wtorek, 18 lipca 2017

"When Fire fades and only Darkness remains"


Mrok, wszech otaczający mrok prócz którego niczego innego nie dostrzegasz. Cisza, która szumi w twoich uszach tak że jesteś głuchy na aktualne otoczenie. Pozbawiony tych głównych bodźców czujesz narastający niepokój i strach. Lecz czujesz po chwili ulgę oraz czułość otulającej cię ciemności. Wszelkie te otumaniające emocje jednak w końcu cię opuszczają, wtedy też zdajesz sobie sprawę z tego że nie masz pojęcia co tu robisz, jak się tu znalazłeś? Gdy pogłębiasz się coraz bardziej w swojej pamięci próbując odpowiedzieć na nurtujące cię pytania, dochodzi do ciebie że nie wiesz nawet kim jesteś. Nie znasz swojego pochodzenia, historii ni imienia. Łapiesz się za głowę która zaczyna cię boleć z niewiadomych powodów. Nagle słyszysz powoli narastający dźwięk bijących zewsząd dzwonów. Dźwięk ten narasta coraz bardziej i bardziej a wraz z nim ból głowy. Zaciskasz mocno powieki i pochylasz się nieznacznie przed siebie na ugiętych kolanach próbując powstrzymać jakoś ból, niestety nieskutecznie. W chwili przeszedł przez ciebie dziwny impuls pod którego wpływem dynamicznie otworzyłeś oczy. Wyprostowałeś się powoli opuszczając ręce wzdłuż ciała gdy zauważyłeś przed sobą wyraźną postać która nie stoi aż tak daleko od ciebie. Szczupła sylwetka odziana w proste ubrania, z naramiennikiem na lewym barku, stalową rękawicą na lewej ręce, nagolennikach i ochraniaczach na kolanach. Głowę przyozdabia jej stalowy spiczasty hełm który przysłania możliwe że nieistniejącą twarz. Jej postrzępiona peleryna faluje odrobinę mimo że nie odczuwasz żadnego wiatru. W prawej dłoni trzyma pokaźny miecz którego ciężar zmusza istotę do podpierania ostrza o czarne jak cała sceneria podłoże. W lewej zaś dłoni trzyma dziwny sztylet. Gdy się jej tak przyglądasz wykonuje ona w końcu jakiś ruch. Unosi ostrze swego miecza w twoim kierunku na wyprostowanej ręce a lewą dłoń w której trzyma sztylet położyła na prawym barku. Dostrzegasz w momencie w którym uniosła nieznacznie głowę by ci się przyjrzeć że prócz jej spowitej cieniem twarzy, jej lewe oko żarzy się krwawą czerwienią. W tym momencie doznałeś olśnienia. To jest właśnie to... twój cel... to czemu poświęciłeś resztę swojej marnej, niechcianej egzystencji. Po to walczyłeś i cierpiałeś. Zdeterminowany zacisnąłeś prawą dłoń na rękojeści miecza a lewą na sztylecie po czym wraz z tajemniczą istotą ruszyliście na siebie. Wasze ostrza w końcu zderzyły się, a po tym zderzały się kolejne razy, w rytm bijących w tle dzwonów, na przemian z szybkimi cięciami sztyletów. Po dłuższej chwili przeciwnik w końcu się odsłonił. Wykonałeś więc szybkie pchnięcie które oponent w idealnym momencie odbił lewym przedramieniem pozostawiając ciebie odsłoniętym. Nie marnując szansy błyskawicznie przebił szerokim ostrzem swojego miecza twój brzuch, wtem dzwony zabiły po raz ostatni i umilkły. Adrenalina zaczęła szybko ustępować a tym samym twoje ciało zaczął przenikać ból i chłód. Zaszokowany zdałeś sobie teraz z tego sprawę. To z czym, a raczej z kim walczyłeś nie wygląda wcale inaczej niż ty... a wręcz identycznie. Wraz z olśnieniem przyszła słabość która powoli zaczęła zabierać twoją świadomość, ponownie. A gdy znów jedyne co widziałeś to mrok, przypomniałeś sobie te słowa:


"Ten który zwalcza potwory powinien zauważyć że sam się jednym nie staje. A gdy spoglądasz za długo w Otchłań, Otchłań zagląda i w ciebie."





Informacje | Powiązania | Moar?






___________________________________________________________________________________
No to Kira doczekałaś się.
Niestety zdjąłem Elenore bo nie miałem na nią weny.
Concept inspired by Dark Souls™
I am a retard, I know.

2 komentarze:

  1. Szum delikatnego wiatru przeplatający się pomiędzy świeżą, soczyście zieloną trawą oraz koronami drzew. Prześwitujące gdzieniegdzie promienie porannego słońca, budzące wszystko wokół. Młode kwiaty kilka miesięcy temu wyrośnięte z niczym nieskalanej ziemi otworzyły swe kielichy i wyciągnęły się w stronę słonecznego światła, wołając o ciepłą pieszczotę. Czuła przeróżne zapachy. Dzikie róże, broniące się ostrymi kolcami, bez, który swoją intensywną wonią ściąga do siebie różne owady. Słyszała dźwięki. Nieopodal hasały zające, ganiając się z rosłymi jeleniami. Stąpała po ziemi tak delikatnie, jak tylko jest to możliwe. Leśne żyjątka, uciekały na jej widok. Od czasu do czasu jedno z nich się zatrzymało, popatrzyło na nią ciemnymi oczami i czmychnęło w głąb krzewu. Zaśmiała się, kontynuując swoją wędrówkę po nieznanym jej leśnym krajobrazie.
    Poruszyła się delikatnie pod cienką warstwą prześcieradła, otulającego jej ciało, słysząc czyjś głos i czując ruch. Zamruczała cicho, delikatnie chwytając się skrawka jego ubrania, przysuwając do niego twarz, na której malował się śpiący, delikatny uśmieszek. Pokręciła z wolna głową na boki, rozchylając delikatnie wargi.
    — Jeszcze... — Wymruczała, obejmując nagle jego udo, pocierając o nie policzkiem. Zamarła zaraz, uchylając powieki. Zadrżała, nie mając pojęcia, do kogo się właśnie przytuliła, co tu robi i dlaczego śpią razem? Zadrżała.

    ○ Phantasmagoria.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jęknęła cicho, czując uszczypnięcie na policzku. Wolno podniosła się do siadu, uciekając w najodleglejszy kąt łóżka, niezdarnie zasłaniając prześcieradłem półnagie ciało. Wpatrywała się w niego ze strachem w oczach. Delikatnie pocierała palcami uszczypnięty przez niego policzek.
    — Phan... — Zaczęła cicho, zająknąwszy się. Zwilżyła językiem dolną wargę, podejmując temat. — Phantasmagoria... Pokój Dyrusa, Dragon Civil Security... Nie wiem, co tu robisz ani nie wiem, dlaczego spaliśmy razem w jednym łóżku... — Nadal utrzymywała cichy ton głosu, zsuwając nogę z łóżka, by zaraz wstać i doskoczyć do leżącego na podłodze tabletu, który zaraz przytuliła do siebie. Nawet nie zwróciła uwagi na to, że prześcieradło, które zabrała ze sobą, zsunęło się z ramion. — A... Kim Ty jesteś...?

    ○ Phantasmagoria.

    OdpowiedzUsuń