcję chcąc dać wszystkim drugą szansę. Oczywiście, zerkał co jakiś czas na kobietę, ale widząc jak ucieka od niego wzrokiem zwyczajnie zrezygnował. Na szczęście, dzisiejsza lekcja była czysto teoretyczna, więc miał trochę pracy, nie musiał wpatrywać się w malujących uczniów i tym samym w Rei. Chcąc nie chcąc, zadzwonił jednak dzwonek.
    - Koniec zajęć- mruknął, siadając pośladkami na biurko. Bez krępacji przeleciał wzrokiem po zbierających się uczniach, a widząc uciekającą Rei dodał głośniej.- Rei, Ty ze mną na chwilę zostaniesz Musimy omówić parę kwestii, jeśli chodzi o Twoje angażowanie się w zajęcia- przeleciał wzrokiem po jej ciele.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  120. Nie podchodziła, bała się i widział to gołym okiem jednak on oczekiwał tego, by właśnie się do niego zbliżyła więc widząc jak dziewczyna stoi w miejscu, wziął głęboki oddech. Oderwał się od biurka kierując się w jej stronę, by stanąć dosłownie na przeciwko, a spojrzenie ulokował na jej oczach. Był spokojny, dziwnie spokojny zwłaszcza patrząc na to, że Rei bądź co bądź nie zrobiła tego, czego on oczekiwał. Założył ręce na piersiach.
    - Chciałem porozmawiać o tym ostatnim- sprostował. Miał nadzieję, że nie ucieknie słysząc, że ta rozmowa nie będzie czysto formalna, żeby zebrała się na odwagę i po prostu przy nim została.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń

  121. - Ale ja wszystkiego nie powiedziałem- mruknął w jej stronę spuszczając w tym czasie wzrok na jej szal, którym obwiązała szyję- Chciałem przeprosić za to ostatnie, wiem że bardzo Cię zraniłem ale chciałem Ci to jakoś wynagrodzić. Pokazać, że naprawdę chcę się Tobą zaopiekować, a nie tylko lądować w łóżku- wypuścił głośniej powietrze z ust, owiewając nim twarz Rei. Nie chciał, by tak się skończyła ich znajomość, w końcu nie po to ryzykował wyrzuceniem z pracy, żeby wylądować z nią kilka razy w łóżku. Do tego Czarnula była w jakiś sposób wyjątkowa i zwyczajnie go to fascynowało.

    Rei

    OdpowiedzUsuń
  122. Zmrużył lekko oczy, czując na swoim policzku jej delikatne palce, szybko obrócił usta w stronę jej dłoni i musnął jej wnętrze. Sam chciałby wierzyć teraz w swoje słowa, teraz tego chciał owszem, ale nie miał pojęcia jak będzie to wszystko wyglądało podczas jego ataku. Wtedy przecież może być zupełnie inaczej. A co jeśli znów postąpi tak jak ostatnio? Przyciągnął ją mocno do siebie, nie chcąc słyszeć słów sprzeciwu i mocno przytulił, chowając twarz w zagłębieniu jej szyi i wziął głęboki oddech wdychając w płuca słodki zapach kobiety.

    - Postaram się, żebyś to widziała- szepnął, gładząc lekko jej plecy. Trwał z nią w bezruchu, chcąc poczuć po prostu, że jest obok niego. Nie było w tym żadnej seksualności, a nawet jeśli, nie chciał tego. Uśmiechnął się w końcu lekko.- Co robisz po zajęciach? Chcesz może wyjść na kawę?- zaproponował jej, zerkając kątem oka w stronę okna.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  123. Uśmiechnął się lekko, słysząc że dziewczyna chciałaby wyjść z nim na zwykłą kawę. Na pewno przydadzą im się takie wyjścia, nie polegające na wiecznym obmacywaniu się, flirtowaniu czy okazywaniu sobie silnych emocji. No i byli w szkole, więc w jakimś stopniu musieli się ograniczać, a zamykanie się sami w klasie na pewno podsuwało jakieś podejrzenia pod nosy wścibskich dzieciaków czy nauczycieli. Wyjście do kawiarni mogło rozwiać podejrzenia, choć trochę, zwłaszcza że nie miał zamiaru zachowywać się wobec niej jakoś niestosownie w szczególności, że byli pod stałą obserwacją po ostatnim razie. Słysząc jej pytanie zaśmiał się cicho pod nosem, musnął jeszcze jej głowę po czym ją lekko odsunął.

    - Może bądźmy powściągliwi z uczuciami jeśli chodzi o szkołę i uważajmy też z nazewnictwem...- zaproponował, nie chcąc na razie robić większego zamieszania w szkole.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  124. Kuro ruszył spokojnie w stronę kawiarni, a będąc już na miejscu zajął jedno z wygodniejszych miejsc w kącie kawiarenki, w bardziej intymnym miejscu. Wolał, by nikt za bardzo ich nie obserwował, ale dla zmylenia ciekawskich oczu wyjął nawet teczkę z tematami zajęć, gdyby ktoś był ciekawy o czym rozmawiają. Może to zmyli ludzi, taką przynajmniej miał nadzieję. Szybko chwycił w dłonie menu, szukając wzrokiem jakiegoś ciekawego ciasta i napoju. Ostatecznie wybrał czarną kawę oraz kawałek ciasta czekoladowego z malinami, a gdy kelnerka odebrała od nich zamówienie spojrzał z uśmiechem na Rei. Nie spodziewał się, że dziewczyna tak szybko mu przebaczy, sądził że będzie musiał za nią biegać z kwiatami jeszcze przez jakiś czas, byleby tylko dziewczyna zgodziła się na chociażby rozmowę. Jak mocno się pomylił i nawet nie było mu z tego powodu jakoś przykro. Słysząc jej pytania zaśmiał się cicho pod nosem. Opowiedzieć coś o sobie?
    - Nie mam pojęcia o czym mógłbym opowiadać, naprawdę- zaśmiał się znów. Jaki kolor lubi? Czego słuchał? Ich losy potoczyły się naprawdę dziwnie, bo zamiast najpierw dowiedzieć się o sobie choćby podstawowych rzeczy, to oni od razu pędzili w stronę swojej cielesności.- Uwielbiam sztukę- przyznał, po dłuższym namyśle- Co już zresztą zauważyłaś, choć nie przemawia do mnie muzyka ani taniec. Co do ulubionego koloru, czerń i czerwień, słucham raczej cięższych brzmień, lubię czytać i wprost uwielbiam poezję, oglądam stosunkowo mało filmów, bo zwyczajnie Yumi i praca zajmuje mi sporą część czasu...

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  125. Słuchał jej z uwagą, podpierając lekko brodę na swoim ręku. Spodziewał się takiej odpowiedzi po kobiecie, zwłaszcza z muzyką, bo zwyczajnie nie pasowała mu do takich, które wieczorami słuchają ciężkich brzmień. Była na to zbyt delikatna, zbyt kobieca i po prostu mu do tego nie pasowała.

    - Jestem aż tak bardzo przewidywalny?- spytał, z nieco zadziornym uśmiechem słysząc podsumowanie jego wypowiedzi. Zaraz jego wzrok zatrzymał się na kawałku ciasta, gdy deser stał już naprzeciwko niego, posłał kelnerce ciepły uśmiech po czym chwycił za widelczyk leżący na talerzyku. Słysząc jej pytanie i widząc, że kobieta mocno spochmurniała zmarszczył nieco brwi. Będzie musiał porozmawiać z Yumi'm o jego związku z Rei, bo po prostu nie pozwoli na to, by jeszcze raz odstawiał takie akcje. To nie tak, że nie został za to ukarany jak jego siostra, która tylko podsycała zachowanie chłopca. Rozmowa jednak nie zaszkodzi. Przekroił ciasto zastanawiając się co może powiedzieć Rei.
    - Wszystko w porządku - mruknął, po czym szybko spojrzał jej w oczy.- Nie obwiniaj siebie za tamtą sytuację, to moja wina.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  126. Już nie raz tłumaczył Yumi'emu ich sytuację, nie tylko tą ze śmiercią jego matki, ale też robił to gdy jakaś kobieta pojawiała się na horyzoncie. Za każdym razem chłopiec nie był zadowolony z faktu, że ktokolwiek inny niż jego matka po prostu wkracza do ich życia, a Kuro to po prostu irytowało. Nie chciał już całe życie być sam, potrzebował kobiety i odczuwał to coraz bardziej namacalnie, gdy wieczorami siedział sam w domu pogrążony w nieprzyjemnych myślach. Do tego Yumi potrzebował kogoś kto zastąpi mu matkę, nie oczekiwał od Rei tego że będzie mu matkować, ale chciał by chłopiec poczuł damską rękę. Wiedział bowiem, że nikt nie zastąpi mu biologicznej matki, zawsze jednak warto było spróbować. Zmarszczył lekko brwi słysząc o silnej więzi, a przed oczami od razu pojawiła się scena, gdy Japonka trzymała ich małego synka w rękach, a niedługo później musiał ją pochować.

    - Yumi nie zna swojej matki- zaczął, dość cicho, ale Rei słyszała wszystko dostatecznie dobrze.- Popełniła samobójstwo jakiś czas po narodzinach naszego syna- dodał, czując nagle jakąś potrzebę, by to wszystko jej wyjaśnić.- Zna jedynie jej ducha, który często błąka się wokół nas, bo właśnie taką ma zdolność. Kontaktuje się z duszami- spojrzał na nią.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  127. Nie spodziewał się, że Rei przeżyje coś tak podobnego do niego i zdziwił się na informację o tym, że jej ukochany sam podjął decyzję o eutanazji. Wyglądała naprawdę niewinnie, nie spodziewał się że mogła coś takiego przeżyć, bo zwyczajnie była zbyt delikatna. Mimo, że żył na świecie już naprawdę długo to życie coraz bardziej go zaskakiwało, lecz bardziej w ten negatywny sposób. Westchnął ciężko na wspomnienie o zmarłej żonie, nadal ją kochał i wiedział, że taką miłością nie zapała już do żadnej innej kobiety. Febe mu to udowodniła, tak samo Rei do której przecież powinien czuć coś więcej, a przecież wcale tak nie było. Odsunął dłonie od kobiety, ułożył je na swoich kolanach i odwrócił wzrok za okno, na grupkę kobiet siedzących nie daleko na ławce.

    - Nas obojgu życie nie rozpieściło- zmarszczył brwi, przypominając sobie te wszystkie cudowne momenty ze swoją żoną. Zwłaszcza ten, gdy wkładał jej pierścionek na palec, czy to jak powiadomiła go o ciąży. Kto by się spodziewał, że w tamtym momencie nie odliczali tylko dni do narodzin ich syna, ale i do tego aż kobieta odbierze sobie życie.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  128. Z pomiędzy warg mężczyzny wydobył się jeden, dość ciężki wydech powietrza, założył w dodatku ręce na klatce piersiowej jednak te gesty nie oznaczały, że Rei go zirytowała czy chce się od niej oddalić w jakimś stopniu. Po prostu poczuł się niezwykle ciężko, wspomnienia nadal wywiercały mu ogromną dziurę w głowie i za każdym razem, gdy wspominał o zmarłej żonie- bolało. Zmrużył nieco oczy nadal wpatrując się w krajobraz za oknem.
    - Masz rację- przyznał oddać swoim myślą jeszcze kilka chwil, ale w końcu wrócił do Rei.- Właściwie, co u Ciebie? Dawno się nie widzieliśmy- uśmiechnął się w jej stronę, powracając do jedzenia swojego deseru. Bądź co bądź interesowało go co dzieje się aktualnie u Rei, może tego nie było widać, ale tak właśnie było.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  129. [Hm tu też dałoby się coś wykombinować. Może wpadnie wolontariat i praktyki w jednym uprawiać u niego w placówce? Albo on przyjdzie na zastęsptwo za kogoś, choć nie ma kwalifikacji profesorskich.]

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  130. [dobra to jedziemy z imprezą]

    Przerwy spędzał siedząc na dachu i obserwując bawiące się na dole pędraki, czasem tylko przeszkadzając im w przepychankach, gdy dochodziło do zbyt brutalnych ciosów. Zwykle wówczas wdawał się z dzieciakami w dyskusję o użyciu takiego czy innego sposobu, by przechytrzyć przeciwnika, a potem zanim się obejrzał mijały dwie godziny. Na dobrej zabawie, czas mijał niezwykle szybko, a jeśli łączyło się ją z czymś pożytecznym - to tym bardziej nie miał wyrzutów sumienia. Miał pewność, że jego wychowankowie będą choć w nikłym stopniu potrafili się obronić, czy ukraść jedzenie (lub trunek). Napawało go to dumą. Z której strony by nie spojrzeć, należał do tych ekscentrycznych belfrów.
    Tym razem również siedział na dachu, ale miał przy sobie kubek parującej kawy oraz papiery związane z nową wolontariuszką. Miała się tu pojawić lada moment.
    - Rei Yamawaki - przeczytał na głos. - No proszę, ciekawe jak długo ta wytrzyma z naszą gromadką - uśmiechnął się lekko i wyłożył wygodniej na dachu, przysłaniając kartką oczy. Nie przepadał za tak rażącym słońcem.
    Dopiero, gdy do jego uszu dobiegł krzyk Any, zeskoczył z dachu i w mgnieniu oka znalazł się pod drzewem. Dziewczynka wisiała na jednej ręce, na najwyższej gałęzi i krzyczała. Miała lęk wysokości, a zawsze pakowała się w takie kłopoty.
    - Wlazłaś tam to zejdź sama - fuknął na nią, krzyżując ręce na piersi.
    - Ja...ja nie mogę!!!! - dziewczynka załkała żałośnie.
    - To po diabła tam właziłaś?! - krzyknął na nią kopiąc drzewo, by trochę ją postraszyć. Uwielbiał tę małą, ale nie przepadał za bezmyślnością. Drzewo zadrżało, wywołując z gardła małej jeszcze głośniejszy krzyk.
    - No bo Klaus chciał mnie całować! - krzyknęła, robiąc się całkiem czerwona.
    - Klaus...diable przeklęty - Meliodas obrócił się na pięcie i złapał dzieciaka za ucho. - Jak chcesz całować to zrób to znienacka - trzepnął go przez łeb. - Otwarcie nic nie wskórasz - fuknął, przenosząc wzrok na Anę. - Skacz, złapiemy cię - wyciągnął ręce i gdy tylko dziewczynka się puściła, wyskoczył wysoko i złapał ją w locie. - I po krzyku. Nie właź tam, skoro nie zamierzasz zejść - poklepał ją po głowie.
    Pozwolił dzieciom wrócić do zabawy, a sam zamierzał wrócić do swej niedokończonej kawy, ale młoda w oddali zauważył zmierzającą w stronę szkoły młodą kobietę.
    - No to po kawie - westchnął i przybrał promienny uśmiech na twarz, gdy ta się do niego zbliżyła. - Meliodas, miło mi - wyciągnął dłoń w jej stronę. - Ty musisz być Rei. Czekaliśmy na ciebie - zapewnił ją i gestem zaprosił do środka.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  131. Słuchał jej w ciszy śledząc wzrokiem każdy, nawet jej najdrobniejszy ruch. Widział jak powoli przesuwa dłonią po widelczyku, jak jej bluzka lekko unosi się pod wpływem równomiernego oddechu tak samo jak jej cudowne piersi, te które nie jednokrotnie wywoływały u niego najbardziej gorące, erotyczne sny z jej udziałem. Przesunął wzrokiem wyżej, na bladą, długą szyję pożerając wzrokiem ten odkryty kawałek jej ciała, aż w końcu dotarł do lekko rozchylonych ust, aż wziął głębszy oddech na samo wspomnienie o tym, jak jęczała pod nim jeszcze jakiś czas temu, przeszedł na jej piękne, błękitne oczy, które urzekały go za każdym razem gdy patrzyła na niego spod wachlarza długich rzęs. Uśmiechnął się lekko, gdy do głowy wpadła mu kolejna, jakże urzekająca myśl, by dzisiejszą noc dziewczyna spędziła u niego. Dopiero dłuższą chwilę po tym jak skończyła, dopiero wyrwał się z zamyślenia, a usta rozszerzyły się mocniej ukazując szereg równych, białych zębów.

    - Widzę, że się nie nudziłaś- uniósł jedną brew ku górze.- Chciałbym z tobą jeszcze porozmawiać o tym wszystkim, ale... może nie tutaj, nie teraz- zerknął na kawiarnię pełną ludzi, aż w końcu wrócił wzrokiem do Rei.- Co powiedziałabyś na mały wypad na kolację? Dziś wieczorem?- wziął do ręki kubek z kawą.- Znajdę nam coś ciekawego.

    kuro

    OdpowiedzUsuń
  132. - Twoje papiery dotarły, choć nie bez przeszkód - wyszczerzył się do niej, przez chwilę z niesmakiem wspominając to ile musiał się prosić o pomoc z odebraniem maila, a potem jeszcze wydrukowaniem wszystkiego. Szlag go trafiał z tymi komputerowymi nowinkami.
    - Łamacze serc, kości i szaleni naukowcy. Witaj w Girie. Tu stawiamy na edukację w formie zabawy, nastawioną na samoobronę i kradzież - puścił do niej oczko. - Przy okazji parę drobnych nauk z własnego doświadczenia również dostaną, ale to już osobna historia - dodał, prowadząc ją do pokoju nauczycielskiego i dłonią wskazując na zadbaną kanapę. Zaraz zaserwował jej herbatę, a sam usiadł naprzeciw niej.
    - Hm no cóż, liczę na inwencję twórczą i własny wkład. Wolę byś przebywała z moimi dziećmi niż bawiła się w sprzątanie czy przynoszenie kawy. Tyle to mogę zrobić sam - zauważył ze śmiechem, bo czasem otrzymywał takich wolontariuszy, którzy myśleli, że będą mieli tu lekko i przyjemnie. Podaj, wynieś, pozamiataj. On wolał dawać im wolną rękę i pomagać przy dzieciakach, kiedy było trzeba.
    - Jestem tu jedynym opiekunem, więc... jakby jesteś skazana na moje towarzystwo, jeśli szukasz dorosłego - dodał zaraz, biorąc sobie cukierek i rozwijając go z papierka. Lubił te truskawkowe landrynki.
    - Znalazłaś już sobie jakieś lokum? Na jak długo zostajesz? Tego w papierach nie było - dodał zaraz, usprawiedliwiając swą niewiedzę, choć zwyczajnie nie chciało mu się po raz drugi przechodzić katorgi z mailami, więc zwyczajnie uznał, że zapyta ją gdy tylko przybędzie.
    - Ach i najważniejsze... czuj się tu jak u... - zacisnął mocno wargi, w porę gryząc się w język. - ...jak najlepiej - poprawił się. O nie. Drugi raz tego błędu nie popełni. Nigdy nie wiadomo co siedzi w tej małej, niewinnie wyglądającej Japonce.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  133. Uśmiech nie schodził z jego twarzy, cały czas również nieco nachalnie obserwował młódkę wogóle nie starając się tego ukryć. Jeśli dziewczyna nie będzie mu tego wypominała, tym lepiej dla niego, mogli to prędzej puścić w niepamięć, a on znów chciał się zbliżyć do dziewczyny tak jak na początku.
    - Nie zapraszam Cię tylko z powodu tamtej sytuacji, po prostu chciałbym zjeść z Tobą kolację jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko, a widzę że nie masz- przesunął wzrokiem po jej piersiach, przeczesał szybko palcami swoje włosy, które opadły mu nieco na oczy. Mężczyzna po prostu zjadał ją spojrzeniem.- To jak? Dziś wieczorem?- mruknął w jej stronę ochryple.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  134. Blondyn pokiwał lekko głową, krzyżując ręce na klatce i chwilę milczał rozważając wszelkie za i przeciw. Mógłby jej zaproponować nocleg. Jasne, ale czy to będzie w dobrym guście? Była młoda, on nieco starszy… no dobra, zapewne dużo starszy. Miał mieszkanie, w którym stała kanapa. Był też materac. Mogłaby spać na materacu, on na kanapie… albo na odwrót. Tylko która wersja była bardziej poprawna politycznie? Przecież mowa była o młodej damie. Zagryzł mocno wargę i westchnął ciężko, a potem pomasował sobie skronie wciąż będąc w wewnętrznym konflikcie z samym sobą.
    - Dora, powiem wprost – zdecydował w końcu uderzając się pięścią w otwartą dłoń. – Możesz przenocować u mnie. Mam kanapę i materac. Możesz wybrać, gdzie chcesz spać. Łapy będę trzymał przy sobie – rzucił patrząc jej prosto w oczy. Wciąż nie potrafił pomyśleć o innej kobiecie, choć minęło tyle czasu. Żadna nie była aż tak dobra. Ech, a może po prostu szukał jej klona? Istniało takie prawdopodobieństwo. Znów zagryzł wargi, ale tym razem z zupełnie innego powodu. Oczy mu nieco pociemniały, a on odwrócił wzrok i zamknął je szybko, pilnując samego siebie. Potrzebował chwili by ochłonąć.
    - Hm… rano mamy zajęcia teoretyczne, a po południu przechodzimy do praktycznych. Trafiłaś w odpowiednim momencie. Po przerwie mieliśmy zacząć ćwiczyć samoobronę, ale dzieciakom przyda się odmiana – uśmiechnął się pogodnie i znów na nią spojrzał. – Na pewno się ucieszą, jak zaproponujesz im coś fajnego. Przyznam szczerze, że ze sztuką mam niewiele wspólnego – roześmiał się serdecznie. – Strasznie fałszuje i a gra na jakimkolwiek instrumencie przyprawiała mnie o ból głowy, choć rodzina twierdziła, że grę na nerwach opanowałem do perfekcji – wyszczerzył się do niej, dopijając swą kawę. – Dawne dzieje – na moment poczuł nutkę nostalgii, ale zaraz przesunął dłonią po włosach wracając do rzeczywistości. – Więc rób z nimi co ci dusza zapragnie, tylko nie próbuj ich krzywdzić, bo… ukręcę łeb i mówię całkiem serio – dodał zmieniając nieco ton.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  135. Jej stopa sunąca po jego łydce wywołała przyjemne dreszcze, a na sam dotyk dziewczyny jego przyjaciel zareagował od razu. Więc tak zamierzała się z nim bawić? Zaśmiał się cicho, a jego ręka zaraz zniknęła pod stołem, od razu łapiąc w swoją dłoń jej małą stópkę i mocno pociągnął ją w swoją stronę, by znajdowała się wprost na jego udzie. Opuszkami palców delikatnie muskał jej stópkę, łaskotał jej palce, kostkę i tu na niej na razie się zatrzymał.
    - Możemy iść teraz- uśmiechnął się do niej zawadiacko, drugą dłonią wyciągając pieniądze i odłożył je na kant stołu. Jeśli dziewczyna tak chciała z nim pogrywać, musiał dać jej nauczkę, niezwykle dla nich obojgu przyjemną.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  136. W odpowiedzi zaprosił ją na zewnątrz i klasnął w dłonie, a gdy dzieciaki zaczęły się zbierać wokół nich, uśmiechnął się szeroko.
    - Pędraki to Rei Yamawaki - przedstawił dzieciakom nową panią. - Rei, poznaj moje pędraki - mruknął, po czym przesunął dłonią od jednej twarzy po kolejną, przedstawiając każdego małego członka swojej rodziny. - A tę dwójkę już poznałaś, Ana i Klaus - zakończył i wypuścił ze świstem powietrze z płuc. Samo ich przedstawienie go nieco wypompowało. Matko, przekrzyczeć te gaduły było niezwykle ciężko.
    - Rei pobędzie z nami przez weekend, więc postarajcie się jej nie zrazić do siebie, co? - poprosił ich tylko, po czym puścił do nich oczko. - Co nie znaczy, że macie być cicho jak myszy pod miotłą. Dajcie jej trochę popalić. Niech wie, że Girie to nie tylko ponuraki ale i dobra zabawa - poczochrał dwoje najmłodszych dzieci po ich czuprynach, po czym odsunął się trochę, by dać Rei dojść do głosu.
    - Hm... chciałabyś pomocy czy póki co chcesz spróbować sama? Ja poobserwuję z boku, w razie czego się wtrącę - obiecał zaraz, bo przecież nie bardzo chciał jej się wcinać w pomysły. Zamierzał dać jej wolną rękę, a dzieciaki niemal od razu ją oblazły.
    - Ale fajne tatuaże, bolało jak robiłaś? - Hans od zawsze nie grzeszył taktownością. - Ja miałem kolczyk w brzuchu, ale już nie mam.
    - A ja chcę taki znak! - krzyknęła Ana, zwracając na siebie uwagę.
    - A co robisz, że jesteś taka chuda? - Kara podeszła do niej bliżej, chcąc dostać się do przepięknych włosów Rei i wziąć sobie ich próbkę do eksperymentów.
    - Też nie piłaś mleka, jak byłaś dzieckiem? - zapytała ją Marie. - Meliodas powiedział, że jak nie będę piła to będę taka niska jak on. Przecież to katastrofa! - palnęła, patrząc na dziewczynę.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  137. Dzieci wysłuchały jej zadowolone, że żadnego nie zignorowała. Nie tak jak reszta dorosłych, którzy wyżej srali niż dupy mieli. Może z małymi wyjątkami. Chwilę patrzyli na nią niepewnie trzymając szkicowniki w dłoniach. Rzadko kiedy dostawały coś na własność. Należały do biednych rodzin, których nawet na podręczniki stać nie było, a teraz dostały nowiutkie szkicowniki. Oczy większości z dzieci zaświeciły się z radości.
    - To będzie mój skarb - szepnęła Ana, przyciskając szkicownik do piersi i zaraz rozkładając się na podłodze. Zaczęła wesoło malować, a reszta poszła za jej przykładem. Każdy znalazł dla siebie miejsce.
    Blondyn uśmiechnął się szeroko widząc to ożywienie wśród swych podopiecznych. Każde pragnęło pokazać się od jak najlepszej strony, a Rei od samego początku kupiła ich uśmiechem i poświęcaną im uwagą. Miał właśnie zawrócić i zająć się robotą papierową, gdy Mia zagrodziła mu drogę.
    - Musisz mi pozować - oznajmiła tonem, który nie znosił sprzeciwu. - No bo... - poczuła jak policzki jej płoną i nagle miała ochotę zapaść się pod ziemię. - Bo... bo musze cię narysować - wypaliła. Tematem był wymarzony mężczyzna, a ona jak głupia żadnego innego nie widziała, od kiedy Meliodas wyratował ją z rąk dwójki pijaków. Omal nie została wówczas zgwałcona. Od tamtej pory nie widziała poza nim świata.
    - Mia... ech, no dobra - blondyn wypuścił ze świstem powietrze i usiadł na ławce, pozwalając jej rysować jak tylko chciała. Kątem oka zaobserwował zbliżającą się do niego Rei.
    - Kupiłaś ich, teraz będą ci jeść jak z ręki - skomentował z wielkim uśmiechem, unosząc kciuk w górę.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  138. Prowokowała go i to cholernie, bokserki robiły się naprawdę ciasnawe a on po prostu już nie mógł się doczekać, aż będą sami i znów na niej legnie. Miał ochotę już teraz znaleźć się w jej cieplutkim wnętrzu, słuchać jej przyjemnych jęków, doprowadzić się do tego cudownego orgazmu, którego tak pragnął. Nagle zrzucił jej stopę na ziemię, sam usiadł w miarę prosto patrząc na nią pożądliwie.
    - Ubierz buta- rozkazał, a gdy wykonała jego polecenie szybko chwycił za wszystkie swoje rzeczy, jej teczkę i pociągnął ją w stronę łazienek. Obejrzał się na trzy pary drzwi, po czym wybrał jedne które okazały się jedną z łazienek pracowników. Przekręcił szybko drzwi, po czym przycisnął Rei do ściany od razu rozsuwając mocno jej nogi.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  139. Chciał ją wziąć teraz, w tym miejscu i wszystko szło na dobrej do tego drodze. Zaraz usiadł na deskę, po czym pociągnął Rei na swoje kolana okrakiem z zadziornym uśmiechem na ustach. Nie odpowiedział jej, wypiął jedynie biodra przez co Rei poczuła jego twardego przyjaciela. Sam dłonią zmierzał do swojego rozporka, zsunął bokserki niżej przez co jego naprężona męskość otarła się o jej krocze, brudząc ją przy tym swoimi sokami. Cały czas całował ją namiętnie, dłonią ściskał jej małą pierś powoli zdejmując jej koszulkę. Gdy ta już padła na ziemię on mocno zassał się na jej sutku, lekko drażnił go ustami, a drugą z dłoni pieścił jej pierś chcąc sprawić jej jak najwięcej przyjemności. Oderwał się od niej na chwilę, spojrzał w jej oczy zadziornie.
    - Chodź do mnie, mała- mruknął głosem przesiąkniętym od erotyzmu.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  140. Mia spłonęła rumieńcem, zasłoniła się swoim szkicownikiem.
    - Un… no bo powiedziałaś… powiedziałaś, że wymarzony – bąknęła, zapominając o grzeczności. Meliodas nigdy nie kazał im do siebie mówić per pan, więc przyzwyczaiła się do tego i nie umiała już inaczej podchodzić do pozostałych edukatorów.. Nie chciała kłamać. Już się na swej skórze przekonała, że kłamstwo nie popłaca. Ścisnęła mocniej szkicownik i wróciła do poprawiania proporcji.
    - Jak… jak mogę narysować włosy? – zapytała jej jeszcze, zanim Ana zdołała pociągnąć kobietę za rękaw. Miała wielki problem z włosami. Twarz jakoś tam wychodziła, całkiem nieźle nawet, ale włosy nie chciały. – Powinieneś się ściąć – napomknęła nieśmiało w stronę Meliodasa.
    - Tak myślisz? Nee… dobrze mi z moją szopą – wyszczerzył się do niej w odpowiedzi, zaraz patrząc podejrzliwie na swój szkicownik. – Ja nie umiem rysować – rzucił tylko, odkładając szkicownik na bok. Nawet nagroda go tak nie kusiła. Słyszał przecież tematy, które zostały narzucone na dzieciaki, a przed oczyma od razu stanęła mu twarz niebieskookiej dziewczyny o łagodnym uśmiechem. Te jej śmiejące się do niego oczy i łagodne rysy twarzy. Te pełne, malinowe usta oraz długie brązowe włosy opadające jej na ramiona. Jej usta na jego wargach, schodzące niżej. Obdarowujące go ciepłymi pocałunkami…
    - Meliodas? Jesteś z nami? – Axel trzepnął nauczyciela przez łeb szkicownikiem, za co zarobił chłodne spojrzenie. – No nie bądź taki. Dałbyś nam dobry przykład. Nawet ja rysuję swoją idealną kobietę – wywrócił oczyma i pokazał mu szkaradny rysunek, który nie miał nic wspólnego z kobietą. Widniał na niej wilk, a raczej wilczyca.
    - Mhm… nie jestem pewien czy to dobry… - zaczął, ale wtedy wszystkie oczy zwróciły się w jego stronę. Część z nich wyraźnie liczyła na swojego wychowawcę, a on nie chciał ich zawieźć. Westchnął ciężko. – Niech będzie, tylko nie śmiać się z moich bohomazów – fuknął jeszcze na nich, a potem złapał szkicownik i położył go sobie na kolana. Dokładnie ją widział. Miał jej żywy obraz w głowie i zaczął od tych błękitnych oczu, które kochał nad życie.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  141. Wywrócił oczyma, kiedy jego dzieciaki roześmiały się zgodnie na ten komentarz. Jak często powtarzał im dokładnie to samo? „Nie umiem”, „nie wiem”, „nie mogę” – zwykle te komentarze wyrzucał ze swojego słownika i tego samego uczył swoich podopiecznych, ale teraz stojąc przed rysunkiem sam się nimi zasłonił. Prychnął bardziej zły na siebie niż na Rei, która poniekąd zmusiła go do rysowania.
    - A da się nauczyć rysować w pięć minut? – uniósł lekko brew, patrząc dziewczynie prosto w oczy. – Mam rysować portret wymarzonej kobiety, tak? – upewnił się tylko, patrząc krytycznie na te oczy, które już namalował. Może i patrzyły na niego z tą samą łagodnością co oczy Liz, ale wyglądały niezwykle płasko i jakby bez życia. Tak jak wtedy, gdy padała u jego stóp. Wciąż z łagodnym uśmiechem na twarzy, ale już bez błyszczącego, pełnego życia spojrzenia. Aż wzdrygnął się na samo wspomnienie.
    - To jak jest jakaś magiczna sztuczka na naukę rysunku twarzy w pięć minut to chętnie przyjmę pomoc – uśmiechnął się lekko, tuszując tym swoje zmiany nastrojów. Był w szkole, przy dzieciach. Wolałby nie straszyć ich swoimi problemami. Później się napije. Może wyskoczy do Timmy? Dziewczyna zawsze była chętna na popijawę… albo weźmie ze sobą Rei i przedstawi ją całemu Girie, a jej samej pokaże co znaczy nocne życie w tym miejscu. To zawsze jakiś plan… ale to później, najpierw rysowanie.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  142. Doktor nie dziwił się że ten świat wygląda tak jak go opisała Rei. W końcu mimo faktu że praktycznie wszyscy tu posiadają swoją indywidualność, dalej dzieli się ona na wiele ugrupowań a czasami pojedyncze jednostki. Każda z nich ma inne wartości i morały oraz powiązania z innymi takowymi jednostkami i grupami. Ale Eizen nie chciał dalej drążyć takiego tematu, szczególnie w dzień w którym powinno się bawić.
    Słysząc że dziewczyna rozpoznaje następną mała uczestniczkę, Eizen przyjrzał się jej uważniej.
    - Doprawdy? Córka jakiegoś znajomego? - mężczyzna spytał się, wsłuchując w piosenkę. Dla niego może była trochę za żwawa, ale miło było widzieć starające się dziecko. Dopił wówczas resztkę kawy która została mu w kubku.
    W trakcie tego uroczego występu podbiegła do Eizen'a zdyszana Celine, która poświęciła chwilę na odzyskanie oddechu.
    - Panie... - wypowiedziała łapiąc głębszy wdech. - Ta dziewczyna, ona pobiegła nagle w kierunku lasu na północ.
    - Że co zrobiła? - doktor uniósł się nieznacznie, spoglądając na niewolnicę. - Przecież... ugh. - pomachał głową na boki, unosząc się z krzesła na którym było mu podziwiać występy.
    - Wybacz, Rei. Muszę cię opuścić. Bezmyślny pacjent mnie potrzebuje. - mówiąc to marszczył brwi. Rzucił pustym kubeczkiem do najbliższego kosza na śmieci przy jednym ze straganów, z wystarczającą precyzją by do niego trafił. Następnie wziął Celine na barana i przygotował się do biegu.
    - Do zobaczenia. - zwrócił się ostatni raz do Rei, po czym wystartował z dużą prędkością, jak na starca, za wskazówkami srebrnowłosej.
    - Eh... Nir. - wymamrotał do siebie, w trakcie biegu, słowo w nieznanym dla niewolnicy języku.

    Eizen

    OdpowiedzUsuń
  143. Dobrze, że zabrał się za wymarzoną kobietę. Przedmiotu nie posiadał. Nigdy się nad tym nie zastanawiał, bo wszystko czego potrzebował miał przy sobie, a whiskey nie będzie malował przy dzieciakach. Wysłuchał jej wykładu do końca, a potem ostrożnie skopiował jajo, by objęło oczy w odpowiednich miejscach. Nałożył na nie jeszcze te linie pomocnicze i uniósł wzrok spoglądając na Rei.
    To co zrobiła z oczyma przez niego namalowanymi niemal go przeraziło. Wystarczyło kilka ruchów nadgarstka, by oczy ożyły na kartce. By teraz patrzyły na niego z tą swoją nieodpartą szczerością i ufnością. Cholera! W co on się wkopał?! Ręka zatrzęsła mu się odrobinę, ale uśmiechnął się do młodej dziewczyny.
    - No dobra, dam z siebie wszystko - zapewnił ją tylko, wracając do rysunku, choć pragnął go wyrzucić w cholerę. Nie chciał jej już rysować, nie chciał rozdrapywać starych ran, które do końca się nie zabliźniły i chyba nigdy miały się nie zabliźnić. Wpadł po same uszy, bo niektóre maluchy, po skończeniu rysowania otoczyły go wianuszkiem.
    Wbił wzrok wprost w swój rysunek ze zdziwieniem obserwując pojedyncze krople łez na kartce. Otarł oczy rękawem i zamknął je zaraz. Odetchnął głęboko, po czym trzepnął każde z dzieci po głowie swym szkicownikiem.
    - Sio mi stąd szkarady okropne. Dopracować swoje rysunki jak chcecie nagrodę dostać. Przez was Mia modela traci - rozgonił ich wszystkich, obdarzając ich jednocześnie pogodnym uśmiechem.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  144. Odłożył szkicownik na bok, wcześniej go zamykając. Patrzenie na jej oblicze rozbiło go wystarczająco mocno, a nie chciał sobie na to pozwolić. Zeskoczył z biurka i przystanął obok dzieciaków by obserwować te wszystkie cuda. Zagwizdał, gdy w powietrzu stanęła seksowna wilczyca Axela i skrzywił się ułamek sekundy później. Dobrze, że jednak zaczął rysować później.
    - Adriana! – wypalił mały Hans chętnie odpowiadając na pytanie Rei, a potem rysunek sam wskazał swojego właściciela. Axel zaczerwienił się po same czubki włosów.
    - Ty baranie! Ja bym czegoś takiego w życiu nie namalował – Adrien trzepnął Hansa po głowie, ale nie zrobił tego mocno. Ot w odpowiedzi na zaczepkę. Zaraz roześmiał się serdecznie widząc reakcję Axela. – Zobacz, ona już cię kooocha – puścił do niego oczko i całusa. Axel wyszczerzył niebezpiecznie kły, ale Meliodas niemal od razu doskoczył do młodzieńca i poklepał go łagodnie po plecach.
    - Już dość Adrien, zaraz zobaczymy twoją wymarzoną panią – zauważył z zadziornym uśmiechem na twarzy. – Głęboki wdech i się uspokajamy. Znasz go. Docinacie sobie non stop – dodał spokojnie, a chłopak dostosował się do rady, po chwili chowając już swoje kły i ostatecznie się uspokajamy.
    - Ale ja nie zrobiłem ukochanej pani, tylko… - różowy motor sam pognał w jego stronę, wywołując ogólny śmiech reszty dzieciaków na pisk jaki z siebie wydał Adrien.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  145. Dzieci z radością przyjęły przerwę, ale wcześniej każde z nich wzięło swój szkicownik. Nie chciały ich zgubić. Dla najmłodszych był on większym skarbem, niż Rei mogła przypuszczać, a starsze po prostu lubiły się mieć czym chwalić.
    Rysunki nie mówiły, tylko tyle obiło się o uszy Meliodasa, kiedy spojrzał na swój szkicownik i niedokończony rysunek. Kiepski rysunek zresztą. Nie potrafił oddać jej istoty. Tylko te oczy tak go hipnotyzowały i przywoływały do siebie. Pokręcił głową i spojrzał zaraz na Rei.
    - Jasne – odparł spokojnie, zapraszając ją znów do pokoju nauczycielskiego. – Częstuj się czym chcesz. Tu mamy czajnik, kawę, herbatę, a w szafce znajdziesz wodę gazowaną i niegazowaną oraz ciasteczka – wyjaśnił z lekkim uśmiechem.
    - Po treningu zrobimy przerwę obiadową. Dzisiaj mamy curry, oczywiście porcję też dostaniesz. Gotujemy razem z dzieciakami – oznajmił spokojnie. – Niech się uczą od małego i takich trywialnych rzeczy.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  146. Pokręcił przecząco głową i obdarzył ją zaraźliwym uśmiechem.
    - Wszystko gra, nie przejmuj się tak. Mogłem przecież odmówić… poza tym to nie były aż tak trudne wspomnienia. Ona… ech ona nie jest złym wspomnieniem, to co się z nią stało, mój błąd… jest – zauważył spokojnie choć głos trochę mu się złamał Odłożył swój szkicownik na stół. Szczerze wątpił, by kiedykolwiek dokończył rysunek. A przynajmniej nie sam. Liz na pewno nie wyglądałaby tak jak powinna, gdyby to on miał rysować. – Mogłem skłamać, wymyślić sobie, że chcę samochód czy inny bajer – dodał zaraz, zastanawiając się nad swoją głupotą. Był po prostu zbyt szczery.
    Usiadł przy swoim biurku i przez moment stukał długopisem po białej kartce, zerkając jeszcze na ten przeklęty szkicownik. Westchnął przeciągle i poczochrał się po włosach, wybuchając gromkim śmiechem. Sam siebie czasem nie rozumiał. Niby nie chciał dokończyć, a z drugiej strony tego pragnął.
    - Cieszę się, że dzieciakom się spodobało. Nie wiedziałem, że z takim entuzjazmem podejdą do rysowania. Ech powinienem chyba to dołączyć do zajęć – zanotował sobie na kartce dany pomysł. – Mia sobie dobrze poradziła, ten rysunkowy klon był całkiem do mnie podobny. Nawet kurwiki w oczach miał te same – zaśmiał się cicho, obracając się w jej stronę i odbierając od niej zieloną herbatę.
    - Pochodzisz z Japonii, prawda? Może zrobiłabyś im jutro zajęcia z tradycyjnej ceremonii parzenia herbaty, albo z ikebany? Myślę, że dziewczyny doceniłyby ikebanę, a chłopcy… jakoś by to przecierpieli – uśmiechnął się lekko, póki co nie wracając tematem do rysunku.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  147. Pokiwał głową w milczeniu, krzyżując ręce na klatce piersiowej. Zaśmiał się cicho, kiedy wspomniała o małej, klasowej gadule. Hans każdego potrafił przegadać, a jak już zaczynał to kaplica. Godzina z życia wyjęta przy dobrych wiatrach. Bywało i jeszcze gorzej.
    - Oj ma, aż za bujną. Często wpada opowiedzieć historię wybujałą z palca. On to się raczej na nadwornego błazna nadaje albo pisarza książek dla dzieci – pstryknął palcami. – No chyba, że wybierze komiksy – dodał zaraz, bo maluchowi chyba spodobało się rysowanie komiksów. Widział, że podczas przerwy jako jedyny rozłożył się na trawie i zaczął rozrysowywać planszę na kolejny komiks. Może mu ta pasja zostanie i kiedyś o nim usłyszy jako wziętym autorze. Byłoby fajnie, ale to była tylko i wyłącznie sprawa malucha.
    - Zainteresuje? Oni będą zachwyceni. Ostatnio uczyliśmy się o historii Japonii, samurajach, gejszach, wojnach koreańsko japońskich… no i padło parę pytań. Właśnie o tę herbatę czy etykietę Gejszy. Czym się różni Gejsza od Maiko… ale tyle to wiem, natomiast jak układać kwiaty i jak stworzyć ogród japoński to za diabła nie wiem – przyznał się do swej niewiedzy. – Pomyślałem tylko, że byłoby fajnie. Mogłyby same spróbować przy twej pomocy. No wiesz, takie warsztaty – spojrzał na dziewczynę i upił trochę swej herbaty. – A moździerz i glinianą miskę skołuję. Sitko też, bez problemu. No chyba, że muszą być super specjalne, wtedy kaplica… bo raczej nie dam rady wyskoczyć do stolicy i wrócić z zakupami – przyznał ze śmiechem.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  148. Wyszczerzył się do niej, gdy powtórzyła jego słowa. Dobrze było czasem wiedzieć, że ktoś go słuchał, bo nie rzadko miał wrażenie, że mówi jak do ściany. Dzieciaki byłe miłe, wesołe i rozgarnięte, ale często ignorowały ostrzeżenia, biegły gdzie popadły a potem tylko przylatywały z płaczem i krzykiem „ratuj!”. W takiej sytuacji nie miał innego wyboru jak faktycznie pomóc, ale potem boczył się na nich pół dnia, póki go ładnie nie udobruchały jakimś jedzonkiem dobrym i skruchą.
    - No to nie będzie problemu. Z domu weźmiemy miseczki. Gliniane są moimi ulubionymi. Moździerz też posiadam, ostatnio nabyłem do przyrządzania baraniny w piwie. Wychodzi przepysznie. Palce lizać – powiedział nieskromnie tak naturalnie na moment zbaczając z tematu. – A sitka mamy w szkole. Gotujemy tu, więc takie przybory posiadamy. Może nie są najnowsze, ale działają bez zarzutu – uśmiechnął się delikatnie, zaraz zamyślając się nad tym co powiedziała. Wiedział, że produkty do japońskich dań są drogie, ale z drugiej strony czemu by nie wydać na dzieciaki trochę więcej. Sięgnął do szafki i wyciągnął z niego swój zeszyt z wydatkami. Przygryzł końcówkę długopisu wszystko sobie dokładnie kalkulując.
    - Wychodzi na to, że na ten miesiąc mam spory budżet. Możemy zaszaleć z japońskim jedzeniem, tylko będziemy musieli udać się poza mury Girie… tutaj takich smakołyków nie znajdziemy – przyznał tylko, myśląc już jak tu zaoszczędzić trochę czasu. Mogliby poprosić znanego w Girii teleportera (za drobną opłatą – flaszka dobrego whiskey) o podrzucenie, ale potem trzeba by wracać piechotą. – Zastanowimy się jeszcze nad tym – rzucił uznając, że wszystko jest do przedyskutowania i zrobienia.
    - Hm… szczerze mówiąc wycieczek do Phyoen nie robiłem jeszcze. Do Gildii i owszem, ale Phyoen… nie znam za dobrze tego miejsca, nie wiem gdzie dzieciaki ulokować i ech… no to jest 16 dzieciaków. Część z nich to już młodzież… jak mi pójdą w tango wieczorem to w życiu ich tam nie odnajdę – podrapał się po głowie z zakłopotaniem. – Rodzice akurat są otwarci na propozycje, jeśli niczego nie muszą sponsorować – wzruszył ramionami. Zwykle po prostu sam sponsorował te ich wyprawy. Akurat pieniędzy miał aż za dużo.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń
  149. Zacisnął mocniej dłonie na jej pośladkach, czując jak czubek jego męskości delikatnie ociera się o jej ciepłe, pulsujące wnętrze. Chciał już być w środku niej, w tym rozgrzanym, ciepłym miejscu, by dziewczyna mogła w końcu zapewnić mu odpowiednią porcję przyjemności. Zsunął się nieco niżej, by dziewczyna mogła mieć większe pole do popisu, a wtedy ciało kobiety przyjęło go praktycznie w całości na co wypuścił głośniej powietrze z płuc.
    - O tak... kurwa- syknął z przyjemności, przesunął dłonią po jej nagim pośladku głaszcząc go pieszczotliwie, wypiął biodra nieco wyżej przesuwając w tym czasie jej ciało nieco w przód. Dla niego dziewczyna mogła już zaczynać, chciał już poczuć to wykurwiste uczucie na penisie, by wypełnić jej cieplutkie wnętrze swoimi sokami.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  150. Było mu naprawdę przyjemnie, jednak nie chciał by dziewczyna po nim skakał w tej sposób, a przesuwała po nim przyjemnie biodrami, bo zwyczajnie dźwięki jakie wtedy wydawali były o wiele bardziej cicho. Gdy znów na niego opadła złapał ją mocniej za biodra, przycisnął ją do swoich i przesunął w przód.
    - Teraz idealnie - mruknął ochryple, po czym dał jej już pełną swobodę ruchów. W głębi duszy miał nadzieję, że dziewczyna sama jakoś zaczęła się zabezpieczać. To nie był czas na dziecko, nie był gotowy by znów przebierać pieluchy i wstawać po nocach, ale nie mógł się oprzeć by w niej nie skończyć.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  151. Do tego wyjazdu szykował się dość sporo czasu, wszystko miało być dopięte na ostatni guzik i tak też było. Te kilka dni w górach zapowiadało się naprawdę wspaniale, wybrał dobre miejsce, zadbał nie tylko o plan całej wycieczki, ale i o wszystkie atrakcje i drobne prezenty, które czekały teraz na tyłach samochodu. Do tego wszystkiego dochodziły kwiaty, czerwone tulipany owinięte w ładny papier z jasną wstążką. Na sam ich widok jego kącik ust uniósł się wyżej, chwycił je w dłonie, po czym otworzył drzwi swojego samochodu. Specjalnie kupił go na ten wyjazd, poprzedni samochód strzeliła cholera i do tej pory nie był mu potrzebny, ale wymyślił sobie ten romantyczny wyjazd w góry... Przeczesał palcami swoje włosy, ruszył w stronę drzwi chcąc pomóc kobiecie z torbami. Zapukał w drzwi, schował kwiaty za swoimi plecami i po prostu czekał, aż ta otworzy.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  152. - Gotowa?- spytał, po czym przeleciał po jej ciele nachalnym spojrzeniem. Wyglądała dla niego pięknie, zwłaszcza jej czarne włosy w które szybko wplątał swoje palce, musnął wargami czubek jej głowy, czoło a na końcu wpił się namiętnie w jej usta. Uśmiechnął się zadziornie czując jak nogi dziewczyny odmawiają jej posłuszeństwa, przyciągnął ją mocniej do siebie przejeżdżając językiem po jej szyi. Odsunął się od niej, a przed oczami dziewczyny pojawił się dość sporej wielkości bukiet tulipanów, zza których wystawała głowa Kuro.- Dla Ciebie- dodał, wręczając w jej dłonie kwiaty, a sam ruszył po jej torbę. Chwycił pierwszy lepszy pakunek, po czym wyszli razem z jej akademickiego pokoju trzymając ją mocno w pasie. Dla niego taki pakunek był niezwykle lekki, nawet nie odczuwał tego, że wogóle go niósł.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  153. Kuro nie przeszkadzał wzrok nikogo, teraz nawet ktoś mógł obserwować ich z tyłu, a on i tak miałby to w dupie. Teraz liczyła się tylko Rei i to, że będą mieli kilka dni tylko dla siebie. Bez ciekawskich spojrzeń, sami wśród dziczy, przy kominku i lampce wina ciesząc się sobą bez końca. Już nie mógł się doczekać tych wieczorów, gdy kobieta będzie siedziała przy nim, a on w końcu nie będzie musiał się hamować. Wrzucił jej bagaże na tył samochodu, zaraz obok swojej torby, po czym podszedł ku niej.

    - Nie miałem samochodu- wyjaśnił, po czym ruszył w stronę drugich drzwi, by otworzyć je przed kobietą. Gdy usiadła, sam zajął swoje miejsce, włączył swoją ulubioną rockową składankę i ruszył z miejsca.- Spakowałaś się dobrze?- spytał.- Pobędziemy tam kilka dni, ale jeśli chcesz można zawsze zostać dłużej- posłał jej zadziorny uśmiech, a jego ręka spoczęła na kolanie dziewczyny pieszcząc je delikatnie od wewnątrz.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  154. Dłonią wszedł nieco dalej pod jej spódniczkę, ale szybko wyciągnął dłoń z tego miejsca, gdy wyjechali z parkingu.
    - Zobaczysz jak będziemy na miejscu- zaśmiał się cicho, po czym zajął się całkowicie prowadzeniem pojazdu, co jakiś czas też zagadując do Rei o jakieś błahostki. Droga minęła im w miarę spokojnie, nie licząc wyboistej nieco ścieżki w lesie, która prowadziła ich do upragnionego miejsca. W końcu stanęli przed domkiem, drewnianym i dość małym położonym w środku dziczy. Kuro wysiadł z samochodu, szybko otworzył drzwi przed Rei i złapał ją za rękę, by spojrzała na miejsce, gdzie będą spędzać te kilka dni. Stanął za nią, założyć jej dłonie na ramionach i zbliżył usta do jej cha, które zaczął delikatnie obcałowywać.
    - Mam nadzieję, że Ci się podoba- mruknął do niej ciepło.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  155. Lubił jej sprawiać przyjemność, dziewczyna wydawała się wtedy tak naprawdę radosna i nie mógł odmówić sobie widoku jej zadowolonej buzi. Przyciągnął ją bliżej do siebie, musnął czubek jej głowy zerkając przy tym na domek. Czekały ich wspaniałe dni.
    - To może rozejrzysz się po domku?- zaproponował- Ja wniosę wszystkie bagaże do środka, muszę też jeszcze znieść drewna na wieczór, żebyś nie zmarzła księżniczko- przymknął powieki rozkoszując się tym krótkim momentem, gdy rozpoczynała się ich wspólna wycieczka. Puścił ją z uścisku, by mogła pozwiedzać, a sam wziął ich dwie torby, po czym wszedł do środka.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  156. Torby odłożył z boku sypialni, by nie przeszkadzały, po czym ruszył na dół by w spokoju oglądać jak Rei błąka się po domu podziwiając wszystko do okoła. Miejsce było naprawdę piękne, zdawał sobie z tego sprawę, specjalnie wybrał cos takiego bo wiedział, że Rei jako artystka lubuje się w takich miejscach. Do tego tutaj nikt im nie przeszkadzał, mogli w spokoju robić co chcieli i nikt nie mógł zwrócić im uwagi.
    - Możesz mi zrobić kawę, a jedzenie... niedługo przywiozą. O to się nie martw- podszedł do niej, by pogładzić ją nieco po głowie.- Ja na chwilę wychodzę po drewno, lepiej bądź grzeczna, bo jeśli nie- zacisnął mocniej dłonie na jej pośladkach, posyłając jej przy tym łobuzerski uśmieszek. Po tym nadgryzł jej ucho, puścił ją szybko zostawiając ją w takim stanie, jak jest.- Zaraz będę- dodał. Wyszedł z domu, wziął z samochodu siekierę do rąbania drewna, po czym ruszył na tyły domu, gdzie można było narąbać trochę drewna.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  157. Nie wiedział ile lat temu miał okazję pracować przy drewnie, ale od razu pożałował, że nie robił tego wcześniej bo zwyczajnie sprawiało mu to przyjemność. Lubił to robić, stres zawsze szedł wtedy w niepamięć, a on mógł skupić się na tym całym procesie. Do tego dochodził ten wspaniały zapach świeżego drewna, las który miał za sobą, czy sam fakt że znajdowali się wręcz w dziczy. Uwielbiał to i teraz nawet nie wiedział dlaczego wolał zamieszkać w stolicy, niż na jakimś odludziu takie jak to. No tak... Jego i żony zwyczajnie na początku nie było ich stać na wspólny domek z ogrodem o jakim marzyła, więc wybrali skromne mieszkanie w mieście. Zagryzł wargi. Yuuki by się tu spodobało, byłby wniebowzięta widząc to wszystko i pewnie już latała by z aparatem, by uwiecznić to wszystko na zdjęciach, a później na płótnie. Wziął głęboki oddech przy kolejnym zamachnięciu się siekierą, a drewno ustąpiło bez oporu roztrzaskane na dwie połówki. To nie był czas na takie zastanowienia, zwłaszcza że zaraz w domku była kobieta z którą miał spędzić ten czas, a nie wspominać swoją ukochaną, zmarłą żonę. To nie był czas na coś takiego... Stanął prosto, zerknął na okno mieszczące się zaraz w salonie, szukał wzrokiem Rei ale dziewczyna najwyraźniej krzątała się nadal po wnętrzu. Pokręcił głową śmiejąc się cicho, pozbierał trochę drewna na ramię, ruszył w stronę domku i odłożył opał zaraz obok kominka.
    - Już jestem- mruknął cicho, strzepując brud i resztki drewna z koszuli którą miał na sobie. Wyszedł zaraz też na ganek na których już czekał na nich koszyk. Specjalnie w pakiecie tego ośrodka zamówił takie dostarczanie jedzenia, by Rei nie musiała się niczym martwić. Wszedł znów do środka.
    - Masz ochotę na dobrą pieczeń?- spytał, widząc w koszu pachnące przysmaki, które im przygotowali.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  158. Postawił kosz na drewnianym stole, po czym szybko uciekł do kuchni, by umyć dłonie brudne od drewna. Po drodze zrzucił z siebie również koszulę, która lepiła się od żywicy i zabrał się za rozstawianie jedzenia. Ładnie wyglądająca pieczeń z owocami leśnymi, do tego sałatka z rzodkiewki i sałaty, pyszne, pieczone ziemniaczki. Do tego słodkie, czerwone wino. Na sam zapach potraw Kuro naciekła ślinka do ust, więc wyjął wszystko na talerze, po czym zaczął im nakładać po porcji. Kawę na razie zignorował na rzecz pysznego wina, lubił je akurat i często gościło u niego w domu więc był zadowolony.

    - Oj przyda, później pójdziemy na spacer i obejrzymy okolicę. Może zobaczymy coś ciekawego- uśmiechnął się do niej w czasie, gdy nalewał im obojgu wina.- Ale najpierw jedzenie i musimy się ogrzać, przed naszym przyjazdem właściciele napalili, ale trzeba rozgrzać dom przed nocą- uśmiechnął się zadziornie, po czym zajął się krojeniem swojej porcji.

    Kuro

    OdpowiedzUsuń
  159. [jakim mistrzem gotowania? o_O on tylko papla co mu ślina na język naniesie xD]

    Blondyn pokręcił przecząco głową, wciąż utrzymując lekki uśmiech na twarzy. Chwilę milcząc wpatrując się w jej postać. Wziął głęboki wdech i ponownie pokręcił głową.
    - Zaufaj mi. Nie potrzebuję pomocy finansowej - zapewnił ją. Dawno temu ulokował swoje pieniądze w banku, a odsetki powoli narastały. Uroki długowieczności. Dzieciakom zapewniał atrakcje jedynie z tych odsetek.
    - Uroki długowieczności - rzucił na głos, kiedy zobaczył że dziewczyna pragnie zaprotestować. - Nie chcę ich za bardzo rozpieszczać, więc staram się im dawkować atrakcje - wzruszył ramionami. - A pomoc przy zakupach się przyda - zamknął swój zeszyt i odłożył go na swoje miejsce. Mogło się wydawać, że Meliodas to spontaniczne stworzenie. W rzeczywistości był niezwykle zorganizowany. Zwłaszcza gdy chodziło o pracę. Nie znosił bałaganu, ale w domu czasem nie udawało się utrzymać czystości. Ten typ tak już ma.
    - Nigdy nie przepadałem za Phyoen - przyznał bez bicia i wyszczerzył się do niej. - Chyba po prostu za dużo tam możliwości i nie wiedziałbym w co włożyć palce, ale skoro mówisz, że dałabyś radę znaleźć dodatkowych opiekunów... to pozostaniemy w kontakcie. A... tylko nie przez e-mail - odchrząknął, wyciągając telefon komórkowy dla emerytów i podając go jej. - Wpisz swój numer, bo do tej lekcji Timmy jeszcze nie doszła... - poczochrał się po i tak nieskładnej czuprynie. Jak każdy facet miał swoją dumę i ciężko było schować ją w kieszeni, kiedy miał przyznawać się do swych braków.

    Meliodas

    OdpowiedzUsuń